Dziedzic z Kornwalii
Susanne James
- Średnia ocena:
- 4 (9 głosów)
- Ocena:
-
- Seria:
- Światowe Życie Extra
- Liczba stron:
- 160
- Oprawa:
- miękka
- ISBN:
- 9788323881117
- W sprzedaży od:
- 19.10.2011
- Cena:
- 8.99 zł
- Dostępność książki:
- Wyprzedane
Zarejestruj się i:
-
Oceń książkę
Zaznacz tyle gwiazdek na ile oceniasz książkę
- Oznacz jako przeczytaną
- Chcę przeczytać tę książkę
- Skomentuj tę książkę
-
O książce
Fleur Richardson ma wspaniały operowy głos, jednak za namową ojca wybrała inny zawód – zajmuje się badaniami klinicznymi. Nie zamierza wychodzić za mąż. Nie chce, by jakikolwiek mężczyzna przejął kontrolę nad jej życiem. Dlatego niechętnie zawiera nowe znajomości. Tymczasem zostaje zaproszona na święta do pięknej rodzinnej posiadłości swojej przyjaciółki. Poznaje tam jej brata, Sebastiana, przyszłego dziedzica majątku. Sebastian jest samotnikiem, nie przepada za gośćmi. Jednak siostra prosi go, by zaopiekował się Fleur...
Fragment książki:
Chyba jestem w raju, pomyślała Fleur, ostrożnie torując sobie drogę przez rozległe połacie Pengarroth Hall. Blade grudniowe słońce, prześwitujące przez nagie gałęzie drzew, nie zdołało rozpuścić połyskującego wszędzie delikatnego szronu. Jeśli teraz jest tu tak pięknie, to jak będzie wiosną i latem, gdy wszystko ożyje i okryje się liśćmi?
Pierwsza brama, pod którą podjechała, była zamknięta, postanowiła więc pójść dalej pieszo. Dopiero później uświadomiła sobie, że do domu musi prowadzić jakaś inna droga. Ścieżka, którą podążała, z początku wyraźna, stawała się coraz bardziej zarośnięta. Pomyślała, że wróci tą samą trasą i pojedzie dalej wzdłuż wzgórza. Wskazówki Mii, przyjaciółki, która zaprosiła ją, by spędziła Boże Narodzenie w należącej do niej i brata rodowej posiadłości, były jak zwykle bardzo ogólnikowe.
Obie uczyły się w tej samej szkole z internatem i od tamtej pory pozostawały przyjaciółkami, choć Fleur dopiero po raz pierwszy miała odwiedzić Pengarroth Hall.
Zauważyła powalony pień drzewa i przysiadła na nim ostrożnie. Zerknęła na zegarek. Była już czwarta i zaczynał zapadać mrok. Przymknęła na chwilę oczy.
Nagle, nie wiadomo skąd, rozległ się głos, który przerwał jej rozmyślania i sprawił, że drgnęła gwałtownie.
- Dobry wieczór. Czy mogę w czymś pomóc?
Pytanie zabrzmiało szorstko, nie było w nim śladu świątecznego nastroju. Fleur szybko spojrzała w górę i zerwała się na nogi. Stał przed nią wysoki mężczyzna w poplamionej błotem nieprzemakalnej kurtce i ciężkich butach. Na ramię zarzucił śrutówkę. Bezspornie przystojna twarz miała dość odpychający wyraz. Przenikliwe oczy wpatrywały się w nią uważnie. Odwzajemniła jego spojrzenie, nie mogąc zapanować nad dreszczem lęku - zmieszanego z innym uczuciem, do którego nie zamierzała się przyznać! Potem wyprostowała ramiona i uśmiechnęła się. To musiał być łowczy lub inny pracownik z Pengarroth Hall.
- Dziękuję, nie potrzebuję pomocy - odpowiedziała pogodnie. - Po prostu rozkoszuję się przechadzką po tym wspaniałym lesie.
Mężczyzna milczał przez chwilę, nie mogąc oderwać wzroku od najbardziej pociągającej kobiecej twarzy, jaką zdarzyło mu się widzieć od bardzo długiego czasu. W końcu przemówił:
- No cóż, ten teren to własność prywatna. Nie jest otwarty dla spacerowiczów. Droga publiczna znajduje się o wiele dalej, na wzgórzu. Wyraźnie zaznaczono to na tablicy.
Fleur zjeżyła się. Zmusiła się do uśmiechu. Mężczyzna zirytował ją, nie miała ochoty wyjaśniać, że jest jednym z zaproszonych gości, do tego starą przyjaciółką jednego z właścicieli.
- Doprawdy? - Spojrzała na śrutówkę. - Strzela pan do intruzów?
Surowe usta mężczyzny lekko drgnęły, odgarnął z czoła mokry kosmyk włosów.
- Lepiej wskażę drogę, żeby się pani nie zgubiła. Tu jest kilka ścieżek.
- Proszę nie zawracać sobie głowy. Nie potrzebuję pomocy, dziękuję - oznajmiła z napięciem.
- Słońce wkrótce zajdzie. Proszę, aby wróciła pani na drogę. - Spojrzał w jej chłodne, zielone oczy i dorzucił: - Ta część lasu jest obecnie rekultywowana. Nie chcemy, aby młode drzewka były narażone na uszkodzenie przez ludzi, którzy łażą, gdzie nie powinni.
Skinął głową, odwrócił się i odszedł, nie mówiąc nic więcej.
Bezsprzecznie pokazał jej, gdzie jest jej miejsce. Mów, co myślisz i miej na myśli to, co mówisz - ten mężczyzna to bez wątpienia bratnia dusza jej ojca!
Potrząsnęła głową na wspomnienie rodziców - Helen i Philipa - którzy w tym roku wyjątkowo wyjechali na święta do Bostonu. Nie pamiętała, by kiedykolwiek spędzali Boże Narodzenie poza domem. Ale profesor Richardson, znany wykładowca matematyki, skorzystał z okazji połączenia interesu z przyjemnością, więc zmienił odwieczne rodzinne zwyczaje.
Zaczęła wracać drogą, którą przyszła, upewniwszy się, że idzie we właściwym kierunku. Zanim doszła do samochodu, zapadł już mrok. Przejechawszy pół mili, dotarła do Pengarroth Hall. Zobaczyła bramę, której, zdaniem Mii, nie sposób było nie zauważyć. Brama była szeroko i zapraszająco otwarta. Jadąc powoli podjazdem do głównego wejścia, znowu z przyjemnością pomyślała o perspektywie spędzenia świąt w innym otoczeniu i z innymi ludźmi.
Mia pracowała we wziętej londyńskiej firmie PR - było to zajęcie całkowicie odmienne od naukowej pracy Fleur w klinice akademickiej. Chociaż po ukończeniu studiów ich drogi zawodowe się rozeszły, nigdy nie straciły ze sobą kontaktu, a osobiste życie Mii, swobodne i na luzie, nieskrępowane wymaganiami surowych rodziców, często budziło zazdrość Fleur.
Philip Richardson miał wielkie plany wobec swego jedynego dziecka. Nigdy nie przyszło mu do głowy, że córka mogłaby żywić własne ambicje. Jednak Fleur posłusznie zdobywała stopnie naukowe, jak tego żądał, i pilnowała się, by nie przedstawiać rodzicom zbyt wielu chłopaków. Matka wprawdzie nie protestowałaby przeciwko temu, ale - tak jak Fleur - była pod ogromnym wrażeniem intelektu i autorytetu tego mężczyzny. I obie robiły, co w ich mocy, aby go nie irytować.
W odpowiedzi na dźwięk wiekowego dzwonka otworzyły się drzwi i stanęła w nich wysoka, na oko pięćdziesięcioparoletnia, poważnie wyglądająca kobieta, która jednak uśmiechnęła się ujmująco.
- Witam. Jestem Pat, gospodyni.
- Jestem Fleur Richardson - powiedziała z uśmiechem Fleur.
- Tak, mówiono mi, że dzisiaj przyjedzie tylko pani. Proszę wejść. Widzę, że udało się pani do nas trafić. - Odsunęła się na bok, gdy Fleur weszła. - Mia myje włosy. Powiem jej, że pani już jest.
Gdy tylko Fleur przekroczyła próg, zrozumiała, że Pengarroth Hall jest prawdziwym domem, w każdym znaczeniu tego słowa. Wiedziała, że ma ponad dwieście lat i że od wielu pokoleń należy do rodziny Mii; był cudownie ciepły, przytulny i przyjazny.
Hol, w którym się znalazła, ozdabiała stojąca u stóp szerokich schodów gigantyczna choinka, mieniąca się pasmami lamety, bombkami i światełkami. W kącie zobaczyła wysoki zegar szafkowy, pod ścianami stała para niskich kanap i podniszczony stół, zarzucony gazetami, w drugim kącie, na niskim fotelu, drzemał leciwy czarny labrador. Jego posiwiały pysk i ciało ginęły niemal całkowicie w miękkości starej aksamitnej poduszki. Kiedy uświadomił sobie obecność Fleur, otworzył jedno oko, odetchnął głęboko i znowu zasnął. I właśnie w tym momencie na szczycie schodów pojawiła się Mia, ubrana tylko w biustonosz i figi, z głową owiniętą wielkim białym ręcznikiem.
- Cześć, Fleur! Wejdź na górę. Ale odlot, no nie? Uwielbiam Boże Narodzenie!
Fleur wypełniła polecenie i przysiadła na łóżku przyjaciółki, która zaczęła energicznie wycierać włosy.
- Mam nadzieje, że nie masz nic przeciwko zamieszkaniu ze mną - powiedziała zadyszana. - Innych też poproszę, by zgodzili się na wspólne pokoje. - Zerknęła spod fałd ręcznika. - Oczywiście, nie chodzi o to, że nie ma tu miejsca, ale nie chcę dokładać Pat roboty. I wiem, że chłopakom nie będzie to przeszkadzać. Polubisz ich. Zresztą Gus i Tim to starzy przyjaciele, a Rupert i Mat są naprawdę mili. - Przerzuciła ręcznik przez oparcie krzesła i sięgnęła po suszarkę.
- Oczywiście, nie mam nic przeciwko wspólnemu pokojowi - odpowiedziała od razu Fleur. - Będzie jak za dawnych czasów. - Przerwała. - Bardzo urosły ci włosy.
Mia była wyjątkowo wysoka, a spływające po ramionach ciemnobrązowe włosy sprawiały, że wydawała się jeszcze wyższa. Jej orzechowe oczy rozbłysły.
- Och, to przez Mata. Takie mu się podobają - stwierdziła, włączając suszarkę.
Fleur uniosła brwi.
- Tak? Więc Mat jest aż tak ważny? To aktualnie ten jedyny?
Mia uśmiechnęła się.
- Coś w tym rodzaju - odpowiedziała wymijająco. - Spotykamy się czasem, to nic poważnego. Prawdę mówiąc, pomyślałam, że lepiej będzie zaprosić go na święta razem z innymi - zanim oboje damy się ponieść emocjom. A co u ciebie? Jest ktoś wyjątkowy? - Podniosła trochę głos, żeby nie zagłuszała go suszarka.
- Nie, nie ma nikogo - zaprzeczyła Fleur stanowczo.
I prawdopodobnie nigdy nie będzie, mogłaby dorzucić, ale tego nie zrobiła. Mia posłała jej pełne zrozumienia spojrzenie, jednak nie odezwała się. Wiedziała, że ojciec Fleur zawsze zniechęcał córkę do związków z mężczyznami. Nie marnuj swojej inteligencji i wykształcenia na małżeństwo i dzieci - radził jej często.
- Mam jeszcze na to czas.
- Więc pozwól sobie przypomnieć, że w przyszłym roku obie będziemy mieć dwadzieścia siedem lat - podsunęła z pewnym żalem Mia. Wyłączyła na chwilę suszarkę i westchnęła. - Nie mam nic przeciwko małżeństwu i założeniu rodziny, ale znalezienie właściwego partnera wydaje się niemożliwe. Jak tylko kogoś dobrze poznam, zorientuję się, co nim kieruje, tracę całe zainteresowanie. - Zaśmiała się. - Najwidoczniej to wyłącznie moja wina. - Odczekała chwilę. - Miałaś kogoś na poważnie, od czasu rozstania z Leo?
Fleur wzruszyła ramionami i odwróciła wzrok.
- Nie, właściwie to nie. Z grupą kolegów z pracy wyskakujemy często gdzieś na drinka albo się zabawić, ale zawsze wracam do domu sama, jak przystoi grzecznej dziewczynce.
Wstała, podeszła do okna i zapatrzyła się w dal poza ogrodem i lasem.
Mia, wyczuwając jej smutek, odezwała się pogodnie:
- Cóż, kiedy byłyśmy młode i niewinne, to wszyscy chłopcy szaleli tylko za tobą. Nie wiem, jak udało ci się tak długo zachować wolność, Fleur Richardson. Naprawdę nie wiem.
To prawda, mężczyźni zawsze uważali Fleur za atrakcyjną. Do tego dołączały się pociągające cechy charakteru - wybitna inteligencja oraz przekorna, choć wrażliwa natura, automatycznie budząca w mężczyznach instynkt opiekuńczy.
- Och, nic łatwiejszego. Trzeba tylko nie rzucać się w oczy i jak najwięcej pracować. Poza tym z mojego doświadczenia wynika, że mężczyźni na ogół lubią przez cały czas rządzić. A ja chcę sama kierować swoim życiem.
- Niektórzy z nich to lubią - zgodziła się Mia - ale są sposoby, żeby sobie z tym poradzić. Odrobiną kobiecego sprytu często można ich skłonić do robienia tego, co chcesz.
- Hm. Skoro tak twierdzisz… Ale wolę oszczędzić sobie zawracania głowy. Jeśli chcę zadowolić tylko samą siebie, unikam uczuciowych komplikacji.
- Och, gdzieś tam jest ktoś, kto pewnego dnia sprawi, że zmienisz zdanie. Zapamiętaj moje słowa. - Lekko zmrużyła bystre oczy i obrzuciła przyjaciółkę spojrzeniem. Sprawiała wrażenie bardzo wątłej - wątłej i bladej. Wydawało się też, że schudła, a naprawdę nie miała z czego.
Fleur odwróciła się, wzruszając ramionami.
- Zobaczymy - stwierdziła beztrosko. Zapadła na chwilę cisza. - Prawdę mówiąc, ostatnio nie czułam się najlepiej. Zupełnie straciłam apetyt i cały czas jestem zmęczona. Lekarz mówił coś o stresie - jak ja nie znoszę tego słowa! - ale zgodziłam się na dłuższy niż zwykle świąteczny urlop. Więc nie muszę wracać do pracy do połowy stycznia.
- A więc może zostaniesz trochę u nas? - spytała od razu Mia. - Inni goście wyjadą po drugim dniu świąt, ale ja nie muszę wracać do Londynu aż do drugiego stycznia. Będziemy mogły spędzić razem więcej czasu. Tobie dobrze zrobi pobyt w ciszy i spokoju, a dla Pat to ogromna frajda, gdy może opiekować się kimś i rozpieszczać. A jeśli jej kuchnia nie przywróci ci apetytu, to nic tego nie dokona. Nie musisz chyba wracać w czułe i troskliwe objęcia rodziców?
- Nie, nic im nie obiecywałam. Ja... nie mówiłam im, że ostatnio nie czuję się dobrze. Nie chcę robić zamieszania.
- No to zostań tu i odsapnij. Czytaj. Spaceruj. Oglądaj telewizję. Wyleguj się w łóżku do południa, jeśli będziesz miała ochotę.
- Wspaniała perspektywa, ale nie mogę nadużywać waszej gościnności.
- Mówię ci, Pat będzie w siódmym niebie. - Skończyła suszyć włosy, otworzyła szafę i zajrzała do środka. Wyciągnęła dżinsy i gruby, wełniany sweter. - Musimy przynieść wszystkie twoje rzeczy z samochodu - rzuciła przez ramię. - Potem zostawię cię samą na godzinkę, żebyś się rozgościła. - Uśmiechnęła się. - Czy dzięki Pat choinka nie wygląda fantastycznie? Ta kobieta to prawdziwy skarb. Mieszka z matką w chatce na terenie posiadłości, ale obie pilnują, żeby wszystko było w porządku pod naszą nieobecność. Brat często wyjeżdża. Pracuje w firmie prawniczej, która zatrudnia go w niepełnym wymiarze. Oczywiście, po śmierci rodziców to on zarządza posiadłością.
- Musi być mu trudno łączyć pracę i zajmowanie się majątkiem. Chyba nie sądził, że tak wcześnie będzie musiał przejąć po nich obowiązki.
- Na pewno, żadne z nas tego nie przewidziało. To był okropny szok, gdy zmarli tak nagle cztery lata temu. Nie mieli jeszcze sześćdziesiątki.
- Wiem - współczująco powiedziała Fleur. Nigdy nie poznała rodziców Mii ani jej brata, ale wiedziała o nich wszystko od przyjaciółki.
- I tak Pengarroth Hall spadło na niego przedwcześnie. Miał dopiero trzydziestkę i dobrze się bawił w Londynie. Niektórzy twierdzili, że za dobrze! Ale mój brat playboy musiał kiedyś dorosnąć, ku rozczarowaniu grona imprezowiczów i licznych przyjaciółek. Nie sądzę, by sam był uszczęśliwiony. Mimo to… - rozchmurzyła się szybko, jak to robiła zawsze, niezależnie od okoliczności - pogodził się z losem. I babcia jest zadowolona. Ona i dziadek kochali Pengarroth Hall, mieszkali tu przez większość swego życia.
- Mój Boże, to twoja babka nadal żyje?
- No pewnie! I często ją odwiedzamy. A nawiasem mówiąc, wydaje mi się, że w młodości, kiedy poznała dziadka, lubiła trochę poszaleć. I nadal uwielbia mieszkać w wielkim mieście, gdzie zajmuje fantastyczne mieszkanie. Ma już osiemdziesiąt pięć lat, ale otacza ją wielkie grono przyjaciół… Chodzą razem do teatru, do restauracji, regularnie grywają w brydża. Jednak cieszy ją, że Pengarroth Hall wciąż należy do rodziny. Oczywiście, uwielbia Sebastiana. Jest jej pupilkiem.
- Nie przyjedzie na święta?
- Nie mogliśmy jej namówić. Ale zawsze przebywa tutaj przez parę miesięcy w lecie.
- Wydaje się, że to miła i zabawna osoba - stwierdziła tęsknie Fleur, myśląc o samotnym życiu, jakie wiodła. Nie miała rodzeństwa, nigdy nie poznała dziadków ani innych członków rodziny.
- Jest fantastyczna. Przepadamy za nią.
Schodząc na dół po rzeczy Fleur, Mia zatrzymała się, by poklepać po głowie śpiącego psa.
- Biedny, stary Benson - powiedziała miękko. - Jest już taki stary, drzemie przez większość czasu, ale dopóki nie pożegna się z życiem, Sebastian nie chce innego psa w posiadłości. Mówi, że to jego teren. - Pogłaskała psa po nosie wskazującym palcem. - Poza tym Frank, nasz konserwator zieleni, ma dosyć roboty bez konieczności szkolenia młodego zwierzaka.
Fleur skrzywiła się.
- Wydaje mi się, że już poznałam Franka - powiedziała. - I zostałam zrugana za wkroczenie na teren prywatny. Przez pomyłkę przeszłam przez niewłaściwą bramę.
- Jestem trochę roztrzepana, gdy chodzi o orientację w terenie, więc pewnie to moja wina. A co ci powiedział?
- Z grubsza biorąc rozkazał, abym się wynosiła, na przyszłość była bardziej uważna i kierowała się znakami drogowymi.
Mia zachichotała.
- Potrafi być despotyczny i dość wybuchowy, ale jest wart tyle złota, ile waży. Kiedy Seb musi wyjechać, zostawia wszystko na jego głowie.
Później, kiedy Fleur została sama, rozpakowała się i - za przykładem przyjaciółki - włożyła dżinsy oraz zielony pulower, który wspaniale podkreślał kolor jej oczu. Opuściła pokój i zeszła po schodach. Nieomal zderzyła się na dole z Pat.
- Och, tu pani jest - powiedziała kobieta. - Mia właśnie pognała podrzucić jakieś prezenty pod choinkę. Proszę wejść do salonu, to te drzwi na lewo. Za chwilę przyniosę herbatę.
Fleur przeszła do wskazanego pokoju i skierowała się od razu do wielkiego kominka, w którym paliło się kilka polan. Zupełnie jak u Dickensa, stwierdziła. Wielki pokój umeblowano wygodnie - choć nie kosztownie. Ani kanapy, ani fotele nie były nowe. Dywan, dość podniszczony, wydawał się miękki Usiadła na fotelu ustawionym najbliżej kominka. Odchyliła z zadowoleniem głowę na oparcie i zamknęła oczy. Zaczęła ją ogarniać rozkoszna senność.
Po chwili coś kazało jej otworzyć oczy. Poderwała się. Zdała sobie sprawę, że wpatruje się w twarz, którą już dzisiaj widziała. Stał przed nią nieznajomy z lasu, w dobrze skrojonych dżinsach i ciemnej koszulce polo. Jedną dłoń wsunął niedbale do kieszeni. Widocznie czuje się tu jak u siebie, pomyślała. Uśmiechnęła się słabo.
- Och… cześć - rzuciła niezobowiązująco, zagłębiając się ponownie w fotelu. - Znowu się spotykamy.
Napisali o nas:
"Tak jak herbata wymaga cukru (przynajmniej ta pita przeze mnie ) tak moje czytelnicze życie czasem zagłębia się w meandry książek o miłości.(...)Książka to lekki i ciekawy romans rozgrywający się w pięknym i romantycznym klimacie kornwalijskim oraz w Londynie. Powieść napisana staranie i dopracowana w szczegółach będzie doskonała na długi jesienny wieczór." Czytaj więcej: www.cudownyswiatksiazek3.blogspot.com
O serii - Światowe Życie Extra
Bohaterowie to ludzie bogaci i odnoszący sukcesy w życiu zawodowym - milionerzy, biznesmeni, arystokraci, gwiazdy show biznesu. Mieszkają komfortowo, prowadzą wystawne życie, lubią luksus, śmiało realizują marzenia, wiele podróżują po całym świecie.
Bohaterowie to ludzie bogaci i odnoszący sukcesy w życiu zawodowym - milionerzy, biznesmeni, arystokraci, gwiazdy show biznesu. Mieszkają komfortowo, prowadzą wystawne życie, lubią luksus, śmiało realizują marzenia, wiele podróżują po całym świecie.
Na pozór niczego im nie brak, ale pieniądze i popularność to nie wszystko, więc wytrwale poszukują tego, co najważniejsze - miłości i szczęścia.
Chcą przeczytać tę książkę (8)
Przeczytali tę książkę (9)
Czytelniczki, które interesował ten produkt, oglądały również:
-
Nieśmiertelny
- Autor:
- Sharon Sala
- Seria:
- Paranormal
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
Dziwny przypadek
- Autor:
- Barbara Delinsky
- Seria:
- Satine
- Ocena:
-
- Cena:
- 19.99 zł
- Kup taniej:
-
-
Spełnić marzenia
- Autor:
- Nora Roberts
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
Opinie czytelników
-
malineczka74
napisała: Tak jak herbata wymaga cukru (przynajmniej ta pita przeze mnie ) tak moje czytelnicze życie czasem zagłębia się w meandry książek o miłości. "Dziedzic z Kornwalii" to właśnie książka opowiadająca o tym jak na dwoje ludzi wcale nie szukających partnera za siłę i za wszelką cenę spada strzała amora. Ona ma na imię Fleur i jest obdarzona przez naturę wspaniałym głosem. Ale ma jeszcze rodziców, którzy odradzili jej muzyczną karierę i nieco zdominowali jej życie. Pracując jak naukowiec zajmujący się badaniami klinicznymi nie bardzo ma czas i ochotę na romanse, po tym jak poprzedni związek ją rozczarował. On jest prawnikiem i ma na imię Sebastian. Jest bratem serdecznej przyjaciółki Fleur - Mii z czasów szkolnych. Dziewczyny nadal utrzymują ze sobą kontakt i Mia zaprasza Fleur na Boże Narodzenie do starej rodzinnej posiadłości w Kornwalii. Tu Sebastian i Fleur się poznają. Czy mimo, że różni ich tak wiele zostaną parą ? Czy Fleur ulegnie pokusie bycia partnerką i nie będzie bała się, że Sebastian zdominuje jej życie jak ma to miejsce w jej rodzinnym domu ? Czy prawnik będzie w stanie zaufać kobiecie, po tym co zrobiła mu poprzednia kandydatka na żonę ?
Książka to lekki i ciekawy romans rozgrywający się w pięknym i romantycznym klimacie kornwalijskim oraz w Londynie. Powieść napisana staranie i dopracowana w szczegółach będzie doskonała na długi jesienny wieczór. Akcja jej nie jest zbyt rozciągła i nie nuży. A w tej lekkiej treści autorka porusza ważne dla mnie tematy. Czy rodzice mają prawo ustawiać życie swoich pociech i dokonywać za nich wyborów ? Moim zdaniem nie ! Szkoda, bo może Fleur zrobiłaby karierę w operze . I czy związek musi ograniczać partnerów ? Czy jedno musi dominować nad drugim ? Bycie z kimś moim zdaniem wcale nie powinno i nie może ograniczać partnera . A jak to się potoczyło w książce - po prostu przeczytajcie !
Rejestracja użytkownika
Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.
Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe
Masz już konto?
Zaloguj się
Hity Miesiąca
-
1. W cieniu starych drzew
- Autor:
- Seria:
- Satine
- Ocena:
-
- Cena:
- 19.99 zł
- Kup taniej:
-
-
2. Bratnie dusze
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Trzej bracia
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
Top 10 Tygodnia
-
1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie DUO
- Ocena:
-
- Cena:
- 14.99 zł
- Dostępność książki:
- Wyprzedane
-
2. Koło fortuny
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Serce milionera
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
4. Na paryskich salonach
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
5. Niezapomniany wernisaż
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie Extra
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
Nowość
Nowość
Kłopotliwy spadek
- Autor:
- Seria:
- Gwiazdy Romansu
- Ocena:
-
- Cena:
- 12.99 zł
- Kup taniej:
-
Bezpłatny Newsletter
Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.