Hiszpański arystokrata
- Średnia ocena:
- 4.8 (10 głosów)
- Ocena:
-
- Seria:
- Światowe Życie
- Liczba stron:
- 160
- Oprawa:
- miękka
- ISBN:
- 9788323881087
- W sprzedaży od:
- 19.10.2011
- Cena:
- 8.99 zł
- Dostępność książki:
- Wyprzedane
Zarejestruj się i:
-
Oceń książkę
Zaznacz tyle gwiazdek na ile oceniasz książkę
- Oznacz jako przeczytaną
- Chcę przeczytać tę książkę
- Skomentuj tę książkę
-
O książce
Piękna modelka, Lily Alexander, poznaje na balu kostiumowym Tristana Romero, młodego hiszpańskiego arystokratę. Tristan jest tak czarujący, że Lily nie potrafi się oprzeć jego urokowi. Przyjmuje jego zasady gry – spędza z nim namiętną noc, która ma być zarazem początkiem i końcem ich znajomości. Wkrótce okazuje się, że Lily spodziewa się dziecka. Tristan proponuje jej małżeństwo. Lily nie jest zainteresowana małżeństwem bez miłości, staje więc przed trudnym wyborem...
Fragment książki:
Nad zamkiem Stowell, na tle zachodzącego słońca, niczym ogromna ważka zawisł helikopter. Podmuch powietrza wywoływany ruchem śmigieł mierzwił korony wysokich drzew, a piękna, zadbana trawa porastająca całą posiadłość zaczęła falować niczym zielone morze.
Siedzący za sterami latającej maszyny Tristan Romero de Losada Montalvo spojrzał w dół. Przyjęcie już się rozpoczęło i powoli rozkręcało. Kelnerzy roznosili szampana, lawirując między grupkami dziwacznie ubranych gości, którzy stali rozproszeni na połaciach szmaragdowej trawy przed zamkiem. Tristan z obojętnością zauważył, że większość z nich, zasłaniając rękami oczy przed słońcem, patrzy w górę i obserwuje jego stylowo niepunktualne, spektakularne przybycie.
To miało być „przyjęcie roku" - charytatywny bal kostiumowy Toma Montague'a zawsze zdobywał ten zaszczytny tytuł. Właśnie na tę imprezę co roku z przyjemnością przybywała śmietanka towarzyska ze wszystkich zakątków świata. Arystokraci, artyści oraz celebryci, ludzie bogaci i sławni, na chwilę opuszczali swe wille w Malibu, toskańskie rezydencje czy nowojorskie apartamenty, i w jeden z sierpniowych weekendów stawiali się tutaj, aby się pokazać, spotkać oraz oddać całodobowej sesji luksusowego hedonizmu w idyllicznej scenerii ogrodów zamku Stowell.
Tristan Romero również postanowił zaszczycić bal swoją obecnością, lecz nie kierowała nim ani próżność, ani żądza dzikiej zabawy. Wyrwawszy się z piekła, przebył ponad dwa tysiące kilometrów tylko i wyłącznie ze względu na Toma. Nie chciał sprawić zawodu swojemu najlepszemu przyjacielowi.
Tom Montague był siódmym hrabią Cotebrook i jednym z najbardziej hojnych oraz dobrych ludzi na świecie. Tristan uważał, że to wyjątkowo niebezpieczna kombinacja - zwłaszcza kiedy w grę wchodzą kobiety, które, jego zdaniem, uwielbiają wykorzystywać ten nieliczny i coraz rzadszy gatunek mężczyzn.
Tristan zjawił się tutaj, ponieważ prasa tabloidowa, paparazzi oraz felietoniści rubryk plotkarskich oczekiwali od niego obecności. To była część układu, który zawarł, kiedy sprzedał duszę diabłu. Poleciał powoli wzdłuż rzeki, która okalała zamek Stowell i stanowiła północną granicę posesji. Zniżył się odrobinę i przeczesał wzrokiem drzewa porastające brzeg rzeki, szukając odbijających światło teleobiektywów fotoreporterów.
Wiedział, że te hieny gdzieś tu się ukryły. Elitarna grupa paparazzich, którzy dla kilku fotek byli w stanie tak daleko przejechać i koczować cały dzień na gałęzi; ludzie na tyle bezlitośni, że nie zawracali sobie głowy takimi szczegółami jak etyka lub moralność. Dla nich liczyło się tylko zdjęcie. Im bardziej sensacyjne, tym lepsze, bo droższe.
Tak łatwo było paść ich ofiarą... A Tristan Romero przysiągł sobie, że nigdy nie będzie niczyją ofiarą!
Lily Alexander przeciskała się przez tłum gości poprzebieranych w fantazyjne kostiumy. Czuła się jak we śnie. Szampan, który trzymała w dłoni, był zapewne kilka razy starszy od niej. Miała na sobie jedwabną sukienkę od słynnego projektanta, która miała wyglądać jak z antycznej Grecji. Świadoma była tego, że trawa, po której boso stąpa, jest w tej chwili najbardziej pożądanym miejscem na całej planecie.
W londyńskim świecie mody, w którym się obracała z racji swego zawodu, krążyło powiedzonko: „Istnieją trzy rzeczy, których nie da się kupić za pieniądze: miłość, szczęście oraz zaproszenie na coroczny bal kostiumowy w Stowell". Ludzie, mówiąc o tej imprezie, najczęściej sięgali po słowo „magiczny”. Lily spotkał niesamowity zaszczyt, że mogła tu być. Zresztą co chwila sobie o tym przypominała... a zarazem próbowała ignorować dojmuje uczucie, że w tym wszystkim kompletnie brakuje owej „magii”!
Słońce zachodziło za horyzontem, niebo przybrało różowo-złotą barwę i przywodziło na myśl luksusowy drink. Lily przechadzała się po terenie imprezy, szukając Scarlet. W tym roku motywem przewodnim balu były „mity i legendy". Wszędzie dookoła widziała piękne dziewczęta przebrane za wróżki, syrenki oraz nimfy leśne, przystojnych mężczyzn wystylizowanych na mitologicznych bogów, sporo osób przebranych było za legendarne gwiazdy srebrnego ekranu. Na obrzeżach wielkiego trawnika stało kilka ogromnych namiotów, a na środku znajdowała się pusta przestrzeń, gdzie podobno później miał się odbyć występ grupki kaskaderek. Ponoć miały ujeżdżać... jednorożce.
Wysokie kasztanowce bujały się na ciepłej bryzie, wydając przy tym odgłosy przypominające melancholijne westchnienia. Jutro o tej porze będę pół świata stąd - pomyślała - w sercu Afryki, a dzisiejsze wydarzenie tym bardziej będzie mi się wydawać tylko snem. Może właśnie dlatego dziś nie była w stanie się odprężyć? Jutro przecież porzuci wygodne życie, zostawi za sobą cały ten świat blichtru i zanurkuje w nieznane - w rzeczywistość, którą do tej pory znała jedynie z gazet i telewizji. Ostra trema była zatem usprawiedliwiona.
Tyle że czuła też coś jeszcze. Coś w rodzaju niepokoju, który wciąż narastał.
Nagle zdała sobie sprawę, że nawet w powietrzu wyczuwalne jest pewne napięcie; pulsująca energia, która rezonowała w jej sercu, przepełniając ją uczuciem oczekiwania. Na co? Zauważyła, że sporo gości zadziera głowę i spogląda w niebo. Ona również podniosła wzrok i ujrzała wiszący w powietrzu helikopter. Jak zahipnotyzowana wpatrywała się w wielkie śmigła przecinające łagodne, teraz już morelowe niebo; maszyna wyglądała jak jakiś mroczny, potężny drapieżnik.
Aż podskoczyła, gdy telefon, który trzymała w dłoni, zaczął silnie wibrować. Odebrała rozmowę i mocno przytknęła aparat do ucha. Dzwonił Jack Davidson. Modliła się, by dyrektor organizacji charytatywnej, niosącej pomoc biednym dzieciom w Afryce, nie usłyszał odgłosów przyjęcia: salw śmiechu, brzęku kieliszków oraz dźwięków wydawanych przez zespół rockowy, który właśnie w tej chwili zaczął stroić instrumenty przed występem.
- Tak, wszystko w porządku, Jack. Jestem gotowa do wyjazdu.
Hałas stał się tak wielki, że zagłuszał słowa Jacka. Lily czmychnęła w bok w nadziei, że znajdzie miejsce, gdzie będzie ciszej.
- Tak, tak, nadal tu jestem - powiedziała głośno. - Przepraszam, jakieś straszne zakłócenia na linii...
Oddalała się szybkim krokiem, skupiając całą swą uwagę na słowach Jacka. Mężczyzna przedstawiał plan podróży oraz pokrótce opisywał, czego Lily ma się spodziewać tam, na miejscu. Słowa typu "sierociniec" oraz "racje żywnościowe" tak ostro kontrastowały z rzeczywistością, w której była teraz zanurzona, że brzmiały jak opis życia na innej planecie... Doszła aż za róg zamku, zostawiając za sobą przepiękne angielskie ogrody. Tu, na tyłach imponującej budowli, nawet trawa wyglądała zwyczajniej, nie tak luksusowo, a odgłosy przyjęcia były tylko dalekim echem. Ciszę i spokój nagle zaczęło zakłócać jednak coś innego; odgłos śmigłowca stawał się coraz głośniejszy, a wiatr coraz bardziej porywisty. Lily miała wrażenie, jakby zaraz miała rozpętać się burza.
Tristan Romero uśmiechnął się, obserwując ją z góry.
Miała na głowie jakąś koronę ze złotych liści, jej długie włosy w kolorze zboża falowały tak samo jak jej sukienka targana podmuchami powietrza. Dziewczyna stała nieruchomo, usiłując przytrzymać materiał, a była to nie lada sztuka, ponieważ przy uchu trzymała telefon komórkowy, a w drugiej ręce kieliszek z szampanem.
Przez chwilę zastanawiał się, czy przypadkiem nie spędził z nią już kiedyś wspólnej nocy... Zdjął zestaw słuchawkowy pilota i wyskoczył z kabiny. Podszedłszy bliżej, przyjrzał się dokładniej jej osobie.
Nie, zdecydowanie nie. Takie ciało niewątpliwie by zapamiętał. Była wysoka jak modelka oraz miała w sobie pewną dystyngowaną grację, którą emanował każdy jej ruch, co kazało mu przypuszczać, że noc z tą kobietą byłaby niezapomnianym doświadczeniem. W swoim wycieńczonym ciele nagle poczuł przypływ pożądania. Nieznajoma nadal była całkowicie pochłonięta konwersacją. Podszedł bliżej i usłyszał jej słowa.
- Tak, tak, proszę się nie martwić, wiem, jakie to ważne, dlatego wszystko teraz sobie dokładnie notuję. Mam wszystkie szczegóły zapisane na kartce, którą trzymam przed sobą.
Piękna dziewczyna obdarzona imponującymi skłonnościami do mijania się z prawdą - skwitował ją w myślach Tristan. Smakowity kąsek, pomyślał oblizując wargi.
Zakończyła rozmowę, podniosła wzrok i spojrzała na niego.
Poczuł, jakby przeszedł go prąd. Złota barwa jej włosów, skóry oraz sukienki przełamana była niezwykłym kolorem jej oczu - były nieprawdopodobnie jasne, niemal srebrne; miały kolor mgły, która o poranku unosi się nad jeziorem.
- Dobrze, zanotowałam – rzuciła do słuchawki. - Ósma trzydzieści, jutro rano. Lotnisko Heathrow, terminal pierwszy.
Na twarz Tristana wstąpił szelmowski uśmiech.
- Ósma trzydzieści, Heathrow, terminal pierwszy - powtórzył. - Nie martw się, przypomnę ci, kiedy rano obudzisz się u mojego boku - zażartował.
To był tylko spontaniczny dowcip, lecz w momencie, gdy te słowa opuściły jego usta, zdarzyły się dwie rzeczy.
Po pierwsze, usłyszał to, czego się spodziewał: cichutki odgłos migawek, przypominający dźwięki wydawane przez cykady; kątem oka dostrzegł błysk obiektywu schowanego daleko w gałęziach drzew. Po drugie, zauważył, że oczy dziewczyny przybrały ostrzejszy, niemal karcący wyraz.
Tristan Romero był mężczyzną, który mógł się pochwalić wieloma umiejętnościami. Na szczycie tej listy znajdował się zarówno dar uwodzenia kobiet, jak i manipulowania prasą. Robił to tak wyśmienicie, że nawet nie musiał wkładać w to zbyt wiele wysiłku. Zanim kobieta zdołała wydobyć z siebie choćby słowo, on doskoczył do niej niczym pantera, objął ją w talii i przyciągał ku sobie.
Pierwszą rzeczą, jaką zauważyła, były jego niesamowite oczy.
Ciemne włosy miał krótko przystrzyżone, kilkudniowy zarost podkreślał wydatne kości policzkowe, a jego cera była tak opalona, że wyglądała niemal jak pozłacana, co jeszcze bardziej podkreślało obłędny błękit jego oczu. W głowie Lily kołatała się lista rzeczy, które Jack podyktował jej przez telefon, lecz wszystkie zaczęły niknąć w jej umyśle jak gasnące iskry, kiedy wpatrywała się w tego mężczyznę.
Błękit jego oczu...
W którym prawie można było pływać jak w wodzie... Lub się utopić.
Lily słyszała w uszach bicie własnego serca, czuła falę ciepła pod skórą, oraz coś dziwnego niżej, w brzuchu...
Mężczyzna raptem przyciągnął ją do siebie, a ona poczuła, jakby cała stanęła w płomieniach. Jego pocałunek był czystą magią - stanowczy i zachłanny, lecz szokująco delikatny. Obejmował ramieniem jej talię, jego dłoń dotykała jej pleców. I całe szczęście, bo bez tego zapewne runęłaby na ziemię; zakręciło się jej w głowie, jakby stała nad przepaścią. Nadal trzymała w jednej ręce telefon komórkowy, a w drugiej kieliszek z szampanem. Ciemność pod jej zamkniętymi powiekami rozświetlały wybuchy pożądania przypominające fajerwerki.
- O, jest tam! – ktoś krzyknął.
Mężczyzna nagle podniósł głowę i odsunął się nieco od Lily. Znowu ujrzała z bliska jego błękitne oczy. Dostrzegła, jak przez jego twarz przebiega skurcz, wyraz głębokiego bólu, niemalże rozpaczy. Wypuścił ją z ramion.
Lily była zupełnie oszołomiona. Odwróciła się i zobaczyła, że w ich kierunku idzie Scarlet wraz z Tomem. Zakochani trzymali się za ręce.
- Nareszcie! - zawołał Tom.
Tom był blady i szczupły, wyglądał jak angielski poeta z epoki romantyzmu, do twarzy mu więc było w kostiumie świętego Jerzego. Przy niebezpiecznym dla otoczenia i zabójczo przystojnym nieznajomym sprawiał wrażenie człowieka dystyngowanego i uduchowionego.
- Widzę, że już zdążyłeś poznać Lily - rzucił sympatycznym tonem.
Ta piękna niewiasta nazywa się tak zwyczajnie? Usta Tristana wykrzywił ironiczny uśmiech, z kolei jego niebieskie oczy zlustrowały ją od stóp do głów, teraz już zupełnie na chłodno, jakby patrzył na eksponat.
Przeszły ją ciarki.
- Dobrze wiedzieć, jak ma na imię - rzekł. - Nie byłem bowiem pewny, czy mam do czynienia z Heleną trojańską czy Demeter, boginią... - tu zrobił znaczącą pauzę, zanim dodał: - płodności.
Lily poczuła, jak jej policzki pąsowieją. Miała na sobie jedwabną, drapowaną sukienkę stylizowaną na grecką, która została jej po sesji zdjęciowej sprzed kilku lat. Nagle zaczęła żałować, że nie postarała się o bardziej interesującą kreację, tak jak Scarlet, która wyglądała bosko jako Coco Chanel w małej czarnej, obwieszona diamentami.
- Celowałam w Helenę trojańską - bąknęła Lily, unikając jego wzroku.
- Chwileczkę, już wiem, skąd cię znam. To ty jesteś tą dziewczyną z reklam perfum?
Lily przytaknęła, po czym aż podskoczyła jak spłoszona sarna, kiedy chwycił ją za nadgarstek i powoli uniósł jej dłoń. Z początku pomyślała, że ma zamiar szarmancko pocałować ją w rękę, lecz on odwrócił jej dłoń i kciukiem pogładził delikatną skórę na jej nadgarstku. Następnie nachylił się i wciągnął w nozdrza zapach jej skóry.
- Ilekroć widzę tę reklamę, zastanawiam się, czy te perfumy rzeczywiście pachną tak wspaniale, jak próbujesz nas przekonać - powiedział zmysłowym tonem. - Okazuje się, że owszem. Niebywałe.
Lily czuła, jak jego głos pieści zakamarki jej duszy, do których nikt wcześniej nie dotarł. Jego angielszczyzna była nieskazitelna, lecz hiszpański akcent był dodatkowym smaczkiem. Lily bardziej słuchała brzmienia jego głosu niż słów, które wypowiadał. Dopiero po chwili była w stanie odpowiedzieć.
- Ale... dziś nie użyłam żadnych perfum - wydukała.
- Tym bardziej niebywałe - odparł z uwodzicielskim błyskiem w oku.
Miała wrażenie, że bezwiednie ulega jego urokowi... poddaje się praniu mózgu. Ponieważ ten mężczyzna odbierał jej zdolność logicznego myślenia. Przeczuwała, że to się może bardzo źle skończyć.
- Scarlet, moja najdroższa, pragnę, abyś kogoś poznała - odezwał się Tom z przesadną celebrą - Oto Tristan Romero de Losada Montalvo, markiz Montesy.
Serce Lily drgnęło gwałtownie.
O, Boże, jak mogłam go nie rozpoznać?
Prawda była taka, że żadne z jego zdjęć (często robionych z ukrycia przy użyciu teleobiektywu), które ukazywały się w prasie, nie mogło jej przygotować na ujrzenie słynnego Hiszpana na żywo, z bliska. Zbyt bliska...
Kiedy Scarlet już przywitała się z Tristanem, Lily złapała ją za ramię i odciągnęła na bok.
- To naprawdę Tristan Romero de Losada? - zapytała, nadal zdumiona. - Z tej arystokratycznej rodziny hiszpańskich bankierów?
Scarlet wyglądała na rozbawioną.
- Zgadza się - potwierdziła. - Tom i Tristan są najlepszymi przyjaciółmi od dawien dawna, znają się dłużej niż ja i ty. Mówiąc dokładniej, odkąd jako mali chłopcy zostali posłani do jakiejś ponurej szkoły podstawowej, jakby żywcem wyjętej z powieści Dickensa.
Lily poczuła zawroty głowy. Przed chwilą pocałował ją słynny playboy... a ona uległa mu bez słowa!
- Ale jak to możliwe? Tom jest taki miły! - rzekła. - Z kolei ten facet jest... taki... taki zepsuty.
- Lily! Myślałam, że jesteś mądrzejsza niż inni i nie wierzysz w każde słowo, które drukują brukowce - zganiła ją Scarlet. - Lub przynajmniej zdajesz sobie sprawę, że to tylko cześć prawdy. Mój ukochany twierdzi, że prawdziwa twarz Tristana a jego medialny wizerunek to dwie różne sprawy. Podobno wielokrotnie ratował mu skórę, kiedy Toma prześladowano i dręczono w szkole. - Po chwili zerknęła podejrzliwie na koleżankę i zapytała: - Swoją drogą, skąd ty tyle o nim wiesz? Wolałabyś przeczytać dzieła Nietzschego w oryginale niż przekartkować tabloid, więc jakim cudem jesteś tak dobrze poinformowana?
- Przecież on jest sławny - odparła Lily, kiedy ruszyły z powrotem w kierunku zamku. - Nie trzeba czytać prasy brukowej, bo teraz piszą o nim nawet zwykłe gazety. Jego nazwisko pojawia się na stronach o finansach i gospodarce... Za kogo on przyszedł przebrany? Za Jamesa Bonda? - rzuciła zgryźliwie. - Nie wygląda mi na żadną mitologiczną ani legendarną postać...
- Kochanie, on nie jest przebrany. Jest jedyną osobą, dla której Tom robi wyjątek i nie każe zakładać kostiumu. Tristan przyszedł zatem jako on sam: legendarny playboy, mityczny bóg seksu. Pewnie przyleciał tu prosto z jakieś imprezy na jachcie w Marbelli albo z ramion jakiejś piękności, z którą spędzał weekend w château nad Loarą – mówiła Scarlet, chichocząc pod nosem. - Nie miał nawet czasu, by się ubrać. Spójrz na jego koszulę. Wszystkie guziki ma krzywo pozapinane.
Lily odwróciła się i omiotła wzrokiem jego tors. Scarlet miała rację. Pod ciemną, lekko marszczoną marynarką jego idealnie skrojonego garnituru biała koszula wystawała ze spodni, była rozpięta pod szyją i rozchełstana, ukazując spory fragment umięśnionej klatki piersiowej o złotym połysku.
Nie wiedziała, co jest gorsze - nagły przypływ palącego jej wnętrzności gniewu wywołanego tym, że dała się tak nonszalancko pocałować facetowi, którego ciało pewnie jeszcze nie ostygło po bliskich kontaktach z jakąś inną kobietą, czy może wręcz bolesne pożądanie oraz przerażająca świadomość, że tak naprawdę nic jej to wszystko nie obchodzi i marzy tylko o tym, by znowu ją pocałował.
O serii - Światowe Życie
Bohaterowie to ludzie bogaci i odnoszący sukcesy w życiu zawodowym - milionerzy, biznesmeni, arystokraci, gwiazdy show biznesu. Mieszkają komfortowo, prowadzą wystawne życie, lubią luksus, śmiało realizują marzenia, wiele podróżują po całym świecie.
Bohaterowie to ludzie bogaci i odnoszący sukcesy w życiu zawodowym - milionerzy, biznesmeni, arystokraci, gwiazdy show biznesu. Mieszkają komfortowo, prowadzą wystawne życie, lubią luksus, śmiało realizują marzenia, wiele podróżują po całym świecie.
Na pozór niczego im nie brak, ale pieniądze i popularność to nie wszystko, więc wytrwale poszukują tego, co najważniejsze - miłości i szczęścia.
Chcą przeczytać tę książkę (13)
Przeczytali tę książkę (15)
Czytelniczki, które interesował ten produkt, oglądały również:
-
Marzenie
- Autor:
- Barbara Delinsky
- Seria:
- Satine
- Ocena:
-
- Cena:
- 19.99 zł
- Kup taniej:
-
-
Rozstania i powroty
- Autor:
- Susan Mallery
- Seria:
- Satine
- Ocena:
-
- Cena:
- 19.99 zł
- Kup taniej:
-
-
Zabójczy wirus
Opinie czytelników
-
tajus
napisała: "Hiszpański arystokrata" to romans autorstwa Indii Grey, pochodzący z serii Światowe Życie, a więc jego fabuła opiera się na losach bohaterów bytujących w tzw. wielkim świecie. Świecie pełnym bogactw, rozpusty, ale niekoniecznie dobra i szczęścia. To krótka opowieść o nieodwzajemnionej miłości, cierpieniu i niesieniu pomocy innym.
Lily Alexander, główna bohaterka "Hiszpańskiego arystokraty", modelka z Londynu, poznaje na uroczystym przyjęciu tytułowego arystokratę, Tristana Romero de Losada Montalvo. Tristan to pozbawiony uczuć playboy, któremu nie potrafi się oprzeć żadna kobieta. Także Lily. Pożądanie ich obojga nie zna granic i jeszcze tego samego wieczoru spędzają ze sobą noc, umawiając się jednak, że ta przygoda nie pociągnie za sobą żadnych konsekwencji, a ich znajomość po niej zwyczajnie się zakończy. Nie będzie to jednak możliwe, gdyż wkrótce potem Lily dowiaduje się, że jest w ciąży, a ojcem dziecka jest nikt inny, jak markiz Romero. Tristan nie okazuje zadowolenia z tego powodu, ale proponuje Lily małżeństwo bez zobowiązań. Kobieta pragnie urodzić dziecko i zrobi wszystko dla jego dobra - nie pozwoli przecież na to, by jej potomstwo nigdy nie poznało swego ojca. Ale czy ślub bez miłości to na pewno dobre rozwiązanie?
Akcja "Hiszpańskiego arystokraty" toczy się w Europie, głównie w Anglii i Hiszpanii. Opowieść zbudowana jest z szesnastu rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, raz okazując bliżej czytelnikowi myśli i odczucia Lily, a raz Tristana.
Romans ten nie należy do obszernych pod względem treści książek. liczy zaledwie ponad sto pięćdziesiąt stron; całość została napisana zgrabnym i nieskomplikowanym językiem, przez co akcja opowieści mija w mgnieniu oka. Muszę jednak przyznać, że od czasu do czasu przyda mi się zerknięcie do tego typu czytadeł - choćby dlatego, by zapomnieć o problemach codzienności, na chwilę oderwać się od kryminałów, które po prostu uwielbiam, no i powzdychać do okładki ze słynnym przystojnym księciem z bajki...
Niby romans, ale historie opisana przez Indię Grey porusza nie tylko kwestię miłości (obyło się jednak bez licznych i szczegółowo zobrazowanych scen erotycznych), ale też życia w małżeństwie, chęci posiadania dziecka, a także kwestię cierpienia i bólu związanego nie tylko z niespełnioną miłością, ale także rodziną, pochodzeniem i tragicznymi wydarzeniami z przeszłości oraz teraźniejszości, bo i z takimi borykają się bohaterowie "Hiszpańskiego arystokraty". Tristan Romero ukrywa swoje prawdziwe oblicze przed Lily. Nie jest w stanie otworzyć się na miłość, by na dobre i złe zaakceptować swoją żonę jako towarzyszkę życia. Jednak wraz z pojawieniem się maleńkiej istoty w brzuchu żony twarda skorupa, pod którą kryją się cierpienie, złość i zaciętość bohatera, powoli zaczyna pękać. Czy rzeczywiście dojdzie do metamorfozy tytułowego arystokraty? Jak długo Lily będzie w stanie znosić wahania nastrojów człowieka, którego pokochała całym sercem? Czy Tristan w końcu odwzajemni jej uczucie i zwierzy się ze swojej przeszłości oraz działań, którymi się zajmuje poza pracą? Może się wydawać, że historia skończy się przewidywalnie i banalnie, ale tak naprawdę bohaterów będą czekały przykre niespodzianki od losu, które jeszcze bardziej pogmatwają sytuację w ich małżeństwie.
Nie ukrywam, że trochę irytowało mnie zachowanie głównej bohaterki, która bezmyślnie wpakowała się w romans z przystojnym podrywaczem, a potem bardzo szybko zdecydowała się na ślub, choć Tristan okazał się być protekcjonalnym i oschłym kandydatem na męża, dla którego liczyła się tylko powinność względem swego rodu i zagwarantowania dziecku przynależności do tej rodziny. Ale Lily była wręcz zaślepiona miłością do arystokraty i przez cały czas wierzyła, że uda jej się stworzyć małżeństwo oparte na prawdziwej wzajemnej miłości. Co jak co, ale nie spodziewałam się ani trochę tego, iż ta opowieść mnie wzruszy, a tak się stało pod koniec lektury. Naprawdę muszę częściej sięgać po romanse tego wydawnictwa, tym bardziej, że ich przeczytanie nie zajmuje wiele czasu, a kto wie, może jeszcze nie raz mnie zaskoczą jakimś niebanalnym przebiegiem zdarzeń. Nie wszystkie przecież muszą toczyć się wokół gorącego romansowania i zdrad. Lektura dobra na odstresowanie się, relaks, zapełnienie wolnej chwili codziennego życia kobiety. -
janka
napisała: Hiszpanski arystokrata to bardzo dobry przedstawiciel serii Swiatowe Zycie. Poprawnie napisany, logicznie, z sensem, bez dluzyzn, nudy, belkotu, czy zaprzeczania sobie samemu.
Z pewnych powodow smialo moglby miec tytul: Czlowiek skamienialy i jego jeszcze bardziej skamieniala rodzina.
Jest tam tylko jedna jedyna wada, ktora dla mnie byla ciezka do strawienia. A mianowicie autorka przesadzila z poruszana przez siebie tematyka tworzaca tlo dla historii milosnej. Infantylnosc podejscia do tej tematyki nie wspolgrala z ich waga.
Bohaterowie zajmuja sie tam licznymi tematami z gatunku tych najciezszych, jak wojny domowe, bieda na swiecie, kleski zywiolowe, pomoc dla krajow rozwijajacych sie, glod dzieci w Afryce, finansowanie wojen i rewolucji, rowniez finansowanie nieodpowiedniej strony prowadzacej wojne domowa, czyli finansowanie ludobojcow. Tych tematow moglabym jeszcze wymieniac duzo, bo tez duzo ich bylo tam poruszonych. A problem widze nawet nie w tym, ze w harlequinie jest za malo miejsca na odpowiednie rozprawienie sie z ktoryms z tych tematow, bo to daloby sie nawet zrobic w wierszu, gdyby ktos sie postaral. Nie, mi przeszkadzalo, ze India Grey sama jeszcze nie ma wyrobionego zdania na zaden z tych tematow, za ktore sie zabrala. Wszystko bylo sztuczne i na sile. I nie pomoglo nawet przerzucenie ich do nieistniejacych krajow.
Podczas czytania problem ten kojarzyl mi sie ze zgrabna dziewczyna, poswiecajaca bardzo duzo czasu i wysilkow, zeby wygladac jeszcze piekniej, ktora zeby wygrac konkurs pieknosci zmuszona jest zadeklarowac, ze najwazniejszym jej marzeniem jest pokoj na swiecie. A przeciez, gdyby powiedziala, ze marzy o nowych butach, to oczy by sie jej swiecily i by naprawde wygladala piekniej.
Wlasnie, gdyby India Grey pisala o butach, czy czyms co lubi, a nie o biedzie, to nie czulabym tej calej sztucznosci i falszu, ktore tak mi przeszkadzaly w tej ksiazeczce.
Od autorek harlequinow nikt nie wymaga talentu literackiego, nikt tez nie wymaga ustosunkowywania sie do wszelkich nieszczesc swiata. Maja tylko opowiedziec historyjke. Najlepiej jest, jesli opowiedza ja skladnie i sprawnie. To wszystko. Jesli nie maja niczego waznego do powiedzenia, to nie szkodzi, nikt tego po nich nie oczekuje. Niepotrzebnie probuja na sile, nic dobrego im z tego nie wychodzi.
O wadach ksiazeczki napisalam duzo wiecej, niz o zaletach, ale to nie znaczy, ze mi sie nie podobala. Przeciwnie, opowiedziana historia byla dobra, a czytalo sie lekko, szybko i z przyjemnoscia (szczegolnie w miejscach, gdzie nie bylo tego, co wyzej napisalam).
Rejestracja użytkownika
Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.
Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe
Masz już konto?
Zaloguj się
Hity Miesiąca
-
1. W cieniu starych drzew
- Autor:
- Seria:
- Satine
- Ocena:
-
- Cena:
- 19.99 zł
- Kup taniej:
-
-
2. Bratnie dusze
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Trzej bracia
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
Top 10 Tygodnia
-
1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie DUO
- Ocena:
-
- Cena:
- 14.99 zł
- Dostępność książki:
- Wyprzedane
-
2. Koło fortuny
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Serce milionera
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
4. Na paryskich salonach
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
5. Niezapomniany wernisaż
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie Extra
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
Nowość
Nowość
Kłopotliwy spadek
- Autor:
- Seria:
- Gwiazdy Romansu
- Ocena:
-
- Cena:
- 12.99 zł
- Kup taniej:
-
Bezpłatny Newsletter
Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.