Detektyw i dziewczyna
Julie Miller
- Średnia ocena:
- 4.83 (6 głosów)
- Ocena:
-
- Seria:
- Romans i Sensacja
- Liczba stron:
- 224
- Oprawa:
- miękka
- ISBN:
- 9788323876502
- W sprzedaży od:
- 28.09.2011
- Cena:
- 12.99 zł
- Dostępność książki:
- Wyprzedane
Zarejestruj się i:
-
Oceń książkę
Zaznacz tyle gwiazdek na ile oceniasz książkę
- Oznacz jako przeczytaną
- Chcę przeczytać tę książkę
- Skomentuj tę książkę
-
O książce
Tego grudniowego dnia Elizabeth marzyła tylko o tym, by jak najszybciej znaleźć się w ciepłym mieszkaniu i zasnąć na miękkiej kanapie…
Tego samego dnia Kevin marzył tylko o tym, by wreszcie odpocząć po dopiero co zakończonej przeprowadzce…
Plany ich obojga legły w gruzach…
Kiedy Elizabeth zostaje brutalnie napadnięta tuż przed wejściem do domu, szuka pomocy u nowego sąsiada. Kevin odwozi ją do szpitala i obiecuje zająć się sprawą. Jest doświadczonym policjantem, dlatego bada starannie wszystkie ślady. Szybko ustala, że trop prowadzi do firmy farmaceutycznej, w której pracuje Elizabeth…
Fragment książki:
Przy krawężniku parkowały przysypane śniegiem samochody, w oknach było ciemno.
Jedynym wyjątkiem był dom jej nowego sąsiada, który wprowadził się wczoraj. Przez szpary po bokach podartego koca, który zasłaniał przeszklone drzwi od strony frontowego ganku, przeświecał blask lampy. Sąsiad kończył zapewne rozpakowywanie kartonów z rzeczami. Chociaż wczoraj rano Beth widziała kilku silnych, przystojnych mężczyzn rozładowujących półciężarówkę z niewielką ilością mebli, nie miała jeszcze okazji się przedstawić. W istocie nie miała nawet pojęcia, który przystojniak został jej sąsiadem.
Uśmiechnęła się pod nosem, przejeżdżając obok niebiesko-białego bungalowu. Przypuszczała, że nowy sąsiad jest samotnym mężczyzną, kawalerem lub rozwodnikiem, o czym świadczyło skromne umeblowanie i podarty koc w roli zasłony.
Wjechała na swój podjazd i uśmiechnęła się szerzej. Ktoś go za nią odśnieżył.
- Dzięki, Hank – wyszeptała.
Zerknęła w tylne lusterko na stary dom po przeciwnej stronie uliczki. Jej najnowszy przyjaciel, Hank Whitaker, był przemiłym starym wdowcem, który znajdował przyjemność w pomaganiu jej na różne sposoby. W sobotę rano przechwalał się przed nią, że zamierza zakupić odśnieżarkę z napędem elektrycznym w miejsce starego modelu benzynowego. Beth nie wątpiła, że Hank przez cały wieczór pracowicie odśnieżał chodniki na całej uliczce, żeby przetestować swój nowy nabytek. Będzie musiała upiec dla niego ciasteczka i osobiście mu podziękować.
Drzwi do garażu otwierały się automatycznie. Beth powoli wjechała do środka. Zamierzała pochować zakupy do lodówki i szafek, wziąć gorącą kąpiel i chwilę poczytać przed położeniem się na spoczynek.
Zgasiła silnik i zamknęła drzwi do garażu, po czym przewiesiła przez ramię torebkę i skórzaną aktówkę na dokumenty. Otworzyła bagażnik dżipa i aż jęknęła na widok puszek z zupą, pomarańczy i kubków jogurtu, które wysypały się z płóciennych toreb, pewnie wtedy, gdy samochód wpadł w poślizg. Pozbierała produkty i owinęła sobie uszy toreb wokół lewego nadgarstka. Ruszyła ku schodom wiodącym do kuchni, gdy wtem na siedzeniu pasażera dostrzegła komórkę.
Potrzebna mi jeszcze jedna ręka, pomyślała, potrząsając głową.
Działając w tym tempie, będzie musiała zrezygnować z kąpieli. Jednak komórka wymagała naładowania...
Z trudem otworzyła drzwiczki i sięgnęła po telefon. Gdy je zamykała, przycięła skórzany pasek aktówki. Usiłowała go wydostać, walcząc jednocześnie z ciężkimi torbami zakupów, przez które niemal straciła równowagę. Mamrocząc pod nosem przekleństwa, które z pewnością nie spodobałyby się jej matce, wetknęła komórkę w usta, poprawiła torebkę i aktówkę na ramieniu, chwyciła torby z zakupami i ruchem biodra zamknęła samochód. Objuczona, przecisnęła się pod ścianą garażu do kuchennych drzwi.
Na szczęście nigdy ich nie zamykała. Samo naciśnięcie klamki było wystarczającym wyzwaniem. Szukanie klucza po kieszeniach... a cóż to znowu za hałas?
Drzwi otworzyły się gwałtownie, uderzając Beth w ramię i spychając ją ze schodów.
- Co jest, do...?
Ciemna zamaskowana postać runęła prosto na nią, błyskając białymi zębami. Wielkie łapska chwyciły ją za ramię i uniosły, odpychając na bok niczym podczas meczu futbolu amerykańskiego.
Zakupy rozsypały się dokoła. Przed oczami przeleciała jej maska chłodnicy. Zduszony krzyk protestu urwał się nagle, gdy upadła na betonową podłogę. Ciemna postać chwiała się nad nią niczym cień. Jakiś przedmiot uderzył ją mocno w bok głowy. Ostry ból przeszył jej czaszkę, a potem zapanowała nieprzenikniona ciemność.
Gdy Elizabeth znów otworzyła oczy, nie wiedziała, czy upłynęło kilka sekund, czy też wiele minut. Zamrugała niepewnie i natychmiast uświadomiła sobie trzy sprawy.
W garażu była sama.
Guziki płaszcza, żakietu i bluzki zostały rozpięte.
A głowa bolała ją jak wszyscy diabli.
Na szczęście nie na tyle, by pozbawić ją zdolności myślenia. Zadzwoń na 911, wrzeszczał jej mózg.
- Zadzwoń na 911 – nakazała sobie drżącymi wargami.
Drgnęła silnie na dźwięk zatrzaskiwanych drzwi; ostry ból przeszył jej biodro i ramię. W środku? Na zewnątrz? Zamaskowany mężczyzna mógł wrócić do jej domu. Być może nie był jedynym intruzem.
Musi natychmiast zadzwonić.
Przetoczyła się na plecy i od razu zakręciło jej się w głowie. Zacisnęła powieki i czekała, aż minie atak mdłości, a równocześnie gmerała w kieszeniach w poszukiwaniu komórki. Kieszenie zostały opróżnione. Dostała gęsiej skórki na myśl, że nieznajomy jej dotykał. Przezwyciężając niemiłe wrażenie, obmacała dłońmi całe ciało i posadzkę wokół siebie. Oprócz rany na głowie nie odniosła chyba innych obrażeń. Znalazła rękawiczkę i pudełko miętusów, lecz telefonu nie było.
Zacisnęła zęby i ignorując ukłucia bólu, podciągnęła się do pozycji siedzącej. Dostrzegła rozrzucone przedmioty, które wypadły jej z torebki, i zmusiła się do dalszych poszukiwań komórki. O nie... Przecież trzymała ją w zębach, kiedy tajemniczy napastnik zaatakował. Zmrużyła oczy, usiłując dostrzec, czy aparat nie leży czasem pod samochodem lub za rowerem czy też szuflą do odśnieżania, które przewróciła, upadając. Jednak w garażu było zbyt ciemno na poszukiwania.
Lodowate zimno betonowej posadzki przesączyło się przez wełniany materiał jej szarych spodni, otrzeźwiając ją na tyle, by sobie uświadomiła, że pełznie w kierunku otwartych drzwi do kuchni. Drzwi wychodzące na dziedziniec od tyłu były również otwarte.
A jeśli straciła przytomność jedynie na kilka sekund? W garażu mogła panować śmiertelna cisza, lecz kto wie, co czai się wewnątrz domu? Jeszcze jeden włamywacz? A może coś gorszego?
- Zabieraj się stąd – wymamrotała do siebie, opierając się na zderzaku i z wysiłkiem stając na nogi.
Naprzód.
Potykając się o rozsypane zakupy i drobiazgi z torebki, Beth chwiejnie podeszła do ściany i wstukała kod otwierający bramę do garażu. Zgrzyt unoszącej się bramy boleśnie zranił jej uszy i przyśpieszył niepewny krok. Jeśli napastnik – lub napastnicy – nadal tu byli, dosłyszą, że im ucieka.
Szybciej!
Gdy tylko wydostała się na zewnątrz, powiew wilgotnego zimowego powietrza omiótł jej policzki i tułów, przywracając zdolność klarownego rozumowania. Musiała się znaleźć w bezpiecznym miejscu.
Natychmiast!
Obróciła się ku jedynemu oświetlonemu oknu na ulicy, które wołało do niej niczym latarnia morska. Zebrawszy pod szyją rozpiętą bluzkę i żakiet, weszła w śnieg po kolana i ruszyła na przełaj do domu sąsiada. Raz się potknęła. Jednak lodowata wilgoć, która ściekała jej w dekolt aż do pasa, odpędziła resztki mdłości, zostawiając miejsce dla obezwładniającego strachu.
Nie była bezpieczna.
Musiała natychmiast znaleźć schronienie.
Ostatnie metry przebiegła chwiejnym truchtem i wspięła się na trzeszczące deski ganku.
- Halo? – Zastukała głośno w drewniane drzwi. – Ha...
Odpowiedziało jej basowe szczekanie, a potem łoskot, jakby koń walił kopytami po drugiej stronie drzwi.
Beth przycisnęła dłoń do rozszalałego serca.
- O Boże.
Warkot i groźne szczekanie zamkniętego w domu psa kazały jej się nieco odsunąć. Drzwi się zatrzęsły, jakby bestia rzuciła się na nie całym ciałem. Beth cofała się, póki nie dotknęła ramieniem jednej z drewnianych kolumn. Wydobywające się z jej ust obłoczki pary utrudniały jej widzenie.
Co robić? Dokąd pójść?
Zerknęła na otwarty garaż i szybko rozważyła możliwe opcje. Co napawa ją większym strachem> Napastnik, który wtargnął do jej domu, być może nie sam, i czeka, by jeszcze bardziej ją skrzywdzić? Czy może bestia z piekła rodem, warcząca i rzucająca się po drugiej stronie drzwi? Jakim cudem nie zauważyła psa, i to stróżującego, prawdziwego olbrzyma, który wprowadził się do tego domu?
Przytulona do kolumny Elizabeth spojrzała za siebie. Mogłaby obudzić Hanka, lecz bez aparatu słuchowego starzec usłyszy dzwonek po godzinie, co z pewnością zaalarmuje napastnika, a wówczas... Wzdrygnęła się na samą myśl.
- Beth, do cholery, weź się w garść – nakazała sobie, niezgrabnie zapinając guziki bluzki zdrętwiałymi od chłodu palcami.
Trzask drzwiczek auta przykuł jej uwagę. Serce zatrzepotało jej w piersi, gdy usłyszała warkot silnika. Przywarła do kolumny, usiłując przebić wzrokiem ciemności. Nocne powietrze rozdarł pisk opon ślizgających się na oblodzonej nawierzchni. Była pewna jedynie tego, że to samochód, czarny i niemożliwy do zidentyfikowania jak zamaskowany mężczyzna, który ją napadł. Pojazd skręcił gwałtownie i znikł za rogiem.
Nie było w tym nic podejrzanego. Albo wprost przeciwnie... Powinna teraz wrócić do domu...
- Czego pani tu chce?
Na dźwięk basowego głosu za plecami odwróciła się gwałtownie na pięcie.
A potem przeraźliwie wrzasnęła.
Beth zakryła usta dłonią, zakłopotana, że dała się tak łatwo przestraszyć. Była też zawstydzona faktem, że zamiast grzecznie się przywitać, przeprosić za najście i zwrócić się o pomoc, wrzasnęła jak opętana.
Kiedy otworzył drzwi?
Gdzie podziało się jego ubranie?
I czemu, do diabła, był uzbrojony?
Najwyraźniej nie zdołała odzyskać opanowania, z jej ust bowiem wyrwało się jękliwe:
- Niech pan nie strzela...
Mruknął coś niecierpliwie, co wywołało straszliwy warkot szalejącego za drzwiami psa. Choć mężczyzna opuścił trzymany w lewej ręce rewolwer, nie dodało jej to otuchy. Jej nowy sąsiad był niepokojąco milczący, wyraźnie zirytowany, a posturę miał taką, że wyróżniłby się wszędzie. Przyszły jej na myśl potwory z filmów science fiction.
- Czy miała pani wypadek? Słyszałem pisk opon.
Szczekanie psa skutecznie tłumiło słowa, ale słyszała basowy dźwięk jego głosu, który budził w niej dreszcz przerażenia. A może było jej zimno na skutek wilgoci.
Z trudem oderwała spojrzenie od jego nagiego torsu i niedopiętych dżinsów, po czym skinęła w kierunku ściany warczących mięśni miotających się po drugiej stronie drzwi. Widziała jedynie wielki czarny nochal, szeroki pysk i szpiczaste zębiska. Mimo woli cofnęła się o krok.
- Nie wypuści pan psa, co?
Odskoczyła, gdy mężczyzna walnął pięścią we framugę.
- Daisy, na miejsce.
Daisy? Kto, na Boga, nazwał bestię tym słodkim imieniem? Pies zaskomlił z rozczarowaniem, po czym odwrócił się i podreptał w głąb ciemnego domu, machając podwiniętym ogonem.
Puls Elizabeth nadal tętnił w jej uszach.
- Przykro mi, że... pana obudziłam. – To dlatego miał bose stopy i nagi tors.
Ale rewolwer...
Wielki facet. Groźna broń. Samotna kobieta. Fatalna kombinacja.
Cofnęła się jeszcze dalej, modląc się, by jej uśmiech nie wyglądał na wymuszony.
- Nie miałam zamiaru przeszkadzać. Panu ani D-Daisy... Zobaczyłam światło i pomyślałam, że pan jeszcze nie śpi.
- Przestań.
- Nie, poważnie – bąknęła, pokazując kciukiem za siebie. – Pójdę do Hanka, on mnie zna i...
Wyszedł z cienia. Dłoń wielka jak imadło oplotła jej przegub.
- Powiedziałem przestań.
- To ty przestań. – Instynktownie zaczęła się wyrywać. – Puść mnie, słyszysz!
- Zaraz spadniesz ze schodów – warknął, bez wysiłku przyciągając ją do siebie.
Potknęła się i oparła dłońmi o jego umięśniony tułów, po czym stuknęła nosem w pachnącą piżmem kępkę sztywnych włosów. Zdumiona wilgotnym ciepłem jego skóry szybko cofnęła palce. Puścił jej przegub dopiero wtedy, gdy odzyskała równowagę.
- Wystarczyło powiedzieć – bąknęła, czując się nieskończenie głupio. Co za koszmarny dzień, który miał się skończyć uprawianiem zapasów z obcym facetem. Bała się i była śmiertelnie zmęczona. Trzęsła się z zimna. Pulsowało jej w skroniach; do cholery, chciała tylko skorzystać z telefonu! – Przykro mi, że w taki sposób się poznajemy, ale czy nie mógłbyś po prostu zapalić światła i zamknąć swojego psa na trzy spusty? Albo uprzedzić, zanim złapiesz kogoś za rękę i wystraszysz na śmierć? Ja tylko chciałam skorzystać z telefonu, żeby zadzwonić na policję!
Kolejne mruknięcie chyba skierował do siebie, a nie do niej. Wetknął rewolwer za pasek spodni i zapalił lampę na ganku. Beth zamknęła oczy, lecz mimo to blask światła poraził jej źrenice.
- Zadowolona?
Kilka sekund zajęło jej przyzwyczajenie wzroku do jasności. W tym czasie sąsiad otworzył skórzany portfel, który zwisał mu z szyi na cienkim łańcuszku, i pomachał jej przed oczami błyszczącą odznaką z błękitnej emalii, która zdawała się zupełnie nie na miejscu pośród złotawej szczeciny porastającej jego szeroką pierś. Pod lewym barkiem miał okrągłą bliznę, cienka linia włosów ginęła za paskiem niedopiętych dżinsów.
- Ty jesteś z policji? – wykrztusiła. A więc nie był złoczyńcą? Terminatorem z sąsiedztwa?
- Detektyw Kevin Grove, policja Kansas City. – Przyjrzał jej się uważnie, nachylając się, by spojrzeć jej prosto w oczy. – Mieszkasz w sąsiednim domu.
- Nazywam się Beth... Elizabeth Rogers.
- No to formalności mamy już za sobą. A teraz powiedz mi, do diabła, co tu się dzieje?
Pierwsze wrażenie, gdy stanął przed nią w mroku, wcale nie było mylne. Garbek na jego skrzywionym nosie wskazywał miejsce starego urazu. Kevin miał kwadratową szczękę i wydatne kości policzkowe, pokryte jasnym zarostem. Krótko przystrzyżone ciemnozłote włosy sterczały zawadiacko na czubku głowy. Gdyby zamiast ciepłych bursztynowych oczu miał zimne, szkliste tęczówki, można by pomyśleć, że jest cyborgiem z przyszłości, stworzonym, by polować i niszczyć.
Ledwie zdążyła się przyjrzeć jego onieśmielającej postaci, gdy zmarszczył brwi i gniewnie zacisnął wargi.
- Po co ci gliniarz? – spytał. Miał prawie dwa metry, przewyższał ją o głowę, chociaż stał przed nią boso.
Zafascynowana, nie mogła oderwać wzroku od jego muskularnego torsu. Poczuła lekkie zakłopotanie, że ją na tym przyłapał. Niezgrabnie pokazała ręką za siebie.
- Tam był jakiś facet...
- W twoim domu? – spytał, podążając wzrokiem za jej wyciągniętym ramieniem.
- Tak.
- To on odjechał tym samochodem? – Obszedł ją i przyklęknął, żeby przyjrzeć się plamom farby na najwyższym stopniu schodów.
- Nie jestem pewna. – Elizabeth wytężyła wzrok, lecz ciemność była nieprzenikniona. On zdawał się nie mieć z tym trudności. Czuła lekką ulgę na myśl, że policyjna odznaka usprawiedliwia obecność broni, a jego groźna postura i obcesowość służą siłom dobra, nie zła. – Mężczyzna był zamaskowany.
- Pamiętasz cokolwiek? Wzrost, budowę ciała?
- Wszystko stało się tak nagle. Popchnął mnie i przewrócił. Nie wiem, o co się uderzyłam, może po prostu o podłogę. Nie mogłam znaleźć komórki i bałam się wejść do domu...
- Bardzo mądrze. – Pocierał z namysłem kciuk i palec wskazujący, a jego pochwała zabrzmiała zdawkowo. – Opowiedz mi więcej.
Zamiast przypominać sobie szczegóły napaści, wpatrywała się w jego szerokie plecy i fragment czarnego elastycznego materiału, widoczny nad paskiem dżinsów. Wyrwała go z łóżka, więc w pośpiechu naciągnął spodnie na czarne bokserki? Ona trzęsła się z zimna pod kilkoma warstwami ciepłej odzieży, on zaś nie przejmował się zimnem, chociaż stał przed nią półnagi i bosy. Miał na sobie tylko dżinsy i bokserki. A może wyciągnęła go spod prysznica?
Słysząc walenie do drzwi i ujadanie psa, zakręcił pewnie kran, chwycił broń, odznakę i spodnie, i przybiegł jak najprędzej. Wyobraziła go sobie kompletnie nagiego... Był naprawdę potężnym mężczyzną. Stał tuż przed nią, na wyciągnięcie ręki. Gdyby mogła tylko... choć jedno muśnięcie...
Zabrakło jej tchu i pociemniało w oczach, więc zacisnęła dłonie w pięści i wsunęła głęboko w kieszenie płaszcza. Co za idiotyczne wizje. Naprawdę nie pora na atak kobiecej ciekawości. Był zbyt masywnie zbudowany, aby uznać go za atrakcyjnego. A jednak... Z trudem zmusiła się do oderwania wzroku od elastycznego paska jego bokserek. Napastnik w twoim domu, pamiętasz? Zostałaś zaatakowana, prawda? Skup się, kobieto!
Pamiętała jego brutalne ręce. Bezczelne łapska, które rozpięły jej ubranie i dotykały jej, gdy była nieprzytomna. Dotyk detektywa Grove’a był znacznie przyjemniejszy.
- Miał na sobie czarną marynarską kurtkę, wełnianą... I skórzane rękawice. On... on...
- Cholera. – Podszedł do niej bliżej.
Beth zadrżała, usiłując się od niego odsunąć. Odtrąciła jego dłonie.
- O co chodzi?
- O ciebie.
- O mnie?
Pokazał na jej twarz, a wówczas zrozumiała, co przykuło jego uwagę. Purpurowe plamy na rękawie jej płaszcza. I na stopniu schodów. Krew. Ślady krwi na śniegu, prowadzące do jej garażu.
To ona krwawiła.
- O mój Boże.
Dotknęła lewej skroni, czując pod opuszkami palców lepką wilgoć. Jej kolana zamieniły się nagle w galaretę. Wypłowiałe deski ganku ruszyły jej na spotkanie.
Nie zdążyła upaść. Stalowe kończyny chwyciły ją pod pachy i kolana. Na policzku poczuła ciepłą woń piżma, przypraw i mężczyzny.
Mężczyzny?
Doznała przypływu paniki. Trzymał ją w ramionach. Poruszali się. Beth starała się go odepchnąć, ale nie miała dość siły.
- Co robisz? Postaw mnie, ty brutalu.
- Nie ma mowy, nie zemdlejesz na moim ganku, jasne? – Wpatrzył się w nią bursztynowymi oczami. – Przepraszam, że cię nie uprzedziłem.
Tajemniczy detektyw o sarkastycznym poczuciu humoru i przerażającym wyglądzie poniósł ją w ramionach do wnętrza domu…
Napisali o nas
"Od samego początku wiedziałam, że książka będzie świetna i prawdę mówiąc to w ogóle się nie pomyliłam. Świetna akcja, trzymająca w napięciu do samego końca, a także wątek miłosny i nieznany sprawca napadu na Elizabeth. Po prostu czego chcieć więcej? Nic tylko brać się do czytania."
Czytaj więcej: www.choco-book.blog.onet.pl
O serii - Romans i Sensacja
Lubisz usiąść w fotelu i zaczytać się doskonały romans? A może wolisz dobry kryminał? Teraz nie musisz się już decydować na jedno z nich. W serii Romans i Sensacja znajdziesz nie tylko gorące uczucia, ale i dreszczyk emocji.
Przekonasz się, jak bohaterowie reagują w sytuacji zagrożenia i na pewno nie pozostaniesz obojętna na ich losy.
Seria ukazywała się do listopada 2011.
Chcą przeczytać tę książkę (10)
Czytelniczki, które interesował ten produkt, oglądały również:
-
Na zawsze
- Autor:
- Nora Roberts
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
Smak marzeń
- Autor:
- Sherryl Woods
- Seria:
- Powieść Obyczajowa
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
Obsesja
- Autor:
- Erica Spindler
- Seria:
- Thriller
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
Opinie czytelników
-
elima
napisała: Nie jest tajemnicą, że uwielbiam serię "Romans & Sensacja". Całkiem niedawno zaopatrzyłam się we własny egzemplarz 18 części. O 23.00 książka, która leżała sobie obok łóżka, ostatecznie mnie skusiła i zaczęłam czytać. Musiałam wprawdzie przerwać po 100 stronie, gdyż w pracy przypominałabym zombie, ale następnego dnia do niej wróciłam.
Wyobraźcie sobie, że przybywacie do wielkiego miasta z nastawieniem na sukces. Otrzymujecie świetną posadę, która tylko przybliża Was do upragnionego celu. Wasz szef jest wymarzonym mentorem, który lubi z Wami współpracować i chętnie dzieli się doświadczeniem. I nagle w Waszym życiu zdarza się wypadek, który wywraca Wasz uporządkowany świat do góry nogami...
Beth pracuje w firmie farmaceutycznej. Jest ambitna, chce dużo osiągnąć w życiu i powoli realizuje swoje plany. Pewnego dnia, po powrocie do domu została napadnięta we własnym garażu. Napastnik przeszukał nie tylko ją, ale i kilka pomieszczeń w domu. Wyraźnie czegoś szukał, ale wiadomo czy to znalazł. Poobijana Beth w poszukiwaniu pomocy udała się do swojego nowego sąsiada. Nie została jednak dobrze przyjęta - do drzwi rzucił się ujadający brzydki pies, a jego niezadowolony pan ukazał się na progu w samych spodniach. Choć pierwsze spotkanie i wrażenie nie okazało się pozytywne dla poznanego mężczyzny ostatecznie zachował się jak bohater. Odwiózł ją do szpitala, poczekał aż zostanie zbadana i opatrzona oraz zawiózł do domu. Okazał się również policjantem i zajął się sprawą tajemniczego włamania.
Beth jest kolejną przedstawicielką płci pięknej, która choć znalazła się w niebezpiecznym położeniu, zauważyła walory nowego sąsiada. Mimo że napaść bardzo nią wstrząsnęła często rozmyślała o Kevinie, który niespodziewanie pojawił się w jej życiu. Im bardziej był oschły i starał się zrazić ją do siebie tym bardziej ona była nim zafascynowana. Ot, taka mała uwaga, pisana w żartobliwy sposób, która wcale nie oznacza, że książka jest zła. Wręcz przeciwnie...
Książka od samego początku niesamowicie mi się spodobała. Już pierwsze pozytywne wrażenia miałam po przeczytaniu sceny spotkania Beth i Kevina na progu jego domu. Choć sytuacja była niezbyt przyjemna (bohaterka została przecież napadnięta), ich pierwsze spotkanie wywołało u mnie uśmiech. Wydaje mi się, że autorka chciała poprzez takie w sumie dziwne teksty bohaterki, pokazać że była ona w szoku po tym, co ją spotkało ;) Później akcja jeszcze bardziej zaczyna przyspieszać... Julie Miller zbudowała, pomimo dość skąpej objętości, ciekawy wątek sensacyjny, który z każdą przeczytaną kartką się rozwija w dość nieprzewidywalnym kierunku. Bardzo dużo się dzieje i nie sposób oderwać się od lektury. Mamy niezły przekręt, kilka trupów, tajemnicze znikające dyski i same zagadki, które z biegiem czasu układają się w logiczną całość. Bardzo spójnie i interesująco prowadzone są wątki różnych śledztw, dzięki czemu nie "wyskakuje nam królik z kapelusza" i już! Do końca zastanawiałam się, kto będzie tym złym (choć w pewnym momencie zaczęłam coś podejrzewać). Także ciekawie moim zdaniem autorka skonstruowała postać Kevina. Choć jest on pozytywną postacią, ma własną "przeszłość" z problemami osobistymi i służbowymi. Ciekawie zostały powiązane jego doświadczenia z przeszłości z sytuacją w jakiej się znalazł i dzięki temu zrozumienie motywów postępowania Kevina na początku znajomości z Beth.
Ja ze swojej strony bardzo książkę polecam. To naprawdę romans i sensacja w jednym, choć ja bym zmieniła kolejność. Sensacja jest tu w przeważającej większości i stanowi naprawdę dobrą rozrywkę. .Jest szybko, ciekawie i niebezpiecznie...
http://elima-elima.blogspot.com/2012/01/detektyw-i-dziewczyna-julie-miller.html -
abeille
napisała: Szybkie czytadło, które niesamowicie przypadło mi do gustu. To pierwsza pozycja z serii "Romans i sensacja" i wiem już, że wezmę się za kolejne. Podobnie, jak pierwsza książka tej autorki. A co o samej treści? Przyjazny język, odpowiednio dużo dialogów i odpowiednio mało opisów. Wartka akcja trzymająca w napięciu. I choć na początku zakładałam, kto jest wszystkiemu winien, końcówka mnie zdziwiła - pozytywnie oczywiście. I nareszcie - główny bohater, który nie wygląda jak bóg seksu i miłości. Owszem, umięśniony i "wielki", ale nie wymuskano prześliczny, że aż nierealny. Właśnie jego charakterystyczny wygląd "buldoga" spowodował, że stał się bardziej realny. Szkoda, że ja nie mam takiego sąsiada. Gorąco polecam
Rejestracja użytkownika
Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.
Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe
Masz już konto?
Zaloguj się
Hity Miesiąca
-
1. W cieniu starych drzew
- Autor:
- Seria:
- Satine
- Ocena:
-
- Cena:
- 19.99 zł
- Kup taniej:
-
-
2. Bratnie dusze
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Trzej bracia
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
Top 10 Tygodnia
-
1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie DUO
- Ocena:
-
- Cena:
- 14.99 zł
- Dostępność książki:
- Wyprzedane
-
2. Koło fortuny
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Serce milionera
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
4. Na paryskich salonach
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
5. Niezapomniany wernisaż
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie Extra
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
Nowość
Nowość
Kłopotliwy spadek
- Autor:
- Seria:
- Gwiazdy Romansu
- Ocena:
-
- Cena:
- 12.99 zł
- Kup taniej:
-
Bezpłatny Newsletter
Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.