janka
- O mnie:
- Miejsce zamieszkania:
- Fanka serii:
- Opowieści z pasją, Harlequin na Życzenie
- Fanka autorów:
Opinie o książkach
-
janka
napisała: Od kilku miesiecy rzadko czytam nowosci Harlequina. W maju moj wybor padl na Bezsenne noce Kelly Hunter. To byl wielki blad. Mimo ze od przeczytania tej ksiazeczki minelo juz dobrych kilka dni, nadal nie moge otrzasnac sie z szoku. To jest jeden z najgorszych harlequinow wszech czasow. Zawarte sa w nim prawie wszystkie wady, jakie harlequin moglby zawierac. Jedyna wada, jakiej mu brak, jest nuda. A tu akurat wyjatkowo by sie troche oddechu przydalo. Bo on jest przeladowany. Jest w nim za duzo wszystkiego. Na 160 stronach autorka zmiescila, pozar domu przez podpalenie, az dwoch psycholi, atak platnego mordercy, walki i bojki, nie wspominajac o mniejszych tragediach, jak osierocone dzieci, dwunastoletnia rozlaka z mezem, brak porozumienia z rodzicami, itp itd. Nie bede dalej wymieniac, bo bym musiala 160 stron napisac. Tak jak Kelly Hunter to zrobila. Wcisnela za duzo elementow i przez to wyszla jej wyliczanka. Zabraklo miejsca na tresc.
Bohaterowie mowia, mysla i postepuja bez sensu. Nie ma zadnej logiki w tym wszystkim.
Np Jacob bardzo dlugo kloci sie z Jianne, zeby nie pozwolic jej sie do niego wprowadzic, a chwile potem ja informuje, ze uwaza, ze jest jej bardzo duzo winny i zgodzilby sie na wszystko, o co ona go poprosi. Jakos tego nie bylo widac.
To, ze ona uparla sie u niego zamieszkac tez bylo nieumotywowane. 5 minut wczesniej nie miala zamiaru byc z nim w jednym pomieszczeniu, ani z nim rozmawiac. A przy tym posiadala srodki finansowe pozwalajace na zadbanie o wlasne bezpieczenstwo w inny sposob.
Na kazdej stronie ksiazki jest cos glupiego, a nieraz nawet pere rzeczy.
Podobalo mi sie, ze jeden psychol, ktory przesladowal Jianne przez 5 lat, nagle i calkowicie bez powodu przestaje miec na jej punkcie obsesje. Klik i nie ma. Ksiazke polecalabym do przeczytania wszystkim lekarzom psychiatrom. Niech zwolnia chorych ze szpitali, niech przestana przepisywac im psychotropy. Po co? Wystarczy, zeby naklonili chorych do wykonania takigo Klik i gotowe. Wszyscy beda szczesliwi.
Ksiazeczka niestety nalezy do dluzszej mini-serii. Postaram sie w przyszlosci rodziny Bennettow unikac. Ten jeden eksperyment mi wystarczyl.22.05.2012 02:28
Opinia na temat książki Smak czerwonego wina, Bezsenne noce
-
janka
napisała: Te trzy harlequiny ukazaly sie wczesniej jako mini-seria Lato w Monako. Teraz maja zmienione tytuly. Poprzednio bylo: Miesiąc z arystokratą, Przystojny przewodnik i Ryzykowny związek. Ukazaly sie jako Goracy Romans 819, 822 i 825.
Czytalam te serie. Podobala mi sie. Jest bardzo swiatowozyciowa. Sposrod czerwonych harlequinow, jakie czytalam, te ocenilam prawie najwyzej. Szczegolnie dwie pierwsze czesci. Nie sa to perelki, ale czyta sie z przyjemnoscia.14.05.2012 22:07
Opinia na temat książki Od dziś za miesiąc
-
janka
napisała: Wszystkie trzy oczywiscie maja zmienione tytuly.
Susan Stephens, Rybak z greckiej wyspy to byl kiedys Grecki romans, SZ 124.
Jane Porter, W cieniu i w słońcu to Magnat z Peloponezu, SZ 134.
Maggie Cox, Odnaleźć dom to Lato w Grecji, SZ 175.
Susan Stephens i Jane Porter pisza zawsze tak, ze trzeba daleko od nich uciekac. Juz nawet nie sprawdzam, czy sa od tego wyjatki.
Harlequina Maggie Cox czytalam, byl fatalny.14.05.2012 21:48
Opinia na temat książki Tamtego lata
-
janka
napisała: Gdy te trzy czesci ukazywaly sie w serii Swiatowe Zycie, to dwie z nich mialy inne tytuly.
Pomysl na film ukazal sie jako Filmowa opowiesc, a Niedokonczony scenariusz jako Spotkanie w Paryzu.
Byly to Swiatowe Zycie duo 72, 75 i 78.14.05.2012 21:14
Opinia na temat książki Historie filmowe
-
janka
napisała: Sa to trzy harlequiny, ktore ukazaly sie wczesniej pod innymi tytulami i z innymi blurbami.
Julia James, Paryskie noce to Przygoda w Paryzu, Swiatowe Zycie 121
Kathryn Ross, Tylko jeden weekend to Noce w Paryzu, Swiatowe Zycie duo 45
Sandra Field, Osobliwa gra to Noc w Paryzu, Swiatowe Zycie 9814.05.2012 21:05
Opinia na temat książki Spotkajmy się w Paryżu
-
janka
napisała: Fajna ta okładka. Aż ciężko się zdecydować, na którym elemencie skupić uwagę, na panu, czy na kwiatkach.
Jednak kwiatki wygrały. Takich panów jest pełno, a kwiatki mają wyjątkowo cudny kolor.14.05.2012 15:58
Opinia na temat książki Miłość i kłamstwa
-
janka
napisała: Przecudna ta okładka. Jak marzenie.
14.05.2012 15:51
Opinia na temat książki Szmaragdowy sen
-
janka
napisała: Bede na przyszlosc wiedziala. Myslalam, ze ona jest wyjatkowa.
13.05.2012 18:43
Opinia na temat książki Osaczona
-
janka
napisała: Osaczona to najslabszy kryminal, jaki w zyciu czytałam.
Watek milosny jest jeszcze slabszy niz kryminalny.
Szkoda, bo po Tess Gerritsen spodziewalam sie czegos zupelnie innego.13.05.2012 16:21
Opinia na temat książki Osaczona
-
janka
napisała: Przestraszylas mnie, Magret. Bede sie teraz bala siegnac po polska wersje.
To zupelnie jak Swiat luksusu (ten pierwszy). Niemiecka wersja byla prawie perelka, a polska najgorszym dnem, gdzie w kolko powtarzaly sie te same zdania, przesadzono z dramatyzmem sytuacji i nie uzasadniano zachowan bohaterow.
Zaluje, ze od poczatku nie nastawilam sie na wydania oryginalne, tylko przypielam sie do tlumaczen.04.05.2012 13:12
Opinia na temat książki Pozory mylą, W zamku nad Loarą
-
janka
napisała: Nie do wiary! Obie te historie sa oddzielnymi opowiesciami. Tym razem nie zostaly porozrywane na kawalki zadne mini-serie. Brawo!
25.04.2012 14:16
Opinia na temat książki W twoich ramionach
-
janka
napisała: Ta ksiazeczka Julii James to prawdziwa zaraza. Odkad polski harlequin mi o niej przypomnial, nie dawala mi spokoju i musialam ja sobie powtorzyc, a dopiero co, przed miesiacem, rowniez ja powtarzalam.
Lubie te czerwone auta na okladkach. Wydaja mi sie radosne.25.04.2012 13:56
Opinia na temat książki Pozory mylą, W zamku nad Loarą
-
janka
napisała: „Nikos zaczyna drazyc, co sie stalo ...“
Duzo sie stalo. Nabroil, a teraz sie dziwi ...
Po niemiecku Pozory myla to super perelka.
Ciekawe, jak wyjdzie polski przeklad?19.04.2012 13:07
Opinia na temat książki Pozory mylą, W zamku nad Loarą
-
janka
napisała: Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 374?
Ewentualnie moze miec 371, jesli teraz numerowane bylyby po kolei.19.04.2012 12:59
Opinia na temat książki Pozory mylą, W zamku nad Loarą
-
janka
napisała: Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 375?
Ewentualnie moze miec 374, jesli teraz numerowane bylyby po kolei.19.04.2012 12:57
Opinia na temat książki Smak czerwonego wina, Bezsenne noce
-
janka
napisała: Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 372?
19.04.2012 12:50
Opinia na temat książki Niezapomniany wernisaż
-
janka
napisała: Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 373?
Ewentualnie moze miec 375, jesli teraz numerowane bylyby po kolei.19.04.2012 12:48
Opinia na temat książki Wesele w Atenach
-
janka
napisała: Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 370?
19.04.2012 12:33
Opinia na temat książki Serce milionera
-
janka
napisała: Bardzo mi sie podobala. Calkiem fajna opowiesc. Nieszkodzi, ze przewidywalna.
Tematyka mocno swiatowozyciowa, ale ujeta nie hardcorowo. Nie trzeba miec mocnych nerwow, zeby to przeczytac.
Koncowka troche nieporadna, jakby pani tlumaczka nie byla pewna, jaka ilosc dramatyzmu tam wpakowac. Ale to tez nie szkodzi, bo najczesciej jest duzo, duzo gorzej.07.04.2012 12:52
Opinia na temat książki Noc w Las Vegas
-
janka
napisała: Niby wszystko logiczne i dopasowane, ale tylko pozornie, bo sensu tak naprawde w tej ksiazeczce nie bylo.
Bohaterka, ktorej grozi smierc z rak bandytow, bedzie dalej dzielnie spiewac, bo taki juz jej los. No zalosne.
Bohater uratowal jej zycie tym, ze ja pocalowal. Biedni oprawcy nie umieli sobie poradzic w tej sytuacji. No bo jak szesciu mordercow mogloby walczyc z facetem, ktory im powiedzial, ze jego kobiete maja oszczedzic?! Pare minut pozniej oprawcy jednak decyduja sie odebrac mu ja i zrobic z nia to, co od poczatku planowali. Nasza dzielna para ucieka oknem i robi bandytow w konia.
A pani autorka robi w konia nas, bo kaze nam czytac takie bzdury. Jestesmy zalosne.
O co chodzi z tym tytulem? Czy nie moglby chociaz tytul miec troche sensu?06.04.2012 17:29
Opinia na temat książki Światła Londynu
-
janka
napisała: Pomyslalam, ze moze ktos czytal je wszystkie i zauwazyl, czy byly po kolei, czy nie.
19.03.2012 17:36
Opinia na temat książki Dwa światy, jedna miłość
-
janka
napisała: Portugalskie oswiadczyny ukazaly sie wczesniej w serii wydawniczej Romans w cyklu Kobiece sekrety (jako czesc szosta).
19.03.2012 17:31
Opinia na temat książki Nieoczekiwana zmiana
-
janka
napisała: Nie znalazlam zadnej informacji, zeby Niechciany maz nalezal do jakiejs mini-serii. Najprawdopodobniej to pojedyncza opowiesc.
19.03.2012 17:18
Opinia na temat książki Niechciany mąż
-
janka
napisała: Te opowiesci ukazaly sie wczesniej w serii wydawniczej Romans w cyklu Milosc i usmiech.
Szczescie i brylanty to czesc pierwsza. Podroz za jeden pocalunek - czesc trzecia.19.03.2012 17:10
Opinia na temat książki Sposób na kłopoty
-
janka
napisała: Tytuly (i blurby) nalezy zamienic miejscami.
Ksiezna i tajemniczy Grek zostala napisana przez Jane Porter (Swiatowe Zycie 28).
Towarzyski skandal to harlequin Catherine George (Swiatowe Zycie 44).19.03.2012 16:45
Opinia na temat książki Ale skandal!
-
janka
napisała: Okladka swietnie pasowalaby do kryminalu o psycholu, ktory lubi lamac karki swym ofiarom.
W oryginale ten harlequin mial na okladce te pania w ciazy w turkusowym topie, ktora u nas dostala Nieoczekiwana zmiana Leanne Banks.19.03.2012 16:09
Opinia na temat książki Niechciany mąż
-
janka
napisała: Kupilam jedna ksiazke z tej serii, nie czytalam zadnej.
Zapytam tylko z ciekawosci: czy ta seria ukazala sie w dobrej kolejnosci? W Ameryce Matrymonialna oferta byla czescia nr 5, a u nas jest nr 3. Przemytnik i dama odwrotnie, w Ameryce nr 3, u nas nr 5.
Ciekawa jestem bardzo, ktory kraj wydal je w dobrej kolejnosci, a ktory sie pomylil.13.03.2012 19:50
Opinia na temat książki Dwa światy, jedna miłość
-
janka
napisała: Bardzo przyjemna historyjka i ladnie opowiedziana.
Szkoda, ze ukazala sie w Swiatowym Zyciu, bo nic ze swiatowym zyciem nie miala wspolnego. Wzmianka o schodach przed sala festiwalu filmowego i o paparazzi, to o wiele za malo.
Zabraklo rowniez motywow i nieprawdopodobnych sytuacji, ktore z serii Swiatowe Zycie robia cos wyjatkowego. No po prostu ta historja nie byla glupia, a ksiazki w tej serii wydawniczej musza byc (na swoj pokretny sposob).
Gdyby ukazala sie w serii Romans, to bym na Premiere w Wenecji nie wpadla i zamiast tego przeczytalabym cos, co lepiej do mnie pasuje.
Na pewno znajda sie rowniez osoby, co nie czytaja zielonych, a ta historia dobrze by im zrobila. Nigdy sie o tym nie dowiedza. Szkoda, bo to bardzo skladna i zgrabna ksiazeczka.03.03.2012 10:50
Opinia na temat książki Premiera w Wenecji
-
janka
napisała: Kilka lat temu Leanne Banks zaliczyla staz pisarski u Janet Evanovich. Nauka od mistrzow to najlepsza metoda na wzbogacenie wlasnego warsztatu. Pani Banks wiele zyskala na tej wspolpracy.
01.03.2012 21:02
Opinia na temat książki Szalona noc
-
janka
napisała: Byloby super, gdyby Pani Redaktor Od Fantastyki wyslala link do tej strony Paniom Redaktorkom Od Harlequinow. Duzo moglyby sie nauczyc.
01.03.2012 09:02
Opinia na temat książki Siła trucizny
-
janka
napisała: 1 - Najwieksza wygrana – GR938 (5.10.2011) Damien + Emma
2 - Nieoczekiwana zmiana – GR948 (18.01.2012) Rafe + Nicole
3 - Szalona noc – GR950 (15.02.2012) Michael + Bella
4 - Sekret panny mlodej – GR952 (21.03.2012) Leonardo + Calista29.02.2012 20:56
Opinia na temat książki Szalona noc
-
janka
napisała: Znalazlam, ze to byla Wspolna tajemnica, HQ Orchidea.
Na stronie biblionetki ta ksiazka funkcjonuje jako dwie rozne, a nie wznowienie ze zmienionym tytulem i innym blurbem.21.02.2012 17:49
Opinia na temat książki Tajemnica
-
janka
napisała: Nie czytalam, ale znam blurb angielski.
Po smierci synka, Joey`a, Arden Gentry, rozwodka, postanawia odszukac swojego drugiego synka, ktorego oddala po porodzie dla ratowania swojego malzenstwa.
Pod jakim tytulem wczesniej ukazalo sie to w Polsce?21.02.2012 17:40
Opinia na temat książki Tajemnica
-
janka
napisała: „Osaczona“ to na polskim rynku nowosc, ale to nie znaczy, ze ksiazka jest nowa. Przeciwnie, to jest staroc z 1993 roku.
Na szczescie Tess Gerritsen od poczatku pisala bardzo dobrze, a nawet swietnie.21.02.2012 16:28
Opinia na temat książki Osaczona
-
janka
napisała: Masz racje, Milko.
Moge tylko dodac, ze proponuje aby zmienic nazwe serii wydawniczej na: Harlequin na Zyczenie Redakcji. Bo obecna nazwa jest nieadekwatna.21.02.2012 16:11
Opinia na temat książki Światła Las Vegas
-
janka
napisała: I zaraz widac, ze akcja toczy sie w Lasie Wegasie.
21.02.2012 03:39
Opinia na temat książki Noc w Las Vegas
-
janka
napisała: Na wypadek, gdyby komus sie mieszaly czesci tej mini-serii:
Narzeczona na weekend to trzecia czesc.
1-Catherine Mann – Papierowe malzenstwo
2-Emilie Rose – Milosne pojednanie
3-Maya Banks - Narzeczona na weekend
4-Michelle Celmer
5-Jennifer Lewis
6-Leanne Banks21.02.2012 03:35
Opinia na temat książki Narzeczona na weekend
-
janka
napisała: Zawartosc to czwarta i ostatnia czesc mini-serii Medici.
(W oryginale dziewczyna miala na imie Calista przez jedno L.)21.02.2012 03:16
Opinia na temat książki Sekret panny młodej
-
janka
napisała: Dla mnie „Toskanska przygoda“ to byla perelka.
Wlasnie takiej fantastyki po Swiatowym Zyciu oczekuje.
Gdyby bohaterka byla nieco mniej meczona, deptana i biedna, to byloby lepiej, ale nie bede wybrzydzac.
Lepiej tak, niz, jakby mialo byc nudne.
P.S. Dziekuje bardzo, Dianusiu.19.02.2012 23:09
Opinia na temat książki Wszystkie barwy Toskanii
-
janka
napisała: O tak, rzeczywiscie mocne. To jest swiatowozyciowy hardcore.
Poczatkowo myslalam, ze panienka jest za glupia, by wyraznie powiedziec, ze nie chce rozpoczynac wspolzycia w takiej sytuacji, w jakiej sie znalazla. Nie powiedziala nawet, ze jest dziewica. Nie padlo tez z jej ust calkiem wyraznie slowo Nie. Bylo tak:
-jestem zly na twoja rodzine, za kare cie wykorzystam
-wlasciwie nie chce, ale skoro musisz sie zemscic, no to sie rozbiore
Czy to juz gwalt? Po namysle stwierdzam, ze wedlug mnie nie.
Dlatego doszlam do wniosku, ze to wcale nie byla taka idiotka, jak poczatkowo wygladalo, tylko niezwykle sprawna manipulantka. Oddala dziewictwo w tak pieknym stylu, ze bohater nie mial innego wyjscia, jak tylko poczuc wyrzuty sumienia, a potem juz caly czas tak tanczyc, jak ona mu zagrala. A ona jeszcze pare takich niechlubnych zagran wykonala, zanim z sukcesem udalo sie nam dotrzec do epilogu.
Obojetnie, czy Natasha byla idiotka, czy manipulatorka, to i tak uwazam, ze nie zasluzyla na Alexandrosa. Ale trudno, skoro on ja chce, to niech juz ma.
Moze autorka, ktora ma ponad 70 lat, juz traci wyobraznie, w jaki sposob sie mysli, gdy sie ma 24 lata? Moze po wydaniu 90 ksiazeczek ma malo pomyslow na nowe i podpatrzyla gwalty u Amerykanek, lubiacych znecac sie nad boahterkami? A moze takie zamowienie dostala od wydawnictwa?
Jaki by nie byl powod, efekt jest slaby, bo przedobrzony.
Wole Sare Craven, gdy pisze perelki.19.02.2012 22:33
Opinia na temat książki W greckiej rodzinie, Miesiąc na Santorini
-
janka
napisała: Jest.
To druga czesc mini-serii The Marcolini Men.10.02.2012 20:32
Opinia na temat książki Wenecka maskarada, Rodzinne diamenty
-
janka
napisała: W Niemczech reklamowano te mini-serie sloganem, ze to dla milosniczek Sexu w wielkim miescie, w Polsce natomiast ukazuje sie w serii najmniej kojarzacej sie z seksem. Ciekawa jestem, w ktorym kraju lepiej to dopasowano. A moze w obu pasuje, bo wystarczyloby wyciac sceny seksu z kazdej wydawanej w Harlequinie historii, zeby miec bialy romans.
09.02.2012 14:13
Opinia na temat książki Noc zapomnienia
-
janka
napisała: Harlequin jest nam jeszcze winien czesc pierwsza mini-serii Pregnant Brides, do kompletu ze Slubem w Petersburgu oraz Uroda i pieniedzmi. Niestety Z ukochanym w Wenecji nie jest tym brakujacym ogniwem.
To samodzielna historia.
Czytalam, bo czytam wszystko tej autorki. Podobalo mi sie srednio. Jeden punkt (na trzy mozliwe) dostalo, ale nawet nie pamietam za co. Czyli bylo tylko poprawne, zadna perelka.09.02.2012 13:50
Opinia na temat książki Z ukochanym w Wenecji
-
janka
napisała: Oj tam, zaraz ciaza. Nazarla sie czegos i tyle.
Po mokrej koniczynie podobno ma sie wzdecia. To moze gdzies sie koniczyny nazarla.27.01.2012 22:37
Opinia na temat książki Nieoczekiwana zmiana
-
janka
napisała: W Niemczech w mini-serii „Needed: The World’s Most Eligible Billionaires“ ukazaly sie trzy czesci. Angielskie zrodla tez podaja, ze nie ma niczego dalej.
27.01.2012 22:34
Opinia na temat książki Dzieci milionera
-
janka
napisała: Loukas Papadimos to obecny szef rzadu Grecji a Mandrakis to tez jest typowe greckie nazwisko.
Dziwniej by bylo, gdyby nazywali sie Kowalscy albo Smith.21.01.2012 17:43
Opinia na temat książki W greckiej rodzinie, Miesiąc na Santorini
-
janka
napisała: Dzisiaj ukazala sie w Niemczech cala ta czteroczesciowa mini-seria razem w jednej ksiazce.
Polecana jest fankom serialu Seks w wielkim miescie.
Skoro jednak jest to wydane w serii Romans (nie tylko w Polsce, rowniez w oryginale), to chyba bedzie mialo niewiele wspolnego z tym serialem.
P.S. Magret, w tych sprawach chyba nie ma reguly. Po prostu mialas pecha. A moze tak wlasnie mialo byc, ze dluzej czekalas i Twoja radosc przez to byla wieksza.20.01.2012 17:42
Opinia na temat książki Aleja wspomnień
-
janka
napisała: Postanowilam przeczytac niemiecka wersje tej ksiazeczki zanim ukaze sie polska. Aby moc ja tu polecic.
Bohaterowie:
Edek, lat 37, wdowiec, kulawy po wypadku, kulawy psychicznie z powodu wyrzutow sumienia.
Marianna, lat 24, wdowa, ktorej dni wypelnione sa gra na gitarze i spiewaniem na ulicy.
Czas i miejsce akcji: zima, male angielskie (brytyjskie?) miasteczko.
Jest mroz. Dziewczyna jest przemarznieta do kosci, ale dzielnie gra dalej na swej gitarze. I spiewa. Czy mozna spiewac na mrozie? Caly dzien? Codziennie?
No niewazne, juz glupsze rzeczy widzialam w druku.
Dziewczyna rezygnuje z domu po zmarlym mezu na rzecz jego doroslych dzieci i rozpoczyna prace u Edka (ktorego poznala na ulicy) jako jego gospodyni.
Nastepnie dowiadujemy sie co zjadla na sniadanie oraz otrzymujemy pelny opis jej nowych zawodowych czynnosci (np. odkurzanie) i roznych innych rownie frapujacych spraw.
Dotarlam tylko do rozdzialu nr 4, bo zasnelam.
Pierwszy raz w zyciu zasnelam przy czytaniu. W tej chwili ksiazeczka spoczela w poblizu lozka na wypadek, ze kiedys nie moglabym usnac.
Musze tylko uwazac, zeby nie wpadla w rece mojej mamy, bo ona sie strasznie przejmuje. Znowu bedzie plakac, ze jak ktos smial cos takiego wydac.
Niemieckie prawo jest niedoskonale. Mozna cos takiego wydac, zadac pieniedzy i nawet nie grozi za to kryminal.
Polecam ja zatem wszystkim osobom cierpiacym na bezsennosc. To silna dawka. Powali konia.20.01.2012 17:33
Opinia na temat książki Samba we dwoje
-
janka
napisała: Ta suknia na okladce podoba mi sie tak bardzo, ze az jest mi obojetne, ze pania skrocono o glowe.
18.01.2012 20:58
Opinia na temat książki Na królewskim dworze
-
janka
napisała: Sara Craven to moja ulubienica. Malo jest autorek, ktorym sie udalo wydac tak duzo perelek, jak jej.
„W greckiej rodzinie“ nie mam w zadnym jezyku. Czekam z utesknieniem na wersje polska.18.01.2012 20:51
Opinia na temat książki W greckiej rodzinie, Miesiąc na Santorini
-
janka
napisała: Szalona noc to trzecia czesc mini-serii Medici.
Brak jeszcze historii Leonarda i Calisty.18.01.2012 20:29
Opinia na temat książki Szalona noc
-
janka
napisała: Milosne pojednanie to druga czesc tej mini serii.
1-Catherine Mann – Papierowe malzenstwo
2-Emilie Rose – Milosne pojednanie
3-Maya Banks
4-Michelle Celmer
5-Jennifer Lewis
6-Leanne Banks18.01.2012 20:26
Opinia na temat książki Miłosne pojednanie
-
janka
napisała: Nieoczekiwana zmiana to druga czesc mini-serii Medici. Sa 4.
18.01.2012 20:22
Opinia na temat książki Nieoczekiwana zmiana
-
janka
napisała: To zle, ze byla slaba, bo to dluga mini-seria, az 6 czesci.
18.01.2012 20:19
Opinia na temat książki Papierowe małżeństwo
-
janka
napisała: Nie, ja nie powiedzialam, ze mi sie nie spodobalo. Ja powiedzialam, ze nie bylo ani niczego dobrego, ani zlego. Czyli rowno posrodku pomiedzy tymi, ktore mi sie podobaja (bo mnie zainteresuja rozwinieciem tematu, dialogami, fajnymi bohaterami, czy innym elementem) i tymi, ktore mi sie nie podobaja (gdzie historia nie trzyma sie kupy, dialogi sa belkotem bez sensu, nie ma zgodnosci przyczynowo-skutkowej itp).
A jesli nie ma ani dobrych elementow, ani zlych, to nie ma niczego.
Zwykle ucinane sa koncowki ksiazeczek, tu mialam wielkie wrazenie, ze juz na poczatku za duzo wycieto. Bohaterowie sie poznaja, jest seks, potem klotnia bez powodu. Moze tu brakuje jakiegos fragmentu rozmowy, z ktorego wynikalby jakis sens dla decyzji bohaterki. Bohater otrzymuje wazny telefon, informuje ja, ze na krotko musi wyjechac, a bohaterka w tym momencie od razu bez powodu zaklada, ze on ja chce wystawic rufa do wiatru. Obraza sie praktycznie bez powodu, wyrzuca go z domu. Z jej slow wynika, ze gdyby zaszla w ciaze, to mu za kare nie powie. Dlaczego? A potem dokladnie tak robi. Znowu: dlaczego? Przeciez zrobila tym najwieksza krzywde swojemu dziecku.
Ten fragment, ktory byl zlepkiem zdan nie wynikajacych z poprzednich, zrobil na mnie zle wrazenie i ono sie utrzymalo do konca. Ta najwazniejsza dla calej ksiazeczki decyzja bohaterki byla nieumotywowana. I taka pozostala, bo do konca nie zostalo nic wyjasnione.
Reszta historii miala jakis sens, tylko dla mnie juz bylo to niewazne. Skoro zabraklo podstawy do opowiedzenia calej historii, to byla mi juz ona dalej obojetna. Stad to zero.16.01.2012 03:09
Opinia na temat książki Kaprys milionera, Podróż do Rio
-
janka
napisała: Na wszelki wypadek kupilam.
Poprzednia ksiazeczka tej autorki zrobila na mnie bardzo dobre wrazenie. Przygoda gonila przygode. Tym razem blurb jest rowniez bardzo obiecujacy i wyglada na to, ze glowna bohaterka bedzie miec jeszcze bardziej karkolomne przygody, niz ta z „Damy w tarapatach“.11.01.2012 23:14
Opinia na temat książki Sekret damy do towarzystwa
-
janka
napisała: A "Podroz do Rio" przeciwnie. Calkowite zero. Nie ma tam ani niczego dobrego, ani niczego zlego. Rowniutkie nic.
Zwykle pisarze robia tak, ze jak jakis temat jest w ksiazce poruszony, to ma to cos na celu. Jak jakis przedmiot jest wspomniany, to w pewnym momencie okazuje sie wazny. A tu nie ma zadnych takich zwiazkow. Opowiedziana historyjka jest zlepkiem wydarzen, z ktorych nic nie wynika. Ani dla bohaterow, ani dla nas.11.01.2012 23:00
Opinia na temat książki Kaprys milionera, Podróż do Rio
-
janka
napisała: Zapomnialam dopisac, ze nie bez powodu nie lubie Amerykanek tworzacych Swiatowe Zycia.
Czytajac ksiazeczki przez nie popelnione, trzeba bardzo mocno przymykac oko na wszelkie szczegoly.
Tutaj m. in. mamy lady Franceske Danvers, ktora pierwszego stycznia (w Moskwie) przychodzi z wizyta w bialych butach. Angielska arystokratka plus biale buty po godzinie 17! I to zima. I niby mialo to podkreslac jej oszalamiajacy wyglad.
(Kostium Chanel w polaczeniu z torebka Chanel i butami Laboutine`a, czyli marzenie Amerykanki z klasy sredniej, tez nie pasuje do angielskiej lady.)
A o zimie w Moskwie pani autorka chyba nigdy nie slyszala, bo te biale buciki to byly na dokladke peeptoes.05.01.2012 03:42
Opinia na temat książki Dar rosyjskiego księcia
-
janka
napisała: Pamietacie taka cudna ksiazeczke Liz Fielding, Wymarzony slub? Tam glowna bohaterka byla Sylvie Duchamps Smith, a jej asystentka byla Josie. Ta Josie, ktora miala czerwonego irokeza i czerwone glany, a na slub Sylvie koncowki irokeza pomalowala na zielono.
Afrykanska przygoda to opowiesc wlasnie o Josie. Z tym ze teraz ma fioletowe pasemka na czarnych wlosach.
Sylvie urodzila juz coreczke i jest na urlopie macierzynskim, a Josie przejela jej obowiazki w firmie.30.12.2011 03:58
Opinia na temat książki Afrykańska przygoda
-
janka
napisała: Jeszcze jedna zlodziejka dzieci. Okropne jak one sie rozmnozyly. Zerowy poziom moralnosci wsrod kobiet w harlequinach. Dobrze, ze w zyciu jest inaczej.
Fajne sa blurby w tym miesiacu. Prawie wszystkie. I okladki tez.
Tylko numery boczne na okladkach sa mocno pomieszane. Gdyby nie wprowadzono zmian w Seriach Wydawniczych w nowym roku, to te numery by pasowaly, ale sie SZExtra przesunelo i numery teraz juz nie pasuja.30.12.2011 01:20
Opinia na temat książki Świątynia Afrodyty, Bal maskowy
-
janka
napisała: Swietny blurb. Bardzo obiecujacy.
Mam nadzieje, ze ta tajemnica nie bedzie dziecko wychowywane bez tatusia. A jesli tak, to ze ona bedzie miala jakies uzasadnienie dla swojego wstretnego postepowania.30.12.2011 01:13
Opinia na temat książki Na południu Francji
-
janka
napisała: Tej Premiery sobie na pewno nie odmowie.
30.12.2011 01:06
Opinia na temat książki Premiera w Wenecji
-
janka
napisała: Wloszka w Londynie to czesc pierwsza tej mini-serii.
Czesc druga napisala Sharon Kendrick, trzecia India Grey, czwarta Kim Lawrence, piata Kate Hewitt, szosta Carole Mortimer, siodma Sarah Morgan, a osma (ostatnia) Margaret Way.28.12.2011 16:34
Opinia na temat książki Włoszka w Londynie
-
janka
napisała: A mnie wlasciwie nic tam nie razilo. Nie podobal mi sie pomysl sprzedania pamiatki. Reszta glupot byla do wytrzymania. Do tych walut tez nie warto sie czepiac, moglo sie cos w tlumaczeniu pomylic, np. o jakies zero.
Dobrze, Kasiek, ze mnie namowilas na te ksiazeczke, bo Dar rosyjskiego ksiecia bardzo mi sie podobal. Az sie boje, ze jeszcze troche i zostane fanka Jennie Lucas. Po raz drugi zostalam przez nia zaskoczona bohaterka, ktora nie wpadala non stop w nieuzasadniona i bezsensowna histerie, za co jestem autorce bardzo wdzieczna.28.12.2011 16:06
Opinia na temat książki Dar rosyjskiego księcia
-
janka
napisała: Pierwsza czesc to perelka, druga prawie tez. Obie sie czyta lekko latwo i przyjemnie. Super udana ksiazka.
21.12.2011 22:02
Opinia na temat książki Spotkanie w Prowansji, Przygoda na Karaibach
-
janka
napisała: Mini-seria The Balfour Brides sklada sie z 8 czesci. Kazda napisala inna autorka.
13.12.2011 23:16
Opinia na temat książki Włoszka w Londynie
-
janka
napisała: Nam wolno robic takie bledy. Nikt nie jest nieomylny. Nikt na swiecie nie wie wszystkiego.
Dopoki nie tlumaczymy tekstow, ktore beda wydane i rozpowszechniane, to nie ciazy na nas taka odpowiedzialnosc za powielanie bledow, jak na tlumaczkach i redaktorkach ksiazek.
Jednak tlumaczki powinny koniecznie kupic sobie Slownik jezyka polskiego i do niego czesto zagladac. Nawet bardzo czesto. I ortograficzny tez.05.12.2011 19:26
Opinia na temat książki Trzy dni w Nowym Orleanie
-
janka
napisała: O ile nauczylam sie juz od dawna, zeby nie tykac nigdy wiecej produkcji Jane Porter i Susan Stephens, o tyle jakas dziwna sklonnosc do masochizmu nadal kaze mi siegac po ksiazeczki Jennie Lucas. Nie wiem dlaczego. Ani za co.
Na razie jestem silna i wygrawam z ta sila, co mi kaze czytac Dar rosyjskiego ksiecia. Ciekawe jak dlugo jeszcze.05.12.2011 19:16
Opinia na temat książki Dar rosyjskiego księcia
-
janka
napisała: Przepraszam.
02.12.2011 13:58
Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino
-
janka
napisała: Mnie sie tez kojarzy z Diana Palmer, lecz jako jej nieudany klon.
02.12.2011 13:54
Opinia na temat książki Dług u greckiego milionera
-
janka
napisała: Nie lubie tej autorki i nie przeczytam juz niczego, co ona napisala. Mozliwe, ze nie wszystko jest zle, ale na pewno nie dla mnie.
30.11.2011 00:56
Opinia na temat książki Dług u greckiego milionera
-
janka
napisała: W polskiej wersji rozdzial trzynasty ocalal. Wprawdzie sa w nim pewne skroty, ale najwazniejsze przetrwalo. Brawa dla polskiego Harlequina.
30.11.2011 00:39
Opinia na temat książki Święta nad Tamizą, Amerykanin w Londynie
-
janka
napisała: Slub z nieznajomym to bardzo dobrze napisana ksiazeczka. Autorka nie przesadzila z niczym. Bohaterowie sa oczywiscie biedni i skrzywdzeni przez los (no bo jakze w harlequinie mogli by nie byc), ale wszystko w granicach dobrego smaku.
Nie podobalo mi sie zakonczenie. Cos najpierw trwalo za dlugo, nie moge napisac co, zeby nie zdradzac zakonczenia, (to moglo byc z winy autorki, a nie tlumaczy), a potem oczywiscie, jak zwykle, pelnia szczescia nastapila zbyt szybko.30.11.2011 00:27
Opinia na temat książki Plaże Zanzibaru, Ślub z nieznajomym
-
janka
napisała: A Montebianco to nawet nie ksiestwo, a krolestwo. Nowe ksiestwa dla autorek harlequinow to juz za malo, poprzeczka zostala podniesiona.
Tak jak w przypadku milionerow, ktorych juz zastapili miliarderzy. Ciekawe co nas czeka w przyszlosci. Multimiliarderzy i cesarstwa?
A pani tlumaczka nie widzi roznicy miedzy ksiezniczka a ksiezna. Wedlug niej zona ksiecia to ksiezniczka. Urocze. To tak, jakby piecioletnie dziecko to tlumaczylo.30.11.2011 00:10
Opinia na temat książki Trzy dni w Nowym Orleanie
-
janka
napisała: Czasami na koncu harlequinow mam wrazenie, ze ksiazeczka wpadla w kosiarke, albo w rece psychopaty latajacego z pila mechaniczna. Te zakonczenia w polskich przekladach sa tak zmasakrowane, ze az zal, gdy wczesniej opowiesc byla bardzo dobra.
Tym razem mialam wrazenie, ze ksiazeczka wpadla pod gilotyne. Na smierc. Koncowka zostala potwornie ucieta, zabraklo jakiegos wyznawania sobie milosci, zawierania zgody, tlumaczenia nieporozumien, przyznawania sie do roznych bledow. Po prostu zabraklo calego zakonczenia.
W angielskim ogrodzie byloby ksiazeczka calkiem dobra, gdyby na koncu jej nie zabito. A juz prawie mialam dac jej jeden punkt za harmonie.
A sama opowiesc byla taka letnia, grzeczna, uladzona i bardziej pasujaca do serii Romans, niz Swiatowe Zycie. Czytalo sie dosc milo. A potem wszystkie pozytywne wrazenia zepsul mi ten niedosyt, z ktorym pozostalam, po skonczeniu czytania.26.11.2011 22:24
Opinia na temat książki W angielskim ogrodzie
-
janka
napisała: Wszystkie sa ucinane. Co do jednej.
23.11.2011 13:36
Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino
-
janka
napisała: To w takim razie musi byc blad na stronie, na ktorej to sprawdzalam, bo tam bylo napisane, ze Wiedenski walc nie ma powiazan z zadna inna ksiazeczka.
Dziekuje, Apkg, za poprawienie mojej pomylki.
Skoro jest tomik o jego bracie, to moze jest jeszcze jakis trzeci, ktory do nich pasuje? Bo harlequiny lubia byc w trojke.23.11.2011 13:30
Opinia na temat książki Wiedeński walc, Niespodziewany spadek
-
janka
napisała: Wiedenski walc to singiel, czyli nie nalezy do zadnej mini-serii.
Niespodziewany spadek jest szosta czescia mini-serii Billionaires and Babies. Ta seria sklada sie juz z 21 czesci, a dalsze 3 sa zapowiedziane na najblizsze miesiace. Konca nie widac ... Konca nie widac ... Nie widac ...22.11.2011 18:22
Opinia na temat książki Wiedeński walc, Niespodziewany spadek
-
janka
napisała: Czesc pierwsza tej mini-serii ukazala sie 2 listopada pod tytulem Prezent na Gwiazdke (Goracy Romans Duo 943).
22.11.2011 18:08
Opinia na temat książki Małżeńska umowa, Tajemniczy prezent
-
janka
napisała: Malzenska umowa jest srodkowa czescia trzytomowej mini-serii New Zealand Knights.
To nieco starsza seria, pochodzi z lat 2006-2007. Wszystkie trzy czesci napisala Yvonne Lindsay.
Ladna okladka. W zasadzie lubie te rozne golasy na okladkach, szczegolnie, jesli maja ladnie zbudowane ramionka i brzuszki jak tara, w ostatecznosci moga byc nawet domalowane.
Para w ubrankach jest jednak mila dla oka odmiana.22.11.2011 17:53
Opinia na temat książki Małżeńska umowa, Tajemniczy prezent
-
janka
napisała: Okladka to dla mnie powod do zazdrosci. Moim wielkim marzeniem od lat jest, zeby wyjsc na snieg w swetrze (jak na zdjeciach i okladkach). Nigdy sie na to nie zdobylam. Cierpie z tego powodu.
21.11.2011 23:18
Opinia na temat książki Azyl w górach
-
janka
napisała: Ani sie smiac, ani plakac, tylko wspolczuc.
21.11.2011 23:14
Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino
-
janka
napisała: Lubie Care Colter, bo ona wie, co robi.
I jest jedna z niewielu, ktore slusznie zrobily wybierajac taki zawod, a nie inny.
A jej ksiazeczki sa zwykle bardzo, bardzo fajne. Jej bohaterki nie sa ani przeslodzone, ani zbyt mocno skopciuszkowane, a bohaterowie sa bardzo ludzcy i prawie rzeczywisci.21.11.2011 23:11
Opinia na temat książki Azyl w górach
-
janka
napisała: A tak, pamietam. To bylo urocze. A raczej uroczo naiwne.
21.11.2011 23:04
Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino
-
janka
napisała: Christine Hollis znam juz od 4 lat, a ciagle nie moge wyrobic sobie o niej zdania. Niby jej ksiazeczki sa dobrze skonstruowane, a jednak cos mi w nich zawsze przeszkadza. Najczesciej jest to przynaleznosc bohaterow do najwyzszych warstw arystokracji. Autorka opisuje ich w sposob, ktory nie jest dla mnie wiarygodny.
W ogrodach Castelfino raczej nie przeczytam, gdyz w Niemczech ksiazeczka ta zostala wydana w postaci harlequina o powiekszonej liczbie stron. Wole wiec zapoznac sie z niemiecka wersja, w ktorej prawdopodobnie mniej powycinano.21.11.2011 22:58
Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino
-
janka
napisała: 500 !!!
21.11.2011 22:24
Opinia na temat książki Czuły punkt
-
janka
napisała: Pamietacie taka mini-serie Krolewskie zwiazki? Sprzed ponad roku.
Wydane byly wtedy 4 pierwsze tomy serii, ktora sklada sie z 8 czesci. 5 pierwszych dotyczy Morgan Isle, 3 nastepne Thomas Isle.
Swieta jak w bajce to tom szosty tej mini-serii.21.11.2011 22:10
Opinia na temat książki Święta jak w bajce
-
janka
napisała: Niestety nie wiem, czy warto je czytac, czy tez nie, bo ich wcale nie czytalam. Mowilam tylko o tym, jak zmienia sie punkt widzenia w zaleznosci od warunkow. Wczesniej gdy te ksiazeczki wydane byly w postaci 3 cienkich harlequinow Goracy Romans, to oceniane byly inne elementy, niz teraz gdy wydano je razem w pieknej okladce. Nagle staly sie literatura o wspanialym przeslaniu i wielkiej glebi.
Mozliwe rowniez, ze na te przepiekne recenzje wplyw mialy nie tylko okladki, ale takze to, ze ich autorki dostaly te ksiazki od redakcji w prezencie (najprawdopodobniej, gdyz recenzje umieszczone zostaly zanim w ogole ksiazka ukazala sie w sprzedazy). To rowniez zmienia punkt widzenia oraz wiarygodnosc takiej recenzji.
1-Na darowane rzeczy patrzy sie lagodniejszym okiem, niz gdy sie wydalo na cos duzo pieniedzy.
2-Kazdy podarunek automatycznie wywoluje ochote odwdzieczenia sie dobroczyncy. Piekna recenzja jest wlasnie takim wymuszonym rewanzem. Tak dzialaja tez probki rozdawane w supermarketach, zwiekszajace sprzedaz.
3-Dziewczyny z blogow rowniez swiadomie staraja sie znalezc jak najwiecej pozytywow, o ktorych moga napisac, zeby sie nie narazic i w przyszlosci rowniez dostawac ksiazki za darmo.
Czy warto to przeczytac? Trudno zgadnac. Ja nie przeczytam, bo nie czytam juz Goracych Romansow. Nudze sie przy nich jak mops. Rzadko robie wyjatki. Jesli mialabym teraz zrobic, to siegnelabym po poprzednie wydanie. W tym cena jest nieadekwatna do zawartosci.10.11.2011 20:47
Opinia na temat książki Lawendowe pola
-
janka
napisała: Wspomniane ksiazki to czesci dwoch serii o rodzinach Malone i Killian przemieszanych ze soba. Chronologicznie wydane byly w nastepujacej kolejnosci:
1-Tylko chlod
2-Petla
3-Morderca bierze wszystko
4-Slepa zemsta
Tylko o rodzinie Malone sa:
1-Tylko chlod
2-Morderca bierze wszystko
3-Slepa zemsta
Dwie ksiazki, w ktorych wystepuje Stacy Killian:
1-Petla (nowy tytul Zabic Jane)
2-Morderca bierze wszystko
Troche to skomplikowane, ale najlepiej czytac je po kolei, wtedy nie dowiemy sie za wczesnie czegos nieodpowiedniego, np. w Morderca bierze wszystko powiedziane jest, kto byl morderca w Petli.09.11.2011 23:34
Opinia na temat książki Zabić Jane
-
janka
napisała: Czytalam obie te ksiazeczki dawno temu. Pamietam z nich niewiele, ale obie wtedy ocenilam bardzo nisko. Moze byly nudne?
09.11.2011 01:14
Opinia na temat książki Randka w ciemno
-
janka
napisała: Dobrana para to druga czesc trzytomowej mini-serii W wielkim miescie (City Brides). Wszystkie trzy napisala Jessica Hart.
Tajemnicza randka to druga czesc trzytomowej mini-serii Krzyz Poludnia (Southern Cross Ranch). Wszystkie trzy napisala Barbara Hannay.09.11.2011 01:02
Opinia na temat książki Randka w ciemno
-
janka
napisała: Liz Fielding napisala tak duzo perelek, ze mnie nimi rozpuscila i nie umiem juz docenic jej troche slabszych ksiazeczek. Ideal bez skazy jest wlasnie taka troche slabsza, ale w porownaniu do tego, co tworza inne autorki, to ciagle dzielo sztuki.
09.11.2011 00:48
Opinia na temat książki Mężczyzna idealny
-
janka
napisała: Dalam sie nabrac na te tytuly i myslalam, ze to Medicale. A to Goracy Romans i Romans.
Panna Nikt i doktor Connelly, to piata czesc mini-serii Dynastia Connellych.
Tak na marginesie, to w Niemczech wydawano wlasnie te serie w systemie jeden odcinek co dwa miesiace. No i zgubil im sie gdzies ten ostatni, dwunasty. Powinien byc w pazdzierniku. Jeszcze mam nadzieje, ze ktos sobie o nim przypomnie.09.11.2011 00:38
Opinia na temat książki Recepta na miłość
-
janka
napisała: Ogrod szczescia kiedys czytalam, ale nie porwal mnie niczym. Uwielbiam Liz Fielding, jednak ta ksiazeczka dla mnie byla najslabsza, z tych ktore poznalam. Mila opowiastka, ale nic ponadto.
09.11.2011 00:22
Opinia na temat książki Ogrody szczęścia
-
janka
napisała: To sa dwie pierwsze czesci pieciotomowej mini-serii The Crenshaws of Texas.
09.11.2011 00:11
Opinia na temat książki Przeznaczenie
-
janka
napisała: Tytul oryginalu to: Spanish Aristocrat, Forced Bride.
Mnie ten polski tytul sie podoba. Utrzymany w stylu wszystkich tytulow Swiatowego Zycia. Pasowal tez do tresci. Krotko, sprawnie i na temat.
Poniewaz zbieram ksiazki po niemiecku, to ciagle obcuje z ich tytulami i mysle, ze nie ma niczego gorszego na calym swiecie, niz niemieckie tytuly (rowniez filmow). Niemcy tez tak uwazaja.
Hiszpanski arystokrata mial w Niemczech tytul Wogen der Sehnsucht. Moglo byc jeszcze gorzej.08.11.2011 23:59
Opinia na temat książki Hiszpański arystokrata
-
janka
napisała: Przepraszam, Kamilo, ale tego nie zrozumialam. Co jest wznowieniem w tej ksiazeczce? Chodzi Ci o to, ze ten tytul byl juz wykorzystany (Margaret Mayo, w Swiatowym Zyciu), czy ze ta sama ksiazeczka juz sie ukazala wczesniej pod innym tytulem?
Jesli to drugie, to czy bys mogla napisac, kiedy i pod jakim tytulem byla wczesniej wydana?
Z gory dziekuje za odpowiedz.08.11.2011 23:33
Opinia na temat książki Prezent na Gwiazdkę, Przewrotna zemsta
-
janka
napisała: www.thedewarennedynasty.com/
08.11.2011 23:21
Opinia na temat książki Zostać damą
-
janka
napisała: Koncowka niemieckiego Amerykanina w Londynie nie dawala mi spokoju, dlatego znalazlam kogos, kto posiada wersje angielska i okazalo sie, ze trzy ostatnie zdania niemieckiego wydania zastapily caly rozdzial nr 13 oryginalu. Teraz to dopiero mam ochote na porownanie z wersja polska. Nie moge sie juz doczekac.
03.11.2011 21:18
Opinia na temat książki Święta nad Tamizą, Amerykanin w Londynie
-
janka
napisała: Hiszpanski arystokrata to bardzo dobry przedstawiciel serii Swiatowe Zycie. Poprawnie napisany, logicznie, z sensem, bez dluzyzn, nudy, belkotu, czy zaprzeczania sobie samemu.
Z pewnych powodow smialo moglby miec tytul: Czlowiek skamienialy i jego jeszcze bardziej skamieniala rodzina.
Jest tam tylko jedna jedyna wada, ktora dla mnie byla ciezka do strawienia. A mianowicie autorka przesadzila z poruszana przez siebie tematyka tworzaca tlo dla historii milosnej. Infantylnosc podejscia do tej tematyki nie wspolgrala z ich waga.
Bohaterowie zajmuja sie tam licznymi tematami z gatunku tych najciezszych, jak wojny domowe, bieda na swiecie, kleski zywiolowe, pomoc dla krajow rozwijajacych sie, glod dzieci w Afryce, finansowanie wojen i rewolucji, rowniez finansowanie nieodpowiedniej strony prowadzacej wojne domowa, czyli finansowanie ludobojcow. Tych tematow moglabym jeszcze wymieniac duzo, bo tez duzo ich bylo tam poruszonych. A problem widze nawet nie w tym, ze w harlequinie jest za malo miejsca na odpowiednie rozprawienie sie z ktoryms z tych tematow, bo to daloby sie nawet zrobic w wierszu, gdyby ktos sie postaral. Nie, mi przeszkadzalo, ze India Grey sama jeszcze nie ma wyrobionego zdania na zaden z tych tematow, za ktore sie zabrala. Wszystko bylo sztuczne i na sile. I nie pomoglo nawet przerzucenie ich do nieistniejacych krajow.
Podczas czytania problem ten kojarzyl mi sie ze zgrabna dziewczyna, poswiecajaca bardzo duzo czasu i wysilkow, zeby wygladac jeszcze piekniej, ktora zeby wygrac konkurs pieknosci zmuszona jest zadeklarowac, ze najwazniejszym jej marzeniem jest pokoj na swiecie. A przeciez, gdyby powiedziala, ze marzy o nowych butach, to oczy by sie jej swiecily i by naprawde wygladala piekniej.
Wlasnie, gdyby India Grey pisala o butach, czy czyms co lubi, a nie o biedzie, to nie czulabym tej calej sztucznosci i falszu, ktore tak mi przeszkadzaly w tej ksiazeczce.
Od autorek harlequinow nikt nie wymaga talentu literackiego, nikt tez nie wymaga ustosunkowywania sie do wszelkich nieszczesc swiata. Maja tylko opowiedziec historyjke. Najlepiej jest, jesli opowiedza ja skladnie i sprawnie. To wszystko. Jesli nie maja niczego waznego do powiedzenia, to nie szkodzi, nikt tego po nich nie oczekuje. Niepotrzebnie probuja na sile, nic dobrego im z tego nie wychodzi.
O wadach ksiazeczki napisalam duzo wiecej, niz o zaletach, ale to nie znaczy, ze mi sie nie podobala. Przeciwnie, opowiedziana historia byla dobra, a czytalo sie lekko, szybko i z przyjemnoscia (szczegolnie w miejscach, gdzie nie bylo tego, co wyzej napisalam).03.11.2011 19:29
Opinia na temat książki Hiszpański arystokrata
-
janka
napisała: Nie czytalam zadnej z tych ksiazeczek, nie mam pojecia, kim jest Emerald Larson i po prostu zalozylam, ze chodzi o mezczyzne, bez sprawdzania w srodku w tekscie. Z niemieckiej nazwy tej mini-serii nie da sie okreslic, czy chodzi o kobiete, czy mezczyzne.
Gorace Romanse jeszcze kupuje z przyzwyczajenia, ale juz nie czytam, wiec jesli jeszcze kiedys w jakis sposob wprowadze Was w blad, to z gory przepraszam.02.11.2011 23:03
Opinia na temat książki Niespodziewane szczęście, Córeczka milionera
-
janka
napisała: A mnie po przeczytaniu Urody i pieniędzy pozostał jakiś niedosyt. Podobała mi się, bo napisana jest bardzo poprawnie, jednak nie będzie trudna do zapomnienia. Nie było tam niczego godnego uwagi.
Przede wszystkim jednak nie potrafiłam ani trochę polubić tych bohaterów.
Od poprzedniej części tej mini-serii, Uroda i pieniądze jest lepsza, jednak do wspaniałych perełek tej autorki jest jej daleko. Ach, gdzież te czasy, gdy Lynne Graham potrafiła pisać cudowne historie i wymyślać świetnych bohaterów? Luc Santini ze Spotkania po latach traktował Catherine okropnie, a my i tak go kochamy. Luc jest Wielki. Powinien mieć pomnik.
A Atreus przy nim to takie małe nic.27.10.2011 19:27
Opinia na temat książki Uroda i pieniądze
-
janka
napisała: Obrzydliwe! Jeszcze jedna podla zlodziejka dzieci w Swiatowym Zyciu!
Bohaterka bez zadnego konkretnego powodu odebrala swojemu dziecku ojca, a swoja najwieksza milosc zycia skazala na niewiedze o tym, ze zostal ojcem. Nie kupila nawet kartki pocztowej, zeby go zawiadomic, skoro miala fochy, zeby sie z nim osobiscie nie spotkac.
Jej poziom moralnosci jest nizszy niz u plazow. Mysle, ze zaba by tego swojej kijance i jej ojcu nie zrobila.
Ohyda! A autorki harlequinow nazywaja te wielka podlosc i glupote „ujeciem sie honorem“! Jakim honorem? Ktora z tych zlodziejek dzieci rozumie czym jest honor?
Bohater oczywiscie, jak zwykle w takich wypadkach, okazal sie swiety i wzial wine na siebie. A zabic powinien. (W przenosni.)25.10.2011 16:39
Opinia na temat książki Miłość w Buenos Aires
-
janka
napisała: W starych juz szukalam.
Wyniki wygladaja tak:
Apartament nad Tamiza, Towarzyski skandal – moze byc
Noc z milionerem, Uciekajaca panna mloda, Tajemniczy milioner – bardzo slabe
Z tymi czytanymi po niemiecku bylo jeszcze gorzej. Tam znalazlam tylko jedna mozliwa.23.10.2011 21:07
Opinia na temat książki W angielskim ogrodzie
-
janka
napisała: To dres??? A ja myslalam, ze pizamka.
Loze jest nieproporcjonalnie namalowane, ale za to kolor poscieli jest wyjatkowy. Mnie sie ten kolor podoba. I prawie pasuje do tego dresu czy pizamki.23.10.2011 20:47
Opinia na temat książki Plaże Zanzibaru, Ślub z nieznajomym
-
janka
napisała: Piszesz, Asiak, ze w ksiazeczce duzo rzeczy Cie zaskoczylo, ale sama nie dajesz szansy innym czytelniczkom, zeby one tez tak to odebraly. Zdradzilas tutaj duzo faktow z zakonczenia ksiazki, a tego sie po prostu nie robi. Uszanuj tych, ktorzy siegna po ksiazeczke pozniej, niz Ty. Egoizmem jest napisac cos takiego i nie ostrzec przedtem.
23.10.2011 18:56
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: Ksiazeczka Carole Mortimer sklada sie z dwoch czesci. Najpierw byl Amerykanin w Londynie, a potem Angielka w Nowym Jorku.
Czesc Pierwsza, to jedna wielka glupota. Facet, ktory ma 35 lat i przelatuje wszystko, co na drzewo nie ucieka, nie wie, co moze wyniknac z seksu z obca osoba, nie slyszal o antykoncepcji, ani o chorobach wenerycznych. Kobieta dwudziestosiedmioletnia, prawie dziewica, nie jest pod tym wzgledem lepsza, nie wie, skad sie biora dzieci, a objawy wczesnej ciazy, lacznie z zatrzymaniem okresu, to dla niej podstawa do podejrzewania choroby. I to wszystko w ksiazeczce napisanej w 2009? Chyba to przesada.
Ciaza po one night stand (i oczywiscie milosc od pierwszego wejrzenia, ktora potem wynika) jest w harlequinach takim wielkim standardem, ze juz sie zastanawiam, czy to nie ja jestem jakas dziwna, ze mi sie ani razu nie przytrafila.
Druga polowa czesci pierwszej oraz czesc druga (w Nowym Jorku dwa miesiace pozniej) to jedna wielka klotnia bohaterow, a dla mnie jedna wielka nuda. Klocili sie i klocili, a ja przeczekiwalam. I warto bylo czekac, bo w pewnym momencie (niestety prawie na koncu) przestali sie klocic, w gre weszly emocje i one byly takie ladne, ze az sie poryczalam.
Dzieki tej koncowce ksiazeczka dostala ode mnie 1 punkt na trzy mozliwe, a wlasciwie za calosc powinna dostac zero.
Czytalam to w wersji niemieckiej i calkiem na koncu sie usmialam, bo z przedostatniego zdania ksiazeczki wynika, ze mozna po jedenastu miesiacach ciazy urodzic wczesniaka. Zdanie zostalo skonstruowane tak nieporadnie, ze az jestem ciekawa, jak to bylo w oryginale, niestety angielskiej wersji nie mam. Dlatego z utesknieniem czekam na wersje polska. Oczywiscie zamierzam przeczytac w niej tylko koncowke, bo ksiazeczka nie jest zadna perelka, abym chciala ja cala czytac ponownie.22.10.2011 15:10
Opinia na temat książki Święta nad Tamizą, Amerykanin w Londynie
-
janka
napisała: A ja przeciwnie, bardzo chetnie zmienie zdanie, jak tylko cos fajnego tej autorki napotkam.
21.10.2011 23:30
Opinia na temat książki W angielskim ogrodzie
-
janka
napisała: Oczywiscie, ze errata jest zbedna, jesli na okladkach nie ma bledu. Cale szczescie, ze ten blad byl tylko tu na stronie, bo to latwo poprawic.
Dziekuje bardzo za poprawienie danych autorki.19.10.2011 17:57
Opinia na temat książki Trzy dni w Nowym Orleanie
-
janka
napisała: Z ksiazeczek Sarah Morgan moge polecic Bogatego Greka, Swiatowe Zycie 227, z maja 2010. Jest doskonala.
19.10.2011 00:55
Opinia na temat książki Pocałunek księcia
-
janka
napisała: Jest piekne. Swiatnie daje sie czytac. Bohaterowie sa bardzo fajni i mozna ich latwo polubic.
Tak, jak powiedziala Magret, Fortuna i milosc to bardzo typowe Swiatowe Zycie. Z calym dobrodziejstwem inwentarza. Oprocz wielu jej zalet, ksiazeczka jest tez jednoczesnie mocno przekombinowana, opisywane sa sploty wydarzen kompletnie nierealne, wydarzaja sie tam cuda medycyny, a liczba nieprawdopodobnych zbiegow okolicznosci starczylaby na kilka ksiazek.
No i co z tego, skoro zalety sa lepsze niz te wady. Taki juz urok Swiatowego Zycia, ze przesada goni przesade.
A na koncu ma bardzo ladna scene przepraszania sie nawzajem i wyznawania sobie milosci, dla ktorej warto przeczytac calosc. W polskich harlequinach bardzo rzadko wystepuja koncowe sceny o dlugosci satysfakcjonujacej czytelniczki. Zwykle sa mocno skrocone. Nie ma plaszczenia sie. Nie ma przepraszania sie. Nie ma godzenia sie. Nie ma tlumaczenia nieporozumien. A tu wlasnie jest!19.10.2011 00:36
Opinia na temat książki Fortuna i miłość
-
janka
napisała: Mnie zachwycil Kolekcjoner sztuki. Super perelka.
Dwie inne Indii Grey, ktore czytalam, tylko troche wychylaly sie ponad przecietnosc.
Tym razem India Grey dostala ciezki orzech do zgryzienia. Ciaza po one night stand jest juz tak ogranym tematem, ze az sie boje, ze nic nowego nie da sie tu wymyslic. Przeczytam na pewno. Z ciekawosci, jak zostal ten temat pociagniety. Oraz zeby nie przegapic, jesli sie okaze nowa perelka.18.10.2011 22:34
Opinia na temat książki Hiszpański arystokrata
-
janka
napisała: A ja jakos nie moge u niej trafic na nic godnego uwagi. W najlepszym wypadku dostaje ode mnie jeden na trzy punkty. A najczesciej zero.
18.10.2011 22:21
Opinia na temat książki W angielskim ogrodzie
-
janka
napisała: A ja czytam jej ksiazeczki dopiero od 3 lat, ale za to bardzo intensywnie.
Troche Ci zazdroszcze, Mbp, tej dluuugiej znajomosci z autorka.
Lynne Graham jest dla mnie najwazniejsza sposrod autorek Harlequina. Uzbieralam juz ponad 100 sztuk jej ksiazeczek po polsku, angielsku i niemiecku A nawet mam jedna po holendersku.
Za kilka dni bede mogla obchodzic rocznice mojej znajomosci z jej harlequinami. Na pewno wzniose toast.18.10.2011 22:12
Opinia na temat książki Uroda i pieniądze
-
janka
napisała: Czesc pierwsza (o Elinor Tempest i ksieciu Jasimie bin Hamid al Rais) w Polsce nie byla wcale wydana.
Czesc druga ukazala sie 20.07.2011 pod tytulem Ślub w Petersburgu, Swiatowe Zycie 310.
Mam Greka sasiada, gdy przebywam w Niemczech. Moj facet musial mu zwrocic uwage, zeby klanial mi sie pierwszy, bo tylko innych mezczyzn traktowal kulturalnie. Teraz usmiecha sie do mnie z daleka i klania do ziemi. Ale i tak go nie lubie. Niestety, musze przyznac, ze jest przystojny. Wysoki, swietnie zbudowany i ma ladna twarz. Szkoda, ze taka ladna powloka sie marnuje na takim nieciekawym czlowieku.
P.S. Dziekuje za mile slowa.18.10.2011 21:58
Opinia na temat książki Uroda i pieniądze
-
janka
napisała: Bardzo podobaja mi sie okladki Swiatowego Zycia zapowiedziane na listopad. Wszystkie. Harmonijne, dobrze dobrane kolorystycznie, przyjemne dla oka. Udaly sie.
17.10.2011 19:16
Opinia na temat książki Święta nad Tamizą, Amerykanin w Londynie
-
janka
napisała: Wielka szkoda, ze Szanowna Redakcja nie trzymala sie wersji podanej w Planie Wydawniczym Harlequina, bo byla lepsza. Ksiazeczke te, pod oryginalnym tytulem Cavelli's Lost Heir, napisala naprawde Lynn Raye Harris, a nie Leanne Banks, jak wynika z okladki i opisu powyzej. (Leanne Banks to autorka, ktorej ksiazeczki wydawane sa w Goracym Romansie.)
Czy moglabym w zwiazku z tym prosic Szanowna Redakcje o dolaczenie erraty do kazdego egzemplarza? A moze nie jest jeszcze za pozno na zmiane okladki i strony tytulowej?
Bardzo prosze o powazne podejscie do tej sprawy. Zle nazwisko autora na okladce jest strasznie wielkim bledem wydawniczym. Moze nawet najwiekszym.17.10.2011 19:04
Opinia na temat książki Trzy dni w Nowym Orleanie
-
janka
napisała: Przed przeczytaniem Morderca bierze wszystko, warto najpierw przeczytac Tylko chlod, bo to jest poprzednia czesc tej serii.
16.10.2011 13:48
Opinia na temat książki Zabić Jane
-
janka
napisała: Mnie sie pani nie podoba, ale kolor jest fajny.
Tom trzeci, ktory ma slodki, wesoly kolor i tom czwarty, lodowy, beda sie gryzly ze soba na polce (nie na mojej, bo ja ich nie kupilam). Zeby z pozostalymi pasowaly, trzeba bedzie jeden z nich postawic calkiem z przodu przed liliowym i bedzie dobrze.
Dla mnie to sa najpiekniejsze okladki dla wydanej w Polsce mini-serii, jaka widzialam. No chyba, ze o czyms zapomnialam.16.10.2011 13:42
Opinia na temat książki Jak poślubić barona
-
janka
napisała: Niespodziewane szczescie ukazalo sie w Niemczech jako trzecia czesc mini-serii o spadkobiercach Emeralda Larsona.
13.10.2011 21:28
Opinia na temat książki Niespodziewane szczęście, Córeczka milionera
-
janka
napisała: Przewrotna zemsta ukazala sie w Niemczech jako trzecia czesc mini-serii Hightowers.
13.10.2011 21:25
Opinia na temat książki Prezent na Gwiazdkę, Przewrotna zemsta
-
janka
napisała: Skradzione serce ukazalo sie w Niemczech jako druga czesc mini-serii o spadkobiercach Emeralda Larsona. (W Czechach jako czesc pierwsza.) Sa to trzy ksiazeczki, wszystkie autorstwa Kathie DeNosky.
Podniebna milosc ukazala sie w Niemczech jako druga czesc mini-serii Hightowers. (W Czechach jako pierwsza.) Sa to trzy ksiazeczki, wszystkie autorstwa Emilie Rose.13.10.2011 21:21
Opinia na temat książki Skradzione serce, Podniebna miłość
-
janka
napisała: Gdy ksiazka dostepna byla w formie eBooka, to napisalas, Magret, ze czytalas kiedys ksiazke papierowa i Ci sie podobalo. Linku do eBooka juz nie ma, ale slad pozostal w Twoich opiniach, mozesz tam poszukac (3.07.2010).
Wydana byla najpierw w 2005, potem jeszcze jako Bestsellers, chyba 2008. Na okladce byla plywaczka plynaca na plecach w ciemnej wodzie, w tle bylo niebo w podobnym kolorze. Calosc utrzymana byla w tonacji ciemno niebieskiej.13.10.2011 15:28
Opinia na temat książki Zabić Jane
-
janka
napisała: Sa to trzy harlequiny Goracy Romans, ktore poprzednio wydane byly jako mini-seria Trzy siostry.
GR 828 (wrzesien 2008) Randka w ciemno, to byl moj pierwszy w zyciu HQ Goracy Romans
GR 831 (pazdziernik 2008) Cudowne ocalenie
GR 834 (listopad 2008) Wbrew rozsadkowi
Seria moglaby sie rownie dobrze ukazac jako Swiatowe Zycie, bo tematyka nie odbiega.
To jest dobra seria, tylko bardzo niedobra cena, jak na wznowienia.13.10.2011 14:55
Opinia na temat książki Za milion dolarów
-
janka
napisała: Sa to trzy harlequiny Swiatowe Zycie wydane ze zmienionymi tytulami.
SZ 15, J. James - Toskanska przygoda
SZ duo 156, I. Grey - Wyprawa do Florencji
SZ duo 156, D. Hamilton - Willa w Toskanii13.10.2011 14:45
Opinia na temat książki Wszystkie barwy Toskanii
-
janka
napisała: Ksiazka wydana byla wczesniej pod tytulem Petla.
Jest to czesc druga cyklu Malone-Kilian.13.10.2011 14:17
Opinia na temat książki Zabić Jane
-
janka
napisała: No wlasnie. Np. w tej chwili na czeskiej stronie Goracego Romansu oprocz bledow w tytulach mini-serii Trudne zaloty, sa tez w Potomkowie milionerow.
Szkoda, ze tam sa te bledy, bo czeska strona moglaby byc dla nas zrodlem informacji. Na naszych okladkach najczesciej brak napisu o przynaleznosci tytulu do serii. Skoro to nie moze sie zmienic, to chociaz z tych czeskich moznaby bylo skorzystac. Oczywiscie, gdyby nie bylo tych bledow.06.10.2011 00:26
Opinia na temat książki Największa wygrana
-
janka
napisała: „Zaczelo sie w Portofino“ jest przecudowna opowiescia. Uczucie zadowolenia nie opuscilo mnie nawet na chwile przez caly czas czytania i jeszcze ciagle jestem pod wielkim wrazeniem. To najlepszy harlequin z tych, ktore czytalam w ostatnich miesiacach.
Logicznie myslacy i zrownowazeni bohaterowie. Stuprocentowa zgodnosc przyczynowo-skutkowa w calym tekscie. Idealnie przetasowane sceny dziejace sie wspolczesnie i reminiscencje. Swietne dialogi. Calosc dopracowana do ostatniego wyrazu.
Nie ma sensu dalej wymieniac wszystkich elementow, bo kazdy byl doskonaly.
Calkiem na koncu bylo troche za duzo slodyczy. Jedna osoba, ktora przez cala ksiazeczke byla bardzo jadowita, nagle za gleboko wpadla do pojemnika z lukrem. Ja to jeszcze jako tako znioslam, ale kogos mniej odpornego moze zemdlic. Wiec ostrzegam.
W tym wypadku nie bedzie wcale zle, jesli ten polukrowany koniec bedzie w polskim wydaniu mocno skrocony. To bylby paradoks, jesli tu akurat by zostal.
Nie moge uwierzyc, ze wlasnie ja, czyli niezmordowana bojowniczka o dokladne tlumaczenia i nieskracanie zakonczen, to powiedzialam. Widocznie czlowiek sie zmienia.
Prawie zawsze drazni mnie w harlequinach, gdy autorka, chcac zagrac na emocjach czytelniczek, wymysla bohaterom jakas chorobe albo wypadek. Zamiast poswiecic chwile, na wymyslenie jakiegos innego powodu, po prostu idzie na latwizne. No bo przeciez nikt nie lubi chorowac, kazda czytelniczka bedzie wiec automatycznie wspolczula chorym bohaterom. I sprawa zalatwiona. Uwazam, ze w takich przypadkach autorki okazuja brak szacunku czytelniczkom. To tak, jakby mowily, „nie jestescie warte, zebym miala stracic 5 minut na wymyslenie dla was jakiegos fajnego splotu wydarzen. Nie obchodzi mnie, ze tracicie czas na czytanie tego, co ja pisze i ze oczekujecie czegos wyjatkowego. Wasz pech.“
W przypadku „Zaczelo sie w Portofino“ nie mozna miec pretensji do autorki o wypadek i zanik pamieci glownej bohaterki, gdyz sa one niezbedne do rozwoju akcji. Bez tego nic by sie nie wydarzylo. Bylam natomiast wdzieczna autorce za to, ze oszczedzila bohaterce (oraz nam) dalszych wizyt u lekarzy, badan kontrolnych i rozmow z terapeutami. Po obudzeniu sie ze spiaczki jeszcze trzy tygodnie spedzila w szpitalu, ale potem mogla o lekarzach calkiem zapomniec. Czego zycze wszystkim ciezko chorym.
Pierwsze rozdzialy sa tak pelne napiecia, ze czyta sie je prawie jak kryminal. Widzimy swiat z puntu widzenia kobiety, ktora stracila pamiec o tym, co sie wydarzylo w ostatnich latach. Nie pamieta swego meza, ale chce byc z nim. Dowiadujemy sie, ze nie wszystko w ich zwiazku bylo idealne i chcemy razem z bohaterka zglebic wszystkie tajemnice przeszlosci. W pewnym momencie dalsze odkrywanie rzeczywistosci razem z bohaterka mogloby zaczac byc nudne i dokladnie wtedy zaczynamy poznawac przeszlosc z punktu widzenia meza, wiemy wtedy wiecej niz ona. Nie musimy juz nic wiecej odkrywac, zaczynamy natomiast sledzic rozwoj ich zwiazku na nowo. Tajemnice przestaja grac pierwsze skrzypce, dalej juz jest romans.
Poniewaz nie wiem, jak wypadnie polska wersja, a moze wypasc gorzej, polecam wersje niemiecka. Oprocz dwoch czy trzech bledow gramatycznych, tlumaczenie bylo perfekcyjne. Szczegolnie dialogi byly atrakcyjne. Jesli ktos ma taka mozliwosc, to warto przeczytac.06.10.2011 00:07
Opinia na temat książki Zaczęło się w Portofino, Willa w Prowansji
-
janka
napisała: Alez tam ladnie i romantycznie. I takie sliczne te roze.
04.10.2011 18:30
Opinia na temat książki Dziedzic z Kornwalii
-
janka
napisała: Niedawno byla ksiazeczka o dziewczynie udajacej lady Rose, a teraz chyba dostaniemy opowiesc o oryginale, a nie podrobce.
04.10.2011 18:25
Opinia na temat książki Świąteczne szaleństwo, Idealna asystentka
-
janka
napisała: Mnie ta okladka tez nie zachwyca. Nadala by sie dobrze do straszenia dzieci. A ten, kto robil tej pani makijaz, to chyba powinien z pracy wyleciec.
04.10.2011 18:13
Opinia na temat książki Cygańska księżniczka
-
janka
napisała: Seria o braciach Medici sklada sie z czterech czesci. „Najwieksza wygrana“ jest pierwsza.
Na czeskiej stronie Harlequina (i czeskiej okladce) zaliczono ja do innej serii, ale tam nastapila pomylka.04.10.2011 18:03
Opinia na temat książki Największa wygrana
-
janka
napisała: Polskiego wydania jeszcze nie mam, ale troche przejzalam niemieckie i okazalo sie, ze niestety ta ksiazeczka nie jest az tak lekka, jak inne harlequiny Cary Colter. Sa w niej tez smutne watki. Np. smierc bliskiej osoby.
02.10.2011 02:56
Opinia na temat książki Szkoła uczuć
-
janka
napisała: No, niestety. Polska wersja "Zapomnianej narzeczonej" zostawila mi po sobie takie samo wrazenie, jak kiedys niemiecka. Czyli slabe.
Niby calosc jest przemyslana i dobrze napisana. Niby nie ma ani nudy, ani belkotu. Niby bohaterowie sa fajni, a relacje miedzy nimi dobrze scharakteryzowane. Niby.
Jednak caly efekt psuje w moich oczach wypadek i ciezka choroba neurologiczna glownego bohatera.
Choroby to horror, a nie romans. Po prostu mnie to nie bawi.29.09.2011 21:44
Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona
-
janka
napisała: Jest takie powiedzenie: nie suknia zdobi czlowieka.
Jak widac po powyzszych opiniach, do harlequinow sie ono wcale nie odnosi. Wystarczylo ubrac je w ladna okladke, aby stworzyc pozory luksusu, a wowczas tresc nabrala innego znaczenia. Mozna sie teraz doszukiwac w niej glebi, sensu i waznego przeslania.
Wersja wydana poprzednio, ktora lezy w antykwariatach po 2 zlote, do szukania takich wartosci nie sklaniala. Wtedy byly to trzy harlequiny Goracy Romans, w ktorych cala glebia polegala na tym, jak gleboko zanurzyl sie narzad plciowy meski w narzadzie plciowym zenskim.
Dobrze, ze okladki nie zostaly pokryte metalami szlachetnymi, bo czym by sie wtedy te harlequiny okazaly! Pretendentami do nagrod literackich?29.09.2011 21:33
Opinia na temat książki Lawendowe pola
-
janka
napisała: Skoro ma ich byc jeszcze wiecej, to fajnie by bylo, gdyby znalazla sie wsrod nich tez waniliowa.
26.09.2011 21:58
Opinia na temat książki Jak pokochać księcia
-
janka
napisała: Kasiek, ale masz silna moc sprawcza! Narobilas mi ochoty, zeby przeczytac polska wersje.
26.09.2011 21:53
Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona
-
janka
napisała: Kim Lawrence nie jest moja ulubienica i nigdy nie bedzie. Tlucze te swoje harlequinki, jak Reksio pieczatki, zamiast chwile nad nimi pomyslec i je dopracowac. Bo potencjal ma, tylko go nie wykorzystuje.
Napisze to, co juz pisalam pod kazda jej ksiazeczka:
Pomyslow cala kupa. W tym takze oryginalnych i fajnych. Np. tutaj to facet o dziewczynie ma dobre zdanie, a ona jego posadza o brzydkie motywy. Jednak zaden z tych pomyslow nie zostal dostatecznie wykorzystany.
Napiecia za grosz. Szukalam dobrze, nie znalazlam. Moznaby bylo czytac ksiazeczke przez rok albo dluzej, codziennie jedno zdanie, bo nic przy niej nie trzyma. (Ja czytalam przez 4 dni i jest to moj rekord przy harlequinach.) To jest chyba najwazniejsza wada tej ksiazeczki. Zabraklo jej jakiegos kleju.
A teraz sobie troche zaprzecze i dopisze, ze nie zaluje, ze przeczytalam. Nie byl to dla mnie calkowicie stracony czas. Mimo tego braku napiecia.
Biore rowniez poprawke na to, ze ksiazeczka jest tlumaczeniem, a tlumacz potrafi duzo zepsuc. Czesciowo wiec autorke rozgrzeszam.
Nie bylo tam tez na szczescie zadnego makabrycznego zwrotu akcji, jak juz u tej autorki spotykalam.
W sumie: Bohaterowie calkiem fajni. Historia ich znajomosci dobra. Wszystkie elementy ukladanki fajne. Dialogi bardzo dobre. A efekt koncowy mierny.
Jak zwykle.
P.S.
I nigdy, nigdy, nigdy w zyciu nie chce, zeby przytrafil mi sie seks w lesie.25.09.2011 16:15
Opinia na temat książki Hiszpański milioner
-
janka
napisała: O „Argentynskim kochanku“ nie moge napisac, ze ksiazeczka jest zla. Dobra tez nie. Przeczytac sie da, ale jesli ktos nie przeczyta, to tez duzo nie straci. Raczej przecietne.
25.09.2011 15:32
Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona
-
janka
napisała: „Pracujac z wrogiem“ to czesc pierwsza mini-serii. Szkoda, ze wszystkie trzy czesci nie mogly ukazac sie razem w jednym tomie.
Mini-serie nie lubia byc rozrywane przy wznowieniach. Bylyby duzo szczesliwsze, gdyby byly do kupy.24.09.2011 12:55
Opinia na temat książki Spróbuj mi zaufać
-
janka
napisała: Baaardzo mi sie podobaja okladki do tej mini-serii. A juz szczegolnie ta trzecia.
24.09.2011 12:45
Opinia na temat książki Jak pokochać księcia
-
janka
napisała: To jest ostatnia czesc trylogii Pregnant Brides.
24.09.2011 12:41
Opinia na temat książki Uroda i pieniądze
-
janka
napisała: Oj, nie. Mnie wcale ten seks w harlequinach nie przeszkadza. Nie przeszkadza mi tez absolutnie, gdy na bazie seksu ma byc zawiazana akcja calej ksiazeczki.
Seks w ksiazkach nie musi byc, ale jak juz jest, to niech sobie bedzie.
Te mocno szczegolowe opisy scen seksu tez mi jakos nie przeszkadzaja, choc jednoczesnie do niczego nie sa mi potrzebne.
Problemem jest dla mnie tylko, gdy blurb obiecuje cos fajnego, a wykonanie okazuje sie po prostu nudne.24.09.2011 12:34
Opinia na temat książki Najlepsza reklama, Kawaler Roku
-
janka
napisała: Bardzo lubie Care Colter. Podoba mi sie styl, w jakim opowiada swoje zwykle, proste historyjki. Z niczego potrafi zrobic dzielo sztuki. Kazda jej ksiazeczka zawiera ogromna dawke uroku i czaru. Prawdziwa przyjemnosc czytania.
Ciesze sie, ze nie zdazylam przeczytac „Szkoly uczuc“ po niemiecku i bede miala te przyjemnosc po polsku.23.09.2011 22:52
Opinia na temat książki Szkoła uczuć
-
janka
napisała: A ja bardzo lubie te obecne okladki, stare byly strasznie kiczowate.
23.09.2011 22:38
Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona
-
janka
napisała: Wprawdzie w polowie zaniechalam rzetelnego czytania, ale do konca pobieznie ja przelecialam, wynalazlam sobie wszystko na temat kolanka i nie znalazlam niczego, co by drania usprawiedliwialo. Nawet dwa wozki inwalidzkie moim zdaniem nie upowaznialyby nikogo do takiej nedznej postawy.
A ta niby wyksztalcona rehabilitantka, ktorej wielka pomoc ograniczala sie do podania lekow przeciwbolowych i wspolczucia, tez byla udana. Bardzo profesjonalnie ...
Ksiazeczka przede wszystkim nie zasluzyla na taka sliczna okladke.21.09.2011 12:13
Opinia na temat książki Rezydencja na skale
-
janka
napisała: Moniu, masz bardzo brzydki zwyczaj kopiowania cudzych tekstow i umieszczania ich we wlasnych recenzjach ksiazek.
Na dodatek nie zaznaczasz nigdzie, ze to cytaty, czyli sobie je przywlaszczasz.
Po drugie to sa dlugie teksty i kradniesz nam czas zmuszajac do czytania ich ponownie, podczas gdy juz przeczytalysmy je w miejscu, z ktorego je kopiowalas, bo lubimy czytac blurby.
Sensu w tym nie widze za grosz.
Tylko Ty tak robisz, moze wyciagniesz z tego jakies wnioski.20.09.2011 23:41
Opinia na temat książki Dziedzictwo
-
janka
napisała: W ksiazeczce jest tak duzo roznych glupot i niedociagniec, ze trzeba duzo silnej woli, zeby doczytac do konca. Mnie jej zabraklo.
Np. jest tam bohater, ktorego troche boli kolanko i z tego powodu decyduje, ze jego zycie juz jest przegrane. Postanawia zwolnic swoich przyjaciol i ukochana z obowiazku przebywania z nim, nie pytajac ich o zdanie. Nawet sie z nimi nie zegnajac. Niby, ze z bolacym kolankiem juz nie jest wart przyjazni i milosci. Zalosne.20.09.2011 22:49
Opinia na temat książki Rezydencja na skale
-
janka
napisała: Brawo, Magret, perfekcyjnie to napisalas. Nic dodac, nic ujac. Podpisuje sie pod Twoja recenzja wszystkimi rekami i nogami.
08.09.2011 12:56
Opinia na temat książki Labirynt kłamstw
-
janka
napisała: Ksiazka wprost genialnie napisana!
Nie ma tam ani jednego niepotrzebnego zdania. Zadnych dluzyzn, czy nudzenia! Trzyma czytelnika w napieciu przez caly czas. I to mocno trzyma. Nie mozna spac, nie mozna jesc, trzeba czytac dalej.
Watek sensacyjny jest swietnie poprowadzony.
Bohaterowie sa dobrze scharakteryzowani. Mozna ich bardzo polubic.
W ksiazce znajduje sie najpiekniej opisana scena seksu, jaka do tej pory czytalam. Pierwszy raz mialam wrazenie realnosci tego, co robia i przezywaja bohaterowie. Normalnie, w innych ksiazkach, ktore czytalam, sceny seksu sa tak sztuczne, ze az groteskowe.
Pod koniec ksiazki jest jeszcze jedna scena seksu, w ktorej zostaly troche niefortunnie dobrane polskie slowa, przez co opis nabiera nieco sensu humorystycznego. Nie psuje to jednak dobrego wrazenia pozostajacego po tej pierwszej scenie.
To, co najbardziej mi sie w tej ksiazce podobalo, to byly dialogi. Nie wiem, czy dzieki polskiemu tlumaczeniu, czy juz w oryginale, ale byly bardzo atrakcyjne. To, co mowily konkretne osoby, pasowalo do nich i ich charakterystyki. Nie mialam wrazenia, ze wszystkie teksty pochodza od jednej i tej samej osoby (jak np. mam zawsze w przypadku harlequinow). Dobor slow tez byl swietny. Bylam w wielu miejscach wrecz zachwycona.
Nie jestem wielka milosniczka thrillerow, raczej wolalam zawsze kryminaly, jednak po tej ksiazce gotowa jestem zmienic zdanie i postawic tym gatunkom znak rownosci.
W kryminalach lubie, gdy na koncu, dowiadujac sie, kto byl morderca, moge pomyslec, ze znowu autor mnie zaskoczyl, ze przegapilam wszystkie wskazowki w tekscie i zostalam wyprowadzona w pole falszywymi tropami.
Tutaj nie ma zadnego znaczenia, kto okazal sie przestepca. Bo nie o przestepstwo chodzilo w tej ksiazce, a o samo napiecie. W tekscie nie ma w zasadzie wskazowek dla czytelnika, ani odnosnie samej istoty przestepstwa, ani tego, kto byl sprawca. W zasadzie jest calkiem obojetne, co zlego robil przestepca, ze musial mordowac osoby wpadajace na trop jego dzialalnosci. Rozwiazaniem moglo byc rownie dobrze cos innego. Rowniez nazwisko mordercy nie bylo wazne. Na koncu mogla okazac sie nim dowolna osoba i kazda by pasowala. Bardzo mnie to zdziwilo, bo jednak po przeczytaniu tysiecy kryminalow, przyzwyczajona jestem ciagle do innych rozwiazan.
Byl taki moment, ze dowody, a wlasciwie poszlaki, przemawialy przeciwko komus, kogo calym sercem chcialam widziec jako dobrego czlowieka. Na szczescie dla mnie ta osoba, ktora na samym koncu okazala sie glownym przestepca, byla bardzo dobrze dobrana, bo jej juz wczesniej zle z oczu patrzylo i nie byl moim ulubiencem.
W tej chwili ksiazka znajduje sie na pierwszym miejscu moich sensacyjnych Perelek. Pobila Janet Evanovich, Tess Gerritsen i Susanne Enoch. Nie wiem tylko, czy dlugo tam zostanie, bo zamierzam czytac dalsze ksiazki tej autorki, a jest wsrod nich na pewno jeszcze duzo tak samo swietnych, jesli nawet nie lepszych.
Ksiazka „Smierc na parkiecie“ ma pewne powiazania (wzmianki o bohaterach) z innymi ksiazkami Heather Graham, z „Zatoka huraganow“ i „Ksiezycowa Zatoka“.08.09.2011 12:51
Opinia na temat książki Śmierć na parkiecie
-
janka
napisała: Kawaler roku to nastepny przyklad niepotrzebnej podrobki HQ Temptation lub Pokusa. Mowie tu o nieparzystych Swiatowych Zyciach Duo. Ja je nazywam Swiatowym Zyciem HOT. Hot, bo autorkom tylko seks w glowie. I nie chodzi mi tu o zawartosc scen seksu w ksiazeczce, a o sama tematyke. Miedzy bohaterami tych harlequinow chodzi zawsze tylko o seks. Milosc, najczesciej niechciana, przychodzi na koncu.
Oprocz fajnego blurba, nie ma w nich nic wiecej. Bohaterowie sa zwykle letni, historyjki opisane nudne. Nie ma tam nic interesujacego. Co widac dokladnie na przykladzie Kawalera roku.
Gdyby w tych ksiazeczkach byly przynajmniej jakies wyszukane opisy scen seksu, przepelnione erotyka, ladnie poprowadzone, to bylby jakis sens istnienia tych harlequinow. Niestety, nie ma. To znaczy sceny seksu, owszem, sa, ale bardzo byle jakie.
A skoro nie ma ani fajnych bohaterow, ani ciekawej historii, ani nawet ladnych scen seksu, no to juz nie wiem, po co w ogole te ksiazeczki sie ukazuja. Szukam juz dlugo jakiegos powodu i na razie nie znalazlam. Na 40 sztuk, ktore sie ukazaly, znalazlam dwie nieco znosniejsze, z ciekawsza historia, ale zadnej perelki.
W Niemczech nadal ukazuja sie te prawdziwe, amerykanskie HQ Temptation i one przynajmniej maja czasem jakis watek kryminalny lub sensacyjny. A w tych nowozelandzkich podrobkach, ktore otrzymujemy w SZ Hot, nie ma nawet tego.05.09.2011 11:59
Opinia na temat książki Najlepsza reklama, Kawaler Roku
-
janka
napisała: Wlasnie odkrylam, ze Carole Mortimer napisala nie jeden romans historyczny, a cala mini-serie, pt. The Notorious St. Claires, w sklad ktorej wchodza:
1-The Duke's Cinderella Bride
2-The Rogue's Disgraced Lady
3-Lady Arabella's Scandalous Marriage01.09.2011 14:39
Opinia na temat książki Książę i Jane
-
janka
napisała: Miedzy bohaterami nie pojawia sie milosc od pierwszego wejrzenia, tylko ich uczucie rodzi sie powoli. Dlatego przeciagniecie akcji w czasie na wiele tygodni, czy wrecz miesiecy jak najbardziej pasowalo.
Dodatkowo czynnosci, ktore bohaterowie wykonywali zawodowo rowniez wymagaja czasu. W prawdziwym zyciu nic nie powstaje w ciagu jednego dnia, bo nikt nie ma czarodziejskiej rozdzki. Mnie ta realnosc ksiazeczki bardzo sie podobala. Dosc mam juz tych bajek, w ktorych ogromne zmiany w firmach dokonuja sie w kilka godzin, a bohaterka zapoznaje sie w kilka minut z pelnym funkcjonowaniem firmy, zeby przejac w niej rzady.
Przy czytaniu tej ksiazeczki wspaniale sie bawilam. Podobalo mi sie zachowanie obojga glownych bohaterow, ich wzajemny stosunek oraz wzajemne traktowanie. Pare razy mnie fajnie zaskoczyli. Byly bardzo atrakcyjne dialogi.
Moze nie jest to typowe Swiatowe Zycie. Tematyka i tempem budzenia sie uczucia bardziej pasowaloby to do serii Romans. Jednak znam dobrze Lucy Gordon i nie oczekiwalam przesadzonego dramatyzmu, ani wielkich zwrotow akcji. Nastawilam sie na piekna i rozrywkowa opowiesc o budowie zwiazku dwojga zrownowazonych psychicznie bohaterow i dokladnie to otrzymalam.28.08.2011 13:50
Opinia na temat książki Szklane serce z Wenecji
-
janka
napisała: To jest nowa wersja bajki o zurawiu i czapli. Niestety zla.
Bohaterowie ciagle sie nawzajem krzywdza. Naprawde ciagle. Podchodza do siebie wstretnie. I zupelnie nic w tej ksiazeczce nie uzasadnia takiego ich zachowania. Mszcza sie i wyrzadzaja sobie nawzajem krzywde calkowicie bez powodu. Oczywiscie spirala krzywd narasta i potem juz maja za co sie mscic i karac. Tylko nie wiadomo po co w ogole zaczynali wchodzic na sciezke wojenna. Mogli rownie dobrze sie w sobie zakochac, wyznac milosc, zalozyc rodzine i cieszyc sie szczesciem, ktore ich spotkalo. Dlaczego bylo w nich tyle nienawisci?
Wiem, ze Jennie Lucas tak lubi. Zeby wszystko bylo tak mocno przetragizowane i przedramatyzowane. Jednak jak cos jest az tak przesadzone, to mozna sie zastanawiac nad granicami dobrego smaku, ktore pani Lucas lubi przekraczac. Slowa umiar, klasa, elegancja sa jej po prostu obce.
W porownaniu do jej baaardzo nieudanych dziel, Noce w Dubaju sa i tak na stosunkowo dobrym poziomie. Ona umie duzo, duzo gorzej.26.08.2011 15:31
Opinia na temat książki Noce w Dubaju
-
janka
napisała: Mile i slodkie. Jednak przede wszystkim nudne.
A oprocz nudy nie ma tam nic wiecej.
I czemu to nie bylo wydane w fioletowych okladkach? Tam by moze bardziej pasowalo, bo do zielonych kompletnie nie.24.08.2011 21:36
Opinia na temat książki Romans z pisarzem
-
janka
napisała: Zarowno „Telefon po polnocy“, jak i „Bez odwrotu“ (czyli poprzednio: „Zagrozenie“) zostaly wydane wczesniej w mojej najukochanszej serii wydawniczej Harlequina, tzn. Kolekcja.
Nie mam jeszcze w swoich zbiorach wszystkich ksiazek wydanych w tej serii, ale bardzo sie staram, zeby je skompletowac. Szczegolnie te z watkiem sensacyjnym.
Najwazniejszymi dla mnie przedstawicielkami tej serii sa wlasnie ksiazki autorstwa Tess Gerritsen.
„Telefon po polnocy“ zapoczatkowal moja kolekcje Kolekcji. A wlasciwie zapoczatkowal tez moja przygode z Harlequinem, tylko sama wtedy jeszcze tego nie zauwazylam. Dopiero pol roku pozniej zaczelam kupowac harlequiny swiadomie. Za swoj pierwszy harlequin oficjalnie uwazam „Kazdy tylko nie ty“ Jennifer Crusie, jednak faktycznie „Telefon po polnocy“ i „Sen o milosci“ byly kupione wczesniej.
„Bez odwrotu“ w wersji audio po niemiecku czeka juz w moim iPodzie na najblizsza okazje.
Mialam zamiar pozachwalac tutaj „Telefon po polnocy“, ale wydaje mi sie, ze tylko sobie na prozno strzepie jezyk, bo w miedzyczasie juz chyba wszyscy wiedza, ze Tess Gerritsen pisze swietnie.
Jesli ktos czytal „Sen o milosci“, „Czarna loterie“, „Zlodzieje serc“, czy „Nigdy nie mow zegnaj“ i ma o nich dobre zdanie, to nie powinien sie wahac przed siegnieciem tez po te ksiazke.
Mnie sie podobaly wszystkie. Niektore odrobinke mocniej, niektore odrobinke slabiej, jednak moge uogolnic, ze kazda z nich jest lepsza niz ksiazki z watkiem sensacyjnym innych autorek. Tess Gerritsen jest dla mnie krolowa lekkiej sensacji.23.08.2011 00:38
Opinia na temat książki Labirynt kłamstw
-
janka
napisała: Podobalo mi sie. Nawet bardzo. Lekko i szybko dalo sie czytac. Nie bylo tam zadnych zgrzytow.
I tylko jedna rzecz mnie niestety strasznie dziwi. Jakim cudem doszlo do tego, ze Jego Wysokosc Casper nagle znienil zdanie na temat milosci i wiary w slowa zony? Czy mial jakies objawienie? Co takiego sie zdarzylo, ze jej nagle uwierzyl i jeszcze na dokladke odkryl swoja milosc? Zobaczyl Aniola, ktory go oswiecil? A jesli tak, to dlaczego autorka nas o tym nie poinformowala?
Sir Casper daje komus w pysk, po czym wraca do zony juz po tym naglym i cudownym oswieceniu. Czy jedno z drugim ma jakis zwiazek?
W oryginale na koncu chociaz sie otwarcie przyznal zonie, ze robil nowe testy na bezplodnosc, w wersji polskiej na jej pytanie o to, nic nie odpowiedzial.
Przy okazji nauczylam sie, ze zwracajac sie do ksiecia tej wyspy po raz pierwszy nalezy uzyc zwrotu Wasza Wysokosc, a potem juz wystarczy prosze pana, ewentualnie Sir. Niestety nie wiem, czy ta informacji mi sie kiedykolwiek do czegos przyda.22.08.2011 22:58
Opinia na temat książki Pocałunek księcia
-
janka
napisała: Tytulowy Bogaty Toskanczyk, zamiast mnie rozsmieszyc, albo zdziwic, swoja postawa i pokrecona logika, wywolal we mnie zrozumienie. Wszystko mu wybaczylam, stwierdzajac, ze to przeciez tylko mezczyzna, wiec czego sie mam po nim spodziewac. Chyba przeczytalam juz zbyt duzo harlequinow i uodpornilam sie na glupote meskich bohaterow. Powinnam zrobic od nich urlop.
Historia opowiedziana w Bogatym Toskanczyku podobala mi sie bardziej niz ta w W sloncu Majorki, ale to nic nowego, wszyscy na tej stronie juz to napisali.
A zakonczenie ksiazki bylo tak przeslodzone, ze az mam teraz ochote na sledzia.22.08.2011 22:42
Opinia na temat książki W słońcu Majorki, Bogaty Toskańczyk
-
janka
napisała: W sloncu Majorki dla mnie bylo calkiem sensowne. W prawdziwym zyciu wierze w milosc, ktora szybko spada na dwie osoby, dlatego wszystko bylo dla mnie bardzo wiarygodne.
Do tego nie bylo tam zadnych wad, Carol Mortimer potrafi. Wszystko milo i spokojnie. Taka urocza opowiastka.
Obylo sie bez dramatow miedzy glownymi bohaterami (wielkie dramaty owszem byly w tle, dotyczyly ich bliskich).
Szybko sie w sobie zakochali, po krotkim okresie niepewnosci, przyznali sie do tej milosci i wyznali ja sobie grzecznie, bez oszukiwania i szczerze. W ksiazeczce bylo bardzo ladne zakonczenie, wrecz eleganckie. I wystarczajaco dlugie, ze az tym razem nie mialam wrazenia, ze wieksza czesc koncowki ucieto. Wlasciwie po raz pierwszy, czytajac koncowke polskiego Swiatowego Zycia, nie mialam takiego brzydkiego wrazenia. Oby tak sie czesciej dzialo!21.08.2011 12:35
Opinia na temat książki W słońcu Majorki, Bogaty Toskańczyk
-
janka
napisała: Druga polowa tego Duo o niebo lepsza od pierwszej.
Nie zeby zaraz swietna, ale do przeczytania z przyjemnoscia sie jak najbardziej nadaje.
I nawet tym razem tytul pasowal do tresci, gdyz bohaterowie, bedac w Rzymie, poszli faktycznie na spacer.21.08.2011 12:10
Opinia na temat książki Lato na wyspie, Spacer w Rzymie
-
janka
napisała: W Susan Stephens Wieczory w Toskanii, tez czerwone, ale jednak tamto autko bylo troche inne i mialo bardziej wyraziste „spojrzenie“.
19.08.2011 15:31
Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona
-
janka
napisała: A na okladce Barbie i Ken. Tylko dlaczego auto nie jest rozowe?
19.08.2011 15:05
Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona
-
janka
napisała: Czytajac Lato na wyspie mialam caly czas mieszane uczucia.
Z jednej strony opowiadana historia moglaby byc zgrabna i z sensem, ale jednoczesnie caly czas mialam wrazenie, ze wpadla ona komus do jakiejs maszyny rolniczej i zostala uratowana przed smiercia doslownie w ostatniej chwili.
Zdania sie po prostu nie kleily. Byly takie jakies suche, pozbawione uczuc, stworzone przez automat. Kazde z nich osobno moze i mialo sens, ale to nie byl przeciez konkurs na ilosc zdan, ktore moglby zrozumiec przedszkolak, tylko mial powstac spojny tekst na konkretny temat i to dla doroslych. O dziwo, mimo tych kulawych zdan, czytalo sie bardzo szybko.
Wad w tej ksiazeczce bylo wiecej.
Najpierw myslalam, ze autorka musi byc potwornie glupia, bo bierze sie za cos, o czym nie ma zadnego pojecia, czyli probuje stworzyc studium psychologiczne dwojki bohaterow.
Potem doszlam do wniosku, ze glupia to ona jednak nie jest, tylko mysli, ze pisze dla glupich, probuje wiec specjalnie dopasowac tekst do niklych mozliwosci intelektualnych czytelnika/czki. (A zatem swiadomie oszczedzila moje szare komorki, nie doszlo w nich do przegrzania, za co jej niniejszym bardzo dziekuje.)
Dodatkowym minusem jest brak rosnacego napiecia. Owszem, jakies napiecie bylo, niestety juz od samego poczatku i caly czas na rownym poziomie. Nie zostalo ono stopniowo zbudowane, tylko sie pojawilo i zostalo. Czytelniczki zostaly z gory poinformowane, ze napiecie jest i maja je czuc. Taki jest rozkaz. Bez uzasadnienia.
Przeczytalam swoja wlasna opinie do Pianistki i francuskiego hrabiego, tej samej autorki, i wlasciwie moglabym ja skopiowac i tu wkleic, bo kazdy element pasuje dokladnie takze tutaj.
Gdyby ten temat wpadl w rece innej autorce, to moglaby wyjsc perelka, bo opowiadana historia ma wielki potencjal. Niestety zamiast perelki mamy strate czasu.
Tym razem zlamalam swoja obietnice, zeby nigdy w harlequinach nie sprawdzac nazwisk tlumaczy. Cos mnie podkusilo i zajrzalam. Wlasciwie wystarczylo mi samo imie. Jego imie.
Moze to tu wlasnie tkwi problem, ze zdania czyta sie jak sieczke.
Jednak na pewno tlumacz mezczyzna nie moze byc odpowiedzialny, za to, co otrzymujemy w sumie, czyli: zero akcji, bohaterowie zbudowani przy pomocy pseudopsychologicznych ogolnikow, a sama historia niby jest, ale zle opisana.
Szczegolnie w zakonczeniu brak mi bylo jakiegos ladnego i romantycznego wyznawania sobie milosci. Nie znam oryginalu, ale nie zdziwilabym sie, gdyby sie okazalo, ze tam jest na koncu jeszcze kilkadziesiat stron, ktore u nas zginely w tej samej maszynie rolniczej, ktora zalatwila caly tekst. No bo jakis powod, ze te historie pierwotnie wydano, chyba jednak musial byc!? Moze to wlasnie z powodu ladnego zakonczenia, ktorego u nas zabraklo?
P.S.
Panie tlumaczu, pani korektorko, strona36, linijka pierwsza od gory:
„Właśnie dlatego ją o to nie podejrzewałam ...”
To wymaga niestety zaimka w innym przypadku. Nie „ją”, tylko „jej”.19.08.2011 12:18
Opinia na temat książki Lato na wyspie, Spacer w Rzymie
-
janka
napisała: To zabrzmialo, jakby Redakcja nie zdawala sobie sprawy z tego, ze druga czesc ksiazki wczesniej wydala pod innym tytulem.
17.08.2011 21:55
Opinia na temat książki Labirynt kłamstw
-
janka
napisała: Nie, to nie jest zabawne. To jest chyba najdurniejsze, co moze sie jakiemus wydawnictwu przytrafic. Prawdziwa zenada i porazka.
Dopisuje to do mojej listy Wielkich Wpadek Polskiego Harlequina:
Lucy Gordon – Karnawal w Wenecji
Julia James – Swiat luksusu
Kim Lawrence – Hiszpanski milioner
A najglupsze w tym wszystkim jest, ze w dobie internetu zajeloby kilka sekund, zeby sprawdzic, czy nie bylo juz takiego tytulu u danej autorki. Nawet nie trzeba szukac w archiwach wydawnictwa.17.08.2011 00:12
Opinia na temat książki Hiszpański milioner
-
janka
napisała: Ale konkursu i tak nie wygra, bo sie nie podlizuje.
16.08.2011 23:55
Opinia na temat książki Po drugiej stronie
-
janka
napisała: Ach, jaka cudna okladka!
Ja tez chce sukienke w takim kolorze. I takie kwiatki.
Ale jak bede pozowac do zdjecia w tej nowej sukience na tle fajnej rezydencji, to obok mnie nie bedzie Araba, tylko Europejczyk. Moze byc nawet moj wlasny Europejczyk.16.08.2011 23:51
Opinia na temat książki Rezydencja na skale
-
janka
napisała: Bardzo lubie Michelle Reid. Jest autorka wielu perelek. W Polsce ukazala sie dopiero jedna z nich, Grecki magnat. Z utesknieniem czekam na nastepne.
Na razie sie nie doczekam. Zapomniana narzeczona to niestety niewypal.
Michelle Reid potrafi dobrze pisac. Niestety potrafi tez mocno przynudzac albo tworzyc niezrozumialy belkot.
Tym razem sie nie udalo, czekam dalej.16.08.2011 23:45
Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona
-
janka
napisała: Taki ladny blurb, ze az mi zal, ze juz nie czytam Goracych Romansow, a szczegolnie tych, ktore naleza do jakiejs mini-serii.
Poczekam na opinie Dziewczyn po przeczytaniu i moze zrobie wyjatek.09.08.2011 10:26
Opinia na temat książki Czar rudowłosej
-
janka
napisała: Zakochana asystentka to wedlug strony czeskiej czesc druga mini-serii z poprzedniego miesiaca, Maureen Child Namietne noce.
To mi nie do konca pasuje, bo istnieje rowniez mini-seria o rodzinie Messina, napisana w calosci przez Emily McKay.
Zadnej z nich na pewno nie przeczytam, dlatego bede wdzieczna, jesli ktos po przeczytaniu ich, napisze mi, czy pasowaly do siebie.09.08.2011 10:21
Opinia na temat książki Gwiazda pustyni, Zakochana asystentka
-
janka
napisała: Taniec z nieznajomym to trzecia czesc mini-serii o rodzinie Hardcastle.
09.08.2011 10:13
Opinia na temat książki Cień przeszłości, Taniec z nieznajomym
-
janka
napisała: Obie historie sa kontynuacja mini-serii z poprzedniego miesiaca.
Stworzeni dla siebie to czesc 3 i ostatnia mini-serii o Castaldini.
A Ryzykowna misja to czesc druga o rodzinie Hardcastle.09.08.2011 10:09
Opinia na temat książki Stworzeni dla siebie, Ryzykowna misja
-
janka
napisała: Bajka o Kopciuszku juz byla. Jednak, skoro to wlasnie Carole Mortimer zdecydowala sie napisac jej nowa wersje, to sadze, ze powinnam sie z nia zapoznac.
Znam te autorke wylacznie ze Swiatowego Zycia. Czy ona juz wczesniej pisala historyki?
I jeszcze, jako bonus dla mnie, ta ksiazeczka ma ciekawy numer boczny. Lubie fajne numerki.
Jesli to przeczytam, to bedzie to moj drugi w zyciu Romans Historyczny Harlequina. Pierwszym byla Dama w tarapatach, w ktorym bohaterka takze uciekla z domu.08.08.2011 20:47
Opinia na temat książki Książę i Jane
-
janka
napisała: Tylko zygzak EKG pozostal z tamtej proponowanej i ten pasek, w ktorym sa tytuly.
Wtedy byl calkiem inny kolor, taki mietowo-brudny, a wyraz Medical mial duzo brzydsze literki i zakonczony byl drugim mniejszym zygzakiem.
Podoba mi sie, ze te male prostokaty (tam gdzie jest napis: 2 w 1) sa teraz zaokraglane na rogach. To zmiekczylo efekt koncowy.08.08.2011 20:03
Opinia na temat książki Zastępcza matka, Punkt zwrotny
-
janka
napisała: Swietnie to wyszlo.
08.08.2011 19:53
Opinia na temat książki Odzyskane marzenia
-
janka
napisała: Urok Sardynii jest baaardzo slabiutkim harlequinem. U Abby Green znowu tylko nuda. Jak prawie zawsze.
07.08.2011 22:23
Opinia na temat książki Nad Morzem Egejskim, Urok Sardynii
-
janka
napisała: Jeszcze jeden harlequin Światowe Życie, który lepiej pasowałby może do serii Romans.
Nic się w nim nie dzieje. Zupełnie nic. Autorka chciała chyba skupić się na stronie psychologicznej bohaterów, dlatego odpuściła sobie wymyślanie akcji. To jej jednak nie wyszło. Nie umiała stworzyć postaci. Niczym nie wypełniła pustki bohaterów. Oni są tak przeźroczyści, że prawie niazauważalni.
W ogóle nic jej nie wyszło. Niczego też nie dała rady zepsuć. Czyli mamy tu jedno wielkie nic.
Nie ma w opowiadanej historii żadnego napięcia. A właściwie, to nawet nie ma żadnej konkretnej historii.
To, jak nie ma ani akcji, ani bohaterów, ani historii, ani sensu, to po co zostało to wydane?03.08.2011 00:51
Opinia na temat książki Pianistka i francuski hrabia
-
janka
napisała: Nie przeczytałam jeszcze polskiej wersji, na razie ją tak pobieżnie przejrzałam i co mi się bardzo rzuciło w oczy, to były brzydkie dialogi. Obraźliwe, ordynarne. Dużo tego obrzucania się błotem przez oboje bohaterów. Pani tłumaczka musiała być chyba bardzo mocno zła na swojego męża, gdy to pisała.
Z powodu tych licznych wyzwisk odpuściłam sobie przeczytanie całości. Szkoda mi czasu. Na końcu i tak prawie nie ma tego fajnego płaszczenia.30.07.2011 12:30
Opinia na temat książki Hiszpański torreador
-
janka
napisała: Polska wersja jest również bardzo udana. Dla mnie to najlepszy Zielony HQ lipca. A nie było to wcale łatwe, gdyż w Światowym Życiu w tym miesiącu dobrze obrodziło.
29.07.2011 19:47
Opinia na temat książki Sekret pięknej aktorki
-
janka
napisała: Oprócz tych 400 sztuk, które zostały wydane po polsku, mam jeszcze co najmniej 3 tysiące po niemiecku i trochę po angielsku. Ten początek znałam z jakiegoś harlequina niemieckiego. W tamtym jedynie główny bohater nie był torreadorem, a reszta się zgadzała.
No trudno, może się każdej autorce coś takiego przytrafić. Najważniejsze, że książeczkę można czytać z przyjemnością. Na resztę można przymknąć oko.29.07.2011 19:39
Opinia na temat książki Hiszpański torreador
-
janka
napisała: P.S.
Do końca było świetne.25.07.2011 11:12
Opinia na temat książki Wenecka maskarada, Rodzinne diamenty
-
janka
napisała: Opowiadana historia mnie się również podobała.
Jednak od samego początku przeszkadzał mi brak płynności w tekście. Czułam się cały czas, jakbym czytała coś pisanego z czkawką.
Obiecałam sobie kiedyś, że nie spojrzę na nazwisko tłumaczki w harlequinach. Tutaj miałam ochotę porównać z autorką tłumaczenia „Milionera szachisty” Lynne Graham, bo tamtym razem wydana była wersja, która kojarzyła mi się z budynkiem w stanie surowym oddanym do użytku. Jakoś to było podobne do tej czkawki w „Ślubie w Petersburgu”.
W tekście znajdowało się też dużo powtórzeń. To mi się z kolei kojarzyło z harlequinami nieco starszymi niż piecioletnie, w których powtórzenia były normą. W nowszych coraz częściej autorki ufają inteligencji czytelniczek, które mogą pewne fakty zapamiętać dłużej niż przez cztery strony.
Na moją wielką miłość do Lynne Graham to na pewno nie będzie miało wpływu. Takie drobiazgi mogę jej łatwo wybaczyć.25.07.2011 11:04
Opinia na temat książki Ślub w Petersburgu
-
janka
napisała: Przeczytalam polska wersje. Tez niczym mnie nie porwala. Jest poprawna. Niby wszystko jest OK, ale brak mi bylo jakiegos budowanego napiecia. Carol Mortimer potrafi wiecej.
Rodzinne diamenty przeczytalam tylko z rozpedu, skoro juz ja mialam w reku. No i super niespodzianka, bo to okazalo sie swietne. Do konca ksiazeczki pozostalo mi jeszcze 20 stron, ale moge juz i tak w ciemno napisac, ze to perelka. Nawet gdyby koncowka okazala sie slabsza, a na pewno sie nie okaze, nie bedzie w stanie zepsuc mojego dobrego wrazenia.22.07.2011 22:09
Opinia na temat książki Wenecka maskarada, Rodzinne diamenty
-
janka
napisała: Dziekuje!
To w takim razie ten Connor jest prywatnym detektywem i ukrywa to przed Anna.
Natomiast, co Leo, z blurba powyzej, ukrywa przed Abby, to ja niestety nie wiem i raczej sie nie dowiem.08.07.2011 11:27
Opinia na temat książki W ogniu miłości, Piękna sąsiadka
-
janka
napisała: Cala seria o Blackstonach i Hammondach:
1-Tajemnica diamentów – Bronwyn Jameson – GRduo 913, styczen 2011
2-Wróć do mnie! – Tessa Radley –GRduo 916, luty 2011
3-Zbyt krótki miesiąc – Maxine Sullivan – GRduo 919, marzec 2011
4- Najcenniejszy klejnot – Jan Colley – GRduo 922, kwiecien 2011
5- Ponętna asystentka – Paula Roe – GRduo 924, maj 2011
6- Zdrada, miłość i diamenty – Yvonne Lindsay – GRduo 927, czerwiec 201105.07.2011 19:37
Opinia na temat książki Zdrada, miłość i diamenty, Uśmiech szczęścia
-
janka
napisała: Ta od Liz Fielding ma blekitne oczeta, no to raczej powinna byc blada na gebie.
03.07.2011 22:49
Opinia na temat książki Sen o pustyni, Kolacja z szejkiem
-
janka
napisała: No to moze kupuja to osoby, ktore chca sprawdzic czy Kasiek ma racje?
Albo, tak jak ja, do kolekcji.
A co do ocen, to raczej nie warto sie nimi kierowac przy wyborze lektury, bo nie ma zadnego wspolnego wyznacznika, wedlug ktorego mialoby sie je wystawiac. Kazdy wystawia je intuicyjnie. Piatke mogly wystawic osoby, ktorym wystarcza, ze w ksiazkach sa literki. A w tej oczywiscie one sa.01.07.2011 11:35
Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha
-
janka
napisała: Bo ksiazki sie kupuje zwykle przed czytaniem.
Duza sprzedaz moze byc wynikiem dobrze bapisanego blurba, a nie dobrej ksiazki.29.06.2011 20:18
Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha
-
janka
napisała: Podchodzilam do tej ksiazeczki, jak do jeza. Troche sie balam, ze to bedzie nalezalo do tych gorszych dziel Sary Craven.
Luksusowy kamuflaz, Zycie jak teatr, Wloski hrabia, Wybranka baroneta to prawdziwe Perelki. Najdoskonalsze z doskonalych. Ta sama autorka stworzyla tez Kobiete sukcesu i Miesiac miodowy, czyli potrafi tez czytelnika zanudzic.
Moje obawy szybko sie rozwialy, bo Sekret pieknej aktorki to swietny harlequin. Dla kazdego cos dobrego.
Np. dla tych, co lubia ucisnione, biedne Kopciuszki, jest niechciana sierotka. Ja akurat nie lubie, gdy autorki sie zbytnio znecaja nad bohaterkami, ale tu, jak najbardziej, wszystko bylo jeszcze w granicach dobrego smaku.
Dla tych, ktorzy lubia przygode i niespodziewane zwroty akcji, tez cos bylo, ale nie moge napisac, co dokladnie, zeby nie zepsuc efektu zaskoczenia.
Tajemnica tez byla, zgodnie z tytulem. Wlasciwie nawet nie jedna.
Nieporozumienia i zla interpretacja faktow, rowniez, w ogromnej ilosci.
Skandale z przeszlosci tez byly. One mi sie troche nie podobaly, dla mnie za bardzo naciagane. Jednak to byl maly drobiazdzek.
Calosc napisana bardzo ladnie, zgrabnie i z sensem.
Bohaterowie bardzo fajni. Co ciekawe, glowny bohater byl multimilionerem, a nie byl wcale debilem.
Sposrod wydanych po polsku ksiazek Sary Craven ta zajmie u mnie miejsce piate, ale to wina tego, ze ona tak dobrze pisze. Taka duza konkurencja sie zebrala! U wielu innych autorek nie mozna znalezc niczego, co by chociaz w przyblizeniu bylo tak dobre, jak Sekret pieknej aktorki.
Oby takie Swiatowe Zycia sie nam czesciej mnozyly na chwale Harlequina! Na zdrowie!29.06.2011 20:01
Opinia na temat książki Sekret pięknej aktorki
-
janka
napisała: Czytalam Greckiego magnata juz kilka albo nawet kilkanascie razy po niemiecku. Teraz wreszcie zabralam sie za polska wersje. Delektuje sie nia cudownie. Tak sobie czytam, i czytam, i jestem bezgranicznie szczesliwa. To nie jest Perelka. To jest Krolowa Perelek!
27.06.2011 21:00
Opinia na temat książki Grecki magnat, Potomek weneckiego rodu
-
janka
napisała: Zerknij, Kasiek, w gore, na oceny. Ktos moglby pomyslec, ze to perelka. Pelne 5 od trzech osob, ale w ebookach ta sama pozycja ma jedynke.
26.06.2011 18:42
Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha
-
janka
napisała: Gdyby mieli kogos takiego madrego w Redakcji, to nie wydawaliby Susan Stephens. Albo tego calego smietnika z chorymi psychicznie histeryczkami.
26.06.2011 16:11
Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha
-
janka
napisała: Dziekuje, Magret. Chyba rzeczywiscie dam szanse temu innemu Ramirezowi, zeby juz nie miec zlych skojarzen.
26.06.2011 16:07
Opinia na temat książki Hiszpański torreador
-
janka
napisała: Ciekawa jestem, czy Niemcy nie wydali tego harlequina wcale, dlatego, ze sie na nim poznali, czy dlatego, ze unikaja bohaterow z Rosji.
Bardziej prawdopodobne wydaje sie to drugie, bo na wydanie Slubu w Petersburgu Lynne Graham tez sie na razie nie zdecydowali.26.06.2011 12:36
Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha
-
janka
napisała: Po zewnetrznej stronie pycha, a w srodku jeszcze lepiej!
Temat typowy dla Swiatowego Zycia. Mozna powiedziec, ze kwintesencja klasyki. Czyli oczywiscie zemsta. Ona oczywiscie niewinna, bo jakze by inaczej. On jej oczywiscie nie wierzy. Bo jakby uwierzyl, to za szybko by sie skonczylo.
Moze to nie perelka, bo zabraklo odrobineczki dramatyzmu i napiecia, jednak bylo wystarczajaco dobre. I na dokladke obylo sie bez mopa. Dziewczyna okazala sie swietna. Silna i z wlasna osobowoscia. Alejandro strasznie glupi, ale to pasowalo do sytuacji, wiec mu wybaczylam. Na koncu bardzo ladnie madrzeje. Plaszczenie wykonal bezkonkurencyjnie. Jej reakcja na to plaszczenie rowniez byla nieszablonowa. Nie wiem, co, z tej koncowki, ocaleje w polskiej wersji, ale mam nadzieje, ze jej najwazniejsze czesci beda. A zwlaszcza poczatkowe watpliwosci Rebeki, ktore daly szanse bohaterowi, dalej sie plaszczyc.
W tresci wszystko pieknie logiczne. Wyglada na to, ze nowa swiecka tradycja sie narodzila w Swiatowym Zyciu i teraz beda zdarzaly sie takze logiczne.
Byly w ksiazeczce tez minusy. Pierwszy wielki. Dwa pierwsze rozdzialy to plagiat 1 do 1 z jakiegos innego SZ, ale nie wiem, jakiego, a szukac mi sie nie chce. Autorka dla zmylki wstawila tam dwa zdania o tym, ze bohater byl kiedys torreadorem i myslala, ze nikt sie nie kapnie, ze to zwalone. To mi bardzo zepsulo przyjemnosc czytania pierwszej polowy, bo ciagle sie zastanawialam, czy ta ksiazeczka to kompilacja, czyli skladanka fragmentow roznych harlequinow, czy moze jakies jej czesci sa nowe. Dalej albo bylo oryginalnie, albo byl to plagiat z HQ, ktorych nie znam.
Poniewaz rozwiazania wszystkich sytuacji i, przede wszystkim, reakcja bohaterki, w ksiazeczce, bardzo mi sie podobaly, nie bylo sensu lamac sobie nad tym dalej glowy i po prostu zaufalam, ze od trzeciego rozdzialu mamy do czynienia z praca autorska pani Harris.
Drugim minusem, malutkim, bylo dla mnie nazwisko bohatera. Ramirez to nazwisko zlego czlowieka w dwoch ksiazkach o Stephanie Plum. Ucieszylabym sie, gdyby takie nazwisko dostal szef kolumbijskiego kartelu narkotykowego, albo jakis morderca. Za kazdym razem, gdy czytalam to nazwisko w ksiazce, zle mi sie kojarzylo.
Byl jeszcze trzeci minus, juz bardzo malutki. Ostatnie zdanie wydania niemieckiego po prostu zwalilo mnie z nog. Mam wielka nadzieje, ze w polskim bedzie madrzejsze. Chociaz, jesli bedzie takie samo, to przynajmniej bedzie mozna sie dobrze usmiac.26.06.2011 01:10
Opinia na temat książki Hiszpański torreador
-
janka
napisała: Sare Craven kocham jeszcze mocniej niz Lynne Graham. Posiadam tez wiecej jej ksiazek. Po niemiecku mam juz ponad 70 sztuk. Tylko ze wiele z nich pozostaje nadal nieprzeczytanych. Nie wyrabiam sie.
Sekret pieknej aktorki zaczelam juz kiedys czytac. Milo sie czytalo, jednak cos mi stanelo na drodze i do dzis nie doczytalam. Moze z polska wersja pojdzie mi lepiej.
W niemieckiej wersji glowny bohater mial na imie Raoul. Ciekawe, jak jest w oryginale. Stawiam na Diaza.
Sprawdzilam na angielskiej stronie. Wygralam! Diaz!20.06.2011 18:29
Opinia na temat książki Sekret pięknej aktorki
-
janka
napisała: Pycha!
20.06.2011 18:18
Opinia na temat książki Hiszpański torreador
-
janka
napisała: Wenecka maskarade czytalam. Ode mnie dostala zero na trzy mozliwe punkty.
Czytalam bardzo dawno, prawie dwa lata temu, w mej pamieci nie zostalo z niej zbyt wiele. Teraz ja troche przekartkowalam, ale nic mi te przeczytane sceny nie mowia.
To nie byly moje klimaty. Traumy itp sa dla mnie nudne.
Carole Mortimer lubie i mam o niej dobre zdanie. Ta ksiazeczka nie byla az tak slaba, zeby to zdanie zepsuc, ale do najlepszych nie siega.20.06.2011 18:16
Opinia na temat książki Wenecka maskarada, Rodzinne diamenty
-
janka
napisała: Ten SZ Duo to bedzie HOT.
Wlasnie mialam zamiar postulowac u Szanownej Redakcji o zmiane nazwy drugiego Duo ze Swiatowego Zycia na Pokusa Po Nowozelandzku. A tu pach! Norwegia!
Szef Lydii ma na imie Jake. To jest dla mnie plus na zachete.
Okladke jest przesliczna Kocham takie kolory. Pana bym troche inaczej uczesala. Pania wlasciwie tez, bo ta fryzura jest za malo efektowna do tej sukni. To tylko drobiazgi. Calosc jest super.20.06.2011 18:05
Opinia na temat książki Zorza nad fiordem, Powrót do Australii
-
janka
napisała: Trzymalam juz te ksiazeczke w rekach. Dlugo. Potem odlozylam z powrotem na polke. Bo byla po holendersku. Za miesiac na pewno nie odloze.
Jest to druga czesc trylogii Pregnant Brides.
Pierwszej, o Elinor Tempest i ksieciu Jasimie bin Hamid al Rais, w Polsce nie bylo wcale.
Trzeciej, o Lindy i Arteusie Drakosie, tez na razie nie.
Z holenderskiego blurba wynika, ze Siergiej wpadnie w sidla blizniaczek, Alissy i Alexy. Moze byc wesolo.20.06.2011 17:55
Opinia na temat książki Ślub w Petersburgu
-
janka
napisała: Zaliczylam te ksiazeczke tak bezwarunkowo do Moich Perelek chyba wlasnie dzieki Elli. Ona byla wykonana na moj wzor i podobienstwo. Nie moglam jej wiec nie polubic. Ja tez jestem bardzo konsekwentna w dazeniu do celu i tez potrafie rzucic wszystko w diably, gdy zycie kaze mi przewartosciowac priorytety. Nigdy tez nie zaluje zmarnowanych wysilkow, tylko zaczynam od poczatku konsekwentnie dazyc do nowego celu.
No wlasnie. Tylko krowa na miedzy nie zmienia zdania. Nam wolno kierowac sie rozumem.20.06.2011 17:43
Opinia na temat książki Podróż do Grecji
-
janka
napisała: P.S. Jeszcze cos waznego musze dopisac.
W Multimilionerze w Londynie nie ma zadnej akcji. Zupelnie nic sie nie dzieje. Sa dialogi, sa mysli. Sa sceny, jak w teatrze. Bohaterowie oczywiscie costam robia, ale nie wydarza sie nic takiego, co mozna byloby nazwac akcja. To jest piekna opowiesc o rozwoju zwiazku dwojga ludzi. I na tym koniec. Jesli ktos szuka akcji, podrozy, intryg, dramatow, tragicznych wydarzen, to niczego takiego tutaj nie znajdzie.
Ksiazeczka napisana jest w stylu Liz Fielding i Cary Colter. Bardzo dojrzale.
P.S. I cos mniej waznego:
Zawiera jedno zdanie o samolocie, bardzo swiatowozyciowe. Cudowne. Bardzo smieszne. Nie zacytuje, zeby nie psuc przyjemnosci czytania komus, kto po Multimilionera zdecyduje sie siegnac. W sumie dla tego jednego zdania oplacaloby sie przeczytac calosc.20.06.2011 14:50
Opinia na temat książki Multimilioner w Londynie
-
janka
napisała: Szkoda, naprawde wielka szkoda, ze Multimilioner w Londynie nie ukazal sie w serii HQ Romans, bo jedyne, co on ma wspolnego ze Swiatowym Zyciem, to tytul. Szkoda mi tych wszystkich Dziewczyn, ktore SZ nie lubia, a po Romans moglyby siegnac, bo niestety przegapia te perelke.
Czekalam na te ksiazeczke z utesknieniem, bo rzadko sie zdarza, zeby w polskich zapowiedziach bylo cos, czego nie posiadam jeszcze po niemiecku. Warto bylo na nia czekac. Byla dla mnie bardzo inna od innych, bo ja nigdy, przenigdy, nie wczuwam sie w role bohaterow, a tym razem, pod koniec ksiazeczki, to zrobilam. Normalnie bohaterki sa dla mnie znajomymi, kolezankami, przyjaciolkami, w zaleznosci od tego, na ile je polubie. Moglabym nawet wyobrazic sobie, ze to moje praprababcie, coreczki, albo praprawnuczki, ale nigdy nie jestem tam Ja.
Ksiazeczka mnie zachwycila, bo potrafila poruszyc moje emocje. Przez pierwsze dwie trzecie tekstu bardzo wspolczulam glownej bohaterce, ze pokochala zlego czlowieka. Prawie zawsze mezczyzni w SZ sa glupimi ludzmi, ktorzy nie dostrzegaja uczuc i wielu innych rzeczy, a jesli cos dostrzega, to wola sie nie przyznawac. Jednak, gdzies tam w glebi serca, sa dobrzy. Tutaj bohater byl autentycznie zlym czlowiekiem, okrutnym i podlym. Przez caly czas zdawalam sobie sprawe, ze poniewaz to harlequin, to nie moge sie spodziewac, ze dalej autorka wyczaruje drugiego bohatera, dobrego czlowieka, z ktorym bohaterka bedzie mogla zostac na zawsze, a nawet dluzej. Nie, niestety, tutaj ona byla na niego skazana od samego poczatku. Biedactwo.
Nigdy w zyciu nikt ze mna nie zerwal, zawsze to ja bylam strona konczaca zwiazek. Facet, ktory zrywa z dziewczyna, to wedlug mnie potwor. Gdyby mi sie cos takiego w zyciu przytrafilo, to nie wiem, co by bylo. Az brak mi wyobrazni, zeby taka sytuacje pojac. Dlatego niecierpialam Alessandra bardzo dlugo, az do momentu, gdy pomyslalam sobie w te slowa: zaraz, zaraz, cos tu nie gra. Jesli ktos, kto, tylko za to, ze z kims zerwal, mialby byc okreslany zlym czlowiekiem, to co wtedy ze mna? Przeciez ja nie jestem zlym czlowiekiem, a zerwac za kazdym razem mialam prawo. A nawet musialam koniecznie, szczegolnie wtedy, gdy czulam, ze ktos nie jest zakochany we mnie, tylko w swojej wlasnej mysli, ze inni faceci mu mnie zazdroszcza. Nie chcialam nigdy byc dla kogos trofeum. Chce byc kochana dla mnie samej. I nadal uwazam, ze mialam prawo w takich stuacjach zerwac. Rowniez wtedy, gdy zrywalam z innych powodow nieco dluzsze zwiazki. Powodow do zerwania moga byc multimiliony, zeby pasowalo do tytulu ksiazeczki. W wyniku tych przemyslen, dokonalam odkrycia, ze mezczyzna, ktory zrywa z dziewczyna, nie staje sie automatycznie zlym czlowiekiem.
Moge smialo powiedziec, ze ten harlequin zmienil moj swiatopoglad. Zrobilam krok na drodze do uznania slusznosci rownouprawnienia.
A potem to juz poszlo z gorki. Jak juz usprawiedliwilam Alessandrowi to zerwanie, to wczulam sie w role Megan i wyobrazilam sobie, co by bylo, gdybym to ja byla na jej miejscu. A byloby dokladnie tak, jak w ich historii. Kazde zdanie stalo sie dla mnie tak realistyczne, ze moglby to byc moj pamietnik.
Takie wczucie sie w jakas role zdarzylo mi sie naprawde pierwszy raz w zyciu. I bardzo mi sie podobalo przezywanie czyichs emocji. Do tego stopnia, ze teraz szczerze zaluje, ze nikt ze mna w realnym zyciu nigdy nie zerwal. Prawdziwe emocje tego typu moglyby mnie bardzo wzbogacic wewnetrznie.
Przepraszam, ze sie tak rozpisalam, ale dla mnie kazda z czesci powyzszej wypowiedzi jest jednakowo wazna i nie wiem, ktora powinnam skasowac, zeby to skrocic.
Podsumowujac, napisze, ze Multimilioner w Londynie jako Swiatowe Zycie jest slaby. Jako Romans bylby doceniony.20.06.2011 14:36
Opinia na temat książki Multimilioner w Londynie
-
janka
napisała: Sprawdzilam. Zgadza sie, juz czytalam. U mnie byl za to jeden punkt na trzy mozliwe, czyli dosc dobrze. To oznacza, ze mnie niczym specjalnym ta ksiazeczka nie porwala, jednak na pewno nie bylo tam bledow i wad. Czyli sprawnie opowiedziana historyjka.
17.06.2011 22:08
Opinia na temat książki Rozstania i powroty
-
janka
napisała: Nawet tak sobie pomyslalam, ze to juz pewnie bylo, bo w Satine dotad byly chyba zawsze tylko wznowienia.
Dzieki za informacje, Kasiek, nie bede juz musiala szukac po blurbach.
A ten stary tytul taki mi znajomy, pewnie juz to czytalam.17.06.2011 21:06
Opinia na temat książki Rozstania i powroty
-
janka
napisała: Rozstania i powroty to tom siodmy mini-serii Hometown Heartbreakers.
W Niemczech wydany byl przed ponad rokiem jako trzyczesciowy harlequin razem z tomem osmym i dziewiatym. A 10 lat temu wydany byl jako pojedynczy harlequin. Oczywiscie w obu wydaniach mial inne tytuly, zeby nie bylo nudno.17.06.2011 19:44
Opinia na temat książki Rozstania i powroty
-
janka
napisała: Slyszalam juz o zielonych ludzikach. Ale skad sie wziely niebieskie?
Czy to wynik ataku wirusa? A moze to Smerfetka?
Ogolnie koncepcja graficzna okladek serii Satine bardzo mi sie podoba.
Kolor niebieski i rozne jego odcienie, lacznie z szaroniebieskim, bardzo lubie. Jednak tym razem, dobor kolorow jakos do mnie nie trafia.
Gdyby to byl plakat, to swietnie by wygladal na scianie w kazdym prosektorium.17.06.2011 19:11
Opinia na temat książki Ryzykowny układ
-
janka
napisała: Moge jeszcze dodac, ze w Niemczech wydana byla w serii zielonej, ktora jest skrzyzowaniem naszego Swiatowego Zycia i Romantycznych Podrozy.
17.06.2011 16:34
Opinia na temat książki Niezwykłe zaproszenie
-
janka
napisała: Niestety, tej jeszcze nie czytalam. Ja kupuje o wiele za duzo ksiazek, niz daloby sie przeczytac. Moge zaledwie dopisac, ze z niemieckiego blurba wynika, ze Laura najpierw zaczyna interesowac sie Raoulem, a wtedy dowiaduje sie, ze on zbiera informacje o jej zyciu. W zwiazku z tym, rozczarowana, opuszcza wille jego brata i nie zamierza Raoula widziec nigdy wiecej w zyciu.
15.06.2011 21:50
Opinia na temat książki Niezwykłe zaproszenie
-
janka
napisała: Nie ma zadnych stron, ani strony krysi, ani drugiej strony. Kazdy ma swoj indywidualny gust i wie najlepiej co lubi.
Ja jestem zrownowazona i zbyt duzy kontakt z histeryczkami albo osobami z problemami psychicznymi mnie meczy. W prawdziwym zyciu przestrzegam zasady, ze przyjaznie sie tylko z tymi chorymi psychicznie osobami, ktore sie lecza. Z ksiazkami tak sie nie da. Dopoki sie nie doczyta do konca, to sie nie wie, z jakimi zachowaniami bohaterow bedziemy miec do czynienia.
Ksiazka spelnia dla mnie swoje zadanie, jesli czytajac ja, jestem szczesliwa. Jesli mnie zmeczyla, to dla mnie jest zla. Jesli mnie znudzila tez jest zle, ale nie az tak bardzo.15.06.2011 13:00
Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!
-
janka
napisała: Niemieckie wydanie mialo dokladnie te sama okladke, tylko kolory byly tam bardziej naturalne.
15.06.2011 00:56
Opinia na temat książki Ślub nad oceanem
-
janka
napisała: Magiczna noc to druga z trzech czesci mini-serii Olivii Gates o Krolestwie Castaldini.
Uwodzicielka to czesc pierwsza mini-serii o rodzinie Hardcastle. Autorka wszystkich czesci jest Jennifer Lewis.15.06.2011 00:49
Opinia na temat książki Magiczna noc, Uwodzicielka
-
janka
napisała: Jezeli W ogniu milosci jest ta sama ksiazeczka, ktora mam na mysli, to Leo ukrywa przed Abby, ze jest prywatnym detektywem. Jesli sie okaze, ze ukrywa cos innego, to wowczas bedzie to oznaczalo, ze istnieje mini-seria polaczona osobami o nazwisku Storm.
A Piekna sasiadka, to trzecia i ostatnia juz czesc mini-serii z poprzednich miesiecy, Gifts From A Billionaire.15.06.2011 00:11
Opinia na temat książki W ogniu miłości, Piękna sąsiadka
-
janka
napisała: Krysiu, madrzej byloby sie juz wiecej nie wypowiadac na tematy, o ktorych nie masz pojecia.
Jezyk angielski jest jezykiem urzedowym w 112 krajach.10.06.2011 21:50
Opinia na temat książki Cudowna wyspa
-
janka
napisała: Na szczescie za oceanem.
10.06.2011 19:12
Opinia na temat książki Cudowna wyspa
-
janka
napisała: No i znowu mnie obrazasz, krysiu! Bardzo Cie prosze, przestan to robic.
Twoja wstretna obrazliwa wypowiedz zrozumialam bardzo dobrze. Probowalam ja jednak obrocic w zart, zeby do Ciebie dotarlo, ze nie masz zadnego prawa mnie obrazac! Wyglada na to, ze to Ty masz klopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Dlatego juz nie bede niczego sugerowac i napisze wprost:
Zostaw mnie w spokoju. Przestan mnie atakowac i obrazac.10.06.2011 14:30
Opinia na temat książki Cudowna wyspa
-
janka
napisała: To w takim razie, ja krysi nie zrozumialam, bo myslalam, ze chodzi jej o skrytykowanie stylu wypowiedzi, autorki lub mojego. Jesli ona pomylila idiomy, to znaczy, ze myslala o zabronieniu mi wypowiadania sie na forum.
A to jest jeszcze gorsze.
To zle, ze ktos uwaza, ze wolno mu decydowac, kto ma sie wypowiadac na temat swoich wrazen po przeczytaniu. Ja przeciez nie zaznaczylam, ze moja opinia to recenzja.10.06.2011 14:23
Opinia na temat książki Cudowna wyspa
-
janka
napisała: Nie, nie pomylilam. To wlasnie w tym harlequinie bohaterka reagowala na drobiazgi, jakby to byly wielkie tragedie dla calego narodu. I przesadzila z ta nagla zmiana opinii o czlowieku, ktorego podobno kochala.
Masz swieta racje, krysiu, ze autorka nie pomyslala, co pisze. Oraz tak, masz racje, ze mniej to byloby wiecej w tej ksiazeczce. Mniej dramatu. Mniej przesady. Mniej szalenstwa. Tylko jak moglabys dotrzec do autorki, zeby jej te rade przekazac?
P.S.krysiu, Twoje wypowiedzi coraz czesciej atakuja mnie osobiscie. Przestan z tym juz. Poswiec moze wiecej czasu na prace nad ortografia, to bedzie z wiekszym pozytkiem.10.06.2011 12:56
Opinia na temat książki Cudowna wyspa
-
janka
napisała: Nie tylko u nas wystepuja takie problemy. W kazdym kraju harlequiny po tlumaczeniu musza byc skrocone do odpowiedniej liczby stron. Cos musi przy tym zniknac. Gdy jest malo czasu na tlumaczenie i malo na opracowanie ksiazeczki, to ciezko od kogos wymagac, zeby zauwazal bledy i wszystkie braki, ktore moga zawazyc na odbiorze calej historyjki. Na poczatku sie tym przejmowalam, bo po przerobkach wychodza nieraz rzeczy nie przypominajace tego, co napisala autorka w oryginale. Zal mi bylo tych autorek, ale one sie na to godza, wiec nie pozostaje nic innego, jak przyjac do wiadomosci, ze tak jest i dalej bedzie.
Ja osobiscie najbardziej nie lubie bledow ortograficznych i gramatycznych. Do tego, ze w kazdym harlequinie brakuje kilku tysiecy przecinkow juz sie przyzwyczailam.09.06.2011 21:37
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: A mnie przerazila nastepna niezrownowazona psychicznie bohaterka. Latala jak szalona, straszyla biedna kobiete, potem na nia donosila. Z drobiazgu robila ogromne problemy. Znowu wszystko bylo dramatem i tragedia. Sama nie wiedziala czego sie boi i dlaczego. Do tego byla podla klamczucha i zlodziejka dzieci. Niby w imie tego, zeby jej samej dziecka nie odebrano. Koszmar.
A cala ksiazeczka tak potrzebna na swiecie jak dziura w moscie.09.06.2011 20:14
Opinia na temat książki Cudowna wyspa
-
janka
napisała: Nie, to nie moglo byc specjalnie, bo wtedy w wersji niemieckiej tez nic nie byloby napisane. A tam bylo, tylko ze na samym koncu.
To raczej niedbalstwo.07.06.2011 16:29
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Krysiu, przeciez jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Nawet gdyby Ci sie podobalo, to i tak nie wiedzialybysmy, ile lat ma bohater.
A wiek bohaterow jest wlasnie bardzo istotny. Inaczej zachowuja sie nastolatkowie, a inaczej starcy. Czego innego nalezy spodziewac sie po dwudziestoparolatkach, a czego innego po trzydziestoparolatkach.
Tak samo wazna jest roznica wieku miedzy para glownych bohaterow. Kto od kogo jest starszy i o ile, ma wielki wplyw na duza liczbe aspektow w zwiazku dwojga ludzi. W kazdym zwiazku.
Czytajac W sloncu Toskanii mozna oczywiscie zgadywac, w jakim wieku jest bohater. Mozna tez zgadywac, ile lat minelo od ich rozstania. Mozna rozne rzeczy zgadywac. Tylko po co? Nie ma sensu zgadywanka, gdy nie mozna zweryfikowac, czy sie zgadlo.
Madrzej by bylo, gdyby zostalo to po prostu w tekscie napisane.07.06.2011 03:11
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Przeciez glowna bohaterka miala wlasna wole. To bylo w polskim tlumaczeniu bardzo wyraznie napisane. Ona caly czas postepowala zgodnie z wlasna wola i dokonywala wlasnych wyborow. Z powodu jej checi do studiowania para rozstala sie w mlodosci. Kazde jej pozniejsze poczynania byly wynikiem decyzji przez nia podjetej zgodnie z jej wlasna wola. Do niczego nie byla zmuszona. Kazda decyzja byla jej wlasna.
Mimo ze w ukladzie z glownym bohaterem, miala mniejsze prawa do podejmowania decyzji, niz on, to i tak swietnie sobie radzila z tym, zeby wplywac na jego postepowanie. To on byl tym slabszym psychicznie w ich ukladzie. A ona miala tak silna wole, ze nie straszne jej bylo nawet porzucenie pracy i zmienienie calego swojego zycia, aby uzyskac wymarzony cel. To jest kwestia zmienionych priorytetow, a nie braku silnej woli. Ona byla osoba szalenie silna psychicznie.07.06.2011 00:43
Opinia na temat książki Podróż do Grecji
-
janka
napisała: Skonczyla studia i pracuje to mogloby rowniez znaczyc 10 lat. Albo 15.
Albo gdyby sie bardzo pospieszyla z tymi studiami, to tylko 3.07.06.2011 00:38
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Przeczytalam po polsku „Podroz do Grecji“ juz ponad tydzien temu. Zwykle wypowiadam sie o przeczytanych polskich harlequinach na swiezo po czytaniu. Ale tym razem jakos nie moglam sie zebrac, zeby sie wypowiedziec. No bo mam mieszane uczucia.
Niby, z jednej strony, tlumaczenie wyszlo bardzo zgrabnie i calosc wyglada solidnie. Na tytul polskiej Perelki wystarczylo.
Jednak, z drugiej strony, wiem, ze pewnych rzeczy brakuje. A wolalabym, zeby nie brakowalo. Nie mam oryginalu angielskiego, moge porownac tekst jedynie z wersja niemiecka, ktora tez juz na pewno byla poobcinana, bo one zawsze sa.
Miedzy innymi bardzo skrocona zostala scena wyznawania sobie milosci i godzenia sie. Bardzo, bardzo skrocona. W niemieckim wydaniu jest ona przepiekna i bardzo romantyczna. W polskim, razem z wieksza czescia tej sceny, zostalo usuniete najlepsze zdanie calej nowelki. Tego mi brakowalo najbardziej. W epilogu brakuje calej ladnej sceny w rocznice slubu. itd itp
Moze to drobiazgi, ale mam niedosyt.29.05.2011 18:27
Opinia na temat książki Podróż do Grecji
-
janka
napisała: Na samym koncu niemieckiego wydania jest napisane, ze od rozstania minelo 5 lat. Nie napisalam tego od razu, zeby Cie, Kasiek, nie sugerowac przed czytaniem. Mialam nadzieje, ze w polskim wydaniu bedzie to napisane juz na poczatku.
W niemieckim wydaniu nie bylo w ogole napisane, o ile lat glowny bohater jest starszy od bohaterki. Tej informacji mi bardzo brakuje.
Moze ktos czytal to po angielsku i wie?29.05.2011 18:17
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Tak bardzo to ja od tych parzystokopytnych jeszcze nie odbiegam. Na razie nie zmienilam zdania o pani Lucas. Jestem gotowa traktowac te jej ksiazeczke jako pozytywny wyjatek. Nie znaczy to jednak, ze juz bede lubila te autorke. O, co to, to nie! Nadal bede podchodzic ostroznie do jej tworczosci. Jedna jaskolka wiosny nie czyni. (Jesli mam nadal pozostac przy porownaniach z kategorii fauny, to musze przejsc do ptakow. Trzoda mi sie na razie skonczyla,.)
21.05.2011 23:59
Opinia na temat książki Na wyspie marzeń
-
janka
napisała: „Powracajace uczucie“ Mai Banks i „Na wyspie marzen“ Jennie Lucas, obie wydane w czerwcu, maja praktycznie te same blurby.
Grecki miliarder ma kochanke.
Kochanka kradnie z sejfu wazne dokumenty i daje je konkurencji (Eve) ewentualnie sprzedaje tajemnice firmowe konkurencji (Marley).
Kochanka ucieka (E) lub zostaje wyrzucona (M).
Kochanka jest w ciazy z tym greckim miliarderem, od ktorego sie zaczelo.
Po trzech miesiacach zostaje odnaleziona.
Kochanka ma amnezje. Calkowita.
Miliarder chce wszystko wyjasnic (Chrysander) czyli dowiedziec sie, dlaczego postapila z nim tak podle (Talos).
Miliarder chce otoczyc kochanke opieka.
Wczoraj myslalam, ze obie te ksiazeczki beda strasznie zle. Jednak „Na wyspie marzen“ okazala sie swietna. Moge sie zalozyc o 2 zlote, ze „Powracajace uczucie“ bedzie kompletnym dnem. Autorka przesadzila wymyslajac to porwanie i porzucenie. Tego juz nie da sie tak odkrecic, zeby dalo sie czytac z przyjemnoscia. Ona chyba nie ma pojecia, jak zachowac umiar.21.05.2011 22:42
Opinia na temat książki Powracające uczucie
-
janka
napisała: Skaranie boskie z ta Jennie Lucas. Z jednej przesady wpada w druga. W „Marokanskiej tajemnicy“ oraz „Witaj w Rio de Janeiro!“ jej bohaterki mialy niezdiagnozowana (i nieleczona) schizofrenie a do tego byly histeryczkami. To bylo strasznie meczace. Tym razem autorka zrobila odwrotnie. W „Na wyspie marzen“ mamy bohaterke, ktora po wypadku zapada na calosciowa amnezje. Mialaby wiec prawo zachowywac sie dziwnie, albo histerycznie, moglaby odczuwac niepokoj, nawet miec ataki paniki. A tymczasem nic z tych rzeczy, przez caly czas pozostaje absolutnie zrownowazona. Dla mnie oczywiscie to lepiej, nie bede z tego powodu plakac. W kazdym razie autorka pozostala sobie wierna i dalej porusza sie wylacznie w kregu chorob psychicznych.
Z kolei mescy bohaterowie tych dwoch poprzednich ksiazeczek autorki byli debilami, ktorzy w prawdziwym swiecie nie mieliby szansy samodzielnego przezycia. W „Na wyspie marzen“ mamy do czynienia z bardzo madrym i nieslychanie rozwaznym facetem. Az do przesady rozwaznym. W prawdziwym zyciu podobne postepowanie u mezczyzn raczej nie byloby mozliwe, ale o to tez plakac nie bede. Mnie sie jego zachowanie podobalo.
Talos naprzemian albo chcial, zeby Eve odzyskala pamiec, albo wlasnie, zeby nie odzyskiwala. Poniewaz tylko krowa na miedzy nie zmienia zdania, to mi jego zmieniajace sie poglady i motywy postepowania pasowaly. To wlasnie jest jedna z najwiekszych wad HQ SZ, ze jak glowny bohater uczepi sie jakiejs mysli, to wolami sie go od tego nie odciagnie. Tutaj bylo bez tych wad. A kazda mysl bohatera byla bardzo logicznie umotywowana. Do najdrobniejszego szczegoliku.
W sumie od pierwszego zdania i od pierwszej strony ksiazeczka mi sie niezmiernie podobala. I uczucie zadowolenia nie opuscilo mnie ani na moment. Wszystko bylo perfekcyjne. Nie bede wymieniac zadnych elementow, bo kazdy byl swietny. A za logike, to bym tej ksiazeczce jakas nagrode dala. Moze Oscara? Albo Nobla? Logika w swej najczystszej postaci. Niespotykane!
I tylko koncoweczka niepotrzebnie az taka dramatyczna. Na koncu autorke troche ponioslo. Ale trudno, tyle mozna jej wybaczyc przy tym genialnym caloksztalcie.
Bardzo ze soba caly czas walczylam i w koncu przegralam z kretesem. Z wielkim bolem serca musze oglosic, ze ten harlequin to Perelka. Jennie Lucas miala byc dla mnie ta autorka, ktora nie umie niczego napisac bez robienia z wszystkiego dramatu i tragedii. Ktora przesadza pod kazdym wzgledem. Ktora pisze o chorych psychicznie histeryczkach i o idotach w nich zakochanych. Nie miala byc autorka Perelek. Nie spodziewalam sie, ze „Na wyspie marzen“ bedzie az takie dobre.
„Witaj w Rio de Janeiro!“ bylo najgorszym Zielonym kwietnia, co bylo bardzo trudnym zadaniem, bo w kwietniu wydane byly tylko smieci. „Na wyspie marzen“ ma szanse okazac sie najlepszym SZ czerwca. Czego mu goraco zycze.21.05.2011 22:14
Opinia na temat książki Na wyspie marzeń
-
janka
napisała: W wydaniach niemieckich „Slodki szantaz“ mial dokladnie ten sam blurb, jak „Noc nad oceanem“ Mirandy Lee. Te druga ksiazeczke czytalam, „Slodkiego szantazu“ niestety jeszcze nie. Nie moge wiec sama porownac, w jakim stopniu historie te sa jednakowe.
Nie rzucily Wam sie w oczy jakies podobienstwa gdy czytalyscie te ksiazeczke?20.05.2011 21:23
Opinia na temat książki Słodki szantaż, Miłość jak w filmie
-
janka
napisała: Wszystkie trzy czerwcowe Romanse ukazaly sie w Niemczech jako Swiatowe Zycie. Bardzo mnie to cieszy, bo ja lubie takie historie z pogranicza miedzy obiema tymi seriami wydawniczymi.
A nowe okladki rzeczywiscie boskie. Mnie sie juz te stare podobaly. Nie sadzilam, ze ewolucja moze tu pojsc w jeszcze lepszym kierunku.20.05.2011 18:45
Opinia na temat książki Podróż poślubna, Barwne życie
-
janka
napisała: Bardzo ladnie, Kasiek. Groch mozesz zuzyc na zupe. Tym razem nie przyda sie Tobie w innych celach.
20.05.2011 18:36
Opinia na temat książki Portret milionera
-
janka
napisała: Tropienie mini-serii to bardzo fajne hobby. A kazda wytropiona czesc jakiejs serii podnosi moje mniemanie o wlasnych zdolnosciach detektywistycznych. Jeszcze kilka i bede sie uwazac za geniusza.
Zeby uprzedzic Kasiek, ktora moze zdradzic tytul pierwszej czesci tej mini serii, a potem zalowac, napisze, ze „Portret milionera“ jest trzecia i ostatnia czescia mini-serii Mirandy Lee o trzech przyjaciolach, playbojach z Sydney. Czesc pierwsza byla wydana w grudniu ubieglego roku i nie miala tytulu, a czesc druga pt. „Wymarzona willa“ ukazala sie w tym roku w marcu.20.05.2011 18:18
Opinia na temat książki Portret milionera
-
janka
napisała: „Podroz do Francji“ w wersji niemieckiej przygotowalam sobie do przeczytania w najblizszych dniach. Ale zbieg okolicznosci!
20.05.2011 18:08
Opinia na temat książki Ulubieniec mediów, Podróż do Francji
-
janka
napisała: To bedzie Swiatowe Zycie Hot! Czyli mieszanka z Pokusa lub Goracym Romansem.
20.05.2011 18:05
Opinia na temat książki Ulubieniec mediów, Podróż do Francji
-
janka
napisała: Twoja prosba pozostanie marzeniem.
20.05.2011 18:01
Opinia na temat książki Portret milionera
-
janka
napisała: Nie wiem, nie czytalam.
Na dokladke sie pomylilam, bo w czesci drugiej to nie on za godzine z nia zaplacil 10 tysiecy dolarow, tylko ona za niego, zeby z nim porozmawiac o waznej dla niej sprawie.20.05.2011 17:59
Opinia na temat książki Książęca wybranka, Odmieniona żona
-
janka
napisała: „Zdrada, milosc i diamenty“ to szosta i jednoczesnie ostatnia czesc mini-serii o rodzinach Blackstone i Hammond.
„Usmiech szczescia“ to druga czesc mini-serii o prezentach od dobroczyncow. W czesci trzeciej milioner David Halstrom chce zlikwidowac pensjonat graniczacy z jego luksusowym hotelem. Jednak na drodze do celu stanie mu Libby, chcaca pomoc swojej cioci.20.05.2011 17:49
Opinia na temat książki Zdrada, miłość i diamenty, Uśmiech szczęścia
-
janka
napisała: „Odmieniona zona“ to szosta i ostatnia czesc mini-serii o Hudsonach.
„Ksiazeca wybranka“ to pierwsza czesc mini-serii o krolestwie Castaldini. Wszystkie trzy czesci serii napisala Olivia Gates. W Niemczech mialy tytul 1000 pocalunkow dla korony.
W czesci drugiej ksiaze Durante za jedna godzine z Gabrielle na aukcji zaplacil 10 tysiecy dolarow. A pozniej zaproponowal jej dwa miliony za cala noc.
W czesci trzeciej Ferruccio, ktory ma zostac przyszlym krolem Castaldini, godzi sie na to, pod warunkiem, ze jego zona zostanie ksiezniczka Clarissa. Przed osmiu laty chcial ja zaprosic na randke, ale wtedy mu odmowila. Teraz on ma wladze i moze jej pokazac, gdzie raki zimuja.20.05.2011 17:41
Opinia na temat książki Książęca wybranka, Odmieniona żona
-
janka
napisała: Greckie wesela to trzyczesciowa mini-seria. Kazda z tych czesci zostala napisana przez Maye Banks.
W czesci drugiej 25-letnia Iza wyzna Theronowi Anetakisowi, ze chcialaby wyjsc juz za maz, a on, zamiast poprosic ja o reke, najpierw bedzie probowal znalezc jej innego meza.
W czesci trzeciej Jewel spedzi noc z Periklesem, ktory oczywiscie okaze sie jej nowym szefem. On ja wyrzuci z pracy, a ona juz jest przy nadziei. No bo jakze by inaczej?
Kasiek, przeczytaj jeszcze blurb Swiatowe Zycie 305. Koniecznie.20.05.2011 17:28
Opinia na temat książki Powracające uczucie
-
janka
napisała: Wydaje mi sie, ze to nie zalezy od Redakcji, tylko rozkaz przychodzi z gory. „Slubny prezent“ ukazal sie w Niemczech tez jako Goracy Romans. Podejrzewam, ze ta domniemana gora ma klopot z ksiazeczkami, ktore przychodza do nich z Australii i Nowej Zelandii. Musza je dolozyc albo do amerykanskich Goracych Romansow, albo do europejskich Swiatowych Zyc. I czasem ich wybor jest nietrafiony.
Szkoda, bo ja wtedy latwo moge przegapic te, ktore sa wydane jako czerwone, a moglyby byc zielone. Oczywiscie mam na mysli te warte przeczytania.
Tym razem mialam szczescie. Tylko dzieki intuicji.15.05.2011 20:30
Opinia na temat książki Ślubny prezent, Ponętna asystentka
-
janka
napisała: Ciesze sie, ze napisalas, ze sie pozytywnie wyroznia, bo mi sie tez tak wydawalo, ale nie bylam pewna. Juz tak dawno nie czytalam czerwonych, ze brak mi dobrego porownania.
Jeszcze chcialam dodac, ze to bylo tematyka pasujace do Swiatowego Zycia. I nie bylo scen seksu tak opisanych, jak zwykle w Goracym Romansie. To znaczy wystepowaly, ale nie tak doslowne. Wedlug mnie to lepiej. Doslownosc zabija wyobraznie.15.05.2011 19:00
Opinia na temat książki Ślubny prezent, Ponętna asystentka
-
janka
napisała: „Slubny prezent“ jest jedynym w tym miesiacu harlequinem Goracy Romans, ktory nie nalezy do zadnej mini-serii. W przyszlym miesiacu nie bedzie ani jednego samodzielnego. Wykorzystalam wiec ostatnia na razie szanse na unikniecie mini-serii i sobie to przeczytalam.
Dla kogos, kto czyta duzo tych Goracych, jest to pewnie harlequin zwykly, czy przecietny. Dla mnie jednak byl cudowny.
Historyjka sama w sobie jest dosc prosta. I bardzo typowa dla harlequinow. Jest bardzo zgrabnie i skladnie opisana. Bez wad. Bez dluzyzn, bez przesady, bez nudy.
To, co mnie w niej zachwycilo, to byli bohaterowie. Oni sa tak cudownie zwyczajni, normalni i przecietni, ze wydawali mi sie wspaniali. A dialogi sa tak realistyczne i ludzkie, ze to wygladalo, jakby ktos filmowal jakas zywa pare ukryta kamera, a potem spisal ich wypowiedzi.
Po przeczytaniu ostatnio Jennie Lucas „Witaj w Rio de Janeiro!“, w ktorej bohaterowie byli niezrownowazeni, a do tego cierpieli na histerie i schizofrenie, wszyscy zdrowi na umysle bohaterowie sa dla mnie wspaniali. Przy tym porownaniu bohaterowie „Slubnego prezentu“, ktorzy sa calkowicie zdrowi, stanowili dla mnie prawdziwa ulga
Wlasciwie juz nie czytam czerwonych ksiazeczek, ale w tym wypadku zrobienie wyjatku bylo dla mnie bardzo budujace.12.05.2011 21:07
Opinia na temat książki Ślubny prezent, Ponętna asystentka
-
janka
napisała: Nie znam tych mini-serii, do ktorych naleza powyzsze nowelki. Moge tylko dodac, ze oprocz „Romansu w Szampanii“ ukazal sie w Niemczech takze harlequin, ktorego bohaterami sa Rafe Alexander i Simone.
Natomiast „Niedziela w Brisbane“ i „Trzy randki“ zostaly tam wydane, tak jak w Polsce, w roznych seriach wydawniczych. Mysle, ze to dlatego, ze jedna z nich jest Hot, a druga lagodna. Jedyna roznica jest, ze ukazaly sie w odwrotnej kolejnosci.11.05.2011 20:41
Opinia na temat książki Romans w Szampanii, Niedziela w Brisbane
-
janka
napisała: Zapomnialam napisac, ze moge polecic te ksiazke nie tylko paniom, ale rowniez panom, gdyz czytalam ja na glos z moim mezczyzna i jemu tez sie podobalo.
A najbardziej podobalo mu sie miejsce, w ktorym na wyspie dwie panie rozmawiaja o pieknym i niekoniecznie prawdziwym biuscie trzeciej pani. Rechotal.
Nie jestem pewna, czy to dobrze.04.05.2011 22:55
Opinia na temat książki Wyspa
-
janka
napisała: Ha ha! A nie mowilam, ze Susan Stephens to sie nadaje tylko do kopania rowow? Mowilam! Ale mnie nikt nie sluchal! No to macie! Same sobie zasluzylyscie na swoj los, jak sie nie chcecie sluchac starszych!
„Na francuskim zamku“ bylo ostatnim jej utworem, na jaki dalam sie nabrac. To byl absolutny belkot. Od tamtej pory bojkotuje te pania w kazdym jezyku.04.05.2011 22:39
Opinia na temat książki Pałac w Toskanii, Miłość na Krecie
-
janka
napisała: Kasiek, nie napisalas, czy przypadkiem jakies drobne zwierzatka nie ucierpialy w tej ksiazeczce.
Jak sie czuje ten kret po wypelnieniu swojego zadania?04.05.2011 20:06
Opinia na temat książki Pałac w Toskanii, Miłość na Krecie
-
janka
napisała: „Utalentowana aktorka“ to juz piata ksiazeczka o Hudsonach. Natomiast „Spelniony sen“ jest czescia pierwsza nowej mini-serii.
04.05.2011 20:03
Opinia na temat książki Utalentowana aktorka, Spełniony sen
-
janka
napisała: Ksiazka bardzo mi sie podobala. Nie bede sie rozpisywac o tresci, bo to juz Nefretete perfekcyjnie zrobila. Nadmienie tylko, ze watkow kryminalnych i sensacyjnych bylo kilka i fajnie sie ze soba przeplataly.
W ksiazce bylo pare drobiazgow, ktore wydaly mi sie niedostatecznie umotywowane lub wyjasnione. Np. porwanie na koncu bylo bez sensu. Tylko sprawilo porywaczom klopot. Rozumiem, ze autorka potrzebowala jakiegos mocnego uderzenia na koncu, ale powinna wymyslic lepszy powod porwania. Nawet nie tyle lepszy, co jakikolwiek.
Albo jestem gapa, albo to w ogole nie bylo w ksiazce napisane, ale nie mam pojecia, dlaczego zamordowano pare emerytow na ich jachcie. Od tego wlasnie zaczyna sie akcja. Molly Monoco wychodzi na poklad z koszykiem, w ktorym przygotowala jedzenie, aby nakarmic grupe mlodych osob. Zakladam, ze nie bylo wazne, kogo konkretnie, bo tego tez sie do konca nie dowiadujemy. Jej maz, Ted, uslyszal dziwny odglos z pokladu, wyszedl za zona, znalazl ja w rekach jakichs osob (czyli mordercow) i na ich szantaze odpowiedzial, ze nie moze im powiedziec, co znalazl. Wlasnie tego sie do konca nie dowiedzialam. Co on znalazl? I dlaczego nie mogl im tego powiedziec, zeby uratowac zone?02.05.2011 16:16
Opinia na temat książki Wyspa
-
janka
napisała: Nie zgadlas, Krysiu, ja pamietalam, ze to harlequin. Przez caluski czas czytania.
I calkowicie sie pomylilas, bo ja wlasnie stosuje dla harlequinow inna skale ocen, niz dla powiesci.
Wedlug mojej skali powyzszy harlequin jest nie do przyjecia. Autorka przesadzila pod wieloma wzgledami, ale to juz wyzej wymienilam, nie bede sie powtarzac.
A poza tym Nagrode Nobla mozna dostac nawet za wiersz, wiec nic nie stoi na przeszkodzie, zeby dostala ja tez nowelka. Wystarczy chciec.02.05.2011 15:22
Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!
-
janka
napisała: Jako ze do trzech razy sztuka, to odezwe sie jeszcze raz.
„Slub z szefem“ to opowiesc cudowna, i swietnie napisana.
Koncowka jest bardzo emocjonalna. A do tego piekna i bardzo romantyczna. Sama Julia James nie napisalaby lepszej.
Tak pechowo sie zlozylo, ze czytalam to przez dwa dni na raty, ale warto bylo dotrzec do tego slicznego zakonczenia. Teraz mi zal, ze juz nic dalej nie ma.
I zdradze, ze bardzo dobrze sie konczy, co wcale nie jest oczywiste w romansach. Zwykle koniec jest tylko pozornie szczesliwy. W przypadku „Slubu z szefem“ mamy prawdziwy happy end.30.04.2011 00:44
Opinia na temat książki Ślub z szefem, Australijski milioner
-
janka
napisała: Znalazlam opis „Nagrody pocieszenia“ w internecie i juz przypomnialam sobie, co to byla za ksiazeczka. Calkiem fajnie i uroczo napisana. Bogaty facet, duzo starszy od zakompleksionej bohaterki, probuje przekonac ja, ze do siebie pasuja. Ze kocha ja, a nie jakas dawna narzeczona i ze wedlug niego, ona jest sliczna.
Pewne emocje tam byly, wynikajace glownie z niedomowien i braku zrozumienia sie glownych bohaterow. I kilka bardzo fajnych scen. Np ciagle przylapywali sie w ramionach kogos innego, a bohaterka kilka razy dala bohaterowi po glowie jakimis przedmiotami.
Mile, ale wedlug mnie niedoskonale, bo za delikatne. Brak mi tam bylo jakiegos trzesienia ziemi. Takie opowiesci, typowe HQ Romans, ktore pokazuja poczatek znajomosci, rozwoj uczucia i droge do wyznania sobie milosci, to nie jest do konca moj swiat. Nawet gdy sa smieszne. Wole te, gdzie jakas zolza wciska sie pomiedzy bohaterow, albo jakies inne zrzadzenia losu staja im na drodze do szczescia. Dlatego kocham HQ Swiatowe Zycie, bo tam czesciej mozna cos takiego spotkac.
Teoretycznie, bo np. tym razem Romans wygral. „Nagroda pocieszenia“ byla lepsza niz „W sloncu Toskanii“.29.04.2011 17:02
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Tak to juz jest z praca przy tasmie, ze meczy.
29.04.2011 16:33
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Alez oczywiscie, masz Krysiu swieta racje.
Gdziezbym smiala sie teraz o niej wypowiadac!
Gdy sie o niej pierwszy raz wypowiadalam, to bylam swiezo po czytaniu i jeszcze pamietalam.
Natomiast teraz, po ponad miesiacu, juz niczego nie pamietam, tylko to, ze byla do D.28.04.2011 17:02
Opinia na temat książki Amerykanka na Sycylii
-
janka
napisała: Jakies fatum nade mna wisi i nad ta ksiazeczka. Rano zaczelam ja czytac od nowa i znowu musialam przerwac. I to wczesniej, niz ostatnio!
Blurb duzo poprzekrecal.
Katie nie byla odporna na zaloty szefa, przeciwnie, miala z nim romans. Gdy myslala, ze zaszla w ciaze, zrobila test ciazowy. Gdy okazalo sie, ze jest negatywny, uznala to za przestroge i zakonczyla romans i wspolprace.
Po krotkiej przerwie podjela prace w nowej firmie, dokladnie na stanowisku, ktore wczesniej tamten szef jej proponowal, a ona wtedy odmowila. Oczywiscie bylo to dla niej niespodzianka.
W kazdym razie Katie jest geniuszem ekonomii. W nowej firmie wystarczyla jej godzina czy dwie, zeby uzyskac pelny obraz pracy firmy oraz opracowac doskonaly plan polepszenia wynikow.
Gdyby tak zatrudniac Katie na dwie godziny po kolei we wszystkich firmach na swiecie, to cala Ziemia bylaby kraina mlekiem i miodem plynaca. Kazdy by sie tak wzbogacil, ze trzeba by bylo czesc ludnosci przeniesc na Marsa i Wenus. Wowczas zatrudnilibysmy Katie, zeby w godzine opracowala plan uzdatnienia tych planet do uzytku.
Wydaje mi sie, ze zaraz sie okaze, ze ona jednak jest w tej ciazy, tylko tamten test byl za szybko zrobiony. No ale to tylko takie domysly. Musze je dopiero sprawdzic. Na razie utknelam, jak ona pierwszego dnia pracy leci z szefem do Nowego Jorku. Ma mdlosci!28.04.2011 15:47
Opinia na temat książki Ślub z szefem, Australijski milioner
-
janka
napisała: Ale mi, Milko, narobilas wielkiego apetytu. Na nieszczescie bede musiala jeszcze troche poczekac, zanim dostane te ksiazeczke. Az mnie skreca z niecierpliwosci.
28.04.2011 15:20
Opinia na temat książki Nieujarzmiony
-
janka
napisała: W zasadzie to mamy jednakowe zdanie na jej temat. Napisalas, ze ksiazka moze nie najlepsza itd.
Ja tez tak uwazam.28.04.2011 15:14
Opinia na temat książki Amerykanka na Sycylii
-
janka
napisała: Niestety nie moge bronic swojego zdania. Ksiazeczki po prostu juz nie pamietam. Ani troche. Widocznie dla mnie nie bylo w niej nic godnego zapamietania.
28.04.2011 15:00
Opinia na temat książki Amerykanka na Sycylii
-
janka
napisała: Dwa i pol roku temu, jak zaczynalam czytac harlequiny, to „Nagroda pocieszenia“ byla jednym z pierwszych, jakie przeczytalam. Pierwszym byl Jennifer Crusie „Kazdy tylko nie ty“.
Zaraz potem zaczelam kupowac nowe harlequiny na biezaco.
Nie wpadlam od razu na to, zeby wystawiac harlequinom oceny i niestety nie pamietam, czy „Nagroda pocieszenia“ podobala mi sie troche, czy bardzo. Musiala mi sie jednak podobac, bo na samym poczatku trafialam tylko na fajne.
Po polsku jeszcze czytalam „Noc z milionerem“ i „Tajemniczy milioner“, obie bardzo slabe. Oraz w miare dobry „Towarzyski skandal“. Kupilam bardzo duzo ksiazeczek Catherine George wydanych po niemiecku, ale ich jeszcze wszystkich nie przeczytalam. Moze wsrod nich ukrywa sie jakas Perelka. Na razie zadnej nie znalazlam.27.04.2011 22:20
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Dziekuje!
Wiedzialam, ze moge na Ciebie liczyc.27.04.2011 19:01
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Macie szczescie, ze nie dostalyscie tego ebooka, bo to jest najgorsza ksiazka na swiecie. By Wam tylko Swieta zepsula.
27.04.2011 18:58
Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!
-
janka
napisała: Czyz moze byc cos gorszego niz ksiazki Susan Stephens? Tak! Niestety moze. „Dziela“ Jennie Lucas. Nie do wiary, ale one naprawde sa jeszcze gorsze.
Jesli ktos ma zamiar jeszcze przeczytac „Witaj w Rio de Janeiro!“, to ostrzegam, ze dalej na pewno zdradze, co bylo na koncu tego harlequina.
Bohaterka nalezy do najgorszego typu kobiet na swiecie. Z wszystkiego robi dramat i tragedie.
Tragedia! Musze powiedziec, mu ze jestem w ciazy!
Tragedia! Musze zlozyc wypowiedzenie z pracy!
Tragedia! Musze wyjsc za maz!
Tragedia! Musze wziac wdech!
Tragedia! Musze zrobic wydech!
I dokladnie tak wyglada kazda jej mysl, kazde jej zdanie. Niczego nie potrafi zrobic bez szalejacych emocji. Kiedys od tych emocji cos jej peknie, moze nawet cala sie rozleci.
Juz pierwsza rozmowa z szefem i jednoczesnie kochankiem, ojcem jej dziecka, jest po prostu pozbawiona sensu. Kazde wypowiedziane zdanie tak strasznie nie pasuje do poprzedniego wypowiedzianego przez nia sama lub przez jej szefa, ze najchetniej odeslalabym ja do lekarza po silne psychotropy.
Cala ksiazka napisana jest na wzor serialu poludniowoamerykanskiego. Przypominam, ze ksiazeczka ma 150 stron, a autorka zmiescila tam 3 porwania oraz 2 zdrady przez najblizszych pracownikow. A wlasciwie trzy, bo niania tez nie byla duzo lepsza. Kilka bojek. Slub powiazany z ucieczka sprzed oltarza. Male dziecko, polsierota, ktore nie chce do tatusia, a jak porozmawia chwile z bohaterka, to zrobi sie mile i potulne. I cala mase innych bzdurnych sytuacji. Tragedia sciga sie tam z tragedia. Lacznie z mamusia tego wyzej wspomnianego dziecka, ktora, zeby je wyzywic, zostala prostytutka, a jeden z klientow zatlukl ja na smierc. Przypomne, ze nadal mowie o tych samych 150 stronach.
Zeby zamknac drzwi za glownym bohaterem, to przylecialo od razu kilku ochroniarzy, ale, gdy sie bil z banda oprychow na ulicy, to zostal sam. Gdy odbijal zone z rak uzbrojonych porywaczy rowniez nagle znikneli ochroniarze.
Autorka musi przy okazji z kazdej sprawy zrobic tragedie grecka.
Jak ciaza, to od razu blizniacza. Jak porod, to koniecznie w aucie. Wszystko jest tak strasznie przesadzone, ze miejscami myslalam, ze zaraz zwymiotuje.
Mam kilka rad do Pani Lucas.
Po pierwsze, jesli ktos nauczyl sie alfabetu i zna pewna liczbe wyrazow, to wcale nie jest powiedziane, ze musi pracowac umyslowo. Moglaby Pani zajac sie pozyteczna praca fizyczna. Kopanie rowow zarezerwowane jest juz dla pani Stephens, ale Pani moze przeciez zasypywac, co tamta wykopie.
Po drugie jesli juz korzysta Pani z chlubnego wzorca brazylijskich tasiemcow, to niech Pani do jednego harlequina wepchnie tyle akcji, co do jednego odcinka albo dwoch albo dziesieciu. Nie musi Pani od razu na 150 stronach zmiescic scenariusza do kilku tysiecy odcinkow.
Po trzecie, nie powinna Pani narkotykow popijac alkoholem, bo to bardzo niezdrowe.27.04.2011 18:55
Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!
-
janka
napisała: Przed ponad rokiem „Slub z szefem“ mial byc dla mnie lektura na niedzielny zimowy poranek. Przeczytalam jedna trzecia, a potem nie pozwolono mi dokonczyc. Zostalam wyciagnieta sila z lozka i zawleczona na brunch. Wyszlo tak, ze do dzis nie doczytalam. Szkoda, bo ten poczatek byl bardzo obiecujacy. Moze uda sie teraz za drugim podejsciem.
Niczego juz nie pamietam, bede musiala zaczac od nowa.26.04.2011 23:10
Opinia na temat książki Ślub z szefem, Australijski milioner
-
janka
napisała: Wstalam dzis z mocnym postanowieniem, ze sie dla Was poswiece i przeczytam te ksiazeczke, zanim ukaze sie w Polsce, zeby Was przed nia ostrzec, w razie, gdyby okazala sie paskudna. Wedlug moich planow, za moje poswiecenie mialam isc w przyszlosci do nieba.
Niestety, okazalo sie, ze bede musiala mniej grzeszyc, bo ta ksiazeczka ani troche nie nadala sie na pokute. Autorka zrobila mi psikusa i napisala swietna opowiesc.
Bohaterowie zakochali sie w sobie bardzo szybko, bardzo szybko tez pobrali, a potem przy pierwszym malym nieporozumieniu, bohaterka uciekla. Mlode to bylo i jeszcze glupie.
Francesco najpierw szukal Alicji, o czym rodzina nawet jej nie powiedziala, a potem przestal szukac, bo ujal sie duma. Dopiero gdy sie spotkali po latach bohater postanowil ja odzyskac i tym razem nie dac jej uciec.
Wszystko jest bardzo ladnie i zgrabnie napisane.
Glowny bohater jest bardzo sensowny, mysli jak czlowiek, a nie jak typowy miliarder z SZ. Nigdzie sie nie spieszy, woli pomalu cos osiagnac, ale za to z lepszym skutkiem.
Czyta sie z wielka przyjemnoscia. Sceny seksu sa bardzo ladnie wplecione w akcje (oczywiscie w polskim tlumaczeniu moze to wygladac inaczej). Zakonczenie jest bardzo romantyczne. Nie ma tam zadnych wielkich dramatow, wszystko jest mile i slodkie. Nawet zolza (czyli czarny charakter) byla taka malo jadowita.
I tylko jedna jedyna drobnostka przeszkadzala mi przez calusienki czas. W niemieckim wydaniu, ktore czytalam, nigdzie nie bylo napisane, ile czasu minelo od ich slubu i rozstania. 5 lat? 15? Moze 25? Zeby lepiej wyobrazic sobie bohaterow, wolalabym wiedziec, w jakim sa teraz wieku. Dowiedzialam sie tego na 8 (!) stron przed koncem calej ksiazeczki.
Mam nadzieje, ze w polskim wydaniu bedzie o tym wzmianka juz na poczatku. Chetnie dowiedzialabym sie tez w jakim wieku byl bohater, bo tego nadal nie wiem.
I tu moja prosba, jesli ktos sie tego dowie, to niech mi tu napisze. Bo ja tego po polsku czytac juz nie bede. Ksiazeczka jest bardzo dobra, ale z tych, ktore sie czyta tylko raz. Perelka jednak nie jest.26.04.2011 22:52
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: „Wycieczka na Manhattan“ bardzo fajnie i niekonwencjonalnie sie zaczyna, potem jest przez dlugi czas nadal tak samo dobra, az do momentu, gdy nagle wszystko sie zmienia i jest mniej fajnie. Pod koniec autorka, zamiast ciagnac dalej dobry temat, nagle probuje wprowadzac dodatkowe watki, ktore nie maja zadnego znaczenia dla akcji, ani ktorych w zaden sposob nie probuje wykorzystac w dramaturgii. Po prostu pusta wyliczanka nowych tematow, jakie moglaby poruszyc, niestety poswieca im raptem po dwa zdania. Albo nie miala pojecia, jak zakonczyc ksiazeczke, albo przeciwnie, napisala jeszcze bardzo duzo tekstu, w ktorym tymi innymi watkami lepiej sie zajela, ktory musial wpasc komus pod nozyczki i my tego juz nie zobaczymy.
Oprocz tej powydziwianej koncowki, calosc byla bardzo fajna, napisana lekkim i dowcipnym jezykiem, utrzymana w dosc wspolczesnym stylu.
Jeden z dwoch Swiatowe Zycie Duo miesiecznie jest utrzymany w nieco goretszej konwencji. Jak np. seria Goracy Romans albo Pokusa. Ja je nazywam Swiatowe Zycie Hot. W lutym to wlasnie ten Duo byl Hot.25.04.2011 19:09
Opinia na temat książki Wycieczka na Manhattan, Rejs po miłość
-
janka
napisała: To nie bylo w Temptation, a w serii Intryga i Milosc. To byly te troche grubsze ksiazeczki.
W lutym 2002 wydana byla ostatnia z tych o kocim detektywie Kumplu, p.t. „Przeszlosc nie umiera“.25.04.2011 18:43
Opinia na temat książki Uciec przed złem
-
janka
napisała: Z tym ze „Wdowi grosz“ napisala Emma Goldrick, a nie Lucy Gordon. Tylko monogram sie zgadza. Glowna bohaterka byla dziewczyna o imieniu Lucy.
25.04.2011 15:28
Opinia na temat książki W lawinie uczuć, Odnaleziona rodzina
-
janka
napisała: Niestety, jednak nie okazala sie. Trudno.
Moge tylko polecic do przeczytania osobom czytajacym w innych jezykach, bo naprawde warto.
Czesc pierwsza tego cyklu jest fantastyczna ksiazka akcji. Akcja to jest slowo, ktore tam pasuje na kazdej stronie. Oprocz akcji sa jeszcze liczne zwroty akcji.
Sa tez (pieknie wpasowane w akcje) sceny erotyczne, ale to tez akcja.
No, po prostu, caly czas sie cos dzieje.
Zabiore sie niedlugo za czesc trzecia i czwarta, bo juz mnie raczki swierzbia.19.04.2011 22:58
Opinia na temat książki Piekło czy niebo?
-
janka
napisała: Mam wielka ochote na te ksiazeczke.
„Ucieczka w mrok“ tej autorki miala doskonale opinie prawie od wszystkich. Mnie sie jeszcze nie udalo przeczytac, ciagle cos innego wpada mi w rece.
Jest doskonala okazja, zebym teraz przeczytala obie na raz.
Mam tylko jedno malutkie pytanko. Czy „Pozdrowienia z Rosji“ to oddzielna opowiesc, czy czesc jakiejs serii? Strzelam, ze oddzielna.
Zauwazylyscie, ze wyraz „strzelam“ tak ladnie pasuje do okladki? No tak, napisalam, ze mam jedno pytanko, a wyszly mi dwa. Ale to drugie sie nie liczy.19.04.2011 22:39
Opinia na temat książki Pozdrowienia z Rosji
-
janka
napisała: Skrzyzowanie misiaczka z twardzielem. To dobra krzyzowka.
Kiedy trzeba mieTki, a kiedy musialby nas bronic przed zlem calego swiata, to sobie by tez poradzil.19.04.2011 22:25
Opinia na temat książki Pozdrowienia z Rosji
-
janka
napisała: Numer na grzbiecie ksiazeczki. 300!
Mamy okazje, zeby zawolac Hurra!
Albo sie napic. To jest, chcialam powiedziec, wzniesc toast.19.04.2011 13:34
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: Chcialam to juz napisac przed rokiem. Tak sie z tym nosze i nosze.
Czy wszyscy sa pewni, ze te blurby nie sa zamienione miejscami?
Wydaje mi sie, ze Luiza i lord Devereaux byli u Heidi Rice, a nie u Anne Oliver.18.04.2011 23:58
Opinia na temat książki Sławni i bogaci, Uparty arystokrata
-
janka
napisała: 300!
18.04.2011 22:59
Opinia na temat książki W słońcu Toskanii
-
janka
napisała: A ja raczej nie jestem tu dobrej mysli.
Mialam wielka nadzieje, ze „Wiosenna burza“ okaze sie pierwsza czescia mini-serii „FBI / Rescue“, ktorej druga czesc wydana byla pod tytulami „Niebezpieczna milosc“ oraz „Pieklo czy niebo“. Albo chociaz czescia trzecia lub czwarta tej serii. Niestety okazalo sie, ze moimi nadziejami to ja moge sobie najwyzej stanik wypchac.
„Wiosenna burza“ to jedna z pierwszych ksiazeczek tej autorki, a ona na poczatku w ogole nie umiala pisac. To sa moje obawy. Nie fakty. Nie czytalam, wiec nie wiem, ale sie na zapas juz boje.
Tytul oryginalu to „Tears of the Renegade“, ukazala sie w 1985 roku.
Jesli Szanowna Redakcja takie dinozaury drukuje, to czemu nie Jacqueline Baird „Shattered Trust“? Tez stara, ale za to doskonala.18.04.2011 22:30
Opinia na temat książki Wiosenna burza
-
janka
napisała: No dobrze, Dziewczynki, bardzo prosze o uwage. Albo nie, bardzo prosze o UWAGE!!!
Bo to jest taki moment, ze naprawde oplaca sie Wam mnie posluchac.
Ja nie jestem rozrzutna w przydzielaniu tytulu Moich Perelek. Moze sie wydawac, ze tak, ale przysiegam, ze nie. Najwyzej przy kryminalach, ale nie przy romansach.
Dokladnie przy tej ksiazeczce nie mialam najmniejszych watpliwosci, ze na tytul Perelki zasluguje. Jest tak perfekcyjna, jak tylko moze byc.
Emocje wywoluje przy czytaniu w takim stopniu, w jakim powinna.
Bohaterowie sa doskonali. I wiedza, co robia.
Dzieje sie to, co powinno i tak jak powinno.
Jest bardzo zgrabnie napisana.
Oczywiscie nie ma zadnych wad typowych dla wielu harlequinow, to znaczy nie ma tu ani belkotu, ani nudy, ani braku powiazania przyczynowo-skutkowego.
No jasne, ze mozna mi zarzucic, ze poniewaz kocham te autorke, to jestem dla niej zbyt lagodna w ocenie. Ale to nieprawda. Ja ja oceniam bardzo ostro i wiele od niej wymagam.
No wiec, dochodze do celu tej przydlugiej wypowiedzi: Po prostu przeczytajcie. Nie sadze, zebyscie byly nia rozczarowane. Jest bardzo dobra.
Jako dowod, ze jest niezapomniana, chce dodac, ze czytalam ja ponad rok temu, a jeszcze ja pamietam.
I pamietajcie! Jesli ktos po przeczytaniu napisze tu o niej jedno zle slowo, to bedzie mial ze mna do czynienia!18.04.2011 21:42
Opinia na temat książki Podróż do Grecji
-
janka
napisała: Tak! Zgadlam! Wygladala obiecujaco i mnie nie zawiodla.
Swietna. Prawdziwa Perelka.
Z dobrym watkiem sensacyjnym.
Z bardzo dobrym watkiem milosnym.
Ze swietnymi glownymi bohaterami. I jest ich tu wiecej niz zwykle. To znaczy, wiecej niz para.
Ten numer z delfinem byl przewidywalny. Reszta byla bardzo ciekawa i dobrze opisana.
Zgadlam w idealnym momencie, kto byl tym „niegrzecznym“ bohaterem. W idealnym, to znaczy stosunkowo pozno, zeby nie zepsuc napiecia i radosci czytania, a stosunkowo wczesnie, zebym mogla byc z siebie dumna, ze rozwiazalam samodzielnie zagadke.
A jeszcze wczesniej zgadlam, kto nie okaze sie tym zlym, chociaz pisarka dlugo probowala zrobic mnie w konia.
I teraz pozostaje pytanie, w jakiej ksiazce znajde dalszy ciag tej historii, bo pewien watek nie zostal rozwiazany do konca. I to bardzo wazny watek.16.04.2011 00:45
Opinia na temat książki Księżycowa zatoka
-
janka
napisała: Watek kryminalny byl swietny. Ladnie wpleciony w akcje. Fajnie trzymal w napieciu. Na koncu morderca okazal sie ktos, kogo nie podejrzewalam nawet przez sekunde (a w czasie czytania podejrzewalam wlasciwie wszystkich po kolei), czyli ogromny plus, za zaskoczenie.
Dialogi byly tez doskonale.
A jednak ksiazka nie zrobila na mnie az tak dobrego wrazenia, jak czesc druga, czyli „Ksiezycowa Zatoka“.
Mimo tych wszystkich pozytywnych elementow cos mnie tam uwieralo.
Watek milosny byl w zasadzie slaby. Glowni bohaterowie jakos tak sie pisarce zerwali ze smyczy i robili w sferze uczuc i zycia erotycznego to, co sami chcieli.
Wszystkie inne watki tez byly raczej nie tak doskonale jak watek sensacyjny. Takie nadpoczete i nieskonsumowane do konca. Poruszonych bylo pietnascie tysiecy problemow, ale zadnemu z nich autorka nie poswiecila uwagi.
Niewazne, bo to wszystko i tak przy czytaniu moglam lekko tolerowac.
Tym, co mi naprawde caly czas przeszkadzalo byli bohaterowie, czyli paczka przyjaciol, w ktorej wlasciwie kazdy spal z kazdym (prawie). Kazdy z nich pojedynczo byl OK. Ale wszyscy razem jako grupa przyjaciol byli dla mnie jakas pomylka.16.04.2011 00:27
Opinia na temat książki Zatoka huraganów
-
janka
napisała: To bedzie historyczna chwila. Po raz pierwszy swiat ujrza okladki ze zmienionym znakiem firmowym Wydawnictwa i nowym grzbietem.
16.04.2011 00:07
Opinia na temat książki Nieujarzmiony
-
janka
napisała: A mnie „Rejs po milosc“ zachwycil. Urocze, delikatne, mile. Troche w stylu HQ Romans. Przeczytalam z wielka przyjemnoscia.
07.04.2011 20:03
Opinia na temat książki Wycieczka na Manhattan, Rejs po miłość
-
janka
napisała: Jasne, Misia, masz wszelkie prawo napisac, kto byl winny. Najwazniejsze, ze Ty juz przeczytalas te ksiazke, a innym mozna zepsuc cala przyjemnosc czytania, domyslania sie, zgadywania. To ich problem, jesli przeczytaja Twoja wypowiedz przed doczytaniem ksiazki do konca.
Domyslam sie, ze uwazasz sie za pepek swiata, ale nie Ty jedyna. Takich osob, ktore mysla tylko o wlasnej przyjemnosci, jest tu wiecej.04.04.2011 22:15
Opinia na temat książki Dziwny przypadek
-
janka
napisała: Ta autorka napisala mini-serie o braciachAntonides. W czesci pierwszej, „Dom na Santorini“, Elias Antonides zakochuje sie w Tallie Savas. Jej brat, Theo Savas, jest bohaterem ksiazeczki „Tydzien na Santorini“. A brat Eliasa, Peter, jest bohaterem "Zony z Honolulu".
Za kilka dni ukaze sie w Niemczech harlequin o ksiezniczce Adrianie i gwiezdzie z Hollywood, Demetriosie Savas.
Tych Savasow u tej autorki jest dosc duzo. Wyglada tak, jakby sie ze soba przeplataly dwie mini-serie. Juz sie calkiem pogubilam.01.04.2011 18:54
Opinia na temat książki Noce w Seattle
-
janka
napisała: Melduje, ze ja czytalam. Po niemiecku. W pazdzierniku 2009.
01.04.2011 18:35
Opinia na temat książki Ślub w Nowej Zelandii
-
janka
napisała: Ten kret to zly pomysl. Na krecie nie powinno sie uprawiac milosci, bo krety sa zwykle male i mozna z niego spasc.
01.04.2011 18:30
Opinia na temat książki Pałac w Toskanii, Miłość na Krecie
-
janka
napisała: Ta okladka jest przesliczna. Bardzo mi sie podoba dobor kolorow. Az czuje sie wiosne
Jest tam bardzo duzo drobnych elementow ozdobnych: kwiaty na sukience, esyfloresy na bramie, kwiatki z przodu, liscie na gorze i nawet cegly w murze, a jednak nie ma zadnego przeladowania, te wszystkie elementy wspaniale ze soba harmonizuja.01.04.2011 18:27
Opinia na temat książki Romans w Szampanii, Niedziela w Brisbane
-
janka
napisała: O!!! Sa zapowiedzi wydawnicze na czerwiec. Jak milo.
29.03.2011 18:02
Opinia na temat książki Wymarzona willa
-
janka
napisała: No to wracaj na ten groch i sie tam ladnie pomodl, zeby nam ja zechciano wydac.
Trzy minuty.
Sama bym sie pomodlila, ale na szczescie nie mam grochu.29.03.2011 17:55
Opinia na temat książki Wymarzona willa
-
janka
napisała: Mam nadzieje, ze ja sie nigdy nie zapomne i nie uzyje tego tytulu, bo potem i mnie moze taka dotkliwa kara spotkac.
A swoja droga, to dobrze, ze czesc druga jest lepsza niz pierwsza, bo juz pierwsza byla OK, czyli mozna sie czegos fajnego spodziewac.
Ciekawe jaka bedzie czesc trzecia.29.03.2011 17:41
Opinia na temat książki Wymarzona willa
-
janka
napisała: Oj, Kasiek, trzeba Cie pilnowac, jak dziecko. Zapomnialas, ze tamten tytul bojkotujemy!
Za kare bedziesz musiala stac w kacie. Cale 2 minuty. Do kata marsz!
Napisz, czy stalas.29.03.2011 16:43
Opinia na temat książki Wymarzona willa
-
janka
napisała: Swietna ksiazeczka. Wrecz doskonale napisana. Fajnie sie czyta. Nie ma zadnych wad.
Glowna bohaterka, w odroznieniu od bohaterki „Urlopu na Sycylii“ tej samej autorki, ktora czytalam kilka dni temu, jest madra. Ale nie tak po prostu madra, jak prawie kazdy, tylko tak rzetelnie madra, prawdziwa zyciowa madroscia.
Glowny bohater jest typowy dla SZ, kombinuje jak szachista. Czyli mysli, ze jak zrobi A, to wtedy wydarzy sie B, a potem bedzie C. I gotowe.
Jednak jego przewidywania ani razu sie nie sprawdzily, bo nasza myslaca bohaterka zamiast robic B, czy C, czy to, czego on po niej oczekiwal, robila to, co wydawalo jej sie dobre dla niej i jej syna, a, obiektywnie patrzac, bylo bardzo madre. Przynosilo tez najlepszy skutek. Jej szczerosc i inne piekne zalety bardzo mi sie podobaly.
Bohatera tez polubilam, nie byl doopkiem.
Opowiesc napisana jest bardzo delikatnie, jak te najlepsze z serii Romans. Nie mam tu na mysli tylko braku opisu scen seksu, ale caloksztalt. Jest milo i uroczo. Bardzo przyjemnie.
Nie moge jej niestety wpisac na liste moich Perelek, bo zabraklo tam dramatyzmu. Nie bylo zadnej zolzy, ktora by wchodzila miedzy bohaterow, ani zadnych innych elementow, ktore podbarwilyby akcje.28.03.2011 14:14
Opinia na temat książki Grecki milioner
-
janka
napisała: Tak, Kasiek, masz swieta racje. Mnie to sie tez bardzo podobalo, ze ona byla taka dzielna. Dopiero co czytalam „Urlop na Sycylii“ Sharon Kendrick i tam bohaterka nie byla do tego zdolna.
27.03.2011 19:41
Opinia na temat książki Z księciem w Paryżu
-
janka
napisała: Tez ostatnio przeczytalam kilka thrillerow, ale tych lekkich z watkiem romansowym. Jestem nimi zachwycona i chce wiecej.
Przed zabraniem sie za „Z ksieciem w Paryzu“, skonczylam czytac pierwsza czesc mini-serii o Kellu Sabinie, ktora jest prawdziwa Perelka. Oraz „Plomienny rejs“. Dla odmiany siegnelam po zielonego HQ, ale jednak mi nie lezal. Nadal nastawiona jestem na sensacje i action.27.03.2011 19:38
Opinia na temat książki Z księciem w Paryżu
-
janka
napisała: Nie daje mi spokoju ta powyzsza uwaga Chomusi o namietnosci i ociekaniu seksem.
Nie zgadzam sie z nia ani troche.
Zgadzam sie, ze tego seksu bylo bardzo duzo, ale nie, ze byl on jakos umotywowany i dobrze wpasowany w tresc. Brak mi tam bylo prawdziwej namietnosci.
Bohaterowie rzucali sie na siebie przy kazdej okazji jak dwie ameby. Nie mogli od siebie oderwac wypustek. Jednak nie bylo to wierzytelne. W tekscie brak bylo czegos, co by ten seks poprzedzalo. U nich bylo tak, jakby mieli wlacznik. Klik! Teraz sie na siebie rzucamy. Bez sensu.
P.S.
Wiem, ze ameby w normalnych warunkach w przyrodzie nie maja ze soba seksu, ale zadne inne porownanie nie wydawalo mi sie adekwatne. Zajaczki maja mozg. Inne ssaki tez.27.03.2011 17:52
Opinia na temat książki Urlop na Sycylii
-
janka
napisała: Da sie to przeczytac, ale w sumie nie wiem, po co.
Historyjka sama w sobie typowa, jak wiekszosc SZ.
Dialogi takie sobie przecietne.
Bohaterowie tacy jacys bezbarwni.
Wypadek na koncu niepotrzebny i niepotrzebnie az taki ciezki, skoro autorka nie wykorzystala tego dramatyzmu w zaden sposob, a nawet go nie umiala zbudowac.
Wszystko takie bezmyslne. I puste.
Ale jak juz powiedzialam wczesniej, przeczytac sie da. Wad w tej nowelce tez nie ma.
Wprawdzie nie porwala mnie niczym, ale nie porzucilam jej w polowie, tylko doczytalam do konca. Zla nie byla, nudna tez raczej nie. Po prostu srednia.
Akcja toczy sie w nieistniejacym kraju, ktory jest kopia Monako. Tak duzo elementow, zarowno geograficznych, jak i historycznych, a nawet przepisow prawnych, sie zgadza, ze na miejscu wladcow Monako podalabym autorke do sadu.27.03.2011 17:33
Opinia na temat książki Z księciem w Paryżu
-
janka
napisała: Masz racje, Crissy, bohaterka niczego soba nie przedstawiala. Dmuchana lalka ma wiecej charakteru i zainteresowan.
Bohater mogl sie w niej zakochac, bo byl niezmiernie glupi. Takiej glupoty, jaka on soba przedstawial, w prawdziwym zyciu nie mozna spotkac. Z wrodzonym brakiem mozgu mozna zyc kilka dni, a nie wiele lat. To jest najciezsze inwalidztwo, jakie moze sie komus przytrafic, ale wcale mu nie wspolczuje.
Rzadko sie zdarza, zebym nie mogla polubic bohaterow, ale tym razem nie dali mi zadnej szansy.
Szkoda, bo cala reszta w tej ksiazeczce byla atrakcyjna. Sploty akcji dawaly potencjal na stworzenie fajnej nowelki. Niestety nie wyszlo.
W sumie mamy tu do czynienia z egoistka, ktora non stop mysli tylko o swoich uczuciach i o uczuciach innych w stosunku do siebie. Oraz z facetem, ktory nie rozpoznaje uczuc, nawet, gdy sie z nimi zderzy. Koszmar.
Do decyzji podejmowynych przez bohaterke nawet nie bede sie odnosic, bo jej logika jest przerazajaca.
I jeszcze uwaga do Emmy, gdziekolwiek ona jest:
Twoj maz wkurzyl sie na ciebie nie dlatego, ze bylas bezplodna, ale dlatego, ze mu o tym nie powiedzialas. A to ogromna roznica. Gdy sie meza oklamuje w takiej sprawie, to nie tylko podwaza sie jego zaufanie do siebie, ale rowniez daje sygnal, ze sie jemu nie ufa. Po drugie, to, ze w nerwach powiedzial ze masz sie wyniesc z domu, wcale nie znaczy, ze cie z tego domu na zawsze wyrzuca, to tylko znaczy, ze takie slowa przyszly mu na mysl w gniewie. A to oznacza, ze trzeba popracowac nad pogodzeniem sie, a nie od razu uciekac. I to wlasnie ty bylas winna calej tej klotni, powinnas wiec pierwsza wyciagnac reke do zgody, zamiast ujmowac sie falszywa duma.25.03.2011 23:09
Opinia na temat książki Urlop na Sycylii
-
janka
napisała: Zauwazylam, ze czesto jeden z dwoch Swiatowe Zycie Duo jest utrzymany w stylu Goracego Romansu. W tym miesiacu to wlasnie ten Duo bedzie tym ostrzejszym.
21.03.2011 22:49
Opinia na temat książki Romans w Szampanii, Niedziela w Brisbane
-
janka
napisała: Te zaskakujace okolicznosci to tylko ciaza.
Gdy dwoje doroslych ludzi wykonuje razem wiadome czynnosci, to nie powinni byc potem az tak zaskoczeni.
Glowni bohaterowie widocznie mysla, ze dzieci znajduje sie w kapuscie lub przynosi je bocian.
A tak serio, to „Amerykanka na Sycylii“ nie jest zbyt udana opowiescia. Dialogi sa nudne i o niczym. Bohaterowie robia z igly widly, czyli czepiaja sie drobiazgow. Ich postepowanie nie jest zbyt dobrze umotywowane. Po odkryciu ciazy powinni sie po prostu pobrac, a nie tyle przeciagac, zanim sie dogadaja. Gdyby slub byl na stronie nr 50, to dalsze 100 stron mogloby byc puste, co nam oszczedziloby duzo czasu.
Lucy Monroe napisala po prostu kopie wiersza o zurawiu i czapli. Oryginal byl lepszy.21.03.2011 22:42
Opinia na temat książki Amerykanka na Sycylii
-
janka
napisała: Dokladnie te sama okladke mial juz „Brazylijski biznesmen“ Abby Green, SZ123, wrzesien 2008.
21.03.2011 22:06
Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!
-
janka
napisała: A ja nie wiem, a bardzo bym chciala wiedziec.
Gdzie mozna to znalezc?21.03.2011 21:53
Opinia na temat książki Uciec przed złem
-
janka
napisała: „Pieklo czy niebo?“ jest druga czescia cykl. Czesc pierwsza nie byla dotad wydana w Polsce, a szkoda, bo jest jeszcze lepsza niz druga. Mam ogromna nadzieje, ze zapowiadana „Wiosenna burza“ okaze sie wlasnie ta brakujaca czescia pierwsza.
Aby do maja…20.03.2011 17:22
Opinia na temat książki Piekło czy niebo?
-
janka
napisała: Autorki z Nowej Zelandii jakos nie bardzo mi leza. A juz szczegolnie, gdy probuja nasladowac Amerykanki. Wole juz, gdy staraja sie stworzyc cos na ksztalt tworczosci Angielek.
„Magiczna godzina“ jest wlasnie takim znosnym dla mnie harlequinem. Moglaby ukazac sie w zielonych okladkach. Ma kilka zalet: dosc dobrze sie czyta, jest napisana bez bledow, wszystko jest tam calkiem logiczne. Bohaterowie wiedza, co robia i po co, a jesli juz cos robia, to robia to konsekwentnie. Ma tez wady: autorka przesadzila troche z iloscia poruszonych watkow i problemow. Zamiast skupic sie na jednej sprawie i opisac ja doglebnie, liznela kilka, zapominajac, ze to tylko nowelka i nie zdazy zaglebic sie we wszystko. Zwlaszcza, ze na te nowe watki rzucila sie dopiero pod koniec ksiazeczki. Duzo autorek tak pisze, ale to nie znaczy, ze warto z nich brac przyklad.
W mojej skali ocen harlequinow dostala jeden na trzy mozliwe punkty, czyli jak na Goracy Romans, to wrecz swietnie, bo one zwykle maja u mnie zero.20.03.2011 17:11
Opinia na temat książki Magiczna godzina, Zbyt krótki miesiąc
-
janka
napisała: No to Ci gratuluje.
Ja niestety potrzebuje wiecej bodzcow do szczescia.17.03.2011 21:35
Opinia na temat książki Biznesmen z Paryża
-
janka
napisała: A ja wlasnie skonczylam czytac „Mr Perfect“ i juz nic mnie nie zdziwi.
Na szczescie to bejbi w sukieneczce na pewno jest dziewczynka. To widac po slicznych oczkach i usteczkach.17.03.2011 20:46
Opinia na temat książki Królewski potomek
-
janka
napisała: Chomusia, co Ty wyprawiasz? Zdradzasz zakonczenie? Dlaczego psujesz innym radosc dowiedzenia sie samemu, o co chodzilo?
I jeszcze potem polecasz do przeczytania? Po co? Juz przeciez zepsulas to, co mozna bylo zepsuc.
Sedzia powinien dac Ci zolta kartke za gre na spalonym.17.03.2011 10:53
Opinia na temat książki Weekend w Sydney
-
janka
napisała: Mam ogromna nadzieje, ze Kim Lawrence jest jeszcze mloda. Fajnie byloby, gdyby jeszcze duzo nowelek mogla napisac. A to dlatego, ze jesli bedzie duzo cwiczyc, to kiedys wreszcie uda jej sie trafic w dziesiatke. Ma duzo pomyslow, tylko z ich realizacja jakos jej dotad nie wychodzi.
„Noc w Szkocji“ jest na najlepszej drodze do celu. Bohaterowie sa sympatyczni, splot wydarzen atrakcyjny dla czytelnika, wlasciwie wszystko jest dobre. Czyta sie calkiem przyjemnie. I brak tu tylko jednego elementu, zeby bylo doskonale. Autorce nie udalo sie zbudowac napiecia, ktore by ciagle roslo i w punkcie kulminacyjnym zakonczylo wyladowaniem.
Tak to sobie juz natura wymyslila, ze napiecie rosnie, potem nastepuje wyladowanie, a po nim ulga i wszelka szczesliwosc. Wystarczy przyjrzec sie burzy (ha ha, zrobilam Was w konia, kazdy pomyslal, ze pisze tu o seksie). Tak jest w tych lepszych harlequinach. I to jest dobry schemat, godny nasladowania.
W „Nocy w Szkocji“ sytuacja wymyka sie autorce spod kontroli. Albo jednak nie jej. Mam wrazenie, ze Kim Lawrence nie ma szczescia do udanych przekladow i pomalu mysle, ze to nie tylko jej wina, ze te koncowki jej ksiazek sa takie slabe ( a czasem nawet bardzo zle).12.03.2011 22:57
Opinia na temat książki Władca wyspy, Noc w Szkocji
-
janka
napisała: Bohaterka „Nocy w rezydencji“ nazywala sie inaczej, chyba Craig, czy jakos tak.
12.03.2011 22:34
Opinia na temat książki Władca wyspy, Noc w Szkocji
-
janka
napisała: Robyn Donald miala jakas stara mini-serie dziejaca sie w tajemniczej Illyrii. Niedawno dodawala nowe czesci do tej serii (o Giselle i Romanie Magnati, o ksieciu Nico i Ledzie Foster itd.)
Znam nowelke, w ktorej bohaterem jest nastepca tronu z Illyrii, ksiaze Michael Considine. W Polsce wydana byla np. „Zakochana ksiezniczka“, ktorej akcja tez dziala sie w Illyrii.
Nie mam natomiast pojecia o jakich siostrach Considine piszesz, Krysiu. Czy moglabys dodac wiecej informacji. Najlepiej o calej mini-serii, bo bardzo sie juz pogubilam.11.03.2011 10:53
Opinia na temat książki Władca wyspy, Noc w Szkocji
-
janka
napisała: Szkoda, ze nie znamy angielskiego tytulu.
Wsrod angielskich i niemieckich tytulow ksiazek L. Howard, ktore znam, szukalam jakiegos, ktory by pasowal do „Wiosennej burzy“, ale nic mi nie odpowiadalo.
Skoro w Gwiazdach Romansu ukazuja sie tylko nowe wydania, to tez jestem dobrej mysli.
Na pewno kupie, polubilam te pisarke i zbieram gorliwie jej ksiazki.
A wczesniej jeszcze bede miala inna okazje do poszerzenia zbiorow. Za dwa tygodnie ukaze sie wznowienie „Dosc juz lez“, niestety w innym wydawnictwie.11.03.2011 10:28
Opinia na temat książki Piekło czy niebo?
-
janka
napisała: Albo stara, tylko z nowym tytulem.
A mnie sie podobal „Aniol smierci“. Nie chcialam lubic tej pisarki, bylam do niej bez powodu uprzedzona i gdy zaczynalam czytac „Aniola smierci“, to sie bardzo ucieszylam, ze tam glownymi bohaterami sa platny morderca i dziwka. Ucieszylam sie dlatego, ze pomyslalam, ze nie polubie tych bohaterow. I na poczatku ich naprawde nie lubilam, ale w trakcie czytania, nie tylko polubilam, ale wrecz pokochalam oboje i zal mi bylo sie z ksiazka rozstawac.10.03.2011 23:53
Opinia na temat książki Piekło czy niebo?
-
janka
napisała: Za pozno. Juz sama to przeczytalam. Bylo doskonale. Tak calkiem perfekcyjnie doskonale. Druga czesc byla odrobinke gorsza, ale tez OK.
I wiem na 100 procent, ze nie moglabym mu tego czytac, bo on by nie wytrzymal. W miejscach, gdzie Blair robi z siebie idiotke, moj skarb stracilby nerwy.10.03.2011 22:31
Opinia na temat książki Piekło czy niebo?
-
janka
napisała: Kolejne marzenie wlasnie mi sie spelnilo. Namowilam wreszcie mojego mezczyzne, zeby zgodzil sie sluchac ksiazki czytanej przeze mnie na glos. „Pieklo czy niebo“ poszlo na pierwszy ogien. To nie jest rodzaj literatury, po ktora on dobrowolnie by siegnal, dlatego caly czas czytalam z obawa, ze nagle przerwie mi frajde. Jednak nie, wytrzymal do konca, a co wiecej, bardzo mu sie podobalo. Mnie tez. Nawet bardzo, bardzo. Z czystym sumieniem moge wiec polecic te ksiazke zarowno kobietom, jak i mezczyznom.
Idac za ciosem czytam mu teraz „Plomienny rejs“, ale to zaczelo sie nudno i sama nie wiem, czy przebrne przez te durne rozwazania na temat pieniedzy, dopoki nie zacznie sie jakas akcja.10.03.2011 21:47
Opinia na temat książki Piekło czy niebo?
-
janka
napisała: Liz Fielding.
Producentka Prawdziwych Perelek.
Takich, ktorych nie mozna zapomniec.
Nazwisko stalo sie czyms w rodzaju marki i znaku firmowego dla genialnych HQ Romans, do ktorych ciagle mozna wracac.
Moja lista Perelek juz peka w szwach przez te autorke.
„Dwie drogi“ listy moich Perelek nie powiekszyla, gdyz niczym wyjatkowym mnie nie porwala. Co wcale nie znaczy, ze jest zla. Zabraklo jej tylko odrobinke, zebym mogla doliczyc ja do tych najlepszych.
Z cala pewnoscia jest to opowiesc doskonala, absolutnie pozbawiona wad, napisana perfekcyjnie i bezblednie.
„Dwie drogi“ jest fantastycznym harlequinem na jeden raz. Mozna spedzic z nim doskonale czas, a potem wyrzucic lub tylko odlozyc na bok i wiecej do niego nie wracac.
Czy genialna, czy tez tylko poprawna, kazda nowelka Liz Fielding trzyma tak wysoki poziom, ze niewiele dziel innych autorek potrafi im dorownac.
Jedyny blad, jaki zauwazylam, to odgryziona koncowka zdania. Na stronie 169 jest zdanie: „Przespij sie – rzekla lagodnie przyjaciolka, wreczajac jej lekarstwa, ktore lekarz.“ Pewnie mialo byc, ze jej ten lekarz te lekarstwa zapisal, ale tego dowiadujemy sie juz na stronie 166, mozna wiec bylo skonczyc to zdanie o dwa wyrazy wczesniej. A za to na koncu zostawic troche wiecej wyznawania milosci przez bohaterow.10.03.2011 21:26
Opinia na temat książki Narzeczona szefa, Dwie drogi
-
janka
napisała: „Czarna loteria“ niestety nie dorownala atrakcyjnoscia genialnej opowiesci „Sen o milosci“ czyli „Z zimna krwia“.
Watek kryminalny byl rownie swietny, watek milosny takze, glowni bohaterowie mnie zauroczyli, ksiazka trzymala w prawdziwym napieciu, a jednak czegos mi w niej zabraklo. W polowie ksiazki zrozumialam, jakimi przeslankami kieruje sie morderca, a chwile pozniej odgadlam tez, kto nim sie okaze.
Przeczytalam juz tysiace kryminalow i zawsze koniec mnie zaskakiwal. Tym razem spelnilo sie moje wielkie marzenie i wreszcie zgadlam, kto jest morderca. Jednak okazalo sie przy tym, ze taki fakt psuje radosc czytania. A „Czarna loteria“ stala sie dla mnie przez to kryminalem gorszej kategorii. Przewidywalnym, a wiec jednoczesnie niedoskonalym.
Zycze wiec wszystkim, zeby nie zgadli tak szybko, o co tam chodzi i dali sie zaskoczyc rozwiazaniem.
A tak na marginesie: Lepszym tytulem bylaby „Czarna lista“, a nie „Czarna loteria“, gdyz zadnego przypadkowego losowania ofiar, jak w przypadku loterii, tam nie bylo.06.03.2011 20:16
Opinia na temat książki Bez skrupułów
-
janka
napisała: Jednak nie wytrzymalam i obdzwonilam znajome antykwariaty…
Akcja trzyma czytelnika caly czas w napieciu. Czyta sie fantastycznie.
Jedyna wada byla dla mnie koncowka. Za slaba. Bardzo przewidywalna. Taka rozmyta. Troche to wygladalo, jakby autorka pod koniec wpadla za bardzo w nastroj romantyczny. Szkoda, mogla bardziej skupic sie na watku kryminalnym. Opowiesc zawierala wielki potencjal na spektakularny final. Niestety go zabraklo. Koncowka byla typowa dla najzwyklejszego i najbardziej przecietnego harlequinka. Ale, jak juz napisalam wczesniej, tylko koncowka. Wieksza czesc ksiazki jest doskonala i calosc warta przeczytania.06.03.2011 19:32
Opinia na temat książki Dziwny przypadek
-
janka
napisała: Ksiazeczka zostala wydana juz dawno, a ja siegnelam po nia dopiero po przeczytaniu opinii Mary-Alice. I zgadzam sie z kazdym jej slowem. Dla mnie to tez jeden z lepszych harlequinow, ktore czytalam. Prawdziwa Perelka. Nie tylko bez wad, ale dodatkowo z wieloma zaletami. Czyta sie cudownie, z wielka przyjemnoscia. Bardzo dziekuje za polecenie tej ksiazeczki do przeczytania.
06.03.2011 19:16
Opinia na temat książki Bogaty Grek
-
janka
napisała: Pomylilam serie Kolekcja i Bestseller. Duzo egzemplarzy serii Bestseller jest w tej ksiegarni, a nie serii Kolekcja.
Jednak musze czekac.
W serii Kolekcja bylo wydanych kilka ksiazek z watkiem kryminalnym, ktorymi bylam zachwycona. Wierze, ze ta dorowna tym najlepszym.25.02.2011 00:11
Opinia na temat książki Dziwny przypadek
-
janka
napisała: Oczywiscie, Kasiek, tego na pewno nie przegapie.
A do 25 marca tak daleko…
Zamierzam pojechac w przyszlym tygodniu do pewnej ksiegarni, w ktorej lezy jeszcze bardzo duzo ksiazek z serii Kolekcja. Moze znajde to wczesniejsze wydanie. Chociaz, z drugiej strony, podoba mi sie ta nowa okladka i chyba warto na nia zaczekac.24.02.2011 15:30
Opinia na temat książki Dziwny przypadek
-
janka
napisała: „Bratnie dusze“ jest troche starsza nowelka, pochodzi chyba z roku 2005. W Niemczech wydano ja juz drugi raz, ale w Polsce chyba jedank jej jeszcze nie bylo. A przynajmniej ja jej nigdzie nie znalazlam.
24.02.2011 15:00
Opinia na temat książki Bratnie dusze, Dziedzic francuskiej fortuny
-
janka
napisała: „Zbyt krotki miesiac“ jest trzecia czescia mini-serii o rodzinach Blackstone i Hammond.
24.02.2011 14:34
Opinia na temat książki Magiczna godzina, Zbyt krótki miesiąc
-
janka
napisała: Przed rokiem ta mini-seria ukazala sie w Niemczech. Niestety nie przeczytalam jej jeszcze, wiec nie moge sie wypowiadac o jej atrakcyjnosci, Moge natomiast pochwalic blurby, ktore byly bardzo ciekawe.
Mini-seria sklada sie z trzech czesci, wszystkie tej samej autorki.
W czesci drugiej Blair szukala pocieszenia po zdradzie narzeczonego (z jej najlepsza przyjaciolka) i wykorzystala w tym celu Draco Sandrellego. Wakacyjny romans wbrew jej oczekiwaniom ma ciag dalszy.
W czesci trzeciej Adam w kasynie widzi wspaniala kobiete, ktora okazuje sie jego wlasna asystentka, Lainey. Postanawia dowiedziec sie wiecej o jej zyciu i zaprasza ja na weekendowa wycieczke na swoim jachcie.24.02.2011 14:16
Opinia na temat książki Korzystne małżeństwo
-
janka
napisała: Wedlug mnie, nie jest to pozycja warta przeczytania. Czytalam i tylko zmarnowalam swoj czas. Bylo nudne i niewarte wspominania.
24.02.2011 13:58
Opinia na temat książki Pościg za ukochaną
-
janka
napisała: Blurb jest rzeczywiscie zachwycajacy. Dokladnie jakby byl stworzony specjalnie dla mnie.
Kolor okladki tez jest fajny.24.02.2011 13:55
Opinia na temat książki Dziwny przypadek
-
janka
napisała: Pierwsza czescia tej mini-serii byla „Tajemnica diamentow“ Bronwyn Jameson, GRduo 913.
21.02.2011 22:57
Opinia na temat książki Gdy nadejdzie wiosna…, Wróć do mnie!
-
janka
napisała: Niestety, ja nie moge pomoc. Zainteresowalam sie harlequinami dopiero 2 i pol roku temu. W moim posiadaniu znajduje sie wprawdzie ogromna ilosc tych starszych, ale do dzis nie znalazlam czasu, zeby je poukladac, skatalogowac lub nawet porzadnie przejrzec.
Moje wiadomosci o nich sa raczej skromne. Przyznam sie, ze dopiero pol roku temu odkrylam, ze niektore serie, np. Goracy Romans, Romans, czy Orchidea nie zaczely sie od numeru 1, tylko byly kontynuacja innych serii wydawniczych.19.02.2011 00:10
Opinia na temat książki Wycieczka na Manhattan, Rejs po miłość
-
janka
napisała: Nie, to bylo inaczej. U Lucy Gordon byli bracia o nazwisku Rinucci, a jeden z dwoch blizniakow o tym nazwisku mial na imie Ruggiero. Zostal bohaterem ksiazeczki pod tytulem „Wloski kaprys“ (Romans 1001).
18.02.2011 23:53
Opinia na temat książki Wieczory w Toskanii
-
janka
napisała: A ja znowu zgrzeszylam. Polowe „Uzdrawiajacego spotkania“ wytrzymalam, dalej nie dalam rady pociagnac.
Policjant jest bardzo sensowny, ale zajmuje sie nie tym, czym powinien. Jest tu bardziej ratownikiem medycznym. (Oczywiscie pisze o pierwszej polowie, bo dalej juz nie sprawdzalam.)
Glowna bohaterka jest polamana psychicznie (fizycznie wlasciwie tez) i wokol tego watku zbudowana jest tresc ksiazeczki.
Niestety to nie dla mnie i raczej nie bede juz eksperymentowac z Medicalami.16.02.2011 13:03
Opinia na temat książki Uzdrawiające spotkanie, Iskra szczęścia
-
janka
napisała: Czytalam „Sen o milosci“. Dla mnie bylo to genialnie rozrywkowe. Pod kazdym wzgledem. Proporcje sensacji, romansu, seksu, zagadek i wszystkich pozostalych elementow sa tu idealnie wywazone.
Sposrod ksiazek Tess Gerritsen, ktore czytalam, te lubie najbardziej. A detektyw Sam Navarro jest Mhhh. Czyli mniam. Czyli ciacho. Bym go wziela, gdyby byl prawdziwy.
Tak samo mocno, jak „Sen o milosci“, lubie „Zlodzieja serc“. Nie umiem niestety znalezc czesci pierwszej do tego po polsku. Moze bedzie kiedys wydana. Powinna byc.06.02.2011 19:23
Opinia na temat książki Bez skrupułów
-
janka
napisała: Cos jednak wiem o tej mini-serii. Wyglada na to, ze wszystkie czesci napisane sa przez te sama autorke. Kto szuka ten znajdzie. Znalazlam harlequina, ktory najprawdopodobniej nalezy do tej serii. Czytalam go poltora roku temu po niemiecku. Opowiada historie milosci Mychale`a, ktory jest mlodszym bratem tytulowego ksiecia z tej ksiazeczki.
Opowiesc o Mychale dostala ode mnie zero punktow w skali do trzech. Niczego z niej nie pamietam. Najprawdopodobniej byla nudna.
A „Pod opieka ksiecia“ tez nie jest zadna perelka.04.02.2011 13:24
Opinia na temat książki Pod opieką księcia
-
janka
napisała: Nie, proby samobojstwa i tak nie bylo. Dziewczyna dostala po glowie od niedobrego czlowieka.
04.02.2011 13:15
Opinia na temat książki Pod opieką księcia
-
janka
napisała: Bardzo Was przepraszam za to, ze strasznie namieszalam.
Pomylilam dwie ksiazeczki.
W tej, o ktorej myslalam, byla mowa o Isabelli i ksieciu Maximilianie, a tu wystepuja Marisa Fleur i Nick Montenevada.
Obie te ksiazeczki sa poczatkowymi czasciami 2 roznych mini-serii i w obu akcja zaczyna sie od ksiecia znajdujacego noca mokra dziewczyne w rzece. Obie maja nawet te sama autorke.
Troche mi ta ciaza i swiezo zakonczona wojna nie pasowaly, ale ze ksiazeczki nie przeczytalam, to sadzilam, ze to moze jednak ta sama. Jednak nie.
A zatem odwoluje wszystko, co wczesniej napisalam. Nie znam tej serii i nic o niej nie wiem.03.02.2011 22:29
Opinia na temat książki Pod opieką księcia
-
janka
napisała: Ani „Noc w rezydencji“, ani „W zlotej klatce“ nie sa typowymi HQ Swiatowe Zycie. Ten pierwszy to bardziej Romans, ten drugi to raczej Pokusa.
A te ich tytuly tak strasznie nie pasuja, bo chyba zostaly ze soba zamienione.
„Noc w rezydencji“ rownie dobrze moglaby nazywac sie: „Kolo zlotej klatki“, a „W zlotej klatce“ np. „Noc w domku kolo rezydencji“.
Zgadzam sie z kazdym slowem Kasiek o „W zlotej klatce“. Mnie tez sie bardzo podobalo.
Jest to bardzo udana nowelka.
Scena poczatkowa, czyli goly facet wylaniajacy sie z oceanu, to byl bardzo dobry pomysl. Niestety trwala za krotko. Zaczela sie i od razu skonczyla. Bardzo prosze Panie Autorki, zeby nastepnym razem taka scene rozpisaly na conajmniej 70 stron.
A scena nauki latania (ale ta druga, w drodze powrotnej) jest doskonala. Nic tego nie przebije.
Obie nowelki trzymaja jednakowy wysoki poziom i czytanie ich to dobra zabawa.03.02.2011 21:05
Opinia na temat książki Noc w rezydencji, W złotej klatce
-
janka
napisała: Zgadzam sie z Kasiek, ze „Kolekcjoner sztuki“ moze sie okazac najlepszym harlequinem SZ w tym miesiacu. Wpisalam go na swoja prywatna liste Perelek.
Przeczytalam to wczoraj drugi raz, bo nie moglam sie rozstac z bohaterami, i doszlam do wniosku, ze „bardzo fajny“ to jednak za skromne okreslenie. „Swietny“ pasuje lepiej.31.01.2011 14:13
Opinia na temat książki Włoskie wakacje, Kolekcjoner sztuki
-
janka
napisała: Nie mam pojecia o co chodzi w tym tytule „Noc w rezydencji“.
Wyraz „noc“ pasuje do tresci. Ale co z ta „rezydencja“?30.01.2011 16:48
Opinia na temat książki Noc w rezydencji, W złotej klatce
-
janka
napisała: „Kolekcjoner sztuki“ jest bardzo fajnym harlequinem. Od poczatku do konca jest dobrze napisany, nie ma ani nudy ani strasznych bzdur. Duzo sie dzieje. Jest wiele emocji. Sporo dramatow spotyka bohaterow, ale wszystko jest ladnie wplecione w tresc, wiec nie ma sie wrazenia przesytu.
Naprawde polecam. Warto przeczytac.30.01.2011 16:44
Opinia na temat książki Włoskie wakacje, Kolekcjoner sztuki
-
janka
napisała: Nikt tu niczego nie napisal o wrazeniach po przeczytaniu ksiazeczki. Czyzbym ja byla jedyna, ktora to juz przeczytala? Jesli tak, to zalujcie, bo „Noc w rezydencji“ to bardzo przyjemna i urocza opowiesc.
Jest troche w stylu Cary Colter, taka delikatna i lagodna, tylko ze historia milosci pary bohaterow jest bardziej wyidealizowana i przeslodzona.
Zeby bylo jeszcze bardziej slodko, to autorka uszczesliwia nas zlota rybka, szczeniaczkami, dwutygodniowymi kociakami a nawet szczurkiem.
Wiecej slodyczy juz by sie nie zmiescilo. Gdy bedzie oglaszany konkurs na najslodsza opowiesc, to „Noc w rezydencji“ bedzie miec wielkie szanse na wygrana.
Powinna tez startowac w kategorii najbardziej infantylnie przedstawione sprawy finansowe firmy lub banku. Chociaz tu moze nie wygrac, bo jest bardzo duza konkurencja.
Mnie sie podobalo, ale na pewno do niej juz nie wroce. To idealna ksiazeczka na jeden raz. Co w moim pojeciu tez jest zaleta. Nie wszystko moze byc tak dobre, zeby czytac to wielokrotnie, bo wowczas nie bedzie czasu na czytanie rzeczy nowych.
P.S. Bohaterowie nie poznali sie w banku, tylko w sklepie zoologicznym.30.01.2011 02:46
Opinia na temat książki Noc w rezydencji, W złotej klatce
-
janka
napisała: Nie zauwazylam od razu, ze Redakcja tego nie zaznaczyla, wiec dopisze, ze „Wroc do mnie“ Tessy Radley to druga czesc szesciotomowej mini-serii o rodzinach Blackstone i Hammond.
29.01.2011 19:20
Opinia na temat książki Gdy nadejdzie wiosna…, Wróć do mnie!
-
janka
napisała: Przeczytalam Lucy Monroe „Grecki magnat“ ponownie i znow mnie zachwycila.
Jest tu jednak pewien element, ktory mi przeszkadza w osiagnieciu pelni szczescia.
Zona Leiandrosa i maz Savannah gina razem w wypadku samochodowym. On spowodowal wypadek jadac po pijanemu. Zastanawia mnie, czy kobieta w czwartym miesiacu ciazy, ktora najprawdopodobniej byla trzezwa (tak podejrzewam, z powodu tej ciazy), wsiadlaby do auta z pijanym kierowca.
W tresci wspomniany jest (wlasciwie tylko lizniety i niedokonczony) watek romansu obu tych osob, ktore razem zginely. I, co bardzo dziwne, to Savannah, ktora od trzech lat nie miala kontaktu z mezem, podejrzewa, ze mial ten romans, chociaz nie ma do tego zadnych przeslanek. Natomiast Leiandros, ktory zyl ze swoja zona, o nic takiego jej nie oskarzal. Oskarzeniami Savannah wcale sie nie zainteresowal, a kazdy inny grecki milioner z harlequinow od razu sprawdzalby, czy to bylo jego dziecko.
Przez to my takze nie dowiadujemy sie, czy w koncu maz Savannah mial ten domniemany romans z zona swojego kuzyna, ani z kim ona byla w ciazy.
Moze ktos czytal angielski oryginal i tam znalazl odpowiedzi na te pytania. Bardzo jestem ciekawa.28.01.2011 14:24
Opinia na temat książki Małżeństwo po grecku
-
janka
napisała: Alez tak, Kasiek, masz swieta racje! „Grecki magnat“ jest rzeczywiscie fantastyczna nowelka. Nie skojarzylam od razu tytulu, dopiero po Twoim wpisie siegnelam po nia. I juz mi sie wszystko przypomnialo. Czytalam ja ponad 2 lata temu i do dzis nie zapomnialam tresci (tylko ten tytul mi wylecial z glowy). Jest swietna i wszystkim polecam.
Przez pewien czas czytalam wszystko Lucy Monroe i Lucy Gordon, co tylko mi w rece wpadlo, a potem porownalam ze soba te dwie autorki. U Lucy Gordon bylo kilka swietnych, i kilka srednich. U Lucy Monroe jedna swietna i kilka bardzo zlych. „Grecki magnat“ to wlasnie ta jedyna swietna. A najgorszy byl „Misterny plan“. Jedno wielkie goo.27.01.2011 21:43
Opinia na temat książki Małżeństwo po grecku
-
janka
napisała: Wprawdzie czytalam „Wroc do mnie!“ dwa lata temu, ale pamietam, ze zadnej bitwy o dziecko na szczescie tam nie bylo.
To byla taka sobie opowiastka, nic ciekawego, glownie bylo nudno. W pamieci zostaly mi tylko pojedyncze sceny, niewarte wspominania.
Dokladnie po tej ksiazeczce zrazilam sie do Goracych Romansow i przerzucilam swoje uczucia na Swiatowe Zycie.
I wlasnie tez przy tej ksiazeczce wyrobilam sobie zdanie, ktore mam do dzis, ze autorki australijskie i nowozelandzkie probuja nasladowac swoje kolezanki z USA, ale na razie jeszcze nie moga im dorownac.26.01.2011 23:08
Opinia na temat książki Gdy nadejdzie wiosna…, Wróć do mnie!
-
janka
napisała: Wlasnie sprawdzilam, ze ta autorka napisala tez „Marokanska tajemnice“ wydana calkiem niedawno i przeczytalam moj wlasny komentarz pod ta ksiazeczka. Przyznam, ze mnie troche zaskoczyl, bo nie pamietalam ani, ze to czytalam, ani , ze dodalam taki komentarz.
W tej chwili mysle, ze raczej powinnam sobie tego „Ksiecia jak z bajki“ odpuscic. Blurb wyglada bardzo apetycznie, ale realizacja pomyslu przez te autorke moze okazac sie dla mnie przykra w czytaniu.26.01.2011 22:53
Opinia na temat książki Książę jak z bajki
-
janka
napisała: No tak, ale na kim w koncu ten ksiaze chce sie mscic? Na ojcu Lucy (D), czy na ojcu corki Lucy, ktory ja porzucil (PL)?
26.01.2011 21:38
Opinia na temat książki Książę jak z bajki
-
janka
napisała: Tak! Lucy Gordon jest wielka.
Milko, jesli bedziesz miala mozliwosc znalezienia starszych harlequinow, to bardzo, bardzo polecam Ci „Zareczyny w Monte Carlo“. Mozna sie i usmiac czytajac dialogi, i napodziwiac inteligencje autorki (czyli rowniez jej bohaterow).26.01.2011 21:30
Opinia na temat książki W lawinie uczuć, Odnaleziona rodzina
-
janka
napisała: Niestety nie znam wszystkich szczegolow, bo nie przeczytalam tej ksiazeczki, a jedynie pobieznie przelecialam. Czekam, az uzbiera mi sie cala mini-seria i wtedy przeczytam hurtem. Na razie konca nie widac – w Niemczech za tydzien ukaze sie czesc 5 tej mini-serii.
26.01.2011 21:12
Opinia na temat książki Pod opieką księcia
-
janka
napisała: W polskim blurbie Lucy samotnie wychowuje coreczke, natomiast w blurbie do niemieckiego wydania napisane jest, ze to wlasnie Lucy byla zaginionym dzieckiem kogos, na kim ksiaze chcial sie zemscic.
Jestem bardzo ciekawa, ktora z tych wersji okaze sie poprawna.26.01.2011 20:50
Opinia na temat książki Książę jak z bajki
-
janka
napisała: I nadal nie bedzie. Ona wpadla do tej wody, bo ksiaze ja przestraszyl. A byla tam w nocy, zeby sobie z ksiazecych ogrodow nakrasc ziol do pasty.
26.01.2011 19:57
Opinia na temat książki Pod opieką księcia
-
janka
napisała: „Biznesmen z Paryza“ to nowelka-blizniaczka „Nad jeziorem Como“. Maja bardzo duzo wspolnego.
Ta sama autorka.
Ta sama nuda.
Ten sam niski poziom.
To wszystko wina Polakow, pracujacych w Irlandii. Przez nich dla pani Abby Green zabraklo miejsca pracy.26.01.2011 15:28
Opinia na temat książki Biznesmen z Paryża
-
janka
napisała: Michelle Reid to jedna z tych autorek, ktore stworzyly najwiecej Perelek.
Ale niestety nie tym razem. „Narzeczona dla Greka“ jest dosc dobra, zeby nie zalowac, ze sie przeczytalo, ale do listy Perelek nie siega.26.01.2011 15:16
Opinia na temat książki Narzeczona dla Greka
-
janka
napisała: Juz drugi raz otrzymamy pelna mini-serie w jednej ksiazce. Bardzo sie ciesze.
26.01.2011 15:11
Opinia na temat książki Ślub twoich marzeń
-
janka
napisała: Nie, Crissy, nie powinnas wyrabiac sobie zdania o harlequinach po samym przeleceniu. Gdy sie je przelatuje, to zawsze wydaja sie bardzo dobre. Dopiero przy czytaniu po kolei wychodza na wierzch rozne negatywne aspekty, np. niespojnosc tekstu albo nuda.
Wiem o czym mowie, bo przelecialam ponad 400 polskich harlequinow, ktorych nie moglam od razu dokonczyc i gdy je pozniej konczylam, to najczesciej mialam juz o nich gorsze zdanie, niz po samym przeleceniu.
Jesli bedziesz miala kiedys okazje, to przetestuj to najlepiej na przykladzie Michelle Reid „Gry z biznesmenem“ (Swiatowe Zycie 164). Poczatek jest genialny, wprost mistrzowski. Gdy sie potem do konca przeleci (np. czytajac same dialogi lub po kawalku nastepnych rozdzialow) to ma sie wrazenie, ze jest to najwyzszy swiatowy poziom – bajka o Kopciuszku w swej najlepszej postaci. Czytajac rzetelnie do konca okazuje sie nagle, ze jednak nie jest taka cudowna. Poza tym swietnym poczatkiem reszta jest juz tylko niestrawnym belkotem.19.01.2011 00:18
Opinia na temat książki Nad jeziorem Como
-
janka
napisała: Oczywiscie archiwum. Bez tego juz bym dawno sie pogubila.
17.01.2011 20:43
Opinia na temat książki Zakochana oszustka, Tajemnica diamentów
-
janka
napisała: Sprawdzilam na stronie czeskiej, ze tam ta ksiazeczka dostala swoja okladke. Tylko u nas miala pecha.
Ta druga ksiazeczka z powtorzona okladka (Swiatowe Zycie Duo) w wydaniu czeskim rowniez miala wiecej szczescia.17.01.2011 20:39
Opinia na temat książki Zemsta milionera
-
janka
napisała: Juz byly.
Wszystkie byly Goracymi Romansami Duo. Ukazaly sie pod numerami: 877 (styczen 2010), 907 (listopad 2010), 909 (grudzien 2010) i teraz 913.
Wszystkie napisala Charlene Sands.
Wprawdzie nie jestem Krysia, ale pozwolilam sobie za nia odpowiedziec.17.01.2011 20:30
Opinia na temat książki Zakochana oszustka, Tajemnica diamentów
-
janka
napisała: Masz racje, Kasiek, zla grupa zawodowa. Trzeba by bohaterom zmienic zawody. Choc z drugiej strony, skoro w Swiatowym Zyciu wydawane sa czasem ksiazeczki bez swiatowego zycia, to i w Medicalach moga byc kiedys bez medykow.
U Lucy Monroe trafiam zawsze albo na nude albo na belkot, troche wiec sie boje po nia siegnac.
Natomiast popieram Kasiek w dobrej opinii o Julii James. „Narzeczona dla Greka“ jest bardzo, bardzo dobra.16.01.2011 16:49
Opinia na temat książki Małżeństwo po grecku
-
janka
napisała: Nie tylko my dostajemy te ksiazeczki w formie zmienionej lub okrojonej. Tak sie dzieje rowniez w innych krajach. W niemieckich harlequinach widac to rowniez bardzo mocno. Gdy kiedys gdzies tu wspomnialam o zakonczeniach w ksiazeczkach serii Pokusa, to nie mialam na mysli polskich starych, ktorych nie czytalam, a wspolczesnie wydawane po niemiecku.
Niestety redakcje maja wszelkie prawa do tych skrotow i zmian. Harlequiny nie sa takimi ksiazkami, jak wiekszosc spotykanych w naturze. A autorki harlequinow nie sa pisarkami ksiazek.
Pisarki maja wolnosc artystyczna i zachowuja prawa autorskie. Ich ksiazek nie mozna przerabiac bez ich zgody.
Autorki harlequinow (mam na mysli ksiazeczki Wydawnictwa Harlequin oraz innych podobnych wydawnictw konkurencyjnych) nie zachowuja zwykle praw do tego, co napisaly. Dostaja pewna sume pieniedzy wedlug stalej stawki (niskiej) i na tym ich prawa sie koncza. Ani wysokosc nakladu, ani ilosc tlumaczen nie maja wplywu na ich zarobki. Maja zaplacone za ilosc, a nie za jakosc. Jesli przy czytaniu mamy wrazenie, ze ksiazeczka zeszla z tasmy, to dlatego, ze one naprawde pisane sa tasmowo. Podejrzewam, ze Nora Roberts ma podpisana inna, gwiazdorska, umowe z wydawnictwem, gdyz wedlug normalnych stawek nie moglaby zarabiac tak wielu milionow rocznie. Ale to juz tylko moje domysly.
Czytajac harlequiny niemieckie, ktorych wydawanych jest 2-3 razy wiecej niz polskich, latwiej bylo zaobserwowac mi pewne prawa, ktore nimi rzadza. Np. bardzo dobrze widac, ze tematy nie sa (lub nie zawsze sa) wymyslane przez same autorki, a sa im zlecane. Gdy wymyslony jest fajny blurb, to jest on narzucony wielu autorkom, ktore dopisuja inne srodki i zakonczenia do tego samego splotu wydarzen.
Np. dwa lata temu przez niemieckie harlequiny przeszla fala zon i mezow, ktorzy rozwiedli sie po kilku dniach od slubu i spotykaja sie ponownie po 10 latach. Jak np. „Tajemnica diamentow“ Bronwyn Jameson.
Latem wielokrotnie pojawil sie motyw romansu milionera/milardera/lekarza i jego opiekunki do dzieci. Ta fala dotrze tez na pewno wkrotce do Polski. Bojmy sie.
Miranda Lee napisala „Noc nad oceanem“ wedlug tego samego schematu, ktory do napisania dostala tez Robyn Grady, zmienione sa tylko imiona z Emily i Sebastian na Ella i Tristan.
W ksiazkach pisanych przez pisarki byloby to plagiatem, a sprawa zakonczylaby sie w sadzie.
Z harlequinami wolno redakcjom zrobic rozne rzeczy. I czytelniczkom pozostaje sie tylko z tym pogodzic.
A co do propozycji, zeby dodac do kazdego harlequina wiecej stron, to niestety to by niczego nie zmienilo. Nadal wszystkie musialyby miec tych stron tyle samo, nadal wiec trzeba by bylo je do tej ilosci stron dopasowywac. Gdyby potem po tlumaczeniu niektorym harlequinom zabraklo kilku stron, to ktos musialby je dopisywac. To byloby chyba jeszcze gorsze niz te skroty.14.01.2011 13:01
Opinia na temat książki Wymarzony ślub
-
janka
napisała: O wilku mowa, a wilk tuz…
Nie lubie czytac o chorobach, bo w latach swego dluuugiego zycia zaobserwowalam, ze ludzie, ktorzy duzo mysla i mowia o chorobach, sami je sobie przyciagaja.
Czyli wywoluja wilka z lasu.
Nie mysle wiec o chorobach, gdy jestem zdrowa i nadal taka pozostaje. Czego wszystkim Dziewczynom niniejszym zycze.
Szkoda, ze ta ksiazeczka ukazala sie juz wiele miesiecy temu, ale i tak sprobuje ja zdobyc i przeczytac.11.01.2011 21:02
Opinia na temat książki Miłosna terapia
-
janka
napisała: Ksiazeczka, zgodnie z tradycja, wpadla pod jakas maszyne rolnicza, albo w rece drwala, ktory na niej cwiczyl poslugiwanie sie siekiera. W efekcie wyciete zostaly rozne fajne fragmenty, szczegolnie na koncu. Zostala tylko odrobinka tlumaczenia pomylek i wyznawania milosci. Jak dla mnie, zostalo za malo. Ale i tak, mimo tych wycinanek, jest to swietna opowiesc. Liz Fielding pisze tak dobrze, ze nawet przeklad i skroty nie moga jej bardzo zaszkodzic.
Ciekawa jestem, czy ukaza sie w Polsce inne czesci miniserii „Zona na kazda pore roku“.
czesc 2 – Fiona Harper (lato)
czesc 3 – Trish Wylie (jesien)
czesc 4 – Shirley Jump (zima)
Dobrze by bylo.11.01.2011 20:46
Opinia na temat książki Wymarzony ślub
-
janka
napisała: Przepraszam, ze nie odpisalam od razu, ale nie zauwazylam, Twojego postu.
Wtedy jeszcze i tak nie znalam polskich tytulow, one mialy sie dopiero ukazac. Znalam tylko tytuly angielskie i niemieckie.
Czesc 2 ukazala sie w listopadzie pod tytulem „Przybysz z Hiszpanii“.
Czesc 3 ukaze sie 12 stycznia pod tytulem „ Pod dobra opieka“.02.01.2011 17:34
Opinia na temat książki Dotrzymane obietnice
-
janka
napisała: „Zakochany agent“ to bardzo mila opowiesc, dajaca sie czytac z przyjemnoscia.
29.12.2010 18:37
Opinia na temat książki Władza i pieniądze, Zakochany agent
-
janka
napisała: Przeczytalam „Nie zapomnisz mnie“.
Ku mojej wielkiej radosci okazalo sie, ze autorka potraktowala medycyne w sposob bardzo kreatywny, dzieki czemu w nowelce bardzo krotko akcja toczyla sie w szpitalu. Glowny bohater nastepnego dnia po operacji (na mozgu) mial zabandazowane pol twarzy, a 24 godziny pozniej mogl opuscic szpital i poleciec samolotem w podroz w gory. Nie mial opatrunkow, nie mial szwow do sciagania, nie musial chodzic do kontroli. Wprawdzie stracil pamiec, ale zadnego neurologa to nie interesowalo – mogl robic, co chcial. Nawet lykac aspiryne (ktora rozrzedza krew, a jego operacja polegala na zatamowaniu krwotoku w mozgu). Fajnie. Podobalo mi sie to i pisze to szczerze, bez ironii. Zycze wszystkim ofiarom wypadkow, zeby tak lekko wygladalo ich leczenie.
Od wyjscia bohatera ze szpitala ksiazeczka byla doskonala. Bawilam sie przy niej wspaniale. Nie moglam sie oderwac od czytania. Kazdy wyraz, kazde zdanie byly na swoim miejscu. Akcja trzymala mnie w prawdziwym napieciu – czekalam, co bedzie dalej, jak beda sie dalej zachowywac bohaterowie i jakie zwroty akcji jeszcze nastapia. Bardzo polubilam Jocelyn i Lucasa. Zalowalam, gdy ksiazeczka dobiegla konca.
Polecam wszystkim do przeczytania, bo naprawde warto.
W tresci znajdowal sie jeden akcent polski, ale byl bardzo niefajny.29.12.2010 18:32
Opinia na temat książki Utracone wspomnienia
-
janka
napisała: Milo by bylo, gdyby wszystkie choroby siedzialy w Medicalach, skoro i tak akcja w nich sie toczy w szpitalach. Zle, ze te chorobska panosza sie wszedzie.
29.12.2010 18:11
Opinia na temat książki Utracone wspomnienia
-
janka
napisała: Ale mam pecha w te swieta. Najpierw przeczytalam Melanie Milburne „Zemsta milionera“, gdzie sa ofiary wypadku drogowego i ciezko pobite dziecko. Potem byla Julia James „Narzeczona dla Greka“ rowniez z ofiara wypadku. Nastepnie Rebecca Winters „Miesiac w Grecji“, gdzie rak wspominany byl na kazdej stronie. No i teraz zabralam sie za Judith McWilliams „Nie zapomnisz mnie“. Zaczelo sie od wypadku, zaraz potem operacja i to jak zwykle na mozgu…
Zadna z tych ksiazeczek nie byla Medicalem.
A zatem nie wystarczy unikac Medicali, zeby nie trzeba bylo czytac o chorobach.
Mimo takiego zlego poczatku, wierze, ze „Nie zapomnisz mnie“ dalej bedzie bardzo udany.28.12.2010 21:04
Opinia na temat książki Utracone wspomnienia
-
janka
napisała: W „Zemscie milionera“ znajduja sie trzy elementy, ktore mi bardzo przeszkadzaly w czytaniu:
1-trzyletnie dziecko pobite przez wlasnego tatusia tak mocno, ze musi miec operacje na mozgu
2-glowna bohaterka, ktora w wyniku wypadku samochodowego kuleje i ma blizne na czole
3-jej przyjaciel, ktory w wyniku tego samego wypadku jest sparalizowany od pasa w dol
Wole, gdy smutne sprawy, wypadki i choroby opisywane sa w powaznych powiesciach. W nowelkach o milosci mi nie pasuja. A na dodatek jest w nowelkach za malo miejsca, zeby jakims powaznym tematem zajac sie gruntownie. Te straszne tematy sa wiec tylko lizniete, a ja nie wiem po co. Moze to ma dodac korzysci dramaturgii. Niestety nie dodaje. Rozprasza.
Poza tymi trzema negatywnymi elementami, reszta ksiazeczki byla dla mnie calkiem OK.28.12.2010 20:52
Opinia na temat książki Zemsta milionera
-
janka
napisała: Czesc srodkowa nie byla wydana jako Swiatowe Zycie, tylko jako Romans, a powinna byc Medicalem.
Jest straszna. Moze czytelnikom naprawde popsuc humor. Wyraz „rak“ jest na kazdej stronie odmieniany przez wszystkie przypadki. Okropne i przygnebiajace. A na koncu przedstawiony jest problem osoby chorej psychicznie, ktorej wystarczylo oznajmic, ze jest chora, zeby problem byl zalatwiony. Urocze.28.12.2010 20:19
Opinia na temat książki Małżeństwo po grecku
-
janka
napisała: Mam jedna dobra i jedna zla wiadomosc.
Najpierw dobra:
Wszystko, co napisala Sara Craven da sie czytac. Nigdy nie ma tam niepotrzebnego belkotu. Nie ma sie wrazenia, ze bohaterowie sami sobie zaprzeczaja. Nie ma rzeczy niedopracowanych. Taka jest tez ta nowelka. Od poczatku do konca spojna i przemyslana. Postepowanie bohaterow jest dobrze umotywowane. Wszystko pasuje. Czytanie jej nie jest strata czasu.
A teraz zla wiadomosc:
Mimo dobrego warsztatu, jaki posiada Sara Craven, czesto niestety brak jej pomyslow, zeby zrobic z nowelki arcydzielo takie, jak „Wloski hrabia“, „Luksusowy kamuflaz“, „Wybranka baroneta“ czy „Zycie jak teatr“. Czasem wychodzi jej nuda.
„Miesiac w Toskanii“ plasuje sie gdzies pomiedzy tymi dwiema kategoriami. Nie jest calkiem nudny, sa w nim pewne lepsze momenty, ale w sumie nie jest to zadna perelka.
Cala opowiesc jest slabiutka pod wzgledem emocjonalnym. Autorce nie udalo sie wymyslic solidnych powodow do uzasadnienia postepowania glownej bohaterki. Marisa jest glupiutkim stworzonkiem, podatnym na manipulacje i kierujacym sie zle pojeta duma. Na szczescie Lorenzo jest bardzo OK. Zarowno jego charakter, jak i postepowanie, sa dobrze wpasowane w cala historie.
Najtrafniejsze wydaje mi sie tu okreslenie, ze „Miesiac w Toskanii“ to takie popluczyny po „Wybrance baroneta“. Bardzo duzo elementow powtarza sie w obu tych nowelkach, moglyby prawie miec jednakowe blurby, ale ta nowa do piet nie dorasta swojemu wzorcowi.28.12.2010 19:59
Opinia na temat książki Miesiąc w Toskanii
-
janka
napisała: Juz znalazlam!
Brat Luki, Roman, byl w „Podrozy do Irlandii“.22.12.2010 18:23
Opinia na temat książki Wieczór na Manhattanie, Testament z Nowego Jorku
-
janka
napisała: To jest baaardzo dobre pol.
A do kompletu jest kawalek jednej pani na okladce „Zbuntowanej“.22.12.2010 00:13
Opinia na temat książki Wszystko albo nic
-
janka
napisała: Zaczynalam czytac „Wieczor na Manhattanie“ z wielkimi obawami, ze kolejna ksiazeczka Kim Lawrence bedzie wygladala jak „Powrot do Grecji“ i „Podroz do Irlandii“. Czyli najpierw przez wieksza czesc tekstu beda smieszne i zlosliwe dialogi, a potem nagle BUM – wielka zmiana nastroju – koncowka bedzie nudna lub tragiczna, a moze chaotyczna, w kazdym razie niepasujaca do calego tekstu i pozostawiajaca po sobie niesmak.
Na szczescie tym razem bylo inaczej – obylo sie bez BUM. Nowelka trzymala rowny poziom od poczatku do konca. Poziom nie byl zbyt wysoki, ale to nie przeszkadzalo. Czytalo sie bardzo lekko.
Napisana zostala wedlug tego samego schematu, co wyzej wymienione nowelki. Dwoje bohaterow sie nie lubi (jak zwykle oznacza to, ze sobie mocno dogryzaja), potem odkrywaja ze sie kochaja.
To jest jedna z tych ksiazeczek, ktore mozna przeczytac, np. dla relaksu, albo na poprawe humoru, albo dla zabicia czasu. A potem o niej zapomniec i wiecej nie wracac.
Polecam ja z czystym sumieniem do przeczytania.
P.S. Mozliwe, ze to nie jest wina autorki, ze koncowki wielu jej nowelek wypadaja tak strasznie zle. W tej chwili bardziej przychylam sie do opinii, ze wina lezy po polskiej stronie.
P.S. 2 Z tekstu wynika, ze brat glownego bohatera sam jest bohaterem jakiejs osobnej nowelki. Ale ktorej?21.12.2010 22:33
Opinia na temat książki Wieczór na Manhattanie, Testament z Nowego Jorku
-
janka
napisała: Ale dopiero dwa razy zgrzeszylam. Skoro ich normalnie nawet przez papier nie biore do reki, to wcale nie grzesze.
21.12.2010 00:11
Opinia na temat książki Uzdrawiające spotkanie, Iskra szczęścia
-
janka
napisała: Policjant? Jake? Na pewno ciacho!
Wyjazd na urlop nad ocean? Konflikt z policjantem? Ach!
To bedzie prawdopodobnie moj pierwszy Medical, ktory przeczytam do konca.20.12.2010 19:36
Opinia na temat książki Uzdrawiające spotkanie, Iskra szczęścia
-
janka
napisała: A co, jesli sie wcale nie ukaza? W zapowiedziach na styczen nie ma.
Ksiazeczka byla taka sobie srednia. Jak na Mirande Lee, oczywiscie, bo w porownaniu do wielu SZ innych autorek, to byla nawet bardzo dobra – miala rece i nogi, a czasem nawet glowe.
A tytul rzeczywiscie bardzo sie nie udal i tez go nie bede wymieniac. Bojkotujemy.19.12.2010 18:14
Opinia na temat książki Bogaty mąż z Sydney
-
janka
napisała: Rzeczywiscie ta autorka sie wyroznia. Chyba jest po prostu madra.
A „Wymarzony slub“ dlatego jest wedlug mnie lepszy niz „Malzenstwo idealne“, ze jest lagodniejszy w swej tematyce. Nie porusza ciezkich problemow, jak bezdomnosc, osierocenie, schodzenie mlodziezy na zla droge.
Czytajac te ksiazeczke jestem za kazdym razem w stu procentach zadowolona.
Bo to jest jeden z tych harlequinow, ktore po przeczytaniu powinno sie zachowac i do nich jeszcze wrocic. Nie raz.18.12.2010 03:20
Opinia na temat książki Wymarzony ślub
-
janka
napisała: Jeszcze sie nie zdazylo, zeby moje kolezanki przeoczyly jakiegos harlequina dla mnie. Zawsze umawiaja sie w kioskach wczesniej i ksiazeczki czekaja na boku.
Zamawiam co miesiac pelny komplet zielonych, fioletowych i czerwonych. Z pozostalymi seriami jest roznie, zawsze jednak decyduje sie w pore, ktore egzemplarze chce, zeby mi kupily – nie ma wiec tytulow, ktorych mi brakuje.
Przyjemnosc polowania i tak znam bardzo dobrze. Poluje np. na ksiazki, ktorych naklady sie juz skonczyly. Czasem sa to prawdziwe biale kruki i zdobycie takiego daje wiele satysfakcji.18.12.2010 03:10
Opinia na temat książki Wymarzony ślub
-
janka
napisała: „Bogaty maz z Sydney“ jest pierwsza czescia mini-serii. Wszystkie 3 czesci napisala Miranda Lee. Bohaterem kazdej czesci jest jeden z trojki przyjaciol, playboyow z Sydney.
W czesci drugiej Hugh Parkinson bedzie zdobywal swoja asystentke, Kathryn.
W czesci trzeciej James Logan bedzie musial udowodnic Megan, ze ozenil sie z nia nie tylko dlatego, ze byla w ciazy.
Nie przepadam za harlequinami autorek z Australii, ale ksiazeczki Mirandy Lee sa wyjatkiem.
Najczesciej sa udane, czesto sa bardzo dobre, a zdarzaja sie tez wysmienite. I przede wszystkim, zawsze sa dopracowane.18.12.2010 02:45
Opinia na temat książki Bogaty mąż z Sydney
-
janka
napisała: Nie, Magret, ja nie musze polowac. Polskie harlequiny zdobywaja dla mnie kolezanki, bo mnie czesto nie ma w kraju. Natomiast bardzo chetnie moge sie z Toba polaczyc w niecierpliwym oczekiwaniu na te nowelke. A pozniej, gdy bedziesz jej wstawiac 5 gwiazdek, to bede sie usmiechac od ucha do ucha.
P.S.
Wyzej napisalam, ze „Wymarzony slub“ to najlepsza ksiazeczka tej autorki, ale ta opinia krzywdze „Serce ze zlota“, ktore tez bylo swietne. Nawet mocniejsze emocjonalnie. Wiec dopisze, ze obie sa na pierwszym miejscu ex aequo.17.12.2010 01:48
Opinia na temat książki Wymarzony ślub
-
janka
napisała: Ach… Jestem w siodmym niebie. Kocham Liz Fielding. A „Wymarzony slub“ to najlepsza ksiazeczka tej autorki, z tych ktore dotad czytalam. Lepsza nawet niz „Malzenstwo idealne“, co nie bylo latwe do przebicia.
Jest w niej to, co lubie najbardziej, czyli nieporozumienie. Sylvie jest w ciazy i pewna jest, ze Tom wie, ze zostanie ojcem. Tymczasem Tom ani nie wie, ze to jego dziecka oczekuje Sylvie, ani nie orientuje sie, ze organizowany slub jest tylko impreza pokazowa, a nie prawdziwym slubem Sylvie i jakiegos innego domniemanego ojca dziecka.
Slodkie. Urocze. Sympatyczne. Cieple. Idealne.
Bardzo, bardzo polecam.16.12.2010 16:21
Opinia na temat książki Wymarzony ślub
-
janka
napisała: „Tajemnica diamentow“ jest pierwsza czescia szesciotomowej mini-serii. Akcja toczy sie w Australii i Nowej Zelandii. We wszystkich czesciach opisane sa losy dwoch skloconych ze soba rodzin, Blackstone i Hammond, zwiazanych z branza jubilerska.
1-Bronwyn Jameson
2-Tessa Radley
3-Maxine Sullivan
4-Jan Colley
5-Paula Roe
6-Yvonne Linsay
Przewazaja w tym gronie autorki mniej znane w Polsce (albo tylko mnie sie tak wydaje).
Pierwsza czesc czytalam po niemiecku dwa lata temu. Pamietam, ze byla slabiutka, taki najbardziej typowy Goracy Romans.16.12.2010 15:32
Opinia na temat książki Zakochana oszustka, Tajemnica diamentów
-
janka
napisała: Hudsonowie to mini-seria, ktora sklada sie z 6 czesci. W kazdej opisany jest jakis skandal zwiazany z Hollywood i swiatem filmu.
1-Leanne Banks
2-Emily McKay
3-Barbara Dunlop
4-Emilie Rose
5-Catherine Mann
6-Maureen Child
Jak widac, pracowaly przy tej serii same doswiadczone autorki Goracego Romansu.16.12.2010 15:08
Opinia na temat książki Bukiet na walentynki, Fałszywe zaręczyny
-
janka
napisała: To jest trzecia czesc mini-serii Rod Saxonow. Poprzednie byly wydane w pazdzierniku i listopadzie.
16.12.2010 14:48
Opinia na temat książki Pod dobrą opieką
-
janka
napisała: Nikt nie napisal ani slowa o tej ksiazeczce. Czyzby to znaczylo, ze nikt tego jeszcze nie przeczytal? Dziewczyny, ale Wy jestescie szczesciary. Dlaczego wlasnie ja musze sie tu meczyc?
Kasiek czasem pisze o czyms, ze jest tak bardzo zle, ze az dobre. Mnie to okreslenie pasuje wlasnie do „Marokanskiej tajemnicy“. Jest po prostu makabryczne. Mozna byloby uzywac tego tekstu jako formy tortury. Ktos o slabych nerwach moze popelnic samobojstwo, byle tego dalej nie czytac.
Ksiazeczka ma tysiace wad. I na tym wlasnie polega to, ze jest dobra – czyta sie ja bardzo szybko, zeby szybciej dowiedziec sie, jaki idiotyzm autorce jeszcze udalo sie napisac.
Zeby wymieniac wszystkie wady, trzebaby napisac 10 razy dluzszy tekst, niz cala ta opowiesc – dlatego napisze tylko o tym, co jest absolutnie nie do przyjecia, czyli o pokreconej „ „ „logice“ “ “ glownych bohaterow (potrojny cudzyslow, bo pojedynczy to byloby za malo):
Tamsin godzi sie wyjsc za maz za szejka-oprawce i da sie mu po slubie zabic, zeby jej siostra nie zostala zaglodzona na smierc przez ich brata sprawujacego nad nia opieke. Tamsin woli umrzec, niz zglosic problem do opieki spolecznej, prasy lub na policji, bo jej siostra nie moze trafic do domu dziecka. W domu dziecka bylaby samotna, a gdy Tamsin dla niej juz umrze, to wtedy nie bedzie samotna.
Gdy przed Tamsin staje mozliwosc uratowania siostry poprzez slub z inna osoba, taka ktora by jej nie katowala i nie zabila, to z kolei jej sie nie podoba, ze Marcos jej nie kocha, wiec po jakims czasie ja porzuci, a ona bedzie potem cierpiala. Czyli lepszy byl ten szejk-oprawca, ktory ja zabije, niz milioner-przystojniak, w ktorym sie zakochala.
Wedlug autorki 10 letnia dziewczynka nie jest w stanie sama zauwazyc, ze umiera z glodu, ani nie moze zrobic nic, zeby temu zapobiec. Pozostawiona sama w domu, grzecznie zostanie tam i umrze. Nie postara sie sama o jedzenie, ani nie poprosi nikogo o pomoc. Czy autorka nigdy w zyciu nie spotkala dziesiecioletniego dziecka?
Glowny bohater boi sie zakochac i nie chce nigdy miec dziecka, bo wszystkie osoby, ktore wczesniej kochal, to znaczy jego rodzice i brat, nie zyja. Uznal wiec, ze kazdy, kogo on pokocha musi umrzec. Poslugujac sie taka logika, wszystkie osoby, ktorym zmarli rodzice, nie moglyby nigdy zawierac malzenstw i rodzic dzieci, zeby nie spowodowac ich smierci.
To nie koniec przykladow tej logiki, ktora zwala z nog, ale kto chce znac ich wiecej, ten niech sam przeczyta te ksiazeczke. Czemu tylko ja mam cierpiec?
Jedyna rzecza, jaka z wielka przyjemnoscia moge pochwalic, jest dobor tytulu. „Marokanska tajemnica“ – ten tytul jest nieslychanie adekwatny do tresci. Naprawde pozostaje tajemnica, dlaczego ta ksiazeczka ujrzala swiatlo dzienne.16.12.2010 03:00
Opinia na temat książki Wenezuelski milioner, Marokańska tajemnica
-
janka
napisała: Masz racje. Te wielkie skroty wynikaja bardziej ze specyfiki harlequinow, a nie jezyka angielskiego.
Zauwazylam, ze w Ameryce autorki harlequinow (i wydawnictw tego typu), ktorym udalo sie awansowac do grona pisarek, wydajacych powiesci, wykupuja prawa do swoich dawnych nowelek, poprawiaja i przerabiaja je (czasem dodaja tez nowe watki) i wydaja drugi raz w innym wydawnictwie. Taka ksiazka ma prawo byc dokladnie przetlumaczona i nieokrawana przed wydaniem. W Niemczech zostalo juz wydanych co najmniej kilka wlasnie takich wersji. Pozostaje nam czekac, ze nasze ulubione harlequiny pewnego dnia zostana rowniez tak wydane.12.12.2010 17:26
Opinia na temat książki Co przyniesie ranek?, Dziewczyna z prowincji
-
janka
napisała: Widzialam juz , ze jest ostatnia czesc, ale ja tego historyka nie czytam. Bede natomiast czytac ten nastepny ebook, ktory sie zacznie 20 grudnia.
Maureen Child - Naechte voller Leidenschaft:
http://www.cora.de/product_info.php/info/p8636?et_cid=61&et_lid=15780&et_sub=12b_2010
Na stronie Cory nie ma niestety w tym roku dodatkowego ebooka dodawanego codziennie w Adwencie, tak jak to bylo w obu ostatnich latach. Szkoda.10.12.2010 22:16
Opinia na temat książki Pakiet Dziedzictwo i Arystokraci
-
janka
napisała: Czytanie po angielsku nie sprawia mi az takiej przyjemnosci, jak czytanie po polsku. Tez wolalabym dokladniejsze tlumaczenia, niz oryginal.
Jednak raczej nie jest to przy harlequinach mozliwe. Specyfika jezyka angielskiego jest za to odpowiedzialna. Wyrazy sa krotsze, zdania duzo prosciej budowane. Przy dokladnym tlumaczeniu wyszloby za duzo stron. Nic na to nie mozna poradzic09.12.2010 22:28
Opinia na temat książki Co przyniesie ranek?, Dziewczyna z prowincji
-
janka
napisała: Z tym plaszczeniem to jest troche inaczej, niz sie pozornie wydaje.
W ostatnich tygodniach przeczytalam w angielskich oryginalach duzo harlequinow, ktore juz wczesniej czytalam po polsku lub niemiecku. Okazalo sie, ze tlumaczenia tych ksiazeczek byly naprawde bardzo okrojone, szczegolnie koniec bardzo mocno szedl pod noz. Widocznie tlumaczy sie tak, jak leci, bez skrotow, a potem obcina sie koncowke, gdy okazuje sie, ze calosc wyjdzie za dluga. W jednym z tych harlequinow na koncu bylo jeszcze prawie 30 (!!!) stron plaszczenia sie i tlumaczenia glownego bohatera. Przy czym wytlumaczone byly pewne watki, ktorych z tresci w tlumaczeniu w ogole nie mozna bylo sie domyslic. W kilku harlequinach oprocz skrotow na koncu, obciete byly cale epilogi.
Wydaje mi sie, ze jezeli przy czytaniu mamy gdzies wrazenie, ze bohater za malo sie plaszczy, to w oryginale raczej nie mialybysmy tego wrazenia.
Pozostaje wybor, albo na koncu samej dopowiadac sobie te brakujace strony z plaszczeniem, albo czytac oryginal.09.12.2010 20:01
Opinia na temat książki Co przyniesie ranek?, Dziewczyna z prowincji
-
janka
napisała: Podoba mi sie ta okladka. jest taka slodka i mila (ze az przytulna). Wprawdzie Aniolek jest nieco infantylny, ale calosc jest baaardzo urocza.
Zawsze w zimie najbardziej lubie jasno niebieski kolor, ta okladka swietnie trafila w moj nastroj przedswiateczny.29.11.2010 14:39
Opinia na temat książki Portret anioła
-
janka
napisała: Mam nadzieje, Magret, ze tu zajrzysz i przeczytasz.
Nowy odcinek Dunkel wie der Tod (Kapitel 20) bedzie oficjalnie w poniedzialek, ale jesli chcesz, to mozna go przeczytac juz wczesniej. Link do niego:
http://www.cora.de/product_info.php/info/p7915?et_cid=61&et_lid=15780&et_sub=12a_2010
Na niemieckiej stronie Harlequina w poprzednich latach w grudniu byl dodawany drugi ebook. Nowe rozdzialy dochodzily codziennie jako prezent przed Bozym Narodzeniem. Warto tam zagladac.26.11.2010 14:23
Opinia na temat książki Pakiet Dziedzictwo i Arystokraci
-
janka
napisała: Wszystko sie zgadza, Kasiek. To co dla mnie bylo nudne, moze kogos innego zachwycic.
A po drugie, jesli ktos nie przeczyta, to nie bedzie wiedzial, ani kto byl morderca, ani kto byl szantazysta. W zwiazku z tym, niezaleznie, czy nudne, czy nie, i tak duzo osob to przeczyta.
Opowiesc zawierala duzy potencjal, ktory przez autorke w ogole nie zostal wykorzystany. Wedlug mnie zmarnowala ciekawa sytuacje poczatkowa. Czytajac, najbardziej zalowalam, ze autorka nie wplotla do tresci watkow kryminalnych.22.11.2010 21:10
Opinia na temat książki Wszystko dla ukochanej
-
janka
napisała: Duzo tracisz, Crissy, bo poprzednie czesci byly bardzo dobre. Tylko ta ostatnia nie wyszla.
20.11.2010 02:00
Opinia na temat książki Wszystko dla ukochanej
-
janka
napisała: Lubie wszelkiego rodzaju zbiegi okolicznosci: „Swiateczne marzenia“ ukaza sie w Niemczech, tak samo, jak u nas, 26 listopada 2010. To wyjatkowa sytuacja. Zwykle ksiazeczki w Niemczech ukazuja sie rok, a nawet dwa przed naszymi wydaniami. Tylko raz widzialam, zeby polska wersja wyprzedzila niemiecka.
„Drogocenna jemiola“ natomiast ukazala sie przed miesiacem. Jeszcze jej nie czytalam i przed ukazaniem sie polskiej wersji juz nie zdaze.20.11.2010 01:53
Opinia na temat książki Świąteczne marzenia, Drogocenna jemioła
-
janka
napisała: A ja wlasnie te druga autorke kojarze, bo przed miesiacem kupilam jej ksiazeczke po niemiecku, tylko niestety nie mialam jeszcze okazji tego przeczytac. Teraz juz zaczekam na wersje polska.
Ta wspolna noc bohaterow wydarzyla sie w hotelu „Shangri-La“. Wlasciwie przestalam juz czytac Gorace Romanse, ale tym razem zrobie wyjatek, bo mi sie nazwa hotelu spodobala.
Zakladam, ze Paula Roe jest albo Australijka, albo Nowozelandka, bo napisala jedna z czesci mini-serii Blackstone – Hammond.20.11.2010 01:30
Opinia na temat książki Co przyniesie ranek?, Dziewczyna z prowincji
-
janka
napisała: To jest okladka listopadowego SZ 265, grudniowa raczej bedzie inna.
20.11.2010 01:12
Opinia na temat książki Zemsta milionera
-
janka
napisała: Wydaje mi sie, ze to nie bedzie wydane z ta okladka, bo tak wyglada jeden z listopadowych SZ Duo.
Nowelek jeszcze nie czytalam, ale nie zdziwie sie, jesli sie okaze, ze obie maja duzo scen seksu, gdyz w Niemczech wydane byly w „goracych“ seriach: „Zakochany agent“ w Baccara, odpowiadajacej naszemu Goracemu Romansowi (i mial bardzo goracy tytul), a „Wladza i pieniadze“ w Julii z bordowa okladka (w tej serii wydawniczej z zalozenia, czym ciemniejszy kolor okladki, tym goretsza tresc).20.11.2010 01:05
Opinia na temat książki Władza i pieniądze, Zakochany agent
-
janka
napisała: Ostatnia i najgorsza czesc tej mini-serii. Tak slaba i nudna, ze az niewarta, zeby o niej pisac.
20.11.2010 00:50
Opinia na temat książki Wszystko dla ukochanej
-
janka
napisała: Czytalam te ksiazeczke juz dawno temu po niemiecku. Byla bardzo, bardzo slabiutka. Typowa Abby Green.
20.11.2010 00:48
Opinia na temat książki Nad jeziorem Como
-
janka
napisała: No wlasnie!
Mowie juz od lat, ze Susan Stephens powinna rowy kopac, a nie romanse pisac. Gdybym spotkala Zlota Rybke, to jedno z moich zyczen byloby, zeby tej pani wreszcie pradu zabraklo (dlugopisem mam nadzieje, ze nie pisze).
Ona zawsze strasznie zneca sie nad bohaterkami, ma jakas smykalke do sadyzmu.
Nigdy, przenigdy jej nie wybacze, ze kazala Ellie po spotkaniu z Alexandrem cala noc spedzic na lawce w parku.
„Prywatna wyspa“ Susan Stephens to byl moj pierwszy w zyciu kupiony harlequin. To bylo ponad 2 lata temu, a HQ byl po niemiecku. Gdybym go od razu wtedy przeczytala, to nigdy nie kupilabym zadnego innego, ani po niemiecku, ani po polsku. Na szczescie najpierw kupilam i przeczytalam inne, wsrod ktorych trafilam na prawdziwe perelki. Zakochalam sie w nich i ciagle staram sie znalezc takich jak najwiecej.
Mam swoja prywatna skale oceniania ksiazek: od zera do trzech punktow. Specjalnie dla Susan Stephens wprowadzilam na skali minus 1.18.11.2010 19:08
Opinia na temat książki Prywatna wyspa, Książę z innej bajki
-
janka
napisała: Zdarza sie, ze marudzimy tu na stronie, ze okladka jest nietrafiona, albo brzydka. Czasami do marudzenia starcza, ze kolor albo dlugosc wlosow modelki na okladce nie jest taki jak miala bohaterka. I juz jest zle.
W przypadku tej ksiazeczki chyba zostal pobity rekord niezgodnosci okladki i tekstu.
Akcja tytulowego „Tygodnia w raju“ toczy sie w mieszkaniu w Chicago, bohaterowie spedzaja ten czas praktycznie nie wychodzac z mieszkania i pakujac dobytek dwoch kolezanek przed przeprowadzka. Pozniej akcja przenosi sie wprawdzie do domu stojacego na plazy w okolicach Nowego Orleanu, ale nadal nie ma nic wspolnego z obrazkiem z okladki.
Akcja „Milosci na urodziny“ toczy sie w Londynie i okolicach. Tam plaza nawet chyba nie byla wspominana.
Prawdopodobnie okladka dobierana byla nie do tresci, a do pierwszego tytulu, bo do niego dobrze pasuje.
Uwazam zreszta, ze ten pierwszy tytul byl bardzo zle dobrany. Sama spedzilam niedawno duzo czasu na pakowaniu dobytku i dobrze wiem, ze to nie raj.15.11.2010 22:33
Opinia na temat książki Tydzień w raju, Miłość na urodziny
-
janka
napisała: „Tydzien w raju“ pod wieloma wzgledami przypomina “Milosc na urodziny“. To taka sama mila opowiastka, ktora lekko sie czyta. Bez wad, bez przesady w zadna strone. Tez jest sredniaczkiem, o ktorym po przeczytaniu mozna szybko zapomniec.
Dzieje sie w niej jeszcze mniej, niz w „Milosci na urodziny“, chyba ze ktos za akcje uwaza sceny seksu.
I jeszcze mniej pasuje do serii Swiatowe Zycie. Nie ma tu ani jednego elementu, z tych wymienionych w opisie serii. Nie ma bogactwa, arystokracji, milionerow, gwiazd show biznesu, luksusu, podrozy po swiecie. Nie ma nawet sukcesow w zyciu zawodowym (sa dopiero plany), ani smialego realizowania marzen.
Poniewaz nowelka napisana zostala przez Amerykanke, mysle ze lepiej pasowalaby do serii Goracy Romans (albo Pokusa, gdyby jeszcze byla wydawana).
Obie nowelki: „Tydzien w raju“ i Milosc na urodziny“ zabladzily do zielonej okladki, ale nie maja czego tu szukac. To jedna wielka pomylka. Jesli ktos lubi czytac wylacznie Swiatowe Zycie, to tym razem powinien trzymac sie od ksiazeczki z daleka.14.11.2010 17:25
Opinia na temat książki Tydzień w raju, Miłość na urodziny
-
janka
napisała: „Dama w tarapatach“ jest swietna. Czyta sie bardzo dobrze i szybko. Napisane jest plynnie.
Podobalo mi sie w niej wszystko: rozwoj wydarzen, bohaterowie, klimat opowiesci, miejsce akcji, nawet czas.
Balam sie, ze beda mi przeszkadzac wspolczesne dialogi, ale potraktowalam to jakby to bylo tlumaczenie z dawnego w nasze. Nieco przeszkadzalo mi z kolei, gdy tlumaczka uzywala wyrazow, ktore juz wyszly z uzycia, np. chuc. Potraktowalam to jako brak konsekwencji. Uwazam, ze trzeba sie na cos zdecydowac: albo uzywac jezyka wspolczesnego dla czasow, w jakich toczy sie akcja, albo wspolczesnego dla czytelnika.
Gdybym wystawiala oceny tu na tej stronie, to dalabym 5 gwiazdek. Zasluzyla.12.11.2010 16:53
Opinia na temat książki Dama w tarapatach
-
janka
napisała: W planie wydawniczym na grudzien niestety nie ma trzeciej czesci mini-serii o Saxonach. Historia milosci Amy i Heatha pozostanie na razie tajemnica.
10.11.2010 21:18
Opinia na temat książki Przybysz z Hiszpanii
-
janka
napisała: Zauwazylam, ze australijskie i nowozelandzkie autorki harlequinow (np. Anna Cleary) probuja nasladowac autorki amerykanskie. W przypadku powyzszej ksiazeczki widac, ze na Amerykankach postanowila wzorowac sie rowniez autorka z Wielkiej Brytanii (Heidi Rice).
Wlasnie „Swiatla Las Vegas“ i „Magnat prasowy“ sa wspanialym przykladem tego wzorowania sie: Mamy tutaj do czynienia z dwoma swietnymi blurbami, ktore fantastycznie budza ciekawosc i zachecaja do przeczytania nowelek, czyli tak, jak jest w typowym Goracym Romansie. Opisane sytuacje sa oczywiscie bardzo malo prawdopodobne – w zyciu przecietnej czytelniczki nie maja prawa sie zdarzyc. I dokladnie tak samo, jak u Amerykanek, tylko poczatki opowiesci sa fajne, a potem nuda, nuda, nuda. Albo czytamy nudne dialogi, ktore niczego nie wnosza do opowiesci, albo czytamy nudne opisy zwyklych codziennych czynnosci, ktore tez niczego nie daja. Dla okrasy jest stwarzanie przez bohaterow sztucznych problemow z drobiazgow.
Gratuluje obu autorkom, udalo im sie znakomicie trafic w schematy kolezanek zza oceanow i idealnie stworzyc takie samo byle co, jak tworza Amerykanki.
W sumie oceniam, ze obie nowelki sa na poziomie srednim dla harlequinow. Wszystko jest typowe, przecietne i nijakie.
P.S. Bardzo podoba mi sie okladka.09.11.2010 18:33
Opinia na temat książki Światła Las Vegas, Magnat prasowy
-
janka
napisała: Fan-tas-tycz-na!
Swietna ksiazeczka. Perfekcyjna. Idealna. Doskonala. I inne synonimy.
Tak wlasnie powinien wygladac harlequin. Inne harlequinki powinny teraz patrzec i sie uczyc.
Nie ma w tej ksiazeczce ani jednego zbednego zdania. Nie brakuje tez niczego.
Bohaterowie sa idealni. Nie byli w dziecinstwie gwalceni, ani nie mieli innych wielkich traum. Stopien nieszczesc, ktore ich spotykaly jest w sam raz. Nie musimy psuc sobie humoru ich problemami.
Glowna bohaterka nie jest bezpodstawnie o nic glupiego posadzana (w innych SZ sa: o chciwosc, o lapanie milardera na meza, o niewiernosc itd). Wszystkie nieporozumienia wynikaja z winy bohaterki – ona naprawde nabroila i musi z tego wybrnac, w czym bardzo pomaga jej bohater.
Bohaterowie nie szamocza sie ze swoimi uczuciami – nie musimy czytac, ze ktos kogos kocha na pewno, a po 3 stronach, ze zastanawia sie, czy sie moze nie zaczyna zakochiwac.
Nie ma tu niczego nudnego, nawet przez chwile. Ilosc akcji jest w sam raz, opisy bardzo wywazone. Dialogi idealnie dobrane. Nie zmienilabym ani jednego wyrazu.
Zeby nie bylo nieporozumien, to napisze, ze nie jest to jedna z tych ksiazeczek, ktora budzi wielkie emocje. Ani jedna z tych, ktore chcialoby sie czytac wielokrotnie. Nie. To jest taka, ktora czyta sie raz, ale za to dobrze. Poprawia humor. Sprawia, ze po przeczytaniu jest sie zadowolonym, bez uczucia, ze ktos ukradl nam nasz czas.
Czyta sie tak plynnie, jak powiesci utalentowanych pisarek. Az brak mi bylo momentu, w ktorym mozna byloby przerwac czytanie i odlozyc to na nastepny dzien. Przez co jestem teraz niewyspana. Gdybym wiedziala, to nie zaczynalabym czytac po drugiej w nocy. Ale mi nie zal. Dla takiego harlequina moge zawsze zarwac noc.09.11.2010 14:38
Opinia na temat książki Bal w górach Szkocji
-
janka
napisała: Opowiadana historyjka sama w sobie jest OK, ale styl, w jakim zostala przedstawiona, jest katastrofalny. Caly czas mialam wrazenie, ze czytam naszkicowany schemat utworu literackiego (np. powiesci), do ktorego ktos wkleil wstepne propozycje dialogow. Autorka na pewno miala zamiar nad ta prowizorka jeszcze popracowac i przerobic ja w koncowy tekst. Prawdopodobnie zapomniala. Otrzymalismy w zwiazku z tym produkt w stanie surowym.
Przeczytanie takiego projektu utworu tez ma pewien sens: mozemy dzieki temu poznac, jak przebiega praca nad utworem, od wstepnego projektu do ukonczonego tekstu. W tym przypadku poznajemy jedna z wczesniejszych faz pracy nad ksiazka.
Od mojej ukochanej Lynne Graham wymagam czegos wiecej. Czesto pisze tak dobrze, ze nawet tlumacze nie daja rady skopac jej ksiazeczek. Tym razem nawet najlepszy tlumacz nie moglby niczego uratowac. Efekt koncowy wyglada tak, jakby dziecko z czwartej klasy musialo napisac dluzsze opowiadanie na zadany temat.
Wersja niemiecka byla odrobine lepsza (mniej nudna), widocznie niemieckie dziecko nie chodzilo az tyle na wagary.08.11.2010 22:52
Opinia na temat książki Milioner szachista
-
janka
napisała: Mini-seria Gambrelli, to trzy ksiazeczki napisane przez Carole Mortimer:
-Angielska narzeczona - SZ 247 (sierpien 2010)
-Sycylijski hrabia - SZ253 (wrzesien 2010)
-Przyjecie w Paryzu – SZ 259 (pazdziernik 2010)08.11.2010 19:50
Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu
-
janka
napisała: Crissy, wysoko poprzeczke to Ty postawilas moim opiniom. Teraz nie bede mogla jesc ani spac ze strachu, czy sie nie zawiedziesz.
Jak przeczytasz, to napisz, co o nich sadzisz.
Nadal uwazam, ze te ksiazeczki sa warte kupienia i przeczytania, nawet kilkakrotnego. Nie zamierzam zmieniac zdania i bede dalej zachwalac, zachwalac, zachwalac…08.11.2010 19:43
Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu
-
janka
napisała: Nandini, straszna z Ciebie papla. Nieladnie. Mozesz komus, kto jeszcze nie czytal, bardzo popsuc zabawe.
08.11.2010 19:27
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: W latach 2002-2003 te opowiesci ukazaly sie, jako 4 oddzielne ksiazki, pod innymi tytulami. Byly to: „Czas niepamieci“, „Goscinne wystepy“, „Beztroski ksiaze“ i „Arystokraci“.
W latach 2006-2007 ukazaly sie jeszcze raz, w serii wydawniczej Bestsellers, jako 2 podwojne ksiazki, pod tytulami: „Dziedzictwo“ i „Ksiazecy rod“ (jak wyzej juz napisala Kasiaxxx).
Byly wiec juz rozne mozliwosci, zeby poznac losy Gabrielli, Aleksandra, Bennetta i Camilli. Moze, Magret, czytalas je kiedys pod innymi tytulami i dlatego wydaja Ci sie znajome.02.11.2010 21:27
Opinia na temat książki Pakiet Dziedzictwo i Arystokraci
-
janka
napisała: To brzmi bardzo dobrze. Szkoda, ze nie mam teraz czasu tego przeczytac. Musze zaczekac na tego Doopka az do przyszlego tygodnia.
01.11.2010 19:26
Opinia na temat książki Pora na miłość
-
janka
napisała: Oj, Kasiek, co Ty sobie myslisz? Napisz cos wiecej dla dobra tych, co jeszcze nie czytali, a nie tak nas w niepewnosci trzymasz. Napisz chociaz, kto lepszy, maz czy kochanek. Ja trzymam kciuki za kochanka, a maz niech sie wypcha.
01.11.2010 19:00
Opinia na temat książki Pora na miłość
-
janka
napisała: No to szkoda. Blurb bardzo mi sie podoba, ale do przeczytania calej mini-serii na razie mnie nie ciagnie. Poprzednie czesci nie mialy zbyt pochlebnych opinii tu na stronie i podejrzewam, ze cala seria moze okazac sie slaba.
29.10.2010 22:33
Opinia na temat książki Na krawędzi
-
janka
napisała: Przyznam, ze juz sie pogubilam. Lecialy tu na zmiane dwie mini-serie: Kenner County Crime Unit i The Colby Agency. Czy „Na krawedzi“ nalezy do ktorejs z tych mini-serii, czy jest oddzielna ksiazka?
29.10.2010 21:24
Opinia na temat książki Na krawędzi
-
janka
napisała: Juz na poczatku ksiazeczki zgadlam, jakie powiazania wystapia pomiedzy Adrianem i niezyjacym mezem Sharni. Zgadlam naprawde. Jestem z siebie niesamowicie dumna, bo w kryminalach jeszcze nigdy nie udalo mi sie niczego zgadnac.
Inaczej, niz Crissy, podobalo mi sie wlasnie to, ze bohaterowie przy pierwszym spotkaniu poszli do lozka. Przeciez ona 5 lat tesknila za kims o takiej twarzy! Na co mialaby jeszcze czekac? W setkach harlequinow zdarza sie to tak szybko i nikogo to nie dziwi, a tu przynajmniej bylo jakies uzasadnienie, dla mnie wystarczajaco dobre. Bylabym zawiedziona, gdyby sie na to nie zdecydowala. Zdziwilo mnie tylko, ze nie czekali do wieczora, ale potem okazalo sie, ze wieczorem to nie byloby juz mozliwe.
Z tej nowelki plynie moral, ze lepiej cos zrobic po poludniu, niz czekac do wieczora i zalowac, ze przepadla okazja.
Ksiazeczke czyta sie bardzo dobrze. Nie ma zadnych wad typowych dla tego rodzaju opowiesci. Wszystko jest logiczne, spojne i dobrze umotywowane.
I zgadzam sie z kazdym slowem komentarza Fonin, rowniez z tymi o okladce.29.10.2010 19:29
Opinia na temat książki Weekend w Sydney
-
janka
napisała: „Przepis na romans“ to pierwsza czesc mini-serii o trzech osieroconych i rozdzielonych w dziecinstwie dziewczynkach, ktore po 25 latach probuja sie odnalezc.
29.10.2010 18:58
Opinia na temat książki Przepis na romans
-
janka
napisała: Wlasnie zaczelam czytac „Weekend w Sydney“ i zauwazylam, ze to musi byc dalsza czesc mini-serii. W tej opowiesci jest wzmianka o bohaterach „Wieczorow w Sydney“ tej samej autorki, SZduo 146 (styczen 2009).
Gdzies na swiecie na pewno istnieje tez trzecia czesc, ktora do tych dwoch pasuje, ja niestety na razie jej nie wytropilam. Moze bohaterami tej brakujacej czesci sa Kerry i Ben?
„Wieczory w Sydney“ naleza do tego nielicznego grona moich harlequinowych perelek, ktore potrafie czytac wielokrotnie. Jestem wiec pelna nadziei, ze „Weekend w Sydney“ tez nie zawiedzie moich oczekiwan.27.10.2010 00:57
Opinia na temat książki Weekend w Sydney
-
janka
napisała: Przeczytalam „Milosc na urodziny“ i moge ja z czystym sumieniem polecic. Lekko sie czyta, mila opowiastka. Myslalam, ze oprocz tego pocalowania nieznajomego, bedzie wiecej propozycji, co jeszcze mozna ciekawego zrobic, ale niestety nie, te inne rzeczy na liscie Jane, byly calkiem zwyczajne, bardziej punkty do zaliczenia przez turystow.
Jest to typowy harlequin, ale nie typowe Swiatowe Zycie. Glowni bohaterowie to archiwistka i meteorolog (nie do konca zwykly meteorolog, troche byl wyjatkowy, ale jednak „tylko“ meteorolog). Nie ma tu miliarderow, ani milionerow, ani nastepcow tronu nieistniejacych panstewek. A Mitch podrozowal zwyklymi samolotami, na dokladke z przesiadka. Co za nedza. Nie mial nawet swojego samolotu. Bardzo mi sie to podobalo, bylo takie odswiezajace, po tych wszystkich miliarderach.
Opowiesc chyba nie ma wad, bylo romantycznie, bylo bardzo fajne zakonczenie, bylo to, co powinno. Nie bylo przesady pod zadnym wzgledem. Taki prawdziwy typowy sredniaczek.26.10.2010 22:03
Opinia na temat książki Tydzień w raju, Miłość na urodziny
-
janka
napisała: Sama nie mam zielonego pojecia, czy ja te ksiazeczke polecam, czy od niej odstraszam.
Opowiesc jest bardzo niespojna. Moze inna osoba pisala do strony 100, a inna konczyla. Moze autorka ma rozdwojenie jazni, a moze nie miala innego pomyslu na zakonczenie tekstu. W kazdym razie dokladnie te same odczucia mialam przy czytaniu „Podrozy do Irlandii“ tej autorki. Moze wiec Kim Lawrence robi to specjalnie? Przy innych jej ksiazeczkach nie rzucilo mi sie w oczy nic takiego. Zwykle mialy u mnie 1 na 3 mozliwe punkty, a niektore nawet 2.
Przemyslalam to sobie dokladnie i widze tu jedno rozwiazanie.
Jesli ktos chce sie posmiac (na glos), rozerwac i zabawic, to niech przeczyta dwie trzecie ksiazeczki, a reszte sobie odpusci.
Jesli ktos lubi medicale, choroby, nieszczescia, biedne cierpiace dzieci, nudne gadanie, to niech przeczyta tylko koncowa jedna trzecia.
Przeczytalam ponad tysiac harlequinow i wsrod nich ten byl jedyny, ktory zle sie skonczyl: Malusienkie, cierpiace po wypadku i operacji, dziecko lezy obolale i przerazone samo w sali pooperacyjnej, a jego rodzice, stwierdzajac, ze nie przepadaja za szpitalami, wychodza sobie na spacerek, zeby podyskutowac o swoich uczuciach. To nie jest Happy End!26.10.2010 21:30
Opinia na temat książki Powrót do Grecji
-
janka
napisała: Dwie trzecie opowiesci bardzo mi sie podobalo, reszta prawie wcale.
Angolos chce odzyskac Georgie. Kiedys ja wyrzucil z domu, teraz tego zaluje. Georgie reaguje na to, jak w prawdziwym zyciu, nie ufa mezowi, obawia sie, ze znowu zostanie przez niego skrzywdzona. Jest pyskata i zlosliwa. Bardzo dobrze bawilam sie czytajac dialogi. Moge smialo okreslic je jako doskonale. A Angelos na takie traktowanie w pelni zasluzyl.
W pewnym momencie te fajne dialogi zaczely przemieniac sie w klotnie, czytanie zaczelo mnie meczyc, nastapil jakis przesyt. Wlasnie w tym momencie zmienil sie styl tekstu – niestety nie na lepsze.
Georgie diametralnie zmienila swoje postepowanie. Uwierzyla, ze Angolos mial powody do swego zachowania i chciala stworzyc podstawy szczesliwego zycia rodzinnego. Wybaczyla mu i zrobila to tak szybko, ze Angelos za nia nie nadazyl.
Angelos powinien sie plaszczyc i czolgac. Czytelniczki bylyby szczesliwe. A on, glupi, nie robi tego, bo uwaza, ze swoim niegodziwym postepowaniem nie zasluzyl na wybaczenie. Wiec nawet nie probuje walczyc. Tu raczej zona sie stara, zeby on wybaczyl sam sobie i zapomnial. A czym bardziej ona sie stara, tym bardziej on uwaza, ze jest niegodny.
Ta ostatnia czesc mniej mi sie podobala. Po tych atrakcyjnych dialogach na poczatku spodziewalam sie lepszej koncowki. Na pewno bylo to bardzo oryginalne (szczegolnie ten brak czolgania sie byl nowatorski), ale lekko nudnawe. Mozliwe, ze bylo romantyczne, ale ja mam slabe oko do romantyzmu, nie zauwazylam. Poza tym bylo tam cos, czego absolutnie nie lubie, czyli bardzo chore dziecko. Mysle, ze to znecanie sie nad maluchem autorka mogla sobie darowac. Chciala wprowadzic troche dramatyzmu do akcji, ale mogla przeciez wymyslic cos innego, np. zla tesciowa. Jesli musiala juz krzywdzic dziecko, to przeciez skrecona nozka albo chore gardlo by wystarczylo. Ciezko mi jest tez wyobrazic sobie rodzicow, ktorzy chwile po ciezkiej operacji synka (na mozgu!) wychodza na spacer, zeby rozmawiac o swoim zwiazku.
W sumie, mimo tych wad, z czystym sumieniem mozna polecic te ksiazeczke do przeczytania. A odzywki Georgie zasluguja na to , zeby uczyc sie ich na pamiec.
Moja najukochansza ksiazeczka z firmy Harlequin jest „Shattered Trust“ Jacqueline Baird (napisana przed 20 laty). Pisalam juz gdzies o niej i bede jeszcze nie raz. Gdyby wydana byla po polsku, to mialaby taki sam blurb, jak „Powrot do Grecji“. Moglaby miec nawet ten sam tytul i duzo bardziej by pasowal. Glowny bohater nazywa sie Nikos (tak jak synek Georgie i Angelosa). Wiecej podobienst nie ma. Ten sam temat zostal calkiem inaczej potraktowany. Jacqueline Baird powinna za swoja nowelke dostac nobla, tak jest perfekcjyna.
Czytajac „Powrot do Grecji“, jednoczesnie porownywalam to do „Shattered Trust“ i w tym porownaniu wypada bladziusienko. Dlatego u mnie byl tylko jeden punkt za dialogi.26.10.2010 00:01
Opinia na temat książki Powrót do Grecji
-
janka
napisała: A jak wyglada nielegalna fryzura?
24.10.2010 22:41
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: To chyba dobrze, ze bohaterka zdecydowala sie robic przekrety w internecie. Inaczej by sie na pewno przedzwigala, bolalyby ja plecy i musialaby zrezygnowac z tych goracych seksow.
Pytanie Crissy wydaje mi sie bardzo wazne, poniewaz nigdy nie wiadomo, w jakiej sytuacji ktoras z nas moze sie znalezc.
W ksiazce „Aniol smierci“ Lindy Howard napisane jest, ze 1 milion w banknotach po 100 dolarow tworzylby kupke o wysokosci 2,5 metra. Czyli 25 kupek po 10 cm, mala walizka powinna to pomiescic, ale to dopiero pierwszy milion, a my musimy spakowac 10.
Banknotow o wyzszym nominale w zasadzie sie nie uzywa. Gdy ktoras z nas bedzie chciala ukrasc te dolce w gotowce, to albo trzeba wczesniej namowic wlasciciela, zeby postaral sie o te wyzsze nominaly, albo musimy zaopatrzyc sie w wielka walizke. Polecam taka na kolkach i z wyciagana raczka.
Ja juz podjelam decyzje, ze gdy bede kradla 10 milionow, to zrobie to w internecie, zeby mnie sily na te gorace seksy nie opuscily.24.10.2010 22:39
Opinia na temat książki Na wyłączność
-
janka
napisała: Fajnie wygladasz, Kasiek. Nowa fryzura?
24.10.2010 22:18
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: Bo to w ogole jedna z lepszych koncowek wsrod harlequinow, jesli nawet nie najlepsza.
I dobrze, ze w epilogu nie ma stadka dzieci, bo w innych epilogach bylo ich juz za duzo.
Podoba mi sie niezmiernie, ze autorka zachowala pewne informacje prawie do samego konca. Zaufala inteligencji czytelniczek, co widze pierwszy raz w HQ. Zwykle wszystkie informacje podane sa od razu, jakby tylko blondynki z dowcipow mialy to czytac. I zawsze w kolko powtarzane sa te same informacje, jakbysmy mialy po 4 stronach juz zapomniec, co czytalysmy przed chwila.24.10.2010 21:19
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: Mialam przeczucie, ze ta ksiazeczka tez okaze sie slaba i mialam czesciowo racje. Wprawdzie do piet nie siega „Brazylijskiemu biznesmenowi“, jednak nie jest az tak nudna i byle jaka, jak wszystko inne tej autorki.
Cala akcja oparta jest na wielkich wyrzutach sumienia, na rozpamietywaniu przez dlugie lata i strasznym mszczeniu sie o cos, co bylo tylko malutkim nieporozumieniem, bardzo latwym do wyjasnienia i przebaczenia. Na takiej kruchej podstawie autorka zbudowala swoja opowiesc. Na szczescie jest to jedyna wada tej ksiazeczki. Poza tym jest wszystko OK. Bohaterowie swoim postepowaniem i wypowiedziami nie przecza sami sobie, narrator tez caly czas dobrze trzyma wszystko w ryzach, nie gubi sie. Nie ma zadnego chaosu, nie ma nudy. Nie ma tez niestety powodu do zbytniej radosci. Porownujac do innych harlequinow, jest przecietnie.
Calosc trzyma rowny poziom. Dla mnie za niski, bo ja ciagle czekam na cos na miare „Brazylijskiego biznesmena“. Reasumujac, gdyby tej ksiazeczki w ogole nie bylo na swiecie, to swiat by sie nie zawalil, ale przeczytac sie da.24.10.2010 20:00
Opinia na temat książki Widok na Ateny
-
janka
napisała: Polska wersja „Swiata luksusu B“ okazala sie tak samo swietnym wyciskaczem lez, jak niemiecka.
Perfekcja.
Nadal i niezmordowanie polecam wszystkim.
Czytajcie! Placzcie! Radujcie sie!
Amen.22.10.2010 16:48
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: W oczekiwaniu na te pozycje, przeczytalam ponownie wszystkie wydane po polsku ksiazeczki tej autorki (tak naprawde, to bez mini serii o zaginionym rodzenstwie, bo na to bylo mi szkoda czasu). Najlepsze dla mnie jest i zawsze bedzie „Spotkanie po latach“. Zdetronowane moze zostac tylko przez „Damiano`s Return“.
„Milioner szachista“ raczej mnie pod tym wzgledem nie zaskoczy.22.10.2010 16:41
Opinia na temat książki Milioner szachista
-
janka
napisała: Magret, moze o tym juz dawno wiesz, ale na wszelki wypadek napisze, ze na niemieckiej stronie Harlequina w kazdy poniedzialek dodawane sa rozdzialy ksiazek (ebooki) i w tej chwili leci historyk. Ksiazki, ktore dodane byly wczesniej mozna sciagnac w calosci, jest tam ich juz kilkanascie sztuk i kilka z nich to historyki. Nie wiem, czy dobre, nie czytalam.
http://www.cora.de/index.php/cat/c1116_archiv-fortsetzungsromane.html
Jesli ktos nie lubi czytac eBookow, to zawsze mozna to sobie wydrukowac.15.10.2010 17:09
Opinia na temat książki Dama w tarapatach
-
janka
napisała: Wyglada na to, ze wlasnie od tej ksiazki rozpoczne moja przygode z romansem historycznym.
Kapitan statku moze okazac sie tak samo fajny, jak policjanci. (Szkoda, ze nie nazywa sie Jack.)13.10.2010 15:44
Opinia na temat książki Dama w tarapatach
-
janka
napisała: To bardzo atrakcyjna ksiazeczka i warta przeczytania.
A Amanda dostanie od Alexa taki pierscionek zareczynowy, jaki ja tez bym mogla dostac. Niestety dostalam inny, tez fajny, ale nie az tak.13.10.2010 15:19
Opinia na temat książki Złamane serce
-
janka
napisała: Pelna miniseria wydana w jednej ksiazce, to jest najlepszy pomysl na HQ Na Zyczenie. Ciesze sie niezmiernie, bo kocham miniserie i chcialabym dozyc momentu, gdy wszystkie miniserie beda w taki sposob wydawane.
Tej miniserii jeszcze nie czytalam, to bedzie swietna okazja, zeby po nia siegnac. Kilka lat temu ukazaly sie te opowiesci w serii HQ Romans. Tam rzadko spotyka sie miniserie, czesciej sa w Goracym Romansie, za ktorym nie przepadam. Ciesze sie wiec tym bardziej.13.10.2010 15:01
Opinia na temat książki Rodzinny spadek
-
janka
napisała: „Toskanska przygoda“, „Nieoczekiwany slub“ i wlasnie „Swiat luksusu B“ podobaly mi sie duzo bardziej niz „Naszyjnik ze szmaragdow“.
Julia James wie, jak pisac, zeby dobrze wyszlo. Nie zdarzaja jej sie nieudane nowelki. Mysle, ze gdy kiedys w Sevres pod Paryzem bedzie lezal wzorzec HQ Swiatowe Zycie, to bedzie to cos Julii James. Ona pisze modelowo.11.10.2010 15:44
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: Tak prawde mowiac, to sama sie dziwie, ze ta bajka az tak mnie zauroczyla. Nie powinna.
Minusow bylo duzo, ale byly tez plusy.
1-Glowny bohater ma na imie Jake. To moje ulubione imie w ksiazkach (obok Jacka).
2-„Slub ksiezniczki“ napisala jedna z moich ulubienic, za nazwisko autorki byly u mnie dodatkowe punkty.
3-Najbardziej zauroczyla mnie sama bohaterka, tym, ze sie zerwala ze smyczy i przy tym zrobila to z niesamowitym wdziekiem. To bardzo do mnie pasuje, bo ja lubie postepowac niekonwencjonalnie.
4-Bardzo dla mnie wazna osoba ma od lat nierowno sciete wlosy, w zygzaki. Efekt jest taki, jakby je sama sobie scinala (bo tez ona je sobie sama scina). Moja sympatie do tej osoby przerzucilam na ksiezniczke z tej bajki.
5-Czytalo mi sie to bardzo lekko i z wielka przyjemnoscia.
6-Kupilam te ksiazeczke po niemiecku poltora roku temu i nie moglam przeczytac, bo gdzies mi sie zapodziala. Dlugo czekalam na polska wersje i to zwiekszylo moj apetyt na nia.11.10.2010 15:28
Opinia na temat książki Ślub księżniczki, Barwy przyszłości
-
janka
napisała: Oczywiscie, ze opowiesc nie musi byc nudna. Mialam na mysli, ze ogolnie rozwody sa nudne, w porownaniu z tym, co moze byc w kryminalach.
Sytuacja trojkata, w ktorym maz nie ulatwia zycia kochankom, moze byc bardzo ciekawie napisana. Przeczytamy i sie dowiemy.11.10.2010 14:54
Opinia na temat książki Pora na miłość
-
janka
napisała: Nie zawsze stary maz jest lepszym rozwiazaniem. Lauren to na szczescie w pore zauwazy, gdy pozna Gavina.
Pozostaje pytanie, jak sie pozbyc tego (niepotrzebnego juz) meza. Gdyby to byl kryminal, to byloby kilka fajnych rozwiazan. A ze to romans, to pozostaje tylko nudny rozwod.08.10.2010 22:03
Opinia na temat książki Pora na miłość
-
janka
napisała: To sa dwie nowe miniserie.
07.10.2010 22:10
Opinia na temat książki Święta w Salzburgu, Legenda o miłości
-
janka
napisała: Ten dawny „Swiat luksusu“ nazwalam „A“, ten nowy „B“. Wczoraj przeczytalam „A“. Byl naprawde swietny i fajnie sobie przy nim poplakalam. Dzis przeczytalam ponownie „B“ i uwazam, ze jest 100 razy lepszy niz ten pierwszy, a nawet niz inne ksiazeczki Julii James.
W zwiazku ze „Swiatem luksusu B“ mam wielka rade dla tych dziewczyn, ktore zamierzaja to przeczytac i wezcie ja prosze sobie do serca. Do premiery nie pozostalo juz duzo czasu, dlatego zacznijcie juz teraz znosic do domu chusteczki, bo tyle, ile bedzie Wam potrzebne, na raz nie przydzwigacie.
Zycze milego plakania.27.09.2010 22:33
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: Przeczytalam ja sobie dzis jeszcze raz i moge potwierdzic, ze jest swietna. Absolutnie wszystko jest w niej harmonijne. Nie ma wad.
Smialo moglaby ukazac sie w serii Orchidea albo Romans, bo jest taka fajnie lagodna, slodka i urocza.
W pazdzierniku bedzie kilka fajnych harlequinow Swiatowe Zycie. Sadze, ze albo wlasnie trzecia czesc serii Gambrelli Carole Mortimer, albo Swiat luksusu Julii James zostanie uznany za najlepszy w tym miesiacu.27.09.2010 22:17
Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu
-
janka
napisała: Zgadza sie, ale teraz zostala odwrocona na lewa strone. Ta metoda mozna kazda okladke uzyc dwa razy.
23.09.2010 21:23
Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu
-
janka
napisała: Trzecia czesc miniserii Gambrelli to moja ulubienica. :)
Juz nie moge sie na nia doczekac, a to jeszcze miesiac. :(23.09.2010 00:16
Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu
-
janka
napisała: Jeszcze zauwazylam, ze te wszystkie Angielki sa najpierw po angielsku lodowate, a potem w lozku okazuja sie prawdziwymi rakietami. Zawsze. Tu by sie przydala opinia jakiegos pana, ktory zna Angielki od takiej strony. Najlepiej Greka albo Wlocha.
23.09.2010 00:05
Opinia na temat książki Powrót do Grecji
-
janka
napisała: OK, znalazlam logiczne rozwiazanie. Moze ona wcale nie dostala tej pracy sama, a dopiero z bratem dostanie, czyli jeszcze tam nie pracuje, a dopiero z bratem zacznie.
W takim razie przepraszam, autora blurba, a dwoje z logiki biore dla siebie.22.09.2010 23:33
Opinia na temat książki Bal w górach Szkocji
-
janka
napisała: No „swietny“ blurb, nie ma co… Ktos, kto go pisal, chyba troche przysnal.
Cathy pomoze bratu dostac prace, udajac jego zone, bo zatrudniaja tylko malzenstwa. To w takim razie, jak ona dostala prace?
Az mi zal, ze nie mam pod reka tej ksiazeczki w wersji niemieckiej (jest w innym domu). Bardzo chetnie bym sprawdzila od razu, jak to bylo z ta praca. Kto jej pomogl, skoro nie miala meza, a zostala zatrudniona?
Na razie autor blurba ma u mnie dwoje z logiki. Po przeczytaniu harlequina moze zamienie to na dwoje dla autorki.
P.S. I jeszcze mi zal, ze nie moge od razu sprawdzic tej ciazy, o ktorej pisze Kasiek.22.09.2010 23:26
Opinia na temat książki Bal w górach Szkocji
-
janka
napisała: Czasami zdarza sie, ze jedna ksiazka ukazuje sie dwa razy pod roznymi tytulami.
Czasami zdarza sie jeszcze gorzej – ukazuja sie dwie rozne ksiazki i maja ten sam tytul. Tak bylo np. z Lucy Gordon i jej dwiema opowiesciami „Karnawal w Wenecji“. I tak jest tutaj: „Swiat luksusu“ Julii James mialysmy juz w styczniu w ubieglym roku. No i mamy znowu.
Pierwszego „Swiata luksusu“ (SZ nr144) jeszcze nie czytalam, ale to szybko naprawie. Ten nowy znam, byl swietny, polecam bardzo do przeczytania.
Drugiej opowiesci z tego duo jeszcze nie czytalam, ale mam ja po niemiecku i moze zdaze przeczytac przed ukazaniem sie wersji polskiej.22.09.2010 22:57
Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem
-
janka
napisała: To jest trzecia czesc miniserii RICH, THE RUTHLESS AND THE REALLY HANDSOME, o 3 kolegach ze studiow w Oxfordzie.
1 - „Podwojna pulapka” o Matyldzie i ksieciu Raszadzie, Romans z Szejkiem nr9
2 - „Grecki biznesmen” o Maribel i Leonidasie Pallis, Swiatowe Zycie nr180
W „Milioner szachista“ bohaterem jest ten sam Sergio Torrente, ktorego nie lubila Matylda i ktory urzadzil na swoim jachcie wieczor kawalerski dla Leonidasa. Czyli nasz stary znajomy.
Gdy czytalam te serie po niemiecku, to czesc 1 i 2 podobaly mi sie bAAArdzo, a ta trzecia duzo mniej. Ale juz gdy czytalam te poprzednie czesci po polsku, to okazaly sie duzo gorsze niz tlumaczenia niemieckie. Szczegolnie czesc 1. Chetnie przeczytam czesc trzecia, zeby porownac, ktora tlumaczka zrobila tym razem lepsza robote. Najczesciej wygrywaja niemieckie. Trzymam kciuki za Polke.22.09.2010 22:35
Opinia na temat książki Milioner szachista
-
janka
napisała: Czesc, Dziewczyny! Potrzebuje pomocy. Zakochalam sie wlasnie w w ksiazkach Tess Gerritsen z serii Kolekcja. Zaliczylam juz Sen o milosci i Telefon po polnocy. Wlasnie skonczylam czytac Zlodzieje serc i zaczelam Nigdy nie mow zegnaj. Jak ja skoncze, to jestem w kropce, nie wiem co dalej. Inne ksiazki Tess Gerritsen (te o Rizzoli i Isles) czekaja na razie u mnie na polce na inne czasy. Szukam wiecej takich, jak te z serii Kolekcja. Lekki watek kryminalny lub sensacyjny, romans bez wielkich dramatow, troche fajnych dialogow, troche miejsc, w ktorych mozna sie posmiac i zeby trzymalo w napieciu.
Czy inne ksiazki wydane w serii Kolekcja sa tez takie jak Tess Gerritsen?
I czy jest po polsku wydana historia Beryl Travistock(siostry Jordana ze Zlodziei serc) i Richarda Wolfa (org.: In Their Footsteps)?
I czy sa jakies inne ksiazki Tess Gerritsen, ktore tez utrzymane sa w takich klimatach?
Ta Ksiezycowa Zatoka Heather Graham wyglada bardzo obiecujaco, ale jak ja przeczytam, to znowu, bede miala niedosyt, tak jak teraz po Zlodziejach serc. Ja chce tego wiecej! Pomocy!20.09.2010 19:20
Opinia na temat książki Księżycowa zatoka
-
janka
napisała: Reed chcial ukryc przed Elizabeth pewne niewesole fakty, zeby jej nie stresowac w czasie, gdy probowala zajsc w ciaze. Robil to z milosci, a Elizabeth, natrafiajac na jego klamstwa, zaczela podejrzewac go o zdrade. Jego wina, mogl nie klamac.
14.09.2010 22:36
Opinia na temat książki Prawdziwe szczęście
-
janka
napisała: A ja kocham wszystkich facetow o imieniu Jack, ewentualie Jake (Dzek i Dzejk). Tez w filmach. Tak sie sklada, ze w najlepszych ksiazkach i filmch zawsze wystepuje Jack. A nawet w piosenkach.
14.09.2010 22:25
Opinia na temat książki Dotrzymane obietnice
-
janka
napisała: Zona wladcy ksiestwa to ksiezna, a nie ksiezniczka.
Ja naprawde nie wymagam duzo od tlumaczek. Nie wiedza np., jaka jest roznica miedzy diamentem a brylantem, ale tego duzo osob nie wie, wiec przymykam oko. Nie wiedza wielu innych rzeczy. Trudno...
Ale tutaj chodzi o tytul ksiazeczki. Moze chociaz przy tlumaczeniu tytulow nie robilyby podstawowych bledow.14.09.2010 20:52
Opinia na temat książki Siedem lat marzeń, Powrót księżniczki
-
janka
napisała: Miniseria Rod Saxonow sklada sie z 3 czesci. wszystkie napisane sa przez Tesse Radley.
czesc 1 – Alyssa Blake na MASKOWYM balu spotyka Joshue Saxona
czesc 2 – Caitlyn zakochuje sie w Rafaelu, wielkim wrogu rodziny
czesc 3 – Amy, ktora jest w ciazy, wychodzi za maz za Heatha, brata jej zmarlego narzeczonego14.09.2010 20:29
Opinia na temat książki Dotrzymane obietnice
-
janka
napisała: To moja ulubiona czesc tej miniseri (obok czesci pierwszej). Kojarzy mi sie troche z harlequinami angielskich autorek (np. Liz Fielding), ktore pisza dojrzalej niz Amerykanki.
Tematyka jest niezbyt typowa dla harlequinow – sytuacja pomiedzy bohaterami nie dotyczy poczatkow zwiazku i rodzenia sie uczucia, tylko kryzysu malzenskiego pary, ktora wyszla juz z okresu pierwszego zakochania.
Podobnie jak w innych czesciach tej miniserii, nie ma tu wielkich tragedii, ani problemow nie do rozwiazania. Klopoty bohaterow wynikaja raczej z niedomowien, falszywych podejrzen, pomylek. Czyta sie lekko i przyjemnie. To na pewno bardzo dobra rozrywka.13.09.2010 23:44
Opinia na temat książki Prawdziwe szczęście
-
janka
napisała: „Slub ksiezniczki“ Cary Colter moznaby bylo okreslic jednym wyrazem: bajka. I to w obu znaczeniach.
W znaczeniu negatywnym, wypowiadajac to z pogarda i doprawiajac machnieciem reka. No bo: ksiezniczka, wyspa, nieistniejace panstewko, i tym podobne bzdury.
Ale takze w znaczeniu pozytywnym: bajkowe sytuacje, uroczy bohaterowie, fajna akcja i wakacyjny nastroj. Milo sie ja czyta od poczatku do konca. Nisamowicie bajkowa ksiazeczka.
Ja opowiadam sie jednoznacznie za opcja pozytywna. Ksiazeczka mnie zauroczyla.
Normalnie czytajac ksiazki pozostaje zawsze na ziemi. Wciagam sie w akcje, ale nie utozsamiam sie z bohaterami i nie marze o przezywaniu opisanych przygod. Tu bylo inaczej. Czytajac mialam ochote przejechac sie skuterem, przytrzymujac sie przystojnego ochroniarza. Malo brakowalo, a obcielabym sobie wlosy, zeby byly krzywe i bardzo postrzepione. I przefarbowalabym je sobie na czarno. Mialam ochote znalezc sie na bezludnej wyspie (a ja uwielbiam ludzi i jestem bardzo towarzyska). Mialam po prostu ochote byc ta ksiezniczka.
Jestem pewna, ze bylabym swietna ksiezniczka.13.09.2010 20:35
Opinia na temat książki Ślub księżniczki, Barwy przyszłości
-
janka
napisała: Francuska nie istnieje wcale, angielka to dluga bulka, hiszpanka to rodzaj grypy, (mokra) wloszka to fryzura, a niemka, to brzmi troche jak cos, czego nie ma.
Szejkowie na pewno sie tym wszystkim interesuja, tylko niekoniecznie musza o tym powstawac romanse.
Bohaterkami harlequinow o szejkach sa czesto Angielki, bo ksiazeczki te sa zwykle napisane przez autorki z tego kraju. Jest im latwiej pisac o Angielkach, niz np. o Francuzkach.13.09.2010 20:05
Opinia na temat książki Kuzynka władcy
-
janka
napisała: „Sprobujmy jeszcze raz“ jest swietne do samego konca. Nawet czym bardziej zblizalo sie do konca, tym robilo sie lepsze i brdziej bylo mi zal, ze zaraz sie skonczy.
Szalenie podobalo mi sie zdanie „Czy ubralem krawat do gory nogami”. No i dwa ostatnie zdania byly cudowne. Chyba zadne inne harlequiny nie konczyly sie tak uroczo.
Dziekuje, Kasiek, za polecenie.10.09.2010 22:18
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: Zgadza sie, malo kto lubi tylko jeden rodzaj literatury. Ale ja chyba do romansow (powiesci) nigdy nie dorosne. Przeczytalam na probe kilkanascie rzeczy Susan E. Phillips, tylko po to, zeby wiedziec, czym sa romanse. Nawet mi sie podobaly, ale nie na tyle, zeby siegac po inne pisarki.
Romanse historyczne nie wchodza dla mnie w ogole w gre. Te wspolczesne dialogi i wspolczesny sposob rozumowania wsadzone na sile w dawne czasy, sa dla mnie nie do przyjecia. Czytalam w dziecinstwie prawdziwe powiesci historyczne i widze roznice.
Z romansow interesuja mnie tylko harlequiny. Chyba dlatego, ze sa specjalnie tak wymyslone, zeby czytelniczki wpadaly szybko w nalog.
No to wpadlam.09.09.2010 22:43
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: Tak naprawde to ja jestem fanka literatury Chick-Lit, czyli przeciwienstwa romansow. I kryminalow, czyli tez przeciwienstwa romansow.
Kilka moich ulubionych pisarek zaczynalo kariere od pisania harlequinow i dwa lata temu postanowilam sprawdzic, jak pisaly w mlodosci. Pisaly fajnie, wiec postanowilam sprawdzic tez harlequiny innych autorek i tak wpadlam. To jest nalog, z ktorego nie mozna sie tak latwo wyzwolic.09.09.2010 22:27
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: Juz sobie spisalam wszystkie tytuly, ktore sa polecane przez czytelniczki na stronie Romans, Swiatowe Zycie i Goracy Romans. Moja lista sie ciagle wydluza.
09.09.2010 22:10
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: No wlasnie! Tylko jak te perelki znalezc w morzu przecietnosci?
Znalazlam juz kilka swietnych wsrod tych starych. Np Carla Cassidy – Dziewczyna z wesolego miasteczka, albo Julie Kistler – Dziki. Szukanie nie jest prostym zadaniem, gdy sie wolno czyta i duzo ksiazek kupi.09.09.2010 21:32
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: Bardzo mi sie podoba. Ma fajne dialogi.
Myslalam przed czytaniem, ze to ma byc smieszne, a to miejscami jest nawet smutne.09.09.2010 20:56
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: Dobrze, wlasnie tak mam zamiar zaczac. I jeszcze przygotowalam sobie „Ryzykowna pieknosc”. Ale na razie czytam Leigh Michaels „Sprobujmy jeszcze raz”. Ostatnio mi to zadalas jako zadanie domowe i jeszcze nie skonczylam.
09.09.2010 20:13
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: Bardzo nie lubie harlequinow, w ktorych przebieg zdarzen nie trzyma sie kupy, bohaterowie co chwile zmieniaja zdanie w sprawie swoich uczuc. W ktorych autorki zapominaja, co napisaly wczesniej i same sobie zaprzeczaja. W ktorych panuje chaos, balagan i belkot.
Sa tez harlequiny o niczym, nudne, napisane nie wiadomo po co. Ktorych czytanie jest wielka strata czasu.
Po przeczytaniu Jane Porter – Wygrana w Monte Carlo nasuwa sie wielkie pytanie, jakim cudem autorce udalo sie stworzyc cos jeszcze gorszego niz belkot i nuda.
Mysle, ze proces tworzenia tego najgorszego harlequina wszech czasow wygladal tak: Autorka probowala napisac nowelke o przegraniu zony w karty. Jednak nie umiala poprowadzic tego tematu wystarczajaco dlugo, zeby sprzedac to wydawnictwu. Miala tylko polowe wymaganej ilosci stron. Wtedy przypomnialo jej sie, ze kiedys juz pisala tekst, ktorego rowniez nie umiala pociagnac do wymaganej objetosci. Gdzies w szufladzie lezala juz polowa nowelki na temat kierowcy Formuly 1, ktory po ciezkim wypadku, nie rezygnuje z kariery, a jego zona w wypadku stracila rodzicow i pierwszego meza, wiec sie o niego martwi. Teraz wystarczylo tylko pozmieniac imiona w oby tych polowkach i je jako tako polaczyc, zeby zgadzala sie wymagana ilosc stron. Ale czy z tego wyszedl harlequin? Wedlug mnie - nie. Wyszla lepianka.07.09.2010 00:55
Opinia na temat książki Wygrana w Monte Carlo
-
janka
napisała: Czytalam te ksiazeczke kilka tygodni temu. Po przeczytaniu zaliczylam ja do grupy tych lepszych harlequinow.
Lubie harlequiny z serii Romans. Sa delikatne, romantyczne, slodkie. Takie urocze bajeczki.
Najbardziej lubie, gdy sa w nich wielkie emocje, jak np. Liz Fielding „Serce ze zlota”, albo, gdy sa smieszne. I wlasnie ta druga opcja wystepuje w przypadku „Zycia jak romans“. Sa tu bardzo fajne dialogi, jest duzo komizmu sytuacyjnego. Bohaterowie sa dokladnie tacy, jak powinni. Mysla i dzialaja tak, jak powinni. Bardzo ich polubilam.
Niczym ta ksiazeczka nie zaskakuje, ale tez niczym nie drazni. Wszystko jest w niej sensowne. Napisana jest bardzo dobrze, z zachowaniem logiki (co nie jest oczywiste w harlequinach). Mozna sie przy niej zarowno rozerwac, jak i odpoczac. A przy tym jeszcze posmiac.06.09.2010 00:47
Opinia na temat książki Życie jak romans
-
janka
napisała: Czytalam niedawno „Niech zyja upaly“ i „Mr Perfekt”. Obie byly polecane tu na stronie Harlequin, dlatego po nie siegnelam. Obie byly swietne. Ta druga nawet rewelacyjna.
Po „Niezalezna zone” tez zreszta siegnelam po przeczytaniu opinii do ksiazki.
Na mojej polce stoi bardzo duzo ksiazek Lindy Howard, ale jeszcze ich nie czytalam. Zrazila mnie do tej pisarki ksiazka, od ktorej chcialam zaczac, a ktorej chyba nie bylo jeszcze w Polsce, Killing Time, z 2005 roku. Glownym watkiem jest tam przenoszenie sie w czasie, a ja nie lubie paranormali.
Ksiazki Lindy Howard sa na mojej liscie do przeczytania, ale ta lista jest dluga, jak linia brzegowa Polski. Wine za to ponosza niemieckie harlequiny. Przybywa ich metodycznie tak duzo, ze nie mam zadnej mozliwosci sie z nimi wyrobic. A przez to mam za malo czasu takze na polskie harlequiny i powiesci w obu jezykach.02.09.2010 23:43
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: Alez skad, ja nie cierpie Goracego Romansu. Ja tylko kocham blurby do nich.
A „Sprobujmy jeszcze raz” chyba juz czytalam. Zaraz sprawdze.02.09.2010 23:06
Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ
-
janka
napisała: Jest zle. Jest nawet bardzo zle. Doczytalam do polowy i na razie nie wiem, po co ten harlequin zostal w ogole napisany. Dla pieniedzy raczej nie, bo stawki autorskie sa podobne niskie. Moze autorka chciala sie pochwalic, ze uwazala w podstawowce na lekcji geografii i zna 3 kontynenty i 3 miasta w Europie? Moze jej sie nudzilo, a nie ma innego hobby, musiala wiec pisac? Moze dowiem sie tego, gdy ukaze sie polska wersja i ktos mnie oswieci.
Tess miala ciezkie dziecinstwo, Cade wlasciwie tez nie za fajne. Cade na prosbe swego (adoptowanego) ojca odszukuje jego wnuczke, Tess. Dziadek ma klopoty ze zdrowiem i chce nawiazac kontakt z wnuczka, dopoki jeszcze moze. Tess, gdy juz wie o istnieniu dziadka, nie jest zbyt uszczesliwiona, bo poczatkowo obawia sie, ze dziadek jest taki, jak jej ojciec, czyli zly. Gdy jednak odwiedza dziadka w szpitalu i dowiaduje sie, ze jest dobrym czlowiekiem, to spedza z nim czas, zeby sie lepiej poznac. Kilka miesiecy? Kilka tygodni? Trzy dni? Nie! 15 minut, po czym wyrusza w podroz razem z Cadem, gdyz KONIECZNIE MUSI poznac ich wielkie przedsiebiorstwo od podstaw, by moc je kiedys przejac, a teraz pomoc w jego prowadzeniu.
Pierwszego dnia robi szybkie zakupy w jednym jedynym butiku, gdzie udaje jej sie skompletowac pelny ubior na wszystkie okazje, lacznie z 3 sukniami wieczorowymi, plus: buty, bielizne, okulary sloneczne od projektanta i nawet bizuterie. I nie brakowalo ani jej rozmiarow, ani odpowiednich kolorow, ani niczego. Dobrze, ze nie jestem autorka harlequinow, bo ja bym takiego sklepu nie umiala wymyslic.
W Nowym Jorku spedzaja jeden dzien, Tess oglada budynek nalezacy do firmy jej dziadka oraz idzie z Cadem do opery. Amerykanska czesc firmy jest zaliczona!
Jada do Francji do zamku nad Loara, przy ktorym dziala winnica. Tess przez 3 dni dowiaduje sie od pracownikow, na czym polega praca w winnicy. Juz pierwszego dnia postanawia, ze oznajmi dziadkowi, ze przejmie kierowanie jego winnica. (W przyszlym miesiacu bede miec 3 dni wolne, albo zostane pilotem samolotow, albo lekarzem, jeszcze nie wiem, ale skoro tak szybko mozna zdobyc nowy odpowiedzialny zawod, to ja tez chce.)
Nastepny przystanek to Wenecja... W planach jest jeszcze Australia.
W ogole nie jestem ciekawa, co bedzie dalej. Ta przeczytana polowa, to az za duzo.
A najgorsze w calym tym dziele jest to, co toczy sie pomiedzy Tess i Cadem, czyli jej wujkiem. Juz po 15 minutach znajomosci Cade oznajmil jej, ze dlugo nie mial kochanki i ze ona by mu sie w zasadzie nadala. Od czasu do czasu sie calowali. Ciagle byli podnieceni. Jak ona byla chetna, to on ja odpychal i nawzajem. Potem, gdy ona juz nabrala ochoty na seks, to on stwierdzil, ze eee, jednak lepiej nie. Tess wtedy zachcialo sie jeszcze bardziej i postanowila go uwiesc. Nie udalo sie to jej, bo powiedziala mu, ze jest jeszcze dziewica, a on na to, ze eee, to nic dla niego, kazal sie jej ubrac..
W Wenecji Tess ma poznac od podstaw dalsza czesc przedsiebiorstwa, czyli hotel. Na pewno po 2 godzinach uzna, ze powinna zostac kierownikiem. Ich historia milosna przeniesie sie tez na nastepny poziom, ja na szczescie nigdy nie dowiem sie, kto kogo w koncu uwiodl.
W drugiej polowie ksiazeczki okaze sie tez, jakie ciezkie przezycia spotkaly Tess w mlodosci, ale jest mi to tak obojetne, jak jeszcze nic nigdy nie bylo.
Zastanawiam sie, czy polska wersja bedzie tak samo niestrawna. A moze mam po prostu zly dzien na takie dziwolagi?02.09.2010 23:02
Opinia na temat książki Razem dookoła świata
-
janka
napisała: Oczywiscie, ze znam. Nawet o tym myslalam, gdy kilka dni temu odpisywalam na Twoj post.
A czy Ty znasz przyslowie „przyganial kociol garnkowi, a sam smoli”?02.09.2010 21:39
Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ
-
janka
napisała: A teraz dla odmiany komentarz na temat:
Gdyby ode mnie zalezalo, kto jaki zawod bedzie wykonywal, to Susan Stephens kopalaby rowy. Niestety ona ciagle pisze, a ja jej „radosnej” tworczosci nie zamierzam wiecej ogladac.
W zwiazku z tym moglam przeczytac tylko pierwsza polowe tego duo. I dobrze sie stalo, bo bylo warto.
Nie wiem, gdzie toczy sie akcja. Moze te informacje przegapilam, moze jej nie bylo. Zgaduje, ze to moze byc Nowa Zelandia lub, co mniej prawdopodobne, Australia.
„Bajkowe zycie” jest idealnym polaczeniem harlequinow europejskich, zawierajacych duzo emocji, oraz amerykanskich, zawierajacych duzo scen seksu. Poniewaz seks jest opisany bezpruderyjnie, wiec stawiam na te Nowa Zelandie bardziej, niz na Australie. Scena, w ktorej Blake zapytal: „Smakowalo?” napisana jest dosc odwaznie, domyslam sie, ze nie wszystkie panie to lubia (czytac).
Sceny seksu zawieraja w tej opowiesci bardzo duzo miejsca, moze sa tu nawet najwazniejsze. Jednak pomiedzy nimi tez sie bardzo duzo dzieje. Kazdy znajdzie tu dla siebie cos, co lubi i cos, czego nie lubi. Pelna uniwersalnosc.
Mnie natomiast zauroczyly dialogi. Kocham dialogi, ktore potrafia mnie rozsmieszyc albo sklonia do podziwu dzieki swej inteligencji. W harlequinach to sie prawie nie zdarza, autorki zwykle pisza „odpowiedzial jej cos smiesznego”, albo „odpowiedzial jej cos inteligentnego”, albo „rozmawiali zartujac na rozne tematy”, a nie sa w stanie wymyslic prawdziwej rozmowy. Tu jest inaczej i chwala za to autorce.
Drugi ogromny plus autorka dostaje ode mnie za to, ze zanim zaczela pisac o problemach medycznych, przygotowala sie do tego. Jej lekarz jest profesjonalny, a jej opis choroby wiarygodny.
Bohaterow bardzo polubilam, nie przeszkadzalo mi, ze calosc jest raczej niezyciowa, np bohaterowie, juz po kilku godzinach znajomosci, rozmawiaja bardzo otwarcie na tematy seksu, a przy nastepnym spotkaniu ida do lozka. W zyciu albo tak nie ma, albo tylko ja mam dziwnego listonosza. Oddaje listy i idzie. I szewca tez. I mechanika. Chyba otaczaja mnie sami dziwacy – niektorych spotkalam juz wiecej niz dwa razy i jeszcze nic miedzy nami nie zaszlo. (No dobrze, to byla dygresja troche nie na temat, ale juz wracam na dobra droge.)
W sumie bylam bardzo zadowolona, ze to przeczytalam. Usmialam sie na glos w paru momentach, prawie sie poplakalam pod koniec. To duzo wiecej, niz mozna sie bylo spodziewac. Nie jest to najjasniejsza gwiazda na harlequinowym niebie, ale z pewnoscia duzo wiecej niz przecietna.31.08.2010 22:19
Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ
-
janka
napisała: Jeszcze trzeba zwrocic uwage na to, ze to, co Krysia napisala, tez nie bylo recenzja ksiazki.
Gdy, Krysiu, bedziesz postulowac w Redakcji o usuwanie postow, to zacznij, prosze, od wlasnego.31.08.2010 14:33
Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ
-
janka
napisała: A ja dla odmiany sie w Rhydonie zakochalam. Cudny. Jego teksty, np o pociaganiu za obrozke, byly na najwyzszym mozliwym poziomie szowinizmu. Zebym go tak mogla dostac w swoje lapki, to znow bym miala cel zycia. Jednego mucho juz wychowalam, chetnie zabralabym sie teraz za Rhydona. To by bylo takie mile zajecie.
A sama ksiazeczka okazala sie raczej z tych slabych. Owszem, czekalam caly czas, w napieciu, na to, co jeszcze powie Rhydon. I podziwialam go za odwage, a Sallie wspolczulam slabego charakteru. (Bo chociaz autorka podkreslala, ze jej charakter jest silny, to naprawde nie byl.) Ale to wszystko, to troche za malo, zeby bylo za co tego harlequina pochwalic.
Ja okreslam tego typu harlequinki klasykami. Czyli takimi, jak bylo to zaplanowane pierwotnie, gdy firma powstawala – mialy pisac je kobiety nie za mocno inteligentne, docelowo dla kobiet rowniez nie za mocno inteligentnych.
Wlasciwie to sie nawet dziwie, ze Lindzie Howard udalo sie przeskoczyc z grupy zawodowej autorek harlequinow do grupy pisarek powiesci. Nie widze tu zadnego potencjalu.31.08.2010 02:52
Opinia na temat książki Miłość czy kariera?
-
janka
napisała: „Potomek weneckiego rodu“ to juz kolejny harlequin o milionerze (lub miliarderze), ktory mysli, ze nie moze miec dzieci i nie wierzy, ze zostanie ojcem. Taki watek moze byc ciekawym startem do stworzenia nowelki, jednak na rozne sposoby mozna go rozwinac.
Liz Fielding w „Malzenstwie idealnym” (HQ Romans) wymyslila inteligentnego milionera i pociagnela ten watek na uboczu, wplatajac go miedzy inne wazniejsze watki.
Maureen Child w „Roku z Julia” (HQ Goracy Romans) stworzyla milionera – uparciucha, a watek posluzyl jej do wstawienia wielu scen seksu (tak, jak to robia wszystkie autorki Amerykanki, inaczej by nie umialy).
Natomiast Natalie Rivers zrobila z tego watku nadmuchanego potwora. Cala opowiesc osnuta jest wokol tego faktu, wszystko, co sie tam dzieje, wiaze sie z tym watkiem. Jest on walkowany wzdluz i wszerz, a nawet w poprzek calej ksiazeczki.
Jak dla mnie to bylo troche za malo emocji i gry na uczuciach czytelnika. Mozna bylo w kilku miejscach troche podbarwic opowiesc. Pani Rivers sugerowala kilka razy pewne kierunki, w ktorych akcja moglaby sie potoczyc, ale zawsze decydowala sie na rozwiazania raczej mniej emocjonalne. A jak juz wreszcie na koncu zdecydowala sie na probe napisania sceny wielce dramatycznej, to nic jej z tego nie wyszlo. Ten lekarz, ktory biegal i panikowal, byl po prostu zalosny. Straszyl problemem, ktory moze moglby zaistniec, ale dlaczego mialby. Sam sobie zaprzeczal (najpierw, ze bedzie natychmiast potrzebna krew, potem, ze wcale nie, bo w razie czego sie z Rzymu sprowadzi). Nie wierze, ze jakis lekarz moglby tak sie zachowywac. Moze cos wczesniej wachal? I tak calkiem na marginesie, to 0 Rh- nie jest najrzadsza grupa krwi. B Rh- i AB Rh- sa o wiele rzadsze. Pani Rivers nie doczytala do konca. To, ze osoba z ta grupa jest uniwersalnym dawca, a krew moze dostac tylko od osob ze swoja grupa krwi, nie znaczy, ze jest ona najrzadsza.
Oceniam „Potomka” mimo wszystko dosc wysoko, bo czyta sie lekko, prawie niczym nie drazni, a bohaterow daloby sie polubic (jesli sie mocno chce, ja akurat nie za bardzo chcialam).
W porownaniu do „Greckiego magnata” wypada bardzo blado, ale w porownaniu do innych harlequinow, jest OK.31.08.2010 02:20
Opinia na temat książki Grecki magnat, Potomek weneckiego rodu
-
janka
napisała: Oj, Krysiu, nie psuj nam zabawy. Co ci szkodzi, ze sobie cos tu piszemy?
Skoro tak nietolerancyjnie patrzysz na nasze komentarze na tej stronie, to moze lepiej szukaj recenzji ksiazek na stronie sklepu. Tam powinno byc wiecej konstruktywnej krytyki, a mniej rozmowek towarzyskich.
Nie znam ani jednej osoby, ktora czyta harlequiny lub romanse. Dlatego dla mnie strona Harlequin.pl jest jedyna mozliwoscia, zeby sie na temat harlequinow wypowiedziec oraz czegos nowego sie o nich dowiedziec. Gdy ktos wstawia komentarz pozornie nie na temat, to moge dowiedziec sie o istnieniu jakiejs ksiazki, o ktorej inaczej bym sie nie dowiedziala. Za co jestem bardzo wdzieczna wszystkim Dziewczynom piszacym na tej stronie i niniejszym im pieknie dziekuje.31.08.2010 01:10
Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ
-
janka
napisała: Nie mam zielonego pojecia. Ani w zadnym innym kolorze.
Wsrod ksiazek Sharon Kendrick, ktore posiadam, nie ma czesci pierwszej po polsku. W biblionetce tez jej nie znalazlam, ale to o niczym nie swiadczy.28.08.2010 18:03
Opinia na temat książki Sekret milionera, Ślub w Toskanii
-
janka
napisała: Dziekuje, Milko, za informacje. Przeczytalam oryginalny blurb, to bedzie na pewno to, o czym myslalam.
Teraz pozostaje mi tylko kupic, przeczytac i sie cieszyc.28.08.2010 16:23
Opinia na temat książki Ślub księżniczki, Barwy przyszłości
-
janka
napisała: Tapeta jest rzeczywiscie wstretna. Wystarczy jednak skupic uwage na miesniach, albo twarzy ciacha i tlo przestaje sie rzucac w oczy.
27.08.2010 13:27
Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ
-
janka
napisała: Z wrazenia zapomnialam przeczytac blurb. Romans z Szejkiem juz chyba zawsze bedzie mi sie kojarzyl z zewnetrznymi wrazeniami optycznymi, a nie z wydrukowana w srodku zawartoscia.
26.08.2010 22:09
Opinia na temat książki Kuzynka władcy
-
janka
napisała: Co jedna okladka, to lepsza.
Tej okladki to juz chyba nic nie przebije. No chyba tylko ten facet zywy i w odpowiedniej wielkosci gdzies blisko pod reka.
Jeszcze troche i wpadne w obsesje okladkowa. Czy jest na sali psychiatra i moze mi powiedziec, czy jest taka choroba?26.08.2010 21:54
Opinia na temat książki Kuzynka władcy
-
janka
napisała: Mam wielka nadzieje, ze „Slub ksiezniczki“ okaze sie tym harlequinkiem, na ktory juz dlugo czekam, o ksiezniczce, ktora ze swym ochroniarzem znajdzie sie na bezludnej wyspie. Nie czytalam, a bardzo chce.
Czy ja juz pisalam, ze lubie Care Colter? Jesli nie, to napisze teraz. Lubie Care Colter. Ona pisze inaczej, niz wszystkie autorki. Podobnie do Liz Fielding i Sally Wentworth, tak swiezo.
„Milosny bukiet” byl uroczy. „Slub ksiezniczki” tez bedzie, mam wielkie zaufanie do tej autorki.26.08.2010 21:44
Opinia na temat książki Ślub księżniczki, Barwy przyszłości
-
janka
napisała: Siedze sobie grzecznie, w reku trzymam niemiecka wersje tego harlequina i sie waham, jak baca.
Waham sie, czy to przeczytac teraz, czy juz zaczekac na polska wersje.26.08.2010 21:21
Opinia na temat książki Razem dookoła świata
-
janka
napisała: Przeczytalam wlasnie „Podroz do Irlandii” i tak sobie mysle, ze nie wiem, co o niej myslec.
Trzy czwarte ksiazeczki (a moze nawet wiecej) stanowia bardzo zabawne i nieco zlosliwe dialogi, ktore sie bardzo dobrze daja czytac. Swietna rozrywka. A potem jest tak jakos dziwnie, odkad bohaterowie juz sie lubia.
Autorka poczatkowo wykazala sie inteligencja niespotykana w harlequinach, a na koniec jej pary zabraklo, gdy przypomnialo jej sie, ze placa jej przeciez za historie o milosci. Koncowka wypadla blado, ale i tak duzo lepiej, niz to wychodzi innym autorkom.
Przeczytac na pewno warto, ale ocenianie lepiej sobie odpuscic. Trudno bedzie porownac ja do innych harlequinkow, bo jest inna niz inne.26.08.2010 21:01
Opinia na temat książki Podróż do Irlandii
-
janka
napisała: Oj tak! Z checia. Szczegolnie ten tu powyzej na okladce bardzo dobrze nadaje sie do marzen.
26.08.2010 20:44
Opinia na temat książki Widok na Ateny
-
janka
napisała: „Mezczyzna jej zycia” to trzecia czesc miniserii Dziedzictwo Kincaidow. Opowiada o historii milosci Nadii Kincaid i Lucasa.
„Romantyczna kryjowka” sprawia mi pewien problem. Wiem, ze to czytalam po niemiecku jesienia ubieglego roku, ale nie pamietam, czy mi sie podobalo, ani czy nalezalo do jakiejs miniserii. Chyba to byla oddzielna opowiesc, ale glowy za to nie dam.26.08.2010 20:31
Opinia na temat książki Mężczyzna jej życia, Romantyczna kryjówka
-
janka
napisała: Zobowiazywaloby ich do odpowiedniego wygladu, ale ci prawdziwi tego nie zauwazyli. Internet pelen jest zdjec prawdziwych miliarderow, ktorym trzebaby bylo klasc cos na twarzy, zeby jakos przetrwac wspolne dzialania. Ostatnio jeden taki (Polak) z powodu swojego slubu czesto sie pojawia w internecie i juz nie moge patrzec na jego oczki. Takie kaprawe.
Albo powinno sie im na twarzach przyklejac na stale okladki harlequinow. Harlequiny sa z wielu powodow pozyteczne. Niech sie do czegos jeszcze przydadza po przeczytaniu.25.08.2010 21:37
Opinia na temat książki Widok na Ateny
-
janka
napisała: Dobra, Kasiek, zrobimy tak: Ty zrobisz wszystko wedlug swojego planu, a potem podzielisz sie ze mna odszkodowaniem lub alimentami. Ja sama niestety nie moge tego planu wcielic w zycie, bo dla mnie wyglad faceta jest wazniejszy niz inne jego cechy.
25.08.2010 21:10
Opinia na temat książki Widok na Ateny
-
janka
napisała: On, to troche jak mlody Paul Newman.
25.08.2010 20:45
Opinia na temat książki Krwawe ślady
-
janka
napisała: Oj, chyba jednak w prawdziwym zyciu bardzo rzadko sie zdarza, ze miliarder z zemsty zmusza kogos do slubu i chce byc z ta wybranka tak dlugo, az mu sie znudzi jej cialo.
W prawdziwym zyciu sluby i rozwody oznaczaja klopoty (tez finansowe) i zaden milioner nie bylby tak glupi, zeby sobie te klopoty na glowe dobrowolnie sciagac.25.08.2010 20:42
Opinia na temat książki Widok na Ateny
-
janka
napisała: Tym razem okladka niemieckiego wydania byla ladniejsza. Nasza jest taka jakas sztuczna.
http://www.cora.de/product_info.php/info/p6366_wie-verfuehrt-man-seinen-chef.html25.08.2010 20:27
Opinia na temat książki Jedna na milion
-
janka
napisała: Tak, tu.
Jak ksiaze zacznie sie juz oswiadczac, to nie bedzie umial skonczyc i doslownie wgada Tesse w sciane. Bedzie sie oswiadczal przez kilka stron, zamiast ujac wszystko w jednym zdaniu. Ale wszystko, co mowil bylo baaardzo romantyczne.25.08.2010 20:22
Opinia na temat książki Jedna na milion
-
janka
napisała: Glupie patanie, przeciez to oczywiste, gdy sie juz troche harlequinkow przeczytalo.
25.08.2010 20:01
Opinia na temat książki Sycylijski hrabia
-
janka
napisała: A skad wiesz?
25.08.2010 20:00
Opinia na temat książki Sycylijski hrabia
-
janka
napisała: Abby Green to moja pieta Achillesa. Jestem juz zmeczona dwuletnia walka z ta autorka.
Jej „Brazylijski biznesmen” byl pierwszym HQ Swiatowe Zycie, jaki przeczytalam i mnie zachwycil. Dotad czytalam glownie kryminaly lub powiesci Chick-Lit, gdzie dziewczyny rzadza, a tu nagle, pierwszy raz w zyciu, spotkalam sie z bohaterka-kopciuszkiem. I nad jej losami pieknie sie splakalam.
Od tamtej pory szukam wsrod harlequinow wiecej takich, ktore zrobilyby na mnie podobne wrazenie. Abby Green dostala ode mnie szanse juz kilkanascie razy w roznych jezykach i ciagle NIC. Wszystko jest nudne, puste, takie zdechle.
Za kazdym razem obiecuje sobie, ze wiecej juz po nic, co ona napisala, nie siegne, a potem znowu przegrywam i czytam. I znowu zaluje. I znowu sobie obiecuje. I tak w kolko. Niech mnie ktos wreszcie dobije, zeby skonczyla sie moja mordega.25.08.2010 19:59
Opinia na temat książki Widok na Ateny
-
janka
napisała: Milioner, Stephen Foxwood, prosi hrabiego Gambrelli, zeby, podczas jego pobytu w szpitalu, zaopiekowal sie Aniolkiem. Wolf mysli, ze Angelica Harper jest kochanka tego duzo od niej starszego milionera i jej za to nienawidzi. A ona, biedactwo, jak na prawdziwego Aniolka przystalo, jeszcze dziewica byla, co oczywiscie Wolfa bardzo zaskoczylo, gdy ja w koncu uwiodl.
Wszystko w tej ksiazeczce jest bardzo przewidywalne, ale w sumie jest OK, nie ma ani wad, ani wielkich zalet, takie sobie czytadelko.25.08.2010 19:38
Opinia na temat książki Sycylijski hrabia
-
janka
napisała: Pavlidisow bylo dwoch. Kyros to ten drugi z braci blizniakow. Pierwszym byl Alexandros, ktoremu zawrocila w glowie stewardessa Rebecca.
Czesc pierwsza byla bardzo, bardzo slaba, czesc druga odrobine lepsza.25.08.2010 15:25
Opinia na temat książki Sekret milionera, Ślub w Toskanii
-
janka
napisała: Gdzie ja, glupia, mialam oczy? Przeciez to jest najlepsza okladka w tym miesiacu.
Najpierw tego pana odrzucilam z powodu tych dziwnych kalesonkow. Teraz postanowilam mu je wybaczyc, bo wyobrazilam go sobie bez nich. Mniam24.08.2010 23:55
Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ
-
janka
napisała: W sierpniowych harlequinkach jest w liscie od redakcji (od paniMalgorzaty Pogody) napisane, ze Angielska narzeczona to pierwsza czesc trylogii o trzech przystojnych Sycylijczykach. Wiec na pewno bedzie cala trylogia.
I jeszcze tak mi sie cos kojarzy, ze z ta ich sycylicyjnoscia to nie do konca pasowalo, chyba nie wszyscy oni byli Sycylijczykami, choc na niemieckich wydaniach tez bylo napisane, ze to seria o trzech Sycylijczykach.
One sie ukazywaly od stycznia do maja zeszlego roku, wiec juz dobrze nie pamietam.23.08.2010 19:39
Opinia na temat książki Angielska narzeczona
-
janka
napisała: Wolf jest hrabia.
(Zalozylam, ze to o mnie mowa, jako o specjalistce.)23.08.2010 19:25
Opinia na temat książki Angielska narzeczona
-
janka
napisała: Tak, wszystkie sa tej samej autorki.
23.08.2010 19:13
Opinia na temat książki Angielska narzeczona
-
janka
napisała: Sama sobie tez narobilam smaka i zaraz te trzecia czesc sobie wyszukam i przeczytam. Niedobrze, bo ja w ogole nie mam teraz czasu na czytanie.
23.08.2010 19:13
Opinia na temat książki Angielska narzeczona
-
janka
napisała: Kasiek, jeszcze podczas tego przebierania nozkami musisz koniecznie sie modlic, zeby Szanowna Redakcja w ogole zechciala wydac po polsku takze czesc trzecia, bo z miniseriami to nigdy pewnosci nie ma.
Najlepiej przebieraj nozkami w pozycji kleczacej.23.08.2010 18:58
Opinia na temat książki Angielska narzeczona
-
janka
napisała: Pierwsza czesc tej miniserii, to jeszcze nic. Poczekajcie na czesc trzecia, to dopiero zobaczycie, jak powinien wygladac swietny harlequin. Perfekcja.
Czesc druga jest niestety troche slabsza, ale warto przez nia przebrnac, zeby dotrzec do prawdziwego diamentu. Carole Mortimer w swej najlepszej formie.23.08.2010 17:18
Opinia na temat książki Angielska narzeczona
-
janka
napisała: Przeczytalam i sie bardzo zawiodlam. Strata czasu. Spodziewalam sie czegos lepszego.
Powrot do Wloch to opowiesc o dwojgu ludziach, ktorzy sami nie wiedza, czego chca. Wszystkie ich decyzje wynikaja z hormonow, nad ktorymi nie umieja zapanowac. Mozgow nie uzywaja, a moze nawet nie maja. Stacy jest idiotka, ktora problemy „rozwiazuje” ucieczka i zerwaniem. Rico nie jest wcale lepszy, nie chce mu sie nawet odzywac do zony. Wszystko, co robia i mowia jest bez sensu. Szkoda mi zebow, bo bym zgrzytala.
I na dokladke ten skarb na okladce okazal sie tylko namalowany. Tyle moich westchnien bylo nadaremnych.
A Stacy na okladce powinna byc atrakcyjnym rudzielcem, a nie grubaskiem-blondaskiem.
Calosc nie byla warta nawet tej makulatury, na ktorej byla wydana.23.08.2010 02:29
Opinia na temat książki Powrót do Włoch
-
janka
napisała: Gdy Zane powiedzial, ze pragnal wyznac, ze kocha ja nad zycie, to ja mu nie uwierzylam. Raczej wygladalo mi to wszystko na wyrzuty sumienia, a nie na milosc. To wyszlo tak ni z gruszki, ni z pietruszki. Wczesniej tylko powiedzial, ze Abigail ma najladniejsze oczy na swiecie i nie mogl jej zapomniec. Troche malo, zeby uzasadnic oswiadczyny.
Ja bym mu kazala jeszcze ze dwie strony kleczec, przepraszac i wyznawac milosc. Lee Wilkinson okazala sie dla Zane`a bardzo laskawa.
Oprocz tego jednego zdania, ktore mi w tej opowiesci nie pasowalo, podobalo mi sie wszystko. Od pierwszej do ostatniej literki. To byla dla mnie swietna lektura uprzyjemniajaca wczorajsza podroz. Bardzo polubilam bohaterow i to od samego poczatku. Nie przaszkadzalo mi wcale, ze oboje sa gluptaskami. W napieciu czekalam na to, co jeszcze wymysli Zane, zeby zdobyc Gail. Podobaly mi sie te jej proby ucieczki i jego pomysly, zeby to udaremnic (lacznie z kradzieza telefonu).
Ten harlequin trafil dokladnie w moj nastroj i oczekiwania. Wszystko bylo lekkie, przyjemne i urocze. Zadnych wielkich dramatow, zadnych druzgoczacych problemow. A przy tym calosc napisana z wielka sprawnoscia warsztatowa, bez chaosu i balaganu. Wszystko jest tu logiczne (no moze oprocz tej wiary Gail, ze Zane po 7 latach jej nie pozna, ale przymknelam na to oko), czyny bohaterow sa dokladnie powiazane przyczynowo-skutkowo, dialogi sa spojne. W sumie to byla dla mnie dobra zabawa.23.08.2010 02:01
Opinia na temat książki Milioner z Florencji
-
janka
napisała: A po Goracych Romansach i kryminalach z watkiem romansowym rozgladam sie za policjantami.
Na szczescie po Szejkach nie przychodza mi do glowy zadne glupoty, bo to by juz nie bylo smieszne.12.08.2010 22:36
Opinia na temat książki Powrót do Włoch
-
janka
napisała: Bo to wszystko jest wina Swiatowego Zycia. Tam zawsze bohaterowie sa najprzystojniejsi i najpiekniejsi. Zawsze sa pracoholikami, a mimo to potrafia byc umiesnieni jak kulturysci i mocno opaleni na calym ciele, a nie tylko tam, gdzie wystawalo z garnituru od najlepszego projektanta.
Odkad czytam SZty, to zaczelam marudzic. Jednak obiektywnie patrzac, moj facet jest bardzo przystojny i powinnam wyluzowac.12.08.2010 22:29
Opinia na temat książki Powrót do Włoch
-
janka
napisała: On nie chce byc miesniakiem, bo w glebokiej mlodosci juz byl. Teraz woli pozowac na intelektualiste. Jakby tak mial nadwage albo klopoty ze zdrowiem, to moze bym go przekonala.
A w ramach zaciesniania zwiazku, to ja jem to, co on ugotuje i zawsze chwale.12.08.2010 22:14
Opinia na temat książki Powrót do Włoch
-
janka
napisała: Juz bylo. Nie dziala.
12.08.2010 21:54
Opinia na temat książki Powrót do Włoch
-
janka
napisała: Probowalam... Nie dziala.
12.08.2010 21:52
Opinia na temat książki Powrót do Włoch
-
janka
napisała: Juz wszystko wiem: to jest czesc pierwsza.
W czesci drugiej jest Wolf Gambrelli i Angel.
W czesci trzeciej Luc Gambrelli i Darci.
Watek zemsty jest w „Angielskiej narzeczonej” bardzo karkolomny. Tak jakos nie bylo o co sie mscic, ani na kim, ani po co. A jednak, mimo wad, bardzo mi sie ta ksiazeczka podobala. Juz wczesniej polubilam Carole Mortimer za „Wlasciciela galerii”, dzieki czemu inne jej harlequiny maja u mnie po znajomosci zawsze dodatkowe punkty.
Skad ja znam te okladke? Jestem pewna, ze gdzies juz ja widzialam!12.08.2010 21:49
Opinia na temat książki Angielska narzeczona
-
janka
napisała: Czy ktos wie, co zrobic, zeby to ciacho zeszlo z okladki i przyszlo do mnie cale, duze i zywe?
Moze sie nie ubierac, nie przeszkadza mi jego niepelny stroj.12.08.2010 21:18
Opinia na temat książki Powrót do Włoch
-
janka
napisała: Z tymi miniseriami masz ABSOLUTNA RACJE.
12.08.2010 16:36
Opinia na temat książki Pułapka na milionera
-
janka
napisała: P.S. Odszczekuje To "Greckie wesele", ktore mi sie w ogole nie podobalo. To, co podobalo mi sie bAAArdzo, to bylo "Malzenstwo po grecku".
12.08.2010 16:33
Opinia na temat książki Pułapka na milionera
-
janka
napisała: Tak.
Sprawdzilam tytuly w Biblionetce (cos sie tam zacielo i mam same tytuly bez opisow).
Podobalo mi sie bAArdzo „Spotkanie po latach” i „Wloski miliarder”, a bArdzo: „Marokanska forteca” i „Dziedziczka greckiej fortuny”.
Bylo tez cos, co podobalo mi sie bAAArdzo, tylko nie jestem pewna, chyba to bylo „Greckie wesele”.12.08.2010 16:18
Opinia na temat książki Pułapka na milionera
-
janka
napisała: Zgadza sie, musisz poczekac. Nie pamietam tytulow.
Na pewno podobala mi sie taka seria o kolegach z Oxfordu. Cz.1 byla w SZ, cz.2 byla w Szejkach, a cz.3 wcale nie bylo.12.08.2010 15:50
Opinia na temat książki Pułapka na milionera
-
janka
napisała: Ta ksiazeczka jest czescia miniserii o rodzinie Gambrelli. Chyba jest to czesc pierwsza, nie pamietam, a nie moge sprawdzic od razu, bo jestem daleko od domu i mojej biblioteki. (Mozecie mi wspolczuc, dziewczyny. Na pocieszenie mam tylko ebooki.)
12.08.2010 15:16
Opinia na temat książki Angielska narzeczona
-
janka
napisała: Srednio co 20 przeczytany harlequin podoba mi sie tak mocno, ze moge czytac go wielokrotnie. Czyli 5%. Niby slabo, ale tym lepiej swiadczy to o tych moich ukochanych perelkach.
W ostatnich miesiacach tylko Liz Fielding „Malzenstwo idealne” spelnialo moje kryteria.
Teraz dojdzie do tego Michelle Reid „Grecki magnat”. Juz sie ciesze, ze bede mogla przeczytac to po polsku. Nawet merdam ogonkiem. Wirtualnie.
Na mojej liscie przebojow harlequinowych jest juz duzo Michelle Reid, ale dotad nie bylo tu niczego po polsku.
Polecam te ksiazeczke bardzo bardzo bardzo. A redakcji polecam pod uwage inne harlequinki jej autorstwa.
Opowiesc jest w jakims stopniu podobna do „Malzenstwa idealnego”. Bohaterowie tez sa dojrzali, mysla, co robia, biora odpowiedzialnosc za swoje czyny. A wszystkie problemy, z ktorymi musza sie borykac, nie byly spowodowane z ich winy lub glupoty. Sa ofiarami intrygi, a nawet dwoch. Oboje nieszczesliwie posiadaja rodziny, ktore uwazaja, ze lepiej wiedza, co jest dla nich dobre. Brrr12.08.2010 14:53
Opinia na temat książki Grecki magnat, Potomek weneckiego rodu
-
janka
napisała: Niestety, nie podzielam Twojej opinii co do tej autorki. Kocham "Damiano`s Return", czyli moj numer dwa wsrod wszystkich przeczytanych harlequinow i jestem w stanie wybaczyc jej wszystko inne, co napisala. Zreszta po polsku tez juz byly ze dwie-trzy rzeczy, ktore trafily wysoko na moja liste przebojow.
12.08.2010 14:27
Opinia na temat książki Pułapka na milionera
-
janka
napisała: No, jak milo, zguba sie znalazla. To jest brakujaca pierwsza czesc miniserii Lynne Graham, „Virgin Brides, Arrogant Husbands”. Czesc druga i trzecia byly juz wydane pod tytulami: „Milioner z Petersburga” i „Magnat z Kastylii”.
Wedlug mnie wszystkie trzy sa na rownym, ekstremalnie niskim, poziomie.12.08.2010 14:02
Opinia na temat książki Pułapka na milionera
-
janka
napisała: Lipcowy GR Duo, kilku cudnych Szejkow, Mroczna Seria w Paranormalu Miry i teraz jeszcze TO.
Zabijaja mnie te okladki.
A moj facet nie daje sie zapisac na silownie :(27.07.2010 15:43
Opinia na temat książki Księżniczka z wyspy
-
janka
napisała: Ta ksiazeczka byla wydana w Niemczech z najbrzydsza okladka wszech czasow. Ponizej podaje link, jesli ktos ma ochote porownac. Ale ostrzegam, ze to tylko dla tych, co maja baaardzo silne nerwy.
http://www.cora.de/product_info.php/info/p6148_mein-sexy-nachbar.html
Co mnie w niej najbardziej odrzuca? Krawat, tlo i mina tego „supermena”.27.07.2010 15:24
Opinia na temat książki Małżeństwo na rok
-
janka
napisała: Obie te opowiesci sa dalszymi czesciami serii z poprzedniego miesiaca, ale to juz pewnie wszyscy wiedza.
27.07.2010 15:16
Opinia na temat książki Słodkie więzy, Małżeńskie negocjacje
-
janka
napisała: Chaba masz racje, Milka.
Kiedys czytalam ksiazki bardzo szybko, a po kilku miesiacach nie pamietalam nawet, kto byl morderca. Moglam czytac drugi raz od nowa.
Teraz czytam powoli i uwaznie. Staram sie zwracac uwage na wszelkie szczegoly. Przy kryminalach i tak mi to nie pomaga – nigdy nie umiem zgadnac, kto jest przestepca.
Za to przy harlequinach zdarzalo mi sie juz, ze zalowalam, ze czytam tak uwaznie. Np. (juz gdzies o tym pisalam) w Julia James „Prywatna wyspa” (SZ Duo nr 63), tam jest taka scena z seksem na plazy, po ktorym dziewczyna sciska w rekach koldre. Oj, nie lubie tej koldry.25.07.2010 23:23
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: Ta ciaza, i w ogole cala ta historia, mogla zdziwic wszystkich, ktorzy przyzwyczaili sie do typowych harlequinow.
W wiekszosci harlequinow w ciaze zachodzi dziewica przy swoim pierwszym numerku, zawsze z miliarderem, ktory pierwszy raz w zyciu zapomnial o prezerwatywie. Potem sie rozstaja, ona mu nie mowi, ze zostal ojcem, samotnie wychowuje dziecko i do ich spotkania np. po 4 albo 7 latach, z nikim innym sie nie spotykala i ani razu od tamtej pory nie zdarzyl jej sie seks.
Gdy ktos przyzwyczajony jest do takich historyjek, to rzeczywiscie Malzenstwo idealne i jego zakonczenie musi zdziwic. Tak, jak napisala crissy, ta opowiesc jest dojrzala. Bohaterowie mysla, zanim podejma jakas decyzje. A ciaza przytrafia sie tu malzenstwu z piecioletnim stazem, po odstawieniu srodkow antykoncepcyjnych. Dokladnie tak mogloby byc w zyciu, a nie w bajce. Jesli ktos czyta tylko typowe harlequiny, to na pewno bedzie tu zawiedziony. I przy innych utworach Liz Fielding raczej tez.25.07.2010 21:31
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: Czytalam to wprawdzie poltora roku temu, ale pamietam, ze nie zrobila na mnie dobrego wrazenia. Nudy na pudy.
Simone od wielu lat dzwiga ciezar tajemnicy. Nosi sie z zamiarem przyznania sie do wszystkiego swojemu dziadkowi, jednak ciagle brak jej na to odwagi. Napisala o tym w swoim zagubionym pamietniku. Dzieki Ryanowi, ktory go znalazl, podejmuje wreszcie decyzje o rozmowie z dziadkiem. Jej sumienie zostaje oczyszczone. Z Ryanem sie w sobie zakochuja. Koniec. W sumie watku starczyloby na dwa rozdzialy, pani Hannay probowala zrobic z tego calego harlequina i wyszlo to, co wyszlo.
W mojej prywatnej skali byl za to jeden punkt, ale to glownie dlatego, ze to dalsza czesc miniserii, ktora zostala swietnie zapoczatkowana przez Liz Fielding.25.07.2010 15:58
Opinia na temat książki Przeznaczenie
-
janka
napisała: Jednak przeczytalam. I po prostu brak mi slow, zeby opisac moje doznania.
Poczatek szedl mi kulawo, potem sie wciagnelam i nie moglam sie doczekac, jak dalej potoczy sie akcja.
Bohaterowie mowili zdania, ktorych nikt przecietny (normalny?) by nie powiedzial, podejmowali decyzje, ktorymi mnie za kazdym razem zaskakiwali, robili rzeczy, ktorych nigdy w zyciu nie powinni byli zrobic. Z wszystkim tak jakos wyskakiwali, jak Filip z konopi. Zgoda na wyjazd na Sycylie nie miala zadnego sensu. Pojscie do lozka wyniko calkiem z niczego. Zgoda na pozostanie na Sycylii miala jeszcze mniej sensu, niz przyjazd. Slub rowniez wyskoczyl znienacka. Nawet stwierdzenie Julii, ze kocha Rocco, bylo tak ni z gruszki, ni z pietruszki.
I na koniec to, co mnie w tym wszystkim najbardziej zdziwilo: ja mimo wszystko polubilam tych bohaterow (szczegolnie Rocco) i nauczylam sie za nimi nadazac. Te decyzje, reakcje, zachowania itd byly przez autorke bardzo slabo uzasadnione, ale przynajmniej nie przeczyly sobie nawzajem. Bohaterowie byli bardzo konsekwentni w swym postepowaniu. Nie mialam wrazenia chaosu.
To jednak za malo, zeby mnie zadowolic i po przeczytaniu do konca, nawet przez sekunde nie wahalam sie, jaka koncowa ocene mam wystawic. Zero. Za nastepne czesci z gory dziekuje.24.07.2010 21:06
Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii
-
janka
napisała: Ja tez to lubie.
23.07.2010 23:22
Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu
-
janka
napisała: Wlasnie chcialam sie zapytac, ile ich bylo w sumie.
23.07.2010 23:02
Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu
-
janka
napisała: Albo Maureen Child zapomniala, ze juz jedna miniserie o braciach King napisala, albo pisze do niej dalszy ciag. Wyglada w kazdym razie na to, ze polubila nazwisko King.
W miniserii Krolowie Kaliforni wystapili Adam, Travis i Jackson. No i na tym nie koniec.
Kilka dni temu ukazala sie w Niemczech opowiesc o Jesse Kingu i Belli, a na poczatek sierpnia zapowiedziana jest o Justice Kingu i Maggie.
Po blurbach strzelam, ze tym razem beda to Krolowie Florydy. Ciekawe, czy zgadlam.23.07.2010 22:38
Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu
-
janka
napisała: No to, jak tak ciagle cos dopisuje, to jeszcze dopisze, ze nigdy nie wystawiam ocen tu na tej stronie (tych gwiazdek powyzej), bo trudno je interpretowac. Zbyt duzo osob stawia 5 kazdej ksiazce, nawet przed czytaniem.
Mam swoja prywatna skale ocen od zera do 3.
Czesc pierwsza, trzecia, czwarta i piata tej miniserii dostaly u mnie po 2 punkty.
Czesc druga – jeden.
Czesc szosta – zero.
Czesc szosta okazala sie klapa. Miala swietny blurb, zapowiadala sie bardzo atrakcyjnie. Mogla miec watek kryminalny. Glowni bohaterowie mogli byc aktywnie zaangazowani w rozwiazywaniu tego watku. A tam bylo tylko przelewanie z pustego w prozne. I na koniec sucha informacja, kto byl przestepca i dlaczego. Jakos tak zabraklo pary tej osobie, ktora zaplanowala te miniserie.
P.S. Zeby mozna bylo poznac moja skale ocen, to moze dopisze, ze 3 punktow nie dostala ode mnie jeszcze zadna ksiazeczka Goracy Romans. A dwa, np. 1 i 3 czesc M. Child Krolowie Kaliforni, 1 i 3 czesc S. Mallery Trzy siostry. Czyli glownie te, ktore pasowalyby tez do serii Swiatowe Zycie.22.07.2010 11:23
Opinia na temat książki Rok z Julią
-
janka
napisała: No to moze tu dodam, ze sama to bym uciekla, gdyby mi sie ktos takimi slowami oswiadczal. W prawdziwym zyciu bardziej wole testosteron niz romantyzm. Duzo testosteronu.
20.07.2010 22:21
Opinia na temat książki Rok z Julią
-
janka
napisała: Juz prawie mam ochote to przeczytac.
19.07.2010 16:28
Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii
-
janka
napisała: Jestesmy tu w samym sercu Swiatowego Zycia. A Ty pochwalilas wyzej te ksiazeczke.
19.07.2010 12:24
Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii
-
janka
napisała: Czytalam tylko Swiatowe Zycie i Szejki.
Ja tu troche nie pasuje na tej stronie, bo oprocz krotkich bajek, najlepiej o Kopciuszkach i Spiacych Krolewnach, nie czytam zadnych romansow.18.07.2010 23:08
Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii
-
janka
napisała: Czytalam juz kilka rzeczy Penny Jordan. Dwie byly tak w okolicach sredniej, a pozostalych nie moge skomentowac, bo nie wiem, czy tu wolno uzywac brzydkie wyrazy.
Zamykanie oka moze na to nie pomoc. No chyba, ze zamknie sie oba na raz.18.07.2010 01:05
Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii
-
janka
napisała: Polskie tlumaczenie jest bardzo dobre, nic tam nie brakuje, trzeba tylko czytac uwaznie i kojarzyc fakty, to wszystko bedzie oczywiste i logiczne.
Tak, jak mowi Kasiek, wszystkie informacje sa zawarte i ciaza nie powinna byc dla nikogo zaskoczeniem.18.07.2010 00:51
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: To swietnie, ze w polskiej wersji tez nie ma zadnego cudu.
Cud lepiej pasuje do harlequinow, ktorych akcja toczy sie w Boze Narodzenie.15.07.2010 22:25
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: Ivo nie powiedzial Belle o tym, ze mial pierwszy zabieg i nie powiedzial jej tez o tej drugiej operacji, tylko zniknal na dzien (lub dwa, nie pamietam) w czasie trwania ich miesiaca miodowego.
Ona po jego minie, gdy powiedziala o checi posiadania dziecka pomyslala, ze on nie chce miec dzieci wcale i zaczela brac tabletki.
On zrobil taka mine, bo uwazal, ze swoja wczesniejsza decyzja skrzywdzil Belle.
Ivo myslal caly czas, ze operacja sie nie powiodla, bo nie wiedzial, ze Belle bierze tabletki.
I jeszcze to jego znikniecie pare dni po slubie tez zawazylo na tym, ze Belle myslala, ze nie jest dla niego dosc wazna.15.07.2010 22:14
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: Ja tez. Ja tez. Ja tez.
15.07.2010 22:03
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: Okladka jest boska. Jednoczesnie romantyczna i wakacyjna. I swietnie pasuje do tytulu.
15.07.2010 22:00
Opinia na temat książki Oaza szczęścia
-
janka
napisała: Tez nie mam pojecia, dlaczego Jance ta ksiazeczka nie przypadla do gustu.
Moze musi z czegos rezygnowac, bo ma tysiace nieprzeczytanych powiesci i harlequinow, ktore czekaja w kolejce.
Moze jej blurb nie przypadl do gustu.
A moze taki miala kaprys.
Trudno powiedziec.
Ale sprobuje z nia pertraktowac, zeby dala szanse tej ksiazeczce i wtedy napisala jeszcze raz, jakie ma o niej zdanie.15.07.2010 20:47
Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii
-
janka
napisała: Masz racje, Magret. Zawsze ktos moze byc rozczarowany, a ktos inny zachwycony ta sama ksiazka. Tak to juz jest. I dobrze, bo byloby nudno, gdyby wszyscy mieli ten sam gust.
14.07.2010 22:32
Opinia na temat książki Rok z Julią
-
janka
napisała: To prawdopodobnie moja wina, ze Tobie sie nie podobalo, bo za bardzo zachwalalam, a wtedy latwo sie rozczarowac.
Wiem, ze moglam od razu dodac, ze mam bardzo nisko ustawiona poprzeczke dla harlequinow, a juz szczegolnie nisko dla tych napisanych przez Amerykanki.
Wymagam od harlequinow niewiele. Biore zawsze poprawke na to, ze nie naleze do grupy docelowej tych ksiazeczek i oceniam je dlatego bardzo lagodnie.
Duzo zalezy tez zawsze od tlumacza i od redaktora wydania. Czasami cos trzeba skrocic, zeby pasowalo na przyjetej z gory ilosci stron i odbywa sie to kosztem jakosci. Ja czytalam te serie po niemiecku i tam tlumaczenia bardzo sie udaly.
Z wszystkich miniserii GR, ktore dotad czytalam po niemiecku, ta byla najlepsza.
A z tych, ktore czytalam po polsku najbardziej podobala mi sie Susan Mallery – Trzy siostry.14.07.2010 22:10
Opinia na temat książki Rok z Julią
-
janka
napisała: Nie czytalam jeszcze polskiego tlumaczenia, ale domyslam sie po Waszych komentarzach, ze musialo byc w nim cos okrojone. W niemieckim wydaniu nie zdarzyl sie na koncu zaden cud. Wszystko bylo logiczne.
Po przeprowadzeniu sterylizacji u mezczyzny mozna wykonac operacje przywracajaca zdolnosc zaplodnienia i udaje sie ona w co najmniej 80% przypadkow. Ivo poddal sie jej w czasie miesiaca miodowego. Jak tylko Belle przestala stosowac srodki antykoncepcyjne, to zaszla w ciaze i nie ma w tym cudu, to normalne. 80% szansy na ciaze to za duzo, zeby mowic o cudzie. Znam osobiscie osoby, ktore mialy mniejsza szanse na ciaze, a nie pozostaly bezdzietne.13.07.2010 23:10
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: Z kazda nastepna czescia coraz bardziej zakochuje sie w tej miniserii.
Mam wrazenie, ze autorki tej serii wziely udzial w szkoleniu, jak grac na emocjach czytelniczek. I na zajeciach nie spaly. Wirtuozeria.
Czesc trzecia jest swietna, szczegolnie jej druga polowa. Moze nawet lepsza niz pierwsza.
Czesc czwarta trzyma najwyzszy poziom od pierwszej do ostatniej strony.
Czesc piata byla troszeczke gorsza, niz jej poprzedniczki, ale i tak o niebo lepsza od innych harlequinow GR.
Czesc szosta tez zapowiada sie swietnie.
Na koncu czesci trzeciej jest scena, gdy Sebastian prosi Tesse o reke. Jest to najromantyczniejsza, najcudowniejsza i najperfekcyjniejsza scena oswiadczyn, z jaka sie spotkalam w harlequinach i prawde mowiac nie umiem sobie wyobrazic, ze mozna byloby napisac lepsza.10.07.2010 00:02
Opinia na temat książki Rok z Julią
-
janka
napisała: „...W końcu decyduje się na desperacki krok i opuszcza Iva. Ma nadzieję, że dzięki temu radykalnemu posunięciu odzyska jego miłość...”
Blurb nie jest zbyt dokladny tym razem.
To nie tak bylo. Bella odeszla od Iva naprawde, bez zadnego krecenia i udawania. Chciala ulozyc swoje zycie od nowa i uporzadkowac stare sprawy. To Ivo pozwolil jej odejsc, wiedzac, ze bedzie sie o nia staral od nowa.09.07.2010 23:15
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: A mnie sie nie podoba, ze Beth z Randki z milionerem ma az dwa koty a ja zadnego.
09.07.2010 23:06
Opinia na temat książki Żona dla milionera
-
janka
napisała: Ciesze sie, ze komus przydadza sie moje informacje.
Jesli jeszcze kiedys wytropie jakas miniserie, to oczywiscie od razu dam znac.
Niestety nie mam zadnych znajomosci w Redakcji, a moje wiadomosci czerpie z ksiazeczek, ktore juz kupilam po niemiecku. Mam ich tysiace i jesli jakis polski blurb lub nazwiska bohaterow wydaja mi sie znajome, to poszukuje odpowiednika niemieckiego.
Dziekuje za Wasze cieple slowa. Bardzo mi milo.09.07.2010 22:58
Opinia na temat książki Rejs ku miłości, Dar serca
-
janka
napisała: Ja tez.
07.07.2010 21:02
Opinia na temat książki Żona dla milionera
-
janka
napisała: Istnieje pewien problem z interpretacja wystawionych ocen.
Sa osoby, ktore przy ocenie ksiazki daja 5, juz za to, ze ksiazke da sie czytac i nie brakuje w niej literek. A dopiero jesli sa jakies wielkie braki i niedociagniecia, lub ksiazka jest ekstremalnie nudna, to obnizaja na 4. Wowczas 3 oznacza smietnik.
Sa tez osoby, dla ktorych podstawowa ocena jest 1, a na wiecej gwiazdek ksiazka musi sobie zasluzyc. Wtedy 3 moze oznaczac dzielo o znaczeniu wiekopomnym.
Z problemem tym mozna byloby sobie poradzic, ustalajac wspolne kryteria oceny. Najlepiej by bylo, gdyby Redakcja przy gwiazdkach dopisala, co te gwiazdki maja oznaczac. Ale mozemy tez same umowic sie na wspolna skale ocen.
Ja bym byla za tym, zeby 3 oznaczalo ksiazke przecietna, taka, co to da sie czytac.
4 – dobra, bardzo dobra, 5 – rewelacyjna, wyjatkowa.
2- slaba, bardzo slaba, 1- nie nadajaca sie do czytania.07.07.2010 20:06
Opinia na temat książki Żona dla milionera
-
janka
napisała: A co to jest? Tez chce to przeczytac, ale nie wiem, gdzie szukac.
04.07.2010 20:37
Opinia na temat książki Sycylijska przygoda
-
janka
napisała: Blurb Sycylijskiej przygody bardzo mi sie podoba, nie wierze jednak, ze Lucy Monroe potrafila ten temat ladnie rozwinac.
Czytalam juz kilka rzeczy Lucy Monroe i raczej nie byly dla mnie atrakcyjne.
Podobal mi sie na razie tylko Grecki magnat. Troche tam bylo za duzo elementow „sfinio-mopowych”, ale ja czytam harlequiny dopiero od niedawna i jeszcze nie mam przesytu tymi meczennicami – ofiarami nieporozumien, oszustw lub pomowien.
Mam te ksiazeczke, bo zbieram Swiatowe Zycie, ale raczej nie przeczytam.04.07.2010 20:33
Opinia na temat książki Sycylijska przygoda
-
janka
napisała: Jezeli ksiecia albo miliardera stworzyla autorka z Angli (ewentualnie z Irlandii, Australii lub Nowej Zelandii), to czytamy o nim w Swiatowym Zyciu. Jesli przytrafil sie on autorce z Ameryki, to bedziemy go miec w Goracym Romansie.
Nie jestem zadnym ekspertem w taj dziedzinie, ale zauwazylam taka prawidlowosc.
Jeszcze nie rozgryzlam skad sie biora miliarderzy w serii Romans. Im chyba wolno pochodzic z roznych kontynentow.03.07.2010 23:03
Opinia na temat książki Książę i sekretarka
-
janka
napisała: Wszystkie cztery nowosci Goracy Romans w lipcu sa czesciami roznych serii.
Rejs ku milosci to pierwsza czesc miniserii Emilie Rose – Dziedzictwo Kincaidow.
Dar serca Sary Orwig to ciag dalszy Wykorzystanej szansy, ktora ukazala sie w czerwcu.03.07.2010 22:48
Opinia na temat książki Rejs ku miłości, Dar serca
-
janka
napisała: Kupilam duzo ksiazek Eriki Spindler, ale przeczytalam na razie tylko Petle.
Morderca bierze wszystko jest jedyna ksiazka, ktora kupilam az trzy razy. Pomylkowo. Takie fatum nade mna wisi. Zawsze, gdy ja widze w ksiegarni, podoba mi sie blurb, a nigdy nie pamietam, ze juz ja mam. Dwie juz oddalam do adopcji. Trzecia czeka na przeczytanie. W tej chwili czytam niemiecka miniserie Harlequin Skandale w wyzszych sferach. Jak ja skoncze, to zabiore sie za tego Morderce, bo mi jest ta ksiazka chyba przeznaczona.03.07.2010 20:11
Opinia na temat książki Pętla
-
janka
napisała: Dziewczyny, intuicja dobrze Wam podpowiada, ta ksiazeczka jest swietna. Moze nawet najlepsza z wszystkich Goracy Romans, ktore czytalam.
Harlequiny GR nie robia zwykle na mnie dobrego wrazenia. Wydaje mi sie czasem, ze autorki amerykanskie biora udzial w zawodach, ktora z nich stworzy najgoretsza scene erotyczna, a to, co pisza przed i po, traktuja po macoszemu, jak puste wypelniacze stron. A ja lubie, zeby przed i po tez cos bylo. I wlasnie w Roku z Julia jest.
Seria Skandale w wyzszych sferach sklada sie z 6 tomow. Przed rokiem ukazaly sie po niemiecku. Poniewaz seria zawiera watki kryminalne (niewyjasnione morderstwo i szantaz), to chcialam przeczytac wszystkie czesci razem. Tak sie jednak zlozylo, ze utknelam po czesci drugiej i teraz dopiero zabralam sie za cala serie od nowa. Czesc pierwsza jest znakomita. Czesc druga dobra, w porywach do bardzo dobra. Dalej na razie nie wiem, jestem w polowie trzeciej.
Bohaterowie wszystkich czesci tej miniserii maja wspolny adres, Park Avenue 721 w Nowym Jorku. Amanda, przyjaciolka Julii i Alex, prawnik Maxa, beda bohaterami czesci piatej. Inna przyjaciolka Julii, Carrie i jej sasiad Trent, beda w czesci drugiej. Losy bohaterow sie zazebiaja i radze czytac je po kolei. Zajrzalam niestety na koniec tomu szostego i wiem juz, kto byl przestepca. Wiem, ale nie powiem.
Okladka drugiego tomu po niemiecku jest tak strasznie brzydka, ze az brak slow, bo wstretna i ohydna to za malo. Sprawdzilam na stronie czeskiej w zapowiedziach i tam jest inna, bardzo ladna. Mam nadzieje, ze okladka polska bedzie taka jak czeska, bo ja mam dosyc innych zmartwien: ptasie mleczko mi sie topi w tym upale.03.07.2010 19:24
Opinia na temat książki Rok z Julią
-
janka
napisała: I Sare Craven.
02.07.2010 16:47
Opinia na temat książki Uwodzicielka mimo woli
-
janka
napisała: Czytalam.
Mocne!02.07.2010 16:43
Opinia na temat książki Pętla
-
janka
napisała: Swietnie, Kasiek. Dobra decyzja!
Mam nadzieje, ze Twoja opinia o tej ksiazeczce tez bedzie idealna.02.07.2010 01:38
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: Szanowna Redakcjo, z calego serca dziekuje za te ksiazeczke. To moja ulubiona Liz Fielding. Marzylam o tym, zeby moc ja przeczytac tez po polsku, bo po niemiecku czytalam juz wielokrotnie.
Jest to pierwsza czesc miniserii o trzech kobietach, Angielce, Amerykance i Australijce, ktore udaja sie w celach charytatywnych w rajd rowerowy w Tybecie.
1-Liz Fielding (Belle i Ivo)
2-Barbara Hannay (Simone i Ryan)
3-Jackie Brown (Claire i Ethan)
Czesc druga i trzecia niestety nie podobaly mi sie az tak mocno, jak czesc pierwsza.
Bardzo mocno polecam. Malzenstwo idealne to idealny Romans.01.07.2010 23:00
Opinia na temat książki Małżeństwo idealne
-
janka
napisała: Zapomnialam dopisac, ze pierwsza polowe ksiazeczki czyta sie bardzo dobrze, szczegolnie sceny, w ktorych wystepuje corka glownych bohaterow, przechodzaca akurat okres buntu.
W drugiej polowie, niestety, za sprawa tajemniczej rozdzki, robi sie grzeczna i przestaje tak fajnie pyskowac swojej mamusi.01.07.2010 22:01
Opinia na temat książki Powrót do Grecji
-
janka
napisała: Kazdy ma inny gust. To, co dla mnie bylo nuda, dla kogos innego moze byc atrakcyjne.
Ja, gdybym miala jeszcze wybor, to bym tego nie przeczytala. Niestety, dla mnie jest juz za pozno, bo przeczytalam. Ale inni maja ciagle szanse sie uratowac i wcale nie sprawdzac, czy ich gust bardzo rozni sie od mojego.29.06.2010 22:03
Opinia na temat książki Wybranka pisarza
-
janka
napisała: 1. Na przechowywanie ksiazek papierowych tez wydajemy pieniadze. Kupujemy regaly, lub zamykane szafki, jesli nie chcemy, zeby nasze ksiazki sie kurzyly. A meble tez sa drogie. Kupujac czytnik jeszcze mozna zaoszczedzic.
2. Nasza kolekcja eBookow nigdy nie zmusi nas do szukania wiekszego mieszkania i przeprowadzki.
3. Do produkcji eBookow nie trzeba zabijac drzew.
4. EBooki w trakcie czytania i lezakowania sie nie niszcza.
Ja widze same pozytywy.
Nikt nie jest zmuszony do kupowania eBookow. Jeszcze mamy wybor, w jakiej formie ksiazke wolimy czytac. Gdyby w przyszlosci prawdziwe ksiazki mialy calkiem wyginac, to by bylo bardzo, bardzo smutno. Ale bez eBookow byloby tak samo smutno. Juz sie z nimi zzylam przez ostatnie lata.29.06.2010 01:20
Opinia na temat książki Pocałunek
-
janka
napisała: I jeszcze „Kuszaca propozycja” Penny Jordan byla wznowieniem ksiazki „Dziewczyna szejka” Goracy Romans 642, a „Pustynna roza” Liz Fielding to kiedys byla „Roza pustyni”.
28.06.2010 22:19
Opinia na temat książki Klejnot pustyni
-
janka
napisała: Blurb mnie zachwycil, postaralam sie wiec o te ksiazke i przeczytalam. I sie ani troche nie zawiodlam.
Kilkanascie osob w miejscu odcietym od swiata, wsrod nich ktos, kto nie powstrzyma sie przed morderstwem, jesli uzna, ze to jest w jego interesie. A wszyscy mieli motyw do popelnienia zabojstwa. Podobnie bylo juz w literaturze lub filmie, np. u Agathy Christie (Dziesieciu malych Murzynkow) lub u naszego Joe Alexa. Ten schemat zawsze sie sprawdza.
Spotkanie grupy detektywow lub kryminologow, ktorzy bawia sie w rozwiazywanie zagadek kryminalnych, rowniez bylo juz wykorzystywane przez roznych autorow, np w filmie Zabity na smierc z 1976 r (Murder by Death, rez. Robert Moore) lub Trop z 1985 roku (Clue, rez. Jonathan Lynn). To moj ulubiony motyw w kryminalach.
Mordercza gra to perfekcyjne polaczenie obu tych motywow. Bardzo fajnie i lekko sie czyta. Nie zgadlam, kto byl morderca, rozwiazanie calkiem mnie zaskoczylo. Za to ksiazka dostaje ode mnie dodatkowy punkt.
Nie jest to typowy kryminal, zawiera watki milosne, a miejscami jest smieszny.
W sumie swietna rozrywka.28.06.2010 22:03
Opinia na temat książki Mordercza gra
-
janka
napisała: Bohaterowie typowi dla serii Swiatowe Zycie, czyli Grecki milioner i Angielka. Spotykaja sie po latach, a glowny bohater dowiaduje sie przy okazji, ze dawno temu zostal ojcem. Mogla z tego wyjsc opowiesc pelna emocji albo zwrotow akcji. Szansa na to byla, niestety autorce zabraklo pomyslow, jak rozwinac akcje, zeby bylo ciekawie.
Wyszla ksiazeczka slabiutka. Gdyby to byl Medical, to napisalabym, ze anemiczna. A ze to Swiatowe Zycie, to napisze, ze uboga.28.06.2010 21:03
Opinia na temat książki Powrót do Grecji
-
janka
napisała: Przeczytalam dzisiaj i pisze na swiezo.
Zgoda, to nie jest w duchu serii Swiatowe Zycie. Bardziej pasowalby Romans, lub, gdyby byla taka seria, Odgrzewany Romans.
I zgoda, jakis sens tam byl, tylko bylo go niewiele. Wystarczyloby przeczytac Epilog, reszta to strata czasu.
Nie dzialo sie NIC. Bohaterowie snuli sie po kartkach, cos mowili, ale nie mieli nic do powiedzenia, pili kawe, cos jedli, czasem gdzies przychodzili. Nuda. Nuda. Nuda. Na ostatniej stronie powiedzieli sobie, ze zawsze sie kochali i nigdy nie przestali.
Rownie dobrze tekst moglby wygladac tak:
Laura siedziala na kanapie i patrzyla w sciane. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Przelknela sline. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Przelknela sline. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Przelknela sline. itd przez 150 stron, a wtedy Kocham cie. Ja ciebie tez. Epilog. Gotowe
Kocham Carole Mortimer za Wlasciciela galerii, Malzenstwo z milionerem i miniserie Gambrelli. Tym razem jednak zmarnowala mi moj czas. Moglam lepiej obserwowac, jak sie woda gotuje. To byloby wiecej atrakcji.25.06.2010 22:10
Opinia na temat książki Wybranka pisarza
-
janka
napisała: Zamiast tej ksiazki wolalabym tego faceta z okladki. Rarytas.
A nawet nie tylko zamiast tej. Oddalabym za niego tysiac ksiazek.24.06.2010 00:51
Opinia na temat książki Mroczna noc
-
janka
napisała: Blurb mnie zachecil, wiec przeczytalam.
Bardzo mila i sympatyczna ksiazeczka. Budzacy sympatie bohaterowie, ciekawy rozwoj akcji i interesujacy watek kryminalny gwarantuja dobra zabawe.
Domyslilam sie, kto byl zdrajca, ale okazalo sie, ze nie zgadlam wszystkiego i bylam mile zaskoczona zakonczeniem.
Polecam, jesli ktos ma wolna chwile i szuka lekkiej rozrywki.
Ksiazeczka stanowi czesc wiekszej calosci, ale przy czytaniu nie przeszkadza to w ogole. Pojawiaja sie tutaj bohaterowie innych czesci tej miniserii, ale koligacje rodzinne sa dobrze objasnione.
Prawdopodobnie siegne tez po inne czesci miniserii o rodzinie Elliotow. Mam nadzieje, ze beda rownie dobre.24.06.2010 00:02
Opinia na temat książki Misja "Casanovy"
-
janka
napisała: Dziekuje, Magret. Dokladnie na taka bajke mam ochote. Jutro kupie ja i przeczytam.
Wprawdzie nie jestem wielka fanka zbyt dokladnie opisanych scen erotycznych, ale nie jest to tez dla mnie powod do odrzucenia calej ksiazki. Mysle, ze to przetrzymam bez problemu:)23.06.2010 21:02
Opinia na temat książki Kochanka króla
-
janka
napisała: Kilka razy probowalam czytac cos pani Susan Stephens i zawsze bylam zniesmaczona. Na ocenienie jej dziel potrzebna mi jest zawsze skala ujemna. Lubie konczyc to, co zaczelam, ale dla tej autorki robie wyjatki i przerywam czytanie w polowie, to sie po prostu dalej nie daje.
Jej bohaterki sa zwykle bardzo poranione psychicznie, z wielka trauma, gwalcone lub bite w mlodosci. Przez pewien czas sadzilam nawet, ze autorka sama przezyla takie nieszczescie i probuje sobie z nim poradzic poprzez pisanie o tym.
Mam wiele do zarzucenia zarowno postaciom meskim i ich glupocie, jak i ilosci wepchnietej na sile akcji i dramatow na tych kilku stronach, nie bede sie jednak o tym rozpisywac, bo to, co mi najbardziej przeszkadza, to absolutny belkot. Brak powiazania przyczynowo – skutkowego pomiedzy wydarzeniami i reakcjami bohaterow na te wydarzenia. Glowne bohaterki niesamowicie szarpia sie psychicznie, cierpia, przezywaja ogromne emocje, tylko ze nic tego nie uzasadnia.
Ciagle probuje dac tej autorce szanse i ciagle zle na tym wychodze.
Magret tak ladnie napisala o tej bajkowosci i narobila mi ochoty, jednak boje sie strasznie, ze znowu bede zawiedziona.
Magret, napisz prosze, czy nad bohaterka znowu ktos sie przed laty znecal. I czy bardzo miota sie emocjonalnie bez przyczyny. Boje sie sama to sprawdzic.22.06.2010 23:24
Opinia na temat książki Kochanka króla
-
janka
napisała: To jest pierwsza czesc miniserii o rodzinie Leopardi.
1-Rocco Leopardi i Julia
2-Alessandro Leopardi i Leonora
3-Falcon Leopardi i Annie
Odpuscilam juz sobie te serie po angielsku i po niemiecku, wiec po polsku tez raczej nie bede czytac.18.06.2010 16:55
Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii
-
janka
napisała: Przepraszam za oskarzenia i zla ocene sytuacji. Zalozylam, ze to bylo celowe dzialanie Redakcji, a nie pomylka. To jasne, ze kazdemu moga zdarzac sie pomylki. Mnie ostatnio sie jedna dotkliwa przytrafila: kupilam Danio, ktory wygladal jak budyn waniliowy, a po otwarciu okazal sie serkiem homogenizowanym. Zjadlam, ale nie bylam szczesliwa.
W przypadku powyzszej ceny ksiazki zalozylam, ze to nie pomylka, bo chodzi tu o sklep, a sklep i cena to sa dwa wyrazy, ktore jakos nie kojarza mi sie z mozliwoscia pomylki.
Spotykam setki pomylek w ksiazkach. Czasami sa to drobiazgi, czasem maja wielkie znaczenie. Ktos ubiera biala bluzke, a dwie strony dalej ma nagle niebieska. Albo po seksie na plazy sciska w rekach koldre. Znalazlam nawet przypadek, gdy jedno wydawnictwo pomylilo dwie ksiazki i wydalo je pod zamienionymi tytulami i nazwiskami autorek.
Tylko tych nieszczesnych cen nie zakwalifikowalam jako pomylki i teraz mi glupio.
P.S. To z ta koldra (Julia James, Prywatna wyspa, Harlequin Swiatowe Zycie Duo nr 63, str 147) nie daje mi spokoju. Czytalam ten fragment kilka razy, doszukujac sie jakiegos przeniesienia akcji do sypialni i tego nie widze. Moze ktos mi pomoze.17.06.2010 21:55
Opinia na temat książki Pod słońcem Florydy
-
janka
napisała: Kocham prawdziwe ksiazki (papierowe). Kupilam conajmniej 2 tysiace sztuk po polsku, prawie tysiac po niemiecku i bardzo duzo po angielsku.
Kocham je i smutno mi, gdy musze sie z nimi rozstawac podczas podrozy. I tu wlasnie ratunkiem dla mnie sa eBooki. Czytnik do eBookow, ktory jest mniejszy niz jeden harlequinek moze zawierac 300 lub nawet wiecej ksiazek. A wazy mniej niz jedna.
Dla mnie jest jeszcze dodatkowy plus. Przy eBookach dosyc niekomfortowe jest zagladanie na koniec ksiazki, zmuszona jestem wiec grzecznie zaczekac na odpowiedni moment, az dowiem sie, kto byl morderca, albo czy zakochani sie pogodzili. EBooki ucza mnie cierpliwosci.17.06.2010 19:18
Opinia na temat książki Pocałunek
-
janka
napisała: Zmieniona cena dotyczy wielu ebookow. Nie tylko tego jednego. Przy ebookach z serii Bestseller, ktorych prawdziwa cena wynosila 11,99 zl lub 12,99 zl, jest podawana cena 19,99 zl.
Poniewaz Pocalunek Anny DePalo jest kolejna ksiazka z podwyzszona cena, to blednie zalozylam, ze to nie pomylka, a dzialanie celowe.
Przepraszam za brzydkie posadzenia i oczernianie Redakcji. I prosze o wybaczenie mi mojego bledu.
Chcialam tu dodac, ze jestem bardzo zadowolona z tego, ze ceny ebookow w Waszej Redakcji sa nizsze niz ksiazek papierowych. Jestem wielka milosniczka ebookow i jestem pewna, ze bede Wasza wierna klientka.16.06.2010 21:42
Opinia na temat książki Pocałunek
-
janka
napisała: Dziekuje bardzo za wyjasnienie.
16.06.2010 20:32
Opinia na temat książki Potęga uczucia
-
janka
napisała: Dostalam e-Mail od redakcji. Temat: Mamy dla Was nowe eBooki! Cytuje fragment:
Kupione eBooki możecie czytać, kopiować
z komputera na specjalny czytnik
lub na inny komputer. Pliki są zabezpieczone
przed kopiowaniem i drukowaniem.
I nadal nie wiem, czy po skopiowaniu na inny komputer lub czytnik da sie te ebooki czytac, czy juz sie wiecej nie otworza.
Regulamin sprzedaży eBooków rowniez nie zawiera zadnych konkretnych informacji na temat zabezpieczen ebookow. Brak nawet takiej malutkiej informacyjki, ile kopii z ebookow bedzie funkcjonowalo, a ktora kopia juz sie nie otworzy.16.06.2010 16:26
Opinia na temat książki Potęga uczucia
-
janka
napisała: Ebooki nowe. Ale manipulacje z cena ksiazek stare.
To bedzie pewnie juz taka tradycja na tej stronie, ze cena ksiazki papierowej bedzie zawsze podwyzszana, zeby cena ebooka wydawala sie przy niej niska. Na pewno wiele z nas da sie na to nabrac.
Ktos, kto wstawial powyzsze zdjecie okladki zapomnial fotoshopem zmienic cene z 5,99 zl na 8,49 zl. Na innych okladkach ladnie sie postaral, tylko tu sie zagapil.16.06.2010 16:02
Opinia na temat książki Pocałunek
-
janka
napisała: To milo, Magret, ze bronisz Redakcji, sama chetnie bym bronila, ale niestety nie masz racji. Gdyby chodzilo o nowe wydanie tej ksiazki, to na pewno mialaby inny numer ISBN oraz inna date wydania (co najmniej rok 2010), a prawdopodobnie tez inna okladke.
Wydawnictwa zwykle wiedza, ze kazde kolejne wydanie tego samego tytulu, zgodnie z prawami ekonomii, powinno miec nizsza cene, bo rynek jest coraz bardziej nasycony. Wydanie ksiazki o podwyzszonej cenie mialoby sens np, gdyby chodzilo o wydanie luksusowe. Jestem absolutnie pewna, ze ta ksiazka, ktora Redakcja prezentuje powyzej za 19,99zl, to dokladnie ta sama, ktora naprawde kosztuje 12,99zl.
Przykro mi.09.06.2010 00:38
Opinia na temat książki Pod słońcem Florydy
-
janka
napisała: Tym szalonym i ryzykownym eksperymentem, opisanym w blurbie, bylo wyrwanie Jacksonowi kilku wlosow do badania DNA.
To sie stalo na jednej z pierwszych stron ksiazeczki, wiec nie zdradzam za duzo faktow.07.06.2010 03:09
Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu
-
janka
napisała: Jackson zostal dawca na studiach, bo przegral zaklad z kolega. Milionerom sie wszystko zdarza. Szczegolnie w harlequinach.
A te ksiazeczke polecam. Jest atrakcyjna.07.06.2010 03:01
Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu
-
janka
napisała: Jesli dobrze pamietam, bo czytalam Wybor serca przed rokiem, to tata Mallory poprosil Alexa Megalosa o znalezienie dla niej meza. Alex nie zabiegal o jej wzgledy, tylko probowal sie dowiedziec, jaki mezczyzna bedzie do niej pasowal. A ze przy okazji sie w niej zakochal, to bylo wiadomo...
05.06.2010 21:52
Opinia na temat książki Wybór serca, Wykorzystana szansa
-
janka
napisała: Prawdziwa cena detaliczna tej ksiazki to 12,99 zl, a nie 19,99.
Falszywa cena ma nas zachecic do kupienia tanszego ebooka. Czy takie postepowanie jest w Polsce ciagle legalne?
Nawet jesli tak, to uwazam, ze to nieladnie i czuje sie robiona w konia.03.06.2010 12:58
Opinia na temat książki Pod słońcem Florydy
-
janka
napisała: Nie, to inna opowiesc, mimo, ze ma ten sam tytul.
W tamtym Karnawale w Wenecji Guido Calvani (przyszly hrabia) zakochuje sie w Dulcie Maddox, ktora pracuje jako prywatny detektyw.03.06.2010 01:11
Opinia na temat książki Karnawał w Wenecji
-
janka
napisała: Czytalam Milosny bukiet po niemiecku poltora roku temu. Bylo urocze i slodkie.
25.05.2010 20:52
Opinia na temat książki Miłosny bukiet, Odnaleziony skarb
-
janka
napisała: I nawet miala te sama okladke.
24.05.2010 01:21
Opinia na temat książki Rzymskie wakacje
-
janka
napisała: Ksiazki pojawiaja sie w sprzedazy czasami wczesniej. A moze ktos przeczytal to juz w innym jezyku. Ja czytalam to po niemiecku i uwazam, ze byla bardzo fajna.
24.05.2010 01:15
Opinia na temat książki Rzymskie wakacje
-
janka
napisała: Czytalam to przed rokiem po niemiecku i baaardzo mi sie podobalo.
23.05.2010 23:39
Opinia na temat książki Spotkanie w Monte Carlo
-
janka
napisała: Czytalam cala serie Hunt For Cinderella po angielsku i wydaje mi sie, ze kolejnosc byla inna.
1. Lois Faye Dyer – The Princess and the Cowboy
2. Christine Flynn – The Millionaire And The Glass Slipper
3. Patricia Kay – The Billionaire And His Boss
4. Allison Leigh - The Bride And The Bargain
Po niemiecku tez byly wydawane w takiej kolejnosci.
Czyli brak po polsku czesci pierwszej, a nie czwartej.22.05.2010 21:00
-
janka
napisała: Czesc pierwsza i trzecia podobaly mi sie bardziej.
22.05.2010 00:59
Opinia na temat książki Niepokorna żona
-
janka
napisała: No to smacznego!
Wspolczuje, bo tez nienawidze mleka.
Szejk byl sliczny, a dziewczyna juz dlugo wdowa, wiec nie tylko go wykorzystala, ale jeszcze nim manipulowala, zeby pomogl jej siostrze. I od poczatku owinela go sobie dookola malego paluszka.18.05.2010 21:16
Opinia na temat książki Niewolnica zmysłów
Opinie o autorach
-
janka
napisała: Czytam dalej ksiazki Heather Graham i jestem szczesliwa, ze ona tak duzo ich napisala. Jeszcze tyle przede mna!
Wyglada na to, ze duzo ksiazek tej pisarki jest ze soba powiazanych.
„Portret zabojcy“ to historia Ashley i Jacka Dilessio, ktorzy wystepuja tez w epizodach w „Smierci na parkiecie“. Tam z kolei glownym bohaterem jest Quinn O`Casey, ktory przyjazni sie z Jackiem, a takze wspolpracuje z Dane Whitelaw`em znanym nam z „Zatoki huraganow“, a takze z epizodow w „Ksiezycowej Zatoce“. Robi sie coraz bardziej skomplikowane. Jeszcze kilka takich ksiazek i sie pogubie.20.09.2011 23:10
Opinia na temat autorki Heather Graham
-
janka
napisała: W trzech ksiazkach tej serii, oprocz Petli, wystepuja czlonkowie rodziny Malone.
Natomiast w Petli i Morderca bierze wszystko wystepuje Stacy Killian.
Tylko chlod podobal mi sie do momentu, w ktorym autorka strzelila wielki blad. A wlasciwie pozwolila popelnic ten blad policjantowi. Zaden policjant, nawet najglupszy, tak nie moglby postapic. Porazka. Na razie sie zrazilam do pisarki i nie koncze czytac tej serii.05.07.2011 20:42
Opinia na temat autorki Erica Spindler
-
janka
napisała: W drugiej polowie rozbujalo sie i to jak!
„Morderca bierze wszystko“ wprawdzie nie dorownuje „Petli“, ale i tak jest bardzo dobrym kryminalem.
Juz w polowie ksiazki zgadlam, kto okaze sie mozgiem przestepcow. Nie wiedzialam tylko, czyimi rekami popelnia zbrodnie. Potem pani Spindler probowala roznymi sposobami sprowadzic mnie na manowce, mialam wiec momenty zwatpienia w glownego przestepce, jednak na koncu potwierdzilo sie, ze moja pierwsza mysl byla najlepsza.
W zwiazku z tym, ze rozwiazalam zagadke, w tej chwili uwazam sie za co najmniej geniusza kryminalu. Zastanawiam sie nawet nad szukaniem pracy w policji, bo przeciez szkoda, zeby taki talent sie marnowal.12.05.2011 20:33
Opinia na temat autorki Erica Spindler
-
janka
napisała: Przeczytalam wlasnie ponownie „Petle“.
Mocne!
Gdy czytalam ja po raz pierwszy, nie znalam ani romansow, ani kryminalow z watkiem milosnym. Dlatego, po przeczytaniu ksiazki, bylam w pelni usatysfakcjonowana. To jest swietny kryminal. Zawiera duzo zwrotow akcji. Zaskakuje. Jest po prostu doskonale napisany.
Tym razem jednak juz wiedzialam, jak mogloby sie to skonczyc, gdyby ksiazka byla romansem. I bylo mi smutno, ze nie jest. Bardzo.
Dowiedzialam sie niedawno, ze „Petla“ nalezy do czterotomowej serii, polaczonej wystepujacymi tam bohaterami z rodziny Malone i Killian:
1-Tylko chlod
2-Petla
3-Morderca bierze wszystko
4-Slepa zemsta
Zostalam tez ostrzezona, zeby czesc ostatnia czytac na koncu, gdyz wystepuje tam bardzo duzo tych bohaterow, ktorzy byli w poprzednich tomach i ciezko sie domyslic, kto jest kim dla kogo. Zostalam rowniez powiadomiona, zeby tej czwartej czesci nie czytac po niemiecku, bo zostala fatalnie wydana, zawiera cala mase bledow gramatycznych. Niedobrze, bo ja tej akurat po polsku wcale nie posiadam.
W tej chwili czytam „Morderca bierze wszystko“. Na razie jest slaba. Autorka za malo wie o RPG, zeby tyle o tym sie rozpisywac. Nie trzyma tez w napieciu tak dobrze jak „Petla“. Moze sie jeszcze rozwinie, jestem na razie w polowie. Szkoda, ze nie zaczelam czytac ksiazek Eriki spindler od „Tylko chlod“, to bym miala po kolei.11.05.2011 21:12
Opinia na temat autorki Erica Spindler
-
janka
napisała: Ten „The Greek Tycoon`s Blackmailed Mistress“, o ktorym pisalam wyzej, ze szkoda, ze nie jest wydany po polsku, wlasnie teraz bedzie nowoscia w maju.
I bardzo dobrze!19.04.2011 13:45
Opinia na temat autorki Lynne Graham
-
janka
napisała: Jestem zakochana w ksiazkach Tess Gerritsen, laczacych watek kryminalny z watkiem milosnym. Np. te, ktore ukazaly sie w serii HQ Kolekcja.
Najlepszymi z tych, ktore dotad czytalam, okazaly sie „Sen o milosci“ (inny tytul: „Z zimna krwia“) i „Zlodzieje serc“.
„Nigdy nie mow zegnaj“, „Telefon po polnocy“ oraz „Czarna loteria“ byly niewiele gorsze.
„Zlodzieje serc“ sa druga czescia mini-serii, a pierwsza nie ukazala sie w Polsce. Mam ja na szczescie po niemiecku i lada dzien sie do niej dobiore. Juz sie ciesze! To bedzie uczta dla zmyslow!10.04.2011 19:31
Opinia na temat autorki Tess Gerritsen
-
janka
napisała: Dziekuje, Severia, za linki.
Niestety nie ma informacji o takiej serii.
Widocznie tylko ja znalazlam powiazanie miedzy tymi dwiema ksiazkami.10.04.2011 19:20
Opinia na temat autorki Heather Graham
-
janka
napisała: Z kazda nastepna przeczytana ksiazka tej pisarki lubie ja coraz bardziej.
„Ksiezycowa Zatoka“ i „Zatoka Huraganow“ wydaja sie byc czesciami jakiejs serii. Niestety niczego o niej nie wiem. Czy ktoras z Was orientuje sie, czy tez jakies inne ksiazki naleza do kompletu?10.04.2011 13:48
Opinia na temat autorki Heather Graham
-
janka
napisała: „Mr Perfect“ jest lepszym kryminalem, a cykl o Blair jest utrzymany w innej konwencji. Watek kryminalny jest tam lzej podkreslony. Jest za to bardziej smieszny, a miejscami staje sie wrecz parodia. To widac szczegolnie w drugiej czesci, gdzie mialam wrazenie, ze Blair juz nie jest soba, tylko gra bardzo przerysowana role blondynki.
Na mojej liscie Perelek znalazlo sie zarowno „Polowanie na sobowtora“, jak i „Mr Perfect“. Na razie sa tylko dwie, ale przeczytalam dopiero 5,5 ksiazki.
Te pol to „Plomienny rejs“. Tez dobrze sie zapowiada. Ale poniewaz czytam to na glos, to nie moge sama skonczyc bez sluchacza. A moj sluchacz juz mi sie troche niecierpliwi i mowi, ze go tym czytaniem terroryzuje.
Zaczelam wiec w miedzyczasie czytac pierwsza czesc cyklu o Kellu Sabinie. Na razie jest swietne.17.03.2011 21:26
Opinia na temat autorki Linda Howard
-
janka
napisała: Czulam, ze „Mister Perfect“ okaze sie najlepsza ksiazka Lindy Howard, a bardzo dlugo zwlekalam z jej przeczytaniem. Zaczynalam wielokrotnie po angielsku i po niemiecku, jednak dopiero, gdy kupilam polska wersje, przeczytalam do konca. Spelnila w 100 procentach moje oczekiwania, okazala sie doskonala.
Tak doskonala, jak to nowe wedlowskie Ptasie Mleczko o smaku pomaranczowym.17.03.2011 11:18
Opinia na temat autorki Linda Howard
-
janka
napisała: Z kazda nastepna ksiazka coraz bardziej sie do tej pisarki przekonuje. Cykl o Blair jest dokladnie trafiony w moj gust. Jesli Linda Howard wzorowala sie na Janet Evanovich lub Jennifer Crusie, to byla to dobra decyzja.
Duzo nowych pisarek pisze podobnie, np. Gemma Halliday. Nie przeszkadza mi wcale, ze same takiego stylu nie wymyslily, tylko biora wzor z innych.
Szkoda, ze ksiazki Lindy Howard nie ukazuja sie w jednym wydawnictwie, ladniej wygladalyby razem na polce.13.10.2010 15:59
Opinia na temat autorki Linda Howard
-
janka
napisała: Poniewaz sa juz dwa „Swiaty luksusu” tej samej autorki, to postanowilam wprowadzic do ich nazw cos, co je odrozni. Tak wiec ten pierwszy z roku 2009 (SZ 144) nazywa sie teraz „Swiat luksusu A“, a ten nowy (SZduo 260) to „Swiat luksusu B“.
W oczekiwaniu na harlequina „B“ przeczytalam dzis ksiazeczke „A“. Cudo. Tak pieknie i dlugo sie przy niej poplakalam, jak ostatnio mi sie raczej przy niczym nie zdarzalo.
Przeczytalam wiec po niej jeszcze „Latynoskiego kochanka“ (SZ 86). Podobal mi sie troche mniej, ale jeszcze raz sie przecudnie splakalam.
Wyszukalam inne przeczytane ksiazeczki Julii James i okazalo sie, ze bylam zachwycona wiekszoscia z nich, zarowno tlumaczonymi na niemiecki, jak i na polski. W mojej prywatnej skali od 1 do 3, 2 punkty dostaly: „Narzeczona dla Greka”, „Turkusowa suknia”, „Przygoda w Paryzu”, „Bezcenne diamenty”, „Swiat luksusu A”, „Swiat luksusu B” (na razie w wersji po niemiecku), „Nieoczekiwany slub” i kilka innych, ktore czytalam tylko po niemiecku. A „Prywatna wyspa” dostala ode mnie nawet 3 punkty, co jest juz prawdziwa rzadkoscia. Siegnelam po te ksiazeczke kiedys tylko dlatego, ze to bylo duo i jak juz ja mialam w reku z powodu J. Baird (ktora okazala sie slaba), to przeczytalam od razu i J. James. Ta autorka trafila wowczas na moja super-liste (ale do pierwszej dziesiatki sie nie zalapala).
Nie wiem, dlaczego tak lubie harlequiny Julii James. Sa zawsze przesadzone, jak ktos cierpi, to zawsze z wielu powodow, jak komus cos sie wali, to zawali sie cale zycie. Powinno mnie to draznic (jak u Susan Stephens), a jakos do mnie trafia.
Moze dlatego, ze jej bohaterki nigdy nie sa mopami. Bohater zawsze chce z nich mopa zrobic, a one walcza do ostatnich sil. Pazurami i kazda inna metoda. Nigdy sie nie poddaja. Rekordem jest Rhianna, ktora jest bardzo biedna, samotnie wychowuje synka, opiekuje sie chorym ojcem, jest przez tego ojca niekochana, po smierci ojca choruje na zapalenie pluc, oskarzona jest o probe zalatwienia czegos przez lozko, o narkomanie i o zla opieke nad dzieckiem, ktore przez to moze stracic i jeszcze do tego wszystkiego przejezdza ja auto. (Czyz to nie przesada? Wielka!) A jednak Rhianna nie zalamuje sie i broni siebie i dziecka jak lwica. Do konca. Eve ze „Swiata luksusu A” potrafila na Aleksa nawrzeszczec, a Portia z „Latynoskiego kochanka” wypisala czek za uslugi seksualne Diega. One walcza o swoj swiat i nie boja sie przeszkod. Chyba wszystkie bohaterki tej autorki byly silne i nierozmemlane.
I jeszcze podoba mi sie, ze, mimo ze autorka wbudowuje tyle nieszczesc na malej ilosci stron, to znajduje miejsce na zbudowanie podstaw do zrozumienia strony emocjonalnej bohaterow, a szczegolnie bohaterek. Nigdy nie mam w tych ksiazeczkach poczucia chaosu, kazde zachowanie bohaterow jest w pelni uzasadnione. Jesli bohaterowie przezywaja jakies emocje, to wynikaja one z sytuacji. Zawsze zachowana jest logika przyczynowo-skutkowa. Tej autorce nie zdarzaja sie zadne wpadki. Bohaterowie sa bardzo ludzcy, mimo, ze w tych harlequinach opisane sa sytuacje typowe dla serii Swiatowe Zycie, czyli praktycznie niemozliwe do zdarzenia sie w swiecie rzeczywistym.
Dzisiejszy dzien uplynal mi pod znakiem Julii James, jutrzejszy tez tak bedzie wygladal. Jeszcze kilka nieprzeczytanych ksiazeczek Julii James na mnie czeka i to mnie bardzo cieszy.27.09.2010 02:05
Opinia na temat autorki Julia James
-
janka
napisała: Gdy tak juz sobie marzymy, to mozemy tez miec lepsza strone i zapowiedzi na 3 miesiace wprzod. I jeszcze spis wszystkich harlequinow, ktore dotad byly wydane. I numery boczne okladek napisane wyraznie przy tytulach. I spis miniserii. Ach... Rozmarzylam sie...
09.09.2010 22:16
Opinia na temat autorki Lynne Graham
-
janka
napisała: Ale my mamy za to lepsza strone. U nich nie da sie nic pisac.
09.09.2010 22:04
Opinia na temat autorki Lynne Graham
-
janka
napisała: W czeskich zapowiedziach na przyszly miesiac jest brakujaca Lynne Graham. Wydaje mi sie, ze u nas wydawane jest to samo, co w Czechach, u nas tez zatem bedzie.
To jest trzecia czesc miniserii o 3 kolegach ze studiow w Oxfordzie.
Czesc pierwsza to byla „Podwojna pulapka” o Matyldzie i ksieciu Raszadzie, Romans z Szejkiem nr9.
Czesc druga to „Grecki biznesmen” o Maribel i Leonidasie Pallis, Swiatowe Zycie nr180.
Dwie pierwsze czesci wydane byly w tamtym roku w pazdzierniku. Czesc trzecia czekala na wydanie „tylko” rok.
Czesc trzecia jest o Kathy i Sergio Torrente. Z calej serii podobala mi sie najmniej, ale i tak jest fajna. Warto przeczytac.09.09.2010 21:57
Opinia na temat autorki Lynne Graham
-
janka
napisała: Ja sie jeszcze moge scigac o tytul Najwiekszej Fanki Sary Craven (61 ksiazek po niemiecku), Michelle Reid i Jacqueline Baird. Nawet kocham je wszystkie bardziej niz Lynne Graham.
Ale za to Lynne Graham jest na razie jedyna autorka, ktorej ksiazeczke kupilam, wiedzac, ze nigdy nie przeczytam. Z czystej milosci.09.09.2010 21:40
Opinia na temat autorki Lynne Graham
-
janka
napisała: Jej z oczu dobrze patrzy. Gdy widze jej fotografie, to sie czuje, jakby prawdziwa babcia opowiadala mi bajki. A ze te bajki sa dla doroslych, to nawet lepiej.
09.09.2010 21:22
Opinia na temat autorki Lynne Graham
-
janka
napisała: Jestem gotowa stanac do walki o tytul Najwiekszej Fanki Lynne Graham w Polsce. Posiadam 13 jej harlequinow po polsku, 54 po niemiecku, kilka po angielsku i, jako ukoronowanie moich zbiorow, kupilam dzis pierwszy po holendersku.
Jesli tu dodam, ze nie rozumiem po holendersku ani jednego slowa, to bedzie jeszcze bardziej widac moja wielka milosc do tej autorki.
„Aan verlangen ten prooi” (Abbey i Nikolai Arlov). Miniseria nazywa sie w Holandii Madrigal Court. Nowosc w serii Passie, nr3127.09.09.2010 21:03
Opinia na temat autorki Lynne Graham
-
janka
napisała: Grecki biznesmen, Spotkanie po latach, Malzenstwo po grecku, Marokanska forteca, Wloski miliarder to moje ulubione harlequiny Lynne Graham.
Nie doszukuje sie w nich realizmu, ani zgodnosci z zasadami psychologii. Maja mnie bawic i wywolywac przerozne emocje. Lynne Graham wie, jak to zrobic.
Szkoda tylko, ze po polsku nie ukazaly sie jeszcze: Damiano`s Return, The Greek Tycoon`s Blackmailed Mistress, The Cozakis Bride i jeszcze duzo duzo innych, ktore lubie.
No ale za to mam na co czekac, a oczekiwanie tez jest przyjemne.07.06.2010 23:14
Opinia na temat autorki Lynne Graham
-
janka
napisała: Zachecona przez powyzsze komentarze, przeczytalam Sprawe honoru. Niestety nie zrobila na mnie az tak wielkiego wrazenia, jak na innych czytelniczkach. Moze to dlatego, ze spodziewalam sie czegos niesamowicie wspanialego, a wtedy latwo o rozczarowania.
Bardzo podobal mi sie moment, w ktorym Carlo przekonuje sie, ze to, co slyszal, bedac w spiaczce, nie bylo snem, tylko wyznaniami milosci Sereny. Piekne. Nawet przez moment zastanawialam sie, czy sobie nie poplakac nad losami bohaterow, co uwielbiam, ale jednak nie, zrezygnowalam z zamiaru, bo az tak emocjonalny to ten fragment nie byl.
Chcialabym tutaj natomiast polecic inna ksiazeczke Lucy Gordon, Zareczyny w Monte Carlo. Kocham ja, bo jest wyjatkowa. Napisana jest w pierwszej osobie, co jest juz ewenementem wsrod harlequinow. Ale najwazniejsze, co ja wyroznia, to humor. Jest naprawde smieszna. Zarowno komentarze bohaterow, jak i dialogi napisane zostaly z wielkim wyczuciem komizmu sytuacji. Lucy Gordon, piszac Zareczyny w Monte Carlo, wykazala sie inteligencja, co tez jest absolutna rzadkoscia wsrod autorek harlequinow.
Uwazam tez, zo bylby z tej ksiazeczki dobry material na scenariusz filmowy.07.06.2010 22:41
Opinia na temat autorki Lucy Gordon
Opinie o seriach
-
janka
napisała: Baba z wozu, koniom lżej.
14.05.2012 15:44
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Bylo sobie SZ o tytule Gry z biznesmenem. Pisalam juz o nim kiedys, wiec, zeby sie za duzo nie powtarzac, wspomne tylko, ze chodzi o ksiazeczke, ktora sie fantastycznie zaczyna, wszystko jest swietnie, a potem nagle druga polowa to jeden wielki belkot pozbawiony sensu. To, co bohaterowie mysla nie wspolgra z tym, co mowia, ani z tym, co robia.
Ksiazeczka nie dawala mi spokoju, bo napisana zostala przez Michelle Reid, u ktorej znalazlam rekordowa liczbe 7 Perelek, a to jeszcze pewnie nie koniec.
Wsrod wydanych w Polsce znalazlam tylko jedna perelke, dlatego postanowilam dac druga szanse Grom z biznesmenem i przeczytac ja takze po niemiecku. I okazalo sie, ze to nastepna Perelka. Nie ma belkotu, wszystko pasuje do samiutkiego konca. Skroty oczywiscie tez sa porobione, ale tak, ze wszystko trzyma sie kupy. Jest idealnie. Dodatkowo miejscami trzyma w takim napieciu, jakby to byl dobry kryminal. Caly czas zachowany jest zwiazek przyczynowo-skutkowy. Nic nie wadzi pomiedzy tym, co bohaterowie robia, mowia i mysla. W sumie druga polowa okazala sie nawet lepsza, niz pierwsza.
Czyli jak sie chce, to mozna.
Wystarczyloby po tlumaczeniu przeczytac ksiazeczke jeszcze raz, zeby sprawdzic, czy tlumacz myslal przy swej robocie.
Obilo mi sie o uszy, ze niektore ksiazeczki dawane sa do tlumaczenia po kawalku roznym osobom (studentom) na probe. Potem wystarczy zebrac razem te tlumaczone fragmenty i mamy gotowa ksiazeczke. Polska wersja Gier z biznesmenem wlasnie tak wyglada.
Albo zaoszczedzono na tlumaczu, albo tlumacz zaoszczedzil na swym czasie. Albo wszyscy na czyms zaoszczedzili.
Tylko nie czytelniczki, bo to sie ukazalo jako normalny harlequin, w normalnej cenie, a na okladce brak adnotacji, zeby czytac na wlasna odpowiedzialnosc, bo nikt nie wie, co poszlo do druku.
I to nie jest jedyny przyklad swiatowozyciowej (mam ochote uzyc tu mocniejszy wyraz, ale napisze delikatnie) niedorobki.14.02.2012 19:51
Opinia na temat serii Światowe Życie
-
janka
napisała: Nikt nie poprawil mojej pomylki, zrobie wiec to sama:
To jednak nie jest niespodzianka dla nas na koniec roku, tylko zmiany w systemie wypuszczania na rynek poszczegolnych serii wydawniczych Harlequina.28.12.2011 16:43
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Na stronie czeskiego Harlequina sa juz okladki Swiatowego Zycia na styczen. One nie sa zielone, tylko zarowiasto seledynowe!
Teraz chyba juz za pozno, zeby sobie od Mikolaja zyczyc, zeby nam przyniosl jakis inny odcien zielonego.13.12.2011 23:03
Opinia na temat serii Światowe Życie
-
janka
napisała: A mnie sie wydaje, ze to jest zapowiedz niespodzianki, ktora Wydawnictwo przyszykowalo dla nas na koniec roku.
Wszystkie serie wydawnicze Harlequina ukazuja sie miesiecznie w 4 blokach, co daje 48 tygodni w roku. Jesli swieta dobrze sie rozloza, to nie ma problemu, ale w tym roku tak sie wszystkie daty wydan poszczegolnych blokow poprzesuwaly, ze 2 bloki grudniowe zmiescily sie jeszcze w listopadzie (Romans i Goracy Romans). W zwiazku z tym na zaoszczedzone dwa ostatnie tygodnie roku Wydawnictwo przygotowalo dla nas dodatkowo po jednym przedstawicielu kazdej najwazniejszej serii wydawniczej. Co mnie bardzo cieszy.22.11.2011 18:35
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: A jak bedzie wygladala ich numeracja? Czy bedzie po kolei?
W tej chwili na okladce W poszukiwaniu milosci, ktora ma sie ukazac 23 listopada, widnieje numer 340, a na okladce Dziedziczki, przewidzianej na 7 grudnia, jest numer 339.
Gdybym miala tu prawo glosu, to doradzalabym zamiane tych numerow.22.11.2011 17:30
Opinia na temat serii Romans Historyczny
-
janka
napisała: Zabraklo tylko jednego tomu do konca mini-serii Kenner County Crime Unit. Szkoda, ze to nie zostalo dokonczone. Czuje sie oszukana, bo zbieralam kolejne czesci, zeby przeczytac wszystko w calosci. A teraz nie wiem, czy jest sens w ogole zaczynac je czytac, skoro nie beda mialy zakonczenia.
08.11.2011 23:46
Opinia na temat serii Romans i Sensacja
-
janka
napisała: To nie bedzie takie latwe, bo inne serie wydawnicze sa ciensze. Zeby ksiazeczki sensacyjne tam pasowaly, musialyby byc bardzo okrawane.
Kazda seria wydawnicza ksiazeczek sensacyjnych miala wiecej stron, niz zwykle harlequiny.03.11.2011 21:05
Opinia na temat serii Romans i Sensacja
-
janka
napisała: No trudno. Wszystko sie kiedys konczy, serie wydawnicze tez.
Trzymam kciuki, zeby Swiatowe Zycie ocalalo, brak Romansu i Sensacji moge latwiej przebolec.03.11.2011 18:29
Opinia na temat serii Romans i Sensacja
-
janka
napisała: Wyglada na to, ze ta seria wydawnicza juz nie bedzie kontynuowana. Brak nastepnych tytulow w zapowiedziach wydawniczych.
Wprawdzie nie przeczytalam ani jednej ksiazeczki z tej serii, ale kupilam wszystkie, zeby w przyszlosci do nich siegnac i przeczytac je calymi mini-seriami.
Szkoda, ze juz nie beda wydawane. 19 sztuk to bardzo malo.
Polaczenie tematyki sensacji i romansu nie ma szczescia w polskim Harlequinie. Seria wydawnicza Intryga i Milosc doczekala sie chyba 30 tomow. Niebezpieczne Zwiazki jeszcze mniej.
W serii Kolekcja ukazywala sie raczej mieszanka firmowa, ale wsrod nich tez bylo kilka fajnych sensacyjnych, np. Tess Gerritsen i Heather Graham.
Ciagle mam nadzieje, ze moze jeszcze beda wydawane, ze to tylko pomylka w zapowiedziach wydawniczych.02.11.2011 23:44
Opinia na temat serii Romans i Sensacja
-
janka
napisała: Niestety, Milko, tak rzeczywiscie sie stalo.
Moja pierwsza mysl, ze Opowiesci z Pasja maja byc awansem dla harlequinow byla niestety tez sluszna. I to jaki awans! Ponad dwukrotny!
Widocznie Harlequin Na Zyczenie z pelnymi mini-seriami sprzedawal sie az za dobrze, i dlatego nas teraz pokarano. A zatem same sobie jestesmy winne.
Fanka tej serii wydawniczej nadal pozostane, ale kupowac jej nie zamierzam. Luksus jest mi potrzebny w innych dziedzinach zycia, tu akurat nie.21.08.2011 16:13
Opinia na temat serii Opowieści z pasją
-
janka
napisała: Zawsze masz racje, ale tym razem trzymam kciuki, zebys nie miala.
Byla taka seria Miry, Bestsellers, gdzie byly wydawane wznowienia w formacie kieszonkowym, po duzo nizszej cenie, niz pierwsze wydania. Nadal mam nadzieje, ze nowa seria wydawnicza bedzie odpowiednikiem dawnej Bestsellers.19.08.2011 15:53
Opinia na temat serii Opowieści z pasją
-
janka
napisała: Rzeczywiscie wyglada na to, ze Harlequin Na Zyczenie awansowal z Harlequina do Miry.
W Harlequinie pozostal Duo, a w Mirze bedziemy miec Trio.
Bardzo sie ciesze, ze bedzie znowu szansa, aby wydawano pelne mini-serie w jednej ksiazce.19.08.2011 00:09
Opinia na temat serii Opowieści z pasją
-
janka
napisała: Odkrylam, ze Pokusa byla tez wydawana pod nazwa Milosc i Usmiech.
Duzo z nich bylo wydanych rowniez jako Special, jednak tam byly bardzo skracane.
Im dalej w las, tym wiecej drzew. Pewnie jeszcze troche tych starych Pokus znajde.
Nieparzyste Swiatowe Zycia Duo to tez wlasciwie Pokusa, tylko ze nie z USA, a m.in. z Nowej Zelandii.
Uwielbiam blurby od Pokus, bardzo bym sie cieszyla, gdyby wrocily znowu do Polski.29.06.2011 22:22
Opinia na temat serii Gorący Romans
-
janka
napisała: W lipcu rowniez mamy tylko po dwa tytuly w kazdym tomie. Wyglada na to, ze tak bedzie zawsze. Szkoda, bo dla mnie to oznacza pozegnanie sie z fajna seria wydawnicza. Ja niestety kupowalam glownie te pozycje, ktore zawieraly pelne mini-serie. Przy dwoch tytulach nie bedzie to juz mozliwe.
Niniejszym sie zegnam. Uuuu. Pozegnania sa takie smutne…14.06.2011 23:48
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Ci, co juz raz przeoczyli, moga teraz, ze zmienionym tytulem, drugi raz przeoczyc. Dla nich, tak samo, jak dla tych, ktorzy to juz raz kupili, byloby lepiej, zeby tytul pozostal stary. Po to, zeby wiedzieli, ze wychodzi ponownie cos, czego szukali.
Wznowienia sa cacy. Zmieniane tytuly sa be.11.05.2011 20:26
Opinia na temat serii Satine
-
janka
napisała: We wrzesniu ubieglego roku zauwazylam, ze moje ciche modly zostaly spelnione i Redakcja przestala uzywac sformulowania „okres regencji“ w blurbach. Nie odzywalam sie od razu, tylko trzymalam kciuki co miesiac, zeby to nie wrocilo z powrotem. Minelo ponad pol roku, chyba wiec moge odetchnac z ulga, ze tego wyrazenia w odniesieniu do czasu akcji ksiazek juz wiecej nie ujrze.
Nie moglam sie nigdy pogodzic z uzywaniem tego „okresu regencji“ w romansach historycznych, dlatego ze takiego okresu w historii po prostu nie bylo. Byl tylko taki styl w architekturze.
Balam sie, zeby nie zaczeto pisac, ze akcja ksiazki toczy sie w rokoku albo w gotyku.
Na szczescie zniknal (mam nadzieje, ze bezpowrotnie) jeden blad z Romansow Hostorycznych i Powiesci Historycznych. Gratuluje!26.04.2011 01:06
Opinia na temat serii Romans Historyczny
-
janka
napisała: Bardzo podoba mi sie szata graficzna najnowszych ksiazek wydawanych w tej serii. Okladki, ktore pojawily sie w tym roku, sa pastelowe i delikatne. Po prostu slodkie.
Wydaje mi sie, ze ksiazki w tej serii maja inne tytuly niz ich poprzednie wydania, specjalnie po to, zeby sprzedac je dwa razy. Taka polityka firmy. Dokladnie to samo dzieje sie w niemieckiej Mirze. A nawet jest jeszcze gorzej. Samych tylko historykow ze zmienionymi tytulami naliczylam ponad 80.
Ja sama zostalam zrobiona w konia dwa razy. Ale za drugim zauwazylam to tak szybko, ze moglam jeszcze odniesc ksiazke z powrotem do ksiegarni.
Na niemieckich stronach w internecie czytelniczki ostrzegaja sie nawzajem przed kupowaniem tych samych ksiazek z nowym tytulem i czasami nazywaja je sobowtorami. Podoba mi sie ta nazwa. Jeszcze bardziej podobaloby mi sie, gdyby Mira zmienila swoje zasady i nie trzeba by bylo jej uzywac. Ale na to chyba nie mozna liczyc.26.04.2011 00:31
Opinia na temat serii Satine
-
janka
napisała: Tyck ksiazeczek Pokusa wcale nie bylo w Polsce tak malo.
Wydawane byly jako seria Temptation od 1992 do 1998, potem w 2002 pod nazwa Pokusa, a pozniej 2003-2004 jako Goracy Romans Ekstra.
P.S. I odszczekuje to, co napisalam o grubych Amerykankach. Dowiedzialam sie (od kogos, kto to sprawdzil), ze moj sposob rozumowania byl bledny i sa czynnosci podczas ktorych wcale nie da sie czytac.25.04.2011 15:38
Opinia na temat serii Gorący Romans
-
janka
napisała: W zapowiedziach na styczen nie widac juz tej serii wydawniczej. Jesli nie bedzie wiecej wydawana, to bedzie bardzo zle, bo szejki panoszyc sie beda w Swiatowym Zyciu i zabierac miejsce europejskim miliarderom.
15.12.2010 22:12
Opinia na temat serii Romans z Szejkiem
-
janka
napisała: W zapowiedziach na styczen (5.01.2011) znajduje sie Romans: Liz Fielding „Wymarzony slub“. Moze to bedzie tlumaczenie wlasnie tego poszukiwanego „The Bride´s Baby”. Polski tytul pasuje do tresci.
Dobrze by bylo, bo to jest ksiazeczka warta wydania.12.12.2010 17:39
Opinia na temat serii Romans
-
janka
napisała: Oj nie, Kasiek, ja nie przepraszam za to, ze mam wlasne zdanie, bo zawsze mam, tylko za to, ze tak mocno marudze, gdy cos mi sie nie podoba :)
30.11.2010 23:31
Opinia na temat serii Romans z Szejkiem
-
janka
napisała: Masz racje, Magret, uwielbiam, gdy to, co czytam jakos na mnie oddzialuje. Np. rozsmiesza, czegos uczy albo rozbudza we mnie jakies emocje.
Od harlequinow oczekuje wlasnie tych emocji i gdy nie spelniaja moich oczekiwan, to od razu marudze, ze mnie nudza. Srednio co dwudziesty przeczytany podoba mi sie bardzo mocno. Gdy bede czytac dalsze harlequiny, to znajde wiecej tych perelek, ale tez niestety bede dalej narzekac na te, ktore nie beda mi sie podobaly. Z gory za to wszystkich przepraszam.30.11.2010 21:42
Opinia na temat serii Romans z Szejkiem
-
janka
napisała: A ja akurat odwrotnie. Na przeczytanie przecietnego harlequina potrzebuje wiecej czasu, niz na powiesc, bo przestaje byc skupiona, gdy robi sie w nich nudno. Siegnelam kiedys po harlequiny, dlatego, ze sa krotsze – mialy wypelnic moj czas, gdy nie bede go miala tyle, zeby przeczytac cala powiesc. I to okazalo sie pomylka, bo najczesciej nie wciagaja mnie swoja trescia.
W prawie wszystkich harlequinach jest przewaga zdan, ktore sa zupelnie niepotrzebne, np, ze ktos chwycil za klamke i otworzyl drzwi, albo umyl zeby. Wole, gdy z tresci samo wynika, ze ktos wyszedl z pokoju, czy wykonal inna czynnosc.
Nie mam nic przeciwko marzeniom o Arabach. To tak moze zabrzmialo, ale jest mi to obojetne, o kim marza inne kobiety. Mnie akurat Arabowie nie sklaniaja do marzen.
Nie mam tez nic przeciwko serii Romans z Szejkiem. Od czasu do czasu czytam i wlasciwie nie widze zadej roznicy, miedzy tymi historiami, a wiekszoscia tych z innych serii. Gdyby wyraz szejk w tresci wymienic na ksiaze albo miliarder, to na jedno by wyszlo.
Grecy, Wlosi i Hiszpanie tez nie sklaniaja mnie do marzen, a jednak czytam Swiatowe Zycie. Widocznie mozna lubic cos, nawet gdy sie o tym nie marzy.30.11.2010 13:27
Opinia na temat serii Romans z Szejkiem
-
janka
napisała: Mnie tez umykalo przez dluzszy czas, a potem zauwazylam, ze na stronie HQ czesciej zagladam do Extra i czesciej wlasnie te wychwalam pod niebiosa.
30.11.2010 00:42
Opinia na temat serii Światowe Życie
-
janka
napisała: Tez juz do tego doszlam, ze ktos musi to czytac. I takich ktosiow musi byc duzo. Stawiam na osoby, ktore w dziecinstwie czytaly bajki z 1000 i Jednej Nocy. Chca marzyc dalej.
30.11.2010 00:38
Opinia na temat serii Romans z Szejkiem
-
janka
napisała: Jedyny Arab, jakiego znam w realu, ma niedorozwiniete dzieci, bo jego hobby to kopanie zony w brzuch.
A w tych Szejkach to oni sa calkiem inaczej opisani, bardzo mi trudno nadazyc z wyobraznia za taka bajka.29.11.2010 14:26
Opinia na temat serii Romans z Szejkiem
-
janka
napisała: Tez zauwazylam, ze Sw. Zycie Ekstra bylo w ostatnich miesiacach lepsze, niz te bez Ekstra. Ale to chyba tylko przypadek.
29.11.2010 14:16
Opinia na temat serii Światowe Życie
-
janka
napisała: Nie przeczytalam tych czerwonych tyle, zeby uwazac sie za eksperta, po prostu trafiam najczesciej na takie, ktore maja swietny blurb, zaczynaja sie bardzo interesujaco, maja bardzo ciekawe rozwiniecie, potem jest scena seksu (tez nie uwazam, zeby byla jakos specjalnie goraca, najczesciej powtarza sie to samo, co w kazdej innej, ktora czytalam), a potem nagle pach i do konca wieja nuda. Jakby juz dalsza czesc (po odlozeniu wibratora) nie byla nikomu potrzebna.
W zielonych czesciej jest tak, ze te straszne nudy sa zarowno przed (nudna) scena seksu, jak i po niej, blurby tez sa zwykle mniej obiecujace. A tutaj, w czerwonych, sa zawsze bardzo oryginalne blurby, ktore wiele obiecuja, a obietnicy nie dotrzymuja.
Tych autorek wymienionych przez Kasiek niestety nie znam. Dwie rzeczy Palmer, ktore czytalam, mialy smieszne dialogi i trzymaly rowny poziom do konca. Ale ten poziom byl od poczatku raczej niski. Jordan znam ze Sw. Zycia i raczej nie lubie.29.11.2010 14:12
Opinia na temat serii Gorący Romans
-
janka
napisała: Czesto, czytajac Gorace Romanse (lub Pokuse), mam wrazenie, ze zostaly napisane specjalnie dla otylych samotnych Amerykanek, w celu uprzyjemnienia im randki z wibratorem. A to dlatego, ze sceny seksu sa bardzo wyeksponowane, a reszta jest slabiutka.
29.11.2010 01:47
Opinia na temat serii Gorący Romans
-
janka
napisała: Motyw gdy one cierpia za niepopelnione winy jest dosc dobry, ale od niego jeszcze bardziej wole motyw, gdy para rozstaje sie w wyniku nieporozumienia lub intrygi uknutej przez jakas wiedzme. A potem sprawa sie oczywiscie wyjasnia, a wiedzma sama wpada w pulapke, ktora zastawila na nasze niebozatko. Przy tym motywie bohater nie musi sie jakos dlugo plaszczyc, wystarczy, ze na koncu wyzna dozgonna milosc.
Nie lubie, gdy w opowiadanej historii nie ma zadnej tresci, tylko jest sam belkot i bezsensowne szarpanie sie emocjonalne bohaterow. Nie lubie braku logiki i braku powiazania przyczynowo-skutkowego. A jeszcze bardziej nie lubie, gdy autorka przedobrzy w druga strone i na kilkudziesieciu stronach wpakuje kilka wypadkow, kilka klesk zywiolowych i dziewice, ktora przy pierwszym numerku od razu bedzie miala pietnascie orgazmow. (Jesli ktos nie wie, to tak pisze Susan Stephens.)29.11.2010 01:35
Opinia na temat serii Światowe Życie
-
janka
napisała: Ja natomiast jestem wierna fanka tej serii. Z wydanych po polsku nie przeczytalam jeszcze wszystkich, ale na pewno juz wiecej niz polowe. Do tego co najmniej drugie tyle po angielsku i ponad tysiac po niemiecku. I ciagle mi malo.
28.11.2010 19:40
Opinia na temat serii Światowe Życie
-
janka
napisała: Przeczytalam tylko kilka Szejkow. Byly calkiem OK, widocznie trafialam na te lepsze.
Nadal uwazam, ze Szejki nie sa dla mnie stworzone. To nie moja bajka.
Nadal tez kocham okladki tej serii. Pisalam juz wyzej, ze jestem nimi zachwycona. Juz nie tylko sama koncepcja serii, ale tez poszczegolnymi motywami (a wlasciwie meskimi polowami motywow). Dlatego zbieram. Ladnie sie prezentuja na polce.28.11.2010 19:30
Opinia na temat serii Romans z Szejkiem
-
janka
napisała: A mnie seria Swiatowe Zycie w ogole nie wydaje sie egzotyczna. Ani watki, ani miejsce akcji.
Jesli akcja toczy sie w miejscach, ktore istnieja, to jest to najczesciej Europa, nic egzotycznego. Nawet jesli akcja toczyla sie gdzies indziej, np. w Ameryce Poludniowej, to nie poznajemy wcale tamtych stron – albo z powodu braku miejsca w nowelce, albo dlatego, ze autorki same tam nie byly i nie wiedza, co moglyby napisac.
Natomiast jesli akcja toczy sie w kraju, ktory nie istnieje w rzeczywistosci, to jest to tylko pozornie egzotyczne.28.11.2010 19:09
Opinia na temat serii Światowe Życie
-
janka
napisała: Swiatowe Zycie kocham i nie wiem dlaczego.
28.11.2010 19:07
Opinia na temat serii Gorący Romans
-
janka
napisała: Zgadza sie i dlatego postanowilam niedawno zostac Wielka-Czytelniczka-Blurbow-Goracego-Romansu. W skrocie: WCBGR. A same ksiazeczki raczej juz bede sobie odpuszczac.
28.11.2010 18:57
Opinia na temat serii Gorący Romans
-
janka
napisała: A ja kocham te serie za blurby. Podobaja mi sie prawie wszystkie. Niestety, potem, gdy czytam, zawsze jestem zawiedziona. Wiekszosc jest najzwyczajnie w swiecie nudna.
Wsrod starych ksiazeczek Goracy Romans i Desire czesciej trafialy sie te bardziej interesujaco napisane.
Wsrod tych nowszych podobala mi sie w zasadzie tylko jedna: Annette Broadrick „Znowu razem“ nr 849.
Z mini-serii, ktore czytalam, najwyzsza srednia ocen otrzymala ode mnie seria Trzy siostry.
A jeszcze bardziej od blurbow tej serii lubie blurby Pokusy.28.11.2010 18:52
Opinia na temat serii Gorący Romans
-
janka
napisała: „Książki te stwarzają szansę zdobycia podstawowych informacji na temat wiedzy medycznej oraz uzyskania wskazówek, jak radzić sobie w sytuacjach załamania zdrowia oraz chorób duszy...“
Powyzszy cytat sprawia, ze nie wiem, czy plakac, czy sie smiac.
Zyjemy w kraju, w ktorym kobiety znajdujac u siebie guza w piersi, zamiast isc do lekarza, czekaja, ze moze, gdy nie beda o tym myslec, to sprawa sama sie rozwiaze. I ta sprawa oczywiscie sama sie rozwiazuje, tylko nie tak, jak trzeba. I w takim wlasnie kraju pisanie, ze wiedze medyczna nalezy zdobywac z romansikow, jest bardzo pochopne.
Nie ma zadnego znaczenia, czy autorki tych ksiazeczek studiowaly medycyne, czy cala ich wiedza pochodzi z seriali szpitalnych, bo w harlequinach Medical jest za malo miejsca na to, zeby opisac fachowo problemy medyczne.
Proponuje, zeby przy opisie serii Medical napisac, aby czytelniczki podstawowych informacji na temat wiedzy medycznej szukaly w ksiazkach fachowych i na kursach pierwszej pomocy, a w sytuacjach zalamania zdrowia udaly sie do lekarza.
A romans, ktorego akcja toczy sie w szpitalu, niech pozostanie romansem, ktorego akcja toczy sie w szpitalu.29.09.2010 22:11
Opinia na temat serii Medical DUO
-
janka
napisała: Widzialam kilka tygodni temu w sklepie w Holandii, ze do Historyka dodawane byly breloczki z miniblyszczykiem. Sliczne. Moze tam tez spada sprzedaz i szukaja innych metod promocji.
P.S. Jeden byl ukradziony, a na plazy bylo najwiecej Polakow. Mam nadzieje, ze te fakty nie byly ze soba powiazane.12.08.2010 16:02
Opinia na temat serii Romans Historyczny
-
janka
napisała: A ja dla odmiany proponuje, zeby z kazdym miesiacem wydawac ich coraz mniej, a potem wprowadzic te serie pod zmienionym tytulem. Takim, ktory bardziej odpowiadalby tresci.
J.R.R. Tolkien tez pisal ksiazki, ktorych akcja toczyla sie w innych czasach, a nikt ich nie nazywa „historycznymi”.12.08.2010 15:46
Opinia na temat serii Romans Historyczny
-
janka
napisała: Gdyby byla wydawana ksiazeczka z historiami o kobietach, ktore musza sie ukrywac, to proponowalabym dolaczyc tam:
Gina Wilkins – Nie uciekaj przede mna (Intryga i Milosc nr 16)
Emilie Richards – Romans z nieznajoma (Niebezpieczne zwiazki nr 1)
Obie sa swietne.23.07.2010 20:37
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Jak sie tak naczytam o tych super-przystojnych policjantach, to potem sie rozgladam na ulicach za nimi. Niestety nie ma. Chyba trzeba w Ameryce szukac.
23.07.2010 17:00
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Romanse Historyczne moglyby sie nazywac Romansami Pseudohistorycznymi. Albo Parahistorycznymi.
To by ladnie wspolgralo z Romansami Paranormalnymi.20.07.2010 23:09
Opinia na temat serii Romans Historyczny
-
janka
napisała: Juz od dluzszego czasu zastanawiam sie, dlaczego romanse, w ktorych fakty historyczne nie trzymaja sie kupy i historia tworzona jest na nowo, nazywaja sie Romansami Historycznymi, a romanse, w ktorych geografia traktowana jest kreatywnie i akcja toczy sie w nieistniejacych ksiestwach, krolestwach lub emiratach, nie nazywaja sie Romansami Geograficznymi.
20.07.2010 19:55
Opinia na temat serii Romans Historyczny
-
janka
napisała: Dziekuje, Pinks!
A przystojni policjanci?19.07.2010 20:07
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Nie zgadlyscie, Dziewczyny. To nie jest 3 x SZ, tylko 2 x GR + 1 x R. Tak, jak poprzednio.
A ja chyba rzeczywiscie mam jakies specjalne wzgledy, bo nawet breloczek wygralam.16.07.2010 22:57
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Od 1,5 roku zbieram harlequiny, zarowno te wydawane aktualnie, jak i te stare sprzed lat (po polsku i po niemiecku). Mam juz ich kilka (a moze nawet kilkanascie) tysiecy, jednak ciagle jeszcze duzo mi brakuje.
Gdy bedziemy glosowac na tytuly, ktore powinny byc wydane ponownie, to ja bede prawdopodobnie glosowac na to, czego nie udalo mi sie jeszcze zdobyc, zamiast na to, co bylo najlepsze.
A jeszcze chetniej glosowalabym na cale miniserie.
Niemiecki Harlequin wydaje od niedawna pelne miniserie polaczone w jednym tomie. Uwazam, ze to jest bardzo dobry pomysl. Jest bardzo duzo osob takich, jak ja, ktore lubia miniserie i lubia je miec w calosci.
Miniserie sa na pewno jednym z czynnikow, ktore pomagaja uzaleznic sie od harlequinow. Gdy beda w jednym tomie, to straca swoja moc, jednak moga przyciagnac te czytelniczki, ktorym brakuje w zbiorach ktorejs z czesci.01.07.2010 21:48
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Genialny pomysl.
01.07.2010 13:31
Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie
-
janka
napisała: Na stronie Harlequin nie ma niestety spisu tomow, ktore dotad byly wydawane, a na innych stronach w sieci znajduja sie sprzeczne informacje.
Moze ktos, kto kupowal serie Swiatowe Zycie od poczatku, wie lub moze sprawdzic, co bylo wydane z numerem 3. To musialo byc w maju 2005. Albo byla to Anne Mather – Tajemnica Sary, albo Carole Mortimer – Weekend w Paryzu. A moze obie na raz?22.06.2010 21:55
Opinia na temat serii Światowe Życie DUO
-
janka
napisała: Dziekuje Ci bardzo za to, ze mi o tej ksiazeczce przypomnialas. Wlasnie skonczylam ja czytac ponownie i jeszcze mam mokre oczy od lez. Zabiore sie teraz za inne harlequinki Liz Fielding, ona pisze genialnie.
21.06.2010 22:08
Opinia na temat serii Romans
-
janka
napisała: “The Bride´s Baby” to, obok „Reunited: Marriage in a Million“, moja najukochansza ksiazeczka Liz Fielding. Cudna.
Czytalam ja po niemiecku, niestety nie mam pojecia, czy wydano ja po polsku. Prawdopodobnie nie.21.06.2010 00:32
Opinia na temat serii Romans
-
janka
napisała: Jedna z brakujacych czesci udalo mi sie wreszcie wytropic, to Amerykanski Kopciuszek Elizabeth Harbison, o losach Lily. Romans Duo 961.
Brak mi juz tylko Rose.08.06.2010 16:09
Opinia na temat serii Romans
-
janka
napisała: elima i johannalind przypomnialy mi Pamietny dzien Elizabeth Harbison. To byl jeden z pierwszych harlequinow, ktore kupilam. Przeczytalam go dzis ponownie, bo nie pamietalam juz, jak to bylo z ta Laurel, ktora zginela i zyla jednoczesnie.
Mam w zwiazku z ta ksiazeczka pytanie.
Widac, ze to trzecia czesc miniserii o siostrach Lily, Rose i Laurel. Ale czy ktos wie, kto napisal poprzednie czesci, czy ukazaly sie po polsku i pod jakimi tytulami. Z gory dziekuje za informacje.08.06.2010 15:02
Opinia na temat serii Romans
-
janka
napisała: Dziewczyny wymienily tu tak duzo autorek harlequinow, a mnie ciagle brakuje na tej liscie Sary Craven. Podobaly mi sie jej ksiazeczki: Wybranka baroneta, Wloski hrabia, Luksusowy kamuflaz i Corka milionera. Na mojej prywatnej liscie przebojow, Sara Craven znajduje sie w pierwszej trojce.
Podejrzewam, ze Redakcja nie czeka na nasze propozycje, co jeszcze mozna byloby wydac w tej serii, ale gdyby jednak tak, to bardzo polecam do wydania po polsku ksiazeczki Michelle Reid: The Bellini Bride, The Markonos Bride, The Spanisch Husband, The Price Of A Bride i duzo innych.
A najwieksza przyjemnosc Redakcja zrobilaby mi wydajac Jacqueline Baird - Shattered Trust. To moj absolutny Numer Jeden wsrod harlequinow.07.06.2010 23:45
Opinia na temat serii Światowe Życie
-
janka
napisała: Kupilam i przeczytalam tylko jeden RzSz. Wprawdzie byl OK, ale i tak nie zanosi sie na to, zebym znowu nabrala ochoty na czytanie o Arabach. Chcialam jednak zwrocic Wasza uwage na okladki tej serii, ktore mnie zachwycaja. Koncepcja, kolor, projekt, czcionka ... – po prostu wszystko jest perfekcyjne.
26.05.2010 01:38
Opinia na temat serii Romans z Szejkiem
Komentarze do stron
-
janka
napisała: A to szkoda, bo najpierw zrobilas mi nadzieje, ze to wiesz i ze tak bedzie.
Bo to mi sie podoba, ze pasuja do siebie.19.04.2012 12:54
Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia
-
janka
napisała: Prawdopodobna, nie pewna. I tylko pod warunkiem, ze ten grafik bedzie zatrudniony na stale i dostanie zlecenia, zeby zawsze pasowalo.
19.04.2012 12:37
Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia
-
janka
napisała: A skad wiesz, ze komus bedzie sie chcialo zawsze o to zadbac? Masz wtyczki w redakcji?
19.04.2012 12:29
Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia
-
janka
napisała: Szkoda, ze niewiele z tych nowych okladek bede mogla zobaczyc w oryginale.
Harlequin mnie pokonal.
Prawdopodobnie zrezygnuje calkowicie ze zbierania (oraz czytania) tych ksiazeczek.
Zakupy zawsze robily dla mnie kolezanki. Podawalam im telefonicznie nazwy serii wydawniczych, numery boczne oraz date ukazania sie ich w sprzedazy.
Harlequin najpierw rzucil mi pierwsza klode pod nogi, ze Swiatowe Zycie od stycznia ma pomieszane numery, niezgodne z kolejnoscia ukazywania sie ich w kioskach. Dzis doszla nastepna przeszkoda, ze nawet na zdjeciach okladek nie widac juz numerow bocznych.
Ten maly drobiazg, ze na stronie w internecie brak numerow bocznych ksiazek, jest dla mnie nie do przeskoczenia. Moge zgadywac numery, ale zbyt latwo bedzie o pomylke, nie moge tego moim kolezankom robic. Do szukania po autorkach i tytulach nie moge ich zmuszac.
Szkoda, bo dotad mialam piekna i pelna kolekcje.19.04.2012 12:28
Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia
-
janka
napisała: Zastanawia mnie, czy to, ze dolne zdjecie pasuje do gornego, zarowno kolorystycznie, jak i tematycznie, bedzie stalym zalozeniem okladek serii, czy tylko w tych trzech przykladach tak sie udalo.
19.04.2012 12:13
Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia
-
janka
napisała: Okladki swietne. Wszystkie trzy.
Zdjecia super (szczegolnie dolne), czcionka super, projekt super.
Cieszy mnie rowniez, ze nie zmieniono nazwy serii, bo lubie te, co jest.
A okladki swym stylem przypominaja mi nieco moje ulubione okladki niemieckiego Harlequina.
http://www.cora.de/index.php/cat/c203_romana-exklusiv.html/page/2
Nie przepadam za zielonym kolorem, ale bede na poczatku za nim tesknila.18.04.2012 13:12
Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia
-
janka
napisała: Bardzo dziekuje Szanownej Redakcji za nagrode za udzial w dyskusji.
03.03.2012 11:12
Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie
-
janka
napisała: Dziekuje Szanownej Redakcji za prezent w postaci ksiazek.
Dostalam m. in. historyka i zamierzam go przeczytac.03.03.2012 11:07
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Dyskusja sie skonczyla, a ja nie zdazylam napisac najwazniejszego.
Uwazam, ze w miejscu, gdzie na okladkach Medicali jest zygzak, w Swiatowym Zyciu tez moglby byc jakis szlaczek.
Co nie, Pinks?03.02.2012 21:24
Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie
-
janka
napisała: Alez skad! W oryginale nie maja nigdy tak latwo. Tam musza sie plaszczyc, czolgac i przepraszac.
Obcinane koncowki otrzymujemy dopiero po tlumaczeniu.02.02.2012 00:45
Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie
-
janka
napisała: Obecna nazwa serii jest bardzo dobra i ja lubie, lepiej zeby nie byla zmieniona, ale jesli bedzie, to trudno. Oby to tylko byla zmiana na lepsze!
Lubilam obecne okladki, ale zmiane powitam z radoscia. Nalezy sie nam juz odmiana. Ta zlota dziewiatka wyglada bardzo przyjemnie, ale literki lepiej wygladaja w 10 i 6. Najlepsza czcionka jest w 5, ale tam sa te paski, co psuja caly efekt.
W romansie fiolet zmieniono na biel i sie przyjelo. Zmiana intensywnej zieleni na zloty to bardzo dobry pomysl.
Te szkla na gorze okladki nr 8 sa jakies dziwne i raczej nie kojarza mi sie pozytywnie. To bardziej do ksiazeczek o pazernosci czy kradziezach, a nie o milosci. (A jesli to byla prawdziwa bizuteria, to fotograf zrobil jakis blad.)
W okladkach od 1 do 5 podoba mi sie napis na tle wiezowcow. Szkoda, ze nie ma takiej propozycji w kolorze zlotym, mogloby wygladac dobrze.
Napis z boku, jak w okladce nr 7, nie bylby zly, gdyby bylo tak we wszystkich seriach wydawniczych.01.02.2012 19:36
Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie
-
janka
napisała: Kocham Swiatowe Zycie bez zadnego powodu. No bo nie kocha sie za cos, tylko mimo wszystko. Czy je lubie? Chyba niespecjalnie, skoro narzekam. Ale kupuje, kolekcjonuje i mam zamiar nadal to robic.
Zaleta wszystkich harlequinow jest ich dlugosc, czyli krotkosc. Najwazniejszym elementem, ktory przyciaga mnie do Swiatowego Zycia sa mescy bohaterowie. W SZ mam gwarancje, ze to bedzie samiec alfa. Nie lubie niezdecydowanych, rozflaczalych i rozmamlanych mezczyzn i nie mialabym ochoty o nich czytac. Bohaterkom natomiast jestem w stanie wybaczyc prawie wszystko, moga byc nawet naiwnymi gaskami typowymi dla SZ.
Reszta, czyli bogactwo, rezydencje, wlasne samoloty, ochroniarze itd sa mi calkowicie obojetne. Luksus, zycie na swieczniku, wladza, czasami pasuje do rozwoju akcji i jest niezbedna, czasami jest tylko dodatkiem do historii. Jak nie jest potrzebna, to nie zwracam na to uwagi i mi nie przeszkadza.
Akcja umiejscowiona w fikcyjnych panstwach i na fikcyjnych wyspach by mi ani troche nie przeszkadzala, gdyby istnialy wlasnie takie harlequiny, ktore nie bylyby jednoczesnie glupie. Ale nie istnieja.
Bohaterami harlequinow mogliby byc krolowie i ksiazeta, gdyby istnialy autorki potrafiace o nich cos logicznego napisac. Ale nie istnieja.
To samo dotyczy szejkow. Jakby opowiesc byla dobra, to by sie sama bronila i nikomu by nie przyszlo do glowy narzekac, ze bohaterem jest Arab. A ze sa zle, to nie lubimy szejkow.
Zadne nowe autorki nie zwrocily mojej uwagi, bo ja kupuje rowniez harlequiny niemieckie, a tam wydawanych jest ich duzo wiecej i duzo szybciej. Zwykle nowe w Polsce nazwisko oznacza, ze co najmniej 4 ksiazeczki tej autorki juz przeczytalam.
Seria Swiatowe Zycie powstala w Anglii i wedlug mnie tylko angielskie autorki zalapuja, o co tu chodzi. Inne panie robia kabaret i parodie.
Amerykankom brak umiaru, jak zaczynaja sie rozpisywac o krzywdach, ktore spotkaly bohaterke, to wychodzi im ksiazeczka sado-maso. Pod innymi wzgledami takze bije po oczach brak klasy u Amerykanek. Najgorzej pisza Susan Stephens, Jennie Lucas, Jane Porter (i Penny Jordan, ktora w innych seriach duzo lepiej wypadala, tylko SZ jej nie lezal). U Amerykanek tez najczesciej wystepuje belkot zamiast logiki.
Harlequiny Nowozelandek nie pasuja do SZ tematyka. Gdy bohaterka ma ochote tylko na spedzenie jednej nocy z mezczyzna, a potem seks sie okazuje na tyle fajny, ze jest dalszy ciag, to raczej powinna to byc inna seria wydawnicza. Te nieparzyste Duo bardzo mocno odstaja od zalozen serii Swiatowe Zycie. I to, ze bohater jest multimilionerem, wcale ich nie ratuje. Nowozelandkom brak finezji, gdy probuja nasladowac SZ. Ich sceny seksu takze sa za bardzo lopatologiczne.
O Australijkach mam zdanie podzielone. Czesto ich ksiazeczki sa nudne, czasami byle jakie, zdarzaja sie dobre, a bywaja nawet perelki (np. u Mirandy Lee). Pelen przekroj.
Najwiecej Perelek odkrylam wsrod harlequinow Sary Craven, Michelle Reid, Jacqueline Baird i Julii James. Najmocniej kocham Lynne Graham. Jest jeszcze kilka innych autorek, ktore, przynajmniej czasem, wiedza, co robia, np Sarah Morgan, Carole Mortimer, India Grey, Diana Hamilton. Podoba mi sie podejscie do tematu Julii James. Ona najpierw sama byla fanka Swiatowego Zycia i pokochala te ksiazeczki, a potem dopiero zaczela tworzyc swoje historyjki. Te milosc do SZ mam z nia wspolna, dlatego tak dobrze mi sie ja czyta.01.02.2012 19:19
Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie
-
janka
napisała: Stary system skonczyl sie 14.12.11. Po raz ostatni byly wtedy wszystkie Sw Zycia razem wydane plus Gwiazdy Romansu.
Od 28.12.11 juz lecialo nowym systemem i wtedy byl wydany pierwszy blok styczniowy.
To byl jeden Romans, jedna Powiesc Historyczna i jeden Medical.28.01.2012 00:09
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Nie, to tez nie pasuje.
4 styczniowe to byly: 28.12.11 + 4.01.12 + 11.01.12 + 18.01.12
Lutowe: 25.01.12 + 01.02.12 + 08.02.12 + 15.02.12
29.02.12 musialby juz nalezec do marca.27.01.2012 22:44
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Wyglada, ze naprzemiennie powtarzaja sie dwa bloki.
Blok1 Romans+Medical+SZ+SZduo(+1/2 PowHist)
Blok2 GoracyRomans+RHist+SZextra+SZduo
Sa dwie mozliwosci.
Albo oba bloki beda wydawane systematycznie co dwa tygodnie i sie ze soba rowno przeplataly. Czyli nowosci beda przychodzily 52 razy rocznie. Wtedy w planie wydawniczym jest blad w dacie. Zamiast 29 lutego, musialby byc 22.
Albo oba te bloki beda sie ukazywaly po dwa razy miesiecznie. Wtedy 4 razy w roku nie ukaze sie nic. I 22 lutego moze byc jedna z tych przerw.
W liscie do czytelniczek przy planie wydawniczym opisana zostala wyraznie wersja pierwsza. Ale moze to tylko zly dobor slow i w rzeczywistosci Redakcji chodzi o wersje druga.
Przyznam sie, ze to mnie ciekawi i chetnie bym sie dowiedziala, ktora wersja zostala przyjeta przez Redakcje jako docelowa.27.01.2012 22:22
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Juz wiem z czym mi sie pomylilo, mialam napisac, ze nr 18 to tez zapoczatkowana nowa seria.
Wszystkie tytuly w serii RiS byly dobierane do wydanie za pomoca losowania z kapelusza, dlatego taka kratka wyszla.26.01.2012 22:03
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Racja, nr 19 napisalas dobrze, zagapilam sie.
26.01.2012 21:57
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Jeszcze byla miniseria The Colby Agency, do ktorej nalezaly RiS nr 4, 6 i 8.
Nr 19, to czwarty tom do WM, a nie poj.
Nr 12 (ten kot detektyw) to czesc 18 serii, ktora ma w sumie 22 sztuki.
Nr 2 to czesc 1 mini-serii Bodyguards Unlimited.
W sumie zaledwie nr 1 i 13 to sa POJ, ale tez nie do konca, bo jakos sa ze soba powiazane.26.01.2012 21:40
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Mam prosbe do Redakcji, niestety nie na temat dyskusji.
Chcialam to dopisac na stronie zamknietej serii Romans i Sensacja, ale korzystam z okazji, ze tu ktos przyjdzie i przyczyta.
Mianowicie chcialam prosic Szanowna Redakcje, zeby ten brakujacy osmy tom mini-serii Kenner County Crime Unit sprezentowano nam w formie eBooka. Niedlugo walentynki. To by byla fajna okazja do wyrazenia podziekowania czytelniczkom za wiernosc. My nasza milosc do harlequinow wyrazamy czytaniem tych historii, nawet mimo ich (nieraz az porazajacej) niedoskonalosci.
Mikolaj tez przelecial bez prezentu. I Boze Narodzenie. I sylwester. Czuje sie niekochana.
Oczywiscie niekochana przez Harlequina, bo przez Dziewczyny na stronie jestem wystarczajaco doceniana za wyszukiwanie mini-serii i szukanie powiazan. Dziekuje Wam bardzo za wszystkie cieple slowa.26.01.2012 21:02
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Skoro kolor okladki jest jedyna zmiana, na ktora mozemy miec wplyw, a jakosc tekstu i tak nadal bedzie byle jaka, to potraktuje ten temat bardzo powaznie i powiem, ze wybrane do oceny okladki maja najbrzydszy odcien czerwonego, jaki wg mnie istnieje.
Moze ma sie kojarzyc ze starym winem, ktore z kolei ma sie kojarzyc z seksem? Mnie sie nie kojarzy. Jest brzydki i tyle.
Wolalabym ciemny koral.
Natomiast nazwa serii ujeta z boku nie bylaby zla, gdyby w innych seriach wydawniczych rowniez przerzucono ja na bok. Glosuje za zachowaniem pewnych wspolnych cech szaty graficznej roznych serii.26.01.2012 20:24
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: Z obu zaproponowanych okladek bardziej podoba mi sie nr 2. Z dwojga zlego. Wolalabym nazwe na gorze, ale nie w takim projekcie, jak nr 1. To juz lepiej z boku, byle bez tych brzydkich prostokatnych ramek.
Pas z tytulem na gorze wspolgralby takze ze zmienionymi okladkami serii Romans i Medical, a jestem jak najbardziej Za, za spojnoscia wszystkich serii.
Bardzo podoba mi sie szata graficzna holenderskich harlequinow.
Rowniez holenderski podzial na serie wydawnicze odpowiada mi lepiej. Goracy Romans jest tam wydzielony tematycznie. Dzieki temu te nowozelandzkie psedo-Pokusy, ktore u nas zasmiecaja Swiatowe Zycie (jako nieparzyste Duo), maja swoje wlasne miejsce, ktore lepiej do nich pasuje.
Goracego Romansu juz wlasciwie nie czytam, ale nadal go kupuje do kolekcji. Najszczesliwsza bym byla, gdyby informacje o podporzadkowaniu konkretnego tytulu do mini-serii znajdowaly sie zawsze na przedniej okladce. Dalej rzadko zagladam.
Motyw na okladce jest mi wlasciwie obojetny. Lubie meskie ramionka i wytrenowane brzuszki, ale jak ich nie znajde na okladce Goracego Romansu, to beda na pewno gdzies indziej. Harlequin nie ma monopolu na facetow. Marzeniem moim jest natomiast kolorystyczna harmonia zdjecia. Zarowno pary, jak i tla. Niewazne, czy w ubraniach, czy bez, czy w poblizu lozka, czy w stajni, najwazniejsze, zeby wszystko gralo kolorystycznie.25.01.2012 19:48
Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans
-
janka
napisała: To wiele wyjasnia …
Szkoda, myslalam, ze ktos po tlumaczach je jeszcze czyta i poprawia.15.07.2011 00:38
Komentarz ze strony Twoje ulubione perełki
-
janka
napisała: Kilka osob wspomnialo tu nieistniejaca juz serie Temptation, ktora pozniej kontynuowana jeszcze byla jako Milosc i Usmiech, Pokusa, Goracy Romans Extra i czasem w Special.
Mnie tez tej serii brakuje, ale nie tych starych (wsrod ktorych oczywiscie tez bylo duzo perelek), ale calkiem nowych.
W Niemczech wydawane sa nadal nieprzerwanie. Wprawdzie w malych ilosciach w porownaniu do innych serii wydawniczych, ale jednak sa. A wsrod nich jest bardzo duzo takich, w ktorych romans polaczony jest z watkiem kryminalnym. Mysle, ze to w tej chwili by sie dobrze sprawdzilo w Polsce. Sensacja w romansach jest modna.
Nieparzyste Swiatowe Zycie Duo stanowi pewna namiastke tamtych dawnych serii, jednak wedlug mnie sa duzo slabsze niz te pisane przez autorki amerykanskie.15.07.2011 00:34
Komentarz ze strony Twoje ulubione perełki
-
janka
napisała: Tak przyszlo mi do glowy, gdy przeczytalam Twoje slowa, ze istnieje rozwiazanie, ktore zadowoliloby na pewno duzo osob, takich jak ja, a jednoczesnie nie zaszkodziloby tym pozostalym.
Byloby swietnie, gdyby Szanowna Redakcja wydawala harlequiny dalej ta sama metoda jak teraz, a jednoczesnie dla osob, ktorym brakuje tych wycietych koncowek, wstawiala je w internecie na jakiejs stronie. Przetlumaczone przeciez na pewno sa, a ucinane dopiero po tlumaczeniu w celu dopasowania ilosci stron.
P.S. Mam ogromna kolekcje harlequinow po polsku i niemiecku. Nie jestem w stanie ich policzyc, ale to jest wiecej niz 10 tysiecy sztuk. Mam wiec rowniez z czego wybierac Swoje Perelki.15.07.2011 00:15
Komentarz ze strony Twoje ulubione perełki
-
janka
napisała: Od 3 lat dzielnie pracuje w zawodzie polawiacza perel. Wykonuje czynnosci zwiazane z tym zajeciem od osmiu do dwudziestu godzin dziennie, rowniez w niedziele i swieta. Uwazam sie za profesjonalistke w tej branzy. Od dwoch lat skupilam swoje poszukiwania na obszarze Oceanu Swiatowego Zycia. Jednak na innych oceanach tez juz szukalam i znalazlam.
Mniej wiecej co dwudziesty przeczytany harlequin okazuje sie Moja Perelka.
Po wylowieniu perelka trafia do laboratorium, gdzie poddana jest obserwacji pod mikroskopem oraz innym badaniom. Np. porownaniu z angielskim oryginalem.
Zawsze po takiej analizie, kazda perelka okazywala sie byc podrobka. Czyli sztuczna perla.
Tlumaczenia poddane sa obrobce. Kazdy wypuszczony na rynek egzemplarz musi byc rownej wielkosci, aby po nanizaniu na nitke, nie odstawaly od siebie. Musza byc zatem okrawane. Ofiara tego okrutnego procesu padaja glownie brzegi, czyli zakonczenie. A efekt koncowy to czesto masakra.
Bardzo dobrze rozumiem sentyment, jakim ktos moze darzyc swoje pierwsze przeczytane harlequiny, albo te, ktore wywarly na kims wiekszy efekt. Sama zywie do harlequinow bardzo pozytywne uczucia, te starsze traktuje wrecz kultowo. Chociaz o istnieniu Wydawnictwa dowiedzialam sie, zanim weszlo na polski rynek, to omijalam harlequiny zawsze duzym lukiem. Pierwszy egzemplarz na wlasne oczy zobaczylam dopiero 3 lata temu.
Specyfika produktu sprawia, ze wsrod harlequinow nie mozna znalezc naturalnych szlachetnych perel. Sa paciorki, koraliki i podrobki. Z oryginalnymi angielskimi jest nieco lepiej, ale i one musialy byc poddane pewnej obrobce, w porownaniu do rekopisow.
Wyciagnelam wnioski z wlasnych badan nad harlequinami i opracowalam swoja wlasna metode pozyskiwania perel hodowlanych.
Czytajac ponownie egzemplarze z listy Moich Perelek po polsku lub niemiecku, siegam na koncu po wydania angielskie i rozkoszuje sie dluga scena plaszczenia sie, czolgania, tlumaczenia nieporozumien i wyznawania sobie milosci. Bo ta wlasnie scena zostaje zwykle w harlequinach praktycznie tylko w sladowej ilosci.14.07.2011 22:36
Komentarz ze strony Twoje ulubione perełki
-
janka
napisała: Zostalam powiadomiona, ze do mnie tez przyszla dzis przesylka. Niestety minie jeszcze troche czasu, zanim ktos mi ja bedzie mogl dostarczyc. Musze zatem podziekowac w ciemno.
Bardzo mi milo. Serdecznie dziekuje.
Zakladam, ze ja tez dostalam ksiazki, a nie np. zdechlego kota za marudzenie. (Jesli to kot, to go odesle do adresata, wiec nawet nie probujcie.)27.06.2011 20:48
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Przeczytalam jeszcze raz uwaznie Pani wypowiedzi i odnioslam wrazenie, ze Pani mogla nie zrozumiec, co mamy na mysli, bo troche nieprecyzyjnie sie wypowiadalysmy, gdy mowilysmy o skrotach w polskim tekscie. Dlatego postanowilam wyszukac jakis przyklad.
Sposrod Medicali niestety nie moge, ale jesli dobrze sie domyslam, ze Bialy Romans to ten, ktory jest fioletowy, to przykladem moze byc Wymarzony slub Liz Fielding.
Na koncu bohaterka wzywa taksowke i na nia czeka. Czeka i czeka, i moglaby tak czekac do dzis. Taksowka nie przyjechala. Nikt nie wie, dlaczego.
W tekscie mogloby sie pojawic zdanie o tym, ze bohaterka miala zamiar wezwac taksowke, ale gospodyni obiecala to za nia zrobic. Nie zrobila tego jednak, klamala, bo byla w zmowie z glownym bohaterem.
Mogloby sie pojawic, ale sie nie pojawilo. To tylko drobiazg. Problemem dla nas, czytelniczek, jest, ze bardzo czesto pozostaja niewyjasnione rowniez wazne kwestie. Tak wazne, ze np. nie potrafimy zrozumiec bohaterki, ktora zdecydowala sie wybaczyc bohaterowi. Wedlug nas on nie zasluzyl jeszcze na wybaczenie. Jesli w ksiazeczce wlasnie o to wybaczenie chodzilo i cala tresc sie wokol tego krecila, to czujemy wielki niedosyt.21.06.2011 18:03
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Szkoda, ze mi wczoraj do glowy nie wpadlo, zeby poprosic Pania o przysluge. Mam nadzieje, ze nie jest jeszcze za pozno i Pani to kiedys przeczyta.
Chcialam mianowicie poprosic, zeby Pani przekazala osobom robiacym te dwie korekty, ze jesli przed orzeczeniem (czasownikiem) w zdaniu pojawi sie zaprzeczenie, to wymaga on uzycia dopelnienia blizszego w innym przypadku, niz bez zaprzeczenia.
Np. nie mozna uzyc: nie cieszyl ja zaden z upominkow.
Cieszyl ja (biernik), ale nie cieszyl jej (dopelniacz).
Przy niektorych zaprzeczonych czasownikach musi byc w narzedniku, jednak najczesciej w dopelniaczu.21.06.2011 17:32
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: nr 487
nie liczylam na piechote, tylko poprosilam komputer o policzenie20.06.2011 21:14
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Dziekuje
20.06.2011 21:08
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Prawie 500 postow przez dwie godziny! WOW
20.06.2011 21:05
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Do trzech razy sztuka.
Chyba si ejuz nie dowiem...20.06.2011 21:01
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Tracimy plaszczenie, ale za to otrzymujemy lepszy produkt, wiec nie narzekaj
20.06.2011 20:57
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: A czy moglabym wiedziec ile godzin trwa wlasnie ta redakcja?
20.06.2011 20:55
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Usuniecie epilogu przeciez nie wplynie na wartkosc akcji.
20.06.2011 20:53
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Latwiej jest wyciac na koncu, niz przerabiac i dopasowywac od samego poczatku.
Dlatego tracimy w koncowym efekcie cale plaszczenie albo wyznania milosci.20.06.2011 20:52
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Jezyk polski jest jezykiem bogatym. Duzo mozna wyrazic w naszym jezyku.
Co zlego byloby np w zdaniu:
Jak na mezczyzne, ktory byl juz raz przez piec minut zareczony, nie jestem fanem dlugiego okresu naarzeczenstwa i chcialbym, zeby nasz slub odbyl sie jak najszybciej.20.06.2011 20:47
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: nie tylko
20.06.2011 20:44
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: ?
20.06.2011 20:40
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: A konkretnie ile godzin pracy juz po tlumaczeniu wlozonych jest w przygotowanie ostatecznego tekstu do wydania.
20.06.2011 20:40
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Ile czasu zajmuje opracowanie jednego harlequina?
20.06.2011 20:36
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: to dobrze, niech chociaz jedno wydawnictwo w Polsce zadba o nasze oko
20.06.2011 20:31
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: wlasnie tak, te nowe propozycje okladek sa takie ladne, ze az sie prosi o zmiane
20.06.2011 20:30
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: I nie robi nadziei czytelnbikowi, ze w srodku znajdzie cos o prawdziwej medycynie.
20.06.2011 20:27
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: ale jesli moze zostac Medical, to byloby najlepiej
20.06.2011 20:26
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Tak, jak Milka napisala na poczatku. Najlepszy jest Romans i Medycyna. Te inne propozycje to pomylka.
20.06.2011 20:23
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Wiadomo, ze Ty lykasz wszystkie historyki. Ale dla Ciebie moze byc watek medyczny w Romansie Historycznym, a w Medicalach juz mozna tego nie mieszac.
20.06.2011 20:20
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Operacje bez narkozy i inne takie przyjemnosci
20.06.2011 20:16
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: nie, blagam, tylko nie to!
20.06.2011 20:14
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: oj tak, gatunki sie teraz juz tak zlewaja, ze teoretycy literatury nie moga nadazyc z wymyslaniem nazw nurtow literackich
20.06.2011 20:12
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: No bo tak jest!
20.06.2011 20:09
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: U Lynne Graham ostatnio byla jedna bohaterka lekarka. Bardzo to pasowalo do tresci. Jednak bylo tam tego za malo, zeby to poszlo w Medicalach.
20.06.2011 20:09
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: A moze nie byloby zle gdyby zostaly wydzielone dwie serie. Jedna taka jak dotad, a druga kryminalna? Ta pierwsza to mogloby byc duo, a te kryminalne na probe pojedyncze.
20.06.2011 20:06
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Ja tych serii nie znam. Troche tylko tak z widzenia albo ze slyszenia. House znam odrobine i chyba cos takiego byloby dobre w Medicalach.
20.06.2011 20:03
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: A ja tam nie zaluje pielegniarkom tych lekarzy. Niech sobie ich maja!
20.06.2011 20:00
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Nie, to bylaby oddzielna seria, taka tessgerritsenowa.
20.06.2011 19:57
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Powroty sa juz w Swiatowym Zyciu. Az do przesytu.
20.06.2011 19:53
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Mnie do czytania tej serii zachecic by mogly chyba tylko watki kryminalne.
20.06.2011 19:50
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: A znacie to?
Na oddziale jest dyzur, a ordynator nie moze spotkac zadnego lekarza. W koncu znajduje ich wszystkich w gabinecie. Siedza i pija.
-Co to ma znaczyc panowie? Przeciez mamy ostry dyzur?
-Ale jest okazja, panie ordynatorze. Siostra Mariolka dostala okres!
-A to i mnie nalejcie!20.06.2011 19:47
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Jesli na okladce jest rozebrane ciacho, to ja wole zeby byl prawdziwy. wszystkie inne elementy na zdjeciu moga byc namalowane.
20.06.2011 19:43
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Ocenialam wczesniej tylko szate graficzna, na zdjecia nie zwracalam uwagi. W zasadzie podobaja mi sie wszystkie pary. Ta z autem bardziej pasuje do Zielonych HQ.
20.06.2011 19:41
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Ja bym wolala, zeby byli ubrani w kitle i sfotografowani w miejscu pracy. Bo ja Medicali nie czytam i tak szybciej bym poznala, ze ksiazeczka nie jest dla mnie.
20.06.2011 19:38
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Obiecalam sobie, ze nigdy nie bede sugerowac sie nazwiskiem tlumacza w harlequinach. Swiadomie zawsze to omijam.
20.06.2011 19:36
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: A ja bardzo bym prosila, zeby nie wybrano okladek 8, 9 lub 10. Tych z napisami w ramkach. Lubie prostokaty, ale ostre rogi i kanty nie pasuja do romansow.
20.06.2011 19:34
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: i kolor z jedynki
20.06.2011 19:30
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: tak
20.06.2011 19:29
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: kolor ten z jedynki!
20.06.2011 19:25
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Najgorsza byla trojka. Te kolory takie niemedyczne. Ta okladke obiecuje cos, czego ksaizeczka nie spelni.
20.06.2011 19:23
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Okladka numer dwa jest bardzo delikatna. Troche w stylu tych nowych pieknych Satine i nowych Romans.
Boje sie tylko, ze taka sliczna okladka moze mnie sklonic do kupienia ksiazeczki, a normalnie Medicale mnie nie interesuja.20.06.2011 19:22
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Nie, na szczescie sie pomylilam. Moje ulubione to byly 2, 4 i 5.
Najlepsza byla dwojka.20.06.2011 19:20
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: ja tez 1,4 i 5
zaczynam sie bac tego naszego podobnego gustu20.06.2011 19:18
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Obecne okladki mnie sie akurat podobaja. Mam oczywiscie na mysli kolor i koncepcje graficzna calej serii. Bo juz same konkretne zdjecia to byly tragiczne. Np byly tam mlode dzieciaki, ktore sprawialy wrazenia, jakby sie bawily w lekarza. Albo tlo do zdjecia stanowily odpychajace sale operacyjne.
20.06.2011 19:16
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: To co Milka napisala o proponowanych nazwach serii, pokrywa sie idealnie z tym, co ja o nich sadze.
20.06.2011 19:12
Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!
-
janka
napisała: Tez zauwazylam, ze faceci maja gorzej.
Musza np. czytac o tym, ze po wodce swiat wyglada inaczej, a to przeciez sami dobrze wiedza.28.04.2011 15:41
Komentarz ze strony Konkurs na recenzję "Kolekcjonera"
-
janka
napisała: Recenzja Twojego brata (?) byla tez dodana w pore.
28.04.2011 15:27
Komentarz ze strony Konkurs na recenzję "Kolekcjonera"
-
janka
napisała: To szkoda, ze po ogloszeniu konkursu nie wstawilyscie ich ponownie.
28.04.2011 15:24
Komentarz ze strony Konkurs na recenzję "Kolekcjonera"
-
janka
napisała: Przepraszam, ale nie zrozumialam tej Waszej opinii, ze nikt nic nie napisal. Przeciez na podstronie „Kolekcjionera“, gdzie mialy byc dodawane recenzje , jest ich duzo. I wszystkie bardzo ladne.
28.04.2011 15:11
Komentarz ze strony Konkurs na recenzję "Kolekcjonera"
-
janka
napisała: Masz dysortografie?
Nigdy bym sama nie zgadla. Predzej kogos innego bym podejrzewala, nigdy Ciebie, Magret.19.04.2011 00:03
Komentarz ze strony Dyskusje
-
janka
napisała: Dziekuje za wiatraczek.
Urodzila mi sie nowa swiecka tradycja. Znowu nie wiem, za co wygralam. Albo za radio, albo za latarke, albo za zgloszony pomysl racjonalizatorski do scyzoryka Severii?18.04.2011 22:37
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: A ja naprawde mam jeden taki przedmiot, ktory dodaje mi odwagi w niepewnych sytuacjach. Jest to latarka. Poniewaz nie lubie duzo dzwigac, wybieram male i lekkie, ale dajace duzo swiatla. Zabieram latarke ze soba na wycieczki lub pikniki, gdy znajduje sie w okolicy, w ktorej nie moge liczyc na latarnie swiecace w ciemnosci, a czeka mnie pieszy powrot noca.
Moj wujek znalazl sie juz w Japonii podczas trzesienia ziemi i w Korei podczas huraganu (podczas najwiekszego ataku terrorystycznego w USA tez byl w nieodpowiednim miejscu) i wiem, ze latarka nie da sie w takich ekstremalnych sytuacjach komus zycia uratowac (najwyzej mozna poswiecic lekarzowi udzielajacemu pomocy).
Jest jednak bardzo przydatna, zeby w ciemnosciach sie latwiej i szybciej poruszac. A po przejsciu zywiolu powierzchnia ziemi nie wyglada tak, jak przedtem. Pelno jest roznych przeszkod, lub szczelin w ziemi, na ktore, lub do ktorych, mozna wpasc. Bez latarki nie odwazylabym sie w ciemnosciach opuscic schronienia. Nawet w poszukiwaniu wody.10.04.2011 13:40
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: Przekonalas mnie calkowicie. Niech On ma cos do zdzierania.
Teraz trzeba wymyslic, co zrobic z innymi dziewczynami w schronie, tymi z radiem, albo woda, albo ksiazka, albo scyzorykiem, tymi, z ktorych nie mozna nic zdzierac, bo nie maja na zmiane. Zeby nie byly przy przedluzaniu gatunku poszkodowane.08.04.2011 22:22
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: Magret, czy widzialas juz, ze na niemieckiej stronie Harlequina jest 7 nowych darmowych ebookow?
http://www.cora.de/index.php/cat/c1274?ShowSoldOut=2
http://www.cora.de/product_info.php/info/p9088?et_cid=61&et_lid=15780&et_sub=4b_201108.04.2011 21:00
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: Kasiek, nie zabieraj drugiej bielizny na zmiane, bo Magret ma wode, to w razie czego bedzie mozna zrobic przepierke. W czasie przedluzania gatunku zdazy Ci wyschnac.
Zamiast bielizny wez lepiej cos innego.08.04.2011 20:43
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: Przepraszam Cie, Nie. To, co napisalam o wiezieniu mialo byc smiesznym zartem. W pospiechu nie zauwazylam, ze zabrzmialo obrazliwie. Przepraszam.
Dla mnie 720 kilometrow to nie jest tak duzo, zeby przez wiele miesiecy nie mozna bylo pokonac tej trasy. Ja musze nieraz pokonac 4 razy tyle w ciagu jednego tygodnia (wte i z powrotem). W dzisiejszych czasach, w erze samolotow, samochodow i roznych innych srodkow transportu, wydaje sie to niewielka odlegloscia.
Ale ja nie jestem romantyczna, nie moglabym zyc na odleglosc i podtrzymywac mojej milosci sama tylko pamiecia o kims. Ja naleze do tych, ktorzy nie toleruja rozstan. Jak wierne psy. A moj facet poszedlby za mna, gdyby zaszla taka potrzeba.08.04.2011 20:40
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: Czy ktores z Was jest w wiezieniu bez prawa do odwiedzin?
Ja tez zyje w zwiazku na odleglosc. Tez zdazaja sie nam przerwy. Moje przyjaciolki sa w Polsce, tam tez w zasadzie jest moja praca. Moi rodzice mieszkaja w Anglii, czesto jezdze ich odwiedzac. A moj Ukochany od kilku lat pracuje dla firmy niemieckiej i tam na razie musial sie przeniesc. Nasze przerwy jednak nigdy nie trwaja dluzej niz 5 dni, a zwykle duzo krocej. Nie wyobrazam sobie zwiazku bez spotykania sie i prawdziwego kontaktu. Nie mozna przeciez calowac sie przez telefon.
Z milosci na odleglosc zostaje tylko marzenie. Tylko nielicznym wyjatkom sie to udalo, zeby milosc przetrwala na odleglosc. Milosc jest jak zwierzatko. Bez pozywienia zdycha.08.04.2011 16:04
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: Ten scyzoryk Severii bardzo mi sie podoba. Bym jeszcze wbudowala do niego latarke i plaszcz przeciwdeszczowy. Oraz rakietnice do wystrzeliwania rac sygnalizacyjnych.
Zakladam, ze bylybysmy wczesniej ostrzezone o nadejsciu huraganu i zdazylybysmy sie udac do schronu. A tam czekalby juz na nas zapas baterii do tego mojego radia oraz do scyzoryka Severii. Podejrzewam, ze bielizna Kaska funkcjonuje bez baterii, ale mozna byloby w nia tez cos wbudowac na baterie, zeby bylo sprawiedliwie. Np. mrugajace swiatelka. I nie straszny nam huragan!07.04.2011 22:17
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: Ja tez jestem praktyczna i dlatego uwazam, ze jesli wolno nam wziac tylko jedna rzecz, to nie moze to byc woda. O wode przeciez zatroszcza sie w pierwszej kolejnosci wszystkie organizacje zajmujace sie pomoca poszkodowanym w kleskach zywiolowych. O koce i jedzenie rowniez. Nasz schron w jakies zapasy jest juz tez na pewno zaopatrzony, wiec szkoda marnowac nasza jedyna mozliwosc na wode.
Sliczna bielizna jest rzeczywiscie bardzo wazna, ale ja trzeba juz miec na sobie, nie trzeba pakowac. W sytuacji przedluzania gatunku i tak nie bedzie wiecej potrzebna.
Ksiazki nie warto brac, bo w schronach lub im podobnych schronieniach jest zbyt duzo osob, zeby mozna bylo w spokoju poczytac.
Mysle, ze lepiej zadbac o dobry nastroj w schronie i wykorzystac sytuacje, ze wieksze grono osob sie juz i tak zebralo. Proponowalabym wiec szybko zorganizowac impreze. Zabralabym wiec cos, z czego mozna puscic muzyke. Poniewaz iPod i glosniki to juz razem dwa przedmioty, zabralabym wiec staromodny odtwarzacz cd z wbudowanymi glosnikami. Przy okazji mozna byloby od czasu do czasu wlaczyc radio i posluchac, jak wyglada sytuacja poza schronem. Wiedzielibysmy wowczas, czy szybko przyjdzie pomoc i zepsuje nam cala zabawe, czy mozemy dalej tanczyc.07.04.2011 20:17
Komentarz ze strony Konkurs huraganowy
-
janka
napisała: Oj nie, Magret, tak zle by nie bylo. Inne porzekadlo brzmi: od przybytku glowa nie boli.
Przemyslalam sprawe i juz wiem, co bym z nimi zrobila.
Poniewaz jedyna wartoscia wiekszosci bohaterow harlequinow sa walory ozdobne, ustawilabym ich wszystkich w gablotkach. Rowniez wszystkich miesniakow z okladek, np. tych z Romansow z Szejkiem.
Mnozenie pieniedzy po to, by zwiekszyc zakres wlasnej wladzy, nie jest wedlug mnie zaleta, nie wypuszczalabym wiec tych ze Swiatowego Zycia do biur. Jak wiemy z harlequinow, w pierwszej piatce najbogatszych miliarderow na swiecie znajduje sie kilkuset Grekow, gdybym ich wszystkich zamknela, to na liscie bogaczy zrobiloby sie troche luzniej.
Gdyby byli pod kluczem dodatkowo nie mogliby narobic tyle balaganu, ile robia w swoich nowelkach. I wiele bohaterek nie musialoby wylewac przez nich lez.
Myslace wyjatki, jak np kilku bohaterow Sary Craven albo Liz Fielding, dostalyby klucz do gablotki i moglyby robic, co chca.
Rowniez wszyscy super-policjanci mogliby chodzic do pracy, bo trzymanie ich tylko w gablotkach byloby marnotrastwem. Policjant z „Mr Perfect“ moglby oczywiscie wracac o kazdej porze dnia. Dostalby dzwiekoszczelna gablotke, zeby mogl sie wysypiac.
Inni policjanci rowniez traktowani byliby wedlug potrzeb. Przedstawicieli innych zawodow, jesli byliby tego warci, takze traktowalabym wajatkowo.
Jednak ogolnie cala kolekcja potrzebna by mi byla, zeby cieszyc moje oko.02.04.2011 12:29
Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"
-
janka
napisała: Wczoraj szlam spac pozniej niz moje Sloneczko. Przed pojsciem do lozka przylepilam przezroczysta folie do futryny sypialni na wysokosci twarzy mojego Ukochanego.. A potem zamknelam drzwi (ktore otwieraja sie do srodka pokoju). Niestety przespalam rano moment, gdy on wstawal. Potem twierdzil, ze zauwazyl folie w pore i na nia nie wpadl.
Rok temu w spodniach, ktore przyszykowal sobie do przebrania na wieczor, zaszylam mu doly nogawek. Bardzo cichutko rozprul to i ubral spodnie. Staral sie, zebym nie uslyszala, ze walczyl z tymi nogawkami, zebym nie miala satysfakcji. Mialam i tak.
Uwielbiam kolekcjonowac psikusy primaaprilisowe.01.04.2011 15:16
Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"
-
janka
napisała: Bunia, ale mnie zawstydzilas. Ja sie wyglupialam i bawilam, a Ty teraz o takich rzeczach najwazniejszych na swiecie piszesz.
Zycze Twojemu bratu, zeby udalo sie go wyleczyc. I wszystkim chorym dzieciom rowniez tego zycze.
Masz racje, ze kolekcjonowanie Zdrowia jest lepsze niz kazda inna kolekcja.31.03.2011 00:51
Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"
-
janka
napisała: Wiem! Eureka!
Gdybym mogla kolekcjonowac cokolwiek i wszystko byloby mozliwe, to zbieralabym meskich bohaterow ksiazek, ale calych i zywych.
Tych wszystkich przystojniakow ze Swiatowego Zycia bym sobie wziela. I wszystkich najlepszych policjantow, zaczynajac od Joe Morellego. I przedstawicieli innych zawodow rowniez, ale tylko tych najlepszych.
Nie wiem jeszcze, co bym z nimi wszystkimi robila, musze to na razie przemyslec. Ale jednego jestem pewna, kolekcja bylaby wspaniala.29.03.2011 23:57
Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"
-
janka
napisała: Przez tamta maskotke najadlam sie tak duzo stracha, ze jesli kiedys umre na serce, to bedzie wina tamtej niezapomnianej nocy.
Sliczna Lapka-zakladka jako rekompensata chyba mi sie rzeczywiscie nalezala.29.03.2011 18:08
Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"
-
janka
napisała: Bardzo dziekuje za nagrode.
Ciekawa jestem, czy otrzymalam ja za bron chemiczna, czy za wydzierajaca sie maskotke.29.03.2011 16:49
Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"
-
janka
napisała: A ja mam odwrotnie. Moim najwazniejszym marzeniem jest, zeby juz w koncu przestac kolekcjonowac przerozne przedmioty. To jest tylko balast.
Mam ogromne kolekcje najprzerozniejszych rzeczy, nie tylko ksiazek, co jest o tyle smieszne, ze od pazdziernika nie mam juz pokoju, ktory moglabym nazwac swoja biblioteka, a nawet nie mam juz swojego mieszkania. Mam pelne kartony w odziedziczonym po cioci domu, ktory trzeba przed zamieszkaniem wyremontowac. Na co nie mam czasu i dlugo nie bede miec. Zreszta dom stoi w miescie, w ktorym i tak nie zamieszkam. Pelni wiec role magazynu.
Gdybym mogla zaczac jeszcze raz od zera i wybrac, co moglabym zbierac, to bylyby to ebooki. Gdy zaczynalam 5 lat temu kupowac ksiazki po niemiecku i angielsku, ebooki praktycznie nie istnialy. Teraz wiekszosc ksiazkek, ktore mam w wersji papierowej, dostepnych jest jako eBooki. Cena ich jest rowna wersji papierowej, co uwazam za niesprawiedliwe, dlatego nie kupuje drugi raz tych, ktore juz mam. Dubluje je tylko w wersji audio, ze wzgledu na ich inne zalety. Z kolei wersja audio jest w zasadzie rzadkoscia, nie mam wiec szansy uzbierac tak wszystkich moich ksiazek.
Gdybym posiadala je w wersji elektronicznej, moglyby zawsze ze mna podrozowac. Wszystkie na raz. Tak jak moje kolekcje muzyki, filmow, ksiazek audio i zdjec. Moim marzeniem jest, aby wydawnictwa udostepnialy kazdemu, kto kupi ksiazke (papierowa) automatycznie rowniez wersje elektroniczna. Oczywiscie za darmo. Utopia, prawda? A jednak dokladnie o tym marze.28.03.2011 13:53
Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"
-
janka
napisała: Ja lubie zawsze szczerze mowic to, co mysle. Najlepiej, gdy moge to zrobic w oczy. Jednak nie zawsze istnieje taka mozliwosc.
Przyznam sie, ze w piatek w nocy pomyslalam sobie, ze jak Nie w sobote na trzezwo przeczyta swoje wypowiedzi, to przeprosi Severie.
W sobote Nie pisala dalej w tym samym stylu, co w piatek. Rowniez na stronie o lodowkach. Teraz mysle, ze ona albo ma wlasnie taki styl (chaotyczny), albo ma jakis wiekszy problem.
Nie, czy o taka wlasnie szczerosc chodzilo Ci w Twojej wypowiedzi?27.03.2011 18:13
Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"
-
janka
napisała: Odnosnie tego, kto kogo zna, to chcialam powiedziec, ze nie znam osobiscie ani jednej osoby czytajacej romanse, ani jednej czytajacej harlequiny i ani jednej z zameldowanych na tej stronie.
Wcale sie przez to nie czuje wyobcowana.25.03.2011 23:53
Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"
-
janka
napisała: Teraz Ty z kolei nie zrozumialas, o co chodzi. Przeciez nikt nie napisal, ze nie wolno Tobie miec swojego zdania, ani ze masz sie wycofac z forum. Przeciwnie, nam wlasnie zalezalo, zeby zrozumiec, o co Ci chodzi i jakie jest Twoje zdanie na ten temat. Mozliwe, ze duzo osob mysli dokladnie tak, jak Ty. Chodzilo nam tylko o uscislenie Twojej opinii.
25.03.2011 23:39
Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"
-
janka
napisała: Nie, ja tez nie „weszlam na Twoj tekst z pazurkami“. Zadalas pytanie, czy to trudno zrozumiec i na nie odpowiedzialam, ze trudno. To wszystko.
Jestem na tym forum o dwa dni dluzej, niz Ty. Nie uwazam sie przez to za weteranke.25.03.2011 23:14
Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"
-
janka
napisała: Tak, to naprawde trudno zrozumiec.
Ja nie zrozumialam, co oznacza „kolory (…) podkreslaly swa dynamiczna kolorow“. Co to jest „dynamiczna kolorow“?
A w poprzedniej wypowiedzi, podobnie jak Seweria, nie zrozumialam jakim cudem kolory jednoczesnie maja byc ciemniejsze i jasniejsze, niz sa teraz.
Natomiast, gdy Nie pisze, ze „okladka nie moze byc az tak wyrazista“, a pozniej, ze „kolory musza byc wyrazne“, to ochyba odnosi sie do dwoch roznych elementow. „Mniej wyrazista“, to chyba chodzi o to, zeby przedmioty zobrazowane na okladce nie byly tak realistycznie przedstawione. Natomiast „wyrazne kolory“, to juz jest pojecie bardziej subiektywne, bo kazdy postrzega kolory indywidualnie. Moze chodzi o to, zeby byly bardziej zblizone do kolorow podstawowych.25.03.2011 21:55
Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"
-
janka
napisała: Na moje oko to skalpel.
Wlasnie ten skalpel na okladce i to zakrwawione tlo, i na dokladke te liny, te wszystkie elementy razem tworza bardzo dobrze atmosfere grozy. Czytelnik wie, czego moze spodziewac sie po ksiazce.
Niemiecka okladka jest jeszcze bardziej przerazajaca, utrzymana w czerni i ciemnych szarosciach, z motywem czaszki na pierwszym planie. Brrr
Mysle, ze na pytanie, ktora okladka najlepiej pasuje do tresci ksiazki oraz do tego gatunku literackiego (czyli thrillera) , nalezy odpowiedziec, polska.
Jednak pytanie brzmi, ktora nam najbardziej przypadla do gustu. I tu moja odpowiedz brzmi: wlasciwie to zadna. Tak do konca to w zasadzie zadna mnie nie przekonala.
Okladka brytyjska jest dla mnie bardzo brzydka. Zarowno projekt, jak i kolorystyka sa nieatrakcyjne.
W okladce polskiej przeszkadza mi kolor. Brazu unikam wszedzie, gdzie sie da. Wyjatek robie juz dla czekolady i coca-coli, nie moge robic jeszcze dla ksiazek, bo wtedy wszystko wkolo mnie bedzie brazowe, a to jest dla mnie nie do przyjecia.
Okladka amerykanska zbudowana jest na bazie kontrastu. Nienaturalnie wygiete drzewa, wskazujace na huragan lub jakis inny grozny zywiol zostaly zestawione z idyllicznymi pastelowymi barwami. Wedlug mnie te dwa bardzo wazne elementy kloca sie ze soba. Mozliwe, ze ten brak harmonii byl celowy, ale do mnie nie przemawia.
Jednak gdyby wersja polska ukazala sie z trzema roznymi okladkami do wyboru, to zdecydowalabym sie na te amerykanska, ktora jest najlagodniejsza i nie straszylaby mnie z polki.24.03.2011 21:47
Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"
-
janka
napisała: A teraz moja autentyczna przygoda z lodowka:
Dostalam kiedys na Halloween maskotke, ktora po nacisnieciu na brzuszek, darla sie wnieboglosy jak przerazona kobieta.
Pewnej nocy zabawka ta zepsula sie i wlaczyla sie sama automatycznie. Obudzilam sie wystraszona, obeszlam caly dom w poszukiwaniu zwlok, niczego dziwnego nie znalazlam i poszlam spac dalej.
Godzine pozniej cala zabawa sie powtorzyla.
Dopiero, gdy mnie to swinstwo obudzilo za trzecim razem, to wiedzialam, czego mam szukac. Schowalam ja wtedy w lodowce, ktora slusznie wydawala mi sie dzwiekoszczelna.
Maskotka przelezala tam kilka dni, a nastepnie wyladowala w smieciach i pewnie pozniej jeszcze nie raz darla sie na jakims wysypisku. Nie zdziwilabym sie, gdyby ktos wezwal do niej policje, bo ten wrzask byl naprawde przerazajacy.24.03.2011 10:47
Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"
-
janka
napisała: W lodowce znajduja sie wyniki wieloletniej pracy naukowcow nad wynalezieniem nowej, jeszcze bardziej skutecznej, broni chcemicznej. W wyniku tych super tajnych badan uzyskano tworzywo o dzialaniu silnie trujacym i obezwladniajacym. Bron ta dziala na uklad oddechowy, wywoluje halucynacje i nieodwracalne zmiany w mozgu.
Zlodziej, ktory ukradl ja z laboratorium, schowal ja w lodowce, bo gdy wczesniej trzymal ja na stole, to codziennie rano lecial tam w poszukiwaniu swoich skarpetek. A przeciez skarpetki staly sobie grzecznie w rogu pokoju., tam, gdzie je zostawial zawsze wieczorem.24.03.2011 10:30
Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"
-
janka
napisała: Nie dla PSA, tylko dla Pusi. Gdy Pusia dowie sie, ze zostala nazwana zwyczajnie psem, to bedzie jej przykro. Ona jest przeciez taka delikatna.
23.03.2011 19:15
Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"
-
janka
napisała: Ja na szczescie od poczatku wiedzialam, ze to nie mezczyzna. Dzieki zdjeciu pisarki na okladce pierwszej ksiazki, ktora wzielam do reki.
Moge sie jednak przyznac, ze przez pewien czas sadzilam, ze Lee Child to kobieta.12.03.2011 22:27
Komentarz ze strony Dyskusje
-
janka
napisała: To bardzo smutne.
24.02.2011 23:23
Komentarz ze strony "Pomysłowo"
-
janka
napisała: Severio, zgadzam sie z Toba calym sercem. Nie pisalam o nowosciach, a tylko o wznowieniach, bo wydawalo mi sie oczywiste, ze kazdy kocha nowosci.
Ja tez je bardzo kocham. I w moim idealnym (utopijnym) swiecie wydawane bylyby wszystkie nowosci bardzo szybko i byloby ich bardzo duzo. Najlepiej, gdyby byly wszystkie ksiazki swiata przetlumaczone i wydane po polsku. I oczywiscie zawsze dostepne. Naturalnie zawsze pod tym samym tytulem (Wiem, ze to juz pisalam, ale przypominac o tym nigdy nie jest za wiele. Moze jak napisze to jeszcze kilka razy, to Ktos wezmie to sobie do serca.)
Jestem w genialnej sytuacji, ze nie musze opierac sie tylko na tym, co proponuje rynek polski. W innych jezykach jest bardzo duzo boskich ksiazek bez ktorych nie wyobrazam wprost sobie moich wolnych chwil. Moglabym wymienic sto nazwisk pisarek angielskich i amerykanskich, ktorych jeszcze nie wydano po polsku, a ktore bylyby kochane przez polskie czytelniczki. Jesli ktos czytal np. serie o Samancie Jellicoe Suzanne Enoch, to wie, o czym mowie.20.02.2011 18:46
Komentarz ze strony Walentynkowa Ankieta
-
janka
napisała: Przyznam sie, ze w przeciwienstwie do Dziewczyn, ktore sie wyzej wypowiedzialy, kocham wznowienia. W moim wymarzonym idealistycznym swiecie daloby sie kazda ksiazke kupic bez problemu w kazdej chwili. Nienawidze sytuacji, w ktorej dowiaduje sie o istnieniu jakiejs ksiazki, ale nie moge jej juz kupic w ksiegarni, bo naklad sie skonczyl. Ratuje sie aukcjami internetowymi, ale uzywane ksiazki sa dla mnie gorsza alternatywa.
Niemiecki rynek jest pod tym wzgledem lepszy, sa dodruki, sa nowe wydania (a kazde nastepne tansze, nigdy drozsze). Sa wydania promocyjne. Oczywiscie, ze zdaza sie rowniez, ze jakas ksiazka „wyszla“, ale jak dotad nie musialam na wznowienie czekac dluzej niz rok.
Druga i zupelnie inna sprawa jest wydawanie tej samej ksiazki ze zmienionym tytulem. Wedlug mnie takie praktyki sa przestepstwem i powinny byc scigane przez wymiar sprawiedliwosci. Dziwie sie, ze nie ma odpowiedniego zapisu w Konstytucji. Od tego powinny zaczynac sie spisane prawa obywateli. To moje zdanie i pewnie wielu osobom wyda sie kontrowersyjne, ale tak wlasnie uwazam.
Najgenialniej w Polsce wydawane sa ksiazki Joanny Chmielewskiej. Zawsze sa dostepne. Zawsze pod tym samym tytulem, pod ktorym wydawane byly od poczatku. Kazde wznowienie wiaze sie z opracowaniem jednakowej szaty graficznej dla wszystkich ksiazek. Mozna wiec uzbierac pieknie wygladajacy komplet.
To jest najwyzszy poziom sztuki wydawniczej. Wlasnie: SZTUKI. Bo z wydawania ksiazek mozna zrobic prawdziwa sztuke, nie musi to byc robione lewa reka z zamknietymi oczami.
Harlequiny rzadza sie wlasnymi prawami, z ktorymi nie zamierzam polemizowac. Ksiazeczki sa, jakie sa i tak jest OK. Ale ksiazki Miry, ktore kosztuja tyle, co prawdziwe ksiazki, powinny byc wydawane jak prawdziwe ksiazki. Te wznowienia ze zmienionym tytulem po prostu nie przystoja. Firma sama sie osmiesza i nie szanuje. (Niemiecka Mira rowniez).20.02.2011 16:59
Komentarz ze strony Walentynkowa Ankieta
-
janka
napisała: Moja opinia, ze Will to nieudacznik, niezdecydowany szczeniak i niemeski mieczak, odnosi sie nie do tego, kim jest w zyciu i jak wyglada, tylko do tego, jaka pozycje zajmie w zwiazku z kobieta. A w ksiazce chodzi o silna i przebojawa kobiete. Ja temu zwiazkowi nie wrozylabym dobrze. Pewnego dnia jej sie po prostu znudzi to ciagle prowadzenie Willa za raczke i pokazywanie mu, co powinien zrobic. I poszuka sobie silniejszego mezczyzny. (Silniejszego oczywiscie nie w miesniach, tylko pewniejszego siebie i z charakterem.)
09.02.2011 20:57
Komentarz ze strony Walentynkowa lektura
-
janka
napisała: Niestety Willowi mowie zdecydowanie NIE.
NIEudacznik. NIEzdecydowany szczeniak. NIEmeski mieczak.
I nie dla mnie. To juz wole tych policjantow albo nawet bandytow, byle macho.
Opowiadanko natomiast jak najbardziej TAK.09.02.2011 18:34
Komentarz ze strony Walentynkowa lektura
-
janka
napisała: Jak sie dobrze zastanowilam, to juz go jednak nie chce. Za stary.
Sprawdze lepiej tego Willa.08.02.2011 22:57
Komentarz ze strony Walentynkowa lektura
-
janka
napisała: Z moim skarbem mamy zwiazek na etapie Nic-Nas-Nigdy-Nie-Rozdzieli (przynajmniej on tak uwaza, bo ja to raczej naleze do tych, co to nigdy nie mowia nigdy). Poniewaz etap szalonego zakochania sie mamy juz za soba, to wlasciwie walentynki nie sa juz dla nas. Jednak w tym okresie zawsze wpadam w romantyczny nastroj. Pewnie pod wplywem tych wszystkich drobiazgow z serduszkami, ktorymi przepelnione sa sklepy. W tym roku bedziemy sie w walentynki widziec bardzo krotko, bede miec czas aby wreczyc mu misia trzymajacego czerwone serduszko i zeby nadstawic raczki na prezencik od niego. I moze male buzi. I juz. To wszystko.
Mamy zwyczaj wykorzystywac czas spedzany razem bardzo intensywnie, bo mamy go mniej niz przecietne pary. Dlatego nadrobimy te brakujace walentynki w nastepnych dniach. Albo zrobimy razem cos fajnego juz wczesniej na zapas. Moze nawet kilka razy.06.02.2011 19:03
Komentarz ze strony "Pomysłowo"
-
janka
napisała: Kasiek, mnie tez zrobilas apetyt na te ksiazeczke.
Zdobylam (co nie bylo latwe) i wczoraj wpadla mi w lapki.
Przeczytalam (zaczelam w srodku nocy, bo ciekawosc nie pozwolila mi odlozyc jej do rana).
Z cala pewnoscia moge stwierdzic, ze pierwsza polowa ksiazeczki jest bardziej walentynkowa, niz same walentynki.
Czytajac, przezylam cala fale zmiennych emocji.
Pierwsze bylo pytanie: co Kasiek zobaczyla w tym durniu? Ewentualnie: psycholu z mania przesladowcza? – To trwalo rowno do polowy nowelki.
Nastepnie przyszlo: autorka zagonila sie do kata, jak ona z tego wybrnie? Jak obroci akcje, zeby mozna bylo polubic bohatera?
A zaraz potem: wow, jednak on nie jest durniem.
A pozniej: wow, ja tez go chce.
Autorka sobie swietnie poradzila ze wszystkimi pulapkami. Bylo cudowne. Jednak uwazam, ze jest to bajka dla dzieci (dla mlodziezy), nie dla kobiet. Mnie sie podobala, bo ja jestem infantylna, ale kogos bardziej powaznego nie moglaby raczej zadowolic.
Moge sie zalozyc, Kasiek, ze musialas byc bardzo mloda, gdy to czytalas po raz pierwszy (stawiam na 15 lat, ale nie zdziwilabym sie, gdyby to bylo 13).06.02.2011 18:33
Komentarz ze strony Walentynkowa lektura
-
janka
napisała: A dla mnie najbardziej walentynkowa lektura jest Liz Fielding „Serce ze zlota“ Romans Duo 955. Nie wiem, dlaczego akurat to. Gdy mysle o walentynkach, to kojarzy mi sie ten harlequin. Moze przez ten tytul. Serduszko to moj ulubiony motyw (obok gwiazdki i balwanka).
Ale to nie z powodu serduszkowego tytulu ksiazeczka ta zajmuje bardzo wysoka pozycje na mojej liscie Perelek harlequinowych, lecz dlatego, ze jest swietna.03.02.2011 20:42
Komentarz ze strony Walentynkowa lektura
-
janka
napisała: A ja zycze Wszystkim Dziewczynom na tej stronie, zeby w Nowym Roku mialy nieograniczony czas na czytanie ksiazek, nieograniczone finanse na zakupy nowych i nieograniczone miejsce na powiekszanie biblioteki. Oraz zeby trafialy wylacznie na ksiazki, po przeczytaniu ktorych beda szczesliwe.
Szanownej Redakcji zycze, zeby w Nowym Roku wydawala tylko ksiazki bardzo udane, zebysmy mogly pisac wylacznie dobre komentarze.
Wesolych Swiat i szczesliwego Nowego Roku!22.12.2010 14:17
Komentarz ze strony Pomysł na Życzenia
-
janka
napisała: Dziekuje i nawzajem.
Wesolych swiat.20.12.2010 23:58
Komentarz ze strony Pomysł na Życzenia
-
janka
napisała: Tez nigdy nie udalo mi sie ulozyc calej kostki, umialam kiedys jedno pieterko. Ostatnio widzialam kostke dla blondynek – wszystkie pola byly rozowe. Prawie ja sobie kupilam, ale sie powstrzymalam, bo to jest rzecz, ktora powinno sie dostac w prezencie.
20.12.2010 14:14
Komentarz ze strony Centrum Prezentowe
-
janka
napisała: Moi znajomi twierdza, ze ja jestem osoba, ktora najtrudniej obdarowac. Wszystko, co chce miec, juz mam, bo sobie sama kupuje, a jesli czegos nie mam, to znaczy ze nie chce tego miec. Dlatego dostaje najczesciej rzeczy, ktore juz mam, tylko w innych kolorach. To ma duzo sensu, bo ja zyje od 3 lat w dwoch krajach na raz, czesto bywam w roznych miastach i gdy posiadam wiecej jednakowych przedmiotow, to nie musze ich ze soba wozic wte i wewte.
12.12.2010 22:40
Komentarz ze strony Centrum Prezentowe
-
janka
napisała: Narobilyscie mi apetytu na salatke jarzynowa i na sernik, a wczesniej juz na barszcz czerwony. Na smazona rybe mam zawsze apetyt. Chyba bede musiala zorganizowac probna wigilie. To znaczy bede musiala sie duuuzo usmiechac.
12.12.2010 22:31
Komentarz ze strony Przepis na Święta
-
janka
napisała: Tylko raz w roku??? To prawdziwe okrucienstwo. Ja tez lubie salatke jarzynowa (z potrojna iloscia jajek na twardo i z poczworna iloscia majonezu). Jem co najmniej dwa razy w miesiacu. Ale nie robie jej sama, tylko usmiecham sie do swojego faceta. Ja sie dobrze umiem usmiechac, a on lubi mnie karmic.
12.12.2010 22:23
Komentarz ze strony Przepis na Święta
-
janka
napisała: A ja mam swoja specjalna metode na prezenty. Tez podpowiadam i podpytuje, ale w bardzo ukierunkowany sposob. Staram sie znalezc dla kazdego, kogo chce obdarowac, taka rzecz, o ktorej on/ona marzy i w zasadzie chciala sama sobie to kupic, ale jednak sobie tego z jakiegos powodu odmowila. Najczesciej sa to luksusowe drobiazgi, zbyt drogie, gdy sie kupuje samemu, ale zbyt piekne, zeby przestac o nich marzyc.
Mnie mozna ucieszyc, wreczajac mi takie ksiazki, ktore mam juz w dwoch jezykach (najczesciej polskim i niemieckim, rzadziej polskim i angielskim), a w trzecim jezyku sobie odmowilam.
To jest wlasnie moja metoda na sprawienie komus przyjemnosci – cos, z czego ta osoba juz zmuszona byla zrezygnowac.09.12.2010 22:22
Komentarz ze strony Centrum Prezentowe
-
janka
napisała: Wszystkie cienie moga byc tez ksztaltami odleglych wysp, na ktorych bedzie toczyc sie akcja Swiatowego Zycia. Albo, jeszcze lepiej, wysp, na ktorych piraci ukryli skarby.
30.11.2010 21:51
Komentarz ze strony Lanie wosku
-
janka
napisała: Bardzo dziekuje za sprezentowane ksiazki.
Przepraszam, ze tak pozno sie odzywam. Zostaly przeslane na adres, ktory podalam przy wysylaniu innej nagrody, a ja tam rzadko dzwonie i jeszcze rzadziej sie pojawiam, dlatego teraz dopiero sie o nich dowiedzialam.
Jeszcze raz dziekuje.29.11.2010 14:52
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: Mnie te foldery wygladaja raczej na reklame strony www i internetowego sklepu Mira, a nie zapowiedzi wydawnicze.
Za to obok tych folderow wypatrzylam cytowane na plakacie wypowiedzi trzech osob z tej strony. I to juz z nowymi awatarami. Wlasnie te trzy osoby zmienily calkiem niedawno swoje awatary. Na raz. Albo jestescie jedna osoba z trzema nickami, w co jest mi trudno uwierzyc, bo wasze style wypowiedzi i slownictwo sie bardzo roznia. Albo zostalyscie poproszone o zmiane awatarow w tym samym czasie. Albo jest jeszcze inne wytlumaczenie tego niesamowitego zbiegu okolicznosci, na ktore na razie nie wpadlam.05.11.2010 21:14
Komentarz ze strony Fotorelacja z Targów Książki
-
janka
napisała: Ten pomysl z jabluszkami jest uroczy.
Gratuluje pieknego stanowiska.05.11.2010 14:49
Komentarz ze strony Fotorelacja z Targów Książki
-
janka
napisała: No wlasnie!
A moze mogloby tak byc, ze Szanowna Redakcja wydawalaby co miesiac jedna z ksiazek w serii HQ Na Zyczenie zawierajaca pelna mini serie, a druga jako zbior 3 nowelek nienalezacych do zadnej mini serii.
Wowczas i wilk bylby syty, i owca cala.
Wsrod tych nienalezacych do zadnej mini serii jest bardzo duzo pozycji wartych wznowienia. No a te nalezaca do mini serii naprawde lubia byc laczone.22.10.2010 16:29
Komentarz ze strony Najbardziej podoba mi się …
-
janka
napisała: MIRA: Milosc – Intymnosc – Radosc – Atrakcja
MIRA: Mord – Intryga – Romans – Afera20.10.2010 23:43
Komentarz ze strony Spotkajcie się z nami na Targach Książki
-
janka
napisała: Gdy Redakcja poinformowala nas, ze powstanie nowa seria HQ NA ZYCZENIE, wszystkie bardzo sie ucieszylysmy. Zostalysmy poproszone o wlasne sugestie, co najchetniej bysmy w tej serii ponownie powitaly. Pomyslow bylo bardzo duzo, ale zadna z nas nie poprosila wowczas o to, zeby ukazywaly sie tylko pojedyncze czesci miniserii. A wlasnie tak sie dzieje. My tego naprawde nie lubimy i nie pisze tego tylko w swoim imieniu, wiem, ze duzo osob mnie poprze.
W ksiazce Wloski kaprys byla czesc 2 miniserii Lucy Gordon.
W ksiazce Czy to tylko szef – czesc 2 miniserii Teresy Southwick.
W Niecodziennej umowie – czesc 3 miniserii Dixie Browning i czesc druga miniserii Lucy Gordon (innej niz we Wloskim kaprysie).
W grudniowym Swiatecznym prezencie bedziemy miec czesc pierwsza tej samej serii Teresy Southwick, ktora byla w Czy to tylko szef.
To jest chaos. Wiekszosc kobiet lubi porzadek. My wolimy, zeby wszystko bylo posprzatane (nie zdradzcie mnie przed moim facetem, ze to napisalam, bo peknie ze smiechu).
Te kawalki miniserii nas mecza. Juz raz byly wydawane oddzielnie. Pora, zeby je laczyc w calosc lub zostawic je w spokoju (r.i.p.).
Jestem pewna, ze jesli zrobimy glosowanie, czy chcemy miec miniserie w calosci czy porozrywane na kawalki, to wygra moja opcja.15.10.2010 16:54
Komentarz ze strony Najbardziej podoba mi się …
-
janka
napisała: Tez mam swojego faworyta, jesli chodzi o miejsce akcji. Bylabym szczesliwa, gdyby akcja romansow historycznych toczyla sie na wyspach, ktorych nie ma na mapie i w krajach, ktore naprawde nie istnieja i nigdy nie istnialy. Wtedy nie mialoby znaczenia ani jak zachowuja sie bohaterowie, ani jak mowia. Mogliby uzywac wspolczesna gramatyke i slownictwo calkiem bezkarnie, bo przeciez nikt nie moglby sie do tego przyczepic niezaleznie od roku, ktory bylby podany na wstepie ksiazki. Rowniez mentalnosc i sposob rozumowania bohaterow bylyby wowczas latwe do wytlumaczenia.
Teraz, gdy bohaterowie mowia i zachowuja sie, jakby zyli w XX lub XXI wieku, a na ksiazce napisane jest, ze akcja toczy sie w duzo wczesniejszych czasach, to musze podejrzewac, ze zostala wykorzystana maszyna do przenoszenia w czasie, albo jakies inne nowinki techniczne, czyli dana ksiazka to (dla mnie) nie powiesc historyczna, a science-fiction.
Oczywiscie, jesli miejsce akcji musialoby byc istniejace w rzeczywistosci, to proponuje zeby czas akcji przesunac w przod do lat, ktorych jeszcze nie bylo.
Przepraszam Was, dziewczyny, ze znowu zabieram glos w dyskusji na temat, na ktorym sie nie znam. Jestem niepoprawna i nie mam niczego na swoja obrone.24.09.2010 21:56
Komentarz ze strony Wybierz miejsce i czas
-
janka
napisała: Tak, o to mi chodzilo.
17.09.2010 21:18
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: No wlasnie! Ilosc historii jest tam tak mala, ze cale to nazewnictwo traci sens.
Przeciez ubrac bohaterke w dluga suknie, wsadzic do powozu i zabrac jej telefon komorkowy, to troche za malo zeby to od razu nazywac Powiescia Historyczna.17.09.2010 21:18
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: Nie napisalam, ze wszystkie panie niepracujace sa niewyksztalcone. Wiem, ze tak nie jest. Chodzilo o zawezenie grupy docelowej. Z gospodyn domowych Harlequin chcial dotrzec do tych mniej wyksztalconych.
Nie napisalam tez, ze te panie sa prostaczkami i nigdy w zyciu tak bym o kims nie napisala. Nie kazdy musi byc wyksztalcony, znam osobiescie bardzo duzo osob niewyksztalconych, ktore sa tak cudowne i pod wieloma wzgledami wspaniale, ze nigdy bym ich nie chciala obrazic. Bardzo czesto sa tez inteligentne. Znam rowniez wiele osob z wyzszym wyksztalceniem, ktore inteligentne nie sa. Wiem, ze tu nie ma reguly.17.09.2010 20:32
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: Ja nie jestem wrogiem romansow historycznych, ani osob, ktore je lubia czytac. Przeciwnie, uwazam, ze to swietne hobby, rozrywka i przyjemnosc.
Podoba mi sie podejscie Kaska, ktora napisala, ze jest jej obojetny stopien zgodnosci z historia. I Milki, ktora napisala, ze gdyby chciala poznac historie, to siegnie po podreczniki do historii. Wlasnie o to chodzi, zeby tak traktowac te ksiazki.
Mnie osobiscie jest rowniez obojetne, czy romanse historyczne beda zaliczane do powiesci historycznych przez teoretykow literatury, czy tez nie.
Co innego natomiast nazwa serii.
Bylam swiadkiem rozmowy w trakcie przyjecia. Przecudowna, ciepla i mila pani dyskutowala z profesorem wykladajacym historie na uniwersytecie na temat faktow historycznych, przy czym ta pani cala swa wiedze czerpala z romansow. Bylo mi jej tak strasznie szkoda, ze nie moge o tym incydencie do dzis zapomniec.
Czy gdyby na tych ksiazkach wyrazniej bylo napisane, jaka jest tam zawartosc historii w historii, to byloby mniej takich wpadek? Nie wiem. Moze...17.09.2010 20:30
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: Tu nie ma z czym polemizowac, to jest fakt. Grupa docelowa w czasach, gdy rodzil sie pomysl harlequinow, byly gospodynie domowe (zamezne i niepracujace zawodowo), nisko lub srednio wyksztalcone, w srednim wieku, zamieszkujace sredniej wielkosci lub male miasta. Dla ktorych typowa literatura byla niedostepna. To byla wielka luka w rynku, fantastyczne posuniecie marketingowe i ogromny sukces komercyjny.
Ksiazka mogla wreszcie trafic pod strzechy, tak jak marzyl nasz wieszcz. I tak bylo przez wiele, wiele lat.
A w Polsce harlequiny zostaly od razu bardzo polubione przez wszystkie panie, niezaleznie od klasy spolecznej, wieku, wyksztalcenia, wykonywanego zawodu, poziomu inteligencji, posiadanej rodziny, miejsca zamieszkania itd itp. No i swietnie!
Jednak w jakis sposob te mniej inteligentne panie sa pokrzywdzone, a z zalozenia mialy nie byc.17.09.2010 16:15
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: Kilkaset lat temu jechal arystokrata konno i po drodze spotkal bardzo biedna pietnastolatke. Brudna, przez cale zycie nawet do rzeki nie wpadla, obszarpana, smierdzaca. Na jej widok pomyslal sobie: „chyba przelece te mala”.
Flaki mi sie przewrocily, gdy to czytalam. I to nie dlatego, ze ja naprawde przelecial. Od razu w krzakach.
Moze to tlumaczka przesadzila, niekoniecznie pisarka. (Nie byla to ksiazka Harlequina i Miry, tylko konkurencji.)17.09.2010 14:38
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: Na stronach Powiesc Historyczna, Romans Historyczny i pod niektorymi ksiazkami sa posty od pan, ktore pisza, ze lubia sie uczyc historii z romansow historycznych. Nie wiem, dlaczego nie pisza np. o nauce geografii pod Swiatowym Zyciem. Jakos tak jest, ze fakty historyczne budza ich zaufanie.
Oczywiscie, ze macie racje, ze te panie sa same sobie winne. A jednak jest mi ich zal.
Chyba powinnam przestac sie tym przejmowac. Po prostu mysle czasem o tym, ze to dla takich osob powstala firma Harlequin. Miala zapewnic literature na poziomie dostosowanym do osob, ktore nie skonczyly zbyt wielu klas. W miedzyczasie harlequiny zostaly pokochane przez osoby inteligentne i bardzo inteligentne. Ale to przeciez nie znaczy, ze te mniej inteligentne musza na tym tracic.
I jeszcze przychodzi mi do glowy, ze mozna sprzedawac kaszanke w Delikatesach. Mozna nawet na niej napisac, ze to kawior. Mozna to jesc i opowiadac wszystkim, ze sie lubi kawior. Mozna wszystko. Ja akurat, jedzac kaszanke mowie, ze to kaszanka. I lubie, gdy jest tak napisane na opakowaniu.17.09.2010 13:33
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: Sa tez kobiety, ktore, czytajac romanse historyczne, wierza we wszystko i sadza, ze przedstawione fakty sa zgodne z historia. Ucza sie historii z takich ksiazek i w rozmowie z kims, kto zna fakty hstoryczne, osmieszaja sie. Ja takich sytuacji bardzo nie lubie. (Bym chciala, zeby kazdy wiedzial wszystko. Wiem, oczywiscie, ze to zbyt idealistyczne podejscie.)
Dlatego wolalabym, zeby ksiazki nie do konca historyczne nie nazywaly sie historycznymi. Dlaczego nie moga nazywac sie fantastyka historyczna? Albo jeszcze inaczej? Czemu to od razu musi byc powiesc historyczna?17.09.2010 00:19
Komentarz ze strony Festiwal Historyczny
-
janka
napisała: Milka, juz dawno zauwazylam, ze mamy jednakowy gust. Twoja powyzsza wypowiedz o najladniejszych okladkach sprawila, ze zaczelam sie zastanawiac, czy to tylko nadawanie na jednej fali, czy moze juz cos wiecej. Sytuacja robi sie pomalu paranormalna. Nie wiesz przypadkiem, czy nie bylas sklonowana?
16.09.2010 20:50
Komentarz ze strony Którą z okładek uważasz za najatrakcyjniejszą?
-
janka
napisała: Bardzo dziekuje.
14.09.2010 01:08
Komentarz ze strony Głosuj na przepis
-
janka
napisała: Na stronie serii Harlequin na zyczenie dziewczyny napisaly, ze chodzi o „Goraczke zmyslow“ Elizabeth Lowell (HQ Desire nr 145 z 1994r).
14.09.2010 01:05
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: 1a
2b
3c
4b
5c
6c (obaj, nie oboje)
Jest szansa 1:729, ze zgadne. Nie robie zakupow w sklepie, nie wykorzystam nagrody. Jesli przypadkiem zgadlam, to moge ja odstapic.02.09.2010 14:38
Komentarz ze strony Zgadnij, o czym będzie książka
-
janka
napisała: Konkurs nie byl podejrzany. Byl bardzo fajny. Problemem bylo to, ze mozna bylo w nim wygrac poprzez oszustwo. Podobnie jak wczesniej w konkursie Wiosenne zaproszenie.
Okazalo sie, ze nieuczciwe osoby moga psuc nam dobra zabawe, ale tego nie da sie uniknac.01.09.2010 21:32
Komentarz ze strony Głosuj na przepis
-
janka
napisała: Z kryminalow za Wielka Woda najlepiej sprzedaja sie te napisane przez Janet Evanovich. Niestety w Polsce wprowadzenie ich zupelnie nie wypalilo. Bylo 7 czesci o Stephanie Plum i przeszly raczej niezauwazone. Mysle, ze wine za to ponosi fatalny poziom polskich tlumaczen.
01.09.2010 21:21
Komentarz ze strony Zgadnij, o czym będzie książka
-
janka
napisała: Poniewaz sama nigdy nie gotuje, to jestem tu troche nieobiektywna, ale moj glos moge oddac tylko na przepis Kaska (nr 7).
Sprawdzam podobny przepis juz od lat i zawsze dziala, nie tylko z rybami.
Wszystko jest smaczne, nieprzesolone, nieprzypalone. Idealne.
Moge w wolnym czasie czytac.
Jesli ktos chcialby tez skorzystac z tego przepisu, to doradzam subtelnosc w tych manipulacjach, bo latwo mozna byc posadzona o lenistwo. A przeciez my nie jestesmy wcale leniwe (tylko pierogi sa). My po prostu potrzebujemy duzo wolnego czasu na ksiazki.12.08.2010 15:36
Komentarz ze strony Głosuj na przepis
-
janka
napisała: To musza byc trzy sztuki, ktore juz byly wydane i ich akcja toczyla sie w tym samym miejscu. Ja moge tylko typowac Nowa Zelandie bo stamtad juz byla cala masa harlequinow.
28.07.2010 22:14
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: To nie jest inna polkula.
28.07.2010 22:11
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: No to ja wypadam. Nie mam szansy zgadnac, bo jestem za mloda (za mloda jako czytelniczka harlequinow, bo pod innymi wzgledami to jest roznie).
Tak mysle i mysle, i nic mi z tego myslenia nie przychodzi.
Nie bede jeszcze strzelac. Tylko kupie samogloske. Poprosze o A.28.07.2010 22:03
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: A tak naprawde, to z szesciu.
1. Roxanne St. Claire
2. Sara Orwig
3. Anna DePalo
4. Brenda Jackson – o Cassie i Brandonie Washington
5. Emilie Rose
6. Catherine Mann
Czesci czwartej zabraklo w wydaniu po polsku.15.07.2010 18:37
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: A tak naprawde, to z szesciu.
1. Roxanne St. Claire
2. Sara Orwig
3. Anna DePalo
4. Brenda Jackson – o Cassie i Brandonie Washington
5. Emilie Rose
6. Catherine Mann
Czesci czwartej zabraklo w wydaniu po polsku.15.07.2010 18:37
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: Wlasciwie to o nic nie chodzi, tak tylko zapytalam z ciekawosci.
Dla siebie kupowalam ksiazki J. Evanovich 2 lata temu, a przed rokiem probowalam jeszcze raz zebrac komplet dla kolezanki mieszkajacej za granica. I mialam z tym klopoty, bo ktos o nicku Asiunia mi je sprzed nosa sprzatal.
Nie mam w zadnym wypadku o to pretensji. Przeciwnie, bylam zadowolona, ze jeszcze ktos, oprocz mnie, tak bardzo ceni te pisarke, ze jest gotowy kupic ja za kazda cene.14.07.2010 22:22
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: Czy to Ty jestes ta Asiunia, ktora rok temu kupowala ksiazki Janet Evanovich na allegro?
13.07.2010 23:17
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: Podobaja mi sie bardzo zaproponowane juz motywy. Moge dopisac do nich pare tytulow:
Znajomi z mlodosci, ktorzy spotykaja sie po latach:
Liz Fielding – Serce ze zlota – Romans Duo 955
Stephanie Bond – Zaklad –Special Glos serca
Miranda Lee – Wieczory w Sydney – Swiatowe Zycie Duo 146
Carla Cassidy – Dziewczyna z wesolego miasteczka – Desire 264
Duza roznica wieku, kobieta starsza:
Jennifer Crusie – Kazdy, tylko nie ty – Milosc i Usmiech 1
Jacquie D`Alessandro – Letni wietrzyk – Special U progu jesieni
Niesluszne oskarzenia:
Abby Green – Brazylijski biznesmen – Swiatowe Zycie 123
Julia James –Prywatna wyspa – Swiatowe Zycie Duo 63
Watek kryminalny:
Gina Wilkins – Nie uciekaj przede mna
Wlasciwie do kazdego watku moglabym dopisac dziesiatki tytulow, tylko ze to dotyczy glownie nowszych harlequinow. Te starsze leza u mnie w kartonach i czekaja, az bede miec czas, zeby je posortowac, skatalogowac i ustalic, ktorych numerow mi jeszcze brakuje. Przejelam 4 wielkie kolekcje i na razie poukladalam tylko Swiatowe Zycie.
Pobawilam sie tytulami SZ. One sie swietnie nadaja na tworzenie kompilacji. Np.:
Spotkanie w ... Paryzu, Wenecji, Londynie, Monte Carlo i na Pacyfiku
Wieczory w .. Londynie, Sydney i we Florencji
Powrot ... na Malte, do Grecji, z Sycylii, do Rzymu, na grecka wyspe, na Santorini
Sekret milionera, miliardera, wielkiej aktorki
Grecki ... milioner, multimilioner, magnat, biznesmen
Wloski ... miliarder, biznesmen, kochanek, hrabia, amant
Kaprysy milionera + Kaprys miliardera + Kaprys Francuza
Rzymski brylant + Naszyjnik z brylantem + Bransoletka z brylantami
Tajemnice Sydney + Tajemniczy milioner + Sekretne miejsce
Pamietny rejs + Rejs marzen + Na jachcie milionera
Tydzien na Santorini + Dom na Santorini + Powrot na Santorini
Jest jeszcze 9 tytulow z wyrazem „noc”, 14 z wyrazem „slub” i 8 z „wyspa”. Az sie prosi, zeby je laczyc.11.07.2010 19:03
Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?
-
janka
napisała: A skoro juz o czytnikach do ebookow mowa, to czy Szanowna Redakcja moglaby jakos przystepnie wyjasnic, co nas czeka po kupieniu ebooka i sciagnieciu go na komputer? Juz raz pytalam, wiem i przepraszam, ze ja tak w kolko o tym samym, ale to mnie osobiscie bardzo ciekawi.
Mysle, ze ebooki beda w przyszlosci stanowily duzy procent sprzedazy ksiazek. Bo mimo wad w stosunku do formy papierowej, np takich, ze nie mozna ich powachac, przytulic, nacieszyc oka swoja kolekcja, to maja tez niewatpliwe zalety.
I przy okazji chcialam wyrazic uznanie dla Redakcji za wprowadzenie nizszej ceny na ebooki, niz cena ksiazki papierowej. Inne wydawnictwa nie zauwazyly, ze powinny odejmowac cene papieru, druku i transportu do ksiegarni.
Dla czytelnika faktyczna wartosc ksiazki papierowej jest tez wyzsza, bo mozna ja pozyczyc, oddac lub sprzedac. Mozna tez kupic uzywana duzo taniej. Przy ebookach nie ma takiej mozliwosci. Stad bardzo pochwalam te nizsze ceny ebookow.08.06.2010 15:42
Komentarz ze strony dyskusja o sklepie
-
janka
napisała: Bardzo chetnie kupowalabym ebooki w Waszym sklepie internetowym. Niestety powstrzymuje mnie przed tym brak na stronie konkretnego opisu ich funkcjonowania. Albo to jest, a ja nie umiem znalezc.
Najbardziej ciekawi mnie, ile kopii danego ebooka bedzie mozna zrobic. Czy jesli otworze je na laptopie, to bede mogla potem przerzucic je jeszcze na czytnik ebookow? Czy po kupieniu nowego laptopa nie strace mozliwosci czytania posiadanych wczesniej ebookow? Boje sie, ze z powodu zabezpieczen ebooki okaza sie jednorazowkami.07.06.2010 00:11
Komentarz ze strony dyskusja o sklepie
Rejestracja użytkownika
Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.
Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe
Masz już konto?
Zaloguj się
Hity Miesiąca
-
1. W cieniu starych drzew
- Autor:
- Seria:
- Satine
- Ocena:
-
- Cena:
- 19.99 zł
- Kup taniej:
-
-
2. Bratnie dusze
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Trzej bracia
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
Top 10 Tygodnia
-
1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie DUO
- Ocena:
-
- Cena:
- 14.99 zł
- Kup taniej:
-
-
2. Koło fortuny
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Serce milionera
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
4. Na paryskich salonach
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
5. Niezapomniany wernisaż
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie Extra
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
Nowość
Nowość
Kłopotliwy spadek
- Autor:
- Seria:
- Gwiazdy Romansu
- Ocena:
-
- Cena:
- 12.99 zł
- Kup taniej:
-
Bezpłatny Newsletter
Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.