janka janka

O mnie:
 
Miejsce zamieszkania:
 
Fanka serii:
Opowieści z Pasją, Harlequin na Życzenie
Fanka autorów:
 

Opinie o książkach

  1. janka janka napisała:

    Światowe Życie Duo z numerem nieparzystym to w oryginale dwa Gorące Romanse.

    Opinia na temat książki Wesele roku, Miłość w korporacji

  2. janka janka napisała:

    To są dwa Gorące Romanse.
    "Miłość w show-biznesie" to część pierwsza mini-serii The Devonshire Heirs.

    Opinia na temat książki Kalifornijskie wakacje, Miłość w show-biznesie

  3. janka janka napisała:

    Magret, Monty to był tata tych sióstr.

    Opinia na temat książki Żona dla milionera

  4. janka janka napisała:

    "Upojny miesiąc w Rzymie".

    Opinia na temat książki Zamek w Prowansji

  5. janka janka napisała:

    Zamieszczony fragment zainteresował mnie tak bardzo, że wczoraj przeczytałam całą nowelkę po niemiecku. Było bardzo fajne i bardzo emocjonalne. Wypłakałam oczy na wylot i zużyłam pół pudełka chusteczek.
    Dziś zamierzam przeczytać część drugą serii, o siostrze Gisele, Siennie.

    Opinia na temat książki Upojny miesiąc w Rzymie

  6. janka janka napisała:

    Mnie się również podobało.

    Opinia na temat książki Słoneczna Sycylia

  7. janka janka napisała:

    "A Perfect Family", część pierwsza serii The Perfect Crightons z 1997 r.
    Po polsku wydana wcześniej pt. "Doskonała rodzina".

    Opinia na temat książki Wszyscy mają się dobrze

  8. janka janka napisała:

    Gdybym kupiła tę książkę, to zrobiłabym na szydełku mały sweterek i przylepiła do tego pana.
    To oczywiście będzie marnotrawstwo takiej klaty, ale nie mogę spokojnie patrzeć, że się nam może przeziębić.

    Opinia na temat książki Gorący weekend w górach

  9. janka janka napisała:

    "Nowe życie w Miami" to część trzecia mini-serii Miami Nights.

    Opinia na temat książki Święta w Kopenhadze, Nowe życie w Miami

  10. janka janka napisała:

    Powyżej podano, że ukaże się w sprzedaży od 15.10.2013, ale chyba nie wtedy. Raczej od 15.11.2013.

    Opinia na temat książki Ślub milionera

  11. janka janka napisała:

    Nie kupuję już wszystkich harlequinów z serii Romans i bym ją przegapiła.
    Maddaleno, dziękuję. Dla Ciebie pierwsza osoba jest niekomfortowa, a dla mnie może się okazać interesująca. Dziękuję, że zwróciłaś moją uwagę na tę książeczkę.

    Opinia na temat książki Zatańcz ze mną

  12. janka janka napisała:

    "Rola życia" to tylko połowa historii tych bohaterów. Ciąg dalszy będzie w "Tajemnicy angielskiej arystokracji".

    Opinia na temat książki Rola życia

  13. janka janka napisała:

    "Tajemnice angielskiej arystokracji" to dalsze losy tych samych bohaterów, którzy wystąpili w "Roli życia".

    Opinia na temat książki Tajemnice angielskiej arystokracji

  14. janka janka napisała:

    "Upalne Miami" to część druga trzyczęściowej mini-serii Katherine Garbera "Miami Nights".

    Opinia na temat książki Kolacja nad oceanem, Upalne Miami

  15. janka janka napisała:

    "Salsa w Miami" to część pierwsza trzyczęściowej mini-serii Katherine Garbera "Miami Nights".

    Opinia na temat książki Miłość czy pieniądze?, Salsa w Miami

  16. janka janka napisała:

    "Ogród na Long Island" to część szósta i ostatnia mini-serii The Orsinis.

    Opinia na temat książki Ogród na Long Island

  17. janka janka napisała:

    Okładka jest prześliczna i bardzo radosna.

    Opinia na temat książki Ogród na Long Island

  18. janka janka napisała:

    "Poślubić Greka" to tylko połowa opowieści Lynne Graham. Na całość "The Volakis Vow" składają się: "The Marriage Betrayal" oraz "Bride for Real".
    Szkoda, że Redakcja nie zdecydowała się wydać obu części razem jako Duo, podobnie jak wcześniej nie wydano razem obu części "The Drakos Baby".

    Opinia na temat książki Poślubić Greka, Suknia dla panny młodej

  19. janka janka napisała:

    Podobało mi się. Baaardzo mi się podobało.
    Lekkie, łatwe i przyjemne.
    Powiedziałabym, że bezproblemowe, bo jedynym problemem bohaterów była tu niewyjaśniona do końca sytuacja oraz niedopowiedzenia.

    Materiału na pełną nowelkę było niewiele, dlatego dziury zostały wypełnione seksem. Bohaterowie rzucali się na siebie regularnie trzy razy na godzinę, a pomiędzy tym również zajmowali się seksem. Jakby tak wyciąć wszystkie sceny seksu, to zostałoby bardzo zgrabne krótkie opowiadanie. Byłoby świetne. (Opisy seksu mi nigdy nie przeszkadzają - tutaj było to po prostu niepotrzebne, bo niczego nie wnosiło. Starczyłaby wzmianka.)

    Kupiłam książeczkę do podróży, na szczęście przeczytałam dopiero w domu. Na szczęście, bo się pod koniec ślicznie popłakałam, a w podróży bym tego nie powitałą z radością.

    Jeśli komuś podobały się delikatne harlequiny Cary Colter, to powinien być zadowolony również ze
    "Snu o Nowym Jorku". (A dokładnie mówiąc: z tych fragmentów pomiędzy seksem.)
    Było slodko i uroczo.

    Opinia na temat książki Sen o Nowym Jorku

  20. janka janka napisała:

    Mini-seria Secretly Pregnant - Conveniently Wed:
    1-W hiszpańskim zamku (Jemima`s Secret) Światowe Życie 430 (1 marca 2013)
    2-Romans w Amsterdamie (Flora`s Defiance) Światowe Życie 436 (29 marca 2013)
    3-Nowożeńcy w Toskanii (Jess`s Promise) Światowe Życie 442 (26 kwietnia 2013)

    Opinia na temat książki Romans w Amsterdamie

  21. janka janka napisała:

    Dwa Gorące Romanse wydane jako Światowe Życie. - Nie sądzę aby to był dobry pomysł.
    Teraz zielone książeczki się lepiej sprzedają, niż czerwone, ale gdy czerwone będą wydawane w przebraniu za zielone, to i te zaczną się słabiej sprzedawać. Można takim postępowaniem stracić czytelników, którzy w zielonych szukają Światowego Życia. Gdy przestaną tu znajdować, to się zrażą i nie zechcą kupować następnych.
    (Bo nie dla koloru okładki one są zwykle kupowane, a dla zawartości.)

    Opinia na temat książki Zdobywcy Grand Prix, Noc w Nowym Jorku

  22. janka janka napisała:

    Brakuje opisu do "Smaku włoskich lodów".
    Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać niemiecki blurb, to znajdzie go tu:
    http://www.cora.de/cora-shop/julia/julia/sundhaft-lecker.html

    Opinia na temat książki Neapolitańskie noce, Smak włoskich lodów

  23. janka janka napisała:

    To jest trzecia część mini-serii Secretly Pregnant… Conveniently Wed.

    Opinia na temat książki Nowożeńcy w Toskanii

  24. janka janka napisała:

    Poprzednio została wydana pt. "Złodzieje serc", HQ Kolekcja.
    http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=107527
    Jest to druga część mini-serii. Pierwsza to "Śladem zbrodni".

    Dla mnie to była Perełka.

    Opinia na temat książki Ścigana

  25. janka janka napisała:

    Pakt z diabłem
    W sprzedaży od 31.10.2012
    http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=272051

    Opinia na temat książki Towarzyski skandal, Noc w Las Vegas

  26. janka janka napisała:

    Magret, dziękuję za rekomendację. Na pewno przeczytam.
    Mam nadzieję, że trzecia część również zostanie wydana i będę mogła przeczytać całą mini-serię naraz.

    Opinia na temat książki Romans w Amsterdamie

  27. janka janka napisała:

    Nie wiem, Maddaleno. Tej serii jeszcze nie przeczytałam. Leży na razie i czeka.

    Ale mojemu zdaniu i tak nie można ufać, bo ja kocham Lynne Graham bardzo mocno i wszystko jej wybaczam.

    Opinia na temat książki W hiszpańskim zamku

  28. janka janka napisała:

    To jest pierwsza część mini-serii Secretly Pregnant… Conveniently Wed.
    Autorką wszystkich trzech jest Lynne Graham.

    Opinia na temat książki W hiszpańskim zamku

  29. janka janka napisała:

    To jest trzecia część mini-serii o braciach Sabbatini.

    Opinia na temat książki Zaręczyny w Wenecji

  30. janka janka napisała:

    Widok na Tamizę to jeden z nudniejszych, jeśli nie najnudniejszy, harlequin Sary Craven.
    Przeczytać się da, bo pani Craven wie, dlaczego uprawia właśnie ten zawód. Jednak do perełek mu daleko.

    Opinia na temat książki Widok na Tamizę, Zakochani w Sydney

  31. janka janka napisała:

    Oj, słabiutkie to było, słabiutkie.

    Opinia na temat książki Nad jeziorem Garda

  32. janka janka napisała:

    Pierwszy tytuł to: Nigdy nie mów żegnaj.
    Poprzednio ukazało się w 2008 w serii Kolekcja.

    Opinia na temat książki Prawo krwi

  33. janka janka napisała:

    Przed miesiącem próbowałam przeczytać Nad Morzem Egejskim. Ciężko.

    W pierwszym rozdziale bohaterowie jadą winda na górę, do biura bohatera, nie rozmawiaja ze sobą. Jadą. Jadą. Jadą.
    Drugi rozdział trwa dokładnie 5 minut, bo tylko tyle bohater dał bohaterce na rozmowę. Mówią.
    Trzeci rozdział trwa następne dwie, bo rozmowa im się przedłużyła.
    W czwartym spotkali się (tego samego dnia) w restauracji.
    Na piątym utknęłam.
    Ciekawe, czy do wieczora zdążą się pobrać.

    A co jest w tych rozdziałach? Nie wiem, bo nic się w oczy nie rzuca. Jakieś problemy emocjonalne chyba. Bohaterka jest tak rozedrgana wewnętrznie i niezrównoważona emocjonalnie, że psychiatra i psycholog by się mogli pobić o to, czyją pacjentką zostanie.
    Jej reakcje są jak sinusoida o ogromnej amplitudzie. Np. stwierdza, że ma tak ściśnięte gardło, że niczego nie przełknie, a sekundę później widzi w karcie owoce morza i ślinka cieknie jej oczami. A gardło?

    Strasznie to wszystko jest nieudane. Pani autorka po prostu czymś musiała zapchać każdą stronę, a nie miała pomysłu, czym. Napchała tam jakichś zdań. Kupy się nawet trzymają, ale sensu to i tak nie ma.
    Spróbuję dalej po polsku, ale nie sądzę, że będzie bardziej przystępne.

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Nowym Jorku, Nad Morzem Egejskim

  34. janka janka napisała:

    Dwanaście dni do świąt to bardzo ładna bajka. Pasuje pod choinkę.
    Podobało mi się, że Evie nie była głupią gąską, tylko ostro walczyła o swoje prawa.

    Jedyne, co mnie zaskoczyło, to seks tak ni z gruszki, ni z pietruszki. Nie widać było napięcia, które by się przedtem budowało. Równie dobrze można było powiedzieć: napijmy się herbaty, zamiast chodźmy do łóżka.

    Opinia na temat książki Dwanaście dni do świąt

  35. janka janka napisała:

    Dzięki temu, że kręcił i ją stracił, teraz będzie mógł ją do końca życia na rękach nosić, bo już wie, jak wyglądałoby życie bez niej.
    Rzadko wierzę w dobre zakończenia, tutaj nie mam żadnych obaw o ich związek. Będą ze sobą na wieki.

    Opinia na temat książki Zaręczyny w Paryżu

  36. janka janka napisała:

    Po przeczytaniu opinii Magret, bałam się zabrać za polską wersję, że popsuję sobie nią dobre wrażenie o tej opowieści. na szczęście niczego sobie nie popsułam, bo polska dla mnie jest tak samo dobra, jak czytana wcześniej niemiecka.
    Cudowna historyjka.
    Para bohaterów się nie dogadała, bo źle rozumieli swoje dwuznaczne wypowiedzi. Mogliby załatwić sprawę szybciej, gdyby znaleźli więcej czasu dla siebie. I gdyby sobie w porę miłość wyznali.
    Przez to, że się pogubili i musieli od nowa o siebie walczyć, ich związek się tylko wzmocnił.

    Opinia na temat książki Zaręczyny w Paryżu

  37. janka janka napisała:

    Tej drugiej na szczęście nie będę czytać, bo Susan Stephens to ta autorka, o której zawsze mówię, że lepiej zabrałaby się za kopanie rowów.

    Romans na pierwszą stronę jest bardzo udaną nowelką. Z wielką lekkością napisaną i bardzo ładnie przetłumaczoną. Nie spodziewałam się po Amerykance trafienia w styl Światowego Życia. Mile jestem zaskoczona.

    Opinia na temat książki Romans na pierwszą stronę, Złoty jacht

  38. janka janka napisała:

    Listopad to prawdopodobnie będzie w tym roku najlepszy miesiąc dla Światowego Życia.
    Bardzo ładne i dobrze zharmonizowane kolorystycznie okładki, a także najlepsze autorki: Jacqueline Baird, Julia James, Carole Mortimer, Sarah Morgan i India Grey.
    Czuję się jakbym znajdowała już prezenty pod choinką.

    Opinia na temat książki Niepokorna artystka

  39. janka janka napisała:

    Jacqueline Baird ma pecha do polskich wydań. Jeszcze żadna jej perełka nie została przetłumaczona.
    Tym razem mamy trochę szczęścia, bo Dziedzic fortuny jest jednym z jej lepszych harlequinów.

    Opinia na temat książki Mistrz Formuły 1, Dziedzic fortuny

  40. janka janka napisała:

    Pokojówka Evie, czyli śpiąca królewna, zostanie wtedy jego udawaną narzeczoną.
    Czytałam kiedyś, ale już nie pamiętam, co było dalej. Chętnie sobie przypomnę.

    Opinia na temat książki Dwanaście dni do świąt

  41. janka janka napisała:

    Uwielbiam Julię James. Nawet jej gorsze książeczki są i tak często lepsze od harlequinów innych autorek.
    Na tę nowość cieszę się szczególnie, bo to Perełka. Jedna z najlepszych tej autorki.

    Opinia na temat książki Zaręczyny w Paryżu

  42. janka janka napisała:

    Lubię Michelle Reid, nawet bardzo lubię. Ma na swoim koncie wiele perełek. Najcześciej wie, co robi, gdy pisze. W przypadku Najjaśniejszej z gwiazd też wiedziała o tyle, że wyszła jej książeczka bardzo spójna i zgrabna. Niestety tym razem nie perełka.

    Są fajne dialogi. Nowoczesne, całkiem nie takie, jak we wszystkich harlequinach od 20 lat.

    Pierwszą połowę, a nawet trochę więcej, czyta się świetnie. Jest lekko, miło i przyjemnie. Potem trochę gorzej, bo autorka nieźle namotała w sprawach, które wydarzyły się w przeszłości. Zrobiła to zupełnie niepotrzebnie, bo całego tego zawirowania w żaden sposób nie wykorzystała w akcji książeczki.

    W tej opowieści zupełnie zabrakło emocji. Napięcie powinno rosnąć, by na końcu mogło dojść do rozładowania. a tu niczego takiego nie ma. Napięcie rośnie, rośnie, a potem zdycha.

    Pozytywne jest, że dla odmiany mamy tu niestandardowych bohaterów: Bohaterkę, która nie jest głupią gaską, dającą sobą manipulować. Oraz bohatera, który jest od poczatku do końca dobrym człowiekiem. Gdyby był świnią, byłby wyraźniejszy - on jest nieco bezbarwny, ale można go polubić.
    Szkoda, że ten, który miał grać rolę złego charakteru, okazał się niejadowity.

    Myślę, że to miła książeczka do jednokrotnego przeczytania. Lepiej przed czytaniem nie mieć wielkich oczekiwań, bo ona ich nie spełni.

    Opinia na temat książki Najjaśniejsza z gwiazd

  43. janka janka napisała:

    Grono książek wydanych w Światowym Życiu, które lepiej pasowałyby do serii Romans znowu sie powiększyło. Milioner jest, to niby pasuje, ale ilością akcji i emocji na pewno nie, bo jest za słabo na tę serię.
    Dwie osoby były razem, potem już nie, teraz znowu się spotykają. Nie wyznaja sobie miłości, nie mówią sobie wszystkiego. Potem sobie powiedzą. To wszystko, niczego więcej w tej książeczce nie ma. Czyli biednie.

    Zalety jednak też są. Czyta się bardzo dobrze, niczemu nie trzeba się dziwić, nic się autorce, ani tłumaczowi nie pomieszało, wszystko logicznie pasuje.
    Bohaterów bez problemu można polubić. Dialogi są bardzo ciekawe i na pewno inne, niż w typowych harlequinach.
    Są wątki traum z dzieciństwa, które obowiązkowo muszą być w prawie każdym harlequinie, ale tutaj całkiem lekko potraktowane. Możliwe, że tym razem Freud nie musiał się dużo w grobie przewracać.
    Książeczka napisana jest inaczej, świeżej, nowocześniej.
    Było tam parę smaczków – wiele scen miało oryginalny przebieg, co w harlequinach jest rzadkościa, bo normalnie jest w każdym tak samo.
    Dla mnie była super. Nie sądzę, żebym do niej kiedykolwiek chciała wrócić, ale ten jeden raz czytało mi się świetnie.

    Opinia na temat książki Pierścionek z brylantem

  44. janka janka napisała:

    A może to część jakiejś mini-serii?
    Możliwe, że wyjaśnienie dalszych losów bohaterów znajdzie się w następnych częściach. Takie otwarte zakończenie mogloby to sugerować.

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Londynie

  45. janka janka napisała:

    Miałam dokładnie te same wrażenia po przeczytaniu, jak Asiak85.

    Opinia na temat książki Biedak czy milioner?, Za sprawą greckich bogów

  46. janka janka napisała:

    A czy w angielskiej wersji było napisane, czy ona była w ciąży, czy nie była? Bo w polskiej książce tego nie wyjaśniono.

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Londynie

  47. janka janka napisała:

    Sekrety Los Angeles to nie powieść, lecz wznowienie 3 z sześciu nowelek poprzednio wydanych jako mini-seria Za zamkniętymi drzwiami.
    Wszystkie ukazały się poprzednio w serii wydawniczej Harlequin Gorący Romans (nr 725, 730, 735 oraz 753, 756 i 759).

    Opinia na temat książki Sekrety Los Angeles

  48. janka janka napisała:

    Nie pisałam konkretnie o tej serii.
    Nie wiem, czy w tej chwili na czeskiej stronie są błędy, bo rzadko tam zaglądam, natomiast przy wcześniejszych mini-seriach się zdarzały.

    Opinia na temat książki Droga do szczęścia

  49. janka janka napisała:

    Bardzo dziękuję.

    Opinia na temat książki Najpiękniejsza kreacja

  50. janka janka napisała:

    Tych Kolovskych jest więcej. Miesiąc temu była wydana książeczka o innym Kolovskym. Po niemiecku coś z jakimiś Kolovskymi też było wydawane.
    Niestety na stronach internetowych są różne informacje o mini-seriach Carol Marinelli. W harlequinach o Kolovskych jest bałagan.
    Może ktoś wie, jak to naprwdę wygląda?

    Opinia na temat książki Najpiękniejsza kreacja

  51. janka janka napisała:

    Tak, jak Fonin, uważam że to była zmiana na gorsze.
    W propozycjach nowych okładek wyglądało to lepiej.

    Szczególnie źle wypadło połączenie zielonego i musztardowego. Kojarzy mi się z niestrawnością po jajecznicy ze szczypiorkiem.

    Opinia na temat książki Miodowy miesiąc w Prowansji

  52. janka janka napisała:

    No właśnie, ta sama.
    Na czeskiej stronie jest też bardzo dużo błędów. Przynależność do jakiejś serii bywa źle podana.
    Nie ma żadnej gwarancji, że czeskie harlequiny są lepsze, niż nasze.

    Opinia na temat książki Droga do szczęścia

  53. janka janka napisała:

    Baaardzo mi się podobała. Taka lekka i ciepła opowieść.
    Nie wiem, czego ona szuka w Światowym Życiu, to powinien być Romans. Ze Światowym Życiem nie ma nic wspólnego.
    Bardzo było mi żal bohaterów. Oboje się nacierpieli, zanim dotarło do nich, że naprawdę są przez tę drugą osobę kochani.
    A wszystko wina niedopowiedzeń. Byliby ze sobą od początku szczerzy, to 20 lat dłużej byliby szczęśliwi.

    Opinia na temat książki Nocny koncert

  54. janka janka napisała:

    Fajnie, ze DUO powrocilo.

    Opinia na temat książki W wirze emocji, Narzeczona z piekła rodem

  55. janka janka napisała:

    Czytam ja juz od ponad tygodnia i skonczyc nie moge. Jakies fatum czy co?
    Jest bardzo fajna i to nie wina ksiazeczki, ze mi nie idzie. Jak tylko biore ja do reki, to albo telefon, albo cos innego sie zaraz wydarza. Zazdroszcze tym, ktorzy doczytali do konca.

    Opinia na temat książki Szczęśliwi rozbitkowie

  56. janka janka napisała:

    Mini-seria Tess Gerritsen o rodzenstwie Travistockow (a nie Tavistockow, jak to jest w blurbie) sklada sie z dwoch tomow.
    Tom 1 - Sladem zbrodni - to historia Beryl, ktora poznaje Richarda Wolfa. Ksiazka pochodzi z roku 1994.
    Tom 2 - o Jordanie Travistocku i Clei Rice - ukazala sie w Polsce w 2008 pod tytulem Zlodzieje serc, a pochodzi z 1995 roku.

    Zlodzieje serc to byla Perelka. Sladami zbrodni jest nieco slabszym harlequinem, ale i tak warto sie z nim zapoznac.

    Opinia na temat książki Śladem zbrodni

  57. janka janka napisała:

    Tak, osma i jednoczesnie ostatnia.

    Opinia na temat książki W sercu Australii

  58. janka janka napisała:

    Najpierw pieklo, potem niebo.

    Argentynskie tango zawiera mniej tresci i emocji, niz ksiazka telefoniczna.
    Dwie obce osoby sie pobieraja, bo ktos sobie tego zyczyl, potem sie w sobie zakochuja, ale nie wyznaja milosci. Pozniej wyznaja. Koniec. To nie jest streszczenie ksiazeczki, a cala jej tresc. Niczego wiecej tam nie bylo. Podziwiam Pania Abby Green, ze udalo jej sie do tego dolozyc tak duzo innych wyrazow, ze wyszla jej cala nowelka.
    Niestety, ukradla mi nia kilka godzin, ktorych nikt mi nie zwroci. A kradziez jest przestepstwem.

    Uwieziona w raju jest idealnie wywazona pod kazdym wzgledem. Bardzo fajni bohaterowie. Historia i przygody bohaterow calkiem ciekawe. Nie ma tam zadnych nielogicznych wpadek. Swietnie i lekko sie czyta. Bajka.
    Watek sensacyjny zostal potraktowany troche po macoszemu. Nawet nie dowiadujemy sie, co sie stalo z przestepca. Ale to staje sie niewazne przy wszystkich innych zaletach tej nowelki.
    Wpisalam ja na liste Perelek, bo zasluzyla.

    P.S. Ja tez czytalam ja w podrozy.

    Opinia na temat książki Argentyńskie tango, Uwięziona w raju

  59. janka janka napisała:

    Szkoda, ze obu razem nie wydano jako Swiatowe Zycie Duo.

    Opinia na temat książki Grecka wyspa

  60. janka janka napisała:

    Sama historyjka rzeczywiscie mocno przecietna, a temat ograny.

    Jednak znajduje w niej ogromny plus, ktory mnie zauroczyl. Po raz pierwszy (i moze jedyny) zdarzyl sie w harlequinie CUD i bohaterowie zamiast myslec glupoty i posadzac druga osobe o rozne zle rzeczy, mowili od razu, co mysla. Dzieki czemu wszelkie nieporozumienia mogly byc od razu rozwiazywane. Nie bylo durnych domyslow, powtarzanych przez bohaterke w kolko co 4 strony. Nie bylo absurdalnych i niesprawdzonych oskarzen ze strony bohatera, ciagnietych az do epilogu. Byl tylko piekny przyklad, jak nalezy postepowac, zeby z nieporozumien nie zbudowac muru, ktorego nie da sie juz przeskoczyc.

    Byl jeszcze jeden rzadko wystepujacy plus. Przed wydaniem tekst zostal sprawdzony, a bledy poprawione. Czyli jednak mozna!

    Tlumaczenie bylo fantastyczne, bardzo plynne. Dzieki czemu nie ma zadnych nielogicznych i niezrozumialych zachowan bohaterow.

    W sumie jestem ksiazeczka zachwycona. Mimo przecietnosci opowiadanej historyjki.
    Doskonale wykonanie rekompensuje mi wszystko. Tak powinien wygladac perfekcyjny harlequin. Przeczytac – ucieszyc sie – zapomniec (ewentualnie wyrzucic). Nie musi byc perelka, zeby sprawic radosc.

    Opinia na temat książki Hiszpańskie wakacje

  61. janka janka napisała:

    Obie nowelki sa dobre. Latwe, przyjemne i mile. W pierwszej bylo troche wiecej ciekawych elementow z powodu tej amnezji, ale druga tez nie byla zla.

    P.S. Jak w kazdym harlequinie, tak i tu bylo duzo bledow, ale jeden szczegolnie uroczy. Napisano, ze bohaterka zwiazala wlosy w luzny krok (str. 253). Dobrze, ze nie w kroczu.

    Opinia na temat książki Powrót do Sewilli, Ślub w Nowym Jorku

  62. janka janka napisała:

    Motyw amnezji jest tutaj bardzo fajnie poprowadzony.

    Opinia na temat książki Powrót do Sewilli, Ślub w Nowym Jorku

  63. janka janka napisała:

    Nawet mi sie dobrze czytalo. Nie perelka, ale tez jakichs wielkich wad, czy braku logiki tam nie bylo.

    Chcialabym jednak ostrzec Dziewczyny, dla ktorych HEA jest koniecznoscia, ze tutaj zakonczenia nie znajda. Ksiazce siekiera odcieto epilog. Konczy sie absolutnie nijako, nawet nie ma wyjasnionej jednej waznej sprawy, pojawiajacej sie pod koniec.

    P.S. Idiomow nie mozna tlumaczyc doslownie, bo maja inne znaczenie w roznych jezykach.

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Londynie

  64. janka janka napisała:

    A mnie się nie podobała. W kółko było tylko roztrząsane, komu jakie nieszczęścia się w przeszłości przytrafiły. Ciągle te same były wymieniane. Po kilkanaście razy. Ona raz poroniła, to wystarczy raz o tym napisać. To, że była bita i kopana już całkiem było wyrwane z kosmosu. Jego przeżycia z przeszłości, przypominane do znudzenia, również były potrzebne jak dziura w moście.
    Ta ciężka przeszłość nie miała żadnego znaczenia dla opowiadanej historii. Autorka wcisnęła to na siłę tylko dlatego, że słyszała, że u Palmer to się dobrze sprzedaje.
    A współczesnej akcji za grosz nie było.
    No tak, ale po co wymyślać jakąś historię, jak można jeszcze raz dopisać, że ona poroniła i już mamy wyrobioną potrzebną liczbę stron?

    Opinia na temat książki Bezcenny klejnot

  65. janka janka napisała:

    Crissy, wydaje mi się, że to, co Ci się podobało, to nie "Angielska rezydencja", a "W blasku fleszy". Nie mam pod ręką książki, żeby to sprawdzić, ale chyba zostało tak wydane, jak na zdjęciu okładki i w opisie jest napisane.

    Opinia na temat książki W blasku fleszy, Angielska rezydencja

  66. janka janka napisała:

    Rzadko siegam po Goracy Romans, a szkoda, bo okazalo sie, ze w tej serii wydawniczej takze mozna znalezc czasem cos fajnego.
    Rejs ku milosci byl super, modelowo wrecz napisana nowelka. Na pewno nie perelka, ale ladnie i spojnie opracowana historyjka. Tlumaczenie nie zniszczylo logiki.
    Dar serca wlasnie czytam, na razie wyglada dobrze.

    Opinia na temat książki Rejs ku miłości, Dar serca

  67. janka janka napisała:

    Mnie sie bardzo podobala, a zwykle nie przepadam za Amerykankami wydawanymi w Swiatowym Zyciu.

    Opinia na temat książki W blasku fleszy, Angielska rezydencja

  68. janka janka napisała:

    Masz racje, Fonin, ona nie byla dziewica. Nie wiem, skad mi sie wzielo, ze byla. Pewnie poplatalam z innymi podobnymi ksiazeczkami.

    Opinia na temat książki Sycylijski hrabia

  69. janka janka napisała:

    Wsrod londynskich elit nalezy do moich ulubionych harlequinow Sary Craven. Nie, zeby zaraz perelka, ale czyta sie bardzo dobrze.

    Opinia na temat książki Paryż, Stambuł, Buenos Aires…, Wśród londyńskich elit

  70. janka janka napisała:

    Apkg, znasz moze cala serie po kolei?
    Szukalam takich informacji, ale rozne zrodla roznie podaja.

    Opinia na temat książki W blasku fleszy, Angielska rezydencja

  71. janka janka napisała:

    Fajny kolor sukienki.

    Opinia na temat książki Konferencja we Włoszech

  72. janka janka napisała:

    Anne McAllister lubi nazwisko Savas. Ostatnio w Nocach w Seattle mialysmy Sebastiana Savasa. I to jeszcze nie koniec. Savasow jest wiecej.

    Opinia na temat książki W blasku fleszy, Angielska rezydencja

  73. janka janka napisała:

    Jacqueline Baird to jedna z moich ulubienic, tym razem jednak nie popisala sie za bardzo. Przeczytac sie da, bez negatywnych wrazen, ale tych pozytywnych tez nie warto sie zbyt wielu spodziewac.
    Odrobina lepiej niz przecietnosc i to wszystko.

    Opinia na temat książki Kolacja w Weronie, Londyńskie intrygi

  74. janka janka napisała:

    Jest to wznowienie ksiazki, ktora wczesniej ukazala sie pod tytulem Piekielna misja, HQ Kolekcja.

    Czesc pierwsza to W ostatniej chwili, HQ Orchidea nr 25, ponownie wydana w serii Satine pod zmienionym tytulem, jako Podarunki losu.

    Opinia na temat książki Na ratunek

  75. janka janka napisała:

    Caitlin Crews to poczatkujaca autorka. Dopiero sie uczy i zdobywa doswiadczenie. Podeszlam wiec do tego harlequina bardzo wyrozumiale.
    Watek jest calkiem dobry. Niestety osnowa wypadla katastrofalnie. Pomysly autorka juz ma, tylko warsztatowo bardzo niedomaga.

    Historia znajomosci pary bohaterow jest ciekawie, a miejscami nawet oryginalnie poprowadzona. Niesty to juz wszysko, co mozna dobrego o tej ksiazce powiedziec.
    Bohaterowie sie autorce nie udali.
    Panna zalamana, nieszczesliwa i biedna wyszla autorce jako silna i pewnie walczaca o swe przekonania kobieta.
    Pan „tak bedzie, bo tak chce“ okazal sie nijaki i niepewny siebie, wcale nie macho i nie alfa. Mocny byl tylko w gebie.

    Nie bede wiecej narzekac, bo sama jestem sobie winna. Mialam czytac tylko jednego nowego harlequina miesiecznie. Gdybym byla wierna postanowieniom, to tego w ogole bym nie poznala.

    Opinia na temat książki Na paryskich salonach

  76. janka janka napisała:

    Od kilku miesiecy rzadko czytam nowosci Harlequina. W maju moj wybor padl na Bezsenne noce Kelly Hunter. To byl wielki blad. Mimo ze od przeczytania tej ksiazeczki minelo juz dobrych kilka dni, nadal nie moge otrzasnac sie z szoku. To jest jeden z najgorszych harlequinow wszech czasow. Zawarte sa w nim prawie wszystkie wady, jakie harlequin moglby zawierac. Jedyna wada, jakiej mu brak, jest nuda. A tu akurat wyjatkowo by sie troche oddechu przydalo. Bo on jest przeladowany. Jest w nim za duzo wszystkiego. Na 160 stronach autorka zmiescila, pozar domu przez podpalenie, az dwoch psycholi, atak platnego mordercy, walki i bojki, nie wspominajac o mniejszych tragediach, jak osierocone dzieci, dwunastoletnia rozlaka z mezem, brak porozumienia z rodzicami, itp itd. Nie bede dalej wymieniac, bo bym musiala 160 stron napisac. Tak jak Kelly Hunter to zrobila. Wcisnela za duzo elementow i przez to wyszla jej wyliczanka. Zabraklo miejsca na tresc.

    Bohaterowie mowia, mysla i postepuja bez sensu. Nie ma zadnej logiki w tym wszystkim.
    Np Jacob bardzo dlugo kloci sie z Jianne, zeby nie pozwolic jej sie do niego wprowadzic, a chwile potem ja informuje, ze uwaza, ze jest jej bardzo duzo winny i zgodzilby sie na wszystko, o co ona go poprosi. Jakos tego nie bylo widac.
    To, ze ona uparla sie u niego zamieszkac tez bylo nieumotywowane. 5 minut wczesniej nie miala zamiaru byc z nim w jednym pomieszczeniu, ani z nim rozmawiac. A przy tym posiadala srodki finansowe pozwalajace na zadbanie o wlasne bezpieczenstwo w inny sposob.
    Na kazdej stronie ksiazki jest cos glupiego, a nieraz nawet pere rzeczy.

    Podobalo mi sie, ze jeden psychol, ktory przesladowal Jianne przez 5 lat, nagle i calkowicie bez powodu przestaje miec na jej punkcie obsesje. Klik i nie ma. Ksiazke polecalabym do przeczytania wszystkim lekarzom psychiatrom. Niech zwolnia chorych ze szpitali, niech przestana przepisywac im psychotropy. Po co? Wystarczy, zeby naklonili chorych do wykonania takigo Klik i gotowe. Wszyscy beda szczesliwi.

    Ksiazeczka niestety nalezy do dluzszej mini-serii. Postaram sie w przyszlosci rodziny Bennettow unikac. Ten jeden eksperyment mi wystarczyl.

    Opinia na temat książki Smak czerwonego wina, Bezsenne noce

  77. janka janka napisała:

    Te trzy harlequiny ukazaly sie wczesniej jako mini-seria Lato w Monako. Teraz maja zmienione tytuly. Poprzednio bylo: Miesiąc z arystokratą, Przystojny przewodnik i Ryzykowny związek. Ukazaly sie jako Goracy Romans 819, 822 i 825.

    Czytalam te serie. Podobala mi sie. Jest bardzo swiatowozyciowa. Sposrod czerwonych harlequinow, jakie czytalam, te ocenilam prawie najwyzej. Szczegolnie dwie pierwsze czesci. Nie sa to perelki, ale czyta sie z przyjemnoscia.

    Opinia na temat książki Od dziś za miesiąc

  78. janka janka napisała:

    Wszystkie trzy oczywiscie maja zmienione tytuly.
    Susan Stephens, Rybak z greckiej wyspy to byl kiedys Grecki romans, SZ 124.
    Jane Porter, W cieniu i w słońcu to Magnat z Peloponezu, SZ 134.
    Maggie Cox, Odnaleźć dom to Lato w Grecji, SZ 175.

    Susan Stephens i Jane Porter pisza zawsze tak, ze trzeba daleko od nich uciekac. Juz nawet nie sprawdzam, czy sa od tego wyjatki.
    Harlequina Maggie Cox czytalam, byl fatalny.

    Opinia na temat książki Tamtego lata

  79. janka janka napisała:

    Gdy te trzy czesci ukazywaly sie w serii Swiatowe Zycie, to dwie z nich mialy inne tytuly.
    Pomysl na film ukazal sie jako Filmowa opowiesc, a Niedokonczony scenariusz jako Spotkanie w Paryzu.

    Byly to Swiatowe Zycie duo 72, 75 i 78.

    Opinia na temat książki Historie filmowe

  80. janka janka napisała:

    Sa to trzy harlequiny, ktore ukazaly sie wczesniej pod innymi tytulami i z innymi blurbami.
    Julia James, Paryskie noce to Przygoda w Paryzu, Swiatowe Zycie 121
    Kathryn Ross, Tylko jeden weekend to Noce w Paryzu, Swiatowe Zycie duo 45
    Sandra Field, Osobliwa gra to Noc w Paryzu, Swiatowe Zycie 98

    Opinia na temat książki Spotkajmy się w Paryżu

  81. janka janka napisała:

    Fajna ta okładka. Aż ciężko się zdecydować, na którym elemencie skupić uwagę, na panu, czy na kwiatkach.
    Jednak kwiatki wygrały. Takich panów jest pełno, a kwiatki mają wyjątkowo cudny kolor.

    Opinia na temat książki Miłość i kłamstwa

  82. janka janka napisała:

    Przecudna ta okładka. Jak marzenie.

    Opinia na temat książki Szmaragdowy sen

  83. janka janka napisała:

    Bede na przyszlosc wiedziala. Myslalam, ze ona jest wyjatkowa.

    Opinia na temat książki Osaczona

  84. janka janka napisała:

    Osaczona to najslabszy kryminal, jaki w zyciu czytałam.
    Watek milosny jest jeszcze slabszy niz kryminalny.
    Szkoda, bo po Tess Gerritsen spodziewalam sie czegos zupelnie innego.

    Opinia na temat książki Osaczona

  85. janka janka napisała:

    Przestraszylas mnie, Magret. Bede sie teraz bala siegnac po polska wersje.

    To zupelnie jak Swiat luksusu (ten pierwszy). Niemiecka wersja byla prawie perelka, a polska najgorszym dnem, gdzie w kolko powtarzaly sie te same zdania, przesadzono z dramatyzmem sytuacji i nie uzasadniano zachowan bohaterow.

    Zaluje, ze od poczatku nie nastawilam sie na wydania oryginalne, tylko przypielam sie do tlumaczen.

    Opinia na temat książki Pozory mylą, W zamku nad Loarą

  86. janka janka napisała:

    Nie do wiary! Obie te historie sa oddzielnymi opowiesciami. Tym razem nie zostaly porozrywane na kawalki zadne mini-serie. Brawo!

    Opinia na temat książki W twoich ramionach

  87. janka janka napisała:

    Ta ksiazeczka Julii James to prawdziwa zaraza. Odkad polski harlequin mi o niej przypomnial, nie dawala mi spokoju i musialam ja sobie powtorzyc, a dopiero co, przed miesiacem, rowniez ja powtarzalam.

    Lubie te czerwone auta na okladkach. Wydaja mi sie radosne.

    Opinia na temat książki Pozory mylą, W zamku nad Loarą

  88. janka janka napisała:

    „Nikos zaczyna drazyc, co sie stalo ...“
    Duzo sie stalo. Nabroil, a teraz sie dziwi ...

    Po niemiecku Pozory myla to super perelka.
    Ciekawe, jak wyjdzie polski przeklad?

    Opinia na temat książki Pozory mylą, W zamku nad Loarą

  89. janka janka napisała:

    Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 374?
    Ewentualnie moze miec 371, jesli teraz numerowane bylyby po kolei.

    Opinia na temat książki Pozory mylą, W zamku nad Loarą

  90. janka janka napisała:

    Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 375?
    Ewentualnie moze miec 374, jesli teraz numerowane bylyby po kolei.

    Opinia na temat książki Smak czerwonego wina, Bezsenne noce

  91. janka janka napisała:

    Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 372?

    Opinia na temat książki Niezapomniany wernisaż

  92. janka janka napisała:

    Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 373?
    Ewentualnie moze miec 375, jesli teraz numerowane bylyby po kolei.

    Opinia na temat książki Wesele w Atenach

  93. janka janka napisała:

    Czy ta ksiazeczka bedzie miala numer 370?

    Opinia na temat książki Serce milionera

  94. janka janka napisała:

    Bardzo mi sie podobala. Calkiem fajna opowiesc. Nieszkodzi, ze przewidywalna.
    Tematyka mocno swiatowozyciowa, ale ujeta nie hardcorowo. Nie trzeba miec mocnych nerwow, zeby to przeczytac.

    Koncowka troche nieporadna, jakby pani tlumaczka nie byla pewna, jaka ilosc dramatyzmu tam wpakowac. Ale to tez nie szkodzi, bo najczesciej jest duzo, duzo gorzej.

    Opinia na temat książki Noc w Las Vegas

  95. janka janka napisała:

    Niby wszystko logiczne i dopasowane, ale tylko pozornie, bo sensu tak naprawde w tej ksiazeczce nie bylo.
    Bohaterka, ktorej grozi smierc z rak bandytow, bedzie dalej dzielnie spiewac, bo taki juz jej los. No zalosne.
    Bohater uratowal jej zycie tym, ze ja pocalowal. Biedni oprawcy nie umieli sobie poradzic w tej sytuacji. No bo jak szesciu mordercow mogloby walczyc z facetem, ktory im powiedzial, ze jego kobiete maja oszczedzic?! Pare minut pozniej oprawcy jednak decyduja sie odebrac mu ja i zrobic z nia to, co od poczatku planowali. Nasza dzielna para ucieka oknem i robi bandytow w konia.
    A pani autorka robi w konia nas, bo kaze nam czytac takie bzdury. Jestesmy zalosne.

    O co chodzi z tym tytulem? Czy nie moglby chociaz tytul miec troche sensu?

    Opinia na temat książki Światła Londynu

  96. janka janka napisała:

    Pomyslalam, ze moze ktos czytal je wszystkie i zauwazyl, czy byly po kolei, czy nie.

    Opinia na temat książki Dwa światy, jedna miłość

  97. janka janka napisała:

    Portugalskie oswiadczyny ukazaly sie wczesniej w serii wydawniczej Romans w cyklu Kobiece sekrety (jako czesc szosta).

    Opinia na temat książki Nieoczekiwana zmiana

  98. janka janka napisała:

    Nie znalazlam zadnej informacji, zeby Niechciany maz nalezal do jakiejs mini-serii. Najprawdopodobniej to pojedyncza opowiesc.

    Opinia na temat książki Niechciany mąż

  99. janka janka napisała:

    Te opowiesci ukazaly sie wczesniej w serii wydawniczej Romans w cyklu Milosc i usmiech.
    Szczescie i brylanty to czesc pierwsza. Podroz za jeden pocalunek - czesc trzecia.

    Opinia na temat książki Sposób na kłopoty

  100. janka janka napisała:

    Tytuly (i blurby) nalezy zamienic miejscami.
    Ksiezna i tajemniczy Grek zostala napisana przez Jane Porter (Swiatowe Zycie 28).
    Towarzyski skandal to harlequin Catherine George (Swiatowe Zycie 44).

    Opinia na temat książki Ale skandal!

  101. janka janka napisała:

    Okladka swietnie pasowalaby do kryminalu o psycholu, ktory lubi lamac karki swym ofiarom.
    W oryginale ten harlequin mial na okladce te pania w ciazy w turkusowym topie, ktora u nas dostala Nieoczekiwana zmiana Leanne Banks.

    Opinia na temat książki Niechciany mąż

  102. janka janka napisała:

    Kupilam jedna ksiazke z tej serii, nie czytalam zadnej.
    Zapytam tylko z ciekawosci: czy ta seria ukazala sie w dobrej kolejnosci? W Ameryce Matrymonialna oferta byla czescia nr 5, a u nas jest nr 3. Przemytnik i dama odwrotnie, w Ameryce nr 3, u nas nr 5.
    Ciekawa jestem bardzo, ktory kraj wydal je w dobrej kolejnosci, a ktory sie pomylil.

    Opinia na temat książki Dwa światy, jedna miłość

  103. janka janka napisała:

    Bardzo przyjemna historyjka i ladnie opowiedziana.

    Szkoda, ze ukazala sie w Swiatowym Zyciu, bo nic ze swiatowym zyciem nie miala wspolnego. Wzmianka o schodach przed sala festiwalu filmowego i o paparazzi, to o wiele za malo.
    Zabraklo rowniez motywow i nieprawdopodobnych sytuacji, ktore z serii Swiatowe Zycie robia cos wyjatkowego. No po prostu ta historja nie byla glupia, a ksiazki w tej serii wydawniczej musza byc (na swoj pokretny sposob).

    Gdyby ukazala sie w serii Romans, to bym na Premiere w Wenecji nie wpadla i zamiast tego przeczytalabym cos, co lepiej do mnie pasuje.
    Na pewno znajda sie rowniez osoby, co nie czytaja zielonych, a ta historia dobrze by im zrobila. Nigdy sie o tym nie dowiedza. Szkoda, bo to bardzo skladna i zgrabna ksiazeczka.

    Opinia na temat książki Premiera w Wenecji

  104. janka janka napisała:

    Kilka lat temu Leanne Banks zaliczyla staz pisarski u Janet Evanovich. Nauka od mistrzow to najlepsza metoda na wzbogacenie wlasnego warsztatu. Pani Banks wiele zyskala na tej wspolpracy.

    Opinia na temat książki Szalona noc

  105. janka janka napisała:

    Byloby super, gdyby Pani Redaktor Od Fantastyki wyslala link do tej strony Paniom Redaktorkom Od Harlequinow. Duzo moglyby sie nauczyc.

    Opinia na temat książki Siła trucizny

  106. janka janka napisała:

    1 - Najwieksza wygrana – GR938 (5.10.2011) Damien + Emma
    2 - Nieoczekiwana zmiana – GR948 (18.01.2012) Rafe + Nicole
    3 - Szalona noc – GR950 (15.02.2012) Michael + Bella
    4 - Sekret panny mlodej – GR952 (21.03.2012) Leonardo + Calista

    Opinia na temat książki Szalona noc

  107. janka janka napisała:

    Znalazlam, ze to byla Wspolna tajemnica, HQ Orchidea.
    Na stronie biblionetki ta ksiazka funkcjonuje jako dwie rozne, a nie wznowienie ze zmienionym tytulem i innym blurbem.

    Opinia na temat książki Tajemnica

  108. janka janka napisała:

    Nie czytalam, ale znam blurb angielski.
    Po smierci synka, Joey`a, Arden Gentry, rozwodka, postanawia odszukac swojego drugiego synka, ktorego oddala po porodzie dla ratowania swojego malzenstwa.

    Pod jakim tytulem wczesniej ukazalo sie to w Polsce?

    Opinia na temat książki Tajemnica

  109. janka janka napisała:

    „Osaczona“ to na polskim rynku nowosc, ale to nie znaczy, ze ksiazka jest nowa. Przeciwnie, to jest staroc z 1993 roku.
    Na szczescie Tess Gerritsen od poczatku pisala bardzo dobrze, a nawet swietnie.

    Opinia na temat książki Osaczona

  110. janka janka napisała:

    Masz racje, Milko.

    Moge tylko dodac, ze proponuje aby zmienic nazwe serii wydawniczej na: Harlequin na Zyczenie Redakcji. Bo obecna nazwa jest nieadekwatna.

    Opinia na temat książki Światła Las Vegas

  111. janka janka napisała:

    I zaraz widac, ze akcja toczy sie w Lasie Wegasie.

    Opinia na temat książki Noc w Las Vegas

  112. janka janka napisała:

    Na wypadek, gdyby komus sie mieszaly czesci tej mini-serii:
    Narzeczona na weekend to trzecia czesc.

    1-Catherine Mann – Papierowe malzenstwo
    2-Emilie Rose – Milosne pojednanie
    3-Maya Banks - Narzeczona na weekend
    4-Michelle Celmer
    5-Jennifer Lewis
    6-Leanne Banks

    Opinia na temat książki Narzeczona na weekend

  113. janka janka napisała:

    Zawartosc to czwarta i ostatnia czesc mini-serii Medici.

    (W oryginale dziewczyna miala na imie Calista przez jedno L.)

    Opinia na temat książki Sekret panny młodej

  114. janka janka napisała:

    Dla mnie „Toskanska przygoda“ to byla perelka.
    Wlasnie takiej fantastyki po Swiatowym Zyciu oczekuje.
    Gdyby bohaterka byla nieco mniej meczona, deptana i biedna, to byloby lepiej, ale nie bede wybrzydzac.
    Lepiej tak, niz, jakby mialo byc nudne.


    P.S. Dziekuje bardzo, Dianusiu.

    Opinia na temat książki Wszystkie barwy Toskanii

  115. janka janka napisała:

    O tak, rzeczywiscie mocne. To jest swiatowozyciowy hardcore.

    Poczatkowo myslalam, ze panienka jest za glupia, by wyraznie powiedziec, ze nie chce rozpoczynac wspolzycia w takiej sytuacji, w jakiej sie znalazla. Nie powiedziala nawet, ze jest dziewica. Nie padlo tez z jej ust calkiem wyraznie slowo Nie. Bylo tak:
    -jestem zly na twoja rodzine, za kare cie wykorzystam
    -wlasciwie nie chce, ale skoro musisz sie zemscic, no to sie rozbiore
    Czy to juz gwalt? Po namysle stwierdzam, ze wedlug mnie nie.
    Dlatego doszlam do wniosku, ze to wcale nie byla taka idiotka, jak poczatkowo wygladalo, tylko niezwykle sprawna manipulantka. Oddala dziewictwo w tak pieknym stylu, ze bohater nie mial innego wyjscia, jak tylko poczuc wyrzuty sumienia, a potem juz caly czas tak tanczyc, jak ona mu zagrala. A ona jeszcze pare takich niechlubnych zagran wykonala, zanim z sukcesem udalo sie nam dotrzec do epilogu.
    Obojetnie, czy Natasha byla idiotka, czy manipulatorka, to i tak uwazam, ze nie zasluzyla na Alexandrosa. Ale trudno, skoro on ja chce, to niech juz ma.

    Moze autorka, ktora ma ponad 70 lat, juz traci wyobraznie, w jaki sposob sie mysli, gdy sie ma 24 lata? Moze po wydaniu 90 ksiazeczek ma malo pomyslow na nowe i podpatrzyla gwalty u Amerykanek, lubiacych znecac sie nad boahterkami? A moze takie zamowienie dostala od wydawnictwa?
    Jaki by nie byl powod, efekt jest slaby, bo przedobrzony.
    Wole Sare Craven, gdy pisze perelki.

    Opinia na temat książki W greckiej rodzinie, Miesiąc na Santorini

  116. janka janka napisała:

    Jest.
    To druga czesc mini-serii The Marcolini Men.

    Opinia na temat książki Wenecka maskarada, Rodzinne diamenty

  117. janka janka napisała:

    W Niemczech reklamowano te mini-serie sloganem, ze to dla milosniczek Sexu w wielkim miescie, w Polsce natomiast ukazuje sie w serii najmniej kojarzacej sie z seksem. Ciekawa jestem, w ktorym kraju lepiej to dopasowano. A moze w obu pasuje, bo wystarczyloby wyciac sceny seksu z kazdej wydawanej w Harlequinie historii, zeby miec bialy romans.

    Opinia na temat książki Noc zapomnienia

  118. janka janka napisała:

    Harlequin jest nam jeszcze winien czesc pierwsza mini-serii Pregnant Brides, do kompletu ze Slubem w Petersburgu oraz Uroda i pieniedzmi. Niestety Z ukochanym w Wenecji nie jest tym brakujacym ogniwem.
    To samodzielna historia.
    Czytalam, bo czytam wszystko tej autorki. Podobalo mi sie srednio. Jeden punkt (na trzy mozliwe) dostalo, ale nawet nie pamietam za co. Czyli bylo tylko poprawne, zadna perelka.

    Opinia na temat książki Z ukochanym w Wenecji

  119. janka janka napisała:

    Oj tam, zaraz ciaza. Nazarla sie czegos i tyle.

    Po mokrej koniczynie podobno ma sie wzdecia. To moze gdzies sie koniczyny nazarla.

    Opinia na temat książki Nieoczekiwana zmiana

  120. janka janka napisała:

    W Niemczech w mini-serii „Needed: The World’s Most Eligible Billionaires“ ukazaly sie trzy czesci. Angielskie zrodla tez podaja, ze nie ma niczego dalej.

    Opinia na temat książki Dzieci milionera

  121. janka janka napisała:

    Loukas Papadimos to obecny szef rzadu Grecji a Mandrakis to tez jest typowe greckie nazwisko.
    Dziwniej by bylo, gdyby nazywali sie Kowalscy albo Smith.

    Opinia na temat książki W greckiej rodzinie, Miesiąc na Santorini

  122. janka janka napisała:

    Dzisiaj ukazala sie w Niemczech cala ta czteroczesciowa mini-seria razem w jednej ksiazce.
    Polecana jest fankom serialu Seks w wielkim miescie.
    Skoro jednak jest to wydane w serii Romans (nie tylko w Polsce, rowniez w oryginale), to chyba bedzie mialo niewiele wspolnego z tym serialem.

    P.S. Magret, w tych sprawach chyba nie ma reguly. Po prostu mialas pecha. A moze tak wlasnie mialo byc, ze dluzej czekalas i Twoja radosc przez to byla wieksza.

    Opinia na temat książki Aleja wspomnień

  123. janka janka napisała:

    Postanowilam przeczytac niemiecka wersje tej ksiazeczki zanim ukaze sie polska. Aby moc ja tu polecic.
    Bohaterowie:
    Edek, lat 37, wdowiec, kulawy po wypadku, kulawy psychicznie z powodu wyrzutow sumienia.
    Marianna, lat 24, wdowa, ktorej dni wypelnione sa gra na gitarze i spiewaniem na ulicy.
    Czas i miejsce akcji: zima, male angielskie (brytyjskie?) miasteczko.
    Jest mroz. Dziewczyna jest przemarznieta do kosci, ale dzielnie gra dalej na swej gitarze. I spiewa. Czy mozna spiewac na mrozie? Caly dzien? Codziennie?
    No niewazne, juz glupsze rzeczy widzialam w druku.
    Dziewczyna rezygnuje z domu po zmarlym mezu na rzecz jego doroslych dzieci i rozpoczyna prace u Edka (ktorego poznala na ulicy) jako jego gospodyni.
    Nastepnie dowiadujemy sie co zjadla na sniadanie oraz otrzymujemy pelny opis jej nowych zawodowych czynnosci (np. odkurzanie) i roznych innych rownie frapujacych spraw.

    Dotarlam tylko do rozdzialu nr 4, bo zasnelam.
    Pierwszy raz w zyciu zasnelam przy czytaniu. W tej chwili ksiazeczka spoczela w poblizu lozka na wypadek, ze kiedys nie moglabym usnac.
    Musze tylko uwazac, zeby nie wpadla w rece mojej mamy, bo ona sie strasznie przejmuje. Znowu bedzie plakac, ze jak ktos smial cos takiego wydac.
    Niemieckie prawo jest niedoskonale. Mozna cos takiego wydac, zadac pieniedzy i nawet nie grozi za to kryminal.

    Polecam ja zatem wszystkim osobom cierpiacym na bezsennosc. To silna dawka. Powali konia.

    Opinia na temat książki Samba we dwoje

  124. janka janka napisała:

    Ta suknia na okladce podoba mi sie tak bardzo, ze az jest mi obojetne, ze pania skrocono o glowe.

    Opinia na temat książki Na królewskim dworze

  125. janka janka napisała:

    Sara Craven to moja ulubienica. Malo jest autorek, ktorym sie udalo wydac tak duzo perelek, jak jej.
    „W greckiej rodzinie“ nie mam w zadnym jezyku. Czekam z utesknieniem na wersje polska.

    Opinia na temat książki W greckiej rodzinie, Miesiąc na Santorini

  126. janka janka napisała:

    Szalona noc to trzecia czesc mini-serii Medici.
    Brak jeszcze historii Leonarda i Calisty.

    Opinia na temat książki Szalona noc

  127. janka janka napisała:

    Milosne pojednanie to druga czesc tej mini serii.

    1-Catherine Mann – Papierowe malzenstwo
    2-Emilie Rose – Milosne pojednanie
    3-Maya Banks
    4-Michelle Celmer
    5-Jennifer Lewis
    6-Leanne Banks

    Opinia na temat książki Miłosne pojednanie

  128. janka janka napisała:

    Nieoczekiwana zmiana to druga czesc mini-serii Medici. Sa 4.

    Opinia na temat książki Nieoczekiwana zmiana

  129. janka janka napisała:

    To zle, ze byla slaba, bo to dluga mini-seria, az 6 czesci.

    Opinia na temat książki Papierowe małżeństwo

  130. janka janka napisała:

    Nie, ja nie powiedzialam, ze mi sie nie spodobalo. Ja powiedzialam, ze nie bylo ani niczego dobrego, ani zlego. Czyli rowno posrodku pomiedzy tymi, ktore mi sie podobaja (bo mnie zainteresuja rozwinieciem tematu, dialogami, fajnymi bohaterami, czy innym elementem) i tymi, ktore mi sie nie podobaja (gdzie historia nie trzyma sie kupy, dialogi sa belkotem bez sensu, nie ma zgodnosci przyczynowo-skutkowej itp).
    A jesli nie ma ani dobrych elementow, ani zlych, to nie ma niczego.

    Zwykle ucinane sa koncowki ksiazeczek, tu mialam wielkie wrazenie, ze juz na poczatku za duzo wycieto. Bohaterowie sie poznaja, jest seks, potem klotnia bez powodu. Moze tu brakuje jakiegos fragmentu rozmowy, z ktorego wynikalby jakis sens dla decyzji bohaterki. Bohater otrzymuje wazny telefon, informuje ja, ze na krotko musi wyjechac, a bohaterka w tym momencie od razu bez powodu zaklada, ze on ja chce wystawic rufa do wiatru. Obraza sie praktycznie bez powodu, wyrzuca go z domu. Z jej slow wynika, ze gdyby zaszla w ciaze, to mu za kare nie powie. Dlaczego? A potem dokladnie tak robi. Znowu: dlaczego? Przeciez zrobila tym najwieksza krzywde swojemu dziecku.

    Ten fragment, ktory byl zlepkiem zdan nie wynikajacych z poprzednich, zrobil na mnie zle wrazenie i ono sie utrzymalo do konca. Ta najwazniejsza dla calej ksiazeczki decyzja bohaterki byla nieumotywowana. I taka pozostala, bo do konca nie zostalo nic wyjasnione.
    Reszta historii miala jakis sens, tylko dla mnie juz bylo to niewazne. Skoro zabraklo podstawy do opowiedzenia calej historii, to byla mi juz ona dalej obojetna. Stad to zero.

    Opinia na temat książki Kaprys milionera, Podróż do Rio

  131. janka janka napisała:

    Na wszelki wypadek kupilam.
    Poprzednia ksiazeczka tej autorki zrobila na mnie bardzo dobre wrazenie. Przygoda gonila przygode. Tym razem blurb jest rowniez bardzo obiecujacy i wyglada na to, ze glowna bohaterka bedzie miec jeszcze bardziej karkolomne przygody, niz ta z „Damy w tarapatach“.

    Opinia na temat książki Sekret damy do towarzystwa

  132. janka janka napisała:

    A "Podroz do Rio" przeciwnie. Calkowite zero. Nie ma tam ani niczego dobrego, ani niczego zlego. Rowniutkie nic.

    Zwykle pisarze robia tak, ze jak jakis temat jest w ksiazce poruszony, to ma to cos na celu. Jak jakis przedmiot jest wspomniany, to w pewnym momencie okazuje sie wazny. A tu nie ma zadnych takich zwiazkow. Opowiedziana historyjka jest zlepkiem wydarzen, z ktorych nic nie wynika. Ani dla bohaterow, ani dla nas.

    Opinia na temat książki Kaprys milionera, Podróż do Rio

  133. janka janka napisała:

    Zapomnialam dopisac, ze nie bez powodu nie lubie Amerykanek tworzacych Swiatowe Zycia.
    Czytajac ksiazeczki przez nie popelnione, trzeba bardzo mocno przymykac oko na wszelkie szczegoly.
    Tutaj m. in. mamy lady Franceske Danvers, ktora pierwszego stycznia (w Moskwie) przychodzi z wizyta w bialych butach. Angielska arystokratka plus biale buty po godzinie 17! I to zima. I niby mialo to podkreslac jej oszalamiajacy wyglad.
    (Kostium Chanel w polaczeniu z torebka Chanel i butami Laboutine`a, czyli marzenie Amerykanki z klasy sredniej, tez nie pasuje do angielskiej lady.)
    A o zimie w Moskwie pani autorka chyba nigdy nie slyszala, bo te biale buciki to byly na dokladke peeptoes.

    Opinia na temat książki Dar rosyjskiego księcia

  134. janka janka napisała:

    Pamietacie taka cudna ksiazeczke Liz Fielding, Wymarzony slub? Tam glowna bohaterka byla Sylvie Duchamps Smith, a jej asystentka byla Josie. Ta Josie, ktora miala czerwonego irokeza i czerwone glany, a na slub Sylvie koncowki irokeza pomalowala na zielono.
    Afrykanska przygoda to opowiesc wlasnie o Josie. Z tym ze teraz ma fioletowe pasemka na czarnych wlosach.
    Sylvie urodzila juz coreczke i jest na urlopie macierzynskim, a Josie przejela jej obowiazki w firmie.

    Opinia na temat książki Afrykańska przygoda

  135. janka janka napisała:

    Jeszcze jedna zlodziejka dzieci. Okropne jak one sie rozmnozyly. Zerowy poziom moralnosci wsrod kobiet w harlequinach. Dobrze, ze w zyciu jest inaczej.

    Fajne sa blurby w tym miesiacu. Prawie wszystkie. I okladki tez.
    Tylko numery boczne na okladkach sa mocno pomieszane. Gdyby nie wprowadzono zmian w Seriach Wydawniczych w nowym roku, to te numery by pasowaly, ale sie SZExtra przesunelo i numery teraz juz nie pasuja.

    Opinia na temat książki Świątynia Afrodyty, Bal maskowy

  136. janka janka napisała:

    Swietny blurb. Bardzo obiecujacy.
    Mam nadzieje, ze ta tajemnica nie bedzie dziecko wychowywane bez tatusia. A jesli tak, to ze ona bedzie miala jakies uzasadnienie dla swojego wstretnego postepowania.

    Opinia na temat książki Na południu Francji

  137. janka janka napisała:

    Tej Premiery sobie na pewno nie odmowie.

    Opinia na temat książki Premiera w Wenecji

  138. janka janka napisała:

    Wloszka w Londynie to czesc pierwsza tej mini-serii.
    Czesc druga napisala Sharon Kendrick, trzecia India Grey, czwarta Kim Lawrence, piata Kate Hewitt, szosta Carole Mortimer, siodma Sarah Morgan, a osma (ostatnia) Margaret Way.

    Opinia na temat książki Włoszka w Londynie

  139. janka janka napisała:

    A mnie wlasciwie nic tam nie razilo. Nie podobal mi sie pomysl sprzedania pamiatki. Reszta glupot byla do wytrzymania. Do tych walut tez nie warto sie czepiac, moglo sie cos w tlumaczeniu pomylic, np. o jakies zero.

    Dobrze, Kasiek, ze mnie namowilas na te ksiazeczke, bo Dar rosyjskiego ksiecia bardzo mi sie podobal. Az sie boje, ze jeszcze troche i zostane fanka Jennie Lucas. Po raz drugi zostalam przez nia zaskoczona bohaterka, ktora nie wpadala non stop w nieuzasadniona i bezsensowna histerie, za co jestem autorce bardzo wdzieczna.

    Opinia na temat książki Dar rosyjskiego księcia

  140. janka janka napisała:

    Pierwsza czesc to perelka, druga prawie tez. Obie sie czyta lekko latwo i przyjemnie. Super udana ksiazka.

    Opinia na temat książki Spotkanie w Prowansji, Przygoda na Karaibach

  141. janka janka napisała:

    Mini-seria The Balfour Brides sklada sie z 8 czesci. Kazda napisala inna autorka.

    Opinia na temat książki Włoszka w Londynie

  142. janka janka napisała:

    Nam wolno robic takie bledy. Nikt nie jest nieomylny. Nikt na swiecie nie wie wszystkiego.
    Dopoki nie tlumaczymy tekstow, ktore beda wydane i rozpowszechniane, to nie ciazy na nas taka odpowiedzialnosc za powielanie bledow, jak na tlumaczkach i redaktorkach ksiazek.

    Jednak tlumaczki powinny koniecznie kupic sobie Slownik jezyka polskiego i do niego czesto zagladac. Nawet bardzo czesto. I ortograficzny tez.

    Opinia na temat książki Trzy dni w Nowym Orleanie

  143. janka janka napisała:

    O ile nauczylam sie juz od dawna, zeby nie tykac nigdy wiecej produkcji Jane Porter i Susan Stephens, o tyle jakas dziwna sklonnosc do masochizmu nadal kaze mi siegac po ksiazeczki Jennie Lucas. Nie wiem dlaczego. Ani za co.

    Na razie jestem silna i wygrawam z ta sila, co mi kaze czytac Dar rosyjskiego ksiecia. Ciekawe jak dlugo jeszcze.

    Opinia na temat książki Dar rosyjskiego księcia

  144. janka janka napisała:

    Przepraszam.

    Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino

  145. janka janka napisała:

    Mnie sie tez kojarzy z Diana Palmer, lecz jako jej nieudany klon.

    Opinia na temat książki Dług u greckiego milionera

  146. janka janka napisała:

    Nie lubie tej autorki i nie przeczytam juz niczego, co ona napisala. Mozliwe, ze nie wszystko jest zle, ale na pewno nie dla mnie.

    Opinia na temat książki Dług u greckiego milionera

  147. janka janka napisała:

    W polskiej wersji rozdzial trzynasty ocalal. Wprawdzie sa w nim pewne skroty, ale najwazniejsze przetrwalo. Brawa dla polskiego Harlequina.

    Opinia na temat książki Święta nad Tamizą, Amerykanin w Londynie

  148. janka janka napisała:

    Slub z nieznajomym to bardzo dobrze napisana ksiazeczka. Autorka nie przesadzila z niczym. Bohaterowie sa oczywiscie biedni i skrzywdzeni przez los (no bo jakze w harlequinie mogli by nie byc), ale wszystko w granicach dobrego smaku.

    Nie podobalo mi sie zakonczenie. Cos najpierw trwalo za dlugo, nie moge napisac co, zeby nie zdradzac zakonczenia, (to moglo byc z winy autorki, a nie tlumaczy), a potem oczywiscie, jak zwykle, pelnia szczescia nastapila zbyt szybko.

    Opinia na temat książki Plaże Zanzibaru, Ślub z nieznajomym

  149. janka janka napisała:

    A Montebianco to nawet nie ksiestwo, a krolestwo. Nowe ksiestwa dla autorek harlequinow to juz za malo, poprzeczka zostala podniesiona.
    Tak jak w przypadku milionerow, ktorych juz zastapili miliarderzy. Ciekawe co nas czeka w przyszlosci. Multimiliarderzy i cesarstwa?

    A pani tlumaczka nie widzi roznicy miedzy ksiezniczka a ksiezna. Wedlug niej zona ksiecia to ksiezniczka. Urocze. To tak, jakby piecioletnie dziecko to tlumaczylo.

    Opinia na temat książki Trzy dni w Nowym Orleanie

  150. janka janka napisała:

    Czasami na koncu harlequinow mam wrazenie, ze ksiazeczka wpadla w kosiarke, albo w rece psychopaty latajacego z pila mechaniczna. Te zakonczenia w polskich przekladach sa tak zmasakrowane, ze az zal, gdy wczesniej opowiesc byla bardzo dobra.

    Tym razem mialam wrazenie, ze ksiazeczka wpadla pod gilotyne. Na smierc. Koncowka zostala potwornie ucieta, zabraklo jakiegos wyznawania sobie milosci, zawierania zgody, tlumaczenia nieporozumien, przyznawania sie do roznych bledow. Po prostu zabraklo calego zakonczenia.

    W angielskim ogrodzie byloby ksiazeczka calkiem dobra, gdyby na koncu jej nie zabito. A juz prawie mialam dac jej jeden punkt za harmonie.

    A sama opowiesc byla taka letnia, grzeczna, uladzona i bardziej pasujaca do serii Romans, niz Swiatowe Zycie. Czytalo sie dosc milo. A potem wszystkie pozytywne wrazenia zepsul mi ten niedosyt, z ktorym pozostalam, po skonczeniu czytania.

    Opinia na temat książki W angielskim ogrodzie

  151. janka janka napisała:

    Wszystkie sa ucinane. Co do jednej.

    Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino

  152. janka janka napisała:

    To w takim razie musi byc blad na stronie, na ktorej to sprawdzalam, bo tam bylo napisane, ze Wiedenski walc nie ma powiazan z zadna inna ksiazeczka.

    Dziekuje, Apkg, za poprawienie mojej pomylki.

    Skoro jest tomik o jego bracie, to moze jest jeszcze jakis trzeci, ktory do nich pasuje? Bo harlequiny lubia byc w trojke.

    Opinia na temat książki Wiedeński walc, Niespodziewany spadek

  153. janka janka napisała:

    Wiedenski walc to singiel, czyli nie nalezy do zadnej mini-serii.

    Niespodziewany spadek jest szosta czescia mini-serii Billionaires and Babies. Ta seria sklada sie juz z 21 czesci, a dalsze 3 sa zapowiedziane na najblizsze miesiace. Konca nie widac ... Konca nie widac ... Nie widac ...

    Opinia na temat książki Wiedeński walc, Niespodziewany spadek

  154. janka janka napisała:

    Czesc pierwsza tej mini-serii ukazala sie 2 listopada pod tytulem Prezent na Gwiazdke (Goracy Romans Duo 943).

    Opinia na temat książki Małżeńska umowa, Tajemniczy prezent

  155. janka janka napisała:

    Malzenska umowa jest srodkowa czescia trzytomowej mini-serii New Zealand Knights.
    To nieco starsza seria, pochodzi z lat 2006-2007. Wszystkie trzy czesci napisala Yvonne Lindsay.


    Ladna okladka. W zasadzie lubie te rozne golasy na okladkach, szczegolnie, jesli maja ladnie zbudowane ramionka i brzuszki jak tara, w ostatecznosci moga byc nawet domalowane.
    Para w ubrankach jest jednak mila dla oka odmiana.

    Opinia na temat książki Małżeńska umowa, Tajemniczy prezent

  156. janka janka napisała:

    Okladka to dla mnie powod do zazdrosci. Moim wielkim marzeniem od lat jest, zeby wyjsc na snieg w swetrze (jak na zdjeciach i okladkach). Nigdy sie na to nie zdobylam. Cierpie z tego powodu.

    Opinia na temat książki Azyl w górach

  157. janka janka napisała:

    Ani sie smiac, ani plakac, tylko wspolczuc.

    Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino

  158. janka janka napisała:

    Lubie Care Colter, bo ona wie, co robi.
    I jest jedna z niewielu, ktore slusznie zrobily wybierajac taki zawod, a nie inny.

    A jej ksiazeczki sa zwykle bardzo, bardzo fajne. Jej bohaterki nie sa ani przeslodzone, ani zbyt mocno skopciuszkowane, a bohaterowie sa bardzo ludzcy i prawie rzeczywisci.

    Opinia na temat książki Azyl w górach

  159. janka janka napisała:

    A tak, pamietam. To bylo urocze. A raczej uroczo naiwne.

    Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino

  160. janka janka napisała:

    Christine Hollis znam juz od 4 lat, a ciagle nie moge wyrobic sobie o niej zdania. Niby jej ksiazeczki sa dobrze skonstruowane, a jednak cos mi w nich zawsze przeszkadza. Najczesciej jest to przynaleznosc bohaterow do najwyzszych warstw arystokracji. Autorka opisuje ich w sposob, ktory nie jest dla mnie wiarygodny.

    W ogrodach Castelfino raczej nie przeczytam, gdyz w Niemczech ksiazeczka ta zostala wydana w postaci harlequina o powiekszonej liczbie stron. Wole wiec zapoznac sie z niemiecka wersja, w ktorej prawdopodobnie mniej powycinano.

    Opinia na temat książki W ogrodach Castelfino

  161. janka janka napisała:

    500 !!!

    Opinia na temat książki Czuły punkt

  162. janka janka napisała:

    Pamietacie taka mini-serie Krolewskie zwiazki? Sprzed ponad roku.
    Wydane byly wtedy 4 pierwsze tomy serii, ktora sklada sie z 8 czesci. 5 pierwszych dotyczy Morgan Isle, 3 nastepne Thomas Isle.

    Swieta jak w bajce to tom szosty tej mini-serii.

    Opinia na temat książki Święta jak w bajce

  163. janka janka napisała:

    Niestety nie wiem, czy warto je czytac, czy tez nie, bo ich wcale nie czytalam. Mowilam tylko o tym, jak zmienia sie punkt widzenia w zaleznosci od warunkow. Wczesniej gdy te ksiazeczki wydane byly w postaci 3 cienkich harlequinow Goracy Romans, to oceniane byly inne elementy, niz teraz gdy wydano je razem w pieknej okladce. Nagle staly sie literatura o wspanialym przeslaniu i wielkiej glebi.

    Mozliwe rowniez, ze na te przepiekne recenzje wplyw mialy nie tylko okladki, ale takze to, ze ich autorki dostaly te ksiazki od redakcji w prezencie (najprawdopodobniej, gdyz recenzje umieszczone zostaly zanim w ogole ksiazka ukazala sie w sprzedazy). To rowniez zmienia punkt widzenia oraz wiarygodnosc takiej recenzji.

    1-Na darowane rzeczy patrzy sie lagodniejszym okiem, niz gdy sie wydalo na cos duzo pieniedzy.
    2-Kazdy podarunek automatycznie wywoluje ochote odwdzieczenia sie dobroczyncy. Piekna recenzja jest wlasnie takim wymuszonym rewanzem. Tak dzialaja tez probki rozdawane w supermarketach, zwiekszajace sprzedaz.
    3-Dziewczyny z blogow rowniez swiadomie staraja sie znalezc jak najwiecej pozytywow, o ktorych moga napisac, zeby sie nie narazic i w przyszlosci rowniez dostawac ksiazki za darmo.

    Czy warto to przeczytac? Trudno zgadnac. Ja nie przeczytam, bo nie czytam juz Goracych Romansow. Nudze sie przy nich jak mops. Rzadko robie wyjatki. Jesli mialabym teraz zrobic, to siegnelabym po poprzednie wydanie. W tym cena jest nieadekwatna do zawartosci.

    Opinia na temat książki Lawendowe pola

  164. janka janka napisała:

    Wspomniane ksiazki to czesci dwoch serii o rodzinach Malone i Killian przemieszanych ze soba. Chronologicznie wydane byly w nastepujacej kolejnosci:
    1-Tylko chlod
    2-Petla
    3-Morderca bierze wszystko
    4-Slepa zemsta


    Tylko o rodzinie Malone sa:
    1-Tylko chlod
    2-Morderca bierze wszystko
    3-Slepa zemsta

    Dwie ksiazki, w ktorych wystepuje Stacy Killian:
    1-Petla (nowy tytul Zabic Jane)
    2-Morderca bierze wszystko


    Troche to skomplikowane, ale najlepiej czytac je po kolei, wtedy nie dowiemy sie za wczesnie czegos nieodpowiedniego, np. w Morderca bierze wszystko powiedziane jest, kto byl morderca w Petli.

    Opinia na temat książki Zabić Jane

  165. janka janka napisała:

    Czytalam obie te ksiazeczki dawno temu. Pamietam z nich niewiele, ale obie wtedy ocenilam bardzo nisko. Moze byly nudne?

    Opinia na temat książki Randka w ciemno

  166. janka janka napisała:

    Dobrana para to druga czesc trzytomowej mini-serii W wielkim miescie (City Brides). Wszystkie trzy napisala Jessica Hart.

    Tajemnicza randka to druga czesc trzytomowej mini-serii Krzyz Poludnia (Southern Cross Ranch). Wszystkie trzy napisala Barbara Hannay.

    Opinia na temat książki Randka w ciemno

  167. janka janka napisała:

    Liz Fielding napisala tak duzo perelek, ze mnie nimi rozpuscila i nie umiem juz docenic jej troche slabszych ksiazeczek. Ideal bez skazy jest wlasnie taka troche slabsza, ale w porownaniu do tego, co tworza inne autorki, to ciagle dzielo sztuki.

    Opinia na temat książki Mężczyzna idealny

  168. janka janka napisała:

    Dalam sie nabrac na te tytuly i myslalam, ze to Medicale. A to Goracy Romans i Romans.

    Panna Nikt i doktor Connelly, to piata czesc mini-serii Dynastia Connellych.

    Tak na marginesie, to w Niemczech wydawano wlasnie te serie w systemie jeden odcinek co dwa miesiace. No i zgubil im sie gdzies ten ostatni, dwunasty. Powinien byc w pazdzierniku. Jeszcze mam nadzieje, ze ktos sobie o nim przypomnie.

    Opinia na temat książki Recepta na miłość

  169. janka janka napisała:

    Ogrod szczescia kiedys czytalam, ale nie porwal mnie niczym. Uwielbiam Liz Fielding, jednak ta ksiazeczka dla mnie byla najslabsza, z tych ktore poznalam. Mila opowiastka, ale nic ponadto.

    Opinia na temat książki Ogrody szczęścia

  170. janka janka napisała:

    To sa dwie pierwsze czesci pieciotomowej mini-serii The Crenshaws of Texas.

    Opinia na temat książki Przeznaczenie

  171. janka janka napisała:

    Tytul oryginalu to: Spanish Aristocrat, Forced Bride.

    Mnie ten polski tytul sie podoba. Utrzymany w stylu wszystkich tytulow Swiatowego Zycia. Pasowal tez do tresci. Krotko, sprawnie i na temat.

    Poniewaz zbieram ksiazki po niemiecku, to ciagle obcuje z ich tytulami i mysle, ze nie ma niczego gorszego na calym swiecie, niz niemieckie tytuly (rowniez filmow). Niemcy tez tak uwazaja.
    Hiszpanski arystokrata mial w Niemczech tytul Wogen der Sehnsucht. Moglo byc jeszcze gorzej.

    Opinia na temat książki Hiszpański arystokrata

  172. janka janka napisała:

    Przepraszam, Kamilo, ale tego nie zrozumialam. Co jest wznowieniem w tej ksiazeczce? Chodzi Ci o to, ze ten tytul byl juz wykorzystany (Margaret Mayo, w Swiatowym Zyciu), czy ze ta sama ksiazeczka juz sie ukazala wczesniej pod innym tytulem?
    Jesli to drugie, to czy bys mogla napisac, kiedy i pod jakim tytulem byla wczesniej wydana?
    Z gory dziekuje za odpowiedz.

    Opinia na temat książki Prezent na Gwiazdkę, Przewrotna zemsta

  173. janka janka napisała:

    www.thedewarennedynasty.com/

    Opinia na temat książki Zostać damą

  174. janka janka napisała:

    Koncowka niemieckiego Amerykanina w Londynie nie dawala mi spokoju, dlatego znalazlam kogos, kto posiada wersje angielska i okazalo sie, ze trzy ostatnie zdania niemieckiego wydania zastapily caly rozdzial nr 13 oryginalu. Teraz to dopiero mam ochote na porownanie z wersja polska. Nie moge sie juz doczekac.

    Opinia na temat książki Święta nad Tamizą, Amerykanin w Londynie

  175. janka janka napisała:

    Hiszpanski arystokrata to bardzo dobry przedstawiciel serii Swiatowe Zycie. Poprawnie napisany, logicznie, z sensem, bez dluzyzn, nudy, belkotu, czy zaprzeczania sobie samemu.
    Z pewnych powodow smialo moglby miec tytul: Czlowiek skamienialy i jego jeszcze bardziej skamieniala rodzina.


    Jest tam tylko jedna jedyna wada, ktora dla mnie byla ciezka do strawienia. A mianowicie autorka przesadzila z poruszana przez siebie tematyka tworzaca tlo dla historii milosnej. Infantylnosc podejscia do tej tematyki nie wspolgrala z ich waga.
    Bohaterowie zajmuja sie tam licznymi tematami z gatunku tych najciezszych, jak wojny domowe, bieda na swiecie, kleski zywiolowe, pomoc dla krajow rozwijajacych sie, glod dzieci w Afryce, finansowanie wojen i rewolucji, rowniez finansowanie nieodpowiedniej strony prowadzacej wojne domowa, czyli finansowanie ludobojcow. Tych tematow moglabym jeszcze wymieniac duzo, bo tez duzo ich bylo tam poruszonych. A problem widze nawet nie w tym, ze w harlequinie jest za malo miejsca na odpowiednie rozprawienie sie z ktoryms z tych tematow, bo to daloby sie nawet zrobic w wierszu, gdyby ktos sie postaral. Nie, mi przeszkadzalo, ze India Grey sama jeszcze nie ma wyrobionego zdania na zaden z tych tematow, za ktore sie zabrala. Wszystko bylo sztuczne i na sile. I nie pomoglo nawet przerzucenie ich do nieistniejacych krajow.
    Podczas czytania problem ten kojarzyl mi sie ze zgrabna dziewczyna, poswiecajaca bardzo duzo czasu i wysilkow, zeby wygladac jeszcze piekniej, ktora zeby wygrac konkurs pieknosci zmuszona jest zadeklarowac, ze najwazniejszym jej marzeniem jest pokoj na swiecie. A przeciez, gdyby powiedziala, ze marzy o nowych butach, to oczy by sie jej swiecily i by naprawde wygladala piekniej.
    Wlasnie, gdyby India Grey pisala o butach, czy czyms co lubi, a nie o biedzie, to nie czulabym tej calej sztucznosci i falszu, ktore tak mi przeszkadzaly w tej ksiazeczce.
    Od autorek harlequinow nikt nie wymaga talentu literackiego, nikt tez nie wymaga ustosunkowywania sie do wszelkich nieszczesc swiata. Maja tylko opowiedziec historyjke. Najlepiej jest, jesli opowiedza ja skladnie i sprawnie. To wszystko. Jesli nie maja niczego waznego do powiedzenia, to nie szkodzi, nikt tego po nich nie oczekuje. Niepotrzebnie probuja na sile, nic dobrego im z tego nie wychodzi.

    O wadach ksiazeczki napisalam duzo wiecej, niz o zaletach, ale to nie znaczy, ze mi sie nie podobala. Przeciwnie, opowiedziana historia byla dobra, a czytalo sie lekko, szybko i z przyjemnoscia (szczegolnie w miejscach, gdzie nie bylo tego, co wyzej napisalam).

    Opinia na temat książki Hiszpański arystokrata

  176. janka janka napisała:

    Nie czytalam zadnej z tych ksiazeczek, nie mam pojecia, kim jest Emerald Larson i po prostu zalozylam, ze chodzi o mezczyzne, bez sprawdzania w srodku w tekscie. Z niemieckiej nazwy tej mini-serii nie da sie okreslic, czy chodzi o kobiete, czy mezczyzne.

    Gorace Romanse jeszcze kupuje z przyzwyczajenia, ale juz nie czytam, wiec jesli jeszcze kiedys w jakis sposob wprowadze Was w blad, to z gory przepraszam.

    Opinia na temat książki Niespodziewane szczęście, Córeczka milionera

  177. janka janka napisała:

    A mnie po przeczytaniu Urody i pieniędzy pozostał jakiś niedosyt. Podobała mi się, bo napisana jest bardzo poprawnie, jednak nie będzie trudna do zapomnienia. Nie było tam niczego godnego uwagi.
    Przede wszystkim jednak nie potrafiłam ani trochę polubić tych bohaterów.

    Od poprzedniej części tej mini-serii, Uroda i pieniądze jest lepsza, jednak do wspaniałych perełek tej autorki jest jej daleko. Ach, gdzież te czasy, gdy Lynne Graham potrafiła pisać cudowne historie i wymyślać świetnych bohaterów? Luc Santini ze Spotkania po latach traktował Catherine okropnie, a my i tak go kochamy. Luc jest Wielki. Powinien mieć pomnik.
    A Atreus przy nim to takie małe nic.

    Opinia na temat książki Uroda i pieniądze

  178. janka janka napisała:

    Obrzydliwe! Jeszcze jedna podla zlodziejka dzieci w Swiatowym Zyciu!
    Bohaterka bez zadnego konkretnego powodu odebrala swojemu dziecku ojca, a swoja najwieksza milosc zycia skazala na niewiedze o tym, ze zostal ojcem. Nie kupila nawet kartki pocztowej, zeby go zawiadomic, skoro miala fochy, zeby sie z nim osobiscie nie spotkac.
    Jej poziom moralnosci jest nizszy niz u plazow. Mysle, ze zaba by tego swojej kijance i jej ojcu nie zrobila.
    Ohyda! A autorki harlequinow nazywaja te wielka podlosc i glupote „ujeciem sie honorem“! Jakim honorem? Ktora z tych zlodziejek dzieci rozumie czym jest honor?
    Bohater oczywiscie, jak zwykle w takich wypadkach, okazal sie swiety i wzial wine na siebie. A zabic powinien. (W przenosni.)

    Opinia na temat książki Miłość w Buenos Aires

  179. janka janka napisała:

    W starych juz szukalam.
    Wyniki wygladaja tak:
    Apartament nad Tamiza, Towarzyski skandal – moze byc
    Noc z milionerem, Uciekajaca panna mloda, Tajemniczy milioner – bardzo slabe

    Z tymi czytanymi po niemiecku bylo jeszcze gorzej. Tam znalazlam tylko jedna mozliwa.

    Opinia na temat książki W angielskim ogrodzie

  180. janka janka napisała:

    To dres??? A ja myslalam, ze pizamka.
    Loze jest nieproporcjonalnie namalowane, ale za to kolor poscieli jest wyjatkowy. Mnie sie ten kolor podoba. I prawie pasuje do tego dresu czy pizamki.

    Opinia na temat książki Plaże Zanzibaru, Ślub z nieznajomym

  181. janka janka napisała:

    Piszesz, Asiak, ze w ksiazeczce duzo rzeczy Cie zaskoczylo, ale sama nie dajesz szansy innym czytelniczkom, zeby one tez tak to odebraly. Zdradzilas tutaj duzo faktow z zakonczenia ksiazki, a tego sie po prostu nie robi. Uszanuj tych, ktorzy siegna po ksiazeczke pozniej, niz Ty. Egoizmem jest napisac cos takiego i nie ostrzec przedtem.

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  182. janka janka napisała:

    Ksiazeczka Carole Mortimer sklada sie z dwoch czesci. Najpierw byl Amerykanin w Londynie, a potem Angielka w Nowym Jorku.

    Czesc Pierwsza, to jedna wielka glupota. Facet, ktory ma 35 lat i przelatuje wszystko, co na drzewo nie ucieka, nie wie, co moze wyniknac z seksu z obca osoba, nie slyszal o antykoncepcji, ani o chorobach wenerycznych. Kobieta dwudziestosiedmioletnia, prawie dziewica, nie jest pod tym wzgledem lepsza, nie wie, skad sie biora dzieci, a objawy wczesnej ciazy, lacznie z zatrzymaniem okresu, to dla niej podstawa do podejrzewania choroby. I to wszystko w ksiazeczce napisanej w 2009? Chyba to przesada.

    Ciaza po one night stand (i oczywiscie milosc od pierwszego wejrzenia, ktora potem wynika) jest w harlequinach takim wielkim standardem, ze juz sie zastanawiam, czy to nie ja jestem jakas dziwna, ze mi sie ani razu nie przytrafila.

    Druga polowa czesci pierwszej oraz czesc druga (w Nowym Jorku dwa miesiace pozniej) to jedna wielka klotnia bohaterow, a dla mnie jedna wielka nuda. Klocili sie i klocili, a ja przeczekiwalam. I warto bylo czekac, bo w pewnym momencie (niestety prawie na koncu) przestali sie klocic, w gre weszly emocje i one byly takie ladne, ze az sie poryczalam.
    Dzieki tej koncowce ksiazeczka dostala ode mnie 1 punkt na trzy mozliwe, a wlasciwie za calosc powinna dostac zero.

    Czytalam to w wersji niemieckiej i calkiem na koncu sie usmialam, bo z przedostatniego zdania ksiazeczki wynika, ze mozna po jedenastu miesiacach ciazy urodzic wczesniaka. Zdanie zostalo skonstruowane tak nieporadnie, ze az jestem ciekawa, jak to bylo w oryginale, niestety angielskiej wersji nie mam. Dlatego z utesknieniem czekam na wersje polska. Oczywiscie zamierzam przeczytac w niej tylko koncowke, bo ksiazeczka nie jest zadna perelka, abym chciala ja cala czytac ponownie.

    Opinia na temat książki Święta nad Tamizą, Amerykanin w Londynie

  183. janka janka napisała:

    A ja przeciwnie, bardzo chetnie zmienie zdanie, jak tylko cos fajnego tej autorki napotkam.

    Opinia na temat książki W angielskim ogrodzie

  184. janka janka napisała:

    Oczywiscie, ze errata jest zbedna, jesli na okladkach nie ma bledu. Cale szczescie, ze ten blad byl tylko tu na stronie, bo to latwo poprawic.

    Dziekuje bardzo za poprawienie danych autorki.

    Opinia na temat książki Trzy dni w Nowym Orleanie

  185. janka janka napisała:

    Z ksiazeczek Sarah Morgan moge polecic Bogatego Greka, Swiatowe Zycie 227, z maja 2010. Jest doskonala.

    Opinia na temat książki Pocałunek księcia

  186. janka janka napisała:

    Jest piekne. Swiatnie daje sie czytac. Bohaterowie sa bardzo fajni i mozna ich latwo polubic.
    Tak, jak powiedziala Magret, Fortuna i milosc to bardzo typowe Swiatowe Zycie. Z calym dobrodziejstwem inwentarza. Oprocz wielu jej zalet, ksiazeczka jest tez jednoczesnie mocno przekombinowana, opisywane sa sploty wydarzen kompletnie nierealne, wydarzaja sie tam cuda medycyny, a liczba nieprawdopodobnych zbiegow okolicznosci starczylaby na kilka ksiazek.
    No i co z tego, skoro zalety sa lepsze niz te wady. Taki juz urok Swiatowego Zycia, ze przesada goni przesade.
    A na koncu ma bardzo ladna scene przepraszania sie nawzajem i wyznawania sobie milosci, dla ktorej warto przeczytac calosc. W polskich harlequinach bardzo rzadko wystepuja koncowe sceny o dlugosci satysfakcjonujacej czytelniczki. Zwykle sa mocno skrocone. Nie ma plaszczenia sie. Nie ma przepraszania sie. Nie ma godzenia sie. Nie ma tlumaczenia nieporozumien. A tu wlasnie jest!

    Opinia na temat książki Fortuna i miłość

  187. janka janka napisała:

    Mnie zachwycil Kolekcjoner sztuki. Super perelka.
    Dwie inne Indii Grey, ktore czytalam, tylko troche wychylaly sie ponad przecietnosc.

    Tym razem India Grey dostala ciezki orzech do zgryzienia. Ciaza po one night stand jest juz tak ogranym tematem, ze az sie boje, ze nic nowego nie da sie tu wymyslic. Przeczytam na pewno. Z ciekawosci, jak zostal ten temat pociagniety. Oraz zeby nie przegapic, jesli sie okaze nowa perelka.

    Opinia na temat książki Hiszpański arystokrata

  188. janka janka napisała:

    A ja jakos nie moge u niej trafic na nic godnego uwagi. W najlepszym wypadku dostaje ode mnie jeden na trzy punkty. A najczesciej zero.

    Opinia na temat książki W angielskim ogrodzie

  189. janka janka napisała:

    A ja czytam jej ksiazeczki dopiero od 3 lat, ale za to bardzo intensywnie.
    Troche Ci zazdroszcze, Mbp, tej dluuugiej znajomosci z autorka.

    Lynne Graham jest dla mnie najwazniejsza sposrod autorek Harlequina. Uzbieralam juz ponad 100 sztuk jej ksiazeczek po polsku, angielsku i niemiecku A nawet mam jedna po holendersku.
    Za kilka dni bede mogla obchodzic rocznice mojej znajomosci z jej harlequinami. Na pewno wzniose toast.

    Opinia na temat książki Uroda i pieniądze

  190. janka janka napisała:

    Czesc pierwsza (o Elinor Tempest i ksieciu Jasimie bin Hamid al Rais) w Polsce nie byla wcale wydana.
    Czesc druga ukazala sie 20.07.2011 pod tytulem Ślub w Petersburgu, Swiatowe Zycie 310.


    Mam Greka sasiada, gdy przebywam w Niemczech. Moj facet musial mu zwrocic uwage, zeby klanial mi sie pierwszy, bo tylko innych mezczyzn traktowal kulturalnie. Teraz usmiecha sie do mnie z daleka i klania do ziemi. Ale i tak go nie lubie. Niestety, musze przyznac, ze jest przystojny. Wysoki, swietnie zbudowany i ma ladna twarz. Szkoda, ze taka ladna powloka sie marnuje na takim nieciekawym czlowieku.

    P.S. Dziekuje za mile slowa.

    Opinia na temat książki Uroda i pieniądze

  191. janka janka napisała:

    Bardzo podobaja mi sie okladki Swiatowego Zycia zapowiedziane na listopad. Wszystkie. Harmonijne, dobrze dobrane kolorystycznie, przyjemne dla oka. Udaly sie.

    Opinia na temat książki Święta nad Tamizą, Amerykanin w Londynie

  192. janka janka napisała:

    Wielka szkoda, ze Szanowna Redakcja nie trzymala sie wersji podanej w Planie Wydawniczym Harlequina, bo byla lepsza. Ksiazeczke te, pod oryginalnym tytulem Cavelli's Lost Heir, napisala naprawde Lynn Raye Harris, a nie Leanne Banks, jak wynika z okladki i opisu powyzej. (Leanne Banks to autorka, ktorej ksiazeczki wydawane sa w Goracym Romansie.)

    Czy moglabym w zwiazku z tym prosic Szanowna Redakcje o dolaczenie erraty do kazdego egzemplarza? A moze nie jest jeszcze za pozno na zmiane okladki i strony tytulowej?

    Bardzo prosze o powazne podejscie do tej sprawy. Zle nazwisko autora na okladce jest strasznie wielkim bledem wydawniczym. Moze nawet najwiekszym.

    Opinia na temat książki Trzy dni w Nowym Orleanie

  193. janka janka napisała:

    Przed przeczytaniem Morderca bierze wszystko, warto najpierw przeczytac Tylko chlod, bo to jest poprzednia czesc tej serii.

    Opinia na temat książki Zabić Jane

  194. janka janka napisała:

    Mnie sie pani nie podoba, ale kolor jest fajny.

    Tom trzeci, ktory ma slodki, wesoly kolor i tom czwarty, lodowy, beda sie gryzly ze soba na polce (nie na mojej, bo ja ich nie kupilam). Zeby z pozostalymi pasowaly, trzeba bedzie jeden z nich postawic calkiem z przodu przed liliowym i bedzie dobrze.

    Dla mnie to sa najpiekniejsze okladki dla wydanej w Polsce mini-serii, jaka widzialam. No chyba, ze o czyms zapomnialam.

    Opinia na temat książki Jak poślubić barona

  195. janka janka napisała:

    Niespodziewane szczescie ukazalo sie w Niemczech jako trzecia czesc mini-serii o spadkobiercach Emeralda Larsona.

    Opinia na temat książki Niespodziewane szczęście, Córeczka milionera

  196. janka janka napisała:

    Przewrotna zemsta ukazala sie w Niemczech jako trzecia czesc mini-serii Hightowers.

    Opinia na temat książki Prezent na Gwiazdkę, Przewrotna zemsta

  197. janka janka napisała:

    Skradzione serce ukazalo sie w Niemczech jako druga czesc mini-serii o spadkobiercach Emeralda Larsona. (W Czechach jako czesc pierwsza.) Sa to trzy ksiazeczki, wszystkie autorstwa Kathie DeNosky.

    Podniebna milosc ukazala sie w Niemczech jako druga czesc mini-serii Hightowers. (W Czechach jako pierwsza.) Sa to trzy ksiazeczki, wszystkie autorstwa Emilie Rose.

    Opinia na temat książki Skradzione serce, Podniebna miłość

  198. janka janka napisała:

    Gdy ksiazka dostepna byla w formie eBooka, to napisalas, Magret, ze czytalas kiedys ksiazke papierowa i Ci sie podobalo. Linku do eBooka juz nie ma, ale slad pozostal w Twoich opiniach, mozesz tam poszukac (3.07.2010).

    Wydana byla najpierw w 2005, potem jeszcze jako Bestsellers, chyba 2008. Na okladce byla plywaczka plynaca na plecach w ciemnej wodzie, w tle bylo niebo w podobnym kolorze. Calosc utrzymana byla w tonacji ciemno niebieskiej.

    Opinia na temat książki Zabić Jane

  199. janka janka napisała:

    Sa to trzy harlequiny Goracy Romans, ktore poprzednio wydane byly jako mini-seria Trzy siostry.
    GR 828 (wrzesien 2008) Randka w ciemno, to byl moj pierwszy w zyciu HQ Goracy Romans
    GR 831 (pazdziernik 2008) Cudowne ocalenie
    GR 834 (listopad 2008) Wbrew rozsadkowi
    Seria moglaby sie rownie dobrze ukazac jako Swiatowe Zycie, bo tematyka nie odbiega.

    To jest dobra seria, tylko bardzo niedobra cena, jak na wznowienia.

    Opinia na temat książki Za milion dolarów

  200. janka janka napisała:

    Sa to trzy harlequiny Swiatowe Zycie wydane ze zmienionymi tytulami.
    SZ 15, J. James - Toskanska przygoda
    SZ duo 156, I. Grey - Wyprawa do Florencji
    SZ duo 156, D. Hamilton - Willa w Toskanii

    Opinia na temat książki Wszystkie barwy Toskanii

  201. janka janka napisała:

    Ksiazka wydana byla wczesniej pod tytulem Petla.

    Jest to czesc druga cyklu Malone-Kilian.

    Opinia na temat książki Zabić Jane

  202. janka janka napisała:

    No wlasnie. Np. w tej chwili na czeskiej stronie Goracego Romansu oprocz bledow w tytulach mini-serii Trudne zaloty, sa tez w Potomkowie milionerow.

    Szkoda, ze tam sa te bledy, bo czeska strona moglaby byc dla nas zrodlem informacji. Na naszych okladkach najczesciej brak napisu o przynaleznosci tytulu do serii. Skoro to nie moze sie zmienic, to chociaz z tych czeskich moznaby bylo skorzystac. Oczywiscie, gdyby nie bylo tych bledow.

    Opinia na temat książki Największa wygrana

  203. janka janka napisała:

    „Zaczelo sie w Portofino“ jest przecudowna opowiescia. Uczucie zadowolenia nie opuscilo mnie nawet na chwile przez caly czas czytania i jeszcze ciagle jestem pod wielkim wrazeniem. To najlepszy harlequin z tych, ktore czytalam w ostatnich miesiacach.

    Logicznie myslacy i zrownowazeni bohaterowie. Stuprocentowa zgodnosc przyczynowo-skutkowa w calym tekscie. Idealnie przetasowane sceny dziejace sie wspolczesnie i reminiscencje. Swietne dialogi. Calosc dopracowana do ostatniego wyrazu.
    Nie ma sensu dalej wymieniac wszystkich elementow, bo kazdy byl doskonaly.

    Calkiem na koncu bylo troche za duzo slodyczy. Jedna osoba, ktora przez cala ksiazeczke byla bardzo jadowita, nagle za gleboko wpadla do pojemnika z lukrem. Ja to jeszcze jako tako znioslam, ale kogos mniej odpornego moze zemdlic. Wiec ostrzegam.
    W tym wypadku nie bedzie wcale zle, jesli ten polukrowany koniec bedzie w polskim wydaniu mocno skrocony. To bylby paradoks, jesli tu akurat by zostal.
    Nie moge uwierzyc, ze wlasnie ja, czyli niezmordowana bojowniczka o dokladne tlumaczenia i nieskracanie zakonczen, to powiedzialam. Widocznie czlowiek sie zmienia.

    Prawie zawsze drazni mnie w harlequinach, gdy autorka, chcac zagrac na emocjach czytelniczek, wymysla bohaterom jakas chorobe albo wypadek. Zamiast poswiecic chwile, na wymyslenie jakiegos innego powodu, po prostu idzie na latwizne. No bo przeciez nikt nie lubi chorowac, kazda czytelniczka bedzie wiec automatycznie wspolczula chorym bohaterom. I sprawa zalatwiona. Uwazam, ze w takich przypadkach autorki okazuja brak szacunku czytelniczkom. To tak, jakby mowily, „nie jestescie warte, zebym miala stracic 5 minut na wymyslenie dla was jakiegos fajnego splotu wydarzen. Nie obchodzi mnie, ze tracicie czas na czytanie tego, co ja pisze i ze oczekujecie czegos wyjatkowego. Wasz pech.“
    W przypadku „Zaczelo sie w Portofino“ nie mozna miec pretensji do autorki o wypadek i zanik pamieci glownej bohaterki, gdyz sa one niezbedne do rozwoju akcji. Bez tego nic by sie nie wydarzylo. Bylam natomiast wdzieczna autorce za to, ze oszczedzila bohaterce (oraz nam) dalszych wizyt u lekarzy, badan kontrolnych i rozmow z terapeutami. Po obudzeniu sie ze spiaczki jeszcze trzy tygodnie spedzila w szpitalu, ale potem mogla o lekarzach calkiem zapomniec. Czego zycze wszystkim ciezko chorym.

    Pierwsze rozdzialy sa tak pelne napiecia, ze czyta sie je prawie jak kryminal. Widzimy swiat z puntu widzenia kobiety, ktora stracila pamiec o tym, co sie wydarzylo w ostatnich latach. Nie pamieta swego meza, ale chce byc z nim. Dowiadujemy sie, ze nie wszystko w ich zwiazku bylo idealne i chcemy razem z bohaterka zglebic wszystkie tajemnice przeszlosci. W pewnym momencie dalsze odkrywanie rzeczywistosci razem z bohaterka mogloby zaczac byc nudne i dokladnie wtedy zaczynamy poznawac przeszlosc z punktu widzenia meza, wiemy wtedy wiecej niz ona. Nie musimy juz nic wiecej odkrywac, zaczynamy natomiast sledzic rozwoj ich zwiazku na nowo. Tajemnice przestaja grac pierwsze skrzypce, dalej juz jest romans.

    Poniewaz nie wiem, jak wypadnie polska wersja, a moze wypasc gorzej, polecam wersje niemiecka. Oprocz dwoch czy trzech bledow gramatycznych, tlumaczenie bylo perfekcyjne. Szczegolnie dialogi byly atrakcyjne. Jesli ktos ma taka mozliwosc, to warto przeczytac.

    Opinia na temat książki Zaczęło się w Portofino, Willa w Prowansji

  204. janka janka napisała:

    Alez tam ladnie i romantycznie. I takie sliczne te roze.

    Opinia na temat książki Dziedzic z Kornwalii

  205. janka janka napisała:

    Niedawno byla ksiazeczka o dziewczynie udajacej lady Rose, a teraz chyba dostaniemy opowiesc o oryginale, a nie podrobce.

    Opinia na temat książki Świąteczne szaleństwo, Idealna asystentka

  206. janka janka napisała:

    Mnie ta okladka tez nie zachwyca. Nadala by sie dobrze do straszenia dzieci. A ten, kto robil tej pani makijaz, to chyba powinien z pracy wyleciec.

    Opinia na temat książki Cygańska księżniczka

  207. janka janka napisała:

    Seria o braciach Medici sklada sie z czterech czesci. „Najwieksza wygrana“ jest pierwsza.

    Na czeskiej stronie Harlequina (i czeskiej okladce) zaliczono ja do innej serii, ale tam nastapila pomylka.

    Opinia na temat książki Największa wygrana

  208. janka janka napisała:

    Polskiego wydania jeszcze nie mam, ale troche przejzalam niemieckie i okazalo sie, ze niestety ta ksiazeczka nie jest az tak lekka, jak inne harlequiny Cary Colter. Sa w niej tez smutne watki. Np. smierc bliskiej osoby.

    Opinia na temat książki Szkoła uczuć

  209. janka janka napisała:

    No, niestety. Polska wersja "Zapomnianej narzeczonej" zostawila mi po sobie takie samo wrazenie, jak kiedys niemiecka. Czyli slabe.

    Niby calosc jest przemyslana i dobrze napisana. Niby nie ma ani nudy, ani belkotu. Niby bohaterowie sa fajni, a relacje miedzy nimi dobrze scharakteryzowane. Niby.
    Jednak caly efekt psuje w moich oczach wypadek i ciezka choroba neurologiczna glownego bohatera.
    Choroby to horror, a nie romans. Po prostu mnie to nie bawi.

    Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona

  210. janka janka napisała:

    Jest takie powiedzenie: nie suknia zdobi czlowieka.
    Jak widac po powyzszych opiniach, do harlequinow sie ono wcale nie odnosi. Wystarczylo ubrac je w ladna okladke, aby stworzyc pozory luksusu, a wowczas tresc nabrala innego znaczenia. Mozna sie teraz doszukiwac w niej glebi, sensu i waznego przeslania.
    Wersja wydana poprzednio, ktora lezy w antykwariatach po 2 zlote, do szukania takich wartosci nie sklaniala. Wtedy byly to trzy harlequiny Goracy Romans, w ktorych cala glebia polegala na tym, jak gleboko zanurzyl sie narzad plciowy meski w narzadzie plciowym zenskim.

    Dobrze, ze okladki nie zostaly pokryte metalami szlachetnymi, bo czym by sie wtedy te harlequiny okazaly! Pretendentami do nagrod literackich?

    Opinia na temat książki Lawendowe pola

  211. janka janka napisała:

    Skoro ma ich byc jeszcze wiecej, to fajnie by bylo, gdyby znalazla sie wsrod nich tez waniliowa.

    Opinia na temat książki Jak pokochać księcia

  212. janka janka napisała:

    Kasiek, ale masz silna moc sprawcza! Narobilas mi ochoty, zeby przeczytac polska wersje.

    Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona

  213. janka janka napisała:

    Kim Lawrence nie jest moja ulubienica i nigdy nie bedzie. Tlucze te swoje harlequinki, jak Reksio pieczatki, zamiast chwile nad nimi pomyslec i je dopracowac. Bo potencjal ma, tylko go nie wykorzystuje.
    Napisze to, co juz pisalam pod kazda jej ksiazeczka:
    Pomyslow cala kupa. W tym takze oryginalnych i fajnych. Np. tutaj to facet o dziewczynie ma dobre zdanie, a ona jego posadza o brzydkie motywy. Jednak zaden z tych pomyslow nie zostal dostatecznie wykorzystany.
    Napiecia za grosz. Szukalam dobrze, nie znalazlam. Moznaby bylo czytac ksiazeczke przez rok albo dluzej, codziennie jedno zdanie, bo nic przy niej nie trzyma. (Ja czytalam przez 4 dni i jest to moj rekord przy harlequinach.) To jest chyba najwazniejsza wada tej ksiazeczki. Zabraklo jej jakiegos kleju.

    A teraz sobie troche zaprzecze i dopisze, ze nie zaluje, ze przeczytalam. Nie byl to dla mnie calkowicie stracony czas. Mimo tego braku napiecia.
    Biore rowniez poprawke na to, ze ksiazeczka jest tlumaczeniem, a tlumacz potrafi duzo zepsuc. Czesciowo wiec autorke rozgrzeszam.
    Nie bylo tam tez na szczescie zadnego makabrycznego zwrotu akcji, jak juz u tej autorki spotykalam.

    W sumie: Bohaterowie calkiem fajni. Historia ich znajomosci dobra. Wszystkie elementy ukladanki fajne. Dialogi bardzo dobre. A efekt koncowy mierny.
    Jak zwykle.


    P.S.
    I nigdy, nigdy, nigdy w zyciu nie chce, zeby przytrafil mi sie seks w lesie.

    Opinia na temat książki Hiszpański milioner

  214. janka janka napisała:

    O „Argentynskim kochanku“ nie moge napisac, ze ksiazeczka jest zla. Dobra tez nie. Przeczytac sie da, ale jesli ktos nie przeczyta, to tez duzo nie straci. Raczej przecietne.

    Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona

  215. janka janka napisała:

    „Pracujac z wrogiem“ to czesc pierwsza mini-serii. Szkoda, ze wszystkie trzy czesci nie mogly ukazac sie razem w jednym tomie.
    Mini-serie nie lubia byc rozrywane przy wznowieniach. Bylyby duzo szczesliwsze, gdyby byly do kupy.

    Opinia na temat książki Spróbuj mi zaufać

  216. janka janka napisała:

    Baaardzo mi sie podobaja okladki do tej mini-serii. A juz szczegolnie ta trzecia.

    Opinia na temat książki Jak pokochać księcia

  217. janka janka napisała:

    To jest ostatnia czesc trylogii Pregnant Brides.

    Opinia na temat książki Uroda i pieniądze

  218. janka janka napisała:

    Oj, nie. Mnie wcale ten seks w harlequinach nie przeszkadza. Nie przeszkadza mi tez absolutnie, gdy na bazie seksu ma byc zawiazana akcja calej ksiazeczki.
    Seks w ksiazkach nie musi byc, ale jak juz jest, to niech sobie bedzie.

    Te mocno szczegolowe opisy scen seksu tez mi jakos nie przeszkadzaja, choc jednoczesnie do niczego nie sa mi potrzebne.

    Problemem jest dla mnie tylko, gdy blurb obiecuje cos fajnego, a wykonanie okazuje sie po prostu nudne.

    Opinia na temat książki Najlepsza reklama, Kawaler Roku

  219. janka janka napisała:

    Bardzo lubie Care Colter. Podoba mi sie styl, w jakim opowiada swoje zwykle, proste historyjki. Z niczego potrafi zrobic dzielo sztuki. Kazda jej ksiazeczka zawiera ogromna dawke uroku i czaru. Prawdziwa przyjemnosc czytania.
    Ciesze sie, ze nie zdazylam przeczytac „Szkoly uczuc“ po niemiecku i bede miala te przyjemnosc po polsku.

    Opinia na temat książki Szkoła uczuć

  220. janka janka napisała:

    A ja bardzo lubie te obecne okladki, stare byly strasznie kiczowate.

    Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona

  221. janka janka napisała:

    Wprawdzie w polowie zaniechalam rzetelnego czytania, ale do konca pobieznie ja przelecialam, wynalazlam sobie wszystko na temat kolanka i nie znalazlam niczego, co by drania usprawiedliwialo. Nawet dwa wozki inwalidzkie moim zdaniem nie upowaznialyby nikogo do takiej nedznej postawy.
    A ta niby wyksztalcona rehabilitantka, ktorej wielka pomoc ograniczala sie do podania lekow przeciwbolowych i wspolczucia, tez byla udana. Bardzo profesjonalnie ...

    Ksiazeczka przede wszystkim nie zasluzyla na taka sliczna okladke.

    Opinia na temat książki Rezydencja na skale

  222. janka janka napisała:

    Moniu, masz bardzo brzydki zwyczaj kopiowania cudzych tekstow i umieszczania ich we wlasnych recenzjach ksiazek.
    Na dodatek nie zaznaczasz nigdzie, ze to cytaty, czyli sobie je przywlaszczasz.
    Po drugie to sa dlugie teksty i kradniesz nam czas zmuszajac do czytania ich ponownie, podczas gdy juz przeczytalysmy je w miejscu, z ktorego je kopiowalas, bo lubimy czytac blurby.
    Sensu w tym nie widze za grosz.

    Tylko Ty tak robisz, moze wyciagniesz z tego jakies wnioski.

    Opinia na temat książki Dziedzictwo

  223. janka janka napisała:

    W ksiazeczce jest tak duzo roznych glupot i niedociagniec, ze trzeba duzo silnej woli, zeby doczytac do konca. Mnie jej zabraklo.

    Np. jest tam bohater, ktorego troche boli kolanko i z tego powodu decyduje, ze jego zycie juz jest przegrane. Postanawia zwolnic swoich przyjaciol i ukochana z obowiazku przebywania z nim, nie pytajac ich o zdanie. Nawet sie z nimi nie zegnajac. Niby, ze z bolacym kolankiem juz nie jest wart przyjazni i milosci. Zalosne.

    Opinia na temat książki Rezydencja na skale

  224. janka janka napisała:

    Brawo, Magret, perfekcyjnie to napisalas. Nic dodac, nic ujac. Podpisuje sie pod Twoja recenzja wszystkimi rekami i nogami.

    Opinia na temat książki Labirynt kłamstw

  225. janka janka napisała:

    Ksiazka wprost genialnie napisana!
    Nie ma tam ani jednego niepotrzebnego zdania. Zadnych dluzyzn, czy nudzenia! Trzyma czytelnika w napieciu przez caly czas. I to mocno trzyma. Nie mozna spac, nie mozna jesc, trzeba czytac dalej.
    Watek sensacyjny jest swietnie poprowadzony.
    Bohaterowie sa dobrze scharakteryzowani. Mozna ich bardzo polubic.
    W ksiazce znajduje sie najpiekniej opisana scena seksu, jaka do tej pory czytalam. Pierwszy raz mialam wrazenie realnosci tego, co robia i przezywaja bohaterowie. Normalnie, w innych ksiazkach, ktore czytalam, sceny seksu sa tak sztuczne, ze az groteskowe.
    Pod koniec ksiazki jest jeszcze jedna scena seksu, w ktorej zostaly troche niefortunnie dobrane polskie slowa, przez co opis nabiera nieco sensu humorystycznego. Nie psuje to jednak dobrego wrazenia pozostajacego po tej pierwszej scenie.
    To, co najbardziej mi sie w tej ksiazce podobalo, to byly dialogi. Nie wiem, czy dzieki polskiemu tlumaczeniu, czy juz w oryginale, ale byly bardzo atrakcyjne. To, co mowily konkretne osoby, pasowalo do nich i ich charakterystyki. Nie mialam wrazenia, ze wszystkie teksty pochodza od jednej i tej samej osoby (jak np. mam zawsze w przypadku harlequinow). Dobor slow tez byl swietny. Bylam w wielu miejscach wrecz zachwycona.

    Nie jestem wielka milosniczka thrillerow, raczej wolalam zawsze kryminaly, jednak po tej ksiazce gotowa jestem zmienic zdanie i postawic tym gatunkom znak rownosci.
    W kryminalach lubie, gdy na koncu, dowiadujac sie, kto byl morderca, moge pomyslec, ze znowu autor mnie zaskoczyl, ze przegapilam wszystkie wskazowki w tekscie i zostalam wyprowadzona w pole falszywymi tropami.
    Tutaj nie ma zadnego znaczenia, kto okazal sie przestepca. Bo nie o przestepstwo chodzilo w tej ksiazce, a o samo napiecie. W tekscie nie ma w zasadzie wskazowek dla czytelnika, ani odnosnie samej istoty przestepstwa, ani tego, kto byl sprawca. W zasadzie jest calkiem obojetne, co zlego robil przestepca, ze musial mordowac osoby wpadajace na trop jego dzialalnosci. Rozwiazaniem moglo byc rownie dobrze cos innego. Rowniez nazwisko mordercy nie bylo wazne. Na koncu mogla okazac sie nim dowolna osoba i kazda by pasowala. Bardzo mnie to zdziwilo, bo jednak po przeczytaniu tysiecy kryminalow, przyzwyczajona jestem ciagle do innych rozwiazan.
    Byl taki moment, ze dowody, a wlasciwie poszlaki, przemawialy przeciwko komus, kogo calym sercem chcialam widziec jako dobrego czlowieka. Na szczescie dla mnie ta osoba, ktora na samym koncu okazala sie glownym przestepca, byla bardzo dobrze dobrana, bo jej juz wczesniej zle z oczu patrzylo i nie byl moim ulubiencem.

    W tej chwili ksiazka znajduje sie na pierwszym miejscu moich sensacyjnych Perelek. Pobila Janet Evanovich, Tess Gerritsen i Susanne Enoch. Nie wiem tylko, czy dlugo tam zostanie, bo zamierzam czytac dalsze ksiazki tej autorki, a jest wsrod nich na pewno jeszcze duzo tak samo swietnych, jesli nawet nie lepszych.

    Ksiazka „Smierc na parkiecie“ ma pewne powiazania (wzmianki o bohaterach) z innymi ksiazkami Heather Graham, z „Zatoka huraganow“ i „Ksiezycowa Zatoka“.

    Opinia na temat książki Śmierć na parkiecie

  226. janka janka napisała:

    Kawaler roku to nastepny przyklad niepotrzebnej podrobki HQ Temptation lub Pokusa. Mowie tu o nieparzystych Swiatowych Zyciach Duo. Ja je nazywam Swiatowym Zyciem HOT. Hot, bo autorkom tylko seks w glowie. I nie chodzi mi tu o zawartosc scen seksu w ksiazeczce, a o sama tematyke. Miedzy bohaterami tych harlequinow chodzi zawsze tylko o seks. Milosc, najczesciej niechciana, przychodzi na koncu.
    Oprocz fajnego blurba, nie ma w nich nic wiecej. Bohaterowie sa zwykle letni, historyjki opisane nudne. Nie ma tam nic interesujacego. Co widac dokladnie na przykladzie Kawalera roku.
    Gdyby w tych ksiazeczkach byly przynajmniej jakies wyszukane opisy scen seksu, przepelnione erotyka, ladnie poprowadzone, to bylby jakis sens istnienia tych harlequinow. Niestety, nie ma. To znaczy sceny seksu, owszem, sa, ale bardzo byle jakie.
    A skoro nie ma ani fajnych bohaterow, ani ciekawej historii, ani nawet ladnych scen seksu, no to juz nie wiem, po co w ogole te ksiazeczki sie ukazuja. Szukam juz dlugo jakiegos powodu i na razie nie znalazlam. Na 40 sztuk, ktore sie ukazaly, znalazlam dwie nieco znosniejsze, z ciekawsza historia, ale zadnej perelki.
    W Niemczech nadal ukazuja sie te prawdziwe, amerykanskie HQ Temptation i one przynajmniej maja czasem jakis watek kryminalny lub sensacyjny. A w tych nowozelandzkich podrobkach, ktore otrzymujemy w SZ Hot, nie ma nawet tego.

    Opinia na temat książki Najlepsza reklama, Kawaler Roku

  227. janka janka napisała:

    Wlasnie odkrylam, ze Carole Mortimer napisala nie jeden romans historyczny, a cala mini-serie, pt. The Notorious St. Claires, w sklad ktorej wchodza:
    1-The Duke's Cinderella Bride
    2-The Rogue's Disgraced Lady
    3-Lady Arabella's Scandalous Marriage

    Opinia na temat książki Książę i Jane

  228. janka janka napisała:

    Miedzy bohaterami nie pojawia sie milosc od pierwszego wejrzenia, tylko ich uczucie rodzi sie powoli. Dlatego przeciagniecie akcji w czasie na wiele tygodni, czy wrecz miesiecy jak najbardziej pasowalo.
    Dodatkowo czynnosci, ktore bohaterowie wykonywali zawodowo rowniez wymagaja czasu. W prawdziwym zyciu nic nie powstaje w ciagu jednego dnia, bo nikt nie ma czarodziejskiej rozdzki. Mnie ta realnosc ksiazeczki bardzo sie podobala. Dosc mam juz tych bajek, w ktorych ogromne zmiany w firmach dokonuja sie w kilka godzin, a bohaterka zapoznaje sie w kilka minut z pelnym funkcjonowaniem firmy, zeby przejac w niej rzady.

    Przy czytaniu tej ksiazeczki wspaniale sie bawilam. Podobalo mi sie zachowanie obojga glownych bohaterow, ich wzajemny stosunek oraz wzajemne traktowanie. Pare razy mnie fajnie zaskoczyli. Byly bardzo atrakcyjne dialogi.

    Moze nie jest to typowe Swiatowe Zycie. Tematyka i tempem budzenia sie uczucia bardziej pasowaloby to do serii Romans. Jednak znam dobrze Lucy Gordon i nie oczekiwalam przesadzonego dramatyzmu, ani wielkich zwrotow akcji. Nastawilam sie na piekna i rozrywkowa opowiesc o budowie zwiazku dwojga zrownowazonych psychicznie bohaterow i dokladnie to otrzymalam.

    Opinia na temat książki Szklane serce z Wenecji

  229. janka janka napisała:

    To jest nowa wersja bajki o zurawiu i czapli. Niestety zla.
    Bohaterowie ciagle sie nawzajem krzywdza. Naprawde ciagle. Podchodza do siebie wstretnie. I zupelnie nic w tej ksiazeczce nie uzasadnia takiego ich zachowania. Mszcza sie i wyrzadzaja sobie nawzajem krzywde calkowicie bez powodu. Oczywiscie spirala krzywd narasta i potem juz maja za co sie mscic i karac. Tylko nie wiadomo po co w ogole zaczynali wchodzic na sciezke wojenna. Mogli rownie dobrze sie w sobie zakochac, wyznac milosc, zalozyc rodzine i cieszyc sie szczesciem, ktore ich spotkalo. Dlaczego bylo w nich tyle nienawisci?

    Wiem, ze Jennie Lucas tak lubi. Zeby wszystko bylo tak mocno przetragizowane i przedramatyzowane. Jednak jak cos jest az tak przesadzone, to mozna sie zastanawiac nad granicami dobrego smaku, ktore pani Lucas lubi przekraczac. Slowa umiar, klasa, elegancja sa jej po prostu obce.

    W porownaniu do jej baaardzo nieudanych dziel, Noce w Dubaju sa i tak na stosunkowo dobrym poziomie. Ona umie duzo, duzo gorzej.

    Opinia na temat książki Noce w Dubaju

  230. janka janka napisała:

    Mile i slodkie. Jednak przede wszystkim nudne.
    A oprocz nudy nie ma tam nic wiecej.

    I czemu to nie bylo wydane w fioletowych okladkach? Tam by moze bardziej pasowalo, bo do zielonych kompletnie nie.

    Opinia na temat książki Romans z pisarzem

  231. janka janka napisała:

    Zarowno „Telefon po polnocy“, jak i „Bez odwrotu“ (czyli poprzednio: „Zagrozenie“) zostaly wydane wczesniej w mojej najukochanszej serii wydawniczej Harlequina, tzn. Kolekcja.
    Nie mam jeszcze w swoich zbiorach wszystkich ksiazek wydanych w tej serii, ale bardzo sie staram, zeby je skompletowac. Szczegolnie te z watkiem sensacyjnym.
    Najwazniejszymi dla mnie przedstawicielkami tej serii sa wlasnie ksiazki autorstwa Tess Gerritsen.
    „Telefon po polnocy“ zapoczatkowal moja kolekcje Kolekcji. A wlasciwie zapoczatkowal tez moja przygode z Harlequinem, tylko sama wtedy jeszcze tego nie zauwazylam. Dopiero pol roku pozniej zaczelam kupowac harlequiny swiadomie. Za swoj pierwszy harlequin oficjalnie uwazam „Kazdy tylko nie ty“ Jennifer Crusie, jednak faktycznie „Telefon po polnocy“ i „Sen o milosci“ byly kupione wczesniej.

    „Bez odwrotu“ w wersji audio po niemiecku czeka juz w moim iPodzie na najblizsza okazje.

    Mialam zamiar pozachwalac tutaj „Telefon po polnocy“, ale wydaje mi sie, ze tylko sobie na prozno strzepie jezyk, bo w miedzyczasie juz chyba wszyscy wiedza, ze Tess Gerritsen pisze swietnie.
    Jesli ktos czytal „Sen o milosci“, „Czarna loterie“, „Zlodzieje serc“, czy „Nigdy nie mow zegnaj“ i ma o nich dobre zdanie, to nie powinien sie wahac przed siegnieciem tez po te ksiazke.
    Mnie sie podobaly wszystkie. Niektore odrobinke mocniej, niektore odrobinke slabiej, jednak moge uogolnic, ze kazda z nich jest lepsza niz ksiazki z watkiem sensacyjnym innych autorek. Tess Gerritsen jest dla mnie krolowa lekkiej sensacji.

    Opinia na temat książki Labirynt kłamstw

  232. janka janka napisała:

    Podobalo mi sie. Nawet bardzo. Lekko i szybko dalo sie czytac. Nie bylo tam zadnych zgrzytow.
    I tylko jedna rzecz mnie niestety strasznie dziwi. Jakim cudem doszlo do tego, ze Jego Wysokosc Casper nagle znienil zdanie na temat milosci i wiary w slowa zony? Czy mial jakies objawienie? Co takiego sie zdarzylo, ze jej nagle uwierzyl i jeszcze na dokladke odkryl swoja milosc? Zobaczyl Aniola, ktory go oswiecil? A jesli tak, to dlaczego autorka nas o tym nie poinformowala?
    Sir Casper daje komus w pysk, po czym wraca do zony juz po tym naglym i cudownym oswieceniu. Czy jedno z drugim ma jakis zwiazek?

    W oryginale na koncu chociaz sie otwarcie przyznal zonie, ze robil nowe testy na bezplodnosc, w wersji polskiej na jej pytanie o to, nic nie odpowiedzial.

    Przy okazji nauczylam sie, ze zwracajac sie do ksiecia tej wyspy po raz pierwszy nalezy uzyc zwrotu Wasza Wysokosc, a potem juz wystarczy prosze pana, ewentualnie Sir. Niestety nie wiem, czy ta informacji mi sie kiedykolwiek do czegos przyda.

    Opinia na temat książki Pocałunek księcia

  233. janka janka napisała:

    Tytulowy Bogaty Toskanczyk, zamiast mnie rozsmieszyc, albo zdziwic, swoja postawa i pokrecona logika, wywolal we mnie zrozumienie. Wszystko mu wybaczylam, stwierdzajac, ze to przeciez tylko mezczyzna, wiec czego sie mam po nim spodziewac. Chyba przeczytalam juz zbyt duzo harlequinow i uodpornilam sie na glupote meskich bohaterow. Powinnam zrobic od nich urlop.
    Historia opowiedziana w Bogatym Toskanczyku podobala mi sie bardziej niz ta w W sloncu Majorki, ale to nic nowego, wszyscy na tej stronie juz to napisali.
    A zakonczenie ksiazki bylo tak przeslodzone, ze az mam teraz ochote na sledzia.

    Opinia na temat książki W słońcu Majorki, Bogaty Toskańczyk

  234. janka janka napisała:

    W sloncu Majorki dla mnie bylo calkiem sensowne. W prawdziwym zyciu wierze w milosc, ktora szybko spada na dwie osoby, dlatego wszystko bylo dla mnie bardzo wiarygodne.
    Do tego nie bylo tam zadnych wad, Carol Mortimer potrafi. Wszystko milo i spokojnie. Taka urocza opowiastka.
    Obylo sie bez dramatow miedzy glownymi bohaterami (wielkie dramaty owszem byly w tle, dotyczyly ich bliskich).
    Szybko sie w sobie zakochali, po krotkim okresie niepewnosci, przyznali sie do tej milosci i wyznali ja sobie grzecznie, bez oszukiwania i szczerze. W ksiazeczce bylo bardzo ladne zakonczenie, wrecz eleganckie. I wystarczajaco dlugie, ze az tym razem nie mialam wrazenia, ze wieksza czesc koncowki ucieto. Wlasciwie po raz pierwszy, czytajac koncowke polskiego Swiatowego Zycia, nie mialam takiego brzydkiego wrazenia. Oby tak sie czesciej dzialo!

    Opinia na temat książki W słońcu Majorki, Bogaty Toskańczyk

  235. janka janka napisała:

    Druga polowa tego Duo o niebo lepsza od pierwszej.
    Nie zeby zaraz swietna, ale do przeczytania z przyjemnoscia sie jak najbardziej nadaje.

    I nawet tym razem tytul pasowal do tresci, gdyz bohaterowie, bedac w Rzymie, poszli faktycznie na spacer.

    Opinia na temat książki Lato na wyspie, Spacer w Rzymie

  236. janka janka napisała:

    W Susan Stephens Wieczory w Toskanii, tez czerwone, ale jednak tamto autko bylo troche inne i mialo bardziej wyraziste „spojrzenie“.

    Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona

  237. janka janka napisała:

    A na okladce Barbie i Ken. Tylko dlaczego auto nie jest rozowe?

    Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona

  238. janka janka napisała:

    Czytajac Lato na wyspie mialam caly czas mieszane uczucia.
    Z jednej strony opowiadana historia moglaby byc zgrabna i z sensem, ale jednoczesnie caly czas mialam wrazenie, ze wpadla ona komus do jakiejs maszyny rolniczej i zostala uratowana przed smiercia doslownie w ostatniej chwili.
    Zdania sie po prostu nie kleily. Byly takie jakies suche, pozbawione uczuc, stworzone przez automat. Kazde z nich osobno moze i mialo sens, ale to nie byl przeciez konkurs na ilosc zdan, ktore moglby zrozumiec przedszkolak, tylko mial powstac spojny tekst na konkretny temat i to dla doroslych. O dziwo, mimo tych kulawych zdan, czytalo sie bardzo szybko.

    Wad w tej ksiazeczce bylo wiecej.
    Najpierw myslalam, ze autorka musi byc potwornie glupia, bo bierze sie za cos, o czym nie ma zadnego pojecia, czyli probuje stworzyc studium psychologiczne dwojki bohaterow.
    Potem doszlam do wniosku, ze glupia to ona jednak nie jest, tylko mysli, ze pisze dla glupich, probuje wiec specjalnie dopasowac tekst do niklych mozliwosci intelektualnych czytelnika/czki. (A zatem swiadomie oszczedzila moje szare komorki, nie doszlo w nich do przegrzania, za co jej niniejszym bardzo dziekuje.)

    Dodatkowym minusem jest brak rosnacego napiecia. Owszem, jakies napiecie bylo, niestety juz od samego poczatku i caly czas na rownym poziomie. Nie zostalo ono stopniowo zbudowane, tylko sie pojawilo i zostalo. Czytelniczki zostaly z gory poinformowane, ze napiecie jest i maja je czuc. Taki jest rozkaz. Bez uzasadnienia.

    Przeczytalam swoja wlasna opinie do Pianistki i francuskiego hrabiego, tej samej autorki, i wlasciwie moglabym ja skopiowac i tu wkleic, bo kazdy element pasuje dokladnie takze tutaj.

    Gdyby ten temat wpadl w rece innej autorce, to moglaby wyjsc perelka, bo opowiadana historia ma wielki potencjal. Niestety zamiast perelki mamy strate czasu.


    Tym razem zlamalam swoja obietnice, zeby nigdy w harlequinach nie sprawdzac nazwisk tlumaczy. Cos mnie podkusilo i zajrzalam. Wlasciwie wystarczylo mi samo imie. Jego imie.
    Moze to tu wlasnie tkwi problem, ze zdania czyta sie jak sieczke.

    Jednak na pewno tlumacz mezczyzna nie moze byc odpowiedzialny, za to, co otrzymujemy w sumie, czyli: zero akcji, bohaterowie zbudowani przy pomocy pseudopsychologicznych ogolnikow, a sama historia niby jest, ale zle opisana.

    Szczegolnie w zakonczeniu brak mi bylo jakiegos ladnego i romantycznego wyznawania sobie milosci. Nie znam oryginalu, ale nie zdziwilabym sie, gdyby sie okazalo, ze tam jest na koncu jeszcze kilkadziesiat stron, ktore u nas zginely w tej samej maszynie rolniczej, ktora zalatwila caly tekst. No bo jakis powod, ze te historie pierwotnie wydano, chyba jednak musial byc!? Moze to wlasnie z powodu ladnego zakonczenia, ktorego u nas zabraklo?


    P.S.
    Panie tlumaczu, pani korektorko, strona36, linijka pierwsza od gory:
    „Właśnie dlatego ją o to nie podejrzewałam ...”
    To wymaga niestety zaimka w innym przypadku. Nie „ją”, tylko „jej”.

    Opinia na temat książki Lato na wyspie, Spacer w Rzymie

  239. janka janka napisała:

    To zabrzmialo, jakby Redakcja nie zdawala sobie sprawy z tego, ze druga czesc ksiazki wczesniej wydala pod innym tytulem.

    Opinia na temat książki Labirynt kłamstw

  240. janka janka napisała:

    Nie, to nie jest zabawne. To jest chyba najdurniejsze, co moze sie jakiemus wydawnictwu przytrafic. Prawdziwa zenada i porazka.

    Dopisuje to do mojej listy Wielkich Wpadek Polskiego Harlequina:
    Lucy Gordon – Karnawal w Wenecji
    Julia James – Swiat luksusu
    Kim Lawrence – Hiszpanski milioner

    A najglupsze w tym wszystkim jest, ze w dobie internetu zajeloby kilka sekund, zeby sprawdzic, czy nie bylo juz takiego tytulu u danej autorki. Nawet nie trzeba szukac w archiwach wydawnictwa.

    Opinia na temat książki Hiszpański milioner

  241. janka janka napisała:

    Ale konkursu i tak nie wygra, bo sie nie podlizuje.

    Opinia na temat książki Po drugiej stronie

  242. janka janka napisała:

    Ach, jaka cudna okladka!
    Ja tez chce sukienke w takim kolorze. I takie kwiatki.
    Ale jak bede pozowac do zdjecia w tej nowej sukience na tle fajnej rezydencji, to obok mnie nie bedzie Araba, tylko Europejczyk. Moze byc nawet moj wlasny Europejczyk.

    Opinia na temat książki Rezydencja na skale

  243. janka janka napisała:

    Bardzo lubie Michelle Reid. Jest autorka wielu perelek. W Polsce ukazala sie dopiero jedna z nich, Grecki magnat. Z utesknieniem czekam na nastepne.
    Na razie sie nie doczekam. Zapomniana narzeczona to niestety niewypal.
    Michelle Reid potrafi dobrze pisac. Niestety potrafi tez mocno przynudzac albo tworzyc niezrozumialy belkot.
    Tym razem sie nie udalo, czekam dalej.

    Opinia na temat książki Argentyński kochanek, Zapomniana narzeczona

  244. janka janka napisała:

    Taki ladny blurb, ze az mi zal, ze juz nie czytam Goracych Romansow, a szczegolnie tych, ktore naleza do jakiejs mini-serii.

    Poczekam na opinie Dziewczyn po przeczytaniu i moze zrobie wyjatek.

    Opinia na temat książki Czar rudowłosej

  245. janka janka napisała:

    Zakochana asystentka to wedlug strony czeskiej czesc druga mini-serii z poprzedniego miesiaca, Maureen Child Namietne noce.
    To mi nie do konca pasuje, bo istnieje rowniez mini-seria o rodzinie Messina, napisana w calosci przez Emily McKay.

    Zadnej z nich na pewno nie przeczytam, dlatego bede wdzieczna, jesli ktos po przeczytaniu ich, napisze mi, czy pasowaly do siebie.

    Opinia na temat książki Gwiazda pustyni, Zakochana asystentka

  246. janka janka napisała:

    Taniec z nieznajomym to trzecia czesc mini-serii o rodzinie Hardcastle.

    Opinia na temat książki Cień przeszłości, Taniec z nieznajomym

  247. janka janka napisała:

    Obie historie sa kontynuacja mini-serii z poprzedniego miesiaca.
    Stworzeni dla siebie to czesc 3 i ostatnia mini-serii o Castaldini.
    A Ryzykowna misja to czesc druga o rodzinie Hardcastle.

    Opinia na temat książki Stworzeni dla siebie, Ryzykowna misja

  248. janka janka napisała:

    Bajka o Kopciuszku juz byla. Jednak, skoro to wlasnie Carole Mortimer zdecydowala sie napisac jej nowa wersje, to sadze, ze powinnam sie z nia zapoznac.

    Znam te autorke wylacznie ze Swiatowego Zycia. Czy ona juz wczesniej pisala historyki?

    I jeszcze, jako bonus dla mnie, ta ksiazeczka ma ciekawy numer boczny. Lubie fajne numerki.

    Jesli to przeczytam, to bedzie to moj drugi w zyciu Romans Historyczny Harlequina. Pierwszym byla Dama w tarapatach, w ktorym bohaterka takze uciekla z domu.

    Opinia na temat książki Książę i Jane

  249. janka janka napisała:

    Tylko zygzak EKG pozostal z tamtej proponowanej i ten pasek, w ktorym sa tytuly.
    Wtedy byl calkiem inny kolor, taki mietowo-brudny, a wyraz Medical mial duzo brzydsze literki i zakonczony byl drugim mniejszym zygzakiem.
    Podoba mi sie, ze te male prostokaty (tam gdzie jest napis: 2 w 1) sa teraz zaokraglane na rogach. To zmiekczylo efekt koncowy.

    Opinia na temat książki Zastępcza matka, Punkt zwrotny

  250. janka janka napisała:

    Swietnie to wyszlo.

    Opinia na temat książki Odzyskane marzenia

  251. janka janka napisała:

    Urok Sardynii jest baaardzo slabiutkim harlequinem. U Abby Green znowu tylko nuda. Jak prawie zawsze.

    Opinia na temat książki Nad Morzem Egejskim, Urok Sardynii

  252. janka janka napisała:

    Jeszcze jeden harlequin Światowe Życie, który lepiej pasowałby może do serii Romans.
    Nic się w nim nie dzieje. Zupełnie nic. Autorka chciała chyba skupić się na stronie psychologicznej bohaterów, dlatego odpuściła sobie wymyślanie akcji. To jej jednak nie wyszło. Nie umiała stworzyć postaci. Niczym nie wypełniła pustki bohaterów. Oni są tak przeźroczyści, że prawie niazauważalni.
    W ogóle nic jej nie wyszło. Niczego też nie dała rady zepsuć. Czyli mamy tu jedno wielkie nic.
    Nie ma w opowiadanej historii żadnego napięcia. A właściwie, to nawet nie ma żadnej konkretnej historii.

    To, jak nie ma ani akcji, ani bohaterów, ani historii, ani sensu, to po co zostało to wydane?

    Opinia na temat książki Pianistka i francuski hrabia

  253. janka janka napisała:

    Nie przeczytałam jeszcze polskiej wersji, na razie ją tak pobieżnie przejrzałam i co mi się bardzo rzuciło w oczy, to były brzydkie dialogi. Obraźliwe, ordynarne. Dużo tego obrzucania się błotem przez oboje bohaterów. Pani tłumaczka musiała być chyba bardzo mocno zła na swojego męża, gdy to pisała.
    Z powodu tych licznych wyzwisk odpuściłam sobie przeczytanie całości. Szkoda mi czasu. Na końcu i tak prawie nie ma tego fajnego płaszczenia.

    Opinia na temat książki Hiszpański torreador

  254. janka janka napisała:

    Polska wersja jest również bardzo udana. Dla mnie to najlepszy Zielony HQ lipca. A nie było to wcale łatwe, gdyż w Światowym Życiu w tym miesiącu dobrze obrodziło.

    Opinia na temat książki Sekret pięknej aktorki

  255. janka janka napisała:

    Oprócz tych 400 sztuk, które zostały wydane po polsku, mam jeszcze co najmniej 3 tysiące po niemiecku i trochę po angielsku. Ten początek znałam z jakiegoś harlequina niemieckiego. W tamtym jedynie główny bohater nie był torreadorem, a reszta się zgadzała.

    No trudno, może się każdej autorce coś takiego przytrafić. Najważniejsze, że książeczkę można czytać z przyjemnością. Na resztę można przymknąć oko.

    Opinia na temat książki Hiszpański torreador

  256. janka janka napisała:

    P.S.
    Do końca było świetne.

    Opinia na temat książki Wenecka maskarada, Rodzinne diamenty

  257. janka janka napisała:

    Opowiadana historia mnie się również podobała.

    Jednak od samego początku przeszkadzał mi brak płynności w tekście. Czułam się cały czas, jakbym czytała coś pisanego z czkawką.
    Obiecałam sobie kiedyś, że nie spojrzę na nazwisko tłumaczki w harlequinach. Tutaj miałam ochotę porównać z autorką tłumaczenia „Milionera szachisty” Lynne Graham, bo tamtym razem wydana była wersja, która kojarzyła mi się z budynkiem w stanie surowym oddanym do użytku. Jakoś to było podobne do tej czkawki w „Ślubie w Petersburgu”.

    W tekście znajdowało się też dużo powtórzeń. To mi się z kolei kojarzyło z harlequinami nieco starszymi niż piecioletnie, w których powtórzenia były normą. W nowszych coraz częściej autorki ufają inteligencji czytelniczek, które mogą pewne fakty zapamiętać dłużej niż przez cztery strony.
    Na moją wielką miłość do Lynne Graham to na pewno nie będzie miało wpływu. Takie drobiazgi mogę jej łatwo wybaczyć.

    Opinia na temat książki Ślub w Petersburgu

  258. janka janka napisała:

    Przeczytalam polska wersje. Tez niczym mnie nie porwala. Jest poprawna. Niby wszystko jest OK, ale brak mi bylo jakiegos budowanego napiecia. Carol Mortimer potrafi wiecej.

    Rodzinne diamenty przeczytalam tylko z rozpedu, skoro juz ja mialam w reku. No i super niespodzianka, bo to okazalo sie swietne. Do konca ksiazeczki pozostalo mi jeszcze 20 stron, ale moge juz i tak w ciemno napisac, ze to perelka. Nawet gdyby koncowka okazala sie slabsza, a na pewno sie nie okaze, nie bedzie w stanie zepsuc mojego dobrego wrazenia.

    Opinia na temat książki Wenecka maskarada, Rodzinne diamenty

  259. janka janka napisała:

    Dziekuje!

    To w takim razie ten Connor jest prywatnym detektywem i ukrywa to przed Anna.
    Natomiast, co Leo, z blurba powyzej, ukrywa przed Abby, to ja niestety nie wiem i raczej sie nie dowiem.

    Opinia na temat książki W ogniu miłości, Piękna sąsiadka

  260. janka janka napisała:

    Cala seria o Blackstonach i Hammondach:

    1-Tajemnica diamentów – Bronwyn Jameson – GRduo 913, styczen 2011
    2-Wróć do mnie! – Tessa Radley –GRduo 916, luty 2011
    3-Zbyt krótki miesiąc – Maxine Sullivan – GRduo 919, marzec 2011
    4- Najcenniejszy klejnot – Jan Colley – GRduo 922, kwiecien 2011
    5- Ponętna asystentka – Paula Roe – GRduo 924, maj 2011
    6- Zdrada, miłość i diamenty – Yvonne Lindsay – GRduo 927, czerwiec 2011

    Opinia na temat książki Zdrada, miłość i diamenty, Uśmiech szczęścia

  261. janka janka napisała:

    Ta od Liz Fielding ma blekitne oczeta, no to raczej powinna byc blada na gebie.

    Opinia na temat książki Sen o pustyni, Kolacja z szejkiem

  262. janka janka napisała:

    No to moze kupuja to osoby, ktore chca sprawdzic czy Kasiek ma racje?
    Albo, tak jak ja, do kolekcji.

    A co do ocen, to raczej nie warto sie nimi kierowac przy wyborze lektury, bo nie ma zadnego wspolnego wyznacznika, wedlug ktorego mialoby sie je wystawiac. Kazdy wystawia je intuicyjnie. Piatke mogly wystawic osoby, ktorym wystarcza, ze w ksiazkach sa literki. A w tej oczywiscie one sa.

    Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha

  263. janka janka napisała:

    Bo ksiazki sie kupuje zwykle przed czytaniem.
    Duza sprzedaz moze byc wynikiem dobrze bapisanego blurba, a nie dobrej ksiazki.

    Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha

  264. janka janka napisała:

    Podchodzilam do tej ksiazeczki, jak do jeza. Troche sie balam, ze to bedzie nalezalo do tych gorszych dziel Sary Craven.
    Luksusowy kamuflaz, Zycie jak teatr, Wloski hrabia, Wybranka baroneta to prawdziwe Perelki. Najdoskonalsze z doskonalych. Ta sama autorka stworzyla tez Kobiete sukcesu i Miesiac miodowy, czyli potrafi tez czytelnika zanudzic.
    Moje obawy szybko sie rozwialy, bo Sekret pieknej aktorki to swietny harlequin. Dla kazdego cos dobrego.
    Np. dla tych, co lubia ucisnione, biedne Kopciuszki, jest niechciana sierotka. Ja akurat nie lubie, gdy autorki sie zbytnio znecaja nad bohaterkami, ale tu, jak najbardziej, wszystko bylo jeszcze w granicach dobrego smaku.
    Dla tych, ktorzy lubia przygode i niespodziewane zwroty akcji, tez cos bylo, ale nie moge napisac, co dokladnie, zeby nie zepsuc efektu zaskoczenia.
    Tajemnica tez byla, zgodnie z tytulem. Wlasciwie nawet nie jedna.
    Nieporozumienia i zla interpretacja faktow, rowniez, w ogromnej ilosci.
    Skandale z przeszlosci tez byly. One mi sie troche nie podobaly, dla mnie za bardzo naciagane. Jednak to byl maly drobiazdzek.

    Calosc napisana bardzo ladnie, zgrabnie i z sensem.
    Bohaterowie bardzo fajni. Co ciekawe, glowny bohater byl multimilionerem, a nie byl wcale debilem.

    Sposrod wydanych po polsku ksiazek Sary Craven ta zajmie u mnie miejsce piate, ale to wina tego, ze ona tak dobrze pisze. Taka duza konkurencja sie zebrala! U wielu innych autorek nie mozna znalezc niczego, co by chociaz w przyblizeniu bylo tak dobre, jak Sekret pieknej aktorki.
    Oby takie Swiatowe Zycia sie nam czesciej mnozyly na chwale Harlequina! Na zdrowie!

    Opinia na temat książki Sekret pięknej aktorki

  265. janka janka napisała:

    Czytalam Greckiego magnata juz kilka albo nawet kilkanascie razy po niemiecku. Teraz wreszcie zabralam sie za polska wersje. Delektuje sie nia cudownie. Tak sobie czytam, i czytam, i jestem bezgranicznie szczesliwa. To nie jest Perelka. To jest Krolowa Perelek!

    Opinia na temat książki Grecki magnat, Potomek weneckiego rodu

  266. janka janka napisała:

    Zerknij, Kasiek, w gore, na oceny. Ktos moglby pomyslec, ze to perelka. Pelne 5 od trzech osob, ale w ebookach ta sama pozycja ma jedynke.

    Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha

  267. janka janka napisała:

    Gdyby mieli kogos takiego madrego w Redakcji, to nie wydawaliby Susan Stephens. Albo tego calego smietnika z chorymi psychicznie histeryczkami.

    Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha

  268. janka janka napisała:

    Dziekuje, Magret. Chyba rzeczywiscie dam szanse temu innemu Ramirezowi, zeby juz nie miec zlych skojarzen.

    Opinia na temat książki Hiszpański torreador

  269. janka janka napisała:

    Ciekawa jestem, czy Niemcy nie wydali tego harlequina wcale, dlatego, ze sie na nim poznali, czy dlatego, ze unikaja bohaterow z Rosji.
    Bardziej prawdopodobne wydaje sie to drugie, bo na wydanie Slubu w Petersburgu Lynne Graham tez sie na razie nie zdecydowali.

    Opinia na temat książki Rosyjski oligarcha

  270. janka janka napisała:

    Po zewnetrznej stronie pycha, a w srodku jeszcze lepiej!
    Temat typowy dla Swiatowego Zycia. Mozna powiedziec, ze kwintesencja klasyki. Czyli oczywiscie zemsta. Ona oczywiscie niewinna, bo jakze by inaczej. On jej oczywiscie nie wierzy. Bo jakby uwierzyl, to za szybko by sie skonczylo.
    Moze to nie perelka, bo zabraklo odrobineczki dramatyzmu i napiecia, jednak bylo wystarczajaco dobre. I na dokladke obylo sie bez mopa. Dziewczyna okazala sie swietna. Silna i z wlasna osobowoscia. Alejandro strasznie glupi, ale to pasowalo do sytuacji, wiec mu wybaczylam. Na koncu bardzo ladnie madrzeje. Plaszczenie wykonal bezkonkurencyjnie. Jej reakcja na to plaszczenie rowniez byla nieszablonowa. Nie wiem, co, z tej koncowki, ocaleje w polskiej wersji, ale mam nadzieje, ze jej najwazniejsze czesci beda. A zwlaszcza poczatkowe watpliwosci Rebeki, ktore daly szanse bohaterowi, dalej sie plaszczyc.
    W tresci wszystko pieknie logiczne. Wyglada na to, ze nowa swiecka tradycja sie narodzila w Swiatowym Zyciu i teraz beda zdarzaly sie takze logiczne.

    Byly w ksiazeczce tez minusy. Pierwszy wielki. Dwa pierwsze rozdzialy to plagiat 1 do 1 z jakiegos innego SZ, ale nie wiem, jakiego, a szukac mi sie nie chce. Autorka dla zmylki wstawila tam dwa zdania o tym, ze bohater byl kiedys torreadorem i myslala, ze nikt sie nie kapnie, ze to zwalone. To mi bardzo zepsulo przyjemnosc czytania pierwszej polowy, bo ciagle sie zastanawialam, czy ta ksiazeczka to kompilacja, czyli skladanka fragmentow roznych harlequinow, czy moze jakies jej czesci sa nowe. Dalej albo bylo oryginalnie, albo byl to plagiat z HQ, ktorych nie znam.
    Poniewaz rozwiazania wszystkich sytuacji i, przede wszystkim, reakcja bohaterki, w ksiazeczce, bardzo mi sie podobaly, nie bylo sensu lamac sobie nad tym dalej glowy i po prostu zaufalam, ze od trzeciego rozdzialu mamy do czynienia z praca autorska pani Harris.

    Drugim minusem, malutkim, bylo dla mnie nazwisko bohatera. Ramirez to nazwisko zlego czlowieka w dwoch ksiazkach o Stephanie Plum. Ucieszylabym sie, gdyby takie nazwisko dostal szef kolumbijskiego kartelu narkotykowego, albo jakis morderca. Za kazdym razem, gdy czytalam to nazwisko w ksiazce, zle mi sie kojarzylo.

    Byl jeszcze trzeci minus, juz bardzo malutki. Ostatnie zdanie wydania niemieckiego po prostu zwalilo mnie z nog. Mam wielka nadzieje, ze w polskim bedzie madrzejsze. Chociaz, jesli bedzie takie samo, to przynajmniej bedzie mozna sie dobrze usmiac.

    Opinia na temat książki Hiszpański torreador

  271. janka janka napisała:

    Sare Craven kocham jeszcze mocniej niz Lynne Graham. Posiadam tez wiecej jej ksiazek. Po niemiecku mam juz ponad 70 sztuk. Tylko ze wiele z nich pozostaje nadal nieprzeczytanych. Nie wyrabiam sie.
    Sekret pieknej aktorki zaczelam juz kiedys czytac. Milo sie czytalo, jednak cos mi stanelo na drodze i do dzis nie doczytalam. Moze z polska wersja pojdzie mi lepiej.

    W niemieckiej wersji glowny bohater mial na imie Raoul. Ciekawe, jak jest w oryginale. Stawiam na Diaza.
    Sprawdzilam na angielskiej stronie. Wygralam! Diaz!

    Opinia na temat książki Sekret pięknej aktorki

  272. janka janka napisała:

    Pycha!

    Opinia na temat książki Hiszpański torreador

  273. janka janka napisała:

    Wenecka maskarade czytalam. Ode mnie dostala zero na trzy mozliwe punkty.
    Czytalam bardzo dawno, prawie dwa lata temu, w mej pamieci nie zostalo z niej zbyt wiele. Teraz ja troche przekartkowalam, ale nic mi te przeczytane sceny nie mowia.
    To nie byly moje klimaty. Traumy itp sa dla mnie nudne.
    Carole Mortimer lubie i mam o niej dobre zdanie. Ta ksiazeczka nie byla az tak slaba, zeby to zdanie zepsuc, ale do najlepszych nie siega.

    Opinia na temat książki Wenecka maskarada, Rodzinne diamenty

  274. janka janka napisała:

    Ten SZ Duo to bedzie HOT.

    Wlasnie mialam zamiar postulowac u Szanownej Redakcji o zmiane nazwy drugiego Duo ze Swiatowego Zycia na Pokusa Po Nowozelandzku. A tu pach! Norwegia!

    Szef Lydii ma na imie Jake. To jest dla mnie plus na zachete.

    Okladke jest przesliczna Kocham takie kolory. Pana bym troche inaczej uczesala. Pania wlasciwie tez, bo ta fryzura jest za malo efektowna do tej sukni. To tylko drobiazgi. Calosc jest super.

    Opinia na temat książki Zorza nad fiordem, Powrót do Australii

  275. janka janka napisała:

    Trzymalam juz te ksiazeczke w rekach. Dlugo. Potem odlozylam z powrotem na polke. Bo byla po holendersku. Za miesiac na pewno nie odloze.

    Jest to druga czesc trylogii Pregnant Brides.
    Pierwszej, o Elinor Tempest i ksieciu Jasimie bin Hamid al Rais, w Polsce nie bylo wcale.
    Trzeciej, o Lindy i Arteusie Drakosie, tez na razie nie.

    Z holenderskiego blurba wynika, ze Siergiej wpadnie w sidla blizniaczek, Alissy i Alexy. Moze byc wesolo.

    Opinia na temat książki Ślub w Petersburgu

  276. janka janka napisała:

    Zaliczylam te ksiazeczke tak bezwarunkowo do Moich Perelek chyba wlasnie dzieki Elli. Ona byla wykonana na moj wzor i podobienstwo. Nie moglam jej wiec nie polubic. Ja tez jestem bardzo konsekwentna w dazeniu do celu i tez potrafie rzucic wszystko w diably, gdy zycie kaze mi przewartosciowac priorytety. Nigdy tez nie zaluje zmarnowanych wysilkow, tylko zaczynam od poczatku konsekwentnie dazyc do nowego celu.

    No wlasnie. Tylko krowa na miedzy nie zmienia zdania. Nam wolno kierowac sie rozumem.

    Opinia na temat książki Podróż do Grecji

  277. janka janka napisała:

    P.S. Jeszcze cos waznego musze dopisac.
    W Multimilionerze w Londynie nie ma zadnej akcji. Zupelnie nic sie nie dzieje. Sa dialogi, sa mysli. Sa sceny, jak w teatrze. Bohaterowie oczywiscie costam robia, ale nie wydarza sie nic takiego, co mozna byloby nazwac akcja. To jest piekna opowiesc o rozwoju zwiazku dwojga ludzi. I na tym koniec. Jesli ktos szuka akcji, podrozy, intryg, dramatow, tragicznych wydarzen, to niczego takiego tutaj nie znajdzie.
    Ksiazeczka napisana jest w stylu Liz Fielding i Cary Colter. Bardzo dojrzale.

    P.S. I cos mniej waznego:
    Zawiera jedno zdanie o samolocie, bardzo swiatowozyciowe. Cudowne. Bardzo smieszne. Nie zacytuje, zeby nie psuc przyjemnosci czytania komus, kto po Multimilionera zdecyduje sie siegnac. W sumie dla tego jednego zdania oplacaloby sie przeczytac calosc.

    Opinia na temat książki Multimilioner w Londynie

  278. janka janka napisała:

    Szkoda, naprawde wielka szkoda, ze Multimilioner w Londynie nie ukazal sie w serii HQ Romans, bo jedyne, co on ma wspolnego ze Swiatowym Zyciem, to tytul. Szkoda mi tych wszystkich Dziewczyn, ktore SZ nie lubia, a po Romans moglyby siegnac, bo niestety przegapia te perelke.
    Czekalam na te ksiazeczke z utesknieniem, bo rzadko sie zdarza, zeby w polskich zapowiedziach bylo cos, czego nie posiadam jeszcze po niemiecku. Warto bylo na nia czekac. Byla dla mnie bardzo inna od innych, bo ja nigdy, przenigdy, nie wczuwam sie w role bohaterow, a tym razem, pod koniec ksiazeczki, to zrobilam. Normalnie bohaterki sa dla mnie znajomymi, kolezankami, przyjaciolkami, w zaleznosci od tego, na ile je polubie. Moglabym nawet wyobrazic sobie, ze to moje praprababcie, coreczki, albo praprawnuczki, ale nigdy nie jestem tam Ja.
    Ksiazeczka mnie zachwycila, bo potrafila poruszyc moje emocje. Przez pierwsze dwie trzecie tekstu bardzo wspolczulam glownej bohaterce, ze pokochala zlego czlowieka. Prawie zawsze mezczyzni w SZ sa glupimi ludzmi, ktorzy nie dostrzegaja uczuc i wielu innych rzeczy, a jesli cos dostrzega, to wola sie nie przyznawac. Jednak, gdzies tam w glebi serca, sa dobrzy. Tutaj bohater byl autentycznie zlym czlowiekiem, okrutnym i podlym. Przez caly czas zdawalam sobie sprawe, ze poniewaz to harlequin, to nie moge sie spodziewac, ze dalej autorka wyczaruje drugiego bohatera, dobrego czlowieka, z ktorym bohaterka bedzie mogla zostac na zawsze, a nawet dluzej. Nie, niestety, tutaj ona byla na niego skazana od samego poczatku. Biedactwo.

    Nigdy w zyciu nikt ze mna nie zerwal, zawsze to ja bylam strona konczaca zwiazek. Facet, ktory zrywa z dziewczyna, to wedlug mnie potwor. Gdyby mi sie cos takiego w zyciu przytrafilo, to nie wiem, co by bylo. Az brak mi wyobrazni, zeby taka sytuacje pojac. Dlatego niecierpialam Alessandra bardzo dlugo, az do momentu, gdy pomyslalam sobie w te slowa: zaraz, zaraz, cos tu nie gra. Jesli ktos, kto, tylko za to, ze z kims zerwal, mialby byc okreslany zlym czlowiekiem, to co wtedy ze mna? Przeciez ja nie jestem zlym czlowiekiem, a zerwac za kazdym razem mialam prawo. A nawet musialam koniecznie, szczegolnie wtedy, gdy czulam, ze ktos nie jest zakochany we mnie, tylko w swojej wlasnej mysli, ze inni faceci mu mnie zazdroszcza. Nie chcialam nigdy byc dla kogos trofeum. Chce byc kochana dla mnie samej. I nadal uwazam, ze mialam prawo w takich stuacjach zerwac. Rowniez wtedy, gdy zrywalam z innych powodow nieco dluzsze zwiazki. Powodow do zerwania moga byc multimiliony, zeby pasowalo do tytulu ksiazeczki. W wyniku tych przemyslen, dokonalam odkrycia, ze mezczyzna, ktory zrywa z dziewczyna, nie staje sie automatycznie zlym czlowiekiem.
    Moge smialo powiedziec, ze ten harlequin zmienil moj swiatopoglad. Zrobilam krok na drodze do uznania slusznosci rownouprawnienia.

    A potem to juz poszlo z gorki. Jak juz usprawiedliwilam Alessandrowi to zerwanie, to wczulam sie w role Megan i wyobrazilam sobie, co by bylo, gdybym to ja byla na jej miejscu. A byloby dokladnie tak, jak w ich historii. Kazde zdanie stalo sie dla mnie tak realistyczne, ze moglby to byc moj pamietnik.
    Takie wczucie sie w jakas role zdarzylo mi sie naprawde pierwszy raz w zyciu. I bardzo mi sie podobalo przezywanie czyichs emocji. Do tego stopnia, ze teraz szczerze zaluje, ze nikt ze mna w realnym zyciu nigdy nie zerwal. Prawdziwe emocje tego typu moglyby mnie bardzo wzbogacic wewnetrznie.

    Przepraszam, ze sie tak rozpisalam, ale dla mnie kazda z czesci powyzszej wypowiedzi jest jednakowo wazna i nie wiem, ktora powinnam skasowac, zeby to skrocic.

    Podsumowujac, napisze, ze Multimilioner w Londynie jako Swiatowe Zycie jest slaby. Jako Romans bylby doceniony.

    Opinia na temat książki Multimilioner w Londynie

  279. janka janka napisała:

    Sprawdzilam. Zgadza sie, juz czytalam. U mnie byl za to jeden punkt na trzy mozliwe, czyli dosc dobrze. To oznacza, ze mnie niczym specjalnym ta ksiazeczka nie porwala, jednak na pewno nie bylo tam bledow i wad. Czyli sprawnie opowiedziana historyjka.

    Opinia na temat książki Rozstania i powroty

  280. janka janka napisała:

    Nawet tak sobie pomyslalam, ze to juz pewnie bylo, bo w Satine dotad byly chyba zawsze tylko wznowienia.
    Dzieki za informacje, Kasiek, nie bede juz musiala szukac po blurbach.
    A ten stary tytul taki mi znajomy, pewnie juz to czytalam.

    Opinia na temat książki Rozstania i powroty

  281. janka janka napisała:

    Rozstania i powroty to tom siodmy mini-serii Hometown Heartbreakers.
    W Niemczech wydany byl przed ponad rokiem jako trzyczesciowy harlequin razem z tomem osmym i dziewiatym. A 10 lat temu wydany byl jako pojedynczy harlequin. Oczywiscie w obu wydaniach mial inne tytuly, zeby nie bylo nudno.

    Opinia na temat książki Rozstania i powroty

  282. janka janka napisała:

    Slyszalam juz o zielonych ludzikach. Ale skad sie wziely niebieskie?
    Czy to wynik ataku wirusa? A moze to Smerfetka?

    Ogolnie koncepcja graficzna okladek serii Satine bardzo mi sie podoba.
    Kolor niebieski i rozne jego odcienie, lacznie z szaroniebieskim, bardzo lubie. Jednak tym razem, dobor kolorow jakos do mnie nie trafia.

    Gdyby to byl plakat, to swietnie by wygladal na scianie w kazdym prosektorium.

    Opinia na temat książki Ryzykowny układ

  283. janka janka napisała:

    Moge jeszcze dodac, ze w Niemczech wydana byla w serii zielonej, ktora jest skrzyzowaniem naszego Swiatowego Zycia i Romantycznych Podrozy.

    Opinia na temat książki Niezwykłe zaproszenie

  284. janka janka napisała:

    Niestety, tej jeszcze nie czytalam. Ja kupuje o wiele za duzo ksiazek, niz daloby sie przeczytac. Moge zaledwie dopisac, ze z niemieckiego blurba wynika, ze Laura najpierw zaczyna interesowac sie Raoulem, a wtedy dowiaduje sie, ze on zbiera informacje o jej zyciu. W zwiazku z tym, rozczarowana, opuszcza wille jego brata i nie zamierza Raoula widziec nigdy wiecej w zyciu.

    Opinia na temat książki Niezwykłe zaproszenie

  285. janka janka napisała:

    Nie ma zadnych stron, ani strony krysi, ani drugiej strony. Kazdy ma swoj indywidualny gust i wie najlepiej co lubi.

    Ja jestem zrownowazona i zbyt duzy kontakt z histeryczkami albo osobami z problemami psychicznymi mnie meczy. W prawdziwym zyciu przestrzegam zasady, ze przyjaznie sie tylko z tymi chorymi psychicznie osobami, ktore sie lecza. Z ksiazkami tak sie nie da. Dopoki sie nie doczyta do konca, to sie nie wie, z jakimi zachowaniami bohaterow bedziemy miec do czynienia.

    Ksiazka spelnia dla mnie swoje zadanie, jesli czytajac ja, jestem szczesliwa. Jesli mnie zmeczyla, to dla mnie jest zla. Jesli mnie znudzila tez jest zle, ale nie az tak bardzo.

    Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!

  286. janka janka napisała:

    Niemieckie wydanie mialo dokladnie te sama okladke, tylko kolory byly tam bardziej naturalne.

    Opinia na temat książki Ślub nad oceanem

  287. janka janka napisała:

    Magiczna noc to druga z trzech czesci mini-serii Olivii Gates o Krolestwie Castaldini.

    Uwodzicielka to czesc pierwsza mini-serii o rodzinie Hardcastle. Autorka wszystkich czesci jest Jennifer Lewis.

    Opinia na temat książki Magiczna noc, Uwodzicielka

  288. janka janka napisała:

    Jezeli W ogniu milosci jest ta sama ksiazeczka, ktora mam na mysli, to Leo ukrywa przed Abby, ze jest prywatnym detektywem. Jesli sie okaze, ze ukrywa cos innego, to wowczas bedzie to oznaczalo, ze istnieje mini-seria polaczona osobami o nazwisku Storm.

    A Piekna sasiadka, to trzecia i ostatnia juz czesc mini-serii z poprzednich miesiecy, Gifts From A Billionaire.

    Opinia na temat książki W ogniu miłości, Piękna sąsiadka

  289. janka janka napisała:

    Krysiu, madrzej byloby sie juz wiecej nie wypowiadac na tematy, o ktorych nie masz pojecia.
    Jezyk angielski jest jezykiem urzedowym w 112 krajach.

    Opinia na temat książki Cudowna wyspa

  290. janka janka napisała:

    Na szczescie za oceanem.

    Opinia na temat książki Cudowna wyspa

  291. janka janka napisała:

    No i znowu mnie obrazasz, krysiu! Bardzo Cie prosze, przestan to robic.

    Twoja wstretna obrazliwa wypowiedz zrozumialam bardzo dobrze. Probowalam ja jednak obrocic w zart, zeby do Ciebie dotarlo, ze nie masz zadnego prawa mnie obrazac! Wyglada na to, ze to Ty masz klopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Dlatego juz nie bede niczego sugerowac i napisze wprost:
    Zostaw mnie w spokoju. Przestan mnie atakowac i obrazac.

    Opinia na temat książki Cudowna wyspa

  292. janka janka napisała:

    To w takim razie, ja krysi nie zrozumialam, bo myslalam, ze chodzi jej o skrytykowanie stylu wypowiedzi, autorki lub mojego. Jesli ona pomylila idiomy, to znaczy, ze myslala o zabronieniu mi wypowiadania sie na forum.
    A to jest jeszcze gorsze.
    To zle, ze ktos uwaza, ze wolno mu decydowac, kto ma sie wypowiadac na temat swoich wrazen po przeczytaniu. Ja przeciez nie zaznaczylam, ze moja opinia to recenzja.

    Opinia na temat książki Cudowna wyspa

  293. janka janka napisała:

    Nie, nie pomylilam. To wlasnie w tym harlequinie bohaterka reagowala na drobiazgi, jakby to byly wielkie tragedie dla calego narodu. I przesadzila z ta nagla zmiana opinii o czlowieku, ktorego podobno kochala.

    Masz swieta racje, krysiu, ze autorka nie pomyslala, co pisze. Oraz tak, masz racje, ze mniej to byloby wiecej w tej ksiazeczce. Mniej dramatu. Mniej przesady. Mniej szalenstwa. Tylko jak moglabys dotrzec do autorki, zeby jej te rade przekazac?

    P.S.krysiu, Twoje wypowiedzi coraz czesciej atakuja mnie osobiscie. Przestan z tym juz. Poswiec moze wiecej czasu na prace nad ortografia, to bedzie z wiekszym pozytkiem.

    Opinia na temat książki Cudowna wyspa

  294. janka janka napisała:

    Nie tylko u nas wystepuja takie problemy. W kazdym kraju harlequiny po tlumaczeniu musza byc skrocone do odpowiedniej liczby stron. Cos musi przy tym zniknac. Gdy jest malo czasu na tlumaczenie i malo na opracowanie ksiazeczki, to ciezko od kogos wymagac, zeby zauwazal bledy i wszystkie braki, ktore moga zawazyc na odbiorze calej historyjki. Na poczatku sie tym przejmowalam, bo po przerobkach wychodza nieraz rzeczy nie przypominajace tego, co napisala autorka w oryginale. Zal mi bylo tych autorek, ale one sie na to godza, wiec nie pozostaje nic innego, jak przyjac do wiadomosci, ze tak jest i dalej bedzie.
    Ja osobiscie najbardziej nie lubie bledow ortograficznych i gramatycznych. Do tego, ze w kazdym harlequinie brakuje kilku tysiecy przecinkow juz sie przyzwyczailam.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  295. janka janka napisała:

    A mnie przerazila nastepna niezrownowazona psychicznie bohaterka. Latala jak szalona, straszyla biedna kobiete, potem na nia donosila. Z drobiazgu robila ogromne problemy. Znowu wszystko bylo dramatem i tragedia. Sama nie wiedziala czego sie boi i dlaczego. Do tego byla podla klamczucha i zlodziejka dzieci. Niby w imie tego, zeby jej samej dziecka nie odebrano. Koszmar.
    A cala ksiazeczka tak potrzebna na swiecie jak dziura w moscie.

    Opinia na temat książki Cudowna wyspa

  296. janka janka napisała:

    Nie, to nie moglo byc specjalnie, bo wtedy w wersji niemieckiej tez nic nie byloby napisane. A tam bylo, tylko ze na samym koncu.
    To raczej niedbalstwo.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  297. janka janka napisała:

    Krysiu, przeciez jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Nawet gdyby Ci sie podobalo, to i tak nie wiedzialybysmy, ile lat ma bohater.

    A wiek bohaterow jest wlasnie bardzo istotny. Inaczej zachowuja sie nastolatkowie, a inaczej starcy. Czego innego nalezy spodziewac sie po dwudziestoparolatkach, a czego innego po trzydziestoparolatkach.
    Tak samo wazna jest roznica wieku miedzy para glownych bohaterow. Kto od kogo jest starszy i o ile, ma wielki wplyw na duza liczbe aspektow w zwiazku dwojga ludzi. W kazdym zwiazku.

    Czytajac W sloncu Toskanii mozna oczywiscie zgadywac, w jakim wieku jest bohater. Mozna tez zgadywac, ile lat minelo od ich rozstania. Mozna rozne rzeczy zgadywac. Tylko po co? Nie ma sensu zgadywanka, gdy nie mozna zweryfikowac, czy sie zgadlo.
    Madrzej by bylo, gdyby zostalo to po prostu w tekscie napisane.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  298. janka janka napisała:

    Przeciez glowna bohaterka miala wlasna wole. To bylo w polskim tlumaczeniu bardzo wyraznie napisane. Ona caly czas postepowala zgodnie z wlasna wola i dokonywala wlasnych wyborow. Z powodu jej checi do studiowania para rozstala sie w mlodosci. Kazde jej pozniejsze poczynania byly wynikiem decyzji przez nia podjetej zgodnie z jej wlasna wola. Do niczego nie byla zmuszona. Kazda decyzja byla jej wlasna.
    Mimo ze w ukladzie z glownym bohaterem, miala mniejsze prawa do podejmowania decyzji, niz on, to i tak swietnie sobie radzila z tym, zeby wplywac na jego postepowanie. To on byl tym slabszym psychicznie w ich ukladzie. A ona miala tak silna wole, ze nie straszne jej bylo nawet porzucenie pracy i zmienienie calego swojego zycia, aby uzyskac wymarzony cel. To jest kwestia zmienionych priorytetow, a nie braku silnej woli. Ona byla osoba szalenie silna psychicznie.

    Opinia na temat książki Podróż do Grecji

  299. janka janka napisała:

    Skonczyla studia i pracuje to mogloby rowniez znaczyc 10 lat. Albo 15.
    Albo gdyby sie bardzo pospieszyla z tymi studiami, to tylko 3.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  300. janka janka napisała:

    Przeczytalam po polsku „Podroz do Grecji“ juz ponad tydzien temu. Zwykle wypowiadam sie o przeczytanych polskich harlequinach na swiezo po czytaniu. Ale tym razem jakos nie moglam sie zebrac, zeby sie wypowiedziec. No bo mam mieszane uczucia.
    Niby, z jednej strony, tlumaczenie wyszlo bardzo zgrabnie i calosc wyglada solidnie. Na tytul polskiej Perelki wystarczylo.
    Jednak, z drugiej strony, wiem, ze pewnych rzeczy brakuje. A wolalabym, zeby nie brakowalo. Nie mam oryginalu angielskiego, moge porownac tekst jedynie z wersja niemiecka, ktora tez juz na pewno byla poobcinana, bo one zawsze sa.
    Miedzy innymi bardzo skrocona zostala scena wyznawania sobie milosci i godzenia sie. Bardzo, bardzo skrocona. W niemieckim wydaniu jest ona przepiekna i bardzo romantyczna. W polskim, razem z wieksza czescia tej sceny, zostalo usuniete najlepsze zdanie calej nowelki. Tego mi brakowalo najbardziej. W epilogu brakuje calej ladnej sceny w rocznice slubu. itd itp
    Moze to drobiazgi, ale mam niedosyt.

    Opinia na temat książki Podróż do Grecji

  301. janka janka napisała:

    Na samym koncu niemieckiego wydania jest napisane, ze od rozstania minelo 5 lat. Nie napisalam tego od razu, zeby Cie, Kasiek, nie sugerowac przed czytaniem. Mialam nadzieje, ze w polskim wydaniu bedzie to napisane juz na poczatku.
    W niemieckim wydaniu nie bylo w ogole napisane, o ile lat glowny bohater jest starszy od bohaterki. Tej informacji mi bardzo brakuje.
    Moze ktos czytal to po angielsku i wie?

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  302. janka janka napisała:

    Tak bardzo to ja od tych parzystokopytnych jeszcze nie odbiegam. Na razie nie zmienilam zdania o pani Lucas. Jestem gotowa traktowac te jej ksiazeczke jako pozytywny wyjatek. Nie znaczy to jednak, ze juz bede lubila te autorke. O, co to, to nie! Nadal bede podchodzic ostroznie do jej tworczosci. Jedna jaskolka wiosny nie czyni. (Jesli mam nadal pozostac przy porownaniach z kategorii fauny, to musze przejsc do ptakow. Trzoda mi sie na razie skonczyla,.)

    Opinia na temat książki Na wyspie marzeń

  303. janka janka napisała:

    „Powracajace uczucie“ Mai Banks i „Na wyspie marzen“ Jennie Lucas, obie wydane w czerwcu, maja praktycznie te same blurby.

    Grecki miliarder ma kochanke.
    Kochanka kradnie z sejfu wazne dokumenty i daje je konkurencji (Eve) ewentualnie sprzedaje tajemnice firmowe konkurencji (Marley).
    Kochanka ucieka (E) lub zostaje wyrzucona (M).
    Kochanka jest w ciazy z tym greckim miliarderem, od ktorego sie zaczelo.
    Po trzech miesiacach zostaje odnaleziona.
    Kochanka ma amnezje. Calkowita.
    Miliarder chce wszystko wyjasnic (Chrysander) czyli dowiedziec sie, dlaczego postapila z nim tak podle (Talos).
    Miliarder chce otoczyc kochanke opieka.

    Wczoraj myslalam, ze obie te ksiazeczki beda strasznie zle. Jednak „Na wyspie marzen“ okazala sie swietna. Moge sie zalozyc o 2 zlote, ze „Powracajace uczucie“ bedzie kompletnym dnem. Autorka przesadzila wymyslajac to porwanie i porzucenie. Tego juz nie da sie tak odkrecic, zeby dalo sie czytac z przyjemnoscia. Ona chyba nie ma pojecia, jak zachowac umiar.

    Opinia na temat książki Powracające uczucie

  304. janka janka napisała:

    Skaranie boskie z ta Jennie Lucas. Z jednej przesady wpada w druga. W „Marokanskiej tajemnicy“ oraz „Witaj w Rio de Janeiro!“ jej bohaterki mialy niezdiagnozowana (i nieleczona) schizofrenie a do tego byly histeryczkami. To bylo strasznie meczace. Tym razem autorka zrobila odwrotnie. W „Na wyspie marzen“ mamy bohaterke, ktora po wypadku zapada na calosciowa amnezje. Mialaby wiec prawo zachowywac sie dziwnie, albo histerycznie, moglaby odczuwac niepokoj, nawet miec ataki paniki. A tymczasem nic z tych rzeczy, przez caly czas pozostaje absolutnie zrownowazona. Dla mnie oczywiscie to lepiej, nie bede z tego powodu plakac. W kazdym razie autorka pozostala sobie wierna i dalej porusza sie wylacznie w kregu chorob psychicznych.
    Z kolei mescy bohaterowie tych dwoch poprzednich ksiazeczek autorki byli debilami, ktorzy w prawdziwym swiecie nie mieliby szansy samodzielnego przezycia. W „Na wyspie marzen“ mamy do czynienia z bardzo madrym i nieslychanie rozwaznym facetem. Az do przesady rozwaznym. W prawdziwym zyciu podobne postepowanie u mezczyzn raczej nie byloby mozliwe, ale o to tez plakac nie bede. Mnie sie jego zachowanie podobalo.

    Talos naprzemian albo chcial, zeby Eve odzyskala pamiec, albo wlasnie, zeby nie odzyskiwala. Poniewaz tylko krowa na miedzy nie zmienia zdania, to mi jego zmieniajace sie poglady i motywy postepowania pasowaly. To wlasnie jest jedna z najwiekszych wad HQ SZ, ze jak glowny bohater uczepi sie jakiejs mysli, to wolami sie go od tego nie odciagnie. Tutaj bylo bez tych wad. A kazda mysl bohatera byla bardzo logicznie umotywowana. Do najdrobniejszego szczegoliku.

    W sumie od pierwszego zdania i od pierwszej strony ksiazeczka mi sie niezmiernie podobala. I uczucie zadowolenia nie opuscilo mnie ani na moment. Wszystko bylo perfekcyjne. Nie bede wymieniac zadnych elementow, bo kazdy byl swietny. A za logike, to bym tej ksiazeczce jakas nagrode dala. Moze Oscara? Albo Nobla? Logika w swej najczystszej postaci. Niespotykane!

    I tylko koncoweczka niepotrzebnie az taka dramatyczna. Na koncu autorke troche ponioslo. Ale trudno, tyle mozna jej wybaczyc przy tym genialnym caloksztalcie.

    Bardzo ze soba caly czas walczylam i w koncu przegralam z kretesem. Z wielkim bolem serca musze oglosic, ze ten harlequin to Perelka. Jennie Lucas miala byc dla mnie ta autorka, ktora nie umie niczego napisac bez robienia z wszystkiego dramatu i tragedii. Ktora przesadza pod kazdym wzgledem. Ktora pisze o chorych psychicznie histeryczkach i o idotach w nich zakochanych. Nie miala byc autorka Perelek. Nie spodziewalam sie, ze „Na wyspie marzen“ bedzie az takie dobre.

    „Witaj w Rio de Janeiro!“ bylo najgorszym Zielonym kwietnia, co bylo bardzo trudnym zadaniem, bo w kwietniu wydane byly tylko smieci. „Na wyspie marzen“ ma szanse okazac sie najlepszym SZ czerwca. Czego mu goraco zycze.

    Opinia na temat książki Na wyspie marzeń

  305. janka janka napisała:

    W wydaniach niemieckich „Slodki szantaz“ mial dokladnie ten sam blurb, jak „Noc nad oceanem“ Mirandy Lee. Te druga ksiazeczke czytalam, „Slodkiego szantazu“ niestety jeszcze nie. Nie moge wiec sama porownac, w jakim stopniu historie te sa jednakowe.
    Nie rzucily Wam sie w oczy jakies podobienstwa gdy czytalyscie te ksiazeczke?

    Opinia na temat książki Słodki szantaż, Miłość jak w filmie

  306. janka janka napisała:

    Wszystkie trzy czerwcowe Romanse ukazaly sie w Niemczech jako Swiatowe Zycie. Bardzo mnie to cieszy, bo ja lubie takie historie z pogranicza miedzy obiema tymi seriami wydawniczymi.

    A nowe okladki rzeczywiscie boskie. Mnie sie juz te stare podobaly. Nie sadzilam, ze ewolucja moze tu pojsc w jeszcze lepszym kierunku.

    Opinia na temat książki Podróż poślubna, Barwne życie

  307. janka janka napisała:

    Bardzo ladnie, Kasiek. Groch mozesz zuzyc na zupe. Tym razem nie przyda sie Tobie w innych celach.

    Opinia na temat książki Portret milionera

  308. janka janka napisała:

    Tropienie mini-serii to bardzo fajne hobby. A kazda wytropiona czesc jakiejs serii podnosi moje mniemanie o wlasnych zdolnosciach detektywistycznych. Jeszcze kilka i bede sie uwazac za geniusza.


    Zeby uprzedzic Kasiek, ktora moze zdradzic tytul pierwszej czesci tej mini serii, a potem zalowac, napisze, ze „Portret milionera“ jest trzecia i ostatnia czescia mini-serii Mirandy Lee o trzech przyjaciolach, playbojach z Sydney. Czesc pierwsza byla wydana w grudniu ubieglego roku i nie miala tytulu, a czesc druga pt. „Wymarzona willa“ ukazala sie w tym roku w marcu.

    Opinia na temat książki Portret milionera

  309. janka janka napisała:

    „Podroz do Francji“ w wersji niemieckiej przygotowalam sobie do przeczytania w najblizszych dniach. Ale zbieg okolicznosci!

    Opinia na temat książki Ulubieniec mediów, Podróż do Francji

  310. janka janka napisała:

    To bedzie Swiatowe Zycie Hot! Czyli mieszanka z Pokusa lub Goracym Romansem.

    Opinia na temat książki Ulubieniec mediów, Podróż do Francji

  311. janka janka napisała:

    Twoja prosba pozostanie marzeniem.

    Opinia na temat książki Portret milionera

  312. janka janka napisała:

    Nie wiem, nie czytalam.

    Na dokladke sie pomylilam, bo w czesci drugiej to nie on za godzine z nia zaplacil 10 tysiecy dolarow, tylko ona za niego, zeby z nim porozmawiac o waznej dla niej sprawie.

    Opinia na temat książki Książęca wybranka, Odmieniona żona

  313. janka janka napisała:

    „Zdrada, milosc i diamenty“ to szosta i jednoczesnie ostatnia czesc mini-serii o rodzinach Blackstone i Hammond.

    „Usmiech szczescia“ to druga czesc mini-serii o prezentach od dobroczyncow. W czesci trzeciej milioner David Halstrom chce zlikwidowac pensjonat graniczacy z jego luksusowym hotelem. Jednak na drodze do celu stanie mu Libby, chcaca pomoc swojej cioci.

    Opinia na temat książki Zdrada, miłość i diamenty, Uśmiech szczęścia

  314. janka janka napisała:

    „Odmieniona zona“ to szosta i ostatnia czesc mini-serii o Hudsonach.

    „Ksiazeca wybranka“ to pierwsza czesc mini-serii o krolestwie Castaldini. Wszystkie trzy czesci serii napisala Olivia Gates. W Niemczech mialy tytul 1000 pocalunkow dla korony.
    W czesci drugiej ksiaze Durante za jedna godzine z Gabrielle na aukcji zaplacil 10 tysiecy dolarow. A pozniej zaproponowal jej dwa miliony za cala noc.
    W czesci trzeciej Ferruccio, ktory ma zostac przyszlym krolem Castaldini, godzi sie na to, pod warunkiem, ze jego zona zostanie ksiezniczka Clarissa. Przed osmiu laty chcial ja zaprosic na randke, ale wtedy mu odmowila. Teraz on ma wladze i moze jej pokazac, gdzie raki zimuja.

    Opinia na temat książki Książęca wybranka, Odmieniona żona

  315. janka janka napisała:

    Greckie wesela to trzyczesciowa mini-seria. Kazda z tych czesci zostala napisana przez Maye Banks.
    W czesci drugiej 25-letnia Iza wyzna Theronowi Anetakisowi, ze chcialaby wyjsc juz za maz, a on, zamiast poprosic ja o reke, najpierw bedzie probowal znalezc jej innego meza.
    W czesci trzeciej Jewel spedzi noc z Periklesem, ktory oczywiscie okaze sie jej nowym szefem. On ja wyrzuci z pracy, a ona juz jest przy nadziei. No bo jakze by inaczej?

    Kasiek, przeczytaj jeszcze blurb Swiatowe Zycie 305. Koniecznie.

    Opinia na temat książki Powracające uczucie

  316. janka janka napisała:

    Wydaje mi sie, ze to nie zalezy od Redakcji, tylko rozkaz przychodzi z gory. „Slubny prezent“ ukazal sie w Niemczech tez jako Goracy Romans. Podejrzewam, ze ta domniemana gora ma klopot z ksiazeczkami, ktore przychodza do nich z Australii i Nowej Zelandii. Musza je dolozyc albo do amerykanskich Goracych Romansow, albo do europejskich Swiatowych Zyc. I czasem ich wybor jest nietrafiony.
    Szkoda, bo ja wtedy latwo moge przegapic te, ktore sa wydane jako czerwone, a moglyby byc zielone. Oczywiscie mam na mysli te warte przeczytania.
    Tym razem mialam szczescie. Tylko dzieki intuicji.

    Opinia na temat książki Ślubny prezent, Ponętna asystentka

  317. janka janka napisała:

    Ciesze sie, ze napisalas, ze sie pozytywnie wyroznia, bo mi sie tez tak wydawalo, ale nie bylam pewna. Juz tak dawno nie czytalam czerwonych, ze brak mi dobrego porownania.

    Jeszcze chcialam dodac, ze to bylo tematyka pasujace do Swiatowego Zycia. I nie bylo scen seksu tak opisanych, jak zwykle w Goracym Romansie. To znaczy wystepowaly, ale nie tak doslowne. Wedlug mnie to lepiej. Doslownosc zabija wyobraznie.

    Opinia na temat książki Ślubny prezent, Ponętna asystentka

  318. janka janka napisała:

    „Slubny prezent“ jest jedynym w tym miesiacu harlequinem Goracy Romans, ktory nie nalezy do zadnej mini-serii. W przyszlym miesiacu nie bedzie ani jednego samodzielnego. Wykorzystalam wiec ostatnia na razie szanse na unikniecie mini-serii i sobie to przeczytalam.

    Dla kogos, kto czyta duzo tych Goracych, jest to pewnie harlequin zwykly, czy przecietny. Dla mnie jednak byl cudowny.
    Historyjka sama w sobie jest dosc prosta. I bardzo typowa dla harlequinow. Jest bardzo zgrabnie i skladnie opisana. Bez wad. Bez dluzyzn, bez przesady, bez nudy.
    To, co mnie w niej zachwycilo, to byli bohaterowie. Oni sa tak cudownie zwyczajni, normalni i przecietni, ze wydawali mi sie wspaniali. A dialogi sa tak realistyczne i ludzkie, ze to wygladalo, jakby ktos filmowal jakas zywa pare ukryta kamera, a potem spisal ich wypowiedzi.

    Po przeczytaniu ostatnio Jennie Lucas „Witaj w Rio de Janeiro!“, w ktorej bohaterowie byli niezrownowazeni, a do tego cierpieli na histerie i schizofrenie, wszyscy zdrowi na umysle bohaterowie sa dla mnie wspaniali. Przy tym porownaniu bohaterowie „Slubnego prezentu“, ktorzy sa calkowicie zdrowi, stanowili dla mnie prawdziwa ulga

    Wlasciwie juz nie czytam czerwonych ksiazeczek, ale w tym wypadku zrobienie wyjatku bylo dla mnie bardzo budujace.

    Opinia na temat książki Ślubny prezent, Ponętna asystentka

  319. janka janka napisała:

    Nie znam tych mini-serii, do ktorych naleza powyzsze nowelki. Moge tylko dodac, ze oprocz „Romansu w Szampanii“ ukazal sie w Niemczech takze harlequin, ktorego bohaterami sa Rafe Alexander i Simone.
    Natomiast „Niedziela w Brisbane“ i „Trzy randki“ zostaly tam wydane, tak jak w Polsce, w roznych seriach wydawniczych. Mysle, ze to dlatego, ze jedna z nich jest Hot, a druga lagodna. Jedyna roznica jest, ze ukazaly sie w odwrotnej kolejnosci.

    Opinia na temat książki Romans w Szampanii, Niedziela w Brisbane

  320. janka janka napisała:

    Zapomnialam napisac, ze moge polecic te ksiazke nie tylko paniom, ale rowniez panom, gdyz czytalam ja na glos z moim mezczyzna i jemu tez sie podobalo.

    A najbardziej podobalo mu sie miejsce, w ktorym na wyspie dwie panie rozmawiaja o pieknym i niekoniecznie prawdziwym biuscie trzeciej pani. Rechotal.
    Nie jestem pewna, czy to dobrze.

    Opinia na temat książki Wyspa

  321. janka janka napisała:

    Ha ha! A nie mowilam, ze Susan Stephens to sie nadaje tylko do kopania rowow? Mowilam! Ale mnie nikt nie sluchal! No to macie! Same sobie zasluzylyscie na swoj los, jak sie nie chcecie sluchac starszych!

    „Na francuskim zamku“ bylo ostatnim jej utworem, na jaki dalam sie nabrac. To byl absolutny belkot. Od tamtej pory bojkotuje te pania w kazdym jezyku.

    Opinia na temat książki Pałac w Toskanii, Miłość na Krecie

  322. janka janka napisała:

    Kasiek, nie napisalas, czy przypadkiem jakies drobne zwierzatka nie ucierpialy w tej ksiazeczce.
    Jak sie czuje ten kret po wypelnieniu swojego zadania?

    Opinia na temat książki Pałac w Toskanii, Miłość na Krecie

  323. janka janka napisała:

    „Utalentowana aktorka“ to juz piata ksiazeczka o Hudsonach. Natomiast „Spelniony sen“ jest czescia pierwsza nowej mini-serii.

    Opinia na temat książki Utalentowana aktorka, Spełniony sen

  324. janka janka napisała:

    Ksiazka bardzo mi sie podobala. Nie bede sie rozpisywac o tresci, bo to juz Nefretete perfekcyjnie zrobila. Nadmienie tylko, ze watkow kryminalnych i sensacyjnych bylo kilka i fajnie sie ze soba przeplataly.

    W ksiazce bylo pare drobiazgow, ktore wydaly mi sie niedostatecznie umotywowane lub wyjasnione. Np. porwanie na koncu bylo bez sensu. Tylko sprawilo porywaczom klopot. Rozumiem, ze autorka potrzebowala jakiegos mocnego uderzenia na koncu, ale powinna wymyslic lepszy powod porwania. Nawet nie tyle lepszy, co jakikolwiek.

    Albo jestem gapa, albo to w ogole nie bylo w ksiazce napisane, ale nie mam pojecia, dlaczego zamordowano pare emerytow na ich jachcie. Od tego wlasnie zaczyna sie akcja. Molly Monoco wychodzi na poklad z koszykiem, w ktorym przygotowala jedzenie, aby nakarmic grupe mlodych osob. Zakladam, ze nie bylo wazne, kogo konkretnie, bo tego tez sie do konca nie dowiadujemy. Jej maz, Ted, uslyszal dziwny odglos z pokladu, wyszedl za zona, znalazl ja w rekach jakichs osob (czyli mordercow) i na ich szantaze odpowiedzial, ze nie moze im powiedziec, co znalazl. Wlasnie tego sie do konca nie dowiedzialam. Co on znalazl? I dlaczego nie mogl im tego powiedziec, zeby uratowac zone?

    Opinia na temat książki Wyspa

  325. janka janka napisała:

    Nie zgadlas, Krysiu, ja pamietalam, ze to harlequin. Przez caluski czas czytania.
    I calkowicie sie pomylilas, bo ja wlasnie stosuje dla harlequinow inna skale ocen, niz dla powiesci.
    Wedlug mojej skali powyzszy harlequin jest nie do przyjecia. Autorka przesadzila pod wieloma wzgledami, ale to juz wyzej wymienilam, nie bede sie powtarzac.

    A poza tym Nagrode Nobla mozna dostac nawet za wiersz, wiec nic nie stoi na przeszkodzie, zeby dostala ja tez nowelka. Wystarczy chciec.

    Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!

  326. janka janka napisała:

    Jako ze do trzech razy sztuka, to odezwe sie jeszcze raz.

    „Slub z szefem“ to opowiesc cudowna, i swietnie napisana.
    Koncowka jest bardzo emocjonalna. A do tego piekna i bardzo romantyczna. Sama Julia James nie napisalaby lepszej.
    Tak pechowo sie zlozylo, ze czytalam to przez dwa dni na raty, ale warto bylo dotrzec do tego slicznego zakonczenia. Teraz mi zal, ze juz nic dalej nie ma.

    I zdradze, ze bardzo dobrze sie konczy, co wcale nie jest oczywiste w romansach. Zwykle koniec jest tylko pozornie szczesliwy. W przypadku „Slubu z szefem“ mamy prawdziwy happy end.

    Opinia na temat książki Ślub z szefem, Australijski milioner

  327. janka janka napisała:

    Znalazlam opis „Nagrody pocieszenia“ w internecie i juz przypomnialam sobie, co to byla za ksiazeczka. Calkiem fajnie i uroczo napisana. Bogaty facet, duzo starszy od zakompleksionej bohaterki, probuje przekonac ja, ze do siebie pasuja. Ze kocha ja, a nie jakas dawna narzeczona i ze wedlug niego, ona jest sliczna.
    Pewne emocje tam byly, wynikajace glownie z niedomowien i braku zrozumienia sie glownych bohaterow. I kilka bardzo fajnych scen. Np ciagle przylapywali sie w ramionach kogos innego, a bohaterka kilka razy dala bohaterowi po glowie jakimis przedmiotami.
    Mile, ale wedlug mnie niedoskonale, bo za delikatne. Brak mi tam bylo jakiegos trzesienia ziemi. Takie opowiesci, typowe HQ Romans, ktore pokazuja poczatek znajomosci, rozwoj uczucia i droge do wyznania sobie milosci, to nie jest do konca moj swiat. Nawet gdy sa smieszne. Wole te, gdzie jakas zolza wciska sie pomiedzy bohaterow, albo jakies inne zrzadzenia losu staja im na drodze do szczescia. Dlatego kocham HQ Swiatowe Zycie, bo tam czesciej mozna cos takiego spotkac.
    Teoretycznie, bo np. tym razem Romans wygral. „Nagroda pocieszenia“ byla lepsza niz „W sloncu Toskanii“.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  328. janka janka napisała:

    Tak to juz jest z praca przy tasmie, ze meczy.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  329. janka janka napisała:

    Alez oczywiscie, masz Krysiu swieta racje.
    Gdziezbym smiala sie teraz o niej wypowiadac!

    Gdy sie o niej pierwszy raz wypowiadalam, to bylam swiezo po czytaniu i jeszcze pamietalam.
    Natomiast teraz, po ponad miesiacu, juz niczego nie pamietam, tylko to, ze byla do D.

    Opinia na temat książki Amerykanka na Sycylii

  330. janka janka napisała:

    Jakies fatum nade mna wisi i nad ta ksiazeczka. Rano zaczelam ja czytac od nowa i znowu musialam przerwac. I to wczesniej, niz ostatnio!

    Blurb duzo poprzekrecal.
    Katie nie byla odporna na zaloty szefa, przeciwnie, miala z nim romans. Gdy myslala, ze zaszla w ciaze, zrobila test ciazowy. Gdy okazalo sie, ze jest negatywny, uznala to za przestroge i zakonczyla romans i wspolprace.
    Po krotkiej przerwie podjela prace w nowej firmie, dokladnie na stanowisku, ktore wczesniej tamten szef jej proponowal, a ona wtedy odmowila. Oczywiscie bylo to dla niej niespodzianka.

    W kazdym razie Katie jest geniuszem ekonomii. W nowej firmie wystarczyla jej godzina czy dwie, zeby uzyskac pelny obraz pracy firmy oraz opracowac doskonaly plan polepszenia wynikow.
    Gdyby tak zatrudniac Katie na dwie godziny po kolei we wszystkich firmach na swiecie, to cala Ziemia bylaby kraina mlekiem i miodem plynaca. Kazdy by sie tak wzbogacil, ze trzeba by bylo czesc ludnosci przeniesc na Marsa i Wenus. Wowczas zatrudnilibysmy Katie, zeby w godzine opracowala plan uzdatnienia tych planet do uzytku.

    Wydaje mi sie, ze zaraz sie okaze, ze ona jednak jest w tej ciazy, tylko tamten test byl za szybko zrobiony. No ale to tylko takie domysly. Musze je dopiero sprawdzic. Na razie utknelam, jak ona pierwszego dnia pracy leci z szefem do Nowego Jorku. Ma mdlosci!

    Opinia na temat książki Ślub z szefem, Australijski milioner

  331. janka janka napisała:

    Ale mi, Milko, narobilas wielkiego apetytu. Na nieszczescie bede musiala jeszcze troche poczekac, zanim dostane te ksiazeczke. Az mnie skreca z niecierpliwosci.

    Opinia na temat książki Nieujarzmiony

  332. janka janka napisała:

    W zasadzie to mamy jednakowe zdanie na jej temat. Napisalas, ze ksiazka moze nie najlepsza itd.
    Ja tez tak uwazam.

    Opinia na temat książki Amerykanka na Sycylii

  333. janka janka napisała:

    Niestety nie moge bronic swojego zdania. Ksiazeczki po prostu juz nie pamietam. Ani troche. Widocznie dla mnie nie bylo w niej nic godnego zapamietania.

    Opinia na temat książki Amerykanka na Sycylii

  334. janka janka napisała:

    Dwa i pol roku temu, jak zaczynalam czytac harlequiny, to „Nagroda pocieszenia“ byla jednym z pierwszych, jakie przeczytalam. Pierwszym byl Jennifer Crusie „Kazdy tylko nie ty“.
    Zaraz potem zaczelam kupowac nowe harlequiny na biezaco.

    Nie wpadlam od razu na to, zeby wystawiac harlequinom oceny i niestety nie pamietam, czy „Nagroda pocieszenia“ podobala mi sie troche, czy bardzo. Musiala mi sie jednak podobac, bo na samym poczatku trafialam tylko na fajne.

    Po polsku jeszcze czytalam „Noc z milionerem“ i „Tajemniczy milioner“, obie bardzo slabe. Oraz w miare dobry „Towarzyski skandal“. Kupilam bardzo duzo ksiazeczek Catherine George wydanych po niemiecku, ale ich jeszcze wszystkich nie przeczytalam. Moze wsrod nich ukrywa sie jakas Perelka. Na razie zadnej nie znalazlam.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  335. janka janka napisała:

    Dziekuje!
    Wiedzialam, ze moge na Ciebie liczyc.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  336. janka janka napisała:

    Macie szczescie, ze nie dostalyscie tego ebooka, bo to jest najgorsza ksiazka na swiecie. By Wam tylko Swieta zepsula.

    Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!

  337. janka janka napisała:

    Czyz moze byc cos gorszego niz ksiazki Susan Stephens? Tak! Niestety moze. „Dziela“ Jennie Lucas. Nie do wiary, ale one naprawde sa jeszcze gorsze.
    Jesli ktos ma zamiar jeszcze przeczytac „Witaj w Rio de Janeiro!“, to ostrzegam, ze dalej na pewno zdradze, co bylo na koncu tego harlequina.

    Bohaterka nalezy do najgorszego typu kobiet na swiecie. Z wszystkiego robi dramat i tragedie.
    Tragedia! Musze powiedziec, mu ze jestem w ciazy!
    Tragedia! Musze zlozyc wypowiedzenie z pracy!
    Tragedia! Musze wyjsc za maz!
    Tragedia! Musze wziac wdech!
    Tragedia! Musze zrobic wydech!
    I dokladnie tak wyglada kazda jej mysl, kazde jej zdanie. Niczego nie potrafi zrobic bez szalejacych emocji. Kiedys od tych emocji cos jej peknie, moze nawet cala sie rozleci.
    Juz pierwsza rozmowa z szefem i jednoczesnie kochankiem, ojcem jej dziecka, jest po prostu pozbawiona sensu. Kazde wypowiedziane zdanie tak strasznie nie pasuje do poprzedniego wypowiedzianego przez nia sama lub przez jej szefa, ze najchetniej odeslalabym ja do lekarza po silne psychotropy.

    Cala ksiazka napisana jest na wzor serialu poludniowoamerykanskiego. Przypominam, ze ksiazeczka ma 150 stron, a autorka zmiescila tam 3 porwania oraz 2 zdrady przez najblizszych pracownikow. A wlasciwie trzy, bo niania tez nie byla duzo lepsza. Kilka bojek. Slub powiazany z ucieczka sprzed oltarza. Male dziecko, polsierota, ktore nie chce do tatusia, a jak porozmawia chwile z bohaterka, to zrobi sie mile i potulne. I cala mase innych bzdurnych sytuacji. Tragedia sciga sie tam z tragedia. Lacznie z mamusia tego wyzej wspomnianego dziecka, ktora, zeby je wyzywic, zostala prostytutka, a jeden z klientow zatlukl ja na smierc. Przypomne, ze nadal mowie o tych samych 150 stronach.

    Zeby zamknac drzwi za glownym bohaterem, to przylecialo od razu kilku ochroniarzy, ale, gdy sie bil z banda oprychow na ulicy, to zostal sam. Gdy odbijal zone z rak uzbrojonych porywaczy rowniez nagle znikneli ochroniarze.
    Autorka musi przy okazji z kazdej sprawy zrobic tragedie grecka.
    Jak ciaza, to od razu blizniacza. Jak porod, to koniecznie w aucie. Wszystko jest tak strasznie przesadzone, ze miejscami myslalam, ze zaraz zwymiotuje.

    Mam kilka rad do Pani Lucas.
    Po pierwsze, jesli ktos nauczyl sie alfabetu i zna pewna liczbe wyrazow, to wcale nie jest powiedziane, ze musi pracowac umyslowo. Moglaby Pani zajac sie pozyteczna praca fizyczna. Kopanie rowow zarezerwowane jest juz dla pani Stephens, ale Pani moze przeciez zasypywac, co tamta wykopie.
    Po drugie jesli juz korzysta Pani z chlubnego wzorca brazylijskich tasiemcow, to niech Pani do jednego harlequina wepchnie tyle akcji, co do jednego odcinka albo dwoch albo dziesieciu. Nie musi Pani od razu na 150 stronach zmiescic scenariusza do kilku tysiecy odcinkow.
    Po trzecie, nie powinna Pani narkotykow popijac alkoholem, bo to bardzo niezdrowe.

    Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!

  338. janka janka napisała:

    Przed ponad rokiem „Slub z szefem“ mial byc dla mnie lektura na niedzielny zimowy poranek. Przeczytalam jedna trzecia, a potem nie pozwolono mi dokonczyc. Zostalam wyciagnieta sila z lozka i zawleczona na brunch. Wyszlo tak, ze do dzis nie doczytalam. Szkoda, bo ten poczatek byl bardzo obiecujacy. Moze uda sie teraz za drugim podejsciem.
    Niczego juz nie pamietam, bede musiala zaczac od nowa.

    Opinia na temat książki Ślub z szefem, Australijski milioner

  339. janka janka napisała:

    Wstalam dzis z mocnym postanowieniem, ze sie dla Was poswiece i przeczytam te ksiazeczke, zanim ukaze sie w Polsce, zeby Was przed nia ostrzec, w razie, gdyby okazala sie paskudna. Wedlug moich planow, za moje poswiecenie mialam isc w przyszlosci do nieba.
    Niestety, okazalo sie, ze bede musiala mniej grzeszyc, bo ta ksiazeczka ani troche nie nadala sie na pokute. Autorka zrobila mi psikusa i napisala swietna opowiesc.

    Bohaterowie zakochali sie w sobie bardzo szybko, bardzo szybko tez pobrali, a potem przy pierwszym malym nieporozumieniu, bohaterka uciekla. Mlode to bylo i jeszcze glupie.
    Francesco najpierw szukal Alicji, o czym rodzina nawet jej nie powiedziala, a potem przestal szukac, bo ujal sie duma. Dopiero gdy sie spotkali po latach bohater postanowil ja odzyskac i tym razem nie dac jej uciec.

    Wszystko jest bardzo ladnie i zgrabnie napisane.
    Glowny bohater jest bardzo sensowny, mysli jak czlowiek, a nie jak typowy miliarder z SZ. Nigdzie sie nie spieszy, woli pomalu cos osiagnac, ale za to z lepszym skutkiem.
    Czyta sie z wielka przyjemnoscia. Sceny seksu sa bardzo ladnie wplecione w akcje (oczywiscie w polskim tlumaczeniu moze to wygladac inaczej). Zakonczenie jest bardzo romantyczne. Nie ma tam zadnych wielkich dramatow, wszystko jest mile i slodkie. Nawet zolza (czyli czarny charakter) byla taka malo jadowita.

    I tylko jedna jedyna drobnostka przeszkadzala mi przez calusienki czas. W niemieckim wydaniu, ktore czytalam, nigdzie nie bylo napisane, ile czasu minelo od ich slubu i rozstania. 5 lat? 15? Moze 25? Zeby lepiej wyobrazic sobie bohaterow, wolalabym wiedziec, w jakim sa teraz wieku. Dowiedzialam sie tego na 8 (!) stron przed koncem calej ksiazeczki.
    Mam nadzieje, ze w polskim wydaniu bedzie o tym wzmianka juz na poczatku. Chetnie dowiedzialabym sie tez w jakim wieku byl bohater, bo tego nadal nie wiem.
    I tu moja prosba, jesli ktos sie tego dowie, to niech mi tu napisze. Bo ja tego po polsku czytac juz nie bede. Ksiazeczka jest bardzo dobra, ale z tych, ktore sie czyta tylko raz. Perelka jednak nie jest.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  340. janka janka napisała:

    „Wycieczka na Manhattan“ bardzo fajnie i niekonwencjonalnie sie zaczyna, potem jest przez dlugi czas nadal tak samo dobra, az do momentu, gdy nagle wszystko sie zmienia i jest mniej fajnie. Pod koniec autorka, zamiast ciagnac dalej dobry temat, nagle probuje wprowadzac dodatkowe watki, ktore nie maja zadnego znaczenia dla akcji, ani ktorych w zaden sposob nie probuje wykorzystac w dramaturgii. Po prostu pusta wyliczanka nowych tematow, jakie moglaby poruszyc, niestety poswieca im raptem po dwa zdania. Albo nie miala pojecia, jak zakonczyc ksiazeczke, albo przeciwnie, napisala jeszcze bardzo duzo tekstu, w ktorym tymi innymi watkami lepiej sie zajela, ktory musial wpasc komus pod nozyczki i my tego juz nie zobaczymy.
    Oprocz tej powydziwianej koncowki, calosc byla bardzo fajna, napisana lekkim i dowcipnym jezykiem, utrzymana w dosc wspolczesnym stylu.

    Jeden z dwoch Swiatowe Zycie Duo miesiecznie jest utrzymany w nieco goretszej konwencji. Jak np. seria Goracy Romans albo Pokusa. Ja je nazywam Swiatowe Zycie Hot. W lutym to wlasnie ten Duo byl Hot.

    Opinia na temat książki Wycieczka na Manhattan, Rejs po miłość

  341. janka janka napisała:

    To nie bylo w Temptation, a w serii Intryga i Milosc. To byly te troche grubsze ksiazeczki.
    W lutym 2002 wydana byla ostatnia z tych o kocim detektywie Kumplu, p.t. „Przeszlosc nie umiera“.

    Opinia na temat książki Uciec przed złem

  342. janka janka napisała:

    Z tym ze „Wdowi grosz“ napisala Emma Goldrick, a nie Lucy Gordon. Tylko monogram sie zgadza. Glowna bohaterka byla dziewczyna o imieniu Lucy.

    Opinia na temat książki W lawinie uczuć, Odnaleziona rodzina

  343. janka janka napisała:

    Niestety, jednak nie okazala sie. Trudno.

    Moge tylko polecic do przeczytania osobom czytajacym w innych jezykach, bo naprawde warto.

    Czesc pierwsza tego cyklu jest fantastyczna ksiazka akcji. Akcja to jest slowo, ktore tam pasuje na kazdej stronie. Oprocz akcji sa jeszcze liczne zwroty akcji.
    Sa tez (pieknie wpasowane w akcje) sceny erotyczne, ale to tez akcja.
    No, po prostu, caly czas sie cos dzieje.

    Zabiore sie niedlugo za czesc trzecia i czwarta, bo juz mnie raczki swierzbia.

    Opinia na temat książki Piekło czy niebo?

  344. janka janka napisała:

    Mam wielka ochote na te ksiazeczke.

    „Ucieczka w mrok“ tej autorki miala doskonale opinie prawie od wszystkich. Mnie sie jeszcze nie udalo przeczytac, ciagle cos innego wpada mi w rece.
    Jest doskonala okazja, zebym teraz przeczytala obie na raz.

    Mam tylko jedno malutkie pytanko. Czy „Pozdrowienia z Rosji“ to oddzielna opowiesc, czy czesc jakiejs serii? Strzelam, ze oddzielna.
    Zauwazylyscie, ze wyraz „strzelam“ tak ladnie pasuje do okladki? No tak, napisalam, ze mam jedno pytanko, a wyszly mi dwa. Ale to drugie sie nie liczy.

    Opinia na temat książki Pozdrowienia z Rosji

  345. janka janka napisała:

    Skrzyzowanie misiaczka z twardzielem. To dobra krzyzowka.
    Kiedy trzeba mieTki, a kiedy musialby nas bronic przed zlem calego swiata, to sobie by tez poradzil.

    Opinia na temat książki Pozdrowienia z Rosji

  346. janka janka napisała:

    Numer na grzbiecie ksiazeczki. 300!
    Mamy okazje, zeby zawolac Hurra!
    Albo sie napic. To jest, chcialam powiedziec, wzniesc toast.

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  347. janka janka napisała:

    Chcialam to juz napisac przed rokiem. Tak sie z tym nosze i nosze.

    Czy wszyscy sa pewni, ze te blurby nie sa zamienione miejscami?
    Wydaje mi sie, ze Luiza i lord Devereaux byli u Heidi Rice, a nie u Anne Oliver.

    Opinia na temat książki Sławni i bogaci, Uparty arystokrata

  348. janka janka napisała:

    300!

    Opinia na temat książki W słońcu Toskanii

  349. janka janka napisała:

    A ja raczej nie jestem tu dobrej mysli.

    Mialam wielka nadzieje, ze „Wiosenna burza“ okaze sie pierwsza czescia mini-serii „FBI / Rescue“, ktorej druga czesc wydana byla pod tytulami „Niebezpieczna milosc“ oraz „Pieklo czy niebo“. Albo chociaz czescia trzecia lub czwarta tej serii. Niestety okazalo sie, ze moimi nadziejami to ja moge sobie najwyzej stanik wypchac.

    „Wiosenna burza“ to jedna z pierwszych ksiazeczek tej autorki, a ona na poczatku w ogole nie umiala pisac. To sa moje obawy. Nie fakty. Nie czytalam, wiec nie wiem, ale sie na zapas juz boje.
    Tytul oryginalu to „Tears of the Renegade“, ukazala sie w 1985 roku.

    Jesli Szanowna Redakcja takie dinozaury drukuje, to czemu nie Jacqueline Baird „Shattered Trust“? Tez stara, ale za to doskonala.

    Opinia na temat książki Wiosenna burza

  350. janka janka napisała:

    No dobrze, Dziewczynki, bardzo prosze o uwage. Albo nie, bardzo prosze o UWAGE!!!
    Bo to jest taki moment, ze naprawde oplaca sie Wam mnie posluchac.
    Ja nie jestem rozrzutna w przydzielaniu tytulu Moich Perelek. Moze sie wydawac, ze tak, ale przysiegam, ze nie. Najwyzej przy kryminalach, ale nie przy romansach.
    Dokladnie przy tej ksiazeczce nie mialam najmniejszych watpliwosci, ze na tytul Perelki zasluguje. Jest tak perfekcyjna, jak tylko moze byc.
    Emocje wywoluje przy czytaniu w takim stopniu, w jakim powinna.
    Bohaterowie sa doskonali. I wiedza, co robia.
    Dzieje sie to, co powinno i tak jak powinno.
    Jest bardzo zgrabnie napisana.
    Oczywiscie nie ma zadnych wad typowych dla wielu harlequinow, to znaczy nie ma tu ani belkotu, ani nudy, ani braku powiazania przyczynowo-skutkowego.
    No jasne, ze mozna mi zarzucic, ze poniewaz kocham te autorke, to jestem dla niej zbyt lagodna w ocenie. Ale to nieprawda. Ja ja oceniam bardzo ostro i wiele od niej wymagam.

    No wiec, dochodze do celu tej przydlugiej wypowiedzi: Po prostu przeczytajcie. Nie sadze, zebyscie byly nia rozczarowane. Jest bardzo dobra.
    Jako dowod, ze jest niezapomniana, chce dodac, ze czytalam ja ponad rok temu, a jeszcze ja pamietam.

    I pamietajcie! Jesli ktos po przeczytaniu napisze tu o niej jedno zle slowo, to bedzie mial ze mna do czynienia!

    Opinia na temat książki Podróż do Grecji

  351. janka janka napisała:

    Tak! Zgadlam! Wygladala obiecujaco i mnie nie zawiodla.
    Swietna. Prawdziwa Perelka.
    Z dobrym watkiem sensacyjnym.
    Z bardzo dobrym watkiem milosnym.
    Ze swietnymi glownymi bohaterami. I jest ich tu wiecej niz zwykle. To znaczy, wiecej niz para.
    Ten numer z delfinem byl przewidywalny. Reszta byla bardzo ciekawa i dobrze opisana.
    Zgadlam w idealnym momencie, kto byl tym „niegrzecznym“ bohaterem. W idealnym, to znaczy stosunkowo pozno, zeby nie zepsuc napiecia i radosci czytania, a stosunkowo wczesnie, zebym mogla byc z siebie dumna, ze rozwiazalam samodzielnie zagadke.
    A jeszcze wczesniej zgadlam, kto nie okaze sie tym zlym, chociaz pisarka dlugo probowala zrobic mnie w konia.

    I teraz pozostaje pytanie, w jakiej ksiazce znajde dalszy ciag tej historii, bo pewien watek nie zostal rozwiazany do konca. I to bardzo wazny watek.

    Opinia na temat książki Księżycowa zatoka

  352. janka janka napisała:

    Watek kryminalny byl swietny. Ladnie wpleciony w akcje. Fajnie trzymal w napieciu. Na koncu morderca okazal sie ktos, kogo nie podejrzewalam nawet przez sekunde (a w czasie czytania podejrzewalam wlasciwie wszystkich po kolei), czyli ogromny plus, za zaskoczenie.
    Dialogi byly tez doskonale.

    A jednak ksiazka nie zrobila na mnie az tak dobrego wrazenia, jak czesc druga, czyli „Ksiezycowa Zatoka“.
    Mimo tych wszystkich pozytywnych elementow cos mnie tam uwieralo.

    Watek milosny byl w zasadzie slaby. Glowni bohaterowie jakos tak sie pisarce zerwali ze smyczy i robili w sferze uczuc i zycia erotycznego to, co sami chcieli.
    Wszystkie inne watki tez byly raczej nie tak doskonale jak watek sensacyjny. Takie nadpoczete i nieskonsumowane do konca. Poruszonych bylo pietnascie tysiecy problemow, ale zadnemu z nich autorka nie poswiecila uwagi.
    Niewazne, bo to wszystko i tak przy czytaniu moglam lekko tolerowac.

    Tym, co mi naprawde caly czas przeszkadzalo byli bohaterowie, czyli paczka przyjaciol, w ktorej wlasciwie kazdy spal z kazdym (prawie). Kazdy z nich pojedynczo byl OK. Ale wszyscy razem jako grupa przyjaciol byli dla mnie jakas pomylka.

    Opinia na temat książki Zatoka huraganów

  353. janka janka napisała:

    To bedzie historyczna chwila. Po raz pierwszy swiat ujrza okladki ze zmienionym znakiem firmowym Wydawnictwa i nowym grzbietem.

    Opinia na temat książki Nieujarzmiony

  354. janka janka napisała:

    A mnie „Rejs po milosc“ zachwycil. Urocze, delikatne, mile. Troche w stylu HQ Romans. Przeczytalam z wielka przyjemnoscia.

    Opinia na temat książki Wycieczka na Manhattan, Rejs po miłość

  355. janka janka napisała:

    Jasne, Misia, masz wszelkie prawo napisac, kto byl winny. Najwazniejsze, ze Ty juz przeczytalas te ksiazke, a innym mozna zepsuc cala przyjemnosc czytania, domyslania sie, zgadywania. To ich problem, jesli przeczytaja Twoja wypowiedz przed doczytaniem ksiazki do konca.
    Domyslam sie, ze uwazasz sie za pepek swiata, ale nie Ty jedyna. Takich osob, ktore mysla tylko o wlasnej przyjemnosci, jest tu wiecej.

    Opinia na temat książki Dziwny przypadek

  356. janka janka napisała:

    Ta autorka napisala mini-serie o braciachAntonides. W czesci pierwszej, „Dom na Santorini“, Elias Antonides zakochuje sie w Tallie Savas. Jej brat, Theo Savas, jest bohaterem ksiazeczki „Tydzien na Santorini“. A brat Eliasa, Peter, jest bohaterem "Zony z Honolulu".
    Za kilka dni ukaze sie w Niemczech harlequin o ksiezniczce Adrianie i gwiezdzie z Hollywood, Demetriosie Savas.
    Tych Savasow u tej autorki jest dosc duzo. Wyglada tak, jakby sie ze soba przeplataly dwie mini-serie. Juz sie calkiem pogubilam.

    Opinia na temat książki Noce w Seattle

  357. janka janka napisała:

    Melduje, ze ja czytalam. Po niemiecku. W pazdzierniku 2009.

    Opinia na temat książki Ślub w Nowej Zelandii

  358. janka janka napisała:

    Ten kret to zly pomysl. Na krecie nie powinno sie uprawiac milosci, bo krety sa zwykle male i mozna z niego spasc.

    Opinia na temat książki Pałac w Toskanii, Miłość na Krecie

  359. janka janka napisała:

    Ta okladka jest przesliczna. Bardzo mi sie podoba dobor kolorow. Az czuje sie wiosne
    Jest tam bardzo duzo drobnych elementow ozdobnych: kwiaty na sukience, esyfloresy na bramie, kwiatki z przodu, liscie na gorze i nawet cegly w murze, a jednak nie ma zadnego przeladowania, te wszystkie elementy wspaniale ze soba harmonizuja.

    Opinia na temat książki Romans w Szampanii, Niedziela w Brisbane

  360. janka janka napisała:

    O!!! Sa zapowiedzi wydawnicze na czerwiec. Jak milo.

    Opinia na temat książki Wymarzona willa

  361. janka janka napisała:

    No to wracaj na ten groch i sie tam ladnie pomodl, zeby nam ja zechciano wydac.
    Trzy minuty.

    Sama bym sie pomodlila, ale na szczescie nie mam grochu.

    Opinia na temat książki Wymarzona willa

  362. janka janka napisała:

    Mam nadzieje, ze ja sie nigdy nie zapomne i nie uzyje tego tytulu, bo potem i mnie moze taka dotkliwa kara spotkac.

    A swoja droga, to dobrze, ze czesc druga jest lepsza niz pierwsza, bo juz pierwsza byla OK, czyli mozna sie czegos fajnego spodziewac.

    Ciekawe jaka bedzie czesc trzecia.

    Opinia na temat książki Wymarzona willa

  363. janka janka napisała:

    Oj, Kasiek, trzeba Cie pilnowac, jak dziecko. Zapomnialas, ze tamten tytul bojkotujemy!
    Za kare bedziesz musiala stac w kacie. Cale 2 minuty. Do kata marsz!

    Napisz, czy stalas.

    Opinia na temat książki Wymarzona willa

  364. janka janka napisała:

    Swietna ksiazeczka. Wrecz doskonale napisana. Fajnie sie czyta. Nie ma zadnych wad.

    Glowna bohaterka, w odroznieniu od bohaterki „Urlopu na Sycylii“ tej samej autorki, ktora czytalam kilka dni temu, jest madra. Ale nie tak po prostu madra, jak prawie kazdy, tylko tak rzetelnie madra, prawdziwa zyciowa madroscia.
    Glowny bohater jest typowy dla SZ, kombinuje jak szachista. Czyli mysli, ze jak zrobi A, to wtedy wydarzy sie B, a potem bedzie C. I gotowe.
    Jednak jego przewidywania ani razu sie nie sprawdzily, bo nasza myslaca bohaterka zamiast robic B, czy C, czy to, czego on po niej oczekiwal, robila to, co wydawalo jej sie dobre dla niej i jej syna, a, obiektywnie patrzac, bylo bardzo madre. Przynosilo tez najlepszy skutek. Jej szczerosc i inne piekne zalety bardzo mi sie podobaly.
    Bohatera tez polubilam, nie byl doopkiem.

    Opowiesc napisana jest bardzo delikatnie, jak te najlepsze z serii Romans. Nie mam tu na mysli tylko braku opisu scen seksu, ale caloksztalt. Jest milo i uroczo. Bardzo przyjemnie.

    Nie moge jej niestety wpisac na liste moich Perelek, bo zabraklo tam dramatyzmu. Nie bylo zadnej zolzy, ktora by wchodzila miedzy bohaterow, ani zadnych innych elementow, ktore podbarwilyby akcje.

    Opinia na temat książki Grecki milioner

  365. janka janka napisała:

    Tak, Kasiek, masz swieta racje. Mnie to sie tez bardzo podobalo, ze ona byla taka dzielna. Dopiero co czytalam „Urlop na Sycylii“ Sharon Kendrick i tam bohaterka nie byla do tego zdolna.

    Opinia na temat książki Z księciem w Paryżu

  366. janka janka napisała:

    Tez ostatnio przeczytalam kilka thrillerow, ale tych lekkich z watkiem romansowym. Jestem nimi zachwycona i chce wiecej.
    Przed zabraniem sie za „Z ksieciem w Paryzu“, skonczylam czytac pierwsza czesc mini-serii o Kellu Sabinie, ktora jest prawdziwa Perelka. Oraz „Plomienny rejs“. Dla odmiany siegnelam po zielonego HQ, ale jednak mi nie lezal. Nadal nastawiona jestem na sensacje i action.

    Opinia na temat książki Z księciem w Paryżu

  367. janka janka napisała:

    Nie daje mi spokoju ta powyzsza uwaga Chomusi o namietnosci i ociekaniu seksem.
    Nie zgadzam sie z nia ani troche.
    Zgadzam sie, ze tego seksu bylo bardzo duzo, ale nie, ze byl on jakos umotywowany i dobrze wpasowany w tresc. Brak mi tam bylo prawdziwej namietnosci.
    Bohaterowie rzucali sie na siebie przy kazdej okazji jak dwie ameby. Nie mogli od siebie oderwac wypustek. Jednak nie bylo to wierzytelne. W tekscie brak bylo czegos, co by ten seks poprzedzalo. U nich bylo tak, jakby mieli wlacznik. Klik! Teraz sie na siebie rzucamy. Bez sensu.

    P.S.
    Wiem, ze ameby w normalnych warunkach w przyrodzie nie maja ze soba seksu, ale zadne inne porownanie nie wydawalo mi sie adekwatne. Zajaczki maja mozg. Inne ssaki tez.

    Opinia na temat książki Urlop na Sycylii

  368. janka janka napisała:

    Da sie to przeczytac, ale w sumie nie wiem, po co.
    Historyjka sama w sobie typowa, jak wiekszosc SZ.
    Dialogi takie sobie przecietne.
    Bohaterowie tacy jacys bezbarwni.
    Wypadek na koncu niepotrzebny i niepotrzebnie az taki ciezki, skoro autorka nie wykorzystala tego dramatyzmu w zaden sposob, a nawet go nie umiala zbudowac.
    Wszystko takie bezmyslne. I puste.
    Ale jak juz powiedzialam wczesniej, przeczytac sie da. Wad w tej nowelce tez nie ma.
    Wprawdzie nie porwala mnie niczym, ale nie porzucilam jej w polowie, tylko doczytalam do konca. Zla nie byla, nudna tez raczej nie. Po prostu srednia.

    Akcja toczy sie w nieistniejacym kraju, ktory jest kopia Monako. Tak duzo elementow, zarowno geograficznych, jak i historycznych, a nawet przepisow prawnych, sie zgadza, ze na miejscu wladcow Monako podalabym autorke do sadu.

    Opinia na temat książki Z księciem w Paryżu

  369. janka janka napisała:

    Masz racje, Crissy, bohaterka niczego soba nie przedstawiala. Dmuchana lalka ma wiecej charakteru i zainteresowan.
    Bohater mogl sie w niej zakochac, bo byl niezmiernie glupi. Takiej glupoty, jaka on soba przedstawial, w prawdziwym zyciu nie mozna spotkac. Z wrodzonym brakiem mozgu mozna zyc kilka dni, a nie wiele lat. To jest najciezsze inwalidztwo, jakie moze sie komus przytrafic, ale wcale mu nie wspolczuje.
    Rzadko sie zdarza, zebym nie mogla polubic bohaterow, ale tym razem nie dali mi zadnej szansy.
    Szkoda, bo cala reszta w tej ksiazeczce byla atrakcyjna. Sploty akcji dawaly potencjal na stworzenie fajnej nowelki. Niestety nie wyszlo.
    W sumie mamy tu do czynienia z egoistka, ktora non stop mysli tylko o swoich uczuciach i o uczuciach innych w stosunku do siebie. Oraz z facetem, ktory nie rozpoznaje uczuc, nawet, gdy sie z nimi zderzy. Koszmar.
    Do decyzji podejmowynych przez bohaterke nawet nie bede sie odnosic, bo jej logika jest przerazajaca.


    I jeszcze uwaga do Emmy, gdziekolwiek ona jest:
    Twoj maz wkurzyl sie na ciebie nie dlatego, ze bylas bezplodna, ale dlatego, ze mu o tym nie powiedzialas. A to ogromna roznica. Gdy sie meza oklamuje w takiej sprawie, to nie tylko podwaza sie jego zaufanie do siebie, ale rowniez daje sygnal, ze sie jemu nie ufa. Po drugie, to, ze w nerwach powiedzial ze masz sie wyniesc z domu, wcale nie znaczy, ze cie z tego domu na zawsze wyrzuca, to tylko znaczy, ze takie slowa przyszly mu na mysl w gniewie. A to oznacza, ze trzeba popracowac nad pogodzeniem sie, a nie od razu uciekac. I to wlasnie ty bylas winna calej tej klotni, powinnas wiec pierwsza wyciagnac reke do zgody, zamiast ujmowac sie falszywa duma.

    Opinia na temat książki Urlop na Sycylii

  370. janka janka napisała:

    Zauwazylam, ze czesto jeden z dwoch Swiatowe Zycie Duo jest utrzymany w stylu Goracego Romansu. W tym miesiacu to wlasnie ten Duo bedzie tym ostrzejszym.

    Opinia na temat książki Romans w Szampanii, Niedziela w Brisbane

  371. janka janka napisała:

    Te zaskakujace okolicznosci to tylko ciaza.
    Gdy dwoje doroslych ludzi wykonuje razem wiadome czynnosci, to nie powinni byc potem az tak zaskoczeni.
    Glowni bohaterowie widocznie mysla, ze dzieci znajduje sie w kapuscie lub przynosi je bocian.

    A tak serio, to „Amerykanka na Sycylii“ nie jest zbyt udana opowiescia. Dialogi sa nudne i o niczym. Bohaterowie robia z igly widly, czyli czepiaja sie drobiazgow. Ich postepowanie nie jest zbyt dobrze umotywowane. Po odkryciu ciazy powinni sie po prostu pobrac, a nie tyle przeciagac, zanim sie dogadaja. Gdyby slub byl na stronie nr 50, to dalsze 100 stron mogloby byc puste, co nam oszczedziloby duzo czasu.
    Lucy Monroe napisala po prostu kopie wiersza o zurawiu i czapli. Oryginal byl lepszy.

    Opinia na temat książki Amerykanka na Sycylii

  372. janka janka napisała:

    Dokladnie te sama okladke mial juz „Brazylijski biznesmen“ Abby Green, SZ123, wrzesien 2008.

    Opinia na temat książki Witaj w Rio de Janeiro!

  373. janka janka napisała:

    A ja nie wiem, a bardzo bym chciala wiedziec.
    Gdzie mozna to znalezc?

    Opinia na temat książki Uciec przed złem

  374. janka janka napisała:

    „Pieklo czy niebo?“ jest druga czescia cykl. Czesc pierwsza nie byla dotad wydana w Polsce, a szkoda, bo jest jeszcze lepsza niz druga. Mam ogromna nadzieje, ze zapowiadana „Wiosenna burza“ okaze sie wlasnie ta brakujaca czescia pierwsza.
    Aby do maja…

    Opinia na temat książki Piekło czy niebo?

  375. janka janka napisała:

    Autorki z Nowej Zelandii jakos nie bardzo mi leza. A juz szczegolnie, gdy probuja nasladowac Amerykanki. Wole juz, gdy staraja sie stworzyc cos na ksztalt tworczosci Angielek.
    „Magiczna godzina“ jest wlasnie takim znosnym dla mnie harlequinem. Moglaby ukazac sie w zielonych okladkach. Ma kilka zalet: dosc dobrze sie czyta, jest napisana bez bledow, wszystko jest tam calkiem logiczne. Bohaterowie wiedza, co robia i po co, a jesli juz cos robia, to robia to konsekwentnie. Ma tez wady: autorka przesadzila troche z iloscia poruszonych watkow i problemow. Zamiast skupic sie na jednej sprawie i opisac ja doglebnie, liznela kilka, zapominajac, ze to tylko nowelka i nie zdazy zaglebic sie we wszystko. Zwlaszcza, ze na te nowe watki rzucila sie dopiero pod koniec ksiazeczki. Duzo autorek tak pisze, ale to nie znaczy, ze warto z nich brac przyklad.
    W mojej skali ocen harlequinow dostala jeden na trzy mozliwe punkty, czyli jak na Goracy Romans, to wrecz swietnie, bo one zwykle maja u mnie zero.

    Opinia na temat książki Magiczna godzina, Zbyt krótki miesiąc

  376. janka janka napisała:

    No to Ci gratuluje.
    Ja niestety potrzebuje wiecej bodzcow do szczescia.

    Opinia na temat książki Biznesmen z Paryża

  377. janka janka napisała:

    A ja wlasnie skonczylam czytac „Mr Perfect“ i juz nic mnie nie zdziwi.

    Na szczescie to bejbi w sukieneczce na pewno jest dziewczynka. To widac po slicznych oczkach i usteczkach.

    Opinia na temat książki Królewski potomek

  378. janka janka napisała:

    Chomusia, co Ty wyprawiasz? Zdradzasz zakonczenie? Dlaczego psujesz innym radosc dowiedzenia sie samemu, o co chodzilo?
    I jeszcze potem polecasz do przeczytania? Po co? Juz przeciez zepsulas to, co mozna bylo zepsuc.
    Sedzia powinien dac Ci zolta kartke za gre na spalonym.

    Opinia na temat książki Weekend w Sydney

  379. janka janka napisała:

    Mam ogromna nadzieje, ze Kim Lawrence jest jeszcze mloda. Fajnie byloby, gdyby jeszcze duzo nowelek mogla napisac. A to dlatego, ze jesli bedzie duzo cwiczyc, to kiedys wreszcie uda jej sie trafic w dziesiatke. Ma duzo pomyslow, tylko z ich realizacja jakos jej dotad nie wychodzi.

    „Noc w Szkocji“ jest na najlepszej drodze do celu. Bohaterowie sa sympatyczni, splot wydarzen atrakcyjny dla czytelnika, wlasciwie wszystko jest dobre. Czyta sie calkiem przyjemnie. I brak tu tylko jednego elementu, zeby bylo doskonale. Autorce nie udalo sie zbudowac napiecia, ktore by ciagle roslo i w punkcie kulminacyjnym zakonczylo wyladowaniem.

    Tak to sobie juz natura wymyslila, ze napiecie rosnie, potem nastepuje wyladowanie, a po nim ulga i wszelka szczesliwosc. Wystarczy przyjrzec sie burzy (ha ha, zrobilam Was w konia, kazdy pomyslal, ze pisze tu o seksie). Tak jest w tych lepszych harlequinach. I to jest dobry schemat, godny nasladowania.

    W „Nocy w Szkocji“ sytuacja wymyka sie autorce spod kontroli. Albo jednak nie jej. Mam wrazenie, ze Kim Lawrence nie ma szczescia do udanych przekladow i pomalu mysle, ze to nie tylko jej wina, ze te koncowki jej ksiazek sa takie slabe ( a czasem nawet bardzo zle).

    Opinia na temat książki Władca wyspy, Noc w Szkocji

  380. janka janka napisała:

    Bohaterka „Nocy w rezydencji“ nazywala sie inaczej, chyba Craig, czy jakos tak.

    Opinia na temat książki Władca wyspy, Noc w Szkocji

  381. janka janka napisała:

    Robyn Donald miala jakas stara mini-serie dziejaca sie w tajemniczej Illyrii. Niedawno dodawala nowe czesci do tej serii (o Giselle i Romanie Magnati, o ksieciu Nico i Ledzie Foster itd.)
    Znam nowelke, w ktorej bohaterem jest nastepca tronu z Illyrii, ksiaze Michael Considine. W Polsce wydana byla np. „Zakochana ksiezniczka“, ktorej akcja tez dziala sie w Illyrii.
    Nie mam natomiast pojecia o jakich siostrach Considine piszesz, Krysiu. Czy moglabys dodac wiecej informacji. Najlepiej o calej mini-serii, bo bardzo sie juz pogubilam.

    Opinia na temat książki Władca wyspy, Noc w Szkocji

  382. janka janka napisała:

    Szkoda, ze nie znamy angielskiego tytulu.
    Wsrod angielskich i niemieckich tytulow ksiazek L. Howard, ktore znam, szukalam jakiegos, ktory by pasowal do „Wiosennej burzy“, ale nic mi nie odpowiadalo.
    Skoro w Gwiazdach Romansu ukazuja sie tylko nowe wydania, to tez jestem dobrej mysli.
    Na pewno kupie, polubilam te pisarke i zbieram gorliwie jej ksiazki.

    A wczesniej jeszcze bede miala inna okazje do poszerzenia zbiorow. Za dwa tygodnie ukaze sie wznowienie „Dosc juz lez“, niestety w innym wydawnictwie.

    Opinia na temat książki Piekło czy niebo?

  383. janka janka napisała:

    Albo stara, tylko z nowym tytulem.

    A mnie sie podobal „Aniol smierci“. Nie chcialam lubic tej pisarki, bylam do niej bez powodu uprzedzona i gdy zaczynalam czytac „Aniola smierci“, to sie bardzo ucieszylam, ze tam glownymi bohaterami sa platny morderca i dziwka. Ucieszylam sie dlatego, ze pomyslalam, ze nie polubie tych bohaterow. I na poczatku ich naprawde nie lubilam, ale w trakcie czytania, nie tylko polubilam, ale wrecz pokochalam oboje i zal mi bylo sie z ksiazka rozstawac.

    Opinia na temat książki Piekło czy niebo?

  384. janka janka napisała:

    Za pozno. Juz sama to przeczytalam. Bylo doskonale. Tak calkiem perfekcyjnie doskonale. Druga czesc byla odrobinke gorsza, ale tez OK.
    I wiem na 100 procent, ze nie moglabym mu tego czytac, bo on by nie wytrzymal. W miejscach, gdzie Blair robi z siebie idiotke, moj skarb stracilby nerwy.

    Opinia na temat książki Piekło czy niebo?

  385. janka janka napisała:

    Kolejne marzenie wlasnie mi sie spelnilo. Namowilam wreszcie mojego mezczyzne, zeby zgodzil sie sluchac ksiazki czytanej przeze mnie na glos. „Pieklo czy niebo“ poszlo na pierwszy ogien. To nie jest rodzaj literatury, po ktora on dobrowolnie by siegnal, dlatego caly czas czytalam z obawa, ze nagle przerwie mi frajde. Jednak nie, wytrzymal do konca, a co wiecej, bardzo mu sie podobalo. Mnie tez. Nawet bardzo, bardzo. Z czystym sumieniem moge wiec polecic te ksiazke zarowno kobietom, jak i mezczyznom.

    Idac za ciosem czytam mu teraz „Plomienny rejs“, ale to zaczelo sie nudno i sama nie wiem, czy przebrne przez te durne rozwazania na temat pieniedzy, dopoki nie zacznie sie jakas akcja.

    Opinia na temat książki Piekło czy niebo?

  386. janka janka napisała:

    Liz Fielding.
    Producentka Prawdziwych Perelek.
    Takich, ktorych nie mozna zapomniec.
    Nazwisko stalo sie czyms w rodzaju marki i znaku firmowego dla genialnych HQ Romans, do ktorych ciagle mozna wracac.
    Moja lista Perelek juz peka w szwach przez te autorke.

    „Dwie drogi“ listy moich Perelek nie powiekszyla, gdyz niczym wyjatkowym mnie nie porwala. Co wcale nie znaczy, ze jest zla. Zabraklo jej tylko odrobinke, zebym mogla doliczyc ja do tych najlepszych.
    Z cala pewnoscia jest to opowiesc doskonala, absolutnie pozbawiona wad, napisana perfekcyjnie i bezblednie.
    „Dwie drogi“ jest fantastycznym harlequinem na jeden raz. Mozna spedzic z nim doskonale czas, a potem wyrzucic lub tylko odlozyc na bok i wiecej do niego nie wracac.

    Czy genialna, czy tez tylko poprawna, kazda nowelka Liz Fielding trzyma tak wysoki poziom, ze niewiele dziel innych autorek potrafi im dorownac.


    Jedyny blad, jaki zauwazylam, to odgryziona koncowka zdania. Na stronie 169 jest zdanie: „Przespij sie – rzekla lagodnie przyjaciolka, wreczajac jej lekarstwa, ktore lekarz.“ Pewnie mialo byc, ze jej ten lekarz te lekarstwa zapisal, ale tego dowiadujemy sie juz na stronie 166, mozna wiec bylo skonczyc to zdanie o dwa wyrazy wczesniej. A za to na koncu zostawic troche wiecej wyznawania milosci przez bohaterow.

    Opinia na temat książki Narzeczona szefa, Dwie drogi

  387. janka janka napisała:

    „Czarna loteria“ niestety nie dorownala atrakcyjnoscia genialnej opowiesci „Sen o milosci“ czyli „Z zimna krwia“.
    Watek kryminalny byl rownie swietny, watek milosny takze, glowni bohaterowie mnie zauroczyli, ksiazka trzymala w prawdziwym napieciu, a jednak czegos mi w niej zabraklo. W polowie ksiazki zrozumialam, jakimi przeslankami kieruje sie morderca, a chwile pozniej odgadlam tez, kto nim sie okaze.
    Przeczytalam juz tysiace kryminalow i zawsze koniec mnie zaskakiwal. Tym razem spelnilo sie moje wielkie marzenie i wreszcie zgadlam, kto jest morderca. Jednak okazalo sie przy tym, ze taki fakt psuje radosc czytania. A „Czarna loteria“ stala sie dla mnie przez to kryminalem gorszej kategorii. Przewidywalnym, a wiec jednoczesnie niedoskonalym.
    Zycze wiec wszystkim, zeby nie zgadli tak szybko, o co tam chodzi i dali sie zaskoczyc rozwiazaniem.

    A tak na marginesie: Lepszym tytulem bylaby „Czarna lista“, a nie „Czarna loteria“, gdyz zadnego przypadkowego losowania ofiar, jak w przypadku loterii, tam nie bylo.

    Opinia na temat książki Bez skrupułów

  388. janka janka napisała:

    Jednak nie wytrzymalam i obdzwonilam znajome antykwariaty…
    Akcja trzyma czytelnika caly czas w napieciu. Czyta sie fantastycznie.
    Jedyna wada byla dla mnie koncowka. Za slaba. Bardzo przewidywalna. Taka rozmyta. Troche to wygladalo, jakby autorka pod koniec wpadla za bardzo w nastroj romantyczny. Szkoda, mogla bardziej skupic sie na watku kryminalnym. Opowiesc zawierala wielki potencjal na spektakularny final. Niestety go zabraklo. Koncowka byla typowa dla najzwyklejszego i najbardziej przecietnego harlequinka. Ale, jak juz napisalam wczesniej, tylko koncowka. Wieksza czesc ksiazki jest doskonala i calosc warta przeczytania.

    Opinia na temat książki Dziwny przypadek

  389. janka janka napisała:

    Ksiazeczka zostala wydana juz dawno, a ja siegnelam po nia dopiero po przeczytaniu opinii Mary-Alice. I zgadzam sie z kazdym jej slowem. Dla mnie to tez jeden z lepszych harlequinow, ktore czytalam. Prawdziwa Perelka. Nie tylko bez wad, ale dodatkowo z wieloma zaletami. Czyta sie cudownie, z wielka przyjemnoscia. Bardzo dziekuje za polecenie tej ksiazeczki do przeczytania.

    Opinia na temat książki Bogaty Grek

  390. janka janka napisała:

    Pomylilam serie Kolekcja i Bestseller. Duzo egzemplarzy serii Bestseller jest w tej ksiegarni, a nie serii Kolekcja.
    Jednak musze czekac.
    W serii Kolekcja bylo wydanych kilka ksiazek z watkiem kryminalnym, ktorymi bylam zachwycona. Wierze, ze ta dorowna tym najlepszym.

    Opinia na temat książki Dziwny przypadek

  391. janka janka napisała:

    Oczywiscie, Kasiek, tego na pewno nie przegapie.
    A do 25 marca tak daleko…
    Zamierzam pojechac w przyszlym tygodniu do pewnej ksiegarni, w ktorej lezy jeszcze bardzo duzo ksiazek z serii Kolekcja. Moze znajde to wczesniejsze wydanie. Chociaz, z drugiej strony, podoba mi sie ta nowa okladka i chyba warto na nia zaczekac.

    Opinia na temat książki Dziwny przypadek

  392. janka janka napisała:

    „Bratnie dusze“ jest troche starsza nowelka, pochodzi chyba z roku 2005. W Niemczech wydano ja juz drugi raz, ale w Polsce chyba jedank jej jeszcze nie bylo. A przynajmniej ja jej nigdzie nie znalazlam.

    Opinia na temat książki Bratnie dusze, Dziedzic francuskiej fortuny

  393. janka janka napisała:

    „Zbyt krotki miesiac“ jest trzecia czescia mini-serii o rodzinach Blackstone i Hammond.

    Opinia na temat książki Magiczna godzina, Zbyt krótki miesiąc

  394. janka janka napisała:

    Przed rokiem ta mini-seria ukazala sie w Niemczech. Niestety nie przeczytalam jej jeszcze, wiec nie moge sie wypowiadac o jej atrakcyjnosci, Moge natomiast pochwalic blurby, ktore byly bardzo ciekawe.
    Mini-seria sklada sie z trzech czesci, wszystkie tej samej autorki.
    W czesci drugiej Blair szukala pocieszenia po zdradzie narzeczonego (z jej najlepsza przyjaciolka) i wykorzystala w tym celu Draco Sandrellego. Wakacyjny romans wbrew jej oczekiwaniom ma ciag dalszy.
    W czesci trzeciej Adam w kasynie widzi wspaniala kobiete, ktora okazuje sie jego wlasna asystentka, Lainey. Postanawia dowiedziec sie wiecej o jej zyciu i zaprasza ja na weekendowa wycieczke na swoim jachcie.

    Opinia na temat książki Korzystne małżeństwo

  395. janka janka napisała:

    Wedlug mnie, nie jest to pozycja warta przeczytania. Czytalam i tylko zmarnowalam swoj czas. Bylo nudne i niewarte wspominania.

    Opinia na temat książki Pościg za ukochaną

  396. janka janka napisała:

    Blurb jest rzeczywiscie zachwycajacy. Dokladnie jakby byl stworzony specjalnie dla mnie.
    Kolor okladki tez jest fajny.

    Opinia na temat książki Dziwny przypadek

  397. janka janka napisała:

    Pierwsza czescia tej mini-serii byla „Tajemnica diamentow“ Bronwyn Jameson, GRduo 913.

    Opinia na temat książki Gdy nadejdzie wiosna…, Wróć do mnie!

  398. janka janka napisała:

    Niestety, ja nie moge pomoc. Zainteresowalam sie harlequinami dopiero 2 i pol roku temu. W moim posiadaniu znajduje sie wprawdzie ogromna ilosc tych starszych, ale do dzis nie znalazlam czasu, zeby je poukladac, skatalogowac lub nawet porzadnie przejrzec.
    Moje wiadomosci o nich sa raczej skromne. Przyznam sie, ze dopiero pol roku temu odkrylam, ze niektore serie, np. Goracy Romans, Romans, czy Orchidea nie zaczely sie od numeru 1, tylko byly kontynuacja innych serii wydawniczych.

    Opinia na temat książki Wycieczka na Manhattan, Rejs po miłość

  399. janka janka napisała:

    Nie, to bylo inaczej. U Lucy Gordon byli bracia o nazwisku Rinucci, a jeden z dwoch blizniakow o tym nazwisku mial na imie Ruggiero. Zostal bohaterem ksiazeczki pod tytulem „Wloski kaprys“ (Romans 1001).

    Opinia na temat książki Wieczory w Toskanii

  400. janka janka napisała:

    A ja znowu zgrzeszylam. Polowe „Uzdrawiajacego spotkania“ wytrzymalam, dalej nie dalam rady pociagnac.
    Policjant jest bardzo sensowny, ale zajmuje sie nie tym, czym powinien. Jest tu bardziej ratownikiem medycznym. (Oczywiscie pisze o pierwszej polowie, bo dalej juz nie sprawdzalam.)
    Glowna bohaterka jest polamana psychicznie (fizycznie wlasciwie tez) i wokol tego watku zbudowana jest tresc ksiazeczki.
    Niestety to nie dla mnie i raczej nie bede juz eksperymentowac z Medicalami.

    Opinia na temat książki Uzdrawiające spotkanie, Iskra szczęścia

  401. janka janka napisała:

    Czytalam „Sen o milosci“. Dla mnie bylo to genialnie rozrywkowe. Pod kazdym wzgledem. Proporcje sensacji, romansu, seksu, zagadek i wszystkich pozostalych elementow sa tu idealnie wywazone.
    Sposrod ksiazek Tess Gerritsen, ktore czytalam, te lubie najbardziej. A detektyw Sam Navarro jest Mhhh. Czyli mniam. Czyli ciacho. Bym go wziela, gdyby byl prawdziwy.

    Tak samo mocno, jak „Sen o milosci“, lubie „Zlodzieja serc“. Nie umiem niestety znalezc czesci pierwszej do tego po polsku. Moze bedzie kiedys wydana. Powinna byc.

    Opinia na temat książki Bez skrupułów

  402. janka janka napisała:

    Cos jednak wiem o tej mini-serii. Wyglada na to, ze wszystkie czesci napisane sa przez te sama autorke. Kto szuka ten znajdzie. Znalazlam harlequina, ktory najprawdopodobniej nalezy do tej serii. Czytalam go poltora roku temu po niemiecku. Opowiada historie milosci Mychale`a, ktory jest mlodszym bratem tytulowego ksiecia z tej ksiazeczki.
    Opowiesc o Mychale dostala ode mnie zero punktow w skali do trzech. Niczego z niej nie pamietam. Najprawdopodobniej byla nudna.
    A „Pod opieka ksiecia“ tez nie jest zadna perelka.

    Opinia na temat książki Pod opieką księcia

  403. janka janka napisała:

    Nie, proby samobojstwa i tak nie bylo. Dziewczyna dostala po glowie od niedobrego czlowieka.

    Opinia na temat książki Pod opieką księcia

  404. janka janka napisała:

    Bardzo Was przepraszam za to, ze strasznie namieszalam.
    Pomylilam dwie ksiazeczki.
    W tej, o ktorej myslalam, byla mowa o Isabelli i ksieciu Maximilianie, a tu wystepuja Marisa Fleur i Nick Montenevada.
    Obie te ksiazeczki sa poczatkowymi czasciami 2 roznych mini-serii i w obu akcja zaczyna sie od ksiecia znajdujacego noca mokra dziewczyne w rzece. Obie maja nawet te sama autorke.
    Troche mi ta ciaza i swiezo zakonczona wojna nie pasowaly, ale ze ksiazeczki nie przeczytalam, to sadzilam, ze to moze jednak ta sama. Jednak nie.
    A zatem odwoluje wszystko, co wczesniej napisalam. Nie znam tej serii i nic o niej nie wiem.

    Opinia na temat książki Pod opieką księcia

  405. janka janka napisała:

    Ani „Noc w rezydencji“, ani „W zlotej klatce“ nie sa typowymi HQ Swiatowe Zycie. Ten pierwszy to bardziej Romans, ten drugi to raczej Pokusa.
    A te ich tytuly tak strasznie nie pasuja, bo chyba zostaly ze soba zamienione.
    „Noc w rezydencji“ rownie dobrze moglaby nazywac sie: „Kolo zlotej klatki“, a „W zlotej klatce“ np. „Noc w domku kolo rezydencji“.

    Zgadzam sie z kazdym slowem Kasiek o „W zlotej klatce“. Mnie tez sie bardzo podobalo.
    Jest to bardzo udana nowelka.
    Scena poczatkowa, czyli goly facet wylaniajacy sie z oceanu, to byl bardzo dobry pomysl. Niestety trwala za krotko. Zaczela sie i od razu skonczyla. Bardzo prosze Panie Autorki, zeby nastepnym razem taka scene rozpisaly na conajmniej 70 stron.
    A scena nauki latania (ale ta druga, w drodze powrotnej) jest doskonala. Nic tego nie przebije.

    Obie nowelki trzymaja jednakowy wysoki poziom i czytanie ich to dobra zabawa.

    Opinia na temat książki Noc w rezydencji, W złotej klatce

  406. janka janka napisała:

    Zgadzam sie z Kasiek, ze „Kolekcjoner sztuki“ moze sie okazac najlepszym harlequinem SZ w tym miesiacu. Wpisalam go na swoja prywatna liste Perelek.
    Przeczytalam to wczoraj drugi raz, bo nie moglam sie rozstac z bohaterami, i doszlam do wniosku, ze „bardzo fajny“ to jednak za skromne okreslenie. „Swietny“ pasuje lepiej.

    Opinia na temat książki Włoskie wakacje, Kolekcjoner sztuki

  407. janka janka napisała:

    Nie mam pojecia o co chodzi w tym tytule „Noc w rezydencji“.
    Wyraz „noc“ pasuje do tresci. Ale co z ta „rezydencja“?

    Opinia na temat książki Noc w rezydencji, W złotej klatce

  408. janka janka napisała:

    „Kolekcjoner sztuki“ jest bardzo fajnym harlequinem. Od poczatku do konca jest dobrze napisany, nie ma ani nudy ani strasznych bzdur. Duzo sie dzieje. Jest wiele emocji. Sporo dramatow spotyka bohaterow, ale wszystko jest ladnie wplecione w tresc, wiec nie ma sie wrazenia przesytu.
    Naprawde polecam. Warto przeczytac.

    Opinia na temat książki Włoskie wakacje, Kolekcjoner sztuki

  409. janka janka napisała:

    Nikt tu niczego nie napisal o wrazeniach po przeczytaniu ksiazeczki. Czyzbym ja byla jedyna, ktora to juz przeczytala? Jesli tak, to zalujcie, bo „Noc w rezydencji“ to bardzo przyjemna i urocza opowiesc.
    Jest troche w stylu Cary Colter, taka delikatna i lagodna, tylko ze historia milosci pary bohaterow jest bardziej wyidealizowana i przeslodzona.
    Zeby bylo jeszcze bardziej slodko, to autorka uszczesliwia nas zlota rybka, szczeniaczkami, dwutygodniowymi kociakami a nawet szczurkiem.
    Wiecej slodyczy juz by sie nie zmiescilo. Gdy bedzie oglaszany konkurs na najslodsza opowiesc, to „Noc w rezydencji“ bedzie miec wielkie szanse na wygrana.
    Powinna tez startowac w kategorii najbardziej infantylnie przedstawione sprawy finansowe firmy lub banku. Chociaz tu moze nie wygrac, bo jest bardzo duza konkurencja.

    Mnie sie podobalo, ale na pewno do niej juz nie wroce. To idealna ksiazeczka na jeden raz. Co w moim pojeciu tez jest zaleta. Nie wszystko moze byc tak dobre, zeby czytac to wielokrotnie, bo wowczas nie bedzie czasu na czytanie rzeczy nowych.

    P.S. Bohaterowie nie poznali sie w banku, tylko w sklepie zoologicznym.

    Opinia na temat książki Noc w rezydencji, W złotej klatce

  410. janka janka napisała:

    Nie zauwazylam od razu, ze Redakcja tego nie zaznaczyla, wiec dopisze, ze „Wroc do mnie“ Tessy Radley to druga czesc szesciotomowej mini-serii o rodzinach Blackstone i Hammond.

    Opinia na temat książki Gdy nadejdzie wiosna…, Wróć do mnie!

  411. janka janka napisała:

    Przeczytalam Lucy Monroe „Grecki magnat“ ponownie i znow mnie zachwycila.
    Jest tu jednak pewien element, ktory mi przeszkadza w osiagnieciu pelni szczescia.
    Zona Leiandrosa i maz Savannah gina razem w wypadku samochodowym. On spowodowal wypadek jadac po pijanemu. Zastanawia mnie, czy kobieta w czwartym miesiacu ciazy, ktora najprawdopodobniej byla trzezwa (tak podejrzewam, z powodu tej ciazy), wsiadlaby do auta z pijanym kierowca.
    W tresci wspomniany jest (wlasciwie tylko lizniety i niedokonczony) watek romansu obu tych osob, ktore razem zginely. I, co bardzo dziwne, to Savannah, ktora od trzech lat nie miala kontaktu z mezem, podejrzewa, ze mial ten romans, chociaz nie ma do tego zadnych przeslanek. Natomiast Leiandros, ktory zyl ze swoja zona, o nic takiego jej nie oskarzal. Oskarzeniami Savannah wcale sie nie zainteresowal, a kazdy inny grecki milioner z harlequinow od razu sprawdzalby, czy to bylo jego dziecko.
    Przez to my takze nie dowiadujemy sie, czy w koncu maz Savannah mial ten domniemany romans z zona swojego kuzyna, ani z kim ona byla w ciazy.

    Moze ktos czytal angielski oryginal i tam znalazl odpowiedzi na te pytania. Bardzo jestem ciekawa.

    Opinia na temat książki Małżeństwo po grecku

  412. janka janka napisała:

    Alez tak, Kasiek, masz swieta racje! „Grecki magnat“ jest rzeczywiscie fantastyczna nowelka. Nie skojarzylam od razu tytulu, dopiero po Twoim wpisie siegnelam po nia. I juz mi sie wszystko przypomnialo. Czytalam ja ponad 2 lata temu i do dzis nie zapomnialam tresci (tylko ten tytul mi wylecial z glowy). Jest swietna i wszystkim polecam.

    Przez pewien czas czytalam wszystko Lucy Monroe i Lucy Gordon, co tylko mi w rece wpadlo, a potem porownalam ze soba te dwie autorki. U Lucy Gordon bylo kilka swietnych, i kilka srednich. U Lucy Monroe jedna swietna i kilka bardzo zlych. „Grecki magnat“ to wlasnie ta jedyna swietna. A najgorszy byl „Misterny plan“. Jedno wielkie goo.

    Opinia na temat książki Małżeństwo po grecku

  413. janka janka napisała:

    Wprawdzie czytalam „Wroc do mnie!“ dwa lata temu, ale pamietam, ze zadnej bitwy o dziecko na szczescie tam nie bylo.
    To byla taka sobie opowiastka, nic ciekawego, glownie bylo nudno. W pamieci zostaly mi tylko pojedyncze sceny, niewarte wspominania.

    Dokladnie po tej ksiazeczce zrazilam sie do Goracych Romansow i przerzucilam swoje uczucia na Swiatowe Zycie.
    I wlasnie tez przy tej ksiazeczce wyrobilam sobie zdanie, ktore mam do dzis, ze autorki australijskie i nowozelandzkie probuja nasladowac swoje kolezanki z USA, ale na razie jeszcze nie moga im dorownac.

    Opinia na temat książki Gdy nadejdzie wiosna…, Wróć do mnie!

  414. janka janka napisała:

    Wlasnie sprawdzilam, ze ta autorka napisala tez „Marokanska tajemnice“ wydana calkiem niedawno i przeczytalam moj wlasny komentarz pod ta ksiazeczka. Przyznam, ze mnie troche zaskoczyl, bo nie pamietalam ani, ze to czytalam, ani , ze dodalam taki komentarz.
    W tej chwili mysle, ze raczej powinnam sobie tego „Ksiecia jak z bajki“ odpuscic. Blurb wyglada bardzo apetycznie, ale realizacja pomyslu przez te autorke moze okazac sie dla mnie przykra w czytaniu.

    Opinia na temat książki Książę jak z bajki

  415. janka janka napisała:

    No tak, ale na kim w koncu ten ksiaze chce sie mscic? Na ojcu Lucy (D), czy na ojcu corki Lucy, ktory ja porzucil (PL)?

    Opinia na temat książki Książę jak z bajki

  416. janka janka napisała:

    Tak! Lucy Gordon jest wielka.
    Milko, jesli bedziesz miala mozliwosc znalezienia starszych harlequinow, to bardzo, bardzo polecam Ci „Zareczyny w Monte Carlo“. Mozna sie i usmiac czytajac dialogi, i napodziwiac inteligencje autorki (czyli rowniez jej bohaterow).

    Opinia na temat książki W lawinie uczuć, Odnaleziona rodzina

  417. janka janka napisała:

    Niestety nie znam wszystkich szczegolow, bo nie przeczytalam tej ksiazeczki, a jedynie pobieznie przelecialam. Czekam, az uzbiera mi sie cala mini-seria i wtedy przeczytam hurtem. Na razie konca nie widac – w Niemczech za tydzien ukaze sie czesc 5 tej mini-serii.

    Opinia na temat książki Pod opieką księcia

  418. janka janka napisała:

    W polskim blurbie Lucy samotnie wychowuje coreczke, natomiast w blurbie do niemieckiego wydania napisane jest, ze to wlasnie Lucy byla zaginionym dzieckiem kogos, na kim ksiaze chcial sie zemscic.
    Jestem bardzo ciekawa, ktora z tych wersji okaze sie poprawna.

    Opinia na temat książki Książę jak z bajki

  419. janka janka napisała:

    I nadal nie bedzie. Ona wpadla do tej wody, bo ksiaze ja przestraszyl. A byla tam w nocy, zeby sobie z ksiazecych ogrodow nakrasc ziol do pasty.

    Opinia na temat książki Pod opieką księcia

  420. janka janka napisała:

    „Biznesmen z Paryza“ to nowelka-blizniaczka „Nad jeziorem Como“. Maja bardzo duzo wspolnego.
    Ta sama autorka.
    Ta sama nuda.
    Ten sam niski poziom.

    To wszystko wina Polakow, pracujacych w Irlandii. Przez nich dla pani Abby Green zabraklo miejsca pracy.

    Opinia na temat książki Biznesmen z Paryża

  421. janka janka napisała:

    Michelle Reid to jedna z tych autorek, ktore stworzyly najwiecej Perelek.
    Ale niestety nie tym razem. „Narzeczona dla Greka“ jest dosc dobra, zeby nie zalowac, ze sie przeczytalo, ale do listy Perelek nie siega.

    Opinia na temat książki Narzeczona dla Greka

  422. janka janka napisała:

    Juz drugi raz otrzymamy pelna mini-serie w jednej ksiazce. Bardzo sie ciesze.

    Opinia na temat książki Ślub twoich marzeń

  423. janka janka napisała:

    Nie, Crissy, nie powinnas wyrabiac sobie zdania o harlequinach po samym przeleceniu. Gdy sie je przelatuje, to zawsze wydaja sie bardzo dobre. Dopiero przy czytaniu po kolei wychodza na wierzch rozne negatywne aspekty, np. niespojnosc tekstu albo nuda.
    Wiem o czym mowie, bo przelecialam ponad 400 polskich harlequinow, ktorych nie moglam od razu dokonczyc i gdy je pozniej konczylam, to najczesciej mialam juz o nich gorsze zdanie, niz po samym przeleceniu.

    Jesli bedziesz miala kiedys okazje, to przetestuj to najlepiej na przykladzie Michelle Reid „Gry z biznesmenem“ (Swiatowe Zycie 164). Poczatek jest genialny, wprost mistrzowski. Gdy sie potem do konca przeleci (np. czytajac same dialogi lub po kawalku nastepnych rozdzialow) to ma sie wrazenie, ze jest to najwyzszy swiatowy poziom – bajka o Kopciuszku w swej najlepszej postaci. Czytajac rzetelnie do konca okazuje sie nagle, ze jednak nie jest taka cudowna. Poza tym swietnym poczatkiem reszta jest juz tylko niestrawnym belkotem.

    Opinia na temat książki Nad jeziorem Como

  424. janka janka napisała:

    Oczywiscie archiwum. Bez tego juz bym dawno sie pogubila.

    Opinia na temat książki Zakochana oszustka, Tajemnica diamentów

  425. janka janka napisała:

    Sprawdzilam na stronie czeskiej, ze tam ta ksiazeczka dostala swoja okladke. Tylko u nas miala pecha.
    Ta druga ksiazeczka z powtorzona okladka (Swiatowe Zycie Duo) w wydaniu czeskim rowniez miala wiecej szczescia.

    Opinia na temat książki Zemsta milionera

  426. janka janka napisała:

    Juz byly.
    Wszystkie byly Goracymi Romansami Duo. Ukazaly sie pod numerami: 877 (styczen 2010), 907 (listopad 2010), 909 (grudzien 2010) i teraz 913.
    Wszystkie napisala Charlene Sands.

    Wprawdzie nie jestem Krysia, ale pozwolilam sobie za nia odpowiedziec.

    Opinia na temat książki Zakochana oszustka, Tajemnica diamentów

  427. janka janka napisała:

    Masz racje, Kasiek, zla grupa zawodowa. Trzeba by bohaterom zmienic zawody. Choc z drugiej strony, skoro w Swiatowym Zyciu wydawane sa czasem ksiazeczki bez swiatowego zycia, to i w Medicalach moga byc kiedys bez medykow.

    U Lucy Monroe trafiam zawsze albo na nude albo na belkot, troche wiec sie boje po nia siegnac.
    Natomiast popieram Kasiek w dobrej opinii o Julii James. „Narzeczona dla Greka“ jest bardzo, bardzo dobra.

    Opinia na temat książki Małżeństwo po grecku

  428. janka janka napisała:

    Nie tylko my dostajemy te ksiazeczki w formie zmienionej lub okrojonej. Tak sie dzieje rowniez w innych krajach. W niemieckich harlequinach widac to rowniez bardzo mocno. Gdy kiedys gdzies tu wspomnialam o zakonczeniach w ksiazeczkach serii Pokusa, to nie mialam na mysli polskich starych, ktorych nie czytalam, a wspolczesnie wydawane po niemiecku.

    Niestety redakcje maja wszelkie prawa do tych skrotow i zmian. Harlequiny nie sa takimi ksiazkami, jak wiekszosc spotykanych w naturze. A autorki harlequinow nie sa pisarkami ksiazek.
    Pisarki maja wolnosc artystyczna i zachowuja prawa autorskie. Ich ksiazek nie mozna przerabiac bez ich zgody.
    Autorki harlequinow (mam na mysli ksiazeczki Wydawnictwa Harlequin oraz innych podobnych wydawnictw konkurencyjnych) nie zachowuja zwykle praw do tego, co napisaly. Dostaja pewna sume pieniedzy wedlug stalej stawki (niskiej) i na tym ich prawa sie koncza. Ani wysokosc nakladu, ani ilosc tlumaczen nie maja wplywu na ich zarobki. Maja zaplacone za ilosc, a nie za jakosc. Jesli przy czytaniu mamy wrazenie, ze ksiazeczka zeszla z tasmy, to dlatego, ze one naprawde pisane sa tasmowo. Podejrzewam, ze Nora Roberts ma podpisana inna, gwiazdorska, umowe z wydawnictwem, gdyz wedlug normalnych stawek nie moglaby zarabiac tak wielu milionow rocznie. Ale to juz tylko moje domysly.

    Czytajac harlequiny niemieckie, ktorych wydawanych jest 2-3 razy wiecej niz polskich, latwiej bylo zaobserwowac mi pewne prawa, ktore nimi rzadza. Np. bardzo dobrze widac, ze tematy nie sa (lub nie zawsze sa) wymyslane przez same autorki, a sa im zlecane. Gdy wymyslony jest fajny blurb, to jest on narzucony wielu autorkom, ktore dopisuja inne srodki i zakonczenia do tego samego splotu wydarzen.
    Np. dwa lata temu przez niemieckie harlequiny przeszla fala zon i mezow, ktorzy rozwiedli sie po kilku dniach od slubu i spotykaja sie ponownie po 10 latach. Jak np. „Tajemnica diamentow“ Bronwyn Jameson.
    Latem wielokrotnie pojawil sie motyw romansu milionera/milardera/lekarza i jego opiekunki do dzieci. Ta fala dotrze tez na pewno wkrotce do Polski. Bojmy sie.
    Miranda Lee napisala „Noc nad oceanem“ wedlug tego samego schematu, ktory do napisania dostala tez Robyn Grady, zmienione sa tylko imiona z Emily i Sebastian na Ella i Tristan.
    W ksiazkach pisanych przez pisarki byloby to plagiatem, a sprawa zakonczylaby sie w sadzie.
    Z harlequinami wolno redakcjom zrobic rozne rzeczy. I czytelniczkom pozostaje sie tylko z tym pogodzic.

    A co do propozycji, zeby dodac do kazdego harlequina wiecej stron, to niestety to by niczego nie zmienilo. Nadal wszystkie musialyby miec tych stron tyle samo, nadal wiec trzeba by bylo je do tej ilosci stron dopasowywac. Gdyby potem po tlumaczeniu niektorym harlequinom zabraklo kilku stron, to ktos musialby je dopisywac. To byloby chyba jeszcze gorsze niz te skroty.

    Opinia na temat książki Wymarzony ślub

  429. janka janka napisała:

    O wilku mowa, a wilk tuz…
    Nie lubie czytac o chorobach, bo w latach swego dluuugiego zycia zaobserwowalam, ze ludzie, ktorzy duzo mysla i mowia o chorobach, sami je sobie przyciagaja.
    Czyli wywoluja wilka z lasu.
    Nie mysle wiec o chorobach, gdy jestem zdrowa i nadal taka pozostaje. Czego wszystkim Dziewczynom niniejszym zycze.

    Szkoda, ze ta ksiazeczka ukazala sie juz wiele miesiecy temu, ale i tak sprobuje ja zdobyc i przeczytac.

    Opinia na temat książki Miłosna terapia

  430. janka janka napisała:

    Ksiazeczka, zgodnie z tradycja, wpadla pod jakas maszyne rolnicza, albo w rece drwala, ktory na niej cwiczyl poslugiwanie sie siekiera. W efekcie wyciete zostaly rozne fajne fragmenty, szczegolnie na koncu. Zostala tylko odrobinka tlumaczenia pomylek i wyznawania milosci. Jak dla mnie, zostalo za malo. Ale i tak, mimo tych wycinanek, jest to swietna opowiesc. Liz Fielding pisze tak dobrze, ze nawet przeklad i skroty nie moga jej bardzo zaszkodzic.

    Ciekawa jestem, czy ukaza sie w Polsce inne czesci miniserii „Zona na kazda pore roku“.
    czesc 2 – Fiona Harper (lato)
    czesc 3 – Trish Wylie (jesien)
    czesc 4 – Shirley Jump (zima)
    Dobrze by bylo.

    Opinia na temat książki Wymarzony ślub

  431. janka janka napisała:

    Przepraszam, ze nie odpisalam od razu, ale nie zauwazylam, Twojego postu.
    Wtedy jeszcze i tak nie znalam polskich tytulow, one mialy sie dopiero ukazac. Znalam tylko tytuly angielskie i niemieckie.

    Czesc 2 ukazala sie w listopadzie pod tytulem „Przybysz z Hiszpanii“.
    Czesc 3 ukaze sie 12 stycznia pod tytulem „ Pod dobra opieka“.

    Opinia na temat książki Dotrzymane obietnice

  432. janka janka napisała:

    „Zakochany agent“ to bardzo mila opowiesc, dajaca sie czytac z przyjemnoscia.

    Opinia na temat książki Władza i pieniądze, Zakochany agent

  433. janka janka napisała:

    Przeczytalam „Nie zapomnisz mnie“.
    Ku mojej wielkiej radosci okazalo sie, ze autorka potraktowala medycyne w sposob bardzo kreatywny, dzieki czemu w nowelce bardzo krotko akcja toczyla sie w szpitalu. Glowny bohater nastepnego dnia po operacji (na mozgu) mial zabandazowane pol twarzy, a 24 godziny pozniej mogl opuscic szpital i poleciec samolotem w podroz w gory. Nie mial opatrunkow, nie mial szwow do sciagania, nie musial chodzic do kontroli. Wprawdzie stracil pamiec, ale zadnego neurologa to nie interesowalo – mogl robic, co chcial. Nawet lykac aspiryne (ktora rozrzedza krew, a jego operacja polegala na zatamowaniu krwotoku w mozgu). Fajnie. Podobalo mi sie to i pisze to szczerze, bez ironii. Zycze wszystkim ofiarom wypadkow, zeby tak lekko wygladalo ich leczenie.
    Od wyjscia bohatera ze szpitala ksiazeczka byla doskonala. Bawilam sie przy niej wspaniale. Nie moglam sie oderwac od czytania. Kazdy wyraz, kazde zdanie byly na swoim miejscu. Akcja trzymala mnie w prawdziwym napieciu – czekalam, co bedzie dalej, jak beda sie dalej zachowywac bohaterowie i jakie zwroty akcji jeszcze nastapia. Bardzo polubilam Jocelyn i Lucasa. Zalowalam, gdy ksiazeczka dobiegla konca.
    Polecam wszystkim do przeczytania, bo naprawde warto.
    W tresci znajdowal sie jeden akcent polski, ale byl bardzo niefajny.

    Opinia na temat książki Utracone wspomnienia

  434. janka janka napisała:

    Milo by bylo, gdyby wszystkie choroby siedzialy w Medicalach, skoro i tak akcja w nich sie toczy w szpitalach. Zle, ze te chorobska panosza sie wszedzie.

    Opinia na temat książki Utracone wspomnienia

  435. janka janka napisała:

    Ale mam pecha w te swieta. Najpierw przeczytalam Melanie Milburne „Zemsta milionera“, gdzie sa ofiary wypadku drogowego i ciezko pobite dziecko. Potem byla Julia James „Narzeczona dla Greka“ rowniez z ofiara wypadku. Nastepnie Rebecca Winters „Miesiac w Grecji“, gdzie rak wspominany byl na kazdej stronie. No i teraz zabralam sie za Judith McWilliams „Nie zapomnisz mnie“. Zaczelo sie od wypadku, zaraz potem operacja i to jak zwykle na mozgu…
    Zadna z tych ksiazeczek nie byla Medicalem.
    A zatem nie wystarczy unikac Medicali, zeby nie trzeba bylo czytac o chorobach.

    Mimo takiego zlego poczatku, wierze, ze „Nie zapomnisz mnie“ dalej bedzie bardzo udany.

    Opinia na temat książki Utracone wspomnienia

  436. janka janka napisała:

    W „Zemscie milionera“ znajduja sie trzy elementy, ktore mi bardzo przeszkadzaly w czytaniu:
    1-trzyletnie dziecko pobite przez wlasnego tatusia tak mocno, ze musi miec operacje na mozgu
    2-glowna bohaterka, ktora w wyniku wypadku samochodowego kuleje i ma blizne na czole
    3-jej przyjaciel, ktory w wyniku tego samego wypadku jest sparalizowany od pasa w dol

    Wole, gdy smutne sprawy, wypadki i choroby opisywane sa w powaznych powiesciach. W nowelkach o milosci mi nie pasuja. A na dodatek jest w nowelkach za malo miejsca, zeby jakims powaznym tematem zajac sie gruntownie. Te straszne tematy sa wiec tylko lizniete, a ja nie wiem po co. Moze to ma dodac korzysci dramaturgii. Niestety nie dodaje. Rozprasza.

    Poza tymi trzema negatywnymi elementami, reszta ksiazeczki byla dla mnie calkiem OK.

    Opinia na temat książki Zemsta milionera

  437. janka janka napisała:

    Czesc srodkowa nie byla wydana jako Swiatowe Zycie, tylko jako Romans, a powinna byc Medicalem.
    Jest straszna. Moze czytelnikom naprawde popsuc humor. Wyraz „rak“ jest na kazdej stronie odmieniany przez wszystkie przypadki. Okropne i przygnebiajace. A na koncu przedstawiony jest problem osoby chorej psychicznie, ktorej wystarczylo oznajmic, ze jest chora, zeby problem byl zalatwiony. Urocze.

    Opinia na temat książki Małżeństwo po grecku

  438. janka janka napisała:

    Mam jedna dobra i jedna zla wiadomosc.

    Najpierw dobra:
    Wszystko, co napisala Sara Craven da sie czytac. Nigdy nie ma tam niepotrzebnego belkotu. Nie ma sie wrazenia, ze bohaterowie sami sobie zaprzeczaja. Nie ma rzeczy niedopracowanych. Taka jest tez ta nowelka. Od poczatku do konca spojna i przemyslana. Postepowanie bohaterow jest dobrze umotywowane. Wszystko pasuje. Czytanie jej nie jest strata czasu.

    A teraz zla wiadomosc:
    Mimo dobrego warsztatu, jaki posiada Sara Craven, czesto niestety brak jej pomyslow, zeby zrobic z nowelki arcydzielo takie, jak „Wloski hrabia“, „Luksusowy kamuflaz“, „Wybranka baroneta“ czy „Zycie jak teatr“. Czasem wychodzi jej nuda.
    „Miesiac w Toskanii“ plasuje sie gdzies pomiedzy tymi dwiema kategoriami. Nie jest calkiem nudny, sa w nim pewne lepsze momenty, ale w sumie nie jest to zadna perelka.
    Cala opowiesc jest slabiutka pod wzgledem emocjonalnym. Autorce nie udalo sie wymyslic solidnych powodow do uzasadnienia postepowania glownej bohaterki. Marisa jest glupiutkim stworzonkiem, podatnym na manipulacje i kierujacym sie zle pojeta duma. Na szczescie Lorenzo jest bardzo OK. Zarowno jego charakter, jak i postepowanie, sa dobrze wpasowane w cala historie.

    Najtrafniejsze wydaje mi sie tu okreslenie, ze „Miesiac w Toskanii“ to takie popluczyny po „Wybrance baroneta“. Bardzo duzo elementow powtarza sie w obu tych nowelkach, moglyby prawie miec jednakowe blurby, ale ta nowa do piet nie dorasta swojemu wzorcowi.

    Opinia na temat książki Miesiąc w Toskanii

  439. janka janka napisała:

    Juz znalazlam!
    Brat Luki, Roman, byl w „Podrozy do Irlandii“.

    Opinia na temat książki Wieczór na Manhattanie, Testament z Nowego Jorku

  440. janka janka napisała:

    To jest baaardzo dobre pol.
    A do kompletu jest kawalek jednej pani na okladce „Zbuntowanej“.

    Opinia na temat książki Wszystko albo nic

  441. janka janka napisała:

    Zaczynalam czytac „Wieczor na Manhattanie“ z wielkimi obawami, ze kolejna ksiazeczka Kim Lawrence bedzie wygladala jak „Powrot do Grecji“ i „Podroz do Irlandii“. Czyli najpierw przez wieksza czesc tekstu beda smieszne i zlosliwe dialogi, a potem nagle BUM – wielka zmiana nastroju – koncowka bedzie nudna lub tragiczna, a moze chaotyczna, w kazdym razie niepasujaca do calego tekstu i pozostawiajaca po sobie niesmak.
    Na szczescie tym razem bylo inaczej – obylo sie bez BUM. Nowelka trzymala rowny poziom od poczatku do konca. Poziom nie byl zbyt wysoki, ale to nie przeszkadzalo. Czytalo sie bardzo lekko.
    Napisana zostala wedlug tego samego schematu, co wyzej wymienione nowelki. Dwoje bohaterow sie nie lubi (jak zwykle oznacza to, ze sobie mocno dogryzaja), potem odkrywaja ze sie kochaja.
    To jest jedna z tych ksiazeczek, ktore mozna przeczytac, np. dla relaksu, albo na poprawe humoru, albo dla zabicia czasu. A potem o niej zapomniec i wiecej nie wracac.
    Polecam ja z czystym sumieniem do przeczytania.

    P.S. Mozliwe, ze to nie jest wina autorki, ze koncowki wielu jej nowelek wypadaja tak strasznie zle. W tej chwili bardziej przychylam sie do opinii, ze wina lezy po polskiej stronie.

    P.S. 2 Z tekstu wynika, ze brat glownego bohatera sam jest bohaterem jakiejs osobnej nowelki. Ale ktorej?

    Opinia na temat książki Wieczór na Manhattanie, Testament z Nowego Jorku

  442. janka janka napisała:

    Ale dopiero dwa razy zgrzeszylam. Skoro ich normalnie nawet przez papier nie biore do reki, to wcale nie grzesze.

    Opinia na temat książki Uzdrawiające spotkanie, Iskra szczęścia

  443. janka janka napisała:

    Policjant? Jake? Na pewno ciacho!
    Wyjazd na urlop nad ocean? Konflikt z policjantem? Ach!
    To bedzie prawdopodobnie moj pierwszy Medical, ktory przeczytam do konca.

    Opinia na temat książki Uzdrawiające spotkanie, Iskra szczęścia

  444. janka janka napisała:

    A co, jesli sie wcale nie ukaza? W zapowiedziach na styczen nie ma.

    Ksiazeczka byla taka sobie srednia. Jak na Mirande Lee, oczywiscie, bo w porownaniu do wielu SZ innych autorek, to byla nawet bardzo dobra – miala rece i nogi, a czasem nawet glowe.

    A tytul rzeczywiscie bardzo sie nie udal i tez go nie bede wymieniac. Bojkotujemy.

    Opinia na temat książki Bogaty mąż z Sydney

  445. janka janka napisała:

    Rzeczywiscie ta autorka sie wyroznia. Chyba jest po prostu madra.

    A „Wymarzony slub“ dlatego jest wedlug mnie lepszy niz „Malzenstwo idealne“, ze jest lagodniejszy w swej tematyce. Nie porusza ciezkich problemow, jak bezdomnosc, osierocenie, schodzenie mlodziezy na zla droge.
    Czytajac te ksiazeczke jestem za kazdym razem w stu procentach zadowolona.
    Bo to jest jeden z tych harlequinow, ktore po przeczytaniu powinno sie zachowac i do nich jeszcze wrocic. Nie raz.

    Opinia na temat książki Wymarzony ślub

  446. janka janka napisała:

    Jeszcze sie nie zdazylo, zeby moje kolezanki przeoczyly jakiegos harlequina dla mnie. Zawsze umawiaja sie w kioskach wczesniej i ksiazeczki czekaja na boku.
    Zamawiam co miesiac pelny komplet zielonych, fioletowych i czerwonych. Z pozostalymi seriami jest roznie, zawsze jednak decyduje sie w pore, ktore egzemplarze chce, zeby mi kupily – nie ma wiec tytulow, ktorych mi brakuje.
    Przyjemnosc polowania i tak znam bardzo dobrze. Poluje np. na ksiazki, ktorych naklady sie juz skonczyly. Czasem sa to prawdziwe biale kruki i zdobycie takiego daje wiele satysfakcji.

    Opinia na temat książki Wymarzony ślub

  447. janka janka napisała:

    „Bogaty maz z Sydney“ jest pierwsza czescia mini-serii. Wszystkie 3 czesci napisala Miranda Lee. Bohaterem kazdej czesci jest jeden z trojki przyjaciol, playboyow z Sydney.
    W czesci drugiej Hugh Parkinson bedzie zdobywal swoja asystentke, Kathryn.
    W czesci trzeciej James Logan bedzie musial udowodnic Megan, ze ozenil sie z nia nie tylko dlatego, ze byla w ciazy.
    Nie przepadam za harlequinami autorek z Australii, ale ksiazeczki Mirandy Lee sa wyjatkiem.
    Najczesciej sa udane, czesto sa bardzo dobre, a zdarzaja sie tez wysmienite. I przede wszystkim, zawsze sa dopracowane.

    Opinia na temat książki Bogaty mąż z Sydney

  448. janka janka napisała:

    Nie, Magret, ja nie musze polowac. Polskie harlequiny zdobywaja dla mnie kolezanki, bo mnie czesto nie ma w kraju. Natomiast bardzo chetnie moge sie z Toba polaczyc w niecierpliwym oczekiwaniu na te nowelke. A pozniej, gdy bedziesz jej wstawiac 5 gwiazdek, to bede sie usmiechac od ucha do ucha.

    P.S.
    Wyzej napisalam, ze „Wymarzony slub“ to najlepsza ksiazeczka tej autorki, ale ta opinia krzywdze „Serce ze zlota“, ktore tez bylo swietne. Nawet mocniejsze emocjonalnie. Wiec dopisze, ze obie sa na pierwszym miejscu ex aequo.

    Opinia na temat książki Wymarzony ślub

  449. janka janka napisała:

    Ach… Jestem w siodmym niebie. Kocham Liz Fielding. A „Wymarzony slub“ to najlepsza ksiazeczka tej autorki, z tych ktore dotad czytalam. Lepsza nawet niz „Malzenstwo idealne“, co nie bylo latwe do przebicia.

    Jest w niej to, co lubie najbardziej, czyli nieporozumienie. Sylvie jest w ciazy i pewna jest, ze Tom wie, ze zostanie ojcem. Tymczasem Tom ani nie wie, ze to jego dziecka oczekuje Sylvie, ani nie orientuje sie, ze organizowany slub jest tylko impreza pokazowa, a nie prawdziwym slubem Sylvie i jakiegos innego domniemanego ojca dziecka.

    Slodkie. Urocze. Sympatyczne. Cieple. Idealne.
    Bardzo, bardzo polecam.

    Opinia na temat książki Wymarzony ślub

  450. janka janka napisała:

    „Tajemnica diamentow“ jest pierwsza czescia szesciotomowej mini-serii. Akcja toczy sie w Australii i Nowej Zelandii. We wszystkich czesciach opisane sa losy dwoch skloconych ze soba rodzin, Blackstone i Hammond, zwiazanych z branza jubilerska.
    1-Bronwyn Jameson
    2-Tessa Radley
    3-Maxine Sullivan
    4-Jan Colley
    5-Paula Roe
    6-Yvonne Linsay
    Przewazaja w tym gronie autorki mniej znane w Polsce (albo tylko mnie sie tak wydaje).

    Pierwsza czesc czytalam po niemiecku dwa lata temu. Pamietam, ze byla slabiutka, taki najbardziej typowy Goracy Romans.

    Opinia na temat książki Zakochana oszustka, Tajemnica diamentów

  451. janka janka napisała:

    Hudsonowie to mini-seria, ktora sklada sie z 6 czesci. W kazdej opisany jest jakis skandal zwiazany z Hollywood i swiatem filmu.
    1-Leanne Banks
    2-Emily McKay
    3-Barbara Dunlop
    4-Emilie Rose
    5-Catherine Mann
    6-Maureen Child
    Jak widac, pracowaly przy tej serii same doswiadczone autorki Goracego Romansu.

    Opinia na temat książki Bukiet na walentynki, Fałszywe zaręczyny

  452. janka janka napisała:

    To jest trzecia czesc mini-serii Rod Saxonow. Poprzednie byly wydane w pazdzierniku i listopadzie.

    Opinia na temat książki Pod dobrą opieką

  453. janka janka napisała:

    Nikt nie napisal ani slowa o tej ksiazeczce. Czyzby to znaczylo, ze nikt tego jeszcze nie przeczytal? Dziewczyny, ale Wy jestescie szczesciary. Dlaczego wlasnie ja musze sie tu meczyc?
    Kasiek czasem pisze o czyms, ze jest tak bardzo zle, ze az dobre. Mnie to okreslenie pasuje wlasnie do „Marokanskiej tajemnicy“. Jest po prostu makabryczne. Mozna byloby uzywac tego tekstu jako formy tortury. Ktos o slabych nerwach moze popelnic samobojstwo, byle tego dalej nie czytac.
    Ksiazeczka ma tysiace wad. I na tym wlasnie polega to, ze jest dobra – czyta sie ja bardzo szybko, zeby szybciej dowiedziec sie, jaki idiotyzm autorce jeszcze udalo sie napisac.
    Zeby wymieniac wszystkie wady, trzebaby napisac 10 razy dluzszy tekst, niz cala ta opowiesc – dlatego napisze tylko o tym, co jest absolutnie nie do przyjecia, czyli o pokreconej „ „ „logice“ “ “ glownych bohaterow (potrojny cudzyslow, bo pojedynczy to byloby za malo):

    Tamsin godzi sie wyjsc za maz za szejka-oprawce i da sie mu po slubie zabic, zeby jej siostra nie zostala zaglodzona na smierc przez ich brata sprawujacego nad nia opieke. Tamsin woli umrzec, niz zglosic problem do opieki spolecznej, prasy lub na policji, bo jej siostra nie moze trafic do domu dziecka. W domu dziecka bylaby samotna, a gdy Tamsin dla niej juz umrze, to wtedy nie bedzie samotna.
    Gdy przed Tamsin staje mozliwosc uratowania siostry poprzez slub z inna osoba, taka ktora by jej nie katowala i nie zabila, to z kolei jej sie nie podoba, ze Marcos jej nie kocha, wiec po jakims czasie ja porzuci, a ona bedzie potem cierpiala. Czyli lepszy byl ten szejk-oprawca, ktory ja zabije, niz milioner-przystojniak, w ktorym sie zakochala.
    Wedlug autorki 10 letnia dziewczynka nie jest w stanie sama zauwazyc, ze umiera z glodu, ani nie moze zrobic nic, zeby temu zapobiec. Pozostawiona sama w domu, grzecznie zostanie tam i umrze. Nie postara sie sama o jedzenie, ani nie poprosi nikogo o pomoc. Czy autorka nigdy w zyciu nie spotkala dziesiecioletniego dziecka?
    Glowny bohater boi sie zakochac i nie chce nigdy miec dziecka, bo wszystkie osoby, ktore wczesniej kochal, to znaczy jego rodzice i brat, nie zyja. Uznal wiec, ze kazdy, kogo on pokocha musi umrzec. Poslugujac sie taka logika, wszystkie osoby, ktorym zmarli rodzice, nie moglyby nigdy zawierac malzenstw i rodzic dzieci, zeby nie spowodowac ich smierci.
    To nie koniec przykladow tej logiki, ktora zwala z nog, ale kto chce znac ich wiecej, ten niech sam przeczyta te ksiazeczke. Czemu tylko ja mam cierpiec?

    Jedyna rzecza, jaka z wielka przyjemnoscia moge pochwalic, jest dobor tytulu. „Marokanska tajemnica“ – ten tytul jest nieslychanie adekwatny do tresci. Naprawde pozostaje tajemnica, dlaczego ta ksiazeczka ujrzala swiatlo dzienne.

    Opinia na temat książki Wenezuelski milioner, Marokańska tajemnica

  454. janka janka napisała:

    Masz racje. Te wielkie skroty wynikaja bardziej ze specyfiki harlequinow, a nie jezyka angielskiego.

    Zauwazylam, ze w Ameryce autorki harlequinow (i wydawnictw tego typu), ktorym udalo sie awansowac do grona pisarek, wydajacych powiesci, wykupuja prawa do swoich dawnych nowelek, poprawiaja i przerabiaja je (czasem dodaja tez nowe watki) i wydaja drugi raz w innym wydawnictwie. Taka ksiazka ma prawo byc dokladnie przetlumaczona i nieokrawana przed wydaniem. W Niemczech zostalo juz wydanych co najmniej kilka wlasnie takich wersji. Pozostaje nam czekac, ze nasze ulubione harlequiny pewnego dnia zostana rowniez tak wydane.

    Opinia na temat książki Co przyniesie ranek?, Dziewczyna z prowincji

  455. janka janka napisała:

    Widzialam juz , ze jest ostatnia czesc, ale ja tego historyka nie czytam. Bede natomiast czytac ten nastepny ebook, ktory sie zacznie 20 grudnia.
    Maureen Child - Naechte voller Leidenschaft:
    http://www.cora.de/product_info.php/info/p8636?et_cid=61&et_lid=15780&et_sub=12b_2010

    Na stronie Cory nie ma niestety w tym roku dodatkowego ebooka dodawanego codziennie w Adwencie, tak jak to bylo w obu ostatnich latach. Szkoda.

    Opinia na temat książki Pakiet Dziedzictwo i Arystokraci

  456. janka janka napisała:

    Czytanie po angielsku nie sprawia mi az takiej przyjemnosci, jak czytanie po polsku. Tez wolalabym dokladniejsze tlumaczenia, niz oryginal.
    Jednak raczej nie jest to przy harlequinach mozliwe. Specyfika jezyka angielskiego jest za to odpowiedzialna. Wyrazy sa krotsze, zdania duzo prosciej budowane. Przy dokladnym tlumaczeniu wyszloby za duzo stron. Nic na to nie mozna poradzic

    Opinia na temat książki Co przyniesie ranek?, Dziewczyna z prowincji

  457. janka janka napisała:

    Z tym plaszczeniem to jest troche inaczej, niz sie pozornie wydaje.
    W ostatnich tygodniach przeczytalam w angielskich oryginalach duzo harlequinow, ktore juz wczesniej czytalam po polsku lub niemiecku. Okazalo sie, ze tlumaczenia tych ksiazeczek byly naprawde bardzo okrojone, szczegolnie koniec bardzo mocno szedl pod noz. Widocznie tlumaczy sie tak, jak leci, bez skrotow, a potem obcina sie koncowke, gdy okazuje sie, ze calosc wyjdzie za dluga. W jednym z tych harlequinow na koncu bylo jeszcze prawie 30 (!!!) stron plaszczenia sie i tlumaczenia glownego bohatera. Przy czym wytlumaczone byly pewne watki, ktorych z tresci w tlumaczeniu w ogole nie mozna bylo sie domyslic. W kilku harlequinach oprocz skrotow na koncu, obciete byly cale epilogi.
    Wydaje mi sie, ze jezeli przy czytaniu mamy gdzies wrazenie, ze bohater za malo sie plaszczy, to w oryginale raczej nie mialybysmy tego wrazenia.
    Pozostaje wybor, albo na koncu samej dopowiadac sobie te brakujace strony z plaszczeniem, albo czytac oryginal.

    Opinia na temat książki Co przyniesie ranek?, Dziewczyna z prowincji

  458. janka janka napisała:

    Podoba mi sie ta okladka. jest taka slodka i mila (ze az przytulna). Wprawdzie Aniolek jest nieco infantylny, ale calosc jest baaardzo urocza.
    Zawsze w zimie najbardziej lubie jasno niebieski kolor, ta okladka swietnie trafila w moj nastroj przedswiateczny.

    Opinia na temat książki Portret anioła

  459. janka janka napisała:

    Mam nadzieje, Magret, ze tu zajrzysz i przeczytasz.
    Nowy odcinek Dunkel wie der Tod (Kapitel 20) bedzie oficjalnie w poniedzialek, ale jesli chcesz, to mozna go przeczytac juz wczesniej. Link do niego:
    http://www.cora.de/product_info.php/info/p7915?et_cid=61&et_lid=15780&et_sub=12a_2010

    Na niemieckiej stronie Harlequina w poprzednich latach w grudniu byl dodawany drugi ebook. Nowe rozdzialy dochodzily codziennie jako prezent przed Bozym Narodzeniem. Warto tam zagladac.

    Opinia na temat książki Pakiet Dziedzictwo i Arystokraci

  460. janka janka napisała:

    Wszystko sie zgadza, Kasiek. To co dla mnie bylo nudne, moze kogos innego zachwycic.
    A po drugie, jesli ktos nie przeczyta, to nie bedzie wiedzial, ani kto byl morderca, ani kto byl szantazysta. W zwiazku z tym, niezaleznie, czy nudne, czy nie, i tak duzo osob to przeczyta.
    Opowiesc zawierala duzy potencjal, ktory przez autorke w ogole nie zostal wykorzystany. Wedlug mnie zmarnowala ciekawa sytuacje poczatkowa. Czytajac, najbardziej zalowalam, ze autorka nie wplotla do tresci watkow kryminalnych.

    Opinia na temat książki Wszystko dla ukochanej

  461. janka janka napisała:

    Duzo tracisz, Crissy, bo poprzednie czesci byly bardzo dobre. Tylko ta ostatnia nie wyszla.

    Opinia na temat książki Wszystko dla ukochanej

  462. janka janka napisała:

    Lubie wszelkiego rodzaju zbiegi okolicznosci: „Swiateczne marzenia“ ukaza sie w Niemczech, tak samo, jak u nas, 26 listopada 2010. To wyjatkowa sytuacja. Zwykle ksiazeczki w Niemczech ukazuja sie rok, a nawet dwa przed naszymi wydaniami. Tylko raz widzialam, zeby polska wersja wyprzedzila niemiecka.
    „Drogocenna jemiola“ natomiast ukazala sie przed miesiacem. Jeszcze jej nie czytalam i przed ukazaniem sie polskiej wersji juz nie zdaze.

    Opinia na temat książki Świąteczne marzenia, Drogocenna jemioła

  463. janka janka napisała:

    A ja wlasnie te druga autorke kojarze, bo przed miesiacem kupilam jej ksiazeczke po niemiecku, tylko niestety nie mialam jeszcze okazji tego przeczytac. Teraz juz zaczekam na wersje polska.
    Ta wspolna noc bohaterow wydarzyla sie w hotelu „Shangri-La“. Wlasciwie przestalam juz czytac Gorace Romanse, ale tym razem zrobie wyjatek, bo mi sie nazwa hotelu spodobala.

    Zakladam, ze Paula Roe jest albo Australijka, albo Nowozelandka, bo napisala jedna z czesci mini-serii Blackstone – Hammond.

    Opinia na temat książki Co przyniesie ranek?, Dziewczyna z prowincji

  464. janka janka napisała:

    To jest okladka listopadowego SZ 265, grudniowa raczej bedzie inna.

    Opinia na temat książki Zemsta milionera

  465. janka janka napisała:

    Wydaje mi sie, ze to nie bedzie wydane z ta okladka, bo tak wyglada jeden z listopadowych SZ Duo.

    Nowelek jeszcze nie czytalam, ale nie zdziwie sie, jesli sie okaze, ze obie maja duzo scen seksu, gdyz w Niemczech wydane byly w „goracych“ seriach: „Zakochany agent“ w Baccara, odpowiadajacej naszemu Goracemu Romansowi (i mial bardzo goracy tytul), a „Wladza i pieniadze“ w Julii z bordowa okladka (w tej serii wydawniczej z zalozenia, czym ciemniejszy kolor okladki, tym goretsza tresc).

    Opinia na temat książki Władza i pieniądze, Zakochany agent

  466. janka janka napisała:

    Ostatnia i najgorsza czesc tej mini-serii. Tak slaba i nudna, ze az niewarta, zeby o niej pisac.

    Opinia na temat książki Wszystko dla ukochanej

  467. janka janka napisała:

    Czytalam te ksiazeczke juz dawno temu po niemiecku. Byla bardzo, bardzo slabiutka. Typowa Abby Green.

    Opinia na temat książki Nad jeziorem Como

  468. janka janka napisała:

    No wlasnie!
    Mowie juz od lat, ze Susan Stephens powinna rowy kopac, a nie romanse pisac. Gdybym spotkala Zlota Rybke, to jedno z moich zyczen byloby, zeby tej pani wreszcie pradu zabraklo (dlugopisem mam nadzieje, ze nie pisze).
    Ona zawsze strasznie zneca sie nad bohaterkami, ma jakas smykalke do sadyzmu.
    Nigdy, przenigdy jej nie wybacze, ze kazala Ellie po spotkaniu z Alexandrem cala noc spedzic na lawce w parku.

    „Prywatna wyspa“ Susan Stephens to byl moj pierwszy w zyciu kupiony harlequin. To bylo ponad 2 lata temu, a HQ byl po niemiecku. Gdybym go od razu wtedy przeczytala, to nigdy nie kupilabym zadnego innego, ani po niemiecku, ani po polsku. Na szczescie najpierw kupilam i przeczytalam inne, wsrod ktorych trafilam na prawdziwe perelki. Zakochalam sie w nich i ciagle staram sie znalezc takich jak najwiecej.
    Mam swoja prywatna skale oceniania ksiazek: od zera do trzech punktow. Specjalnie dla Susan Stephens wprowadzilam na skali minus 1.

    Opinia na temat książki Prywatna wyspa, Książę z innej bajki

  469. janka janka napisała:

    Zdarza sie, ze marudzimy tu na stronie, ze okladka jest nietrafiona, albo brzydka. Czasami do marudzenia starcza, ze kolor albo dlugosc wlosow modelki na okladce nie jest taki jak miala bohaterka. I juz jest zle.
    W przypadku tej ksiazeczki chyba zostal pobity rekord niezgodnosci okladki i tekstu.
    Akcja tytulowego „Tygodnia w raju“ toczy sie w mieszkaniu w Chicago, bohaterowie spedzaja ten czas praktycznie nie wychodzac z mieszkania i pakujac dobytek dwoch kolezanek przed przeprowadzka. Pozniej akcja przenosi sie wprawdzie do domu stojacego na plazy w okolicach Nowego Orleanu, ale nadal nie ma nic wspolnego z obrazkiem z okladki.
    Akcja „Milosci na urodziny“ toczy sie w Londynie i okolicach. Tam plaza nawet chyba nie byla wspominana.
    Prawdopodobnie okladka dobierana byla nie do tresci, a do pierwszego tytulu, bo do niego dobrze pasuje.
    Uwazam zreszta, ze ten pierwszy tytul byl bardzo zle dobrany. Sama spedzilam niedawno duzo czasu na pakowaniu dobytku i dobrze wiem, ze to nie raj.

    Opinia na temat książki Tydzień w raju, Miłość na urodziny

  470. janka janka napisała:

    „Tydzien w raju“ pod wieloma wzgledami przypomina “Milosc na urodziny“. To taka sama mila opowiastka, ktora lekko sie czyta. Bez wad, bez przesady w zadna strone. Tez jest sredniaczkiem, o ktorym po przeczytaniu mozna szybko zapomniec.

    Dzieje sie w niej jeszcze mniej, niz w „Milosci na urodziny“, chyba ze ktos za akcje uwaza sceny seksu.
    I jeszcze mniej pasuje do serii Swiatowe Zycie. Nie ma tu ani jednego elementu, z tych wymienionych w opisie serii. Nie ma bogactwa, arystokracji, milionerow, gwiazd show biznesu, luksusu, podrozy po swiecie. Nie ma nawet sukcesow w zyciu zawodowym (sa dopiero plany), ani smialego realizowania marzen.
    Poniewaz nowelka napisana zostala przez Amerykanke, mysle ze lepiej pasowalaby do serii Goracy Romans (albo Pokusa, gdyby jeszcze byla wydawana).

    Obie nowelki: „Tydzien w raju“ i Milosc na urodziny“ zabladzily do zielonej okladki, ale nie maja czego tu szukac. To jedna wielka pomylka. Jesli ktos lubi czytac wylacznie Swiatowe Zycie, to tym razem powinien trzymac sie od ksiazeczki z daleka.

    Opinia na temat książki Tydzień w raju, Miłość na urodziny

  471. janka janka napisała:

    „Dama w tarapatach“ jest swietna. Czyta sie bardzo dobrze i szybko. Napisane jest plynnie.
    Podobalo mi sie w niej wszystko: rozwoj wydarzen, bohaterowie, klimat opowiesci, miejsce akcji, nawet czas.

    Balam sie, ze beda mi przeszkadzac wspolczesne dialogi, ale potraktowalam to jakby to bylo tlumaczenie z dawnego w nasze. Nieco przeszkadzalo mi z kolei, gdy tlumaczka uzywala wyrazow, ktore juz wyszly z uzycia, np. chuc. Potraktowalam to jako brak konsekwencji. Uwazam, ze trzeba sie na cos zdecydowac: albo uzywac jezyka wspolczesnego dla czasow, w jakich toczy sie akcja, albo wspolczesnego dla czytelnika.

    Gdybym wystawiala oceny tu na tej stronie, to dalabym 5 gwiazdek. Zasluzyla.

    Opinia na temat książki Dama w tarapatach

  472. janka janka napisała:

    W planie wydawniczym na grudzien niestety nie ma trzeciej czesci mini-serii o Saxonach. Historia milosci Amy i Heatha pozostanie na razie tajemnica.

    Opinia na temat książki Przybysz z Hiszpanii

  473. janka janka napisała:

    Zauwazylam, ze australijskie i nowozelandzkie autorki harlequinow (np. Anna Cleary) probuja nasladowac autorki amerykanskie. W przypadku powyzszej ksiazeczki widac, ze na Amerykankach postanowila wzorowac sie rowniez autorka z Wielkiej Brytanii (Heidi Rice).
    Wlasnie „Swiatla Las Vegas“ i „Magnat prasowy“ sa wspanialym przykladem tego wzorowania sie: Mamy tutaj do czynienia z dwoma swietnymi blurbami, ktore fantastycznie budza ciekawosc i zachecaja do przeczytania nowelek, czyli tak, jak jest w typowym Goracym Romansie. Opisane sytuacje sa oczywiscie bardzo malo prawdopodobne – w zyciu przecietnej czytelniczki nie maja prawa sie zdarzyc. I dokladnie tak samo, jak u Amerykanek, tylko poczatki opowiesci sa fajne, a potem nuda, nuda, nuda. Albo czytamy nudne dialogi, ktore niczego nie wnosza do opowiesci, albo czytamy nudne opisy zwyklych codziennych czynnosci, ktore tez niczego nie daja. Dla okrasy jest stwarzanie przez bohaterow sztucznych problemow z drobiazgow.
    Gratuluje obu autorkom, udalo im sie znakomicie trafic w schematy kolezanek zza oceanow i idealnie stworzyc takie samo byle co, jak tworza Amerykanki.

    W sumie oceniam, ze obie nowelki sa na poziomie srednim dla harlequinow. Wszystko jest typowe, przecietne i nijakie.

    P.S. Bardzo podoba mi sie okladka.

    Opinia na temat książki Światła Las Vegas, Magnat prasowy

  474. janka janka napisała:

    Fan-tas-tycz-na!
    Swietna ksiazeczka. Perfekcyjna. Idealna. Doskonala. I inne synonimy.
    Tak wlasnie powinien wygladac harlequin. Inne harlequinki powinny teraz patrzec i sie uczyc.
    Nie ma w tej ksiazeczce ani jednego zbednego zdania. Nie brakuje tez niczego.
    Bohaterowie sa idealni. Nie byli w dziecinstwie gwalceni, ani nie mieli innych wielkich traum. Stopien nieszczesc, ktore ich spotykaly jest w sam raz. Nie musimy psuc sobie humoru ich problemami.
    Glowna bohaterka nie jest bezpodstawnie o nic glupiego posadzana (w innych SZ sa: o chciwosc, o lapanie milardera na meza, o niewiernosc itd). Wszystkie nieporozumienia wynikaja z winy bohaterki – ona naprawde nabroila i musi z tego wybrnac, w czym bardzo pomaga jej bohater.
    Bohaterowie nie szamocza sie ze swoimi uczuciami – nie musimy czytac, ze ktos kogos kocha na pewno, a po 3 stronach, ze zastanawia sie, czy sie moze nie zaczyna zakochiwac.
    Nie ma tu niczego nudnego, nawet przez chwile. Ilosc akcji jest w sam raz, opisy bardzo wywazone. Dialogi idealnie dobrane. Nie zmienilabym ani jednego wyrazu.

    Zeby nie bylo nieporozumien, to napisze, ze nie jest to jedna z tych ksiazeczek, ktora budzi wielkie emocje. Ani jedna z tych, ktore chcialoby sie czytac wielokrotnie. Nie. To jest taka, ktora czyta sie raz, ale za to dobrze. Poprawia humor. Sprawia, ze po przeczytaniu jest sie zadowolonym, bez uczucia, ze ktos ukradl nam nasz czas.
    Czyta sie tak plynnie, jak powiesci utalentowanych pisarek. Az brak mi bylo momentu, w ktorym mozna byloby przerwac czytanie i odlozyc to na nastepny dzien. Przez co jestem teraz niewyspana. Gdybym wiedziala, to nie zaczynalabym czytac po drugiej w nocy. Ale mi nie zal. Dla takiego harlequina moge zawsze zarwac noc.

    Opinia na temat książki Bal w górach Szkocji

  475. janka janka napisała:

    Opowiadana historyjka sama w sobie jest OK, ale styl, w jakim zostala przedstawiona, jest katastrofalny. Caly czas mialam wrazenie, ze czytam naszkicowany schemat utworu literackiego (np. powiesci), do ktorego ktos wkleil wstepne propozycje dialogow. Autorka na pewno miala zamiar nad ta prowizorka jeszcze popracowac i przerobic ja w koncowy tekst. Prawdopodobnie zapomniala. Otrzymalismy w zwiazku z tym produkt w stanie surowym.
    Przeczytanie takiego projektu utworu tez ma pewien sens: mozemy dzieki temu poznac, jak przebiega praca nad utworem, od wstepnego projektu do ukonczonego tekstu. W tym przypadku poznajemy jedna z wczesniejszych faz pracy nad ksiazka.

    Od mojej ukochanej Lynne Graham wymagam czegos wiecej. Czesto pisze tak dobrze, ze nawet tlumacze nie daja rady skopac jej ksiazeczek. Tym razem nawet najlepszy tlumacz nie moglby niczego uratowac. Efekt koncowy wyglada tak, jakby dziecko z czwartej klasy musialo napisac dluzsze opowiadanie na zadany temat.
    Wersja niemiecka byla odrobine lepsza (mniej nudna), widocznie niemieckie dziecko nie chodzilo az tyle na wagary.

    Opinia na temat książki Milioner szachista

  476. janka janka napisała:

    Mini-seria Gambrelli, to trzy ksiazeczki napisane przez Carole Mortimer:
    -Angielska narzeczona - SZ 247 (sierpien 2010)
    -Sycylijski hrabia - SZ253 (wrzesien 2010)
    -Przyjecie w Paryzu – SZ 259 (pazdziernik 2010)

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu

  477. janka janka napisała:

    Crissy, wysoko poprzeczke to Ty postawilas moim opiniom. Teraz nie bede mogla jesc ani spac ze strachu, czy sie nie zawiedziesz.
    Jak przeczytasz, to napisz, co o nich sadzisz.
    Nadal uwazam, ze te ksiazeczki sa warte kupienia i przeczytania, nawet kilkakrotnego. Nie zamierzam zmieniac zdania i bede dalej zachwalac, zachwalac, zachwalac…

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu

  478. janka janka napisała:

    Nandini, straszna z Ciebie papla. Nieladnie. Mozesz komus, kto jeszcze nie czytal, bardzo popsuc zabawe.

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  479. janka janka napisała:

    W latach 2002-2003 te opowiesci ukazaly sie, jako 4 oddzielne ksiazki, pod innymi tytulami. Byly to: „Czas niepamieci“, „Goscinne wystepy“, „Beztroski ksiaze“ i „Arystokraci“.
    W latach 2006-2007 ukazaly sie jeszcze raz, w serii wydawniczej Bestsellers, jako 2 podwojne ksiazki, pod tytulami: „Dziedzictwo“ i „Ksiazecy rod“ (jak wyzej juz napisala Kasiaxxx).

    Byly wiec juz rozne mozliwosci, zeby poznac losy Gabrielli, Aleksandra, Bennetta i Camilli. Moze, Magret, czytalas je kiedys pod innymi tytulami i dlatego wydaja Ci sie znajome.

    Opinia na temat książki Pakiet Dziedzictwo i Arystokraci

  480. janka janka napisała:

    To brzmi bardzo dobrze. Szkoda, ze nie mam teraz czasu tego przeczytac. Musze zaczekac na tego Doopka az do przyszlego tygodnia.

    Opinia na temat książki Pora na miłość

  481. janka janka napisała:

    Oj, Kasiek, co Ty sobie myslisz? Napisz cos wiecej dla dobra tych, co jeszcze nie czytali, a nie tak nas w niepewnosci trzymasz. Napisz chociaz, kto lepszy, maz czy kochanek. Ja trzymam kciuki za kochanka, a maz niech sie wypcha.

    Opinia na temat książki Pora na miłość

  482. janka janka napisała:

    No to szkoda. Blurb bardzo mi sie podoba, ale do przeczytania calej mini-serii na razie mnie nie ciagnie. Poprzednie czesci nie mialy zbyt pochlebnych opinii tu na stronie i podejrzewam, ze cala seria moze okazac sie slaba.

    Opinia na temat książki Na krawędzi

  483. janka janka napisała:

    Przyznam, ze juz sie pogubilam. Lecialy tu na zmiane dwie mini-serie: Kenner County Crime Unit i The Colby Agency. Czy „Na krawedzi“ nalezy do ktorejs z tych mini-serii, czy jest oddzielna ksiazka?

    Opinia na temat książki Na krawędzi

  484. janka janka napisała:

    Juz na poczatku ksiazeczki zgadlam, jakie powiazania wystapia pomiedzy Adrianem i niezyjacym mezem Sharni. Zgadlam naprawde. Jestem z siebie niesamowicie dumna, bo w kryminalach jeszcze nigdy nie udalo mi sie niczego zgadnac.

    Inaczej, niz Crissy, podobalo mi sie wlasnie to, ze bohaterowie przy pierwszym spotkaniu poszli do lozka. Przeciez ona 5 lat tesknila za kims o takiej twarzy! Na co mialaby jeszcze czekac? W setkach harlequinow zdarza sie to tak szybko i nikogo to nie dziwi, a tu przynajmniej bylo jakies uzasadnienie, dla mnie wystarczajaco dobre. Bylabym zawiedziona, gdyby sie na to nie zdecydowala. Zdziwilo mnie tylko, ze nie czekali do wieczora, ale potem okazalo sie, ze wieczorem to nie byloby juz mozliwe.
    Z tej nowelki plynie moral, ze lepiej cos zrobic po poludniu, niz czekac do wieczora i zalowac, ze przepadla okazja.

    Ksiazeczke czyta sie bardzo dobrze. Nie ma zadnych wad typowych dla tego rodzaju opowiesci. Wszystko jest logiczne, spojne i dobrze umotywowane.

    I zgadzam sie z kazdym slowem komentarza Fonin, rowniez z tymi o okladce.

    Opinia na temat książki Weekend w Sydney

  485. janka janka napisała:

    „Przepis na romans“ to pierwsza czesc mini-serii o trzech osieroconych i rozdzielonych w dziecinstwie dziewczynkach, ktore po 25 latach probuja sie odnalezc.

    Opinia na temat książki Przepis na romans

  486. janka janka napisała:

    Wlasnie zaczelam czytac „Weekend w Sydney“ i zauwazylam, ze to musi byc dalsza czesc mini-serii. W tej opowiesci jest wzmianka o bohaterach „Wieczorow w Sydney“ tej samej autorki, SZduo 146 (styczen 2009).
    Gdzies na swiecie na pewno istnieje tez trzecia czesc, ktora do tych dwoch pasuje, ja niestety na razie jej nie wytropilam. Moze bohaterami tej brakujacej czesci sa Kerry i Ben?

    „Wieczory w Sydney“ naleza do tego nielicznego grona moich harlequinowych perelek, ktore potrafie czytac wielokrotnie. Jestem wiec pelna nadziei, ze „Weekend w Sydney“ tez nie zawiedzie moich oczekiwan.

    Opinia na temat książki Weekend w Sydney

  487. janka janka napisała:

    Przeczytalam „Milosc na urodziny“ i moge ja z czystym sumieniem polecic. Lekko sie czyta, mila opowiastka. Myslalam, ze oprocz tego pocalowania nieznajomego, bedzie wiecej propozycji, co jeszcze mozna ciekawego zrobic, ale niestety nie, te inne rzeczy na liscie Jane, byly calkiem zwyczajne, bardziej punkty do zaliczenia przez turystow.

    Jest to typowy harlequin, ale nie typowe Swiatowe Zycie. Glowni bohaterowie to archiwistka i meteorolog (nie do konca zwykly meteorolog, troche byl wyjatkowy, ale jednak „tylko“ meteorolog). Nie ma tu miliarderow, ani milionerow, ani nastepcow tronu nieistniejacych panstewek. A Mitch podrozowal zwyklymi samolotami, na dokladke z przesiadka. Co za nedza. Nie mial nawet swojego samolotu. Bardzo mi sie to podobalo, bylo takie odswiezajace, po tych wszystkich miliarderach.
    Opowiesc chyba nie ma wad, bylo romantycznie, bylo bardzo fajne zakonczenie, bylo to, co powinno. Nie bylo przesady pod zadnym wzgledem. Taki prawdziwy typowy sredniaczek.

    Opinia na temat książki Tydzień w raju, Miłość na urodziny

  488. janka janka napisała:

    Sama nie mam zielonego pojecia, czy ja te ksiazeczke polecam, czy od niej odstraszam.
    Opowiesc jest bardzo niespojna. Moze inna osoba pisala do strony 100, a inna konczyla. Moze autorka ma rozdwojenie jazni, a moze nie miala innego pomyslu na zakonczenie tekstu. W kazdym razie dokladnie te same odczucia mialam przy czytaniu „Podrozy do Irlandii“ tej autorki. Moze wiec Kim Lawrence robi to specjalnie? Przy innych jej ksiazeczkach nie rzucilo mi sie w oczy nic takiego. Zwykle mialy u mnie 1 na 3 mozliwe punkty, a niektore nawet 2.

    Przemyslalam to sobie dokladnie i widze tu jedno rozwiazanie.
    Jesli ktos chce sie posmiac (na glos), rozerwac i zabawic, to niech przeczyta dwie trzecie ksiazeczki, a reszte sobie odpusci.
    Jesli ktos lubi medicale, choroby, nieszczescia, biedne cierpiace dzieci, nudne gadanie, to niech przeczyta tylko koncowa jedna trzecia.

    Przeczytalam ponad tysiac harlequinow i wsrod nich ten byl jedyny, ktory zle sie skonczyl: Malusienkie, cierpiace po wypadku i operacji, dziecko lezy obolale i przerazone samo w sali pooperacyjnej, a jego rodzice, stwierdzajac, ze nie przepadaja za szpitalami, wychodza sobie na spacerek, zeby podyskutowac o swoich uczuciach. To nie jest Happy End!

    Opinia na temat książki Powrót do Grecji

  489. janka janka napisała:

    Dwie trzecie opowiesci bardzo mi sie podobalo, reszta prawie wcale.
    Angolos chce odzyskac Georgie. Kiedys ja wyrzucil z domu, teraz tego zaluje. Georgie reaguje na to, jak w prawdziwym zyciu, nie ufa mezowi, obawia sie, ze znowu zostanie przez niego skrzywdzona. Jest pyskata i zlosliwa. Bardzo dobrze bawilam sie czytajac dialogi. Moge smialo okreslic je jako doskonale. A Angelos na takie traktowanie w pelni zasluzyl.
    W pewnym momencie te fajne dialogi zaczely przemieniac sie w klotnie, czytanie zaczelo mnie meczyc, nastapil jakis przesyt. Wlasnie w tym momencie zmienil sie styl tekstu – niestety nie na lepsze.
    Georgie diametralnie zmienila swoje postepowanie. Uwierzyla, ze Angolos mial powody do swego zachowania i chciala stworzyc podstawy szczesliwego zycia rodzinnego. Wybaczyla mu i zrobila to tak szybko, ze Angelos za nia nie nadazyl.
    Angelos powinien sie plaszczyc i czolgac. Czytelniczki bylyby szczesliwe. A on, glupi, nie robi tego, bo uwaza, ze swoim niegodziwym postepowaniem nie zasluzyl na wybaczenie. Wiec nawet nie probuje walczyc. Tu raczej zona sie stara, zeby on wybaczyl sam sobie i zapomnial. A czym bardziej ona sie stara, tym bardziej on uwaza, ze jest niegodny.
    Ta ostatnia czesc mniej mi sie podobala. Po tych atrakcyjnych dialogach na poczatku spodziewalam sie lepszej koncowki. Na pewno bylo to bardzo oryginalne (szczegolnie ten brak czolgania sie byl nowatorski), ale lekko nudnawe. Mozliwe, ze bylo romantyczne, ale ja mam slabe oko do romantyzmu, nie zauwazylam. Poza tym bylo tam cos, czego absolutnie nie lubie, czyli bardzo chore dziecko. Mysle, ze to znecanie sie nad maluchem autorka mogla sobie darowac. Chciala wprowadzic troche dramatyzmu do akcji, ale mogla przeciez wymyslic cos innego, np. zla tesciowa. Jesli musiala juz krzywdzic dziecko, to przeciez skrecona nozka albo chore gardlo by wystarczylo. Ciezko mi jest tez wyobrazic sobie rodzicow, ktorzy chwile po ciezkiej operacji synka (na mozgu!) wychodza na spacer, zeby rozmawiac o swoim zwiazku.
    W sumie, mimo tych wad, z czystym sumieniem mozna polecic te ksiazeczke do przeczytania. A odzywki Georgie zasluguja na to , zeby uczyc sie ich na pamiec.

    Moja najukochansza ksiazeczka z firmy Harlequin jest „Shattered Trust“ Jacqueline Baird (napisana przed 20 laty). Pisalam juz gdzies o niej i bede jeszcze nie raz. Gdyby wydana byla po polsku, to mialaby taki sam blurb, jak „Powrot do Grecji“. Moglaby miec nawet ten sam tytul i duzo bardziej by pasowal. Glowny bohater nazywa sie Nikos (tak jak synek Georgie i Angelosa). Wiecej podobienst nie ma. Ten sam temat zostal calkiem inaczej potraktowany. Jacqueline Baird powinna za swoja nowelke dostac nobla, tak jest perfekcjyna.
    Czytajac „Powrot do Grecji“, jednoczesnie porownywalam to do „Shattered Trust“ i w tym porownaniu wypada bladziusienko. Dlatego u mnie byl tylko jeden punkt za dialogi.

    Opinia na temat książki Powrót do Grecji

  490. janka janka napisała:

    A jak wyglada nielegalna fryzura?

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  491. janka janka napisała:

    To chyba dobrze, ze bohaterka zdecydowala sie robic przekrety w internecie. Inaczej by sie na pewno przedzwigala, bolalyby ja plecy i musialaby zrezygnowac z tych goracych seksow.

    Pytanie Crissy wydaje mi sie bardzo wazne, poniewaz nigdy nie wiadomo, w jakiej sytuacji ktoras z nas moze sie znalezc.
    W ksiazce „Aniol smierci“ Lindy Howard napisane jest, ze 1 milion w banknotach po 100 dolarow tworzylby kupke o wysokosci 2,5 metra. Czyli 25 kupek po 10 cm, mala walizka powinna to pomiescic, ale to dopiero pierwszy milion, a my musimy spakowac 10.
    Banknotow o wyzszym nominale w zasadzie sie nie uzywa. Gdy ktoras z nas bedzie chciala ukrasc te dolce w gotowce, to albo trzeba wczesniej namowic wlasciciela, zeby postaral sie o te wyzsze nominaly, albo musimy zaopatrzyc sie w wielka walizke. Polecam taka na kolkach i z wyciagana raczka.

    Ja juz podjelam decyzje, ze gdy bede kradla 10 milionow, to zrobie to w internecie, zeby mnie sily na te gorace seksy nie opuscily.

    Opinia na temat książki Na wyłączność

  492. janka janka napisała:

    Fajnie wygladasz, Kasiek. Nowa fryzura?

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  493. janka janka napisała:

    Bo to w ogole jedna z lepszych koncowek wsrod harlequinow, jesli nawet nie najlepsza.
    I dobrze, ze w epilogu nie ma stadka dzieci, bo w innych epilogach bylo ich juz za duzo.

    Podoba mi sie niezmiernie, ze autorka zachowala pewne informacje prawie do samego konca. Zaufala inteligencji czytelniczek, co widze pierwszy raz w HQ. Zwykle wszystkie informacje podane sa od razu, jakby tylko blondynki z dowcipow mialy to czytac. I zawsze w kolko powtarzane sa te same informacje, jakbysmy mialy po 4 stronach juz zapomniec, co czytalysmy przed chwila.

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  494. janka janka napisała:

    Mialam przeczucie, ze ta ksiazeczka tez okaze sie slaba i mialam czesciowo racje. Wprawdzie do piet nie siega „Brazylijskiemu biznesmenowi“, jednak nie jest az tak nudna i byle jaka, jak wszystko inne tej autorki.
    Cala akcja oparta jest na wielkich wyrzutach sumienia, na rozpamietywaniu przez dlugie lata i strasznym mszczeniu sie o cos, co bylo tylko malutkim nieporozumieniem, bardzo latwym do wyjasnienia i przebaczenia. Na takiej kruchej podstawie autorka zbudowala swoja opowiesc. Na szczescie jest to jedyna wada tej ksiazeczki. Poza tym jest wszystko OK. Bohaterowie swoim postepowaniem i wypowiedziami nie przecza sami sobie, narrator tez caly czas dobrze trzyma wszystko w ryzach, nie gubi sie. Nie ma zadnego chaosu, nie ma nudy. Nie ma tez niestety powodu do zbytniej radosci. Porownujac do innych harlequinow, jest przecietnie.
    Calosc trzyma rowny poziom. Dla mnie za niski, bo ja ciagle czekam na cos na miare „Brazylijskiego biznesmena“. Reasumujac, gdyby tej ksiazeczki w ogole nie bylo na swiecie, to swiat by sie nie zawalil, ale przeczytac sie da.

    Opinia na temat książki Widok na Ateny

  495. janka janka napisała:

    Polska wersja „Swiata luksusu B“ okazala sie tak samo swietnym wyciskaczem lez, jak niemiecka.
    Perfekcja.
    Nadal i niezmordowanie polecam wszystkim.
    Czytajcie! Placzcie! Radujcie sie!
    Amen.

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  496. janka janka napisała:

    W oczekiwaniu na te pozycje, przeczytalam ponownie wszystkie wydane po polsku ksiazeczki tej autorki (tak naprawde, to bez mini serii o zaginionym rodzenstwie, bo na to bylo mi szkoda czasu). Najlepsze dla mnie jest i zawsze bedzie „Spotkanie po latach“. Zdetronowane moze zostac tylko przez „Damiano`s Return“.
    „Milioner szachista“ raczej mnie pod tym wzgledem nie zaskoczy.

    Opinia na temat książki Milioner szachista

  497. janka janka napisała:

    Magret, moze o tym juz dawno wiesz, ale na wszelki wypadek napisze, ze na niemieckiej stronie Harlequina w kazdy poniedzialek dodawane sa rozdzialy ksiazek (ebooki) i w tej chwili leci historyk. Ksiazki, ktore dodane byly wczesniej mozna sciagnac w calosci, jest tam ich juz kilkanascie sztuk i kilka z nich to historyki. Nie wiem, czy dobre, nie czytalam.
    http://www.cora.de/index.php/cat/c1116_archiv-fortsetzungsromane.html
    Jesli ktos nie lubi czytac eBookow, to zawsze mozna to sobie wydrukowac.

    Opinia na temat książki Dama w tarapatach

  498. janka janka napisała:

    Wyglada na to, ze wlasnie od tej ksiazki rozpoczne moja przygode z romansem historycznym.
    Kapitan statku moze okazac sie tak samo fajny, jak policjanci. (Szkoda, ze nie nazywa sie Jack.)

    Opinia na temat książki Dama w tarapatach

  499. janka janka napisała:

    To bardzo atrakcyjna ksiazeczka i warta przeczytania.
    A Amanda dostanie od Alexa taki pierscionek zareczynowy, jaki ja tez bym mogla dostac. Niestety dostalam inny, tez fajny, ale nie az tak.

    Opinia na temat książki Złamane serce

  500. janka janka napisała:

    Pelna miniseria wydana w jednej ksiazce, to jest najlepszy pomysl na HQ Na Zyczenie. Ciesze sie niezmiernie, bo kocham miniserie i chcialabym dozyc momentu, gdy wszystkie miniserie beda w taki sposob wydawane.
    Tej miniserii jeszcze nie czytalam, to bedzie swietna okazja, zeby po nia siegnac. Kilka lat temu ukazaly sie te opowiesci w serii HQ Romans. Tam rzadko spotyka sie miniserie, czesciej sa w Goracym Romansie, za ktorym nie przepadam. Ciesze sie wiec tym bardziej.

    Opinia na temat książki Rodzinny spadek

  501. janka janka napisała:

    „Toskanska przygoda“, „Nieoczekiwany slub“ i wlasnie „Swiat luksusu B“ podobaly mi sie duzo bardziej niz „Naszyjnik ze szmaragdow“.

    Julia James wie, jak pisac, zeby dobrze wyszlo. Nie zdarzaja jej sie nieudane nowelki. Mysle, ze gdy kiedys w Sevres pod Paryzem bedzie lezal wzorzec HQ Swiatowe Zycie, to bedzie to cos Julii James. Ona pisze modelowo.

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  502. janka janka napisała:

    Tak prawde mowiac, to sama sie dziwie, ze ta bajka az tak mnie zauroczyla. Nie powinna.
    Minusow bylo duzo, ale byly tez plusy.

    1-Glowny bohater ma na imie Jake. To moje ulubione imie w ksiazkach (obok Jacka).
    2-„Slub ksiezniczki“ napisala jedna z moich ulubienic, za nazwisko autorki byly u mnie dodatkowe punkty.
    3-Najbardziej zauroczyla mnie sama bohaterka, tym, ze sie zerwala ze smyczy i przy tym zrobila to z niesamowitym wdziekiem. To bardzo do mnie pasuje, bo ja lubie postepowac niekonwencjonalnie.
    4-Bardzo dla mnie wazna osoba ma od lat nierowno sciete wlosy, w zygzaki. Efekt jest taki, jakby je sama sobie scinala (bo tez ona je sobie sama scina). Moja sympatie do tej osoby przerzucilam na ksiezniczke z tej bajki.
    5-Czytalo mi sie to bardzo lekko i z wielka przyjemnoscia.
    6-Kupilam te ksiazeczke po niemiecku poltora roku temu i nie moglam przeczytac, bo gdzies mi sie zapodziala. Dlugo czekalam na polska wersje i to zwiekszylo moj apetyt na nia.

    Opinia na temat książki Ślub księżniczki, Barwy przyszłości

  503. janka janka napisała:

    Oczywiscie, ze opowiesc nie musi byc nudna. Mialam na mysli, ze ogolnie rozwody sa nudne, w porownaniu z tym, co moze byc w kryminalach.
    Sytuacja trojkata, w ktorym maz nie ulatwia zycia kochankom, moze byc bardzo ciekawie napisana. Przeczytamy i sie dowiemy.

    Opinia na temat książki Pora na miłość

  504. janka janka napisała:

    Nie zawsze stary maz jest lepszym rozwiazaniem. Lauren to na szczescie w pore zauwazy, gdy pozna Gavina.
    Pozostaje pytanie, jak sie pozbyc tego (niepotrzebnego juz) meza. Gdyby to byl kryminal, to byloby kilka fajnych rozwiazan. A ze to romans, to pozostaje tylko nudny rozwod.

    Opinia na temat książki Pora na miłość

  505. janka janka napisała:

    To sa dwie nowe miniserie.

    Opinia na temat książki Święta w Salzburgu, Legenda o miłości

  506. janka janka napisała:

    Ten dawny „Swiat luksusu“ nazwalam „A“, ten nowy „B“. Wczoraj przeczytalam „A“. Byl naprawde swietny i fajnie sobie przy nim poplakalam. Dzis przeczytalam ponownie „B“ i uwazam, ze jest 100 razy lepszy niz ten pierwszy, a nawet niz inne ksiazeczki Julii James.

    W zwiazku ze „Swiatem luksusu B“ mam wielka rade dla tych dziewczyn, ktore zamierzaja to przeczytac i wezcie ja prosze sobie do serca. Do premiery nie pozostalo juz duzo czasu, dlatego zacznijcie juz teraz znosic do domu chusteczki, bo tyle, ile bedzie Wam potrzebne, na raz nie przydzwigacie.
    Zycze milego plakania.

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  507. janka janka napisała:

    Przeczytalam ja sobie dzis jeszcze raz i moge potwierdzic, ze jest swietna. Absolutnie wszystko jest w niej harmonijne. Nie ma wad.
    Smialo moglaby ukazac sie w serii Orchidea albo Romans, bo jest taka fajnie lagodna, slodka i urocza.

    W pazdzierniku bedzie kilka fajnych harlequinow Swiatowe Zycie. Sadze, ze albo wlasnie trzecia czesc serii Gambrelli Carole Mortimer, albo Swiat luksusu Julii James zostanie uznany za najlepszy w tym miesiacu.

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu

  508. janka janka napisała:

    Zgadza sie, ale teraz zostala odwrocona na lewa strone. Ta metoda mozna kazda okladke uzyc dwa razy.

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu

  509. janka janka napisała:

    Trzecia czesc miniserii Gambrelli to moja ulubienica. :)
    Juz nie moge sie na nia doczekac, a to jeszcze miesiac. :(

    Opinia na temat książki Przyjęcie w Paryżu

  510. janka janka napisała:

    Jeszcze zauwazylam, ze te wszystkie Angielki sa najpierw po angielsku lodowate, a potem w lozku okazuja sie prawdziwymi rakietami. Zawsze. Tu by sie przydala opinia jakiegos pana, ktory zna Angielki od takiej strony. Najlepiej Greka albo Wlocha.

    Opinia na temat książki Powrót do Grecji

  511. janka janka napisała:

    OK, znalazlam logiczne rozwiazanie. Moze ona wcale nie dostala tej pracy sama, a dopiero z bratem dostanie, czyli jeszcze tam nie pracuje, a dopiero z bratem zacznie.
    W takim razie przepraszam, autora blurba, a dwoje z logiki biore dla siebie.

    Opinia na temat książki Bal w górach Szkocji

  512. janka janka napisała:

    No „swietny“ blurb, nie ma co… Ktos, kto go pisal, chyba troche przysnal.
    Cathy pomoze bratu dostac prace, udajac jego zone, bo zatrudniaja tylko malzenstwa. To w takim razie, jak ona dostala prace?
    Az mi zal, ze nie mam pod reka tej ksiazeczki w wersji niemieckiej (jest w innym domu). Bardzo chetnie bym sprawdzila od razu, jak to bylo z ta praca. Kto jej pomogl, skoro nie miala meza, a zostala zatrudniona?
    Na razie autor blurba ma u mnie dwoje z logiki. Po przeczytaniu harlequina moze zamienie to na dwoje dla autorki.

    P.S. I jeszcze mi zal, ze nie moge od razu sprawdzic tej ciazy, o ktorej pisze Kasiek.

    Opinia na temat książki Bal w górach Szkocji

  513. janka janka napisała:

    Czasami zdarza sie, ze jedna ksiazka ukazuje sie dwa razy pod roznymi tytulami.
    Czasami zdarza sie jeszcze gorzej – ukazuja sie dwie rozne ksiazki i maja ten sam tytul. Tak bylo np. z Lucy Gordon i jej dwiema opowiesciami „Karnawal w Wenecji“. I tak jest tutaj: „Swiat luksusu“ Julii James mialysmy juz w styczniu w ubieglym roku. No i mamy znowu.
    Pierwszego „Swiata luksusu“ (SZ nr144) jeszcze nie czytalam, ale to szybko naprawie. Ten nowy znam, byl swietny, polecam bardzo do przeczytania.

    Drugiej opowiesci z tego duo jeszcze nie czytalam, ale mam ja po niemiecku i moze zdaze przeczytac przed ukazaniem sie wersji polskiej.

    Opinia na temat książki Świat luksusu, Kolacja z byłym szefem

  514. janka janka napisała:

    To jest trzecia czesc miniserii RICH, THE RUTHLESS AND THE REALLY HANDSOME, o 3 kolegach ze studiow w Oxfordzie.

    1 - „Podwojna pulapka” o Matyldzie i ksieciu Raszadzie, Romans z Szejkiem nr9
    2 - „Grecki biznesmen” o Maribel i Leonidasie Pallis, Swiatowe Zycie nr180

    W „Milioner szachista“ bohaterem jest ten sam Sergio Torrente, ktorego nie lubila Matylda i ktory urzadzil na swoim jachcie wieczor kawalerski dla Leonidasa. Czyli nasz stary znajomy.

    Gdy czytalam te serie po niemiecku, to czesc 1 i 2 podobaly mi sie bAAArdzo, a ta trzecia duzo mniej. Ale juz gdy czytalam te poprzednie czesci po polsku, to okazaly sie duzo gorsze niz tlumaczenia niemieckie. Szczegolnie czesc 1. Chetnie przeczytam czesc trzecia, zeby porownac, ktora tlumaczka zrobila tym razem lepsza robote. Najczesciej wygrywaja niemieckie. Trzymam kciuki za Polke.

    Opinia na temat książki Milioner szachista

  515. janka janka napisała:

    Czesc, Dziewczyny! Potrzebuje pomocy. Zakochalam sie wlasnie w w ksiazkach Tess Gerritsen z serii Kolekcja. Zaliczylam juz Sen o milosci i Telefon po polnocy. Wlasnie skonczylam czytac Zlodzieje serc i zaczelam Nigdy nie mow zegnaj. Jak ja skoncze, to jestem w kropce, nie wiem co dalej. Inne ksiazki Tess Gerritsen (te o Rizzoli i Isles) czekaja na razie u mnie na polce na inne czasy. Szukam wiecej takich, jak te z serii Kolekcja. Lekki watek kryminalny lub sensacyjny, romans bez wielkich dramatow, troche fajnych dialogow, troche miejsc, w ktorych mozna sie posmiac i zeby trzymalo w napieciu.

    Czy inne ksiazki wydane w serii Kolekcja sa tez takie jak Tess Gerritsen?
    I czy jest po polsku wydana historia Beryl Travistock(siostry Jordana ze Zlodziei serc) i Richarda Wolfa (org.: In Their Footsteps)?
    I czy sa jakies inne ksiazki Tess Gerritsen, ktore tez utrzymane sa w takich klimatach?

    Ta Ksiezycowa Zatoka Heather Graham wyglada bardzo obiecujaco, ale jak ja przeczytam, to znowu, bede miala niedosyt, tak jak teraz po Zlodziejach serc. Ja chce tego wiecej! Pomocy!

    Opinia na temat książki Księżycowa zatoka

  516. janka janka napisała:

    Reed chcial ukryc przed Elizabeth pewne niewesole fakty, zeby jej nie stresowac w czasie, gdy probowala zajsc w ciaze. Robil to z milosci, a Elizabeth, natrafiajac na jego klamstwa, zaczela podejrzewac go o zdrade. Jego wina, mogl nie klamac.

    Opinia na temat książki Prawdziwe szczęście

  517. janka janka napisała:

    A ja kocham wszystkich facetow o imieniu Jack, ewentualie Jake (Dzek i Dzejk). Tez w filmach. Tak sie sklada, ze w najlepszych ksiazkach i filmch zawsze wystepuje Jack. A nawet w piosenkach.

    Opinia na temat książki Dotrzymane obietnice

  518. janka janka napisała:

    Zona wladcy ksiestwa to ksiezna, a nie ksiezniczka.
    Ja naprawde nie wymagam duzo od tlumaczek. Nie wiedza np., jaka jest roznica miedzy diamentem a brylantem, ale tego duzo osob nie wie, wiec przymykam oko. Nie wiedza wielu innych rzeczy. Trudno...
    Ale tutaj chodzi o tytul ksiazeczki. Moze chociaz przy tlumaczeniu tytulow nie robilyby podstawowych bledow.

    Opinia na temat książki Siedem lat marzeń, Powrót księżniczki

  519. janka janka napisała:

    Miniseria Rod Saxonow sklada sie z 3 czesci. wszystkie napisane sa przez Tesse Radley.
    czesc 1 – Alyssa Blake na MASKOWYM balu spotyka Joshue Saxona
    czesc 2 – Caitlyn zakochuje sie w Rafaelu, wielkim wrogu rodziny
    czesc 3 – Amy, ktora jest w ciazy, wychodzi za maz za Heatha, brata jej zmarlego narzeczonego

    Opinia na temat książki Dotrzymane obietnice

  520. janka janka napisała:

    To moja ulubiona czesc tej miniseri (obok czesci pierwszej). Kojarzy mi sie troche z harlequinami angielskich autorek (np. Liz Fielding), ktore pisza dojrzalej niz Amerykanki.
    Tematyka jest niezbyt typowa dla harlequinow – sytuacja pomiedzy bohaterami nie dotyczy poczatkow zwiazku i rodzenia sie uczucia, tylko kryzysu malzenskiego pary, ktora wyszla juz z okresu pierwszego zakochania.
    Podobnie jak w innych czesciach tej miniserii, nie ma tu wielkich tragedii, ani problemow nie do rozwiazania. Klopoty bohaterow wynikaja raczej z niedomowien, falszywych podejrzen, pomylek. Czyta sie lekko i przyjemnie. To na pewno bardzo dobra rozrywka.

    Opinia na temat książki Prawdziwe szczęście

  521. janka janka napisała:

    „Slub ksiezniczki“ Cary Colter moznaby bylo okreslic jednym wyrazem: bajka. I to w obu znaczeniach.
    W znaczeniu negatywnym, wypowiadajac to z pogarda i doprawiajac machnieciem reka. No bo: ksiezniczka, wyspa, nieistniejace panstewko, i tym podobne bzdury.
    Ale takze w znaczeniu pozytywnym: bajkowe sytuacje, uroczy bohaterowie, fajna akcja i wakacyjny nastroj. Milo sie ja czyta od poczatku do konca. Nisamowicie bajkowa ksiazeczka.

    Ja opowiadam sie jednoznacznie za opcja pozytywna. Ksiazeczka mnie zauroczyla.
    Normalnie czytajac ksiazki pozostaje zawsze na ziemi. Wciagam sie w akcje, ale nie utozsamiam sie z bohaterami i nie marze o przezywaniu opisanych przygod. Tu bylo inaczej. Czytajac mialam ochote przejechac sie skuterem, przytrzymujac sie przystojnego ochroniarza. Malo brakowalo, a obcielabym sobie wlosy, zeby byly krzywe i bardzo postrzepione. I przefarbowalabym je sobie na czarno. Mialam ochote znalezc sie na bezludnej wyspie (a ja uwielbiam ludzi i jestem bardzo towarzyska). Mialam po prostu ochote byc ta ksiezniczka.

    Jestem pewna, ze bylabym swietna ksiezniczka.

    Opinia na temat książki Ślub księżniczki, Barwy przyszłości

  522. janka janka napisała:

    Francuska nie istnieje wcale, angielka to dluga bulka, hiszpanka to rodzaj grypy, (mokra) wloszka to fryzura, a niemka, to brzmi troche jak cos, czego nie ma.
    Szejkowie na pewno sie tym wszystkim interesuja, tylko niekoniecznie musza o tym powstawac romanse.

    Bohaterkami harlequinow o szejkach sa czesto Angielki, bo ksiazeczki te sa zwykle napisane przez autorki z tego kraju. Jest im latwiej pisac o Angielkach, niz np. o Francuzkach.

    Opinia na temat książki Kuzynka władcy

  523. janka janka napisała:

    „Sprobujmy jeszcze raz“ jest swietne do samego konca. Nawet czym bardziej zblizalo sie do konca, tym robilo sie lepsze i brdziej bylo mi zal, ze zaraz sie skonczy.
    Szalenie podobalo mi sie zdanie „Czy ubralem krawat do gory nogami”. No i dwa ostatnie zdania byly cudowne. Chyba zadne inne harlequiny nie konczyly sie tak uroczo.
    Dziekuje, Kasiek, za polecenie.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  524. janka janka napisała:

    Zgadza sie, malo kto lubi tylko jeden rodzaj literatury. Ale ja chyba do romansow (powiesci) nigdy nie dorosne. Przeczytalam na probe kilkanascie rzeczy Susan E. Phillips, tylko po to, zeby wiedziec, czym sa romanse. Nawet mi sie podobaly, ale nie na tyle, zeby siegac po inne pisarki.
    Romanse historyczne nie wchodza dla mnie w ogole w gre. Te wspolczesne dialogi i wspolczesny sposob rozumowania wsadzone na sile w dawne czasy, sa dla mnie nie do przyjecia. Czytalam w dziecinstwie prawdziwe powiesci historyczne i widze roznice.
    Z romansow interesuja mnie tylko harlequiny. Chyba dlatego, ze sa specjalnie tak wymyslone, zeby czytelniczki wpadaly szybko w nalog.
    No to wpadlam.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  525. janka janka napisała:

    Tak naprawde to ja jestem fanka literatury Chick-Lit, czyli przeciwienstwa romansow. I kryminalow, czyli tez przeciwienstwa romansow.
    Kilka moich ulubionych pisarek zaczynalo kariere od pisania harlequinow i dwa lata temu postanowilam sprawdzic, jak pisaly w mlodosci. Pisaly fajnie, wiec postanowilam sprawdzic tez harlequiny innych autorek i tak wpadlam. To jest nalog, z ktorego nie mozna sie tak latwo wyzwolic.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  526. janka janka napisała:

    Juz sobie spisalam wszystkie tytuly, ktore sa polecane przez czytelniczki na stronie Romans, Swiatowe Zycie i Goracy Romans. Moja lista sie ciagle wydluza.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  527. janka janka napisała:

    No wlasnie! Tylko jak te perelki znalezc w morzu przecietnosci?
    Znalazlam juz kilka swietnych wsrod tych starych. Np Carla Cassidy – Dziewczyna z wesolego miasteczka, albo Julie Kistler – Dziki. Szukanie nie jest prostym zadaniem, gdy sie wolno czyta i duzo ksiazek kupi.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  528. janka janka napisała:

    Bardzo mi sie podoba. Ma fajne dialogi.
    Myslalam przed czytaniem, ze to ma byc smieszne, a to miejscami jest nawet smutne.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  529. janka janka napisała:

    Dobrze, wlasnie tak mam zamiar zaczac. I jeszcze przygotowalam sobie „Ryzykowna pieknosc”. Ale na razie czytam Leigh Michaels „Sprobujmy jeszcze raz”. Ostatnio mi to zadalas jako zadanie domowe i jeszcze nie skonczylam.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  530. janka janka napisała:

    Bardzo nie lubie harlequinow, w ktorych przebieg zdarzen nie trzyma sie kupy, bohaterowie co chwile zmieniaja zdanie w sprawie swoich uczuc. W ktorych autorki zapominaja, co napisaly wczesniej i same sobie zaprzeczaja. W ktorych panuje chaos, balagan i belkot.
    Sa tez harlequiny o niczym, nudne, napisane nie wiadomo po co. Ktorych czytanie jest wielka strata czasu.

    Po przeczytaniu Jane Porter – Wygrana w Monte Carlo nasuwa sie wielkie pytanie, jakim cudem autorce udalo sie stworzyc cos jeszcze gorszego niz belkot i nuda.

    Mysle, ze proces tworzenia tego najgorszego harlequina wszech czasow wygladal tak: Autorka probowala napisac nowelke o przegraniu zony w karty. Jednak nie umiala poprowadzic tego tematu wystarczajaco dlugo, zeby sprzedac to wydawnictwu. Miala tylko polowe wymaganej ilosci stron. Wtedy przypomnialo jej sie, ze kiedys juz pisala tekst, ktorego rowniez nie umiala pociagnac do wymaganej objetosci. Gdzies w szufladzie lezala juz polowa nowelki na temat kierowcy Formuly 1, ktory po ciezkim wypadku, nie rezygnuje z kariery, a jego zona w wypadku stracila rodzicow i pierwszego meza, wiec sie o niego martwi. Teraz wystarczylo tylko pozmieniac imiona w oby tych polowkach i je jako tako polaczyc, zeby zgadzala sie wymagana ilosc stron. Ale czy z tego wyszedl harlequin? Wedlug mnie - nie. Wyszla lepianka.

    Opinia na temat książki Wygrana w Monte Carlo

  531. janka janka napisała:

    Czytalam te ksiazeczke kilka tygodni temu. Po przeczytaniu zaliczylam ja do grupy tych lepszych harlequinow.
    Lubie harlequiny z serii Romans. Sa delikatne, romantyczne, slodkie. Takie urocze bajeczki.
    Najbardziej lubie, gdy sa w nich wielkie emocje, jak np. Liz Fielding „Serce ze zlota”, albo, gdy sa smieszne. I wlasnie ta druga opcja wystepuje w przypadku „Zycia jak romans“. Sa tu bardzo fajne dialogi, jest duzo komizmu sytuacyjnego. Bohaterowie sa dokladnie tacy, jak powinni. Mysla i dzialaja tak, jak powinni. Bardzo ich polubilam.
    Niczym ta ksiazeczka nie zaskakuje, ale tez niczym nie drazni. Wszystko jest w niej sensowne. Napisana jest bardzo dobrze, z zachowaniem logiki (co nie jest oczywiste w harlequinach). Mozna sie przy niej zarowno rozerwac, jak i odpoczac. A przy tym jeszcze posmiac.

    Opinia na temat książki Życie jak romans

  532. janka janka napisała:

    Czytalam niedawno „Niech zyja upaly“ i „Mr Perfekt”. Obie byly polecane tu na stronie Harlequin, dlatego po nie siegnelam. Obie byly swietne. Ta druga nawet rewelacyjna.
    Po „Niezalezna zone” tez zreszta siegnelam po przeczytaniu opinii do ksiazki.
    Na mojej polce stoi bardzo duzo ksiazek Lindy Howard, ale jeszcze ich nie czytalam. Zrazila mnie do tej pisarki ksiazka, od ktorej chcialam zaczac, a ktorej chyba nie bylo jeszcze w Polsce, Killing Time, z 2005 roku. Glownym watkiem jest tam przenoszenie sie w czasie, a ja nie lubie paranormali.
    Ksiazki Lindy Howard sa na mojej liscie do przeczytania, ale ta lista jest dluga, jak linia brzegowa Polski. Wine za to ponosza niemieckie harlequiny. Przybywa ich metodycznie tak duzo, ze nie mam zadnej mozliwosci sie z nimi wyrobic. A przez to mam za malo czasu takze na polskie harlequiny i powiesci w obu jezykach.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  533. janka janka napisała:

    Alez skad, ja nie cierpie Goracego Romansu. Ja tylko kocham blurby do nich.
    A „Sprobujmy jeszcze raz” chyba juz czytalam. Zaraz sprawdze.

    Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ

  534. janka janka napisała:

    Jest zle. Jest nawet bardzo zle. Doczytalam do polowy i na razie nie wiem, po co ten harlequin zostal w ogole napisany. Dla pieniedzy raczej nie, bo stawki autorskie sa podobne niskie. Moze autorka chciala sie pochwalic, ze uwazala w podstawowce na lekcji geografii i zna 3 kontynenty i 3 miasta w Europie? Moze jej sie nudzilo, a nie ma innego hobby, musiala wiec pisac? Moze dowiem sie tego, gdy ukaze sie polska wersja i ktos mnie oswieci.

    Tess miala ciezkie dziecinstwo, Cade wlasciwie tez nie za fajne. Cade na prosbe swego (adoptowanego) ojca odszukuje jego wnuczke, Tess. Dziadek ma klopoty ze zdrowiem i chce nawiazac kontakt z wnuczka, dopoki jeszcze moze. Tess, gdy juz wie o istnieniu dziadka, nie jest zbyt uszczesliwiona, bo poczatkowo obawia sie, ze dziadek jest taki, jak jej ojciec, czyli zly. Gdy jednak odwiedza dziadka w szpitalu i dowiaduje sie, ze jest dobrym czlowiekiem, to spedza z nim czas, zeby sie lepiej poznac. Kilka miesiecy? Kilka tygodni? Trzy dni? Nie! 15 minut, po czym wyrusza w podroz razem z Cadem, gdyz KONIECZNIE MUSI poznac ich wielkie przedsiebiorstwo od podstaw, by moc je kiedys przejac, a teraz pomoc w jego prowadzeniu.
    Pierwszego dnia robi szybkie zakupy w jednym jedynym butiku, gdzie udaje jej sie skompletowac pelny ubior na wszystkie okazje, lacznie z 3 sukniami wieczorowymi, plus: buty, bielizne, okulary sloneczne od projektanta i nawet bizuterie. I nie brakowalo ani jej rozmiarow, ani odpowiednich kolorow, ani niczego. Dobrze, ze nie jestem autorka harlequinow, bo ja bym takiego sklepu nie umiala wymyslic.
    W Nowym Jorku spedzaja jeden dzien, Tess oglada budynek nalezacy do firmy jej dziadka oraz idzie z Cadem do opery. Amerykanska czesc firmy jest zaliczona!
    Jada do Francji do zamku nad Loara, przy ktorym dziala winnica. Tess przez 3 dni dowiaduje sie od pracownikow, na czym polega praca w winnicy. Juz pierwszego dnia postanawia, ze oznajmi dziadkowi, ze przejmie kierowanie jego winnica. (W przyszlym miesiacu bede miec 3 dni wolne, albo zostane pilotem samolotow, albo lekarzem, jeszcze nie wiem, ale skoro tak szybko mozna zdobyc nowy odpowiedzialny zawod, to ja tez chce.)
    Nastepny przystanek to Wenecja... W planach jest jeszcze Australia.
    W ogole nie jestem ciekawa, co bedzie dalej. Ta przeczytana polowa, to az za duzo.
    A najgorsze w calym tym dziele jest to, co toczy sie pomiedzy Tess i Cadem, czyli jej wujkiem. Juz po 15 minutach znajomosci Cade oznajmil jej, ze dlugo nie mial kochanki i ze ona by mu sie w zasadzie nadala. Od czasu do czasu sie calowali. Ciagle byli podnieceni. Jak ona byla chetna, to on ja odpychal i nawzajem. Potem, gdy ona juz nabrala ochoty na seks, to on stwierdzil, ze eee, jednak lepiej nie. Tess wtedy zachcialo sie jeszcze bardziej i postanowila go uwiesc. Nie udalo sie to jej, bo powiedziala mu, ze jest jeszcze dziewica, a on na to, ze eee, to nic dla niego, kazal sie jej ubrac..
    W Wenecji Tess ma poznac od podstaw dalsza czesc przedsiebiorstwa, czyli hotel. Na pewno po 2 godzinach uzna, ze powinna zostac kierownikiem. Ich historia milosna przeniesie sie tez na nastepny poziom, ja na szczescie nigdy nie dowiem sie, kto kogo w koncu uwiodl.
    W drugiej polowie ksiazeczki okaze sie tez, jakie ciezkie przezycia spotkaly Tess w mlodosci, ale jest mi to tak obojetne, jak jeszcze nic nigdy nie bylo.

    Zastanawiam sie, czy polska wersja bedzie tak samo niestrawna. A moze mam po prostu zly dzien na takie dziwolagi?

    Opinia na temat książki Razem dookoła świata

  535. janka janka napisała:

    Oczywiscie, ze znam. Nawet o tym myslalam, gdy kilka dni temu odpisywalam na Twoj post.
    A czy Ty znasz przyslowie „przyganial kociol garnkowi, a sam smoli”?

    Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ

  536. janka janka napisała:

    A teraz dla odmiany komentarz na temat:

    Gdyby ode mnie zalezalo, kto jaki zawod bedzie wykonywal, to Susan Stephens kopalaby rowy. Niestety ona ciagle pisze, a ja jej „radosnej” tworczosci nie zamierzam wiecej ogladac.
    W zwiazku z tym moglam przeczytac tylko pierwsza polowe tego duo. I dobrze sie stalo, bo bylo warto.
    Nie wiem, gdzie toczy sie akcja. Moze te informacje przegapilam, moze jej nie bylo. Zgaduje, ze to moze byc Nowa Zelandia lub, co mniej prawdopodobne, Australia.
    „Bajkowe zycie” jest idealnym polaczeniem harlequinow europejskich, zawierajacych duzo emocji, oraz amerykanskich, zawierajacych duzo scen seksu. Poniewaz seks jest opisany bezpruderyjnie, wiec stawiam na te Nowa Zelandie bardziej, niz na Australie. Scena, w ktorej Blake zapytal: „Smakowalo?” napisana jest dosc odwaznie, domyslam sie, ze nie wszystkie panie to lubia (czytac).
    Sceny seksu zawieraja w tej opowiesci bardzo duzo miejsca, moze sa tu nawet najwazniejsze. Jednak pomiedzy nimi tez sie bardzo duzo dzieje. Kazdy znajdzie tu dla siebie cos, co lubi i cos, czego nie lubi. Pelna uniwersalnosc.
    Mnie natomiast zauroczyly dialogi. Kocham dialogi, ktore potrafia mnie rozsmieszyc albo sklonia do podziwu dzieki swej inteligencji. W harlequinach to sie prawie nie zdarza, autorki zwykle pisza „odpowiedzial jej cos smiesznego”, albo „odpowiedzial jej cos inteligentnego”, albo „rozmawiali zartujac na rozne tematy”, a nie sa w stanie wymyslic prawdziwej rozmowy. Tu jest inaczej i chwala za to autorce.
    Drugi ogromny plus autorka dostaje ode mnie za to, ze zanim zaczela pisac o problemach medycznych, przygotowala sie do tego. Jej lekarz jest profesjonalny, a jej opis choroby wiarygodny.
    Bohaterow bardzo polubilam, nie przeszkadzalo mi, ze calosc jest raczej niezyciowa, np bohaterowie, juz po kilku godzinach znajomosci, rozmawiaja bardzo otwarcie na tematy seksu, a przy nastepnym spotkaniu ida do lozka. W zyciu albo tak nie ma, albo tylko ja mam dziwnego listonosza. Oddaje listy i idzie. I szewca tez. I mechanika. Chyba otaczaja mnie sami dziwacy – niektorych spotkalam juz wiecej niz dwa razy i jeszcze nic miedzy nami nie zaszlo. (No dobrze, to byla dygresja troche nie na temat, ale juz wracam na dobra droge.)

    W sumie bylam bardzo zadowolona, ze to przeczytalam. Usmialam sie na glos w paru momentach, prawie sie poplakalam pod koniec. To duzo wiecej, niz mozna sie bylo spodziewac. Nie jest to najjasniejsza gwiazda na harlequinowym niebie, ale z pewnoscia duzo wiecej niz przecietna.

    Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ

  537. janka janka napisała:

    Jeszcze trzeba zwrocic uwage na to, ze to, co Krysia napisala, tez nie bylo recenzja ksiazki.
    Gdy, Krysiu, bedziesz postulowac w Redakcji o usuwanie postow, to zacznij, prosze, od wlasnego.

    Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ

  538. janka janka napisała:

    A ja dla odmiany sie w Rhydonie zakochalam. Cudny. Jego teksty, np o pociaganiu za obrozke, byly na najwyzszym mozliwym poziomie szowinizmu. Zebym go tak mogla dostac w swoje lapki, to znow bym miala cel zycia. Jednego mucho juz wychowalam, chetnie zabralabym sie teraz za Rhydona. To by bylo takie mile zajecie.

    A sama ksiazeczka okazala sie raczej z tych slabych. Owszem, czekalam caly czas, w napieciu, na to, co jeszcze powie Rhydon. I podziwialam go za odwage, a Sallie wspolczulam slabego charakteru. (Bo chociaz autorka podkreslala, ze jej charakter jest silny, to naprawde nie byl.) Ale to wszystko, to troche za malo, zeby bylo za co tego harlequina pochwalic.
    Ja okreslam tego typu harlequinki klasykami. Czyli takimi, jak bylo to zaplanowane pierwotnie, gdy firma powstawala – mialy pisac je kobiety nie za mocno inteligentne, docelowo dla kobiet rowniez nie za mocno inteligentnych.

    Wlasciwie to sie nawet dziwie, ze Lindzie Howard udalo sie przeskoczyc z grupy zawodowej autorek harlequinow do grupy pisarek powiesci. Nie widze tu zadnego potencjalu.

    Opinia na temat książki Miłość czy kariera?

  539. janka janka napisała:

    „Potomek weneckiego rodu“ to juz kolejny harlequin o milionerze (lub miliarderze), ktory mysli, ze nie moze miec dzieci i nie wierzy, ze zostanie ojcem. Taki watek moze byc ciekawym startem do stworzenia nowelki, jednak na rozne sposoby mozna go rozwinac.
    Liz Fielding w „Malzenstwie idealnym” (HQ Romans) wymyslila inteligentnego milionera i pociagnela ten watek na uboczu, wplatajac go miedzy inne wazniejsze watki.
    Maureen Child w „Roku z Julia” (HQ Goracy Romans) stworzyla milionera – uparciucha, a watek posluzyl jej do wstawienia wielu scen seksu (tak, jak to robia wszystkie autorki Amerykanki, inaczej by nie umialy).
    Natomiast Natalie Rivers zrobila z tego watku nadmuchanego potwora. Cala opowiesc osnuta jest wokol tego faktu, wszystko, co sie tam dzieje, wiaze sie z tym watkiem. Jest on walkowany wzdluz i wszerz, a nawet w poprzek calej ksiazeczki.
    Jak dla mnie to bylo troche za malo emocji i gry na uczuciach czytelnika. Mozna bylo w kilku miejscach troche podbarwic opowiesc. Pani Rivers sugerowala kilka razy pewne kierunki, w ktorych akcja moglaby sie potoczyc, ale zawsze decydowala sie na rozwiazania raczej mniej emocjonalne. A jak juz wreszcie na koncu zdecydowala sie na probe napisania sceny wielce dramatycznej, to nic jej z tego nie wyszlo. Ten lekarz, ktory biegal i panikowal, byl po prostu zalosny. Straszyl problemem, ktory moze moglby zaistniec, ale dlaczego mialby. Sam sobie zaprzeczal (najpierw, ze bedzie natychmiast potrzebna krew, potem, ze wcale nie, bo w razie czego sie z Rzymu sprowadzi). Nie wierze, ze jakis lekarz moglby tak sie zachowywac. Moze cos wczesniej wachal? I tak calkiem na marginesie, to 0 Rh- nie jest najrzadsza grupa krwi. B Rh- i AB Rh- sa o wiele rzadsze. Pani Rivers nie doczytala do konca. To, ze osoba z ta grupa jest uniwersalnym dawca, a krew moze dostac tylko od osob ze swoja grupa krwi, nie znaczy, ze jest ona najrzadsza.

    Oceniam „Potomka” mimo wszystko dosc wysoko, bo czyta sie lekko, prawie niczym nie drazni, a bohaterow daloby sie polubic (jesli sie mocno chce, ja akurat nie za bardzo chcialam).
    W porownaniu do „Greckiego magnata” wypada bardzo blado, ale w porownaniu do innych harlequinow, jest OK.

    Opinia na temat książki Grecki magnat, Potomek weneckiego rodu

  540. janka janka napisała:

    Oj, Krysiu, nie psuj nam zabawy. Co ci szkodzi, ze sobie cos tu piszemy?
    Skoro tak nietolerancyjnie patrzysz na nasze komentarze na tej stronie, to moze lepiej szukaj recenzji ksiazek na stronie sklepu. Tam powinno byc wiecej konstruktywnej krytyki, a mniej rozmowek towarzyskich.

    Nie znam ani jednej osoby, ktora czyta harlequiny lub romanse. Dlatego dla mnie strona Harlequin.pl jest jedyna mozliwoscia, zeby sie na temat harlequinow wypowiedziec oraz czegos nowego sie o nich dowiedziec. Gdy ktos wstawia komentarz pozornie nie na temat, to moge dowiedziec sie o istnieniu jakiejs ksiazki, o ktorej inaczej bym sie nie dowiedziala. Za co jestem bardzo wdzieczna wszystkim Dziewczynom piszacym na tej stronie i niniejszym im pieknie dziekuje.

    Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ

  541. janka janka napisała:

    Nie mam zielonego pojecia. Ani w zadnym innym kolorze.
    Wsrod ksiazek Sharon Kendrick, ktore posiadam, nie ma czesci pierwszej po polsku. W biblionetce tez jej nie znalazlam, ale to o niczym nie swiadczy.

    Opinia na temat książki Sekret milionera, Ślub w Toskanii

  542. janka janka napisała:

    Dziekuje, Milko, za informacje. Przeczytalam oryginalny blurb, to bedzie na pewno to, o czym myslalam.
    Teraz pozostaje mi tylko kupic, przeczytac i sie cieszyc.

    Opinia na temat książki Ślub księżniczki, Barwy przyszłości

  543. janka janka napisała:

    Tapeta jest rzeczywiscie wstretna. Wystarczy jednak skupic uwage na miesniach, albo twarzy ciacha i tlo przestaje sie rzucac w oczy.

    Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ

  544. janka janka napisała:

    Z wrazenia zapomnialam przeczytac blurb. Romans z Szejkiem juz chyba zawsze bedzie mi sie kojarzyl z zewnetrznymi wrazeniami optycznymi, a nie z wydrukowana w srodku zawartoscia.

    Opinia na temat książki Kuzynka władcy

  545. janka janka napisała:

    Co jedna okladka, to lepsza.
    Tej okladki to juz chyba nic nie przebije. No chyba tylko ten facet zywy i w odpowiedniej wielkosci gdzies blisko pod reka.
    Jeszcze troche i wpadne w obsesje okladkowa. Czy jest na sali psychiatra i moze mi powiedziec, czy jest taka choroba?

    Opinia na temat książki Kuzynka władcy

  546. janka janka napisała:

    Mam wielka nadzieje, ze „Slub ksiezniczki“ okaze sie tym harlequinkiem, na ktory juz dlugo czekam, o ksiezniczce, ktora ze swym ochroniarzem znajdzie sie na bezludnej wyspie. Nie czytalam, a bardzo chce.
    Czy ja juz pisalam, ze lubie Care Colter? Jesli nie, to napisze teraz. Lubie Care Colter. Ona pisze inaczej, niz wszystkie autorki. Podobnie do Liz Fielding i Sally Wentworth, tak swiezo.
    „Milosny bukiet” byl uroczy. „Slub ksiezniczki” tez bedzie, mam wielkie zaufanie do tej autorki.

    Opinia na temat książki Ślub księżniczki, Barwy przyszłości

  547. janka janka napisała:

    Siedze sobie grzecznie, w reku trzymam niemiecka wersje tego harlequina i sie waham, jak baca.
    Waham sie, czy to przeczytac teraz, czy juz zaczekac na polska wersje.

    Opinia na temat książki Razem dookoła świata

  548. janka janka napisała:

    Przeczytalam wlasnie „Podroz do Irlandii” i tak sobie mysle, ze nie wiem, co o niej myslec.
    Trzy czwarte ksiazeczki (a moze nawet wiecej) stanowia bardzo zabawne i nieco zlosliwe dialogi, ktore sie bardzo dobrze daja czytac. Swietna rozrywka. A potem jest tak jakos dziwnie, odkad bohaterowie juz sie lubia.
    Autorka poczatkowo wykazala sie inteligencja niespotykana w harlequinach, a na koniec jej pary zabraklo, gdy przypomnialo jej sie, ze placa jej przeciez za historie o milosci. Koncowka wypadla blado, ale i tak duzo lepiej, niz to wychodzi innym autorkom.
    Przeczytac na pewno warto, ale ocenianie lepiej sobie odpuscic. Trudno bedzie porownac ja do innych harlequinkow, bo jest inna niz inne.

    Opinia na temat książki Podróż do Irlandii

  549. janka janka napisała:

    Oj tak! Z checia. Szczegolnie ten tu powyzej na okladce bardzo dobrze nadaje sie do marzen.

    Opinia na temat książki Widok na Ateny

  550. janka janka napisała:

    „Mezczyzna jej zycia” to trzecia czesc miniserii Dziedzictwo Kincaidow. Opowiada o historii milosci Nadii Kincaid i Lucasa.

    „Romantyczna kryjowka” sprawia mi pewien problem. Wiem, ze to czytalam po niemiecku jesienia ubieglego roku, ale nie pamietam, czy mi sie podobalo, ani czy nalezalo do jakiejs miniserii. Chyba to byla oddzielna opowiesc, ale glowy za to nie dam.

    Opinia na temat książki Mężczyzna jej życia, Romantyczna kryjówka

  551. janka janka napisała:

    Zobowiazywaloby ich do odpowiedniego wygladu, ale ci prawdziwi tego nie zauwazyli. Internet pelen jest zdjec prawdziwych miliarderow, ktorym trzebaby bylo klasc cos na twarzy, zeby jakos przetrwac wspolne dzialania. Ostatnio jeden taki (Polak) z powodu swojego slubu czesto sie pojawia w internecie i juz nie moge patrzec na jego oczki. Takie kaprawe.
    Albo powinno sie im na twarzach przyklejac na stale okladki harlequinow. Harlequiny sa z wielu powodow pozyteczne. Niech sie do czegos jeszcze przydadza po przeczytaniu.

    Opinia na temat książki Widok na Ateny

  552. janka janka napisała:

    Dobra, Kasiek, zrobimy tak: Ty zrobisz wszystko wedlug swojego planu, a potem podzielisz sie ze mna odszkodowaniem lub alimentami. Ja sama niestety nie moge tego planu wcielic w zycie, bo dla mnie wyglad faceta jest wazniejszy niz inne jego cechy.

    Opinia na temat książki Widok na Ateny

  553. janka janka napisała:

    On, to troche jak mlody Paul Newman.

    Opinia na temat książki Krwawe ślady

  554. janka janka napisała:

    Oj, chyba jednak w prawdziwym zyciu bardzo rzadko sie zdarza, ze miliarder z zemsty zmusza kogos do slubu i chce byc z ta wybranka tak dlugo, az mu sie znudzi jej cialo.
    W prawdziwym zyciu sluby i rozwody oznaczaja klopoty (tez finansowe) i zaden milioner nie bylby tak glupi, zeby sobie te klopoty na glowe dobrowolnie sciagac.

    Opinia na temat książki Widok na Ateny

  555. janka janka napisała:

    Tym razem okladka niemieckiego wydania byla ladniejsza. Nasza jest taka jakas sztuczna.

    http://www.cora.de/product_info.php/info/p6366_wie-verfuehrt-man-seinen-chef.html

    Opinia na temat książki Jedna na milion

  556. janka janka napisała:

    Tak, tu.
    Jak ksiaze zacznie sie juz oswiadczac, to nie bedzie umial skonczyc i doslownie wgada Tesse w sciane. Bedzie sie oswiadczal przez kilka stron, zamiast ujac wszystko w jednym zdaniu. Ale wszystko, co mowil bylo baaardzo romantyczne.

    Opinia na temat książki Jedna na milion

  557. janka janka napisała:

    Glupie patanie, przeciez to oczywiste, gdy sie juz troche harlequinkow przeczytalo.

    Opinia na temat książki Sycylijski hrabia

  558. janka janka napisała:

    A skad wiesz?

    Opinia na temat książki Sycylijski hrabia

  559. janka janka napisała:

    Abby Green to moja pieta Achillesa. Jestem juz zmeczona dwuletnia walka z ta autorka.
    Jej „Brazylijski biznesmen” byl pierwszym HQ Swiatowe Zycie, jaki przeczytalam i mnie zachwycil. Dotad czytalam glownie kryminaly lub powiesci Chick-Lit, gdzie dziewczyny rzadza, a tu nagle, pierwszy raz w zyciu, spotkalam sie z bohaterka-kopciuszkiem. I nad jej losami pieknie sie splakalam.
    Od tamtej pory szukam wsrod harlequinow wiecej takich, ktore zrobilyby na mnie podobne wrazenie. Abby Green dostala ode mnie szanse juz kilkanascie razy w roznych jezykach i ciagle NIC. Wszystko jest nudne, puste, takie zdechle.
    Za kazdym razem obiecuje sobie, ze wiecej juz po nic, co ona napisala, nie siegne, a potem znowu przegrywam i czytam. I znowu zaluje. I znowu sobie obiecuje. I tak w kolko. Niech mnie ktos wreszcie dobije, zeby skonczyla sie moja mordega.

    Opinia na temat książki Widok na Ateny

  560. janka janka napisała:

    Milioner, Stephen Foxwood, prosi hrabiego Gambrelli, zeby, podczas jego pobytu w szpitalu, zaopiekowal sie Aniolkiem. Wolf mysli, ze Angelica Harper jest kochanka tego duzo od niej starszego milionera i jej za to nienawidzi. A ona, biedactwo, jak na prawdziwego Aniolka przystalo, jeszcze dziewica byla, co oczywiscie Wolfa bardzo zaskoczylo, gdy ja w koncu uwiodl.
    Wszystko w tej ksiazeczce jest bardzo przewidywalne, ale w sumie jest OK, nie ma ani wad, ani wielkich zalet, takie sobie czytadelko.

    Opinia na temat książki Sycylijski hrabia

  561. janka janka napisała:

    Pavlidisow bylo dwoch. Kyros to ten drugi z braci blizniakow. Pierwszym byl Alexandros, ktoremu zawrocila w glowie stewardessa Rebecca.

    Czesc pierwsza byla bardzo, bardzo slaba, czesc druga odrobine lepsza.

    Opinia na temat książki Sekret milionera, Ślub w Toskanii

  562. janka janka napisała:

    Gdzie ja, glupia, mialam oczy? Przeciez to jest najlepsza okladka w tym miesiacu.
    Najpierw tego pana odrzucilam z powodu tych dziwnych kalesonkow. Teraz postanowilam mu je wybaczyc, bo wyobrazilam go sobie bez nich. Mniam

    Opinia na temat książki Bajkowe życie, Idealny układ

  563. janka janka napisała:

    W sierpniowych harlequinkach jest w liscie od redakcji (od paniMalgorzaty Pogody) napisane, ze Angielska narzeczona to pierwsza czesc trylogii o trzech przystojnych Sycylijczykach. Wiec na pewno bedzie cala trylogia.

    I jeszcze tak mi sie cos kojarzy, ze z ta ich sycylicyjnoscia to nie do konca pasowalo, chyba nie wszyscy oni byli Sycylijczykami, choc na niemieckich wydaniach tez bylo napisane, ze to seria o trzech Sycylijczykach.
    One sie ukazywaly od stycznia do maja zeszlego roku, wiec juz dobrze nie pamietam.

    Opinia na temat książki Angielska narzeczona

  564. janka janka napisała:

    Wolf jest hrabia.
    (Zalozylam, ze to o mnie mowa, jako o specjalistce.)

    Opinia na temat książki Angielska narzeczona

  565. janka janka napisała:

    Tak, wszystkie sa tej samej autorki.

    Opinia na temat książki Angielska narzeczona

  566. janka janka napisała:

    Sama sobie tez narobilam smaka i zaraz te trzecia czesc sobie wyszukam i przeczytam. Niedobrze, bo ja w ogole nie mam teraz czasu na czytanie.

    Opinia na temat książki Angielska narzeczona

  567. janka janka napisała:

    Kasiek, jeszcze podczas tego przebierania nozkami musisz koniecznie sie modlic, zeby Szanowna Redakcja w ogole zechciala wydac po polsku takze czesc trzecia, bo z miniseriami to nigdy pewnosci nie ma.
    Najlepiej przebieraj nozkami w pozycji kleczacej.

    Opinia na temat książki Angielska narzeczona

  568. janka janka napisała:

    Pierwsza czesc tej miniserii, to jeszcze nic. Poczekajcie na czesc trzecia, to dopiero zobaczycie, jak powinien wygladac swietny harlequin. Perfekcja.
    Czesc druga jest niestety troche slabsza, ale warto przez nia przebrnac, zeby dotrzec do prawdziwego diamentu. Carole Mortimer w swej najlepszej formie.

    Opinia na temat książki Angielska narzeczona

  569. janka janka napisała:

    Przeczytalam i sie bardzo zawiodlam. Strata czasu. Spodziewalam sie czegos lepszego.

    Powrot do Wloch to opowiesc o dwojgu ludziach, ktorzy sami nie wiedza, czego chca. Wszystkie ich decyzje wynikaja z hormonow, nad ktorymi nie umieja zapanowac. Mozgow nie uzywaja, a moze nawet nie maja. Stacy jest idiotka, ktora problemy „rozwiazuje” ucieczka i zerwaniem. Rico nie jest wcale lepszy, nie chce mu sie nawet odzywac do zony. Wszystko, co robia i mowia jest bez sensu. Szkoda mi zebow, bo bym zgrzytala.

    I na dokladke ten skarb na okladce okazal sie tylko namalowany. Tyle moich westchnien bylo nadaremnych.
    A Stacy na okladce powinna byc atrakcyjnym rudzielcem, a nie grubaskiem-blondaskiem.
    Calosc nie byla warta nawet tej makulatury, na ktorej byla wydana.

    Opinia na temat książki Powrót do Włoch

  570. janka janka napisała:

    Gdy Zane powiedzial, ze pragnal wyznac, ze kocha ja nad zycie, to ja mu nie uwierzylam. Raczej wygladalo mi to wszystko na wyrzuty sumienia, a nie na milosc. To wyszlo tak ni z gruszki, ni z pietruszki. Wczesniej tylko powiedzial, ze Abigail ma najladniejsze oczy na swiecie i nie mogl jej zapomniec. Troche malo, zeby uzasadnic oswiadczyny.
    Ja bym mu kazala jeszcze ze dwie strony kleczec, przepraszac i wyznawac milosc. Lee Wilkinson okazala sie dla Zane`a bardzo laskawa.
    Oprocz tego jednego zdania, ktore mi w tej opowiesci nie pasowalo, podobalo mi sie wszystko. Od pierwszej do ostatniej literki. To byla dla mnie swietna lektura uprzyjemniajaca wczorajsza podroz. Bardzo polubilam bohaterow i to od samego poczatku. Nie przaszkadzalo mi wcale, ze oboje sa gluptaskami. W napieciu czekalam na to, co jeszcze wymysli Zane, zeby zdobyc Gail. Podobaly mi sie te jej proby ucieczki i jego pomysly, zeby to udaremnic (lacznie z kradzieza telefonu).
    Ten harlequin trafil dokladnie w moj nastroj i oczekiwania. Wszystko bylo lekkie, przyjemne i urocze. Zadnych wielkich dramatow, zadnych druzgoczacych problemow. A przy tym calosc napisana z wielka sprawnoscia warsztatowa, bez chaosu i balaganu. Wszystko jest tu logiczne (no moze oprocz tej wiary Gail, ze Zane po 7 latach jej nie pozna, ale przymknelam na to oko), czyny bohaterow sa dokladnie powiazane przyczynowo-skutkowo, dialogi sa spojne. W sumie to byla dla mnie dobra zabawa.

    Opinia na temat książki Milioner z Florencji

  571. janka janka napisała:

    A po Goracych Romansach i kryminalach z watkiem romansowym rozgladam sie za policjantami.
    Na szczescie po Szejkach nie przychodza mi do glowy zadne glupoty, bo to by juz nie bylo smieszne.

    Opinia na temat książki Powrót do Włoch

  572. janka janka napisała:

    Bo to wszystko jest wina Swiatowego Zycia. Tam zawsze bohaterowie sa najprzystojniejsi i najpiekniejsi. Zawsze sa pracoholikami, a mimo to potrafia byc umiesnieni jak kulturysci i mocno opaleni na calym ciele, a nie tylko tam, gdzie wystawalo z garnituru od najlepszego projektanta.
    Odkad czytam SZty, to zaczelam marudzic. Jednak obiektywnie patrzac, moj facet jest bardzo przystojny i powinnam wyluzowac.

    Opinia na temat książki Powrót do Włoch

  573. janka janka napisała:

    On nie chce byc miesniakiem, bo w glebokiej mlodosci juz byl. Teraz woli pozowac na intelektualiste. Jakby tak mial nadwage albo klopoty ze zdrowiem, to moze bym go przekonala.
    A w ramach zaciesniania zwiazku, to ja jem to, co on ugotuje i zawsze chwale.

    Opinia na temat książki Powrót do Włoch

  574. janka janka napisała:

    Juz bylo. Nie dziala.

    Opinia na temat książki Powrót do Włoch

  575. janka janka napisała:

    Probowalam... Nie dziala.

    Opinia na temat książki Powrót do Włoch

  576. janka janka napisała:

    Juz wszystko wiem: to jest czesc pierwsza.
    W czesci drugiej jest Wolf Gambrelli i Angel.
    W czesci trzeciej Luc Gambrelli i Darci.

    Watek zemsty jest w „Angielskiej narzeczonej” bardzo karkolomny. Tak jakos nie bylo o co sie mscic, ani na kim, ani po co. A jednak, mimo wad, bardzo mi sie ta ksiazeczka podobala. Juz wczesniej polubilam Carole Mortimer za „Wlasciciela galerii”, dzieki czemu inne jej harlequiny maja u mnie po znajomosci zawsze dodatkowe punkty.

    Skad ja znam te okladke? Jestem pewna, ze gdzies juz ja widzialam!

    Opinia na temat książki Angielska narzeczona

  577. janka janka napisała:

    Czy ktos wie, co zrobic, zeby to ciacho zeszlo z okladki i przyszlo do mnie cale, duze i zywe?
    Moze sie nie ubierac, nie przeszkadza mi jego niepelny stroj.

    Opinia na temat książki Powrót do Włoch

  578. janka janka napisała:

    Z tymi miniseriami masz ABSOLUTNA RACJE.

    Opinia na temat książki Pułapka na milionera

  579. janka janka napisała:

    P.S. Odszczekuje To "Greckie wesele", ktore mi sie w ogole nie podobalo. To, co podobalo mi sie bAAArdzo, to bylo "Malzenstwo po grecku".

    Opinia na temat książki Pułapka na milionera

  580. janka janka napisała:

    Tak.
    Sprawdzilam tytuly w Biblionetce (cos sie tam zacielo i mam same tytuly bez opisow).
    Podobalo mi sie bAArdzo „Spotkanie po latach” i „Wloski miliarder”, a bArdzo: „Marokanska forteca” i „Dziedziczka greckiej fortuny”.
    Bylo tez cos, co podobalo mi sie bAAArdzo, tylko nie jestem pewna, chyba to bylo „Greckie wesele”.

    Opinia na temat książki Pułapka na milionera

  581. janka janka napisała:

    Zgadza sie, musisz poczekac. Nie pamietam tytulow.
    Na pewno podobala mi sie taka seria o kolegach z Oxfordu. Cz.1 byla w SZ, cz.2 byla w Szejkach, a cz.3 wcale nie bylo.

    Opinia na temat książki Pułapka na milionera

  582. janka janka napisała:

    Ta ksiazeczka jest czescia miniserii o rodzinie Gambrelli. Chyba jest to czesc pierwsza, nie pamietam, a nie moge sprawdzic od razu, bo jestem daleko od domu i mojej biblioteki. (Mozecie mi wspolczuc, dziewczyny. Na pocieszenie mam tylko ebooki.)

    Opinia na temat książki Angielska narzeczona

  583. janka janka napisała:

    Srednio co 20 przeczytany harlequin podoba mi sie tak mocno, ze moge czytac go wielokrotnie. Czyli 5%. Niby slabo, ale tym lepiej swiadczy to o tych moich ukochanych perelkach.
    W ostatnich miesiacach tylko Liz Fielding „Malzenstwo idealne” spelnialo moje kryteria.
    Teraz dojdzie do tego Michelle Reid „Grecki magnat”. Juz sie ciesze, ze bede mogla przeczytac to po polsku. Nawet merdam ogonkiem. Wirtualnie.
    Na mojej liscie przebojow harlequinowych jest juz duzo Michelle Reid, ale dotad nie bylo tu niczego po polsku.
    Polecam te ksiazeczke bardzo bardzo bardzo. A redakcji polecam pod uwage inne harlequinki jej autorstwa.

    Opowiesc jest w jakims stopniu podobna do „Malzenstwa idealnego”. Bohaterowie tez sa dojrzali, mysla, co robia, biora odpowiedzialnosc za swoje czyny. A wszystkie problemy, z ktorymi musza sie borykac, nie byly spowodowane z ich winy lub glupoty. Sa ofiarami intrygi, a nawet dwoch. Oboje nieszczesliwie posiadaja rodziny, ktore uwazaja, ze lepiej wiedza, co jest dla nich dobre. Brrr

    Opinia na temat książki Grecki magnat, Potomek weneckiego rodu

  584. janka janka napisała:

    Niestety, nie podzielam Twojej opinii co do tej autorki. Kocham "Damiano`s Return", czyli moj numer dwa wsrod wszystkich przeczytanych harlequinow i jestem w stanie wybaczyc jej wszystko inne, co napisala. Zreszta po polsku tez juz byly ze dwie-trzy rzeczy, ktore trafily wysoko na moja liste przebojow.

    Opinia na temat książki Pułapka na milionera

  585. janka janka napisała:

    No, jak milo, zguba sie znalazla. To jest brakujaca pierwsza czesc miniserii Lynne Graham, „Virgin Brides, Arrogant Husbands”. Czesc druga i trzecia byly juz wydane pod tytulami: „Milioner z Petersburga” i „Magnat z Kastylii”.

    Wedlug mnie wszystkie trzy sa na rownym, ekstremalnie niskim, poziomie.

    Opinia na temat książki Pułapka na milionera

  586. janka janka napisała:

    Lipcowy GR Duo, kilku cudnych Szejkow, Mroczna Seria w Paranormalu Miry i teraz jeszcze TO.
    Zabijaja mnie te okladki.
    A moj facet nie daje sie zapisac na silownie :(

    Opinia na temat książki Księżniczka z wyspy

  587. janka janka napisała:

    Ta ksiazeczka byla wydana w Niemczech z najbrzydsza okladka wszech czasow. Ponizej podaje link, jesli ktos ma ochote porownac. Ale ostrzegam, ze to tylko dla tych, co maja baaardzo silne nerwy.

    http://www.cora.de/product_info.php/info/p6148_mein-sexy-nachbar.html

    Co mnie w niej najbardziej odrzuca? Krawat, tlo i mina tego „supermena”.

    Opinia na temat książki Małżeństwo na rok

  588. janka janka napisała:

    Obie te opowiesci sa dalszymi czesciami serii z poprzedniego miesiaca, ale to juz pewnie wszyscy wiedza.

    Opinia na temat książki Słodkie więzy, Małżeńskie negocjacje

  589. janka janka napisała:

    Chaba masz racje, Milka.
    Kiedys czytalam ksiazki bardzo szybko, a po kilku miesiacach nie pamietalam nawet, kto byl morderca. Moglam czytac drugi raz od nowa.
    Teraz czytam powoli i uwaznie. Staram sie zwracac uwage na wszelkie szczegoly. Przy kryminalach i tak mi to nie pomaga – nigdy nie umiem zgadnac, kto jest przestepca.

    Za to przy harlequinach zdarzalo mi sie juz, ze zalowalam, ze czytam tak uwaznie. Np. (juz gdzies o tym pisalam) w Julia James „Prywatna wyspa” (SZ Duo nr 63), tam jest taka scena z seksem na plazy, po ktorym dziewczyna sciska w rekach koldre. Oj, nie lubie tej koldry.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  590. janka janka napisała:

    Ta ciaza, i w ogole cala ta historia, mogla zdziwic wszystkich, ktorzy przyzwyczaili sie do typowych harlequinow.
    W wiekszosci harlequinow w ciaze zachodzi dziewica przy swoim pierwszym numerku, zawsze z miliarderem, ktory pierwszy raz w zyciu zapomnial o prezerwatywie. Potem sie rozstaja, ona mu nie mowi, ze zostal ojcem, samotnie wychowuje dziecko i do ich spotkania np. po 4 albo 7 latach, z nikim innym sie nie spotykala i ani razu od tamtej pory nie zdarzyl jej sie seks.
    Gdy ktos przyzwyczajony jest do takich historyjek, to rzeczywiscie Malzenstwo idealne i jego zakonczenie musi zdziwic. Tak, jak napisala crissy, ta opowiesc jest dojrzala. Bohaterowie mysla, zanim podejma jakas decyzje. A ciaza przytrafia sie tu malzenstwu z piecioletnim stazem, po odstawieniu srodkow antykoncepcyjnych. Dokladnie tak mogloby byc w zyciu, a nie w bajce. Jesli ktos czyta tylko typowe harlequiny, to na pewno bedzie tu zawiedziony. I przy innych utworach Liz Fielding raczej tez.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  591. janka janka napisała:

    Czytalam to wprawdzie poltora roku temu, ale pamietam, ze nie zrobila na mnie dobrego wrazenia. Nudy na pudy.
    Simone od wielu lat dzwiga ciezar tajemnicy. Nosi sie z zamiarem przyznania sie do wszystkiego swojemu dziadkowi, jednak ciagle brak jej na to odwagi. Napisala o tym w swoim zagubionym pamietniku. Dzieki Ryanowi, ktory go znalazl, podejmuje wreszcie decyzje o rozmowie z dziadkiem. Jej sumienie zostaje oczyszczone. Z Ryanem sie w sobie zakochuja. Koniec. W sumie watku starczyloby na dwa rozdzialy, pani Hannay probowala zrobic z tego calego harlequina i wyszlo to, co wyszlo.
    W mojej prywatnej skali byl za to jeden punkt, ale to glownie dlatego, ze to dalsza czesc miniserii, ktora zostala swietnie zapoczatkowana przez Liz Fielding.

    Opinia na temat książki Przeznaczenie

  592. janka janka napisała:

    Jednak przeczytalam. I po prostu brak mi slow, zeby opisac moje doznania.
    Poczatek szedl mi kulawo, potem sie wciagnelam i nie moglam sie doczekac, jak dalej potoczy sie akcja.
    Bohaterowie mowili zdania, ktorych nikt przecietny (normalny?) by nie powiedzial, podejmowali decyzje, ktorymi mnie za kazdym razem zaskakiwali, robili rzeczy, ktorych nigdy w zyciu nie powinni byli zrobic. Z wszystkim tak jakos wyskakiwali, jak Filip z konopi. Zgoda na wyjazd na Sycylie nie miala zadnego sensu. Pojscie do lozka wyniko calkiem z niczego. Zgoda na pozostanie na Sycylii miala jeszcze mniej sensu, niz przyjazd. Slub rowniez wyskoczyl znienacka. Nawet stwierdzenie Julii, ze kocha Rocco, bylo tak ni z gruszki, ni z pietruszki.
    I na koniec to, co mnie w tym wszystkim najbardziej zdziwilo: ja mimo wszystko polubilam tych bohaterow (szczegolnie Rocco) i nauczylam sie za nimi nadazac. Te decyzje, reakcje, zachowania itd byly przez autorke bardzo slabo uzasadnione, ale przynajmniej nie przeczyly sobie nawzajem. Bohaterowie byli bardzo konsekwentni w swym postepowaniu. Nie mialam wrazenia chaosu.
    To jednak za malo, zeby mnie zadowolic i po przeczytaniu do konca, nawet przez sekunde nie wahalam sie, jaka koncowa ocene mam wystawic. Zero. Za nastepne czesci z gory dziekuje.

    Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii

  593. janka janka napisała:

    Ja tez to lubie.

    Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu

  594. janka janka napisała:

    Wlasnie chcialam sie zapytac, ile ich bylo w sumie.

    Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu

  595. janka janka napisała:

    Albo Maureen Child zapomniala, ze juz jedna miniserie o braciach King napisala, albo pisze do niej dalszy ciag. Wyglada w kazdym razie na to, ze polubila nazwisko King.
    W miniserii Krolowie Kaliforni wystapili Adam, Travis i Jackson. No i na tym nie koniec.
    Kilka dni temu ukazala sie w Niemczech opowiesc o Jesse Kingu i Belli, a na poczatek sierpnia zapowiedziana jest o Justice Kingu i Maggie.
    Po blurbach strzelam, ze tym razem beda to Krolowie Florydy. Ciekawe, czy zgadlam.

    Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu

  596. janka janka napisała:

    No to, jak tak ciagle cos dopisuje, to jeszcze dopisze, ze nigdy nie wystawiam ocen tu na tej stronie (tych gwiazdek powyzej), bo trudno je interpretowac. Zbyt duzo osob stawia 5 kazdej ksiazce, nawet przed czytaniem.
    Mam swoja prywatna skale ocen od zera do 3.
    Czesc pierwsza, trzecia, czwarta i piata tej miniserii dostaly u mnie po 2 punkty.
    Czesc druga – jeden.
    Czesc szosta – zero.

    Czesc szosta okazala sie klapa. Miala swietny blurb, zapowiadala sie bardzo atrakcyjnie. Mogla miec watek kryminalny. Glowni bohaterowie mogli byc aktywnie zaangazowani w rozwiazywaniu tego watku. A tam bylo tylko przelewanie z pustego w prozne. I na koniec sucha informacja, kto byl przestepca i dlaczego. Jakos tak zabraklo pary tej osobie, ktora zaplanowala te miniserie.

    P.S. Zeby mozna bylo poznac moja skale ocen, to moze dopisze, ze 3 punktow nie dostala ode mnie jeszcze zadna ksiazeczka Goracy Romans. A dwa, np. 1 i 3 czesc M. Child Krolowie Kaliforni, 1 i 3 czesc S. Mallery Trzy siostry. Czyli glownie te, ktore pasowalyby tez do serii Swiatowe Zycie.

    Opinia na temat książki Rok z Julią

  597. janka janka napisała:

    No to moze tu dodam, ze sama to bym uciekla, gdyby mi sie ktos takimi slowami oswiadczal. W prawdziwym zyciu bardziej wole testosteron niz romantyzm. Duzo testosteronu.

    Opinia na temat książki Rok z Julią

  598. janka janka napisała:

    Juz prawie mam ochote to przeczytac.

    Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii

  599. janka janka napisała:

    Jestesmy tu w samym sercu Swiatowego Zycia. A Ty pochwalilas wyzej te ksiazeczke.

    Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii

  600. janka janka napisała:

    Czytalam tylko Swiatowe Zycie i Szejki.
    Ja tu troche nie pasuje na tej stronie, bo oprocz krotkich bajek, najlepiej o Kopciuszkach i Spiacych Krolewnach, nie czytam zadnych romansow.

    Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii

  601. janka janka napisała:

    Czytalam juz kilka rzeczy Penny Jordan. Dwie byly tak w okolicach sredniej, a pozostalych nie moge skomentowac, bo nie wiem, czy tu wolno uzywac brzydkie wyrazy.
    Zamykanie oka moze na to nie pomoc. No chyba, ze zamknie sie oba na raz.

    Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii

  602. janka janka napisała:

    Polskie tlumaczenie jest bardzo dobre, nic tam nie brakuje, trzeba tylko czytac uwaznie i kojarzyc fakty, to wszystko bedzie oczywiste i logiczne.
    Tak, jak mowi Kasiek, wszystkie informacje sa zawarte i ciaza nie powinna byc dla nikogo zaskoczeniem.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  603. janka janka napisała:

    To swietnie, ze w polskiej wersji tez nie ma zadnego cudu.
    Cud lepiej pasuje do harlequinow, ktorych akcja toczy sie w Boze Narodzenie.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  604. janka janka napisała:

    Ivo nie powiedzial Belle o tym, ze mial pierwszy zabieg i nie powiedzial jej tez o tej drugiej operacji, tylko zniknal na dzien (lub dwa, nie pamietam) w czasie trwania ich miesiaca miodowego.
    Ona po jego minie, gdy powiedziala o checi posiadania dziecka pomyslala, ze on nie chce miec dzieci wcale i zaczela brac tabletki.
    On zrobil taka mine, bo uwazal, ze swoja wczesniejsza decyzja skrzywdzil Belle.
    Ivo myslal caly czas, ze operacja sie nie powiodla, bo nie wiedzial, ze Belle bierze tabletki.
    I jeszcze to jego znikniecie pare dni po slubie tez zawazylo na tym, ze Belle myslala, ze nie jest dla niego dosc wazna.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  605. janka janka napisała:

    Ja tez. Ja tez. Ja tez.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  606. janka janka napisała:

    Okladka jest boska. Jednoczesnie romantyczna i wakacyjna. I swietnie pasuje do tytulu.

    Opinia na temat książki Oaza szczęścia

  607. janka janka napisała:

    Tez nie mam pojecia, dlaczego Jance ta ksiazeczka nie przypadla do gustu.
    Moze musi z czegos rezygnowac, bo ma tysiace nieprzeczytanych powiesci i harlequinow, ktore czekaja w kolejce.
    Moze jej blurb nie przypadl do gustu.
    A moze taki miala kaprys.
    Trudno powiedziec.
    Ale sprobuje z nia pertraktowac, zeby dala szanse tej ksiazeczce i wtedy napisala jeszcze raz, jakie ma o niej zdanie.

    Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii

  608. janka janka napisała:

    Masz racje, Magret. Zawsze ktos moze byc rozczarowany, a ktos inny zachwycony ta sama ksiazka. Tak to juz jest. I dobrze, bo byloby nudno, gdyby wszyscy mieli ten sam gust.

    Opinia na temat książki Rok z Julią

  609. janka janka napisała:

    To prawdopodobnie moja wina, ze Tobie sie nie podobalo, bo za bardzo zachwalalam, a wtedy latwo sie rozczarowac.
    Wiem, ze moglam od razu dodac, ze mam bardzo nisko ustawiona poprzeczke dla harlequinow, a juz szczegolnie nisko dla tych napisanych przez Amerykanki.
    Wymagam od harlequinow niewiele. Biore zawsze poprawke na to, ze nie naleze do grupy docelowej tych ksiazeczek i oceniam je dlatego bardzo lagodnie.

    Duzo zalezy tez zawsze od tlumacza i od redaktora wydania. Czasami cos trzeba skrocic, zeby pasowalo na przyjetej z gory ilosci stron i odbywa sie to kosztem jakosci. Ja czytalam te serie po niemiecku i tam tlumaczenia bardzo sie udaly.
    Z wszystkich miniserii GR, ktore dotad czytalam po niemiecku, ta byla najlepsza.
    A z tych, ktore czytalam po polsku najbardziej podobala mi sie Susan Mallery – Trzy siostry.

    Opinia na temat książki Rok z Julią

  610. janka janka napisała:

    Nie czytalam jeszcze polskiego tlumaczenia, ale domyslam sie po Waszych komentarzach, ze musialo byc w nim cos okrojone. W niemieckim wydaniu nie zdarzyl sie na koncu zaden cud. Wszystko bylo logiczne.
    Po przeprowadzeniu sterylizacji u mezczyzny mozna wykonac operacje przywracajaca zdolnosc zaplodnienia i udaje sie ona w co najmniej 80% przypadkow. Ivo poddal sie jej w czasie miesiaca miodowego. Jak tylko Belle przestala stosowac srodki antykoncepcyjne, to zaszla w ciaze i nie ma w tym cudu, to normalne. 80% szansy na ciaze to za duzo, zeby mowic o cudzie. Znam osobiscie osoby, ktore mialy mniejsza szanse na ciaze, a nie pozostaly bezdzietne.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  611. janka janka napisała:

    Z kazda nastepna czescia coraz bardziej zakochuje sie w tej miniserii.
    Mam wrazenie, ze autorki tej serii wziely udzial w szkoleniu, jak grac na emocjach czytelniczek. I na zajeciach nie spaly. Wirtuozeria.

    Czesc trzecia jest swietna, szczegolnie jej druga polowa. Moze nawet lepsza niz pierwsza.
    Czesc czwarta trzyma najwyzszy poziom od pierwszej do ostatniej strony.
    Czesc piata byla troszeczke gorsza, niz jej poprzedniczki, ale i tak o niebo lepsza od innych harlequinow GR.
    Czesc szosta tez zapowiada sie swietnie.

    Na koncu czesci trzeciej jest scena, gdy Sebastian prosi Tesse o reke. Jest to najromantyczniejsza, najcudowniejsza i najperfekcyjniejsza scena oswiadczyn, z jaka sie spotkalam w harlequinach i prawde mowiac nie umiem sobie wyobrazic, ze mozna byloby napisac lepsza.

    Opinia na temat książki Rok z Julią

  612. janka janka napisała:

    „...W końcu decyduje się na desperacki krok i opuszcza Iva. Ma nadzieję, że dzięki temu radykalnemu posunięciu odzyska jego miłość...”
    Blurb nie jest zbyt dokladny tym razem.
    To nie tak bylo. Bella odeszla od Iva naprawde, bez zadnego krecenia i udawania. Chciala ulozyc swoje zycie od nowa i uporzadkowac stare sprawy. To Ivo pozwolil jej odejsc, wiedzac, ze bedzie sie o nia staral od nowa.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  613. janka janka napisała:

    A mnie sie nie podoba, ze Beth z Randki z milionerem ma az dwa koty a ja zadnego.

    Opinia na temat książki Żona dla milionera

  614. janka janka napisała:

    Ciesze sie, ze komus przydadza sie moje informacje.
    Jesli jeszcze kiedys wytropie jakas miniserie, to oczywiscie od razu dam znac.
    Niestety nie mam zadnych znajomosci w Redakcji, a moje wiadomosci czerpie z ksiazeczek, ktore juz kupilam po niemiecku. Mam ich tysiace i jesli jakis polski blurb lub nazwiska bohaterow wydaja mi sie znajome, to poszukuje odpowiednika niemieckiego.

    Dziekuje za Wasze cieple slowa. Bardzo mi milo.

    Opinia na temat książki Rejs ku miłości, Dar serca

  615. janka janka napisała:

    Ja tez.

    Opinia na temat książki Żona dla milionera

  616. janka janka napisała:

    Istnieje pewien problem z interpretacja wystawionych ocen.
    Sa osoby, ktore przy ocenie ksiazki daja 5, juz za to, ze ksiazke da sie czytac i nie brakuje w niej literek. A dopiero jesli sa jakies wielkie braki i niedociagniecia, lub ksiazka jest ekstremalnie nudna, to obnizaja na 4. Wowczas 3 oznacza smietnik.
    Sa tez osoby, dla ktorych podstawowa ocena jest 1, a na wiecej gwiazdek ksiazka musi sobie zasluzyc. Wtedy 3 moze oznaczac dzielo o znaczeniu wiekopomnym.

    Z problemem tym mozna byloby sobie poradzic, ustalajac wspolne kryteria oceny. Najlepiej by bylo, gdyby Redakcja przy gwiazdkach dopisala, co te gwiazdki maja oznaczac. Ale mozemy tez same umowic sie na wspolna skale ocen.
    Ja bym byla za tym, zeby 3 oznaczalo ksiazke przecietna, taka, co to da sie czytac.
    4 – dobra, bardzo dobra, 5 – rewelacyjna, wyjatkowa.
    2- slaba, bardzo slaba, 1- nie nadajaca sie do czytania.

    Opinia na temat książki Żona dla milionera

  617. janka janka napisała:

    A co to jest? Tez chce to przeczytac, ale nie wiem, gdzie szukac.

    Opinia na temat książki Sycylijska przygoda

  618. janka janka napisała:

    Blurb Sycylijskiej przygody bardzo mi sie podoba, nie wierze jednak, ze Lucy Monroe potrafila ten temat ladnie rozwinac.
    Czytalam juz kilka rzeczy Lucy Monroe i raczej nie byly dla mnie atrakcyjne.
    Podobal mi sie na razie tylko Grecki magnat. Troche tam bylo za duzo elementow „sfinio-mopowych”, ale ja czytam harlequiny dopiero od niedawna i jeszcze nie mam przesytu tymi meczennicami – ofiarami nieporozumien, oszustw lub pomowien.
    Mam te ksiazeczke, bo zbieram Swiatowe Zycie, ale raczej nie przeczytam.

    Opinia na temat książki Sycylijska przygoda

  619. janka janka napisała:

    Jezeli ksiecia albo miliardera stworzyla autorka z Angli (ewentualnie z Irlandii, Australii lub Nowej Zelandii), to czytamy o nim w Swiatowym Zyciu. Jesli przytrafil sie on autorce z Ameryki, to bedziemy go miec w Goracym Romansie.

    Nie jestem zadnym ekspertem w taj dziedzinie, ale zauwazylam taka prawidlowosc.
    Jeszcze nie rozgryzlam skad sie biora miliarderzy w serii Romans. Im chyba wolno pochodzic z roznych kontynentow.

    Opinia na temat książki Książę i sekretarka

  620. janka janka napisała:

    Wszystkie cztery nowosci Goracy Romans w lipcu sa czesciami roznych serii.
    Rejs ku milosci to pierwsza czesc miniserii Emilie Rose – Dziedzictwo Kincaidow.
    Dar serca Sary Orwig to ciag dalszy Wykorzystanej szansy, ktora ukazala sie w czerwcu.

    Opinia na temat książki Rejs ku miłości, Dar serca

  621. janka janka napisała:

    Kupilam duzo ksiazek Eriki Spindler, ale przeczytalam na razie tylko Petle.
    Morderca bierze wszystko jest jedyna ksiazka, ktora kupilam az trzy razy. Pomylkowo. Takie fatum nade mna wisi. Zawsze, gdy ja widze w ksiegarni, podoba mi sie blurb, a nigdy nie pamietam, ze juz ja mam. Dwie juz oddalam do adopcji. Trzecia czeka na przeczytanie. W tej chwili czytam niemiecka miniserie Harlequin Skandale w wyzszych sferach. Jak ja skoncze, to zabiore sie za tego Morderce, bo mi jest ta ksiazka chyba przeznaczona.

    Opinia na temat książki

  622. janka janka napisała:

    Dziewczyny, intuicja dobrze Wam podpowiada, ta ksiazeczka jest swietna. Moze nawet najlepsza z wszystkich Goracy Romans, ktore czytalam.
    Harlequiny GR nie robia zwykle na mnie dobrego wrazenia. Wydaje mi sie czasem, ze autorki amerykanskie biora udzial w zawodach, ktora z nich stworzy najgoretsza scene erotyczna, a to, co pisza przed i po, traktuja po macoszemu, jak puste wypelniacze stron. A ja lubie, zeby przed i po tez cos bylo. I wlasnie w Roku z Julia jest.

    Seria Skandale w wyzszych sferach sklada sie z 6 tomow. Przed rokiem ukazaly sie po niemiecku. Poniewaz seria zawiera watki kryminalne (niewyjasnione morderstwo i szantaz), to chcialam przeczytac wszystkie czesci razem. Tak sie jednak zlozylo, ze utknelam po czesci drugiej i teraz dopiero zabralam sie za cala serie od nowa. Czesc pierwsza jest znakomita. Czesc druga dobra, w porywach do bardzo dobra. Dalej na razie nie wiem, jestem w polowie trzeciej.

    Bohaterowie wszystkich czesci tej miniserii maja wspolny adres, Park Avenue 721 w Nowym Jorku. Amanda, przyjaciolka Julii i Alex, prawnik Maxa, beda bohaterami czesci piatej. Inna przyjaciolka Julii, Carrie i jej sasiad Trent, beda w czesci drugiej. Losy bohaterow sie zazebiaja i radze czytac je po kolei. Zajrzalam niestety na koniec tomu szostego i wiem juz, kto byl przestepca. Wiem, ale nie powiem.

    Okladka drugiego tomu po niemiecku jest tak strasznie brzydka, ze az brak slow, bo wstretna i ohydna to za malo. Sprawdzilam na stronie czeskiej w zapowiedziach i tam jest inna, bardzo ladna. Mam nadzieje, ze okladka polska bedzie taka jak czeska, bo ja mam dosyc innych zmartwien: ptasie mleczko mi sie topi w tym upale.

    Opinia na temat książki Rok z Julią

  623. janka janka napisała:

    I Sare Craven.

    Opinia na temat książki Uwodzicielka mimo woli

  624. janka janka napisała:

    Czytalam.
    Mocne!

    Opinia na temat książki

  625. janka janka napisała:

    Swietnie, Kasiek. Dobra decyzja!
    Mam nadzieje, ze Twoja opinia o tej ksiazeczce tez bedzie idealna.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  626. janka janka napisała:

    Szanowna Redakcjo, z calego serca dziekuje za te ksiazeczke. To moja ulubiona Liz Fielding. Marzylam o tym, zeby moc ja przeczytac tez po polsku, bo po niemiecku czytalam juz wielokrotnie.

    Jest to pierwsza czesc miniserii o trzech kobietach, Angielce, Amerykance i Australijce, ktore udaja sie w celach charytatywnych w rajd rowerowy w Tybecie.
    1-Liz Fielding (Belle i Ivo)
    2-Barbara Hannay (Simone i Ryan)
    3-Jackie Brown (Claire i Ethan)
    Czesc druga i trzecia niestety nie podobaly mi sie az tak mocno, jak czesc pierwsza.
    Bardzo mocno polecam. Malzenstwo idealne to idealny Romans.

    Opinia na temat książki Małżeństwo idealne

  627. janka janka napisała:

    Zapomnialam dopisac, ze pierwsza polowe ksiazeczki czyta sie bardzo dobrze, szczegolnie sceny, w ktorych wystepuje corka glownych bohaterow, przechodzaca akurat okres buntu.
    W drugiej polowie, niestety, za sprawa tajemniczej rozdzki, robi sie grzeczna i przestaje tak fajnie pyskowac swojej mamusi.

    Opinia na temat książki Powrót do Grecji

  628. janka janka napisała:

    Kazdy ma inny gust. To, co dla mnie bylo nuda, dla kogos innego moze byc atrakcyjne.

    Ja, gdybym miala jeszcze wybor, to bym tego nie przeczytala. Niestety, dla mnie jest juz za pozno, bo przeczytalam. Ale inni maja ciagle szanse sie uratowac i wcale nie sprawdzac, czy ich gust bardzo rozni sie od mojego.

    Opinia na temat książki Wybranka pisarza

  629. janka janka napisała:

    1. Na przechowywanie ksiazek papierowych tez wydajemy pieniadze. Kupujemy regaly, lub zamykane szafki, jesli nie chcemy, zeby nasze ksiazki sie kurzyly. A meble tez sa drogie. Kupujac czytnik jeszcze mozna zaoszczedzic.
    2. Nasza kolekcja eBookow nigdy nie zmusi nas do szukania wiekszego mieszkania i przeprowadzki.
    3. Do produkcji eBookow nie trzeba zabijac drzew.
    4. EBooki w trakcie czytania i lezakowania sie nie niszcza.
    Ja widze same pozytywy.
    Nikt nie jest zmuszony do kupowania eBookow. Jeszcze mamy wybor, w jakiej formie ksiazke wolimy czytac. Gdyby w przyszlosci prawdziwe ksiazki mialy calkiem wyginac, to by bylo bardzo, bardzo smutno. Ale bez eBookow byloby tak samo smutno. Juz sie z nimi zzylam przez ostatnie lata.

    Opinia na temat książki Pocałunek

  630. janka janka napisała:

    I jeszcze „Kuszaca propozycja” Penny Jordan byla wznowieniem ksiazki „Dziewczyna szejka” Goracy Romans 642, a „Pustynna roza” Liz Fielding to kiedys byla „Roza pustyni”.

    Opinia na temat książki Klejnot pustyni

  631. janka janka napisała:

    Blurb mnie zachwycil, postaralam sie wiec o te ksiazke i przeczytalam. I sie ani troche nie zawiodlam.

    Kilkanascie osob w miejscu odcietym od swiata, wsrod nich ktos, kto nie powstrzyma sie przed morderstwem, jesli uzna, ze to jest w jego interesie. A wszyscy mieli motyw do popelnienia zabojstwa. Podobnie bylo juz w literaturze lub filmie, np. u Agathy Christie (Dziesieciu malych Murzynkow) lub u naszego Joe Alexa. Ten schemat zawsze sie sprawdza.
    Spotkanie grupy detektywow lub kryminologow, ktorzy bawia sie w rozwiazywanie zagadek kryminalnych, rowniez bylo juz wykorzystywane przez roznych autorow, np w filmie Zabity na smierc z 1976 r (Murder by Death, rez. Robert Moore) lub Trop z 1985 roku (Clue, rez. Jonathan Lynn). To moj ulubiony motyw w kryminalach.

    Mordercza gra to perfekcyjne polaczenie obu tych motywow. Bardzo fajnie i lekko sie czyta. Nie zgadlam, kto byl morderca, rozwiazanie calkiem mnie zaskoczylo. Za to ksiazka dostaje ode mnie dodatkowy punkt.
    Nie jest to typowy kryminal, zawiera watki milosne, a miejscami jest smieszny.
    W sumie swietna rozrywka.

    Opinia na temat książki Mordercza gra

  632. janka janka napisała:

    Bohaterowie typowi dla serii Swiatowe Zycie, czyli Grecki milioner i Angielka. Spotykaja sie po latach, a glowny bohater dowiaduje sie przy okazji, ze dawno temu zostal ojcem. Mogla z tego wyjsc opowiesc pelna emocji albo zwrotow akcji. Szansa na to byla, niestety autorce zabraklo pomyslow, jak rozwinac akcje, zeby bylo ciekawie.
    Wyszla ksiazeczka slabiutka. Gdyby to byl Medical, to napisalabym, ze anemiczna. A ze to Swiatowe Zycie, to napisze, ze uboga.

    Opinia na temat książki Powrót do Grecji

  633. janka janka napisała:

    Przeczytalam dzisiaj i pisze na swiezo.
    Zgoda, to nie jest w duchu serii Swiatowe Zycie. Bardziej pasowalby Romans, lub, gdyby byla taka seria, Odgrzewany Romans.
    I zgoda, jakis sens tam byl, tylko bylo go niewiele. Wystarczyloby przeczytac Epilog, reszta to strata czasu.
    Nie dzialo sie NIC. Bohaterowie snuli sie po kartkach, cos mowili, ale nie mieli nic do powiedzenia, pili kawe, cos jedli, czasem gdzies przychodzili. Nuda. Nuda. Nuda. Na ostatniej stronie powiedzieli sobie, ze zawsze sie kochali i nigdy nie przestali.

    Rownie dobrze tekst moglby wygladac tak:
    Laura siedziala na kanapie i patrzyla w sciane. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Przelknela sline. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Przelknela sline. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Zrobila wdech. Zrobila wydech. Przelknela sline. itd przez 150 stron, a wtedy Kocham cie. Ja ciebie tez. Epilog. Gotowe

    Kocham Carole Mortimer za Wlasciciela galerii, Malzenstwo z milionerem i miniserie Gambrelli. Tym razem jednak zmarnowala mi moj czas. Moglam lepiej obserwowac, jak sie woda gotuje. To byloby wiecej atrakcji.

    Opinia na temat książki Wybranka pisarza

  634. janka janka napisała:

    Zamiast tej ksiazki wolalabym tego faceta z okladki. Rarytas.
    A nawet nie tylko zamiast tej. Oddalabym za niego tysiac ksiazek.

    Opinia na temat książki Mroczna noc

  635. janka janka napisała:

    Blurb mnie zachecil, wiec przeczytalam.
    Bardzo mila i sympatyczna ksiazeczka. Budzacy sympatie bohaterowie, ciekawy rozwoj akcji i interesujacy watek kryminalny gwarantuja dobra zabawe.
    Domyslilam sie, kto byl zdrajca, ale okazalo sie, ze nie zgadlam wszystkiego i bylam mile zaskoczona zakonczeniem.
    Polecam, jesli ktos ma wolna chwile i szuka lekkiej rozrywki.
    Ksiazeczka stanowi czesc wiekszej calosci, ale przy czytaniu nie przeszkadza to w ogole. Pojawiaja sie tutaj bohaterowie innych czesci tej miniserii, ale koligacje rodzinne sa dobrze objasnione.
    Prawdopodobnie siegne tez po inne czesci miniserii o rodzinie Elliotow. Mam nadzieje, ze beda rownie dobre.

    Opinia na temat książki Misja "Casanovy"

  636. janka janka napisała:

    Dziekuje, Magret. Dokladnie na taka bajke mam ochote. Jutro kupie ja i przeczytam.
    Wprawdzie nie jestem wielka fanka zbyt dokladnie opisanych scen erotycznych, ale nie jest to tez dla mnie powod do odrzucenia calej ksiazki. Mysle, ze to przetrzymam bez problemu:)

    Opinia na temat książki Kochanka króla

  637. janka janka napisała:

    Kilka razy probowalam czytac cos pani Susan Stephens i zawsze bylam zniesmaczona. Na ocenienie jej dziel potrzebna mi jest zawsze skala ujemna. Lubie konczyc to, co zaczelam, ale dla tej autorki robie wyjatki i przerywam czytanie w polowie, to sie po prostu dalej nie daje.
    Jej bohaterki sa zwykle bardzo poranione psychicznie, z wielka trauma, gwalcone lub bite w mlodosci. Przez pewien czas sadzilam nawet, ze autorka sama przezyla takie nieszczescie i probuje sobie z nim poradzic poprzez pisanie o tym.
    Mam wiele do zarzucenia zarowno postaciom meskim i ich glupocie, jak i ilosci wepchnietej na sile akcji i dramatow na tych kilku stronach, nie bede sie jednak o tym rozpisywac, bo to, co mi najbardziej przeszkadza, to absolutny belkot. Brak powiazania przyczynowo – skutkowego pomiedzy wydarzeniami i reakcjami bohaterow na te wydarzenia. Glowne bohaterki niesamowicie szarpia sie psychicznie, cierpia, przezywaja ogromne emocje, tylko ze nic tego nie uzasadnia.

    Ciagle probuje dac tej autorce szanse i ciagle zle na tym wychodze.
    Magret tak ladnie napisala o tej bajkowosci i narobila mi ochoty, jednak boje sie strasznie, ze znowu bede zawiedziona.
    Magret, napisz prosze, czy nad bohaterka znowu ktos sie przed laty znecal. I czy bardzo miota sie emocjonalnie bez przyczyny. Boje sie sama to sprawdzic.

    Opinia na temat książki Kochanka króla

  638. janka janka napisała:

    To jest pierwsza czesc miniserii o rodzinie Leopardi.
    1-Rocco Leopardi i Julia
    2-Alessandro Leopardi i Leonora
    3-Falcon Leopardi i Annie
    Odpuscilam juz sobie te serie po angielsku i po niemiecku, wiec po polsku tez raczej nie bede czytac.

    Opinia na temat książki Dynastia z Sycylii

  639. janka janka napisała:

    Przepraszam za oskarzenia i zla ocene sytuacji. Zalozylam, ze to bylo celowe dzialanie Redakcji, a nie pomylka. To jasne, ze kazdemu moga zdarzac sie pomylki. Mnie ostatnio sie jedna dotkliwa przytrafila: kupilam Danio, ktory wygladal jak budyn waniliowy, a po otwarciu okazal sie serkiem homogenizowanym. Zjadlam, ale nie bylam szczesliwa.

    W przypadku powyzszej ceny ksiazki zalozylam, ze to nie pomylka, bo chodzi tu o sklep, a sklep i cena to sa dwa wyrazy, ktore jakos nie kojarza mi sie z mozliwoscia pomylki.
    Spotykam setki pomylek w ksiazkach. Czasami sa to drobiazgi, czasem maja wielkie znaczenie. Ktos ubiera biala bluzke, a dwie strony dalej ma nagle niebieska. Albo po seksie na plazy sciska w rekach koldre. Znalazlam nawet przypadek, gdy jedno wydawnictwo pomylilo dwie ksiazki i wydalo je pod zamienionymi tytulami i nazwiskami autorek.
    Tylko tych nieszczesnych cen nie zakwalifikowalam jako pomylki i teraz mi glupio.

    P.S. To z ta koldra (Julia James, Prywatna wyspa, Harlequin Swiatowe Zycie Duo nr 63, str 147) nie daje mi spokoju. Czytalam ten fragment kilka razy, doszukujac sie jakiegos przeniesienia akcji do sypialni i tego nie widze. Moze ktos mi pomoze.

    Opinia na temat książki Pod słońcem Florydy

  640. janka janka napisała:

    Kocham prawdziwe ksiazki (papierowe). Kupilam conajmniej 2 tysiace sztuk po polsku, prawie tysiac po niemiecku i bardzo duzo po angielsku.
    Kocham je i smutno mi, gdy musze sie z nimi rozstawac podczas podrozy. I tu wlasnie ratunkiem dla mnie sa eBooki. Czytnik do eBookow, ktory jest mniejszy niz jeden harlequinek moze zawierac 300 lub nawet wiecej ksiazek. A wazy mniej niz jedna.
    Dla mnie jest jeszcze dodatkowy plus. Przy eBookach dosyc niekomfortowe jest zagladanie na koniec ksiazki, zmuszona jestem wiec grzecznie zaczekac na odpowiedni moment, az dowiem sie, kto byl morderca, albo czy zakochani sie pogodzili. EBooki ucza mnie cierpliwosci.

    Opinia na temat książki Pocałunek

  641. janka janka napisała:

    Zmieniona cena dotyczy wielu ebookow. Nie tylko tego jednego. Przy ebookach z serii Bestseller, ktorych prawdziwa cena wynosila 11,99 zl lub 12,99 zl, jest podawana cena 19,99 zl.
    Poniewaz Pocalunek Anny DePalo jest kolejna ksiazka z podwyzszona cena, to blednie zalozylam, ze to nie pomylka, a dzialanie celowe.
    Przepraszam za brzydkie posadzenia i oczernianie Redakcji. I prosze o wybaczenie mi mojego bledu.

    Chcialam tu dodac, ze jestem bardzo zadowolona z tego, ze ceny ebookow w Waszej Redakcji sa nizsze niz ksiazek papierowych. Jestem wielka milosniczka ebookow i jestem pewna, ze bede Wasza wierna klientka.

    Opinia na temat książki Pocałunek

  642. janka janka napisała:

    Dziekuje bardzo za wyjasnienie.

    Opinia na temat książki Potęga uczucia

  643. janka janka napisała:

    Dostalam e-Mail od redakcji. Temat: Mamy dla Was nowe eBooki! Cytuje fragment:

    Kupione eBooki możecie czytać, kopiować
    z komputera na specjalny czytnik
    lub na inny komputer. Pliki są zabezpieczone
    przed kopiowaniem i drukowaniem.

    I nadal nie wiem, czy po skopiowaniu na inny komputer lub czytnik da sie te ebooki czytac, czy juz sie wiecej nie otworza.

    Regulamin sprzedaży eBooków rowniez nie zawiera zadnych konkretnych informacji na temat zabezpieczen ebookow. Brak nawet takiej malutkiej informacyjki, ile kopii z ebookow bedzie funkcjonowalo, a ktora kopia juz sie nie otworzy.

    Opinia na temat książki Potęga uczucia

  644. janka janka napisała:

    Ebooki nowe. Ale manipulacje z cena ksiazek stare.

    To bedzie pewnie juz taka tradycja na tej stronie, ze cena ksiazki papierowej bedzie zawsze podwyzszana, zeby cena ebooka wydawala sie przy niej niska. Na pewno wiele z nas da sie na to nabrac.

    Ktos, kto wstawial powyzsze zdjecie okladki zapomnial fotoshopem zmienic cene z 5,99 zl na 8,49 zl. Na innych okladkach ladnie sie postaral, tylko tu sie zagapil.

    Opinia na temat książki Pocałunek

  645. janka janka napisała:

    To milo, Magret, ze bronisz Redakcji, sama chetnie bym bronila, ale niestety nie masz racji. Gdyby chodzilo o nowe wydanie tej ksiazki, to na pewno mialaby inny numer ISBN oraz inna date wydania (co najmniej rok 2010), a prawdopodobnie tez inna okladke.
    Wydawnictwa zwykle wiedza, ze kazde kolejne wydanie tego samego tytulu, zgodnie z prawami ekonomii, powinno miec nizsza cene, bo rynek jest coraz bardziej nasycony. Wydanie ksiazki o podwyzszonej cenie mialoby sens np, gdyby chodzilo o wydanie luksusowe. Jestem absolutnie pewna, ze ta ksiazka, ktora Redakcja prezentuje powyzej za 19,99zl, to dokladnie ta sama, ktora naprawde kosztuje 12,99zl.
    Przykro mi.

    Opinia na temat książki Pod słońcem Florydy

  646. janka janka napisała:

    Tym szalonym i ryzykownym eksperymentem, opisanym w blurbie, bylo wyrwanie Jacksonowi kilku wlosow do badania DNA.
    To sie stalo na jednej z pierwszych stron ksiazeczki, wiec nie zdradzam za duzo faktow.

    Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu

  647. janka janka napisała:

    Jackson zostal dawca na studiach, bo przegral zaklad z kolega. Milionerom sie wszystko zdarza. Szczegolnie w harlequinach.
    A te ksiazeczke polecam. Jest atrakcyjna.

    Opinia na temat książki Opowieść o szczęściu

  648. janka janka napisała:

    Jesli dobrze pamietam, bo czytalam Wybor serca przed rokiem, to tata Mallory poprosil Alexa Megalosa o znalezienie dla niej meza. Alex nie zabiegal o jej wzgledy, tylko probowal sie dowiedziec, jaki mezczyzna bedzie do niej pasowal. A ze przy okazji sie w niej zakochal, to bylo wiadomo...

    Opinia na temat książki Wybór serca, Wykorzystana szansa

  649. janka janka napisała:

    Prawdziwa cena detaliczna tej ksiazki to 12,99 zl, a nie 19,99.
    Falszywa cena ma nas zachecic do kupienia tanszego ebooka. Czy takie postepowanie jest w Polsce ciagle legalne?
    Nawet jesli tak, to uwazam, ze to nieladnie i czuje sie robiona w konia.

    Opinia na temat książki Pod słońcem Florydy

  650. janka janka napisała:

    Nie, to inna opowiesc, mimo, ze ma ten sam tytul.
    W tamtym Karnawale w Wenecji Guido Calvani (przyszly hrabia) zakochuje sie w Dulcie Maddox, ktora pracuje jako prywatny detektyw.

    Opinia na temat książki Karnawał w Wenecji

  651. janka janka napisała:

    Czytalam Milosny bukiet po niemiecku poltora roku temu. Bylo urocze i slodkie.

    Opinia na temat książki Miłosny bukiet, Odnaleziony skarb

  652. janka janka napisała:

    I nawet miala te sama okladke.

    Opinia na temat książki Rzymskie wakacje

  653. janka janka napisała:

    Ksiazki pojawiaja sie w sprzedazy czasami wczesniej. A moze ktos przeczytal to juz w innym jezyku. Ja czytalam to po niemiecku i uwazam, ze byla bardzo fajna.

    Opinia na temat książki Rzymskie wakacje

  654. janka janka napisała:

    Czytalam to przed rokiem po niemiecku i baaardzo mi sie podobalo.

    Opinia na temat książki Spotkanie w Monte Carlo

  655. janka janka napisała:

    Czytalam cala serie Hunt For Cinderella po angielsku i wydaje mi sie, ze kolejnosc byla inna.
    1. Lois Faye Dyer – The Princess and the Cowboy
    2. Christine Flynn – The Millionaire And The Glass Slipper
    3. Patricia Kay – The Billionaire And His Boss
    4. Allison Leigh - The Bride And The Bargain
    Po niemiecku tez byly wydawane w takiej kolejnosci.
    Czyli brak po polsku czesci pierwszej, a nie czwartej.

    Opinia na temat książki

  656. janka janka napisała:

    Czesc pierwsza i trzecia podobaly mi sie bardziej.

    Opinia na temat książki Niepokorna żona

  657. janka janka napisała:

    No to smacznego!
    Wspolczuje, bo tez nienawidze mleka.
    Szejk byl sliczny, a dziewczyna juz dlugo wdowa, wiec nie tylko go wykorzystala, ale jeszcze nim manipulowala, zeby pomogl jej siostrze. I od poczatku owinela go sobie dookola malego paluszka.

    Opinia na temat książki Niewolnica zmysłów

Opinie o autorach

  1. janka janka napisała:

    Czytam dalej ksiazki Heather Graham i jestem szczesliwa, ze ona tak duzo ich napisala. Jeszcze tyle przede mna!

    Wyglada na to, ze duzo ksiazek tej pisarki jest ze soba powiazanych.
    „Portret zabojcy“ to historia Ashley i Jacka Dilessio, ktorzy wystepuja tez w epizodach w „Smierci na parkiecie“. Tam z kolei glownym bohaterem jest Quinn O`Casey, ktory przyjazni sie z Jackiem, a takze wspolpracuje z Dane Whitelaw`em znanym nam z „Zatoki huraganow“, a takze z epizodow w „Ksiezycowej Zatoce“. Robi sie coraz bardziej skomplikowane. Jeszcze kilka takich ksiazek i sie pogubie.

    Opinia na temat autorki Heather Graham

  2. janka janka napisała:

    W trzech ksiazkach tej serii, oprocz Petli, wystepuja czlonkowie rodziny Malone.
    Natomiast w Petli i Morderca bierze wszystko wystepuje Stacy Killian.

    Tylko chlod podobal mi sie do momentu, w ktorym autorka strzelila wielki blad. A wlasciwie pozwolila popelnic ten blad policjantowi. Zaden policjant, nawet najglupszy, tak nie moglby postapic. Porazka. Na razie sie zrazilam do pisarki i nie koncze czytac tej serii.

    Opinia na temat autorki Erica Spindler

  3. janka janka napisała:

    W drugiej polowie rozbujalo sie i to jak!
    „Morderca bierze wszystko“ wprawdzie nie dorownuje „Petli“, ale i tak jest bardzo dobrym kryminalem.

    Juz w polowie ksiazki zgadlam, kto okaze sie mozgiem przestepcow. Nie wiedzialam tylko, czyimi rekami popelnia zbrodnie. Potem pani Spindler probowala roznymi sposobami sprowadzic mnie na manowce, mialam wiec momenty zwatpienia w glownego przestepce, jednak na koncu potwierdzilo sie, ze moja pierwsza mysl byla najlepsza.

    W zwiazku z tym, ze rozwiazalam zagadke, w tej chwili uwazam sie za co najmniej geniusza kryminalu. Zastanawiam sie nawet nad szukaniem pracy w policji, bo przeciez szkoda, zeby taki talent sie marnowal.

    Opinia na temat autorki Erica Spindler

  4. janka janka napisała:

    Przeczytalam wlasnie ponownie „Petle“.
    Mocne!

    Gdy czytalam ja po raz pierwszy, nie znalam ani romansow, ani kryminalow z watkiem milosnym. Dlatego, po przeczytaniu ksiazki, bylam w pelni usatysfakcjonowana. To jest swietny kryminal. Zawiera duzo zwrotow akcji. Zaskakuje. Jest po prostu doskonale napisany.
    Tym razem jednak juz wiedzialam, jak mogloby sie to skonczyc, gdyby ksiazka byla romansem. I bylo mi smutno, ze nie jest. Bardzo.

    Dowiedzialam sie niedawno, ze „Petla“ nalezy do czterotomowej serii, polaczonej wystepujacymi tam bohaterami z rodziny Malone i Killian:
    1-Tylko chlod
    2-Petla
    3-Morderca bierze wszystko
    4-Slepa zemsta

    Zostalam tez ostrzezona, zeby czesc ostatnia czytac na koncu, gdyz wystepuje tam bardzo duzo tych bohaterow, ktorzy byli w poprzednich tomach i ciezko sie domyslic, kto jest kim dla kogo. Zostalam rowniez powiadomiona, zeby tej czwartej czesci nie czytac po niemiecku, bo zostala fatalnie wydana, zawiera cala mase bledow gramatycznych. Niedobrze, bo ja tej akurat po polsku wcale nie posiadam.

    W tej chwili czytam „Morderca bierze wszystko“. Na razie jest slaba. Autorka za malo wie o RPG, zeby tyle o tym sie rozpisywac. Nie trzyma tez w napieciu tak dobrze jak „Petla“. Moze sie jeszcze rozwinie, jestem na razie w polowie. Szkoda, ze nie zaczelam czytac ksiazek Eriki spindler od „Tylko chlod“, to bym miala po kolei.

    Opinia na temat autorki Erica Spindler

  5. janka janka napisała:

    Ten „The Greek Tycoon`s Blackmailed Mistress“, o ktorym pisalam wyzej, ze szkoda, ze nie jest wydany po polsku, wlasnie teraz bedzie nowoscia w maju.
    I bardzo dobrze!

    Opinia na temat autorki Lynne Graham

  6. janka janka napisała:

    Jestem zakochana w ksiazkach Tess Gerritsen, laczacych watek kryminalny z watkiem milosnym. Np. te, ktore ukazaly sie w serii HQ Kolekcja.
    Najlepszymi z tych, ktore dotad czytalam, okazaly sie „Sen o milosci“ (inny tytul: „Z zimna krwia“) i „Zlodzieje serc“.
    „Nigdy nie mow zegnaj“, „Telefon po polnocy“ oraz „Czarna loteria“ byly niewiele gorsze.

    „Zlodzieje serc“ sa druga czescia mini-serii, a pierwsza nie ukazala sie w Polsce. Mam ja na szczescie po niemiecku i lada dzien sie do niej dobiore. Juz sie ciesze! To bedzie uczta dla zmyslow!

    Opinia na temat autorki Tess Gerritsen

  7. janka janka napisała:

    Dziekuje, Severia, za linki.
    Niestety nie ma informacji o takiej serii.
    Widocznie tylko ja znalazlam powiazanie miedzy tymi dwiema ksiazkami.

    Opinia na temat autorki Heather Graham

  8. janka janka napisała:

    Z kazda nastepna przeczytana ksiazka tej pisarki lubie ja coraz bardziej.
    „Ksiezycowa Zatoka“ i „Zatoka Huraganow“ wydaja sie byc czesciami jakiejs serii. Niestety niczego o niej nie wiem. Czy ktoras z Was orientuje sie, czy tez jakies inne ksiazki naleza do kompletu?

    Opinia na temat autorki Heather Graham

  9. janka janka napisała:

    „Mr Perfect“ jest lepszym kryminalem, a cykl o Blair jest utrzymany w innej konwencji. Watek kryminalny jest tam lzej podkreslony. Jest za to bardziej smieszny, a miejscami staje sie wrecz parodia. To widac szczegolnie w drugiej czesci, gdzie mialam wrazenie, ze Blair juz nie jest soba, tylko gra bardzo przerysowana role blondynki.

    Na mojej liscie Perelek znalazlo sie zarowno „Polowanie na sobowtora“, jak i „Mr Perfect“. Na razie sa tylko dwie, ale przeczytalam dopiero 5,5 ksiazki.
    Te pol to „Plomienny rejs“. Tez dobrze sie zapowiada. Ale poniewaz czytam to na glos, to nie moge sama skonczyc bez sluchacza. A moj sluchacz juz mi sie troche niecierpliwi i mowi, ze go tym czytaniem terroryzuje.
    Zaczelam wiec w miedzyczasie czytac pierwsza czesc cyklu o Kellu Sabinie. Na razie jest swietne.

    Opinia na temat autorki Linda Howard

  10. janka janka napisała:

    Czulam, ze „Mister Perfect“ okaze sie najlepsza ksiazka Lindy Howard, a bardzo dlugo zwlekalam z jej przeczytaniem. Zaczynalam wielokrotnie po angielsku i po niemiecku, jednak dopiero, gdy kupilam polska wersje, przeczytalam do konca. Spelnila w 100 procentach moje oczekiwania, okazala sie doskonala.
    Tak doskonala, jak to nowe wedlowskie Ptasie Mleczko o smaku pomaranczowym.

    Opinia na temat autorki Linda Howard

  11. janka janka napisała:

    Z kazda nastepna ksiazka coraz bardziej sie do tej pisarki przekonuje. Cykl o Blair jest dokladnie trafiony w moj gust. Jesli Linda Howard wzorowala sie na Janet Evanovich lub Jennifer Crusie, to byla to dobra decyzja.
    Duzo nowych pisarek pisze podobnie, np. Gemma Halliday. Nie przeszkadza mi wcale, ze same takiego stylu nie wymyslily, tylko biora wzor z innych.

    Szkoda, ze ksiazki Lindy Howard nie ukazuja sie w jednym wydawnictwie, ladniej wygladalyby razem na polce.

    Opinia na temat autorki Linda Howard

  12. janka janka napisała:

    Poniewaz sa juz dwa „Swiaty luksusu” tej samej autorki, to postanowilam wprowadzic do ich nazw cos, co je odrozni. Tak wiec ten pierwszy z roku 2009 (SZ 144) nazywa sie teraz „Swiat luksusu A“, a ten nowy (SZduo 260) to „Swiat luksusu B“.
    W oczekiwaniu na harlequina „B“ przeczytalam dzis ksiazeczke „A“. Cudo. Tak pieknie i dlugo sie przy niej poplakalam, jak ostatnio mi sie raczej przy niczym nie zdarzalo.
    Przeczytalam wiec po niej jeszcze „Latynoskiego kochanka“ (SZ 86). Podobal mi sie troche mniej, ale jeszcze raz sie przecudnie splakalam.
    Wyszukalam inne przeczytane ksiazeczki Julii James i okazalo sie, ze bylam zachwycona wiekszoscia z nich, zarowno tlumaczonymi na niemiecki, jak i na polski. W mojej prywatnej skali od 1 do 3, 2 punkty dostaly: „Narzeczona dla Greka”, „Turkusowa suknia”, „Przygoda w Paryzu”, „Bezcenne diamenty”, „Swiat luksusu A”, „Swiat luksusu B” (na razie w wersji po niemiecku), „Nieoczekiwany slub” i kilka innych, ktore czytalam tylko po niemiecku. A „Prywatna wyspa” dostala ode mnie nawet 3 punkty, co jest juz prawdziwa rzadkoscia. Siegnelam po te ksiazeczke kiedys tylko dlatego, ze to bylo duo i jak juz ja mialam w reku z powodu J. Baird (ktora okazala sie slaba), to przeczytalam od razu i J. James. Ta autorka trafila wowczas na moja super-liste (ale do pierwszej dziesiatki sie nie zalapala).

    Nie wiem, dlaczego tak lubie harlequiny Julii James. Sa zawsze przesadzone, jak ktos cierpi, to zawsze z wielu powodow, jak komus cos sie wali, to zawali sie cale zycie. Powinno mnie to draznic (jak u Susan Stephens), a jakos do mnie trafia.
    Moze dlatego, ze jej bohaterki nigdy nie sa mopami. Bohater zawsze chce z nich mopa zrobic, a one walcza do ostatnich sil. Pazurami i kazda inna metoda. Nigdy sie nie poddaja. Rekordem jest Rhianna, ktora jest bardzo biedna, samotnie wychowuje synka, opiekuje sie chorym ojcem, jest przez tego ojca niekochana, po smierci ojca choruje na zapalenie pluc, oskarzona jest o probe zalatwienia czegos przez lozko, o narkomanie i o zla opieke nad dzieckiem, ktore przez to moze stracic i jeszcze do tego wszystkiego przejezdza ja auto. (Czyz to nie przesada? Wielka!) A jednak Rhianna nie zalamuje sie i broni siebie i dziecka jak lwica. Do konca. Eve ze „Swiata luksusu A” potrafila na Aleksa nawrzeszczec, a Portia z „Latynoskiego kochanka” wypisala czek za uslugi seksualne Diega. One walcza o swoj swiat i nie boja sie przeszkod. Chyba wszystkie bohaterki tej autorki byly silne i nierozmemlane.

    I jeszcze podoba mi sie, ze, mimo ze autorka wbudowuje tyle nieszczesc na malej ilosci stron, to znajduje miejsce na zbudowanie podstaw do zrozumienia strony emocjonalnej bohaterow, a szczegolnie bohaterek. Nigdy nie mam w tych ksiazeczkach poczucia chaosu, kazde zachowanie bohaterow jest w pelni uzasadnione. Jesli bohaterowie przezywaja jakies emocje, to wynikaja one z sytuacji. Zawsze zachowana jest logika przyczynowo-skutkowa. Tej autorce nie zdarzaja sie zadne wpadki. Bohaterowie sa bardzo ludzcy, mimo, ze w tych harlequinach opisane sa sytuacje typowe dla serii Swiatowe Zycie, czyli praktycznie niemozliwe do zdarzenia sie w swiecie rzeczywistym.

    Dzisiejszy dzien uplynal mi pod znakiem Julii James, jutrzejszy tez tak bedzie wygladal. Jeszcze kilka nieprzeczytanych ksiazeczek Julii James na mnie czeka i to mnie bardzo cieszy.

    Opinia na temat autorki Julia James

  13. janka janka napisała:

    Gdy tak juz sobie marzymy, to mozemy tez miec lepsza strone i zapowiedzi na 3 miesiace wprzod. I jeszcze spis wszystkich harlequinow, ktore dotad byly wydane. I numery boczne okladek napisane wyraznie przy tytulach. I spis miniserii. Ach... Rozmarzylam sie...

    Opinia na temat autorki Lynne Graham

  14. janka janka napisała:

    Ale my mamy za to lepsza strone. U nich nie da sie nic pisac.

    Opinia na temat autorki Lynne Graham

  15. janka janka napisała:

    W czeskich zapowiedziach na przyszly miesiac jest brakujaca Lynne Graham. Wydaje mi sie, ze u nas wydawane jest to samo, co w Czechach, u nas tez zatem bedzie.

    To jest trzecia czesc miniserii o 3 kolegach ze studiow w Oxfordzie.
    Czesc pierwsza to byla „Podwojna pulapka” o Matyldzie i ksieciu Raszadzie, Romans z Szejkiem nr9.
    Czesc druga to „Grecki biznesmen” o Maribel i Leonidasie Pallis, Swiatowe Zycie nr180.

    Dwie pierwsze czesci wydane byly w tamtym roku w pazdzierniku. Czesc trzecia czekala na wydanie „tylko” rok.
    Czesc trzecia jest o Kathy i Sergio Torrente. Z calej serii podobala mi sie najmniej, ale i tak jest fajna. Warto przeczytac.

    Opinia na temat autorki Lynne Graham

  16. janka janka napisała:

    Ja sie jeszcze moge scigac o tytul Najwiekszej Fanki Sary Craven (61 ksiazek po niemiecku), Michelle Reid i Jacqueline Baird. Nawet kocham je wszystkie bardziej niz Lynne Graham.
    Ale za to Lynne Graham jest na razie jedyna autorka, ktorej ksiazeczke kupilam, wiedzac, ze nigdy nie przeczytam. Z czystej milosci.

    Opinia na temat autorki Lynne Graham

  17. janka janka napisała:

    Jej z oczu dobrze patrzy. Gdy widze jej fotografie, to sie czuje, jakby prawdziwa babcia opowiadala mi bajki. A ze te bajki sa dla doroslych, to nawet lepiej.

    Opinia na temat autorki Lynne Graham

  18. janka janka napisała:

    Jestem gotowa stanac do walki o tytul Najwiekszej Fanki Lynne Graham w Polsce. Posiadam 13 jej harlequinow po polsku, 54 po niemiecku, kilka po angielsku i, jako ukoronowanie moich zbiorow, kupilam dzis pierwszy po holendersku.
    Jesli tu dodam, ze nie rozumiem po holendersku ani jednego slowa, to bedzie jeszcze bardziej widac moja wielka milosc do tej autorki.

    „Aan verlangen ten prooi” (Abbey i Nikolai Arlov). Miniseria nazywa sie w Holandii Madrigal Court. Nowosc w serii Passie, nr3127.

    Opinia na temat autorki Lynne Graham

  19. janka janka napisała:

    Grecki biznesmen, Spotkanie po latach, Malzenstwo po grecku, Marokanska forteca, Wloski miliarder to moje ulubione harlequiny Lynne Graham.
    Nie doszukuje sie w nich realizmu, ani zgodnosci z zasadami psychologii. Maja mnie bawic i wywolywac przerozne emocje. Lynne Graham wie, jak to zrobic.
    Szkoda tylko, ze po polsku nie ukazaly sie jeszcze: Damiano`s Return, The Greek Tycoon`s Blackmailed Mistress, The Cozakis Bride i jeszcze duzo duzo innych, ktore lubie.
    No ale za to mam na co czekac, a oczekiwanie tez jest przyjemne.

    Opinia na temat autorki Lynne Graham

  20. janka janka napisała:

    Zachecona przez powyzsze komentarze, przeczytalam Sprawe honoru. Niestety nie zrobila na mnie az tak wielkiego wrazenia, jak na innych czytelniczkach. Moze to dlatego, ze spodziewalam sie czegos niesamowicie wspanialego, a wtedy latwo o rozczarowania.
    Bardzo podobal mi sie moment, w ktorym Carlo przekonuje sie, ze to, co slyszal, bedac w spiaczce, nie bylo snem, tylko wyznaniami milosci Sereny. Piekne. Nawet przez moment zastanawialam sie, czy sobie nie poplakac nad losami bohaterow, co uwielbiam, ale jednak nie, zrezygnowalam z zamiaru, bo az tak emocjonalny to ten fragment nie byl.
    Chcialabym tutaj natomiast polecic inna ksiazeczke Lucy Gordon, Zareczyny w Monte Carlo. Kocham ja, bo jest wyjatkowa. Napisana jest w pierwszej osobie, co jest juz ewenementem wsrod harlequinow. Ale najwazniejsze, co ja wyroznia, to humor. Jest naprawde smieszna. Zarowno komentarze bohaterow, jak i dialogi napisane zostaly z wielkim wyczuciem komizmu sytuacji. Lucy Gordon, piszac Zareczyny w Monte Carlo, wykazala sie inteligencja, co tez jest absolutna rzadkoscia wsrod autorek harlequinow.
    Uwazam tez, zo bylby z tej ksiazeczki dobry material na scenariusz filmowy.

    Opinia na temat autorki Lucy Gordon

Opinie o seriach

  1. janka janka napisała:

    A nie, jednak pomyliłam się. Wydawnictwo tym razem nie będzie miało okazji pozbawić nas zakończenia sagi, gdyż ono już się ukazało 6 lat temu.

    Winnica Ashtonów jest wznowieniem 12-tomowej serii Dynastia Ashtonów, wydanej poprzednio jako Gorący Romans.

    Opinia na temat serii Winnica Ashtonów

  2. janka janka napisała:

    Ale będzie "śmiesznie", jak Harleqin wyda tę sagę bez ostatniego tomu.
    Tak zrobiono z długą serią Kenner County Crime w serii wydawniczej Romans i Sensacja. Tak mogą zrobić znowu.

    Chyba lepiej nie kupować, nie czytać, nie zaczynać. Poczekać. A gdy saga będzie dokończona, to kupić ją za pół ceny.

    Opinia na temat serii Winnica Ashtonów

  3. janka janka napisała:

    Baba z wozu, koniom lżej.

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  4. janka janka napisała:

    Bylo sobie SZ o tytule Gry z biznesmenem. Pisalam juz o nim kiedys, wiec, zeby sie za duzo nie powtarzac, wspomne tylko, ze chodzi o ksiazeczke, ktora sie fantastycznie zaczyna, wszystko jest swietnie, a potem nagle druga polowa to jeden wielki belkot pozbawiony sensu. To, co bohaterowie mysla nie wspolgra z tym, co mowia, ani z tym, co robia.
    Ksiazeczka nie dawala mi spokoju, bo napisana zostala przez Michelle Reid, u ktorej znalazlam rekordowa liczbe 7 Perelek, a to jeszcze pewnie nie koniec.
    Wsrod wydanych w Polsce znalazlam tylko jedna perelke, dlatego postanowilam dac druga szanse Grom z biznesmenem i przeczytac ja takze po niemiecku. I okazalo sie, ze to nastepna Perelka. Nie ma belkotu, wszystko pasuje do samiutkiego konca. Skroty oczywiscie tez sa porobione, ale tak, ze wszystko trzyma sie kupy. Jest idealnie. Dodatkowo miejscami trzyma w takim napieciu, jakby to byl dobry kryminal. Caly czas zachowany jest zwiazek przyczynowo-skutkowy. Nic nie wadzi pomiedzy tym, co bohaterowie robia, mowia i mysla. W sumie druga polowa okazala sie nawet lepsza, niz pierwsza.

    Czyli jak sie chce, to mozna.
    Wystarczyloby po tlumaczeniu przeczytac ksiazeczke jeszcze raz, zeby sprawdzic, czy tlumacz myslal przy swej robocie.

    Obilo mi sie o uszy, ze niektore ksiazeczki dawane sa do tlumaczenia po kawalku roznym osobom (studentom) na probe. Potem wystarczy zebrac razem te tlumaczone fragmenty i mamy gotowa ksiazeczke. Polska wersja Gier z biznesmenem wlasnie tak wyglada.
    Albo zaoszczedzono na tlumaczu, albo tlumacz zaoszczedzil na swym czasie. Albo wszyscy na czyms zaoszczedzili.
    Tylko nie czytelniczki, bo to sie ukazalo jako normalny harlequin, w normalnej cenie, a na okladce brak adnotacji, zeby czytac na wlasna odpowiedzialnosc, bo nikt nie wie, co poszlo do druku.

    I to nie jest jedyny przyklad swiatowozyciowej (mam ochote uzyc tu mocniejszy wyraz, ale napisze delikatnie) niedorobki.

    Opinia na temat serii Światowe Życie

  5. janka janka napisała:

    Nikt nie poprawil mojej pomylki, zrobie wiec to sama:
    To jednak nie jest niespodzianka dla nas na koniec roku, tylko zmiany w systemie wypuszczania na rynek poszczegolnych serii wydawniczych Harlequina.

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  6. janka janka napisała:

    Na stronie czeskiego Harlequina sa juz okladki Swiatowego Zycia na styczen. One nie sa zielone, tylko zarowiasto seledynowe!

    Teraz chyba juz za pozno, zeby sobie od Mikolaja zyczyc, zeby nam przyniosl jakis inny odcien zielonego.

    Opinia na temat serii Światowe Życie

  7. janka janka napisała:

    A mnie sie wydaje, ze to jest zapowiedz niespodzianki, ktora Wydawnictwo przyszykowalo dla nas na koniec roku.

    Wszystkie serie wydawnicze Harlequina ukazuja sie miesiecznie w 4 blokach, co daje 48 tygodni w roku. Jesli swieta dobrze sie rozloza, to nie ma problemu, ale w tym roku tak sie wszystkie daty wydan poszczegolnych blokow poprzesuwaly, ze 2 bloki grudniowe zmiescily sie jeszcze w listopadzie (Romans i Goracy Romans). W zwiazku z tym na zaoszczedzone dwa ostatnie tygodnie roku Wydawnictwo przygotowalo dla nas dodatkowo po jednym przedstawicielu kazdej najwazniejszej serii wydawniczej. Co mnie bardzo cieszy.

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  8. janka janka napisała:

    A jak bedzie wygladala ich numeracja? Czy bedzie po kolei?
    W tej chwili na okladce W poszukiwaniu milosci, ktora ma sie ukazac 23 listopada, widnieje numer 340, a na okladce Dziedziczki, przewidzianej na 7 grudnia, jest numer 339.
    Gdybym miala tu prawo glosu, to doradzalabym zamiane tych numerow.

    Opinia na temat serii Romans Historyczny

  9. janka janka napisała:

    Zabraklo tylko jednego tomu do konca mini-serii Kenner County Crime Unit. Szkoda, ze to nie zostalo dokonczone. Czuje sie oszukana, bo zbieralam kolejne czesci, zeby przeczytac wszystko w calosci. A teraz nie wiem, czy jest sens w ogole zaczynac je czytac, skoro nie beda mialy zakonczenia.

    Opinia na temat serii Romans i Sensacja

  10. janka janka napisała:

    To nie bedzie takie latwe, bo inne serie wydawnicze sa ciensze. Zeby ksiazeczki sensacyjne tam pasowaly, musialyby byc bardzo okrawane.
    Kazda seria wydawnicza ksiazeczek sensacyjnych miala wiecej stron, niz zwykle harlequiny.

    Opinia na temat serii Romans i Sensacja

  11. janka janka napisała:

    No trudno. Wszystko sie kiedys konczy, serie wydawnicze tez.
    Trzymam kciuki, zeby Swiatowe Zycie ocalalo, brak Romansu i Sensacji moge latwiej przebolec.

    Opinia na temat serii Romans i Sensacja

  12. janka janka napisała:

    Wyglada na to, ze ta seria wydawnicza juz nie bedzie kontynuowana. Brak nastepnych tytulow w zapowiedziach wydawniczych.
    Wprawdzie nie przeczytalam ani jednej ksiazeczki z tej serii, ale kupilam wszystkie, zeby w przyszlosci do nich siegnac i przeczytac je calymi mini-seriami.
    Szkoda, ze juz nie beda wydawane. 19 sztuk to bardzo malo.

    Polaczenie tematyki sensacji i romansu nie ma szczescia w polskim Harlequinie. Seria wydawnicza Intryga i Milosc doczekala sie chyba 30 tomow. Niebezpieczne Zwiazki jeszcze mniej.
    W serii Kolekcja ukazywala sie raczej mieszanka firmowa, ale wsrod nich tez bylo kilka fajnych sensacyjnych, np. Tess Gerritsen i Heather Graham.

    Ciagle mam nadzieje, ze moze jeszcze beda wydawane, ze to tylko pomylka w zapowiedziach wydawniczych.

    Opinia na temat serii Romans i Sensacja

  13. janka janka napisała:

    Niestety, Milko, tak rzeczywiscie sie stalo.

    Moja pierwsza mysl, ze Opowiesci z Pasja maja byc awansem dla harlequinow byla niestety tez sluszna. I to jaki awans! Ponad dwukrotny!

    Widocznie Harlequin Na Zyczenie z pelnymi mini-seriami sprzedawal sie az za dobrze, i dlatego nas teraz pokarano. A zatem same sobie jestesmy winne.

    Fanka tej serii wydawniczej nadal pozostane, ale kupowac jej nie zamierzam. Luksus jest mi potrzebny w innych dziedzinach zycia, tu akurat nie.

    Opinia na temat serii Opowieści z Pasją

  14. janka janka napisała:

    Zawsze masz racje, ale tym razem trzymam kciuki, zebys nie miala.
    Byla taka seria Miry, Bestsellers, gdzie byly wydawane wznowienia w formacie kieszonkowym, po duzo nizszej cenie, niz pierwsze wydania. Nadal mam nadzieje, ze nowa seria wydawnicza bedzie odpowiednikiem dawnej Bestsellers.

    Opinia na temat serii Opowieści z Pasją

  15. janka janka napisała:

    Rzeczywiscie wyglada na to, ze Harlequin Na Zyczenie awansowal z Harlequina do Miry.
    W Harlequinie pozostal Duo, a w Mirze bedziemy miec Trio.

    Bardzo sie ciesze, ze bedzie znowu szansa, aby wydawano pelne mini-serie w jednej ksiazce.

    Opinia na temat serii Opowieści z Pasją

  16. janka janka napisała:

    Odkrylam, ze Pokusa byla tez wydawana pod nazwa Milosc i Usmiech.
    Duzo z nich bylo wydanych rowniez jako Special, jednak tam byly bardzo skracane.
    Im dalej w las, tym wiecej drzew. Pewnie jeszcze troche tych starych Pokus znajde.

    Nieparzyste Swiatowe Zycia Duo to tez wlasciwie Pokusa, tylko ze nie z USA, a m.in. z Nowej Zelandii.

    Uwielbiam blurby od Pokus, bardzo bym sie cieszyla, gdyby wrocily znowu do Polski.

    Opinia na temat serii Gorący Romans

  17. janka janka napisała:

    W lipcu rowniez mamy tylko po dwa tytuly w kazdym tomie. Wyglada na to, ze tak bedzie zawsze. Szkoda, bo dla mnie to oznacza pozegnanie sie z fajna seria wydawnicza. Ja niestety kupowalam glownie te pozycje, ktore zawieraly pelne mini-serie. Przy dwoch tytulach nie bedzie to juz mozliwe.

    Niniejszym sie zegnam. Uuuu. Pozegnania sa takie smutne…

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  18. janka janka napisała:

    Ci, co juz raz przeoczyli, moga teraz, ze zmienionym tytulem, drugi raz przeoczyc. Dla nich, tak samo, jak dla tych, ktorzy to juz raz kupili, byloby lepiej, zeby tytul pozostal stary. Po to, zeby wiedzieli, ze wychodzi ponownie cos, czego szukali.

    Wznowienia sa cacy. Zmieniane tytuly sa be.

    Opinia na temat serii Satine

  19. janka janka napisała:

    We wrzesniu ubieglego roku zauwazylam, ze moje ciche modly zostaly spelnione i Redakcja przestala uzywac sformulowania „okres regencji“ w blurbach. Nie odzywalam sie od razu, tylko trzymalam kciuki co miesiac, zeby to nie wrocilo z powrotem. Minelo ponad pol roku, chyba wiec moge odetchnac z ulga, ze tego wyrazenia w odniesieniu do czasu akcji ksiazek juz wiecej nie ujrze.

    Nie moglam sie nigdy pogodzic z uzywaniem tego „okresu regencji“ w romansach historycznych, dlatego ze takiego okresu w historii po prostu nie bylo. Byl tylko taki styl w architekturze.
    Balam sie, zeby nie zaczeto pisac, ze akcja ksiazki toczy sie w rokoku albo w gotyku.

    Na szczescie zniknal (mam nadzieje, ze bezpowrotnie) jeden blad z Romansow Hostorycznych i Powiesci Historycznych. Gratuluje!

    Opinia na temat serii Romans Historyczny

  20. janka janka napisała:

    Bardzo podoba mi sie szata graficzna najnowszych ksiazek wydawanych w tej serii. Okladki, ktore pojawily sie w tym roku, sa pastelowe i delikatne. Po prostu slodkie.

    Wydaje mi sie, ze ksiazki w tej serii maja inne tytuly niz ich poprzednie wydania, specjalnie po to, zeby sprzedac je dwa razy. Taka polityka firmy. Dokladnie to samo dzieje sie w niemieckiej Mirze. A nawet jest jeszcze gorzej. Samych tylko historykow ze zmienionymi tytulami naliczylam ponad 80.
    Ja sama zostalam zrobiona w konia dwa razy. Ale za drugim zauwazylam to tak szybko, ze moglam jeszcze odniesc ksiazke z powrotem do ksiegarni.
    Na niemieckich stronach w internecie czytelniczki ostrzegaja sie nawzajem przed kupowaniem tych samych ksiazek z nowym tytulem i czasami nazywaja je sobowtorami. Podoba mi sie ta nazwa. Jeszcze bardziej podobaloby mi sie, gdyby Mira zmienila swoje zasady i nie trzeba by bylo jej uzywac. Ale na to chyba nie mozna liczyc.

    Opinia na temat serii Satine

  21. janka janka napisała:

    Tyck ksiazeczek Pokusa wcale nie bylo w Polsce tak malo.
    Wydawane byly jako seria Temptation od 1992 do 1998, potem w 2002 pod nazwa Pokusa, a pozniej 2003-2004 jako Goracy Romans Ekstra.

    P.S. I odszczekuje to, co napisalam o grubych Amerykankach. Dowiedzialam sie (od kogos, kto to sprawdzil), ze moj sposob rozumowania byl bledny i sa czynnosci podczas ktorych wcale nie da sie czytac.

    Opinia na temat serii Gorący Romans

  22. janka janka napisała:

    W zapowiedziach na styczen nie widac juz tej serii wydawniczej. Jesli nie bedzie wiecej wydawana, to bedzie bardzo zle, bo szejki panoszyc sie beda w Swiatowym Zyciu i zabierac miejsce europejskim miliarderom.

    Opinia na temat serii Romans z Szejkiem

  23. janka janka napisała:

    W zapowiedziach na styczen (5.01.2011) znajduje sie Romans: Liz Fielding „Wymarzony slub“. Moze to bedzie tlumaczenie wlasnie tego poszukiwanego „The Bride´s Baby”. Polski tytul pasuje do tresci.
    Dobrze by bylo, bo to jest ksiazeczka warta wydania.

    Opinia na temat serii Romans

  24. janka janka napisała:

    Oj nie, Kasiek, ja nie przepraszam za to, ze mam wlasne zdanie, bo zawsze mam, tylko za to, ze tak mocno marudze, gdy cos mi sie nie podoba :)

    Opinia na temat serii Romans z Szejkiem

  25. janka janka napisała:

    Masz racje, Magret, uwielbiam, gdy to, co czytam jakos na mnie oddzialuje. Np. rozsmiesza, czegos uczy albo rozbudza we mnie jakies emocje.
    Od harlequinow oczekuje wlasnie tych emocji i gdy nie spelniaja moich oczekiwan, to od razu marudze, ze mnie nudza. Srednio co dwudziesty przeczytany podoba mi sie bardzo mocno. Gdy bede czytac dalsze harlequiny, to znajde wiecej tych perelek, ale tez niestety bede dalej narzekac na te, ktore nie beda mi sie podobaly. Z gory za to wszystkich przepraszam.

    Opinia na temat serii Romans z Szejkiem

  26. janka janka napisała:

    A ja akurat odwrotnie. Na przeczytanie przecietnego harlequina potrzebuje wiecej czasu, niz na powiesc, bo przestaje byc skupiona, gdy robi sie w nich nudno. Siegnelam kiedys po harlequiny, dlatego, ze sa krotsze – mialy wypelnic moj czas, gdy nie bede go miala tyle, zeby przeczytac cala powiesc. I to okazalo sie pomylka, bo najczesciej nie wciagaja mnie swoja trescia.
    W prawie wszystkich harlequinach jest przewaga zdan, ktore sa zupelnie niepotrzebne, np, ze ktos chwycil za klamke i otworzyl drzwi, albo umyl zeby. Wole, gdy z tresci samo wynika, ze ktos wyszedl z pokoju, czy wykonal inna czynnosc.

    Nie mam nic przeciwko marzeniom o Arabach. To tak moze zabrzmialo, ale jest mi to obojetne, o kim marza inne kobiety. Mnie akurat Arabowie nie sklaniaja do marzen.
    Nie mam tez nic przeciwko serii Romans z Szejkiem. Od czasu do czasu czytam i wlasciwie nie widze zadej roznicy, miedzy tymi historiami, a wiekszoscia tych z innych serii. Gdyby wyraz szejk w tresci wymienic na ksiaze albo miliarder, to na jedno by wyszlo.

    Grecy, Wlosi i Hiszpanie tez nie sklaniaja mnie do marzen, a jednak czytam Swiatowe Zycie. Widocznie mozna lubic cos, nawet gdy sie o tym nie marzy.

    Opinia na temat serii Romans z Szejkiem

  27. janka janka napisała:

    Mnie tez umykalo przez dluzszy czas, a potem zauwazylam, ze na stronie HQ czesciej zagladam do Extra i czesciej wlasnie te wychwalam pod niebiosa.

    Opinia na temat serii Światowe Życie

  28. janka janka napisała:

    Tez juz do tego doszlam, ze ktos musi to czytac. I takich ktosiow musi byc duzo. Stawiam na osoby, ktore w dziecinstwie czytaly bajki z 1000 i Jednej Nocy. Chca marzyc dalej.

    Opinia na temat serii Romans z Szejkiem

  29. janka janka napisała:

    Jedyny Arab, jakiego znam w realu, ma niedorozwiniete dzieci, bo jego hobby to kopanie zony w brzuch.
    A w tych Szejkach to oni sa calkiem inaczej opisani, bardzo mi trudno nadazyc z wyobraznia za taka bajka.

    Opinia na temat serii Romans z Szejkiem

  30. janka janka napisała:

    Tez zauwazylam, ze Sw. Zycie Ekstra bylo w ostatnich miesiacach lepsze, niz te bez Ekstra. Ale to chyba tylko przypadek.

    Opinia na temat serii Światowe Życie

  31. janka janka napisała:

    Nie przeczytalam tych czerwonych tyle, zeby uwazac sie za eksperta, po prostu trafiam najczesciej na takie, ktore maja swietny blurb, zaczynaja sie bardzo interesujaco, maja bardzo ciekawe rozwiniecie, potem jest scena seksu (tez nie uwazam, zeby byla jakos specjalnie goraca, najczesciej powtarza sie to samo, co w kazdej innej, ktora czytalam), a potem nagle pach i do konca wieja nuda. Jakby juz dalsza czesc (po odlozeniu wibratora) nie byla nikomu potrzebna.
    W zielonych czesciej jest tak, ze te straszne nudy sa zarowno przed (nudna) scena seksu, jak i po niej, blurby tez sa zwykle mniej obiecujace. A tutaj, w czerwonych, sa zawsze bardzo oryginalne blurby, ktore wiele obiecuja, a obietnicy nie dotrzymuja.

    Tych autorek wymienionych przez Kasiek niestety nie znam. Dwie rzeczy Palmer, ktore czytalam, mialy smieszne dialogi i trzymaly rowny poziom do konca. Ale ten poziom byl od poczatku raczej niski. Jordan znam ze Sw. Zycia i raczej nie lubie.

    Opinia na temat serii Gorący Romans

  32. janka janka napisała:

    Czesto, czytajac Gorace Romanse (lub Pokuse), mam wrazenie, ze zostaly napisane specjalnie dla otylych samotnych Amerykanek, w celu uprzyjemnienia im randki z wibratorem. A to dlatego, ze sceny seksu sa bardzo wyeksponowane, a reszta jest slabiutka.

    Opinia na temat serii Gorący Romans

  33. janka janka napisała:

    Motyw gdy one cierpia za niepopelnione winy jest dosc dobry, ale od niego jeszcze bardziej wole motyw, gdy para rozstaje sie w wyniku nieporozumienia lub intrygi uknutej przez jakas wiedzme. A potem sprawa sie oczywiscie wyjasnia, a wiedzma sama wpada w pulapke, ktora zastawila na nasze niebozatko. Przy tym motywie bohater nie musi sie jakos dlugo plaszczyc, wystarczy, ze na koncu wyzna dozgonna milosc.

    Nie lubie, gdy w opowiadanej historii nie ma zadnej tresci, tylko jest sam belkot i bezsensowne szarpanie sie emocjonalne bohaterow. Nie lubie braku logiki i braku powiazania przyczynowo-skutkowego. A jeszcze bardziej nie lubie, gdy autorka przedobrzy w druga strone i na kilkudziesieciu stronach wpakuje kilka wypadkow, kilka klesk zywiolowych i dziewice, ktora przy pierwszym numerku od razu bedzie miala pietnascie orgazmow. (Jesli ktos nie wie, to tak pisze Susan Stephens.)

    Opinia na temat serii Światowe Życie

  34. janka janka napisała:

    Ja natomiast jestem wierna fanka tej serii. Z wydanych po polsku nie przeczytalam jeszcze wszystkich, ale na pewno juz wiecej niz polowe. Do tego co najmniej drugie tyle po angielsku i ponad tysiac po niemiecku. I ciagle mi malo.

    Opinia na temat serii Światowe Życie

  35. janka janka napisała:

    Przeczytalam tylko kilka Szejkow. Byly calkiem OK, widocznie trafialam na te lepsze.
    Nadal uwazam, ze Szejki nie sa dla mnie stworzone. To nie moja bajka.
    Nadal tez kocham okladki tej serii. Pisalam juz wyzej, ze jestem nimi zachwycona. Juz nie tylko sama koncepcja serii, ale tez poszczegolnymi motywami (a wlasciwie meskimi polowami motywow). Dlatego zbieram. Ladnie sie prezentuja na polce.

    Opinia na temat serii Romans z Szejkiem

  36. janka janka napisała:

    A mnie seria Swiatowe Zycie w ogole nie wydaje sie egzotyczna. Ani watki, ani miejsce akcji.
    Jesli akcja toczy sie w miejscach, ktore istnieja, to jest to najczesciej Europa, nic egzotycznego. Nawet jesli akcja toczyla sie gdzies indziej, np. w Ameryce Poludniowej, to nie poznajemy wcale tamtych stron – albo z powodu braku miejsca w nowelce, albo dlatego, ze autorki same tam nie byly i nie wiedza, co moglyby napisac.
    Natomiast jesli akcja toczy sie w kraju, ktory nie istnieje w rzeczywistosci, to jest to tylko pozornie egzotyczne.

    Opinia na temat serii Światowe Życie

  37. janka janka napisała:

    Swiatowe Zycie kocham i nie wiem dlaczego.

    Opinia na temat serii Gorący Romans

  38. janka janka napisała:

    Zgadza sie i dlatego postanowilam niedawno zostac Wielka-Czytelniczka-Blurbow-Goracego-Romansu. W skrocie: WCBGR. A same ksiazeczki raczej juz bede sobie odpuszczac.

    Opinia na temat serii Gorący Romans

  39. janka janka napisała:

    A ja kocham te serie za blurby. Podobaja mi sie prawie wszystkie. Niestety, potem, gdy czytam, zawsze jestem zawiedziona. Wiekszosc jest najzwyczajnie w swiecie nudna.
    Wsrod starych ksiazeczek Goracy Romans i Desire czesciej trafialy sie te bardziej interesujaco napisane.
    Wsrod tych nowszych podobala mi sie w zasadzie tylko jedna: Annette Broadrick „Znowu razem“ nr 849.
    Z mini-serii, ktore czytalam, najwyzsza srednia ocen otrzymala ode mnie seria Trzy siostry.
    A jeszcze bardziej od blurbow tej serii lubie blurby Pokusy.

    Opinia na temat serii Gorący Romans

  40. janka janka napisała:

    „Książki te stwarzają szansę zdobycia podstawowych informacji na temat wiedzy medycznej oraz uzyskania wskazówek, jak radzić sobie w sytuacjach załamania zdrowia oraz chorób duszy...“

    Powyzszy cytat sprawia, ze nie wiem, czy plakac, czy sie smiac.
    Zyjemy w kraju, w ktorym kobiety znajdujac u siebie guza w piersi, zamiast isc do lekarza, czekaja, ze moze, gdy nie beda o tym myslec, to sprawa sama sie rozwiaze. I ta sprawa oczywiscie sama sie rozwiazuje, tylko nie tak, jak trzeba. I w takim wlasnie kraju pisanie, ze wiedze medyczna nalezy zdobywac z romansikow, jest bardzo pochopne.
    Nie ma zadnego znaczenia, czy autorki tych ksiazeczek studiowaly medycyne, czy cala ich wiedza pochodzi z seriali szpitalnych, bo w harlequinach Medical jest za malo miejsca na to, zeby opisac fachowo problemy medyczne.

    Proponuje, zeby przy opisie serii Medical napisac, aby czytelniczki podstawowych informacji na temat wiedzy medycznej szukaly w ksiazkach fachowych i na kursach pierwszej pomocy, a w sytuacjach zalamania zdrowia udaly sie do lekarza.
    A romans, ktorego akcja toczy sie w szpitalu, niech pozostanie romansem, ktorego akcja toczy sie w szpitalu.

    Opinia na temat serii Medical DUO

  41. janka janka napisała:

    Widzialam kilka tygodni temu w sklepie w Holandii, ze do Historyka dodawane byly breloczki z miniblyszczykiem. Sliczne. Moze tam tez spada sprzedaz i szukaja innych metod promocji.
    P.S. Jeden byl ukradziony, a na plazy bylo najwiecej Polakow. Mam nadzieje, ze te fakty nie byly ze soba powiazane.

    Opinia na temat serii Romans Historyczny

  42. janka janka napisała:

    A ja dla odmiany proponuje, zeby z kazdym miesiacem wydawac ich coraz mniej, a potem wprowadzic te serie pod zmienionym tytulem. Takim, ktory bardziej odpowiadalby tresci.

    J.R.R. Tolkien tez pisal ksiazki, ktorych akcja toczyla sie w innych czasach, a nikt ich nie nazywa „historycznymi”.

    Opinia na temat serii Romans Historyczny

  43. janka janka napisała:

    Gdyby byla wydawana ksiazeczka z historiami o kobietach, ktore musza sie ukrywac, to proponowalabym dolaczyc tam:
    Gina Wilkins – Nie uciekaj przede mna (Intryga i Milosc nr 16)
    Emilie Richards – Romans z nieznajoma (Niebezpieczne zwiazki nr 1)
    Obie sa swietne.

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  44. janka janka napisała:

    Jak sie tak naczytam o tych super-przystojnych policjantach, to potem sie rozgladam na ulicach za nimi. Niestety nie ma. Chyba trzeba w Ameryce szukac.

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  45. janka janka napisała:

    Romanse Historyczne moglyby sie nazywac Romansami Pseudohistorycznymi. Albo Parahistorycznymi.
    To by ladnie wspolgralo z Romansami Paranormalnymi.

    Opinia na temat serii Romans Historyczny

  46. janka janka napisała:

    Juz od dluzszego czasu zastanawiam sie, dlaczego romanse, w ktorych fakty historyczne nie trzymaja sie kupy i historia tworzona jest na nowo, nazywaja sie Romansami Historycznymi, a romanse, w ktorych geografia traktowana jest kreatywnie i akcja toczy sie w nieistniejacych ksiestwach, krolestwach lub emiratach, nie nazywaja sie Romansami Geograficznymi.

    Opinia na temat serii Romans Historyczny

  47. janka janka napisała:

    Dziekuje, Pinks!

    A przystojni policjanci?

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  48. janka janka napisała:

    Nie zgadlyscie, Dziewczyny. To nie jest 3 x SZ, tylko 2 x GR + 1 x R. Tak, jak poprzednio.

    A ja chyba rzeczywiscie mam jakies specjalne wzgledy, bo nawet breloczek wygralam.

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  49. janka janka napisała:

    Od 1,5 roku zbieram harlequiny, zarowno te wydawane aktualnie, jak i te stare sprzed lat (po polsku i po niemiecku). Mam juz ich kilka (a moze nawet kilkanascie) tysiecy, jednak ciagle jeszcze duzo mi brakuje.
    Gdy bedziemy glosowac na tytuly, ktore powinny byc wydane ponownie, to ja bede prawdopodobnie glosowac na to, czego nie udalo mi sie jeszcze zdobyc, zamiast na to, co bylo najlepsze.

    A jeszcze chetniej glosowalabym na cale miniserie.
    Niemiecki Harlequin wydaje od niedawna pelne miniserie polaczone w jednym tomie. Uwazam, ze to jest bardzo dobry pomysl. Jest bardzo duzo osob takich, jak ja, ktore lubia miniserie i lubia je miec w calosci.
    Miniserie sa na pewno jednym z czynnikow, ktore pomagaja uzaleznic sie od harlequinow. Gdy beda w jednym tomie, to straca swoja moc, jednak moga przyciagnac te czytelniczki, ktorym brakuje w zbiorach ktorejs z czesci.

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  50. janka janka napisała:

    Genialny pomysl.

    Opinia na temat serii Harlequin na Życzenie

  51. janka janka napisała:

    Na stronie Harlequin nie ma niestety spisu tomow, ktore dotad byly wydawane, a na innych stronach w sieci znajduja sie sprzeczne informacje.
    Moze ktos, kto kupowal serie Swiatowe Zycie od poczatku, wie lub moze sprawdzic, co bylo wydane z numerem 3. To musialo byc w maju 2005. Albo byla to Anne Mather – Tajemnica Sary, albo Carole Mortimer – Weekend w Paryzu. A moze obie na raz?

    Opinia na temat serii Światowe Życie DUO

  52. janka janka napisała:

    Dziekuje Ci bardzo za to, ze mi o tej ksiazeczce przypomnialas. Wlasnie skonczylam ja czytac ponownie i jeszcze mam mokre oczy od lez. Zabiore sie teraz za inne harlequinki Liz Fielding, ona pisze genialnie.

    Opinia na temat serii Romans

  53. janka janka napisała:

    “The Bride´s Baby” to, obok „Reunited: Marriage in a Million“, moja najukochansza ksiazeczka Liz Fielding. Cudna.
    Czytalam ja po niemiecku, niestety nie mam pojecia, czy wydano ja po polsku. Prawdopodobnie nie.

    Opinia na temat serii Romans

  54. janka janka napisała:

    Jedna z brakujacych czesci udalo mi sie wreszcie wytropic, to Amerykanski Kopciuszek Elizabeth Harbison, o losach Lily. Romans Duo 961.
    Brak mi juz tylko Rose.

    Opinia na temat serii Romans

  55. janka janka napisała:

    elima i johannalind przypomnialy mi Pamietny dzien Elizabeth Harbison. To byl jeden z pierwszych harlequinow, ktore kupilam. Przeczytalam go dzis ponownie, bo nie pamietalam juz, jak to bylo z ta Laurel, ktora zginela i zyla jednoczesnie.
    Mam w zwiazku z ta ksiazeczka pytanie.
    Widac, ze to trzecia czesc miniserii o siostrach Lily, Rose i Laurel. Ale czy ktos wie, kto napisal poprzednie czesci, czy ukazaly sie po polsku i pod jakimi tytulami. Z gory dziekuje za informacje.

    Opinia na temat serii Romans

  56. janka janka napisała:

    Dziewczyny wymienily tu tak duzo autorek harlequinow, a mnie ciagle brakuje na tej liscie Sary Craven. Podobaly mi sie jej ksiazeczki: Wybranka baroneta, Wloski hrabia, Luksusowy kamuflaz i Corka milionera. Na mojej prywatnej liscie przebojow, Sara Craven znajduje sie w pierwszej trojce.
    Podejrzewam, ze Redakcja nie czeka na nasze propozycje, co jeszcze mozna byloby wydac w tej serii, ale gdyby jednak tak, to bardzo polecam do wydania po polsku ksiazeczki Michelle Reid: The Bellini Bride, The Markonos Bride, The Spanisch Husband, The Price Of A Bride i duzo innych.
    A najwieksza przyjemnosc Redakcja zrobilaby mi wydajac Jacqueline Baird - Shattered Trust. To moj absolutny Numer Jeden wsrod harlequinow.

    Opinia na temat serii Światowe Życie

  57. janka janka napisała:

    Kupilam i przeczytalam tylko jeden RzSz. Wprawdzie byl OK, ale i tak nie zanosi sie na to, zebym znowu nabrala ochoty na czytanie o Arabach. Chcialam jednak zwrocic Wasza uwage na okladki tej serii, ktore mnie zachwycaja. Koncepcja, kolor, projekt, czcionka ... – po prostu wszystko jest perfekcyjne.

    Opinia na temat serii Romans z Szejkiem

Komentarze do stron

  1. janka janka napisała:

    A to szkoda, bo najpierw zrobilas mi nadzieje, ze to wiesz i ze tak bedzie.
    Bo to mi sie podoba, ze pasuja do siebie.

    Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia

  2. janka janka napisała:

    Prawdopodobna, nie pewna. I tylko pod warunkiem, ze ten grafik bedzie zatrudniony na stale i dostanie zlecenia, zeby zawsze pasowalo.

    Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia

  3. janka janka napisała:

    A skad wiesz, ze komus bedzie sie chcialo zawsze o to zadbac? Masz wtyczki w redakcji?

    Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia

  4. janka janka napisała:

    Szkoda, ze niewiele z tych nowych okladek bede mogla zobaczyc w oryginale.
    Harlequin mnie pokonal.
    Prawdopodobnie zrezygnuje calkowicie ze zbierania (oraz czytania) tych ksiazeczek.
    Zakupy zawsze robily dla mnie kolezanki. Podawalam im telefonicznie nazwy serii wydawniczych, numery boczne oraz date ukazania sie ich w sprzedazy.
    Harlequin najpierw rzucil mi pierwsza klode pod nogi, ze Swiatowe Zycie od stycznia ma pomieszane numery, niezgodne z kolejnoscia ukazywania sie ich w kioskach. Dzis doszla nastepna przeszkoda, ze nawet na zdjeciach okladek nie widac juz numerow bocznych.
    Ten maly drobiazg, ze na stronie w internecie brak numerow bocznych ksiazek, jest dla mnie nie do przeskoczenia. Moge zgadywac numery, ale zbyt latwo bedzie o pomylke, nie moge tego moim kolezankom robic. Do szukania po autorkach i tytulach nie moge ich zmuszac.
    Szkoda, bo dotad mialam piekna i pelna kolekcje.

    Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia

  5. janka janka napisała:

    Zastanawia mnie, czy to, ze dolne zdjecie pasuje do gornego, zarowno kolorystycznie, jak i tematycznie, bedzie stalym zalozeniem okladek serii, czy tylko w tych trzech przykladach tak sie udalo.

    Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia

  6. janka janka napisała:

    Okladki swietne. Wszystkie trzy.
    Zdjecia super (szczegolnie dolne), czcionka super, projekt super.
    Cieszy mnie rowniez, ze nie zmieniono nazwy serii, bo lubie te, co jest.
    A okladki swym stylem przypominaja mi nieco moje ulubione okladki niemieckiego Harlequina.
    http://www.cora.de/index.php/cat/c203_romana-exklusiv.html/page/2

    Nie przepadam za zielonym kolorem, ale bede na poczatku za nim tesknila.

    Komentarz ze strony Nowy layout Światowego Życia

  7. janka janka napisała:

    Bardzo dziekuje Szanownej Redakcji za nagrode za udzial w dyskusji.

    Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie

  8. janka janka napisała:

    Dziekuje Szanownej Redakcji za prezent w postaci ksiazek.

    Dostalam m. in. historyka i zamierzam go przeczytac.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  9. janka janka napisała:

    Dyskusja sie skonczyla, a ja nie zdazylam napisac najwazniejszego.
    Uwazam, ze w miejscu, gdzie na okladkach Medicali jest zygzak, w Swiatowym Zyciu tez moglby byc jakis szlaczek.
    Co nie, Pinks?

    Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie

  10. janka janka napisała:

    Alez skad! W oryginale nie maja nigdy tak latwo. Tam musza sie plaszczyc, czolgac i przepraszac.
    Obcinane koncowki otrzymujemy dopiero po tlumaczeniu.

    Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie

  11. janka janka napisała:

    Obecna nazwa serii jest bardzo dobra i ja lubie, lepiej zeby nie byla zmieniona, ale jesli bedzie, to trudno. Oby to tylko byla zmiana na lepsze!

    Lubilam obecne okladki, ale zmiane powitam z radoscia. Nalezy sie nam juz odmiana. Ta zlota dziewiatka wyglada bardzo przyjemnie, ale literki lepiej wygladaja w 10 i 6. Najlepsza czcionka jest w 5, ale tam sa te paski, co psuja caly efekt.
    W romansie fiolet zmieniono na biel i sie przyjelo. Zmiana intensywnej zieleni na zloty to bardzo dobry pomysl.
    Te szkla na gorze okladki nr 8 sa jakies dziwne i raczej nie kojarza mi sie pozytywnie. To bardziej do ksiazeczek o pazernosci czy kradziezach, a nie o milosci. (A jesli to byla prawdziwa bizuteria, to fotograf zrobil jakis blad.)
    W okladkach od 1 do 5 podoba mi sie napis na tle wiezowcow. Szkoda, ze nie ma takiej propozycji w kolorze zlotym, mogloby wygladac dobrze.
    Napis z boku, jak w okladce nr 7, nie bylby zly, gdyby bylo tak we wszystkich seriach wydawniczych.

    Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie

  12. janka janka napisała:

    Kocham Swiatowe Zycie bez zadnego powodu. No bo nie kocha sie za cos, tylko mimo wszystko. Czy je lubie? Chyba niespecjalnie, skoro narzekam. Ale kupuje, kolekcjonuje i mam zamiar nadal to robic.

    Zaleta wszystkich harlequinow jest ich dlugosc, czyli krotkosc. Najwazniejszym elementem, ktory przyciaga mnie do Swiatowego Zycia sa mescy bohaterowie. W SZ mam gwarancje, ze to bedzie samiec alfa. Nie lubie niezdecydowanych, rozflaczalych i rozmamlanych mezczyzn i nie mialabym ochoty o nich czytac. Bohaterkom natomiast jestem w stanie wybaczyc prawie wszystko, moga byc nawet naiwnymi gaskami typowymi dla SZ.
    Reszta, czyli bogactwo, rezydencje, wlasne samoloty, ochroniarze itd sa mi calkowicie obojetne. Luksus, zycie na swieczniku, wladza, czasami pasuje do rozwoju akcji i jest niezbedna, czasami jest tylko dodatkiem do historii. Jak nie jest potrzebna, to nie zwracam na to uwagi i mi nie przeszkadza.

    Akcja umiejscowiona w fikcyjnych panstwach i na fikcyjnych wyspach by mi ani troche nie przeszkadzala, gdyby istnialy wlasnie takie harlequiny, ktore nie bylyby jednoczesnie glupie. Ale nie istnieja.
    Bohaterami harlequinow mogliby byc krolowie i ksiazeta, gdyby istnialy autorki potrafiace o nich cos logicznego napisac. Ale nie istnieja.
    To samo dotyczy szejkow. Jakby opowiesc byla dobra, to by sie sama bronila i nikomu by nie przyszlo do glowy narzekac, ze bohaterem jest Arab. A ze sa zle, to nie lubimy szejkow.

    Zadne nowe autorki nie zwrocily mojej uwagi, bo ja kupuje rowniez harlequiny niemieckie, a tam wydawanych jest ich duzo wiecej i duzo szybciej. Zwykle nowe w Polsce nazwisko oznacza, ze co najmniej 4 ksiazeczki tej autorki juz przeczytalam.

    Seria Swiatowe Zycie powstala w Anglii i wedlug mnie tylko angielskie autorki zalapuja, o co tu chodzi. Inne panie robia kabaret i parodie.
    Amerykankom brak umiaru, jak zaczynaja sie rozpisywac o krzywdach, ktore spotkaly bohaterke, to wychodzi im ksiazeczka sado-maso. Pod innymi wzgledami takze bije po oczach brak klasy u Amerykanek. Najgorzej pisza Susan Stephens, Jennie Lucas, Jane Porter (i Penny Jordan, ktora w innych seriach duzo lepiej wypadala, tylko SZ jej nie lezal). U Amerykanek tez najczesciej wystepuje belkot zamiast logiki.
    Harlequiny Nowozelandek nie pasuja do SZ tematyka. Gdy bohaterka ma ochote tylko na spedzenie jednej nocy z mezczyzna, a potem seks sie okazuje na tyle fajny, ze jest dalszy ciag, to raczej powinna to byc inna seria wydawnicza. Te nieparzyste Duo bardzo mocno odstaja od zalozen serii Swiatowe Zycie. I to, ze bohater jest multimilionerem, wcale ich nie ratuje. Nowozelandkom brak finezji, gdy probuja nasladowac SZ. Ich sceny seksu takze sa za bardzo lopatologiczne.
    O Australijkach mam zdanie podzielone. Czesto ich ksiazeczki sa nudne, czasami byle jakie, zdarzaja sie dobre, a bywaja nawet perelki (np. u Mirandy Lee). Pelen przekroj.

    Najwiecej Perelek odkrylam wsrod harlequinow Sary Craven, Michelle Reid, Jacqueline Baird i Julii James. Najmocniej kocham Lynne Graham. Jest jeszcze kilka innych autorek, ktore, przynajmniej czasem, wiedza, co robia, np Sarah Morgan, Carole Mortimer, India Grey, Diana Hamilton. Podoba mi sie podejscie do tematu Julii James. Ona najpierw sama byla fanka Swiatowego Zycia i pokochala te ksiazeczki, a potem dopiero zaczela tworzyc swoje historyjki. Te milosc do SZ mam z nia wspolna, dlatego tak dobrze mi sie ja czyta.

    Komentarz ze strony Dyskusja Światowe Życie

  13. janka janka napisała:

    Stary system skonczyl sie 14.12.11. Po raz ostatni byly wtedy wszystkie Sw Zycia razem wydane plus Gwiazdy Romansu.

    Od 28.12.11 juz lecialo nowym systemem i wtedy byl wydany pierwszy blok styczniowy.
    To byl jeden Romans, jedna Powiesc Historyczna i jeden Medical.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  14. janka janka napisała:

    Nie, to tez nie pasuje.
    4 styczniowe to byly: 28.12.11 + 4.01.12 + 11.01.12 + 18.01.12
    Lutowe: 25.01.12 + 01.02.12 + 08.02.12 + 15.02.12
    29.02.12 musialby juz nalezec do marca.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  15. janka janka napisała:

    Wyglada, ze naprzemiennie powtarzaja sie dwa bloki.
    Blok1 Romans+Medical+SZ+SZduo(+1/2 PowHist)
    Blok2 GoracyRomans+RHist+SZextra+SZduo

    Sa dwie mozliwosci.
    Albo oba bloki beda wydawane systematycznie co dwa tygodnie i sie ze soba rowno przeplataly. Czyli nowosci beda przychodzily 52 razy rocznie. Wtedy w planie wydawniczym jest blad w dacie. Zamiast 29 lutego, musialby byc 22.
    Albo oba te bloki beda sie ukazywaly po dwa razy miesiecznie. Wtedy 4 razy w roku nie ukaze sie nic. I 22 lutego moze byc jedna z tych przerw.

    W liscie do czytelniczek przy planie wydawniczym opisana zostala wyraznie wersja pierwsza. Ale moze to tylko zly dobor slow i w rzeczywistosci Redakcji chodzi o wersje druga.

    Przyznam sie, ze to mnie ciekawi i chetnie bym sie dowiedziala, ktora wersja zostala przyjeta przez Redakcje jako docelowa.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  16. janka janka napisała:

    Juz wiem z czym mi sie pomylilo, mialam napisac, ze nr 18 to tez zapoczatkowana nowa seria.
    Wszystkie tytuly w serii RiS byly dobierane do wydanie za pomoca losowania z kapelusza, dlatego taka kratka wyszla.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  17. janka janka napisała:

    Racja, nr 19 napisalas dobrze, zagapilam sie.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  18. janka janka napisała:

    Jeszcze byla miniseria The Colby Agency, do ktorej nalezaly RiS nr 4, 6 i 8.
    Nr 19, to czwarty tom do WM, a nie poj.
    Nr 12 (ten kot detektyw) to czesc 18 serii, ktora ma w sumie 22 sztuki.
    Nr 2 to czesc 1 mini-serii Bodyguards Unlimited.
    W sumie zaledwie nr 1 i 13 to sa POJ, ale tez nie do konca, bo jakos sa ze soba powiazane.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  19. janka janka napisała:

    Mam prosbe do Redakcji, niestety nie na temat dyskusji.
    Chcialam to dopisac na stronie zamknietej serii Romans i Sensacja, ale korzystam z okazji, ze tu ktos przyjdzie i przyczyta.
    Mianowicie chcialam prosic Szanowna Redakcje, zeby ten brakujacy osmy tom mini-serii Kenner County Crime Unit sprezentowano nam w formie eBooka. Niedlugo walentynki. To by byla fajna okazja do wyrazenia podziekowania czytelniczkom za wiernosc. My nasza milosc do harlequinow wyrazamy czytaniem tych historii, nawet mimo ich (nieraz az porazajacej) niedoskonalosci.
    Mikolaj tez przelecial bez prezentu. I Boze Narodzenie. I sylwester. Czuje sie niekochana.


    Oczywiscie niekochana przez Harlequina, bo przez Dziewczyny na stronie jestem wystarczajaco doceniana za wyszukiwanie mini-serii i szukanie powiazan. Dziekuje Wam bardzo za wszystkie cieple slowa.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  20. janka janka napisała:

    Skoro kolor okladki jest jedyna zmiana, na ktora mozemy miec wplyw, a jakosc tekstu i tak nadal bedzie byle jaka, to potraktuje ten temat bardzo powaznie i powiem, ze wybrane do oceny okladki maja najbrzydszy odcien czerwonego, jaki wg mnie istnieje.
    Moze ma sie kojarzyc ze starym winem, ktore z kolei ma sie kojarzyc z seksem? Mnie sie nie kojarzy. Jest brzydki i tyle.
    Wolalabym ciemny koral.

    Natomiast nazwa serii ujeta z boku nie bylaby zla, gdyby w innych seriach wydawniczych rowniez przerzucono ja na bok. Glosuje za zachowaniem pewnych wspolnych cech szaty graficznej roznych serii.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  21. janka janka napisała:

    Z obu zaproponowanych okladek bardziej podoba mi sie nr 2. Z dwojga zlego. Wolalabym nazwe na gorze, ale nie w takim projekcie, jak nr 1. To juz lepiej z boku, byle bez tych brzydkich prostokatnych ramek.
    Pas z tytulem na gorze wspolgralby takze ze zmienionymi okladkami serii Romans i Medical, a jestem jak najbardziej Za, za spojnoscia wszystkich serii.

    Bardzo podoba mi sie szata graficzna holenderskich harlequinow.
    Rowniez holenderski podzial na serie wydawnicze odpowiada mi lepiej. Goracy Romans jest tam wydzielony tematycznie. Dzieki temu te nowozelandzkie psedo-Pokusy, ktore u nas zasmiecaja Swiatowe Zycie (jako nieparzyste Duo), maja swoje wlasne miejsce, ktore lepiej do nich pasuje.

    Goracego Romansu juz wlasciwie nie czytam, ale nadal go kupuje do kolekcji. Najszczesliwsza bym byla, gdyby informacje o podporzadkowaniu konkretnego tytulu do mini-serii znajdowaly sie zawsze na przedniej okladce. Dalej rzadko zagladam.

    Motyw na okladce jest mi wlasciwie obojetny. Lubie meskie ramionka i wytrenowane brzuszki, ale jak ich nie znajde na okladce Goracego Romansu, to beda na pewno gdzies indziej. Harlequin nie ma monopolu na facetow. Marzeniem moim jest natomiast kolorystyczna harmonia zdjecia. Zarowno pary, jak i tla. Niewazne, czy w ubraniach, czy bez, czy w poblizu lozka, czy w stajni, najwazniejsze, zeby wszystko gralo kolorystycznie.

    Komentarz ze strony Dyskusja Gorący Romans

  22. janka janka napisała:

    To wiele wyjasnia …

    Szkoda, myslalam, ze ktos po tlumaczach je jeszcze czyta i poprawia.

    Komentarz ze strony Twoje ulubione perełki

  23. janka janka napisała:

    Kilka osob wspomnialo tu nieistniejaca juz serie Temptation, ktora pozniej kontynuowana jeszcze byla jako Milosc i Usmiech, Pokusa, Goracy Romans Extra i czasem w Special.
    Mnie tez tej serii brakuje, ale nie tych starych (wsrod ktorych oczywiscie tez bylo duzo perelek), ale calkiem nowych.
    W Niemczech wydawane sa nadal nieprzerwanie. Wprawdzie w malych ilosciach w porownaniu do innych serii wydawniczych, ale jednak sa. A wsrod nich jest bardzo duzo takich, w ktorych romans polaczony jest z watkiem kryminalnym. Mysle, ze to w tej chwili by sie dobrze sprawdzilo w Polsce. Sensacja w romansach jest modna.

    Nieparzyste Swiatowe Zycie Duo stanowi pewna namiastke tamtych dawnych serii, jednak wedlug mnie sa duzo slabsze niz te pisane przez autorki amerykanskie.

    Komentarz ze strony Twoje ulubione perełki

  24. janka janka napisała:

    Tak przyszlo mi do glowy, gdy przeczytalam Twoje slowa, ze istnieje rozwiazanie, ktore zadowoliloby na pewno duzo osob, takich jak ja, a jednoczesnie nie zaszkodziloby tym pozostalym.

    Byloby swietnie, gdyby Szanowna Redakcja wydawala harlequiny dalej ta sama metoda jak teraz, a jednoczesnie dla osob, ktorym brakuje tych wycietych koncowek, wstawiala je w internecie na jakiejs stronie. Przetlumaczone przeciez na pewno sa, a ucinane dopiero po tlumaczeniu w celu dopasowania ilosci stron.

    P.S. Mam ogromna kolekcje harlequinow po polsku i niemiecku. Nie jestem w stanie ich policzyc, ale to jest wiecej niz 10 tysiecy sztuk. Mam wiec rowniez z czego wybierac Swoje Perelki.

    Komentarz ze strony Twoje ulubione perełki

  25. janka janka napisała:

    Od 3 lat dzielnie pracuje w zawodzie polawiacza perel. Wykonuje czynnosci zwiazane z tym zajeciem od osmiu do dwudziestu godzin dziennie, rowniez w niedziele i swieta. Uwazam sie za profesjonalistke w tej branzy. Od dwoch lat skupilam swoje poszukiwania na obszarze Oceanu Swiatowego Zycia. Jednak na innych oceanach tez juz szukalam i znalazlam.
    Mniej wiecej co dwudziesty przeczytany harlequin okazuje sie Moja Perelka.
    Po wylowieniu perelka trafia do laboratorium, gdzie poddana jest obserwacji pod mikroskopem oraz innym badaniom. Np. porownaniu z angielskim oryginalem.
    Zawsze po takiej analizie, kazda perelka okazywala sie byc podrobka. Czyli sztuczna perla.

    Tlumaczenia poddane sa obrobce. Kazdy wypuszczony na rynek egzemplarz musi byc rownej wielkosci, aby po nanizaniu na nitke, nie odstawaly od siebie. Musza byc zatem okrawane. Ofiara tego okrutnego procesu padaja glownie brzegi, czyli zakonczenie. A efekt koncowy to czesto masakra.

    Bardzo dobrze rozumiem sentyment, jakim ktos moze darzyc swoje pierwsze przeczytane harlequiny, albo te, ktore wywarly na kims wiekszy efekt. Sama zywie do harlequinow bardzo pozytywne uczucia, te starsze traktuje wrecz kultowo. Chociaz o istnieniu Wydawnictwa dowiedzialam sie, zanim weszlo na polski rynek, to omijalam harlequiny zawsze duzym lukiem. Pierwszy egzemplarz na wlasne oczy zobaczylam dopiero 3 lata temu.

    Specyfika produktu sprawia, ze wsrod harlequinow nie mozna znalezc naturalnych szlachetnych perel. Sa paciorki, koraliki i podrobki. Z oryginalnymi angielskimi jest nieco lepiej, ale i one musialy byc poddane pewnej obrobce, w porownaniu do rekopisow.

    Wyciagnelam wnioski z wlasnych badan nad harlequinami i opracowalam swoja wlasna metode pozyskiwania perel hodowlanych.
    Czytajac ponownie egzemplarze z listy Moich Perelek po polsku lub niemiecku, siegam na koncu po wydania angielskie i rozkoszuje sie dluga scena plaszczenia sie, czolgania, tlumaczenia nieporozumien i wyznawania sobie milosci. Bo ta wlasnie scena zostaje zwykle w harlequinach praktycznie tylko w sladowej ilosci.

    Komentarz ze strony Twoje ulubione perełki

  26. janka janka napisała:

    Zostalam powiadomiona, ze do mnie tez przyszla dzis przesylka. Niestety minie jeszcze troche czasu, zanim ktos mi ja bedzie mogl dostarczyc. Musze zatem podziekowac w ciemno.

    Bardzo mi milo. Serdecznie dziekuje.

    Zakladam, ze ja tez dostalam ksiazki, a nie np. zdechlego kota za marudzenie. (Jesli to kot, to go odesle do adresata, wiec nawet nie probujcie.)

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  27. janka janka napisała:

    Przeczytalam jeszcze raz uwaznie Pani wypowiedzi i odnioslam wrazenie, ze Pani mogla nie zrozumiec, co mamy na mysli, bo troche nieprecyzyjnie sie wypowiadalysmy, gdy mowilysmy o skrotach w polskim tekscie. Dlatego postanowilam wyszukac jakis przyklad.
    Sposrod Medicali niestety nie moge, ale jesli dobrze sie domyslam, ze Bialy Romans to ten, ktory jest fioletowy, to przykladem moze byc Wymarzony slub Liz Fielding.
    Na koncu bohaterka wzywa taksowke i na nia czeka. Czeka i czeka, i moglaby tak czekac do dzis. Taksowka nie przyjechala. Nikt nie wie, dlaczego.
    W tekscie mogloby sie pojawic zdanie o tym, ze bohaterka miala zamiar wezwac taksowke, ale gospodyni obiecala to za nia zrobic. Nie zrobila tego jednak, klamala, bo byla w zmowie z glownym bohaterem.
    Mogloby sie pojawic, ale sie nie pojawilo. To tylko drobiazg. Problemem dla nas, czytelniczek, jest, ze bardzo czesto pozostaja niewyjasnione rowniez wazne kwestie. Tak wazne, ze np. nie potrafimy zrozumiec bohaterki, ktora zdecydowala sie wybaczyc bohaterowi. Wedlug nas on nie zasluzyl jeszcze na wybaczenie. Jesli w ksiazeczce wlasnie o to wybaczenie chodzilo i cala tresc sie wokol tego krecila, to czujemy wielki niedosyt.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  28. janka janka napisała:

    Szkoda, ze mi wczoraj do glowy nie wpadlo, zeby poprosic Pania o przysluge. Mam nadzieje, ze nie jest jeszcze za pozno i Pani to kiedys przeczyta.

    Chcialam mianowicie poprosic, zeby Pani przekazala osobom robiacym te dwie korekty, ze jesli przed orzeczeniem (czasownikiem) w zdaniu pojawi sie zaprzeczenie, to wymaga on uzycia dopelnienia blizszego w innym przypadku, niz bez zaprzeczenia.
    Np. nie mozna uzyc: nie cieszyl ja zaden z upominkow.
    Cieszyl ja (biernik), ale nie cieszyl jej (dopelniacz).
    Przy niektorych zaprzeczonych czasownikach musi byc w narzedniku, jednak najczesciej w dopelniaczu.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  29. janka janka napisała:

    nr 487
    nie liczylam na piechote, tylko poprosilam komputer o policzenie

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  30. janka janka napisała:

    Dziekuje

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  31. janka janka napisała:

    Prawie 500 postow przez dwie godziny! WOW

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  32. janka janka napisała:

    Do trzech razy sztuka.
    Chyba si ejuz nie dowiem...

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  33. janka janka napisała:

    Tracimy plaszczenie, ale za to otrzymujemy lepszy produkt, wiec nie narzekaj

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  34. janka janka napisała:

    A czy moglabym wiedziec ile godzin trwa wlasnie ta redakcja?

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  35. janka janka napisała:

    Usuniecie epilogu przeciez nie wplynie na wartkosc akcji.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  36. janka janka napisała:

    Latwiej jest wyciac na koncu, niz przerabiac i dopasowywac od samego poczatku.
    Dlatego tracimy w koncowym efekcie cale plaszczenie albo wyznania milosci.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  37. janka janka napisała:

    Jezyk polski jest jezykiem bogatym. Duzo mozna wyrazic w naszym jezyku.
    Co zlego byloby np w zdaniu:
    Jak na mezczyzne, ktory byl juz raz przez piec minut zareczony, nie jestem fanem dlugiego okresu naarzeczenstwa i chcialbym, zeby nasz slub odbyl sie jak najszybciej.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  38. janka janka napisała:

    nie tylko

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  39. janka janka napisała:

    ?

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  40. janka janka napisała:

    A konkretnie ile godzin pracy juz po tlumaczeniu wlozonych jest w przygotowanie ostatecznego tekstu do wydania.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  41. janka janka napisała:

    Ile czasu zajmuje opracowanie jednego harlequina?

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  42. janka janka napisała:

    to dobrze, niech chociaz jedno wydawnictwo w Polsce zadba o nasze oko

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  43. janka janka napisała:

    wlasnie tak, te nowe propozycje okladek sa takie ladne, ze az sie prosi o zmiane

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  44. janka janka napisała:

    I nie robi nadziei czytelnbikowi, ze w srodku znajdzie cos o prawdziwej medycynie.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  45. janka janka napisała:

    ale jesli moze zostac Medical, to byloby najlepiej

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  46. janka janka napisała:

    Tak, jak Milka napisala na poczatku. Najlepszy jest Romans i Medycyna. Te inne propozycje to pomylka.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  47. janka janka napisała:

    Wiadomo, ze Ty lykasz wszystkie historyki. Ale dla Ciebie moze byc watek medyczny w Romansie Historycznym, a w Medicalach juz mozna tego nie mieszac.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  48. janka janka napisała:

    Operacje bez narkozy i inne takie przyjemnosci

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  49. janka janka napisała:

    nie, blagam, tylko nie to!

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  50. janka janka napisała:

    oj tak, gatunki sie teraz juz tak zlewaja, ze teoretycy literatury nie moga nadazyc z wymyslaniem nazw nurtow literackich

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  51. janka janka napisała:

    No bo tak jest!

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  52. janka janka napisała:

    U Lynne Graham ostatnio byla jedna bohaterka lekarka. Bardzo to pasowalo do tresci. Jednak bylo tam tego za malo, zeby to poszlo w Medicalach.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  53. janka janka napisała:

    A moze nie byloby zle gdyby zostaly wydzielone dwie serie. Jedna taka jak dotad, a druga kryminalna? Ta pierwsza to mogloby byc duo, a te kryminalne na probe pojedyncze.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  54. janka janka napisała:

    Ja tych serii nie znam. Troche tylko tak z widzenia albo ze slyszenia. House znam odrobine i chyba cos takiego byloby dobre w Medicalach.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  55. janka janka napisała:

    A ja tam nie zaluje pielegniarkom tych lekarzy. Niech sobie ich maja!

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  56. janka janka napisała:

    Nie, to bylaby oddzielna seria, taka tessgerritsenowa.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  57. janka janka napisała:

    Powroty sa juz w Swiatowym Zyciu. Az do przesytu.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  58. janka janka napisała:

    Mnie do czytania tej serii zachecic by mogly chyba tylko watki kryminalne.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  59. janka janka napisała:

    A znacie to?
    Na oddziale jest dyzur, a ordynator nie moze spotkac zadnego lekarza. W koncu znajduje ich wszystkich w gabinecie. Siedza i pija.
    -Co to ma znaczyc panowie? Przeciez mamy ostry dyzur?
    -Ale jest okazja, panie ordynatorze. Siostra Mariolka dostala okres!
    -A to i mnie nalejcie!

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  60. janka janka napisała:

    Jesli na okladce jest rozebrane ciacho, to ja wole zeby byl prawdziwy. wszystkie inne elementy na zdjeciu moga byc namalowane.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  61. janka janka napisała:

    Ocenialam wczesniej tylko szate graficzna, na zdjecia nie zwracalam uwagi. W zasadzie podobaja mi sie wszystkie pary. Ta z autem bardziej pasuje do Zielonych HQ.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  62. janka janka napisała:

    Ja bym wolala, zeby byli ubrani w kitle i sfotografowani w miejscu pracy. Bo ja Medicali nie czytam i tak szybciej bym poznala, ze ksiazeczka nie jest dla mnie.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  63. janka janka napisała:

    Obiecalam sobie, ze nigdy nie bede sugerowac sie nazwiskiem tlumacza w harlequinach. Swiadomie zawsze to omijam.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  64. janka janka napisała:

    A ja bardzo bym prosila, zeby nie wybrano okladek 8, 9 lub 10. Tych z napisami w ramkach. Lubie prostokaty, ale ostre rogi i kanty nie pasuja do romansow.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  65. janka janka napisała:

    i kolor z jedynki

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  66. janka janka napisała:

    tak

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  67. janka janka napisała:

    kolor ten z jedynki!

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  68. janka janka napisała:

    Najgorsza byla trojka. Te kolory takie niemedyczne. Ta okladke obiecuje cos, czego ksaizeczka nie spelni.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  69. janka janka napisała:

    Okladka numer dwa jest bardzo delikatna. Troche w stylu tych nowych pieknych Satine i nowych Romans.
    Boje sie tylko, ze taka sliczna okladka moze mnie sklonic do kupienia ksiazeczki, a normalnie Medicale mnie nie interesuja.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  70. janka janka napisała:

    Nie, na szczescie sie pomylilam. Moje ulubione to byly 2, 4 i 5.
    Najlepsza byla dwojka.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  71. janka janka napisała:

    ja tez 1,4 i 5
    zaczynam sie bac tego naszego podobnego gustu

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  72. janka janka napisała:

    Obecne okladki mnie sie akurat podobaja. Mam oczywiscie na mysli kolor i koncepcje graficzna calej serii. Bo juz same konkretne zdjecia to byly tragiczne. Np byly tam mlode dzieciaki, ktore sprawialy wrazenia, jakby sie bawily w lekarza. Albo tlo do zdjecia stanowily odpychajace sale operacyjne.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  73. janka janka napisała:

    To co Milka napisala o proponowanych nazwach serii, pokrywa sie idealnie z tym, co ja o nich sadze.

    Komentarz ze strony Seria MEDICAL - Chcemy poznać Wasze zdanie!

  74. janka janka napisała:

    Tez zauwazylam, ze faceci maja gorzej.
    Musza np. czytac o tym, ze po wodce swiat wyglada inaczej, a to przeciez sami dobrze wiedza.

    Komentarz ze strony Konkurs na recenzję "Kolekcjonera"

  75. janka janka napisała:

    Recenzja Twojego brata (?) byla tez dodana w pore.

    Komentarz ze strony Konkurs na recenzję "Kolekcjonera"

  76. janka janka napisała:

    To szkoda, ze po ogloszeniu konkursu nie wstawilyscie ich ponownie.

    Komentarz ze strony Konkurs na recenzję "Kolekcjonera"

  77. janka janka napisała:

    Przepraszam, ale nie zrozumialam tej Waszej opinii, ze nikt nic nie napisal. Przeciez na podstronie „Kolekcjionera“, gdzie mialy byc dodawane recenzje , jest ich duzo. I wszystkie bardzo ladne.

    Komentarz ze strony Konkurs na recenzję "Kolekcjonera"

  78. janka janka napisała:

    Masz dysortografie?
    Nigdy bym sama nie zgadla. Predzej kogos innego bym podejrzewala, nigdy Ciebie, Magret.

    Komentarz ze strony Dyskusje

  79. janka janka napisała:

    Dziekuje za wiatraczek.

    Urodzila mi sie nowa swiecka tradycja. Znowu nie wiem, za co wygralam. Albo za radio, albo za latarke, albo za zgloszony pomysl racjonalizatorski do scyzoryka Severii?

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  80. janka janka napisała:

    A ja naprawde mam jeden taki przedmiot, ktory dodaje mi odwagi w niepewnych sytuacjach. Jest to latarka. Poniewaz nie lubie duzo dzwigac, wybieram male i lekkie, ale dajace duzo swiatla. Zabieram latarke ze soba na wycieczki lub pikniki, gdy znajduje sie w okolicy, w ktorej nie moge liczyc na latarnie swiecace w ciemnosci, a czeka mnie pieszy powrot noca.

    Moj wujek znalazl sie juz w Japonii podczas trzesienia ziemi i w Korei podczas huraganu (podczas najwiekszego ataku terrorystycznego w USA tez byl w nieodpowiednim miejscu) i wiem, ze latarka nie da sie w takich ekstremalnych sytuacjach komus zycia uratowac (najwyzej mozna poswiecic lekarzowi udzielajacemu pomocy).
    Jest jednak bardzo przydatna, zeby w ciemnosciach sie latwiej i szybciej poruszac. A po przejsciu zywiolu powierzchnia ziemi nie wyglada tak, jak przedtem. Pelno jest roznych przeszkod, lub szczelin w ziemi, na ktore, lub do ktorych, mozna wpasc. Bez latarki nie odwazylabym sie w ciemnosciach opuscic schronienia. Nawet w poszukiwaniu wody.

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  81. janka janka napisała:

    Przekonalas mnie calkowicie. Niech On ma cos do zdzierania.

    Teraz trzeba wymyslic, co zrobic z innymi dziewczynami w schronie, tymi z radiem, albo woda, albo ksiazka, albo scyzorykiem, tymi, z ktorych nie mozna nic zdzierac, bo nie maja na zmiane. Zeby nie byly przy przedluzaniu gatunku poszkodowane.

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  82. janka janka napisała:

    Magret, czy widzialas juz, ze na niemieckiej stronie Harlequina jest 7 nowych darmowych ebookow?

    http://www.cora.de/index.php/cat/c1274?ShowSoldOut=2

    http://www.cora.de/product_info.php/info/p9088?et_cid=61&et_lid=15780&et_sub=4b_2011

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  83. janka janka napisała:

    Kasiek, nie zabieraj drugiej bielizny na zmiane, bo Magret ma wode, to w razie czego bedzie mozna zrobic przepierke. W czasie przedluzania gatunku zdazy Ci wyschnac.
    Zamiast bielizny wez lepiej cos innego.

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  84. janka janka napisała:

    Przepraszam Cie, Nie. To, co napisalam o wiezieniu mialo byc smiesznym zartem. W pospiechu nie zauwazylam, ze zabrzmialo obrazliwie. Przepraszam.

    Dla mnie 720 kilometrow to nie jest tak duzo, zeby przez wiele miesiecy nie mozna bylo pokonac tej trasy. Ja musze nieraz pokonac 4 razy tyle w ciagu jednego tygodnia (wte i z powrotem). W dzisiejszych czasach, w erze samolotow, samochodow i roznych innych srodkow transportu, wydaje sie to niewielka odlegloscia.

    Ale ja nie jestem romantyczna, nie moglabym zyc na odleglosc i podtrzymywac mojej milosci sama tylko pamiecia o kims. Ja naleze do tych, ktorzy nie toleruja rozstan. Jak wierne psy. A moj facet poszedlby za mna, gdyby zaszla taka potrzeba.

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  85. janka janka napisała:

    Czy ktores z Was jest w wiezieniu bez prawa do odwiedzin?

    Ja tez zyje w zwiazku na odleglosc. Tez zdazaja sie nam przerwy. Moje przyjaciolki sa w Polsce, tam tez w zasadzie jest moja praca. Moi rodzice mieszkaja w Anglii, czesto jezdze ich odwiedzac. A moj Ukochany od kilku lat pracuje dla firmy niemieckiej i tam na razie musial sie przeniesc. Nasze przerwy jednak nigdy nie trwaja dluzej niz 5 dni, a zwykle duzo krocej. Nie wyobrazam sobie zwiazku bez spotykania sie i prawdziwego kontaktu. Nie mozna przeciez calowac sie przez telefon.
    Z milosci na odleglosc zostaje tylko marzenie. Tylko nielicznym wyjatkom sie to udalo, zeby milosc przetrwala na odleglosc. Milosc jest jak zwierzatko. Bez pozywienia zdycha.

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  86. janka janka napisała:

    Ten scyzoryk Severii bardzo mi sie podoba. Bym jeszcze wbudowala do niego latarke i plaszcz przeciwdeszczowy. Oraz rakietnice do wystrzeliwania rac sygnalizacyjnych.

    Zakladam, ze bylybysmy wczesniej ostrzezone o nadejsciu huraganu i zdazylybysmy sie udac do schronu. A tam czekalby juz na nas zapas baterii do tego mojego radia oraz do scyzoryka Severii. Podejrzewam, ze bielizna Kaska funkcjonuje bez baterii, ale mozna byloby w nia tez cos wbudowac na baterie, zeby bylo sprawiedliwie. Np. mrugajace swiatelka. I nie straszny nam huragan!

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  87. janka janka napisała:

    Ja tez jestem praktyczna i dlatego uwazam, ze jesli wolno nam wziac tylko jedna rzecz, to nie moze to byc woda. O wode przeciez zatroszcza sie w pierwszej kolejnosci wszystkie organizacje zajmujace sie pomoca poszkodowanym w kleskach zywiolowych. O koce i jedzenie rowniez. Nasz schron w jakies zapasy jest juz tez na pewno zaopatrzony, wiec szkoda marnowac nasza jedyna mozliwosc na wode.
    Sliczna bielizna jest rzeczywiscie bardzo wazna, ale ja trzeba juz miec na sobie, nie trzeba pakowac. W sytuacji przedluzania gatunku i tak nie bedzie wiecej potrzebna.
    Ksiazki nie warto brac, bo w schronach lub im podobnych schronieniach jest zbyt duzo osob, zeby mozna bylo w spokoju poczytac.
    Mysle, ze lepiej zadbac o dobry nastroj w schronie i wykorzystac sytuacje, ze wieksze grono osob sie juz i tak zebralo. Proponowalabym wiec szybko zorganizowac impreze. Zabralabym wiec cos, z czego mozna puscic muzyke. Poniewaz iPod i glosniki to juz razem dwa przedmioty, zabralabym wiec staromodny odtwarzacz cd z wbudowanymi glosnikami. Przy okazji mozna byloby od czasu do czasu wlaczyc radio i posluchac, jak wyglada sytuacja poza schronem. Wiedzielibysmy wowczas, czy szybko przyjdzie pomoc i zepsuje nam cala zabawe, czy mozemy dalej tanczyc.

    Komentarz ze strony Konkurs huraganowy

  88. janka janka napisała:

    Oj nie, Magret, tak zle by nie bylo. Inne porzekadlo brzmi: od przybytku glowa nie boli.
    Przemyslalam sprawe i juz wiem, co bym z nimi zrobila.
    Poniewaz jedyna wartoscia wiekszosci bohaterow harlequinow sa walory ozdobne, ustawilabym ich wszystkich w gablotkach. Rowniez wszystkich miesniakow z okladek, np. tych z Romansow z Szejkiem.
    Mnozenie pieniedzy po to, by zwiekszyc zakres wlasnej wladzy, nie jest wedlug mnie zaleta, nie wypuszczalabym wiec tych ze Swiatowego Zycia do biur. Jak wiemy z harlequinow, w pierwszej piatce najbogatszych miliarderow na swiecie znajduje sie kilkuset Grekow, gdybym ich wszystkich zamknela, to na liscie bogaczy zrobiloby sie troche luzniej.
    Gdyby byli pod kluczem dodatkowo nie mogliby narobic tyle balaganu, ile robia w swoich nowelkach. I wiele bohaterek nie musialoby wylewac przez nich lez.
    Myslace wyjatki, jak np kilku bohaterow Sary Craven albo Liz Fielding, dostalyby klucz do gablotki i moglyby robic, co chca.
    Rowniez wszyscy super-policjanci mogliby chodzic do pracy, bo trzymanie ich tylko w gablotkach byloby marnotrastwem. Policjant z „Mr Perfect“ moglby oczywiscie wracac o kazdej porze dnia. Dostalby dzwiekoszczelna gablotke, zeby mogl sie wysypiac.
    Inni policjanci rowniez traktowani byliby wedlug potrzeb. Przedstawicieli innych zawodow, jesli byliby tego warci, takze traktowalabym wajatkowo.
    Jednak ogolnie cala kolekcja potrzebna by mi byla, zeby cieszyc moje oko.

    Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"

  89. janka janka napisała:

    Wczoraj szlam spac pozniej niz moje Sloneczko. Przed pojsciem do lozka przylepilam przezroczysta folie do futryny sypialni na wysokosci twarzy mojego Ukochanego.. A potem zamknelam drzwi (ktore otwieraja sie do srodka pokoju). Niestety przespalam rano moment, gdy on wstawal. Potem twierdzil, ze zauwazyl folie w pore i na nia nie wpadl.
    Rok temu w spodniach, ktore przyszykowal sobie do przebrania na wieczor, zaszylam mu doly nogawek. Bardzo cichutko rozprul to i ubral spodnie. Staral sie, zebym nie uslyszala, ze walczyl z tymi nogawkami, zebym nie miala satysfakcji. Mialam i tak.

    Uwielbiam kolekcjonowac psikusy primaaprilisowe.

    Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"

  90. janka janka napisała:

    Bunia, ale mnie zawstydzilas. Ja sie wyglupialam i bawilam, a Ty teraz o takich rzeczach najwazniejszych na swiecie piszesz.
    Zycze Twojemu bratu, zeby udalo sie go wyleczyc. I wszystkim chorym dzieciom rowniez tego zycze.
    Masz racje, ze kolekcjonowanie Zdrowia jest lepsze niz kazda inna kolekcja.

    Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"

  91. janka janka napisała:

    Wiem! Eureka!
    Gdybym mogla kolekcjonowac cokolwiek i wszystko byloby mozliwe, to zbieralabym meskich bohaterow ksiazek, ale calych i zywych.
    Tych wszystkich przystojniakow ze Swiatowego Zycia bym sobie wziela. I wszystkich najlepszych policjantow, zaczynajac od Joe Morellego. I przedstawicieli innych zawodow rowniez, ale tylko tych najlepszych.
    Nie wiem jeszcze, co bym z nimi wszystkimi robila, musze to na razie przemyslec. Ale jednego jestem pewna, kolekcja bylaby wspaniala.

    Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"

  92. janka janka napisała:

    Przez tamta maskotke najadlam sie tak duzo stracha, ze jesli kiedys umre na serce, to bedzie wina tamtej niezapomnianej nocy.
    Sliczna Lapka-zakladka jako rekompensata chyba mi sie rzeczywiscie nalezala.

    Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"

  93. janka janka napisała:

    Bardzo dziekuje za nagrode.
    Ciekawa jestem, czy otrzymalam ja za bron chemiczna, czy za wydzierajaca sie maskotke.

    Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"

  94. janka janka napisała:

    A ja mam odwrotnie. Moim najwazniejszym marzeniem jest, zeby juz w koncu przestac kolekcjonowac przerozne przedmioty. To jest tylko balast.
    Mam ogromne kolekcje najprzerozniejszych rzeczy, nie tylko ksiazek, co jest o tyle smieszne, ze od pazdziernika nie mam juz pokoju, ktory moglabym nazwac swoja biblioteka, a nawet nie mam juz swojego mieszkania. Mam pelne kartony w odziedziczonym po cioci domu, ktory trzeba przed zamieszkaniem wyremontowac. Na co nie mam czasu i dlugo nie bede miec. Zreszta dom stoi w miescie, w ktorym i tak nie zamieszkam. Pelni wiec role magazynu.

    Gdybym mogla zaczac jeszcze raz od zera i wybrac, co moglabym zbierac, to bylyby to ebooki. Gdy zaczynalam 5 lat temu kupowac ksiazki po niemiecku i angielsku, ebooki praktycznie nie istnialy. Teraz wiekszosc ksiazkek, ktore mam w wersji papierowej, dostepnych jest jako eBooki. Cena ich jest rowna wersji papierowej, co uwazam za niesprawiedliwe, dlatego nie kupuje drugi raz tych, ktore juz mam. Dubluje je tylko w wersji audio, ze wzgledu na ich inne zalety. Z kolei wersja audio jest w zasadzie rzadkoscia, nie mam wiec szansy uzbierac tak wszystkich moich ksiazek.
    Gdybym posiadala je w wersji elektronicznej, moglyby zawsze ze mna podrozowac. Wszystkie na raz. Tak jak moje kolekcje muzyki, filmow, ksiazek audio i zdjec. Moim marzeniem jest, aby wydawnictwa udostepnialy kazdemu, kto kupi ksiazke (papierowa) automatycznie rowniez wersje elektroniczna. Oczywiscie za darmo. Utopia, prawda? A jednak dokladnie o tym marze.

    Komentarz ze strony Konkurs "Co chciałabyś kolekcjonować?"

  95. janka janka napisała:

    Ja lubie zawsze szczerze mowic to, co mysle. Najlepiej, gdy moge to zrobic w oczy. Jednak nie zawsze istnieje taka mozliwosc.

    Przyznam sie, ze w piatek w nocy pomyslalam sobie, ze jak Nie w sobote na trzezwo przeczyta swoje wypowiedzi, to przeprosi Severie.
    W sobote Nie pisala dalej w tym samym stylu, co w piatek. Rowniez na stronie o lodowkach. Teraz mysle, ze ona albo ma wlasnie taki styl (chaotyczny), albo ma jakis wiekszy problem.

    Nie, czy o taka wlasnie szczerosc chodzilo Ci w Twojej wypowiedzi?

    Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"

  96. janka janka napisała:

    Odnosnie tego, kto kogo zna, to chcialam powiedziec, ze nie znam osobiscie ani jednej osoby czytajacej romanse, ani jednej czytajacej harlequiny i ani jednej z zameldowanych na tej stronie.
    Wcale sie przez to nie czuje wyobcowana.

    Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"

  97. janka janka napisała:

    Teraz Ty z kolei nie zrozumialas, o co chodzi. Przeciez nikt nie napisal, ze nie wolno Tobie miec swojego zdania, ani ze masz sie wycofac z forum. Przeciwnie, nam wlasnie zalezalo, zeby zrozumiec, o co Ci chodzi i jakie jest Twoje zdanie na ten temat. Mozliwe, ze duzo osob mysli dokladnie tak, jak Ty. Chodzilo nam tylko o uscislenie Twojej opinii.

    Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"

  98. janka janka napisała:

    Nie, ja tez nie „weszlam na Twoj tekst z pazurkami“. Zadalas pytanie, czy to trudno zrozumiec i na nie odpowiedzialam, ze trudno. To wszystko.

    Jestem na tym forum o dwa dni dluzej, niz Ty. Nie uwazam sie przez to za weteranke.

    Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"

  99. janka janka napisała:

    Tak, to naprawde trudno zrozumiec.
    Ja nie zrozumialam, co oznacza „kolory (…) podkreslaly swa dynamiczna kolorow“. Co to jest „dynamiczna kolorow“?
    A w poprzedniej wypowiedzi, podobnie jak Seweria, nie zrozumialam jakim cudem kolory jednoczesnie maja byc ciemniejsze i jasniejsze, niz sa teraz.
    Natomiast, gdy Nie pisze, ze „okladka nie moze byc az tak wyrazista“, a pozniej, ze „kolory musza byc wyrazne“, to ochyba odnosi sie do dwoch roznych elementow. „Mniej wyrazista“, to chyba chodzi o to, zeby przedmioty zobrazowane na okladce nie byly tak realistycznie przedstawione. Natomiast „wyrazne kolory“, to juz jest pojecie bardziej subiektywne, bo kazdy postrzega kolory indywidualnie. Moze chodzi o to, zeby byly bardziej zblizone do kolorow podstawowych.

    Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"

  100. janka janka napisała:

    Na moje oko to skalpel.

    Wlasnie ten skalpel na okladce i to zakrwawione tlo, i na dokladke te liny, te wszystkie elementy razem tworza bardzo dobrze atmosfere grozy. Czytelnik wie, czego moze spodziewac sie po ksiazce.
    Niemiecka okladka jest jeszcze bardziej przerazajaca, utrzymana w czerni i ciemnych szarosciach, z motywem czaszki na pierwszym planie. Brrr

    Mysle, ze na pytanie, ktora okladka najlepiej pasuje do tresci ksiazki oraz do tego gatunku literackiego (czyli thrillera) , nalezy odpowiedziec, polska.
    Jednak pytanie brzmi, ktora nam najbardziej przypadla do gustu. I tu moja odpowiedz brzmi: wlasciwie to zadna. Tak do konca to w zasadzie zadna mnie nie przekonala.
    Okladka brytyjska jest dla mnie bardzo brzydka. Zarowno projekt, jak i kolorystyka sa nieatrakcyjne.
    W okladce polskiej przeszkadza mi kolor. Brazu unikam wszedzie, gdzie sie da. Wyjatek robie juz dla czekolady i coca-coli, nie moge robic jeszcze dla ksiazek, bo wtedy wszystko wkolo mnie bedzie brazowe, a to jest dla mnie nie do przyjecia.
    Okladka amerykanska zbudowana jest na bazie kontrastu. Nienaturalnie wygiete drzewa, wskazujace na huragan lub jakis inny grozny zywiol zostaly zestawione z idyllicznymi pastelowymi barwami. Wedlug mnie te dwa bardzo wazne elementy kloca sie ze soba. Mozliwe, ze ten brak harmonii byl celowy, ale do mnie nie przemawia.

    Jednak gdyby wersja polska ukazala sie z trzema roznymi okladkami do wyboru, to zdecydowalabym sie na te amerykanska, ktora jest najlagodniejsza i nie straszylaby mnie z polki.

    Komentarz ze strony Konkurs "Oceń okładki"

  101. janka janka napisała:

    A teraz moja autentyczna przygoda z lodowka:
    Dostalam kiedys na Halloween maskotke, ktora po nacisnieciu na brzuszek, darla sie wnieboglosy jak przerazona kobieta.
    Pewnej nocy zabawka ta zepsula sie i wlaczyla sie sama automatycznie. Obudzilam sie wystraszona, obeszlam caly dom w poszukiwaniu zwlok, niczego dziwnego nie znalazlam i poszlam spac dalej.
    Godzine pozniej cala zabawa sie powtorzyla.
    Dopiero, gdy mnie to swinstwo obudzilo za trzecim razem, to wiedzialam, czego mam szukac. Schowalam ja wtedy w lodowce, ktora slusznie wydawala mi sie dzwiekoszczelna.
    Maskotka przelezala tam kilka dni, a nastepnie wyladowala w smieciach i pewnie pozniej jeszcze nie raz darla sie na jakims wysypisku. Nie zdziwilabym sie, gdyby ktos wezwal do niej policje, bo ten wrzask byl naprawde przerazajacy.

    Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"

  102. janka janka napisała:

    W lodowce znajduja sie wyniki wieloletniej pracy naukowcow nad wynalezieniem nowej, jeszcze bardziej skutecznej, broni chcemicznej. W wyniku tych super tajnych badan uzyskano tworzywo o dzialaniu silnie trujacym i obezwladniajacym. Bron ta dziala na uklad oddechowy, wywoluje halucynacje i nieodwracalne zmiany w mozgu.
    Zlodziej, ktory ukradl ja z laboratorium, schowal ja w lodowce, bo gdy wczesniej trzymal ja na stole, to codziennie rano lecial tam w poszukiwaniu swoich skarpetek. A przeciez skarpetki staly sobie grzecznie w rogu pokoju., tam, gdzie je zostawial zawsze wieczorem.

    Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"

  103. janka janka napisała:

    Nie dla PSA, tylko dla Pusi. Gdy Pusia dowie sie, ze zostala nazwana zwyczajnie psem, to bedzie jej przykro. Ona jest przeciez taka delikatna.

    Komentarz ze strony Konkurs"Co znajduje się w lodówce"

  104. janka janka napisała:

    Ja na szczescie od poczatku wiedzialam, ze to nie mezczyzna. Dzieki zdjeciu pisarki na okladce pierwszej ksiazki, ktora wzielam do reki.
    Moge sie jednak przyznac, ze przez pewien czas sadzilam, ze Lee Child to kobieta.

    Komentarz ze strony Dyskusje

  105. janka janka napisała:

    To bardzo smutne.

    Komentarz ze strony "Pomysłowo"

  106. janka janka napisała:

    Severio, zgadzam sie z Toba calym sercem. Nie pisalam o nowosciach, a tylko o wznowieniach, bo wydawalo mi sie oczywiste, ze kazdy kocha nowosci.
    Ja tez je bardzo kocham. I w moim idealnym (utopijnym) swiecie wydawane bylyby wszystkie nowosci bardzo szybko i byloby ich bardzo duzo. Najlepiej, gdyby byly wszystkie ksiazki swiata przetlumaczone i wydane po polsku. I oczywiscie zawsze dostepne. Naturalnie zawsze pod tym samym tytulem (Wiem, ze to juz pisalam, ale przypominac o tym nigdy nie jest za wiele. Moze jak napisze to jeszcze kilka razy, to Ktos wezmie to sobie do serca.)

    Jestem w genialnej sytuacji, ze nie musze opierac sie tylko na tym, co proponuje rynek polski. W innych jezykach jest bardzo duzo boskich ksiazek bez ktorych nie wyobrazam wprost sobie moich wolnych chwil. Moglabym wymienic sto nazwisk pisarek angielskich i amerykanskich, ktorych jeszcze nie wydano po polsku, a ktore bylyby kochane przez polskie czytelniczki. Jesli ktos czytal np. serie o Samancie Jellicoe Suzanne Enoch, to wie, o czym mowie.

    Komentarz ze strony Walentynkowa Ankieta

  107. janka janka napisała:

    Przyznam sie, ze w przeciwienstwie do Dziewczyn, ktore sie wyzej wypowiedzialy, kocham wznowienia. W moim wymarzonym idealistycznym swiecie daloby sie kazda ksiazke kupic bez problemu w kazdej chwili. Nienawidze sytuacji, w ktorej dowiaduje sie o istnieniu jakiejs ksiazki, ale nie moge jej juz kupic w ksiegarni, bo naklad sie skonczyl. Ratuje sie aukcjami internetowymi, ale uzywane ksiazki sa dla mnie gorsza alternatywa.

    Niemiecki rynek jest pod tym wzgledem lepszy, sa dodruki, sa nowe wydania (a kazde nastepne tansze, nigdy drozsze). Sa wydania promocyjne. Oczywiscie, ze zdaza sie rowniez, ze jakas ksiazka „wyszla“, ale jak dotad nie musialam na wznowienie czekac dluzej niz rok.

    Druga i zupelnie inna sprawa jest wydawanie tej samej ksiazki ze zmienionym tytulem. Wedlug mnie takie praktyki sa przestepstwem i powinny byc scigane przez wymiar sprawiedliwosci. Dziwie sie, ze nie ma odpowiedniego zapisu w Konstytucji. Od tego powinny zaczynac sie spisane prawa obywateli. To moje zdanie i pewnie wielu osobom wyda sie kontrowersyjne, ale tak wlasnie uwazam.

    Najgenialniej w Polsce wydawane sa ksiazki Joanny Chmielewskiej. Zawsze sa dostepne. Zawsze pod tym samym tytulem, pod ktorym wydawane byly od poczatku. Kazde wznowienie wiaze sie z opracowaniem jednakowej szaty graficznej dla wszystkich ksiazek. Mozna wiec uzbierac pieknie wygladajacy komplet.
    To jest najwyzszy poziom sztuki wydawniczej. Wlasnie: SZTUKI. Bo z wydawania ksiazek mozna zrobic prawdziwa sztuke, nie musi to byc robione lewa reka z zamknietymi oczami.

    Harlequiny rzadza sie wlasnymi prawami, z ktorymi nie zamierzam polemizowac. Ksiazeczki sa, jakie sa i tak jest OK. Ale ksiazki Miry, ktore kosztuja tyle, co prawdziwe ksiazki, powinny byc wydawane jak prawdziwe ksiazki. Te wznowienia ze zmienionym tytulem po prostu nie przystoja. Firma sama sie osmiesza i nie szanuje. (Niemiecka Mira rowniez).

    Komentarz ze strony Walentynkowa Ankieta

  108. janka janka napisała:

    Moja opinia, ze Will to nieudacznik, niezdecydowany szczeniak i niemeski mieczak, odnosi sie nie do tego, kim jest w zyciu i jak wyglada, tylko do tego, jaka pozycje zajmie w zwiazku z kobieta. A w ksiazce chodzi o silna i przebojawa kobiete. Ja temu zwiazkowi nie wrozylabym dobrze. Pewnego dnia jej sie po prostu znudzi to ciagle prowadzenie Willa za raczke i pokazywanie mu, co powinien zrobic. I poszuka sobie silniejszego mezczyzny. (Silniejszego oczywiscie nie w miesniach, tylko pewniejszego siebie i z charakterem.)

    Komentarz ze strony Walentynkowa lektura

  109. janka janka napisała:

    Niestety Willowi mowie zdecydowanie NIE.
    NIEudacznik. NIEzdecydowany szczeniak. NIEmeski mieczak.
    I nie dla mnie. To juz wole tych policjantow albo nawet bandytow, byle macho.
    Opowiadanko natomiast jak najbardziej TAK.

    Komentarz ze strony Walentynkowa lektura

  110. janka janka napisała:

    Jak sie dobrze zastanowilam, to juz go jednak nie chce. Za stary.
    Sprawdze lepiej tego Willa.

    Komentarz ze strony Walentynkowa lektura

  111. janka janka napisała:

    Z moim skarbem mamy zwiazek na etapie Nic-Nas-Nigdy-Nie-Rozdzieli (przynajmniej on tak uwaza, bo ja to raczej naleze do tych, co to nigdy nie mowia nigdy). Poniewaz etap szalonego zakochania sie mamy juz za soba, to wlasciwie walentynki nie sa juz dla nas. Jednak w tym okresie zawsze wpadam w romantyczny nastroj. Pewnie pod wplywem tych wszystkich drobiazgow z serduszkami, ktorymi przepelnione sa sklepy. W tym roku bedziemy sie w walentynki widziec bardzo krotko, bede miec czas aby wreczyc mu misia trzymajacego czerwone serduszko i zeby nadstawic raczki na prezencik od niego. I moze male buzi. I juz. To wszystko.
    Mamy zwyczaj wykorzystywac czas spedzany razem bardzo intensywnie, bo mamy go mniej niz przecietne pary. Dlatego nadrobimy te brakujace walentynki w nastepnych dniach. Albo zrobimy razem cos fajnego juz wczesniej na zapas. Moze nawet kilka razy.

    Komentarz ze strony "Pomysłowo"

  112. janka janka napisała:

    Kasiek, mnie tez zrobilas apetyt na te ksiazeczke.
    Zdobylam (co nie bylo latwe) i wczoraj wpadla mi w lapki.
    Przeczytalam (zaczelam w srodku nocy, bo ciekawosc nie pozwolila mi odlozyc jej do rana).
    Z cala pewnoscia moge stwierdzic, ze pierwsza polowa ksiazeczki jest bardziej walentynkowa, niz same walentynki.

    Czytajac, przezylam cala fale zmiennych emocji.
    Pierwsze bylo pytanie: co Kasiek zobaczyla w tym durniu? Ewentualnie: psycholu z mania przesladowcza? – To trwalo rowno do polowy nowelki.
    Nastepnie przyszlo: autorka zagonila sie do kata, jak ona z tego wybrnie? Jak obroci akcje, zeby mozna bylo polubic bohatera?
    A zaraz potem: wow, jednak on nie jest durniem.
    A pozniej: wow, ja tez go chce.

    Autorka sobie swietnie poradzila ze wszystkimi pulapkami. Bylo cudowne. Jednak uwazam, ze jest to bajka dla dzieci (dla mlodziezy), nie dla kobiet. Mnie sie podobala, bo ja jestem infantylna, ale kogos bardziej powaznego nie moglaby raczej zadowolic.
    Moge sie zalozyc, Kasiek, ze musialas byc bardzo mloda, gdy to czytalas po raz pierwszy (stawiam na 15 lat, ale nie zdziwilabym sie, gdyby to bylo 13).

    Komentarz ze strony Walentynkowa lektura

  113. janka janka napisała:

    A dla mnie najbardziej walentynkowa lektura jest Liz Fielding „Serce ze zlota“ Romans Duo 955. Nie wiem, dlaczego akurat to. Gdy mysle o walentynkach, to kojarzy mi sie ten harlequin. Moze przez ten tytul. Serduszko to moj ulubiony motyw (obok gwiazdki i balwanka).
    Ale to nie z powodu serduszkowego tytulu ksiazeczka ta zajmuje bardzo wysoka pozycje na mojej liscie Perelek harlequinowych, lecz dlatego, ze jest swietna.

    Komentarz ze strony Walentynkowa lektura

  114. janka janka napisała:

    A ja zycze Wszystkim Dziewczynom na tej stronie, zeby w Nowym Roku mialy nieograniczony czas na czytanie ksiazek, nieograniczone finanse na zakupy nowych i nieograniczone miejsce na powiekszanie biblioteki. Oraz zeby trafialy wylacznie na ksiazki, po przeczytaniu ktorych beda szczesliwe.

    Szanownej Redakcji zycze, zeby w Nowym Roku wydawala tylko ksiazki bardzo udane, zebysmy mogly pisac wylacznie dobre komentarze.

    Wesolych Swiat i szczesliwego Nowego Roku!

    Komentarz ze strony Pomysł na Życzenia

  115. janka janka napisała:

    Dziekuje i nawzajem.
    Wesolych swiat.

    Komentarz ze strony Pomysł na Życzenia

  116. janka janka napisała:

    Tez nigdy nie udalo mi sie ulozyc calej kostki, umialam kiedys jedno pieterko. Ostatnio widzialam kostke dla blondynek – wszystkie pola byly rozowe. Prawie ja sobie kupilam, ale sie powstrzymalam, bo to jest rzecz, ktora powinno sie dostac w prezencie.

    Komentarz ze strony Centrum Prezentowe

  117. janka janka napisała:

    Moi znajomi twierdza, ze ja jestem osoba, ktora najtrudniej obdarowac. Wszystko, co chce miec, juz mam, bo sobie sama kupuje, a jesli czegos nie mam, to znaczy ze nie chce tego miec. Dlatego dostaje najczesciej rzeczy, ktore juz mam, tylko w innych kolorach. To ma duzo sensu, bo ja zyje od 3 lat w dwoch krajach na raz, czesto bywam w roznych miastach i gdy posiadam wiecej jednakowych przedmiotow, to nie musze ich ze soba wozic wte i wewte.

    Komentarz ze strony Centrum Prezentowe

  118. janka janka napisała:

    Narobilyscie mi apetytu na salatke jarzynowa i na sernik, a wczesniej juz na barszcz czerwony. Na smazona rybe mam zawsze apetyt. Chyba bede musiala zorganizowac probna wigilie. To znaczy bede musiala sie duuuzo usmiechac.

    Komentarz ze strony Przepis na Święta

  119. janka janka napisała:

    Tylko raz w roku??? To prawdziwe okrucienstwo. Ja tez lubie salatke jarzynowa (z potrojna iloscia jajek na twardo i z poczworna iloscia majonezu). Jem co najmniej dwa razy w miesiacu. Ale nie robie jej sama, tylko usmiecham sie do swojego faceta. Ja sie dobrze umiem usmiechac, a on lubi mnie karmic.

    Komentarz ze strony Przepis na Święta

  120. janka janka napisała:

    A ja mam swoja specjalna metode na prezenty. Tez podpowiadam i podpytuje, ale w bardzo ukierunkowany sposob. Staram sie znalezc dla kazdego, kogo chce obdarowac, taka rzecz, o ktorej on/ona marzy i w zasadzie chciala sama sobie to kupic, ale jednak sobie tego z jakiegos powodu odmowila. Najczesciej sa to luksusowe drobiazgi, zbyt drogie, gdy sie kupuje samemu, ale zbyt piekne, zeby przestac o nich marzyc.

    Mnie mozna ucieszyc, wreczajac mi takie ksiazki, ktore mam juz w dwoch jezykach (najczesciej polskim i niemieckim, rzadziej polskim i angielskim), a w trzecim jezyku sobie odmowilam.

    To jest wlasnie moja metoda na sprawienie komus przyjemnosci – cos, z czego ta osoba juz zmuszona byla zrezygnowac.

    Komentarz ze strony Centrum Prezentowe

  121. janka janka napisała:

    Wszystkie cienie moga byc tez ksztaltami odleglych wysp, na ktorych bedzie toczyc sie akcja Swiatowego Zycia. Albo, jeszcze lepiej, wysp, na ktorych piraci ukryli skarby.

    Komentarz ze strony Lanie wosku

  122. janka janka napisała:

    Bardzo dziekuje za sprezentowane ksiazki.
    Przepraszam, ze tak pozno sie odzywam. Zostaly przeslane na adres, ktory podalam przy wysylaniu innej nagrody, a ja tam rzadko dzwonie i jeszcze rzadziej sie pojawiam, dlatego teraz dopiero sie o nich dowiedzialam.
    Jeszcze raz dziekuje.

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  123. janka janka napisała:

    Mnie te foldery wygladaja raczej na reklame strony www i internetowego sklepu Mira, a nie zapowiedzi wydawnicze.

    Za to obok tych folderow wypatrzylam cytowane na plakacie wypowiedzi trzech osob z tej strony. I to juz z nowymi awatarami. Wlasnie te trzy osoby zmienily calkiem niedawno swoje awatary. Na raz. Albo jestescie jedna osoba z trzema nickami, w co jest mi trudno uwierzyc, bo wasze style wypowiedzi i slownictwo sie bardzo roznia. Albo zostalyscie poproszone o zmiane awatarow w tym samym czasie. Albo jest jeszcze inne wytlumaczenie tego niesamowitego zbiegu okolicznosci, na ktore na razie nie wpadlam.

    Komentarz ze strony Fotorelacja z Targów Książki

  124. janka janka napisała:

    Ten pomysl z jabluszkami jest uroczy.
    Gratuluje pieknego stanowiska.

    Komentarz ze strony Fotorelacja z Targów Książki

  125. janka janka napisała:

    No wlasnie!
    A moze mogloby tak byc, ze Szanowna Redakcja wydawalaby co miesiac jedna z ksiazek w serii HQ Na Zyczenie zawierajaca pelna mini serie, a druga jako zbior 3 nowelek nienalezacych do zadnej mini serii.
    Wowczas i wilk bylby syty, i owca cala.
    Wsrod tych nienalezacych do zadnej mini serii jest bardzo duzo pozycji wartych wznowienia. No a te nalezaca do mini serii naprawde lubia byc laczone.

    Komentarz ze strony Najbardziej podoba mi się …

  126. janka janka napisała:

    MIRA: Milosc – Intymnosc – Radosc – Atrakcja

    MIRA: Mord – Intryga – Romans – Afera

    Komentarz ze strony Spotkajcie się z nami na Targach Książki

  127. janka janka napisała:

    Gdy Redakcja poinformowala nas, ze powstanie nowa seria HQ NA ZYCZENIE, wszystkie bardzo sie ucieszylysmy. Zostalysmy poproszone o wlasne sugestie, co najchetniej bysmy w tej serii ponownie powitaly. Pomyslow bylo bardzo duzo, ale zadna z nas nie poprosila wowczas o to, zeby ukazywaly sie tylko pojedyncze czesci miniserii. A wlasnie tak sie dzieje. My tego naprawde nie lubimy i nie pisze tego tylko w swoim imieniu, wiem, ze duzo osob mnie poprze.

    W ksiazce Wloski kaprys byla czesc 2 miniserii Lucy Gordon.
    W ksiazce Czy to tylko szef – czesc 2 miniserii Teresy Southwick.
    W Niecodziennej umowie – czesc 3 miniserii Dixie Browning i czesc druga miniserii Lucy Gordon (innej niz we Wloskim kaprysie).
    W grudniowym Swiatecznym prezencie bedziemy miec czesc pierwsza tej samej serii Teresy Southwick, ktora byla w Czy to tylko szef.

    To jest chaos. Wiekszosc kobiet lubi porzadek. My wolimy, zeby wszystko bylo posprzatane (nie zdradzcie mnie przed moim facetem, ze to napisalam, bo peknie ze smiechu).
    Te kawalki miniserii nas mecza. Juz raz byly wydawane oddzielnie. Pora, zeby je laczyc w calosc lub zostawic je w spokoju (r.i.p.).
    Jestem pewna, ze jesli zrobimy glosowanie, czy chcemy miec miniserie w calosci czy porozrywane na kawalki, to wygra moja opcja.

    Komentarz ze strony Najbardziej podoba mi się …

  128. janka janka napisała:

    Tez mam swojego faworyta, jesli chodzi o miejsce akcji. Bylabym szczesliwa, gdyby akcja romansow historycznych toczyla sie na wyspach, ktorych nie ma na mapie i w krajach, ktore naprawde nie istnieja i nigdy nie istnialy. Wtedy nie mialoby znaczenia ani jak zachowuja sie bohaterowie, ani jak mowia. Mogliby uzywac wspolczesna gramatyke i slownictwo calkiem bezkarnie, bo przeciez nikt nie moglby sie do tego przyczepic niezaleznie od roku, ktory bylby podany na wstepie ksiazki. Rowniez mentalnosc i sposob rozumowania bohaterow bylyby wowczas latwe do wytlumaczenia.
    Teraz, gdy bohaterowie mowia i zachowuja sie, jakby zyli w XX lub XXI wieku, a na ksiazce napisane jest, ze akcja toczy sie w duzo wczesniejszych czasach, to musze podejrzewac, ze zostala wykorzystana maszyna do przenoszenia w czasie, albo jakies inne nowinki techniczne, czyli dana ksiazka to (dla mnie) nie powiesc historyczna, a science-fiction.
    Oczywiscie, jesli miejsce akcji musialoby byc istniejace w rzeczywistosci, to proponuje zeby czas akcji przesunac w przod do lat, ktorych jeszcze nie bylo.

    Przepraszam Was, dziewczyny, ze znowu zabieram glos w dyskusji na temat, na ktorym sie nie znam. Jestem niepoprawna i nie mam niczego na swoja obrone.

    Komentarz ze strony Wybierz miejsce i czas

  129. janka janka napisała:

    Tak, o to mi chodzilo.

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  130. janka janka napisała:

    No wlasnie! Ilosc historii jest tam tak mala, ze cale to nazewnictwo traci sens.
    Przeciez ubrac bohaterke w dluga suknie, wsadzic do powozu i zabrac jej telefon komorkowy, to troche za malo zeby to od razu nazywac Powiescia Historyczna.

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  131. janka janka napisała:

    Nie napisalam, ze wszystkie panie niepracujace sa niewyksztalcone. Wiem, ze tak nie jest. Chodzilo o zawezenie grupy docelowej. Z gospodyn domowych Harlequin chcial dotrzec do tych mniej wyksztalconych.
    Nie napisalam tez, ze te panie sa prostaczkami i nigdy w zyciu tak bym o kims nie napisala. Nie kazdy musi byc wyksztalcony, znam osobiescie bardzo duzo osob niewyksztalconych, ktore sa tak cudowne i pod wieloma wzgledami wspaniale, ze nigdy bym ich nie chciala obrazic. Bardzo czesto sa tez inteligentne. Znam rowniez wiele osob z wyzszym wyksztalceniem, ktore inteligentne nie sa. Wiem, ze tu nie ma reguly.

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  132. janka janka napisała:

    Ja nie jestem wrogiem romansow historycznych, ani osob, ktore je lubia czytac. Przeciwnie, uwazam, ze to swietne hobby, rozrywka i przyjemnosc.
    Podoba mi sie podejscie Kaska, ktora napisala, ze jest jej obojetny stopien zgodnosci z historia. I Milki, ktora napisala, ze gdyby chciala poznac historie, to siegnie po podreczniki do historii. Wlasnie o to chodzi, zeby tak traktowac te ksiazki.
    Mnie osobiscie jest rowniez obojetne, czy romanse historyczne beda zaliczane do powiesci historycznych przez teoretykow literatury, czy tez nie.
    Co innego natomiast nazwa serii.

    Bylam swiadkiem rozmowy w trakcie przyjecia. Przecudowna, ciepla i mila pani dyskutowala z profesorem wykladajacym historie na uniwersytecie na temat faktow historycznych, przy czym ta pani cala swa wiedze czerpala z romansow. Bylo mi jej tak strasznie szkoda, ze nie moge o tym incydencie do dzis zapomniec.
    Czy gdyby na tych ksiazkach wyrazniej bylo napisane, jaka jest tam zawartosc historii w historii, to byloby mniej takich wpadek? Nie wiem. Moze...

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  133. janka janka napisała:

    Tu nie ma z czym polemizowac, to jest fakt. Grupa docelowa w czasach, gdy rodzil sie pomysl harlequinow, byly gospodynie domowe (zamezne i niepracujace zawodowo), nisko lub srednio wyksztalcone, w srednim wieku, zamieszkujace sredniej wielkosci lub male miasta. Dla ktorych typowa literatura byla niedostepna. To byla wielka luka w rynku, fantastyczne posuniecie marketingowe i ogromny sukces komercyjny.
    Ksiazka mogla wreszcie trafic pod strzechy, tak jak marzyl nasz wieszcz. I tak bylo przez wiele, wiele lat.
    A w Polsce harlequiny zostaly od razu bardzo polubione przez wszystkie panie, niezaleznie od klasy spolecznej, wieku, wyksztalcenia, wykonywanego zawodu, poziomu inteligencji, posiadanej rodziny, miejsca zamieszkania itd itp. No i swietnie!
    Jednak w jakis sposob te mniej inteligentne panie sa pokrzywdzone, a z zalozenia mialy nie byc.

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  134. janka janka napisała:

    Kilkaset lat temu jechal arystokrata konno i po drodze spotkal bardzo biedna pietnastolatke. Brudna, przez cale zycie nawet do rzeki nie wpadla, obszarpana, smierdzaca. Na jej widok pomyslal sobie: „chyba przelece te mala”.
    Flaki mi sie przewrocily, gdy to czytalam. I to nie dlatego, ze ja naprawde przelecial. Od razu w krzakach.
    Moze to tlumaczka przesadzila, niekoniecznie pisarka. (Nie byla to ksiazka Harlequina i Miry, tylko konkurencji.)

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  135. janka janka napisała:

    Na stronach Powiesc Historyczna, Romans Historyczny i pod niektorymi ksiazkami sa posty od pan, ktore pisza, ze lubia sie uczyc historii z romansow historycznych. Nie wiem, dlaczego nie pisza np. o nauce geografii pod Swiatowym Zyciem. Jakos tak jest, ze fakty historyczne budza ich zaufanie.
    Oczywiscie, ze macie racje, ze te panie sa same sobie winne. A jednak jest mi ich zal.
    Chyba powinnam przestac sie tym przejmowac. Po prostu mysle czasem o tym, ze to dla takich osob powstala firma Harlequin. Miala zapewnic literature na poziomie dostosowanym do osob, ktore nie skonczyly zbyt wielu klas. W miedzyczasie harlequiny zostaly pokochane przez osoby inteligentne i bardzo inteligentne. Ale to przeciez nie znaczy, ze te mniej inteligentne musza na tym tracic.

    I jeszcze przychodzi mi do glowy, ze mozna sprzedawac kaszanke w Delikatesach. Mozna nawet na niej napisac, ze to kawior. Mozna to jesc i opowiadac wszystkim, ze sie lubi kawior. Mozna wszystko. Ja akurat, jedzac kaszanke mowie, ze to kaszanka. I lubie, gdy jest tak napisane na opakowaniu.

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  136. janka janka napisała:

    Sa tez kobiety, ktore, czytajac romanse historyczne, wierza we wszystko i sadza, ze przedstawione fakty sa zgodne z historia. Ucza sie historii z takich ksiazek i w rozmowie z kims, kto zna fakty hstoryczne, osmieszaja sie. Ja takich sytuacji bardzo nie lubie. (Bym chciala, zeby kazdy wiedzial wszystko. Wiem, oczywiscie, ze to zbyt idealistyczne podejscie.)
    Dlatego wolalabym, zeby ksiazki nie do konca historyczne nie nazywaly sie historycznymi. Dlaczego nie moga nazywac sie fantastyka historyczna? Albo jeszcze inaczej? Czemu to od razu musi byc powiesc historyczna?

    Komentarz ze strony Festiwal Historyczny

  137. janka janka napisała:

    Milka, juz dawno zauwazylam, ze mamy jednakowy gust. Twoja powyzsza wypowiedz o najladniejszych okladkach sprawila, ze zaczelam sie zastanawiac, czy to tylko nadawanie na jednej fali, czy moze juz cos wiecej. Sytuacja robi sie pomalu paranormalna. Nie wiesz przypadkiem, czy nie bylas sklonowana?

    Komentarz ze strony Którą z okładek uważasz za najatrakcyjniejszą?

  138. janka janka napisała:

    Bardzo dziekuje.

    Komentarz ze strony Głosuj na przepis

  139. janka janka napisała:

    Na stronie serii Harlequin na zyczenie dziewczyny napisaly, ze chodzi o „Goraczke zmyslow“ Elizabeth Lowell (HQ Desire nr 145 z 1994r).

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  140. janka janka napisała:

    1a
    2b
    3c
    4b
    5c
    6c (obaj, nie oboje)
    Jest szansa 1:729, ze zgadne. Nie robie zakupow w sklepie, nie wykorzystam nagrody. Jesli przypadkiem zgadlam, to moge ja odstapic.

    Komentarz ze strony Zgadnij, o czym będzie książka

  141. janka janka napisała:

    Konkurs nie byl podejrzany. Byl bardzo fajny. Problemem bylo to, ze mozna bylo w nim wygrac poprzez oszustwo. Podobnie jak wczesniej w konkursie Wiosenne zaproszenie.
    Okazalo sie, ze nieuczciwe osoby moga psuc nam dobra zabawe, ale tego nie da sie uniknac.

    Komentarz ze strony Głosuj na przepis

  142. janka janka napisała:

    Z kryminalow za Wielka Woda najlepiej sprzedaja sie te napisane przez Janet Evanovich. Niestety w Polsce wprowadzenie ich zupelnie nie wypalilo. Bylo 7 czesci o Stephanie Plum i przeszly raczej niezauwazone. Mysle, ze wine za to ponosi fatalny poziom polskich tlumaczen.

    Komentarz ze strony Zgadnij, o czym będzie książka

  143. janka janka napisała:

    Poniewaz sama nigdy nie gotuje, to jestem tu troche nieobiektywna, ale moj glos moge oddac tylko na przepis Kaska (nr 7).
    Sprawdzam podobny przepis juz od lat i zawsze dziala, nie tylko z rybami.
    Wszystko jest smaczne, nieprzesolone, nieprzypalone. Idealne.
    Moge w wolnym czasie czytac.

    Jesli ktos chcialby tez skorzystac z tego przepisu, to doradzam subtelnosc w tych manipulacjach, bo latwo mozna byc posadzona o lenistwo. A przeciez my nie jestesmy wcale leniwe (tylko pierogi sa). My po prostu potrzebujemy duzo wolnego czasu na ksiazki.

    Komentarz ze strony Głosuj na przepis

  144. janka janka napisała:

    To musza byc trzy sztuki, ktore juz byly wydane i ich akcja toczyla sie w tym samym miejscu. Ja moge tylko typowac Nowa Zelandie bo stamtad juz byla cala masa harlequinow.

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  145. janka janka napisała:

    To nie jest inna polkula.

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  146. janka janka napisała:

    No to ja wypadam. Nie mam szansy zgadnac, bo jestem za mloda (za mloda jako czytelniczka harlequinow, bo pod innymi wzgledami to jest roznie).
    Tak mysle i mysle, i nic mi z tego myslenia nie przychodzi.
    Nie bede jeszcze strzelac. Tylko kupie samogloske. Poprosze o A.

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  147. janka janka napisała:

    A tak naprawde, to z szesciu.
    1. Roxanne St. Claire
    2. Sara Orwig
    3. Anna DePalo
    4. Brenda Jackson – o Cassie i Brandonie Washington
    5. Emilie Rose
    6. Catherine Mann
    Czesci czwartej zabraklo w wydaniu po polsku.

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  148. janka janka napisała:

    A tak naprawde, to z szesciu.
    1. Roxanne St. Claire
    2. Sara Orwig
    3. Anna DePalo
    4. Brenda Jackson – o Cassie i Brandonie Washington
    5. Emilie Rose
    6. Catherine Mann
    Czesci czwartej zabraklo w wydaniu po polsku.

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  149. janka janka napisała:

    Wlasciwie to o nic nie chodzi, tak tylko zapytalam z ciekawosci.
    Dla siebie kupowalam ksiazki J. Evanovich 2 lata temu, a przed rokiem probowalam jeszcze raz zebrac komplet dla kolezanki mieszkajacej za granica. I mialam z tym klopoty, bo ktos o nicku Asiunia mi je sprzed nosa sprzatal.
    Nie mam w zadnym wypadku o to pretensji. Przeciwnie, bylam zadowolona, ze jeszcze ktos, oprocz mnie, tak bardzo ceni te pisarke, ze jest gotowy kupic ja za kazda cene.

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  150. janka janka napisała:

    Czy to Ty jestes ta Asiunia, ktora rok temu kupowala ksiazki Janet Evanovich na allegro?

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  151. janka janka napisała:

    Podobaja mi sie bardzo zaproponowane juz motywy. Moge dopisac do nich pare tytulow:

    Znajomi z mlodosci, ktorzy spotykaja sie po latach:
    Liz Fielding – Serce ze zlota – Romans Duo 955
    Stephanie Bond – Zaklad –Special Glos serca
    Miranda Lee – Wieczory w Sydney – Swiatowe Zycie Duo 146
    Carla Cassidy – Dziewczyna z wesolego miasteczka – Desire 264

    Duza roznica wieku, kobieta starsza:
    Jennifer Crusie – Kazdy, tylko nie ty – Milosc i Usmiech 1
    Jacquie D`Alessandro – Letni wietrzyk – Special U progu jesieni

    Niesluszne oskarzenia:
    Abby Green – Brazylijski biznesmen – Swiatowe Zycie 123
    Julia James –Prywatna wyspa – Swiatowe Zycie Duo 63

    Watek kryminalny:
    Gina Wilkins – Nie uciekaj przede mna

    Wlasciwie do kazdego watku moglabym dopisac dziesiatki tytulow, tylko ze to dotyczy glownie nowszych harlequinow. Te starsze leza u mnie w kartonach i czekaja, az bede miec czas, zeby je posortowac, skatalogowac i ustalic, ktorych numerow mi jeszcze brakuje. Przejelam 4 wielkie kolekcje i na razie poukladalam tylko Swiatowe Zycie.

    Pobawilam sie tytulami SZ. One sie swietnie nadaja na tworzenie kompilacji. Np.:
    Spotkanie w ... Paryzu, Wenecji, Londynie, Monte Carlo i na Pacyfiku
    Wieczory w .. Londynie, Sydney i we Florencji
    Powrot ... na Malte, do Grecji, z Sycylii, do Rzymu, na grecka wyspe, na Santorini
    Sekret milionera, miliardera, wielkiej aktorki
    Grecki ... milioner, multimilioner, magnat, biznesmen
    Wloski ... miliarder, biznesmen, kochanek, hrabia, amant
    Kaprysy milionera + Kaprys miliardera + Kaprys Francuza
    Rzymski brylant + Naszyjnik z brylantem + Bransoletka z brylantami
    Tajemnice Sydney + Tajemniczy milioner + Sekretne miejsce
    Pamietny rejs + Rejs marzen + Na jachcie milionera
    Tydzien na Santorini + Dom na Santorini + Powrot na Santorini
    Jest jeszcze 9 tytulow z wyrazem „noc”, 14 z wyrazem „slub” i 8 z „wyspa”. Az sie prosi, zeby je laczyc.

    Komentarz ze strony Jakie masz życzenie?

  152. janka janka napisała:

    A skoro juz o czytnikach do ebookow mowa, to czy Szanowna Redakcja moglaby jakos przystepnie wyjasnic, co nas czeka po kupieniu ebooka i sciagnieciu go na komputer? Juz raz pytalam, wiem i przepraszam, ze ja tak w kolko o tym samym, ale to mnie osobiscie bardzo ciekawi.
    Mysle, ze ebooki beda w przyszlosci stanowily duzy procent sprzedazy ksiazek. Bo mimo wad w stosunku do formy papierowej, np takich, ze nie mozna ich powachac, przytulic, nacieszyc oka swoja kolekcja, to maja tez niewatpliwe zalety.
    I przy okazji chcialam wyrazic uznanie dla Redakcji za wprowadzenie nizszej ceny na ebooki, niz cena ksiazki papierowej. Inne wydawnictwa nie zauwazyly, ze powinny odejmowac cene papieru, druku i transportu do ksiegarni.
    Dla czytelnika faktyczna wartosc ksiazki papierowej jest tez wyzsza, bo mozna ja pozyczyc, oddac lub sprzedac. Mozna tez kupic uzywana duzo taniej. Przy ebookach nie ma takiej mozliwosci. Stad bardzo pochwalam te nizsze ceny ebookow.

    Komentarz ze strony dyskusja o sklepie

  153. janka janka napisała:

    Bardzo chetnie kupowalabym ebooki w Waszym sklepie internetowym. Niestety powstrzymuje mnie przed tym brak na stronie konkretnego opisu ich funkcjonowania. Albo to jest, a ja nie umiem znalezc.
    Najbardziej ciekawi mnie, ile kopii danego ebooka bedzie mozna zrobic. Czy jesli otworze je na laptopie, to bede mogla potem przerzucic je jeszcze na czytnik ebookow? Czy po kupieniu nowego laptopa nie strace mozliwosci czytania posiadanych wczesniej ebookow? Boje sie, ze z powodu zabezpieczen ebooki okaza sie jednorazowkami.

    Komentarz ze strony dyskusja o sklepie

Rejestracja użytkownika

Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe

Zarejestruj się lub

Bestsellery Mira

  1. 1. Ostateczny cel Ostateczny cel

    Autor:
    Alex Kava
    Seria:
    Thriller / Sensacja / Kryminał
    Ocena:
    0
    Cena:
    36.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. Zakazana królowa Zakazana królowa

    Autor:
    Anne O'Brien
    Seria:
    Powieść historyczna
    Ocena:
    0
    Cena:
    39.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Umarli nie kłamią Umarli nie kłamią

    Autor:
    J.T. Ellison
    Seria:
    Thriller / Sensacja / Kryminał
    Ocena:
    4
    Cena:
    36.99 zł
    Kup taniej:
    Kup

Bestsellery Harlequin

  1. 1. Zakazany romans Zakazany romans

    Autor:
    Yvonne Lindsay
    Seria:
    Gorący Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. Mroczne sekrety Mroczne sekrety

    Autor:
    Margaret McPhee
    Seria:
    Romans Historyczny
    Ocena:
    0
    Cena:
    14.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Pragnienie miłości Pragnienie miłości

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Gwiazdy Romansu
    Ocena:
    4
    Cena:
    14.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  4. 4. Pułapka namiętności, Kraina spełnionych marzeń Pułapka namiętności, Kraina spełnionych marzeń

    Autor:
    Ann Major, Jules Bennett
    Seria:
    Gorący Romans DUO
    Ocena:
    5
    Cena:
    17.50 zł
    Kup taniej:
    Kup
  5. 5. Zakładniczka milionera, Mieszkając z playboyem Zakładniczka milionera, Mieszkając z playboyem

    Autor:
    Abby Green, Susan Stephens
    Seria:
    Światowe Życie DUO
    Ocena:
    5
    Cena:
    17.50 zł
    Kup taniej:
    Kup
  1. Grzeszna rozkosz
  2. Gorące noce, Zapamiętaj moją miłość
  3. Tydzień w Kornwalii
  4. Bal w San Francisco
  5. Na scenach świata, W słonecznej Portugalii

Nowość

Nieustające pożądanie Nieustające pożądanie

Autor:
Yvonne Lindsay
Seria:
Gorący Romans
Ocena:
4
Cena:
9.99 zł
Kup taniej:
Kup

Przejdź do strony książki

Bezpłatny Newsletter

Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.