Miłość w Buenos Aires
Maggie Cox
- Średnia ocena:
- 4.29 (7 głosów)
- Ocena:
-
- Seria:
- Światowe Życie Extra
- Liczba stron:
- 160
- Oprawa:
- miękka
- ISBN:
- 9788323881124
- W sprzedaży od:
- 19.10.2011
- Cena:
- 8.99 zł
- Dostępność książki:
- Wyprzedane
Zarejestruj się i:
-
Oceń książkę
Zaznacz tyle gwiazdek na ile oceniasz książkę
- Oznacz jako przeczytaną
- Chcę przeczytać tę książkę
- Skomentuj tę książkę
-
O książce
Briana poznała Pascuala Domingueza, argentyńskiego biznesmena, gdy pracowała jako niania u jego przyjaciół. Przeżyli namiętny romans. Pascual poprosił ją o rękę, ale jego rodzina nie zaakceptowała Briany. Zdesperowana dziewczyna porzuciła go kilka dni przed ślubem, zostawiając list. Po powrocie do Anglii zorientowała się, że jest w ciąży. Nie nawiązała kontaktu z Pascualem. Postanowiła samotnie wychowywać synka. Nie przypuszczała, że jeszcze kiedykolwiek zobaczy byłego narzeczonego. Jednak po pięciu latach Pascual przyjeżdża do Anglii w sprawach służbowych...
Fragment książki:
Trzykondygnacyjna rezydencja, stojąca wśród bujnej zieleni, w lekko pofałdowanym krajobrazie, robiła imponujące wrażenie. Zbudowano ją w burzliwej epoce Tudorów, w Warwickshire, powszechnie znanym jako kraina Szekspira.
Gdy Pascual wysiadł z auta, które przywiozło go z lotniska, przystanął na chwilę. Obejrzał czarno-białą fasadę z tynku i plecionki i niewielkie, łukowate okna. Zanim przejechali przez okazałą bramę, podziwiał wspaniały park z drzewami niemal równie starymi jak historyczna budowla.
Pierwsze krople angielskiego deszczu skłoniły go do poszukania schronienia pod dachem. Zaraz za drzwiami dosłownie wpadł na smukłą blondynkę imieniem Tina, która oznajmiła, że będzie go obsługiwać przez cały weekend. Pokazała mu pokój, zaproponowała kawę i posiłek, zanim koleżanka zaprowadzi go na spotkanie z osobami, które go zaprosiły.
Pascual z przyjemnością wziął prysznic po podróży. Deszcz bębnił o szybki o brylantowym szlifie. Wicher przyginał drzewa niemal do ziemi. Lecz w środku było ciepło, przytulnie. W rodzinnym kraju dawno nie odczuwał tak absolutnego spokoju. Prawdę mówiąc, nie miał powodów do zdenerwowania. Nawet gdyby kazał gospodarzom długo czekać, nikt nie zgłosi pretensji. Oferował im niepowtarzalną szansę zakupu starannie wyselekcjonowanych, doskonale wyszkolonych koni do polo – prawdziwą śmietankę końskiej elity.
Spokojnie zapinał brylantowe spinki przy mankietach ciemnoniebieskiej koszuli od najlepszego krawca, gdy ktoś zapukał do drzwi. Przypuszczał, że blondynka wróciła z kawą i jedzeniem. Nie miał nic przeciwko przekąsce przed rozpoczęciem negocjacji.
Za drzwiami Briana usiłowała opanować przyspieszony oddech. Mimo pośpiechu przybyła z opóźnieniem. W ostatniej chwili odebrała od Tiny tacę z kawą dla najważniejszego z gości. Nie zdążyła nawet zapytać o jego nazwisko. Srebrny dzbanek, wzorzysta filiżanka, cukierniczka i dzbanuszek na śmietankę lekko drżały na srebrnej tacy.
- W samą porę... Dios Mio! – wykrzyknął gość na jej widok. - Co tu, u licha, robisz?
Ciemne oczy w przystojnej twarzy patrzyły na nią z takim zdumieniem, jakby zobaczył ducha. Briana o mało nie upadła. Nagle zwątpiła w swe zawodowe umiejętności. Jak to możliwe, że nie spytała o tożsamość zagranicznego gościa? Nawet jej przez myśl nie przemknęło, że stanie twarzą w twarz z Pascualem.
- Nie słyszałaś pytania? – naciskał tym swoim zmysłowym głosem, który mimo upływu lat nadal odbierał jej zdolność logicznego myślenia.
- Pracuję – zdołała wykrztusić zdrętwiałymi wargami. – Czy mogłabym gdzieś postawić tacę? Boję się, że ją upuszczę.
Pascual przytrzymał dla niej drzwi. Mierzył ją wzrokiem od stóp do głów, jakby podejrzewał ją o jakieś niecne zamiary.
- Co to wszystko ma znaczyć?
- Już mówiłam. Przedsiębiorcy, którzy cię podejmują, wynajęli moją formę do obsługi ważnego gościa. Nie wiedziałam, że to ty... – Przerwała na widok jego zdegustowanej miny. – Pewnie jestem ostatnią osobą, którą chciałbyś tu spotkać – dodała z rumieńcem na policzkach.
Pascual obserwował ją bacznie, jakby szukał skazy w ubiorze czy zachowaniu. Briana wpadła w popłoch. Gdyby zrezygnował z jej usług, zrujnowałby jej reputację i pogrążył do reszty. Choć paraliżował ją strach, pożerała wzrokiem ukochaną postać, którą przez lata oglądała tylko w marzeniach.
Wyglądał oszałamiająco, jak zwykle, może tylko nieco zmężniał. Doskonale uszyty garnitur podkreślał wspaniałą, wysportowaną sylwetkę. Rzadko widywała tak zabójczo przystojnych mężczyzn.
Zapadł jej w serce od pierwszego wejrzenia, a gdy go lepiej poznała – pokochała nad życie. Kiedy wyznał jej miłość, nie wierzyła własnemu szczęściu. Od tego czasu minęło pięć lat, podczas których borykała się z trudami samotnego macierzyństwa. Nie zawiadomiła Pascuala, że został ojcem, choć dręczyły ją wyrzuty sumienia, że zataiła przed nim istnienie synka.
Ponieważ nadal milczał, potarła zziębnięte palce i spytała nieśmiało, czy nalać mu kawy.
- Daj spokój z tą cholerną kawą! Lepiej powiedz, co kombinujesz!
Gniewny ton zmroził ją do szpiku kości.
- Nic. Uwierz mi, przeżyłam taki sam wstrząs jak ty. Nie wiedziałam, że cię zobaczę.
- Trudno uwierzyć po tym, jak wystrychnęłaś mnie na dudka przed laty – odburknął, obserwując jej twarz zwężonymi oczami.
- Nie chciałam cię skompromitować przed rodziną i znajomymi, ale nie widziałam innego wyjścia – wyszeptała drżącymi wargami. Uznała, że nie warto wyjaśniać powodów ucieczki po upływie pięciu lat, skoro nie chciał jej słuchać, kiedy była przy nim. Nie czuła się też jeszcze na siłach powiedzieć mu, że ma syna. – Przykro mi, że tak wyszło, ale czy nie sądzisz z perspektywy czasu, że wybrałam najlepsze rozwiązanie?
Niezręczna próba usprawiedliwienia zabrzmiała w jej własnych uszach trywialnie, wręcz głupio.
- Najlepsze? – powtórzył jak echo.
To jedno, jedyne słowo zawisło w powietrzu. Zawarł w nim całą złość, niedowierzanie i rozgoryczenie. Wplótł palce w ciemną czuprynę i pokręcił głową, nie spuszczając z niej oczu.
– Potrafię przejść do porządku dziennego nad kompromitacją, ale wciąż nie mogę uwierzyć, że twoja rzekoma miłość tak szybko przeminęła. Odeszłaś bez pożegnania, jakbym nic dla ciebie nie znaczył. Nie raczyłaś nawet wytłumaczyć, dlaczego mnie porzucasz. Ten zimny list niczego nie wyjaśnił. A przecież dzień wcześniej wyglądałaś na szczęśliwą. Chyba tylko grałaś zakochaną, a ja, głupi, dałem się nabrać. Jesteś świetną aktorką, Briano. Moje gratulacje!
Serce waliło Pascualowi jak młotem. Wciąż nie przebolał, że dziewczyna, którą kochał i której ufał, opuściła go kilka dni przed ślubem. Wyglądała jeszcze piękniej niż w jego wspomnieniach. Nadal mógłby patrzeć bez końca na tę kocią twarzyczkę o szarych oczach, pełnych ustach i aksamitnych policzkach. Dopasowany, czarny kostiumik podkreślał figurę klepsydry, której widok przyspieszał puls... pewnie nie tylko jemu. Ostatnia myśl doprowadziła go do pasji. Zadał wreszcie pytanie, które dręczyło go przez całe lata:
- Czy porzuciłaś mnie dla innego?
- Oczywiście, że nie! – padła natychmiastowa odpowiedź. – Przykro mi, jeśli tak podejrzewałeś, ale w moim życiu nie było i nie ma innego mężczyzny.
Mimo że drażnił go jej pozorny spokój, po ostatnim zdaniu odetchnął z ulgą.
- A co u ciebie? Wróciłeś do swojej byłej dziewczyny? – spytała nieoczekiwanie.
Pascual nagle przypomniał sobie przykry incydent z przyjęcia. Brazylijska modelka, Claudia, z którą spotykał się przez krótki czas, zanim poznał Brianę, przyszła w towarzystwie jego kuzyna, Rafy. Jego matka, jak przystało na dobrze wychowaną gospodynię, nie okazała jej, że popełniła niezręczność. Niestety Claudia przesadziła z alkoholem. Kiedy Briana wyszła na balkon, by pogawędzić z Marisą i Diegiem, Claudia zawisła na szyi Pascuala. Zanim zdążył zareagować, wycisnęła na jego ustach namiętny pocałunek.
Z odrazą wspominał niezręczną sytuację. Nie zamierzał do niej wracać ani wtedy, ani teraz. Kochał tylko Brianę, najwyraźniej bez wzajemności. Inaczej decyzja o ucieczce nie przyszłaby jej tak łatwo. Zraniła nie tylko jego uczucia, ale i męską dumę. Niezabliźniona rana nadal krwawiła.
Briana podniosła na niego wzrok, przywołała na twarz uśmiech. Nie wypadł zbyt przekonująco, co go ucieszyło. Wreszcie i on zdołał zbić ją z tropu. Przynajmniej raz odpłacił jej pięknym za nadobne.
- Kiedy ją zobaczyłam, pomyślałam, że ty i ona... – zaczęła niepewnie.
- Myliłaś się. Zaprosił ją mój kuzyn, z którym wtedy chodziła. To wszystko.
- Rozumiem... Lepiej zostawię cię samego. Twoi kontrahenci czekają w salonie na parterze. Czy mogę ich zawiadomić, że dołączysz do nich mniej więcej za dwadzieścia minut?
- Nie. Zejdę, jak będę gotowy, nie wcześniej. – Podszedł do stolika, nalał sobie kawy i upił łyk. Nawet on, wybredny jak mało kto, nie mógł narzekać. Smakowała i pachniała wybornie. Następnie ponownie zwrócił wzrok na Brianę. Dostrzegł na jej policzkach nieznaczny rumieniec. – Zostaniesz tu przez cały weekend?
- Oczywiście. Moja praca tego wymaga.
- Od jak dawna pracujesz w tej firmie?
- Od około trzech lat. To moje przedsiębiorstwo. Sama je założyłam.
- Coś podobnego! Znów mnie zaskoczyłaś – zauważył z ironią w głosie, nawet nie po to, żeby jej dokuczyć, ale dlatego, że naprawdę nie spodziewał się, że otworzy własną firmę.
Nigdy wcześniej nie robiła wrażenia osoby przedsiębiorczej. Twierdziła, że jej ulubione zajęcie to opieka nad zwierzętami i dziećmi. Po przyjeździe do Buenos Aires zarabiała na życie wyprowadzaniem psów na spacery. Gdy ją poznał, pracowała jako niania. Prawdę mówiąc, nagła zmiana nastawienia nie powinna go dziwić. Zdążył poznać jej obłudę. Nie pierwszy raz go oszukała.
- Zaczekam na ciebie na dole – wyrwała go z zamyślenia, ruszając ku wyjściu.
Nie potrafiła ukryć, że bardzo chce zejść mu z oczu. Lecz Pascual nie zamierzał jej jeszcze wypuścić. Naszła go ochota, żeby przetestować jej kompetencje. Gdyby sam działał w podobnej branży, zebrałby jak najwięcej informacji o zleceniodawcach.
- Zanim odejdziesz, powiedz mi parę słów o przedsiębiorcach, którzy mnie zaprosili – zażądał.
- Co chciałbyś wiedzieć?
- Przede wszystkim to, co przede mną zataili. Jak wiesz, nie handluję końmi wyłącznie dla zysku. Najbardziej zależy mi na tym, żeby trafiły w dobre ręce.
- Z ich listów uwierzytelniających wynika, że to wiarygodne osoby. Jeśli chodzi o szczegóły, nie trać czasu na egzaminowanie mnie. Odrobiłam lekcje – zadrwiła, żeby dać mu do zrozumienia, że odgadła jego intencje.
- Czyżby? Nie zadbałaś przecież o to, żeby poznać tożsamość zagranicznego gościa.
- Zwykle nie popełniam takich błędów, ale ostatnio miałam trochę kłopotów.
- Prawdziwa profesjonalistka nie dopuściłaby, by negatywnie wpływały na jakość usług. Zresztą co cię może trapić? Prowadzisz takie życie, jakie sobie sama wybrałaś. Bo chyba po to opuściłaś człowieka, z którym nie chciałaś wiązać przyszłości. Powinnaś być zadowolona.
- Nie drwij, proszę. To nie pora ani miejsce na kłótnie. Zresztą nie po to tu przyjechaliśmy, żeby rozdrapywać stare rany. Obydwoje mamy ważniejsze sprawy do załatwienia.
Ponieważ Pascual nie znalazł kontrargumentu, w milczeniu upił kolejny łyk kawy.
- Zgoda, za pięć minut zejdę na dół – oznajmił, gdy odstawił filiżankę. – Jeżeli nie znajdziemy okazji, żeby porozmawiać na osobności, to ją stworzę. Zapewniam cię, że cię stąd nie wypuszczę, póki nie usłyszę wyczerpującego wyjaśnienia powodów twojej ucieczki. Tylko nie próbuj mnie okłamywać. Żądam całej prawdy i tylko prawdy.
Jeszcze po zejściu na parter Briana nie zdołała opanować drżenia, choć zwykle zachowywała zimną krew, zwłaszcza w pracy. Przewidywała, że przetrwanie tego weekendu będzie wymagało nadludzkiego wysiłku. Jej zdenerwowanie nie umknęło uwagi Tiny.
Gdy Pascual zszedł po schodach, wyłożonych grubym dywanem, zaparło jej dech z wrażenia. Wystarczył rzut oka, by odgadnąć, kto tego wieczoru gra pierwsze skrzypce. Włożył doskonale uszytą czarną marynarkę, takież spodnie i ciemnoniebieską koszulę. Zawsze wyglądał oszałamiająco w garniturze. Chyba każdej dziewczynie zawróciłby w głowie. W każdym razie Tina nie kryła zachwytu:
- W życiu nie widziałam tak przystojnego mężczyzny! – szepnęła. – Ależ mamy szczęście, że gościmy tak znakomitego klienta.
Briana nie podzielała jej opinii. Ostrzegawcze spojrzenie Pascuala dało jej do zrozumienia, że nie uniknie przesłuchania. Blada z przerażenia, pokazała mu drogę do salonu. Trzej przedsiębiorcy, którzy na niego czekali, natychmiast wstali z foteli przy kominku. Podczas dokonywania wzajemnej prezentacji lekko drżał jej głos. Szybko spostrzegła, że rozmówcy okazują mu wielki szacunek, jak wszyscy. Zarówno jego nienaganna aparycja, jak i niemal arystokratyczne maniery budziły powszechny respekt.
Po pięciu latach niewidzenia robił na niej równie silne wrażenie jak w okresie narzeczeństwa. Zastanawiała się, jak Tina zareagowałaby na wieść, że ten zabójczo przystojny miliarder jest ojcem małego Adana. Od tamtego czasu minęło tak wiele długich, samotnych lat, że sama nie zawsze mogła w to uwierzyć. Na wspomnienie rozstania zabolało ją serce.
- Dostaniemy jeszcze kawy i może po kropelce brandy, ślicznotko? – zagadnął Steve Nichols, dyrektor naczelny agencji reklamowej w Soho, a ostatnio również współwłaściciel prestiżowych stajni w Windsorze.
Briana popatrzyła z odrazą w jasnoniebieskie oczy w bladej twarzy. Znała ten typ. Tak zwana nieposzlakowana opinia nie gwarantowała dobrych manier, zwłaszcza wobec przedstawicielek płci przeciwnej. Tacy jak on traktowali podróże służbowe jako okazję do przeżycia erotycznej przygody. Musiała bardzo na siebie uważać. To, że schlebiał ważnemu partnerowi handlowemu nie oznaczało, że uszanuje godność osoby, która go obsługuje.
- Oczywiście – odparła, rozmyślnie zwracając wzrok na pozostałych. – Czy życzą sobie panowie jeszcze czegoś?
Ponieważ jego inni zamówili to samo, zamierzała odejść, lecz pan Nichols nie dał za wygraną. Pochylił się ku niej i poprosił konspiracyjnym szeptem:
- Pospiesz się, laleczko.
Na domiar złego słowom towarzyszyło irytujące mrugnięcie. Spostrzegła kątem oka, że Pascual obserwuje ich z wyraźną dezaprobatą. Znów pokraśniała. Miała nadzieję, że nie przyszło mu do głowy, że kokietowała natręta.
Negocjacje potrwały trzy godziny, niemal do wieczora. Gospodarze zażądali, żeby przyniesiono im posiłek z renomowanej restauracji w pobliżu. Podczas gdy Briana z Tiną skierowały dostawców do obszernej kuchni, panowie wrócili do swoich pokoi, żeby się przygotować do kolacji.
Briana z wielką chęcią zabrała się do pracy. Przyziemne czynności nieco rozładowały napięcie, które nie ustępowało od chwili, gdy ujrzała Pascuala. Oczywiście nie mogła go wiecznie unikać. Zdawała sobie sprawę, że zapowiedziana konfrontacja nastąpi wcześniej czy później.
Cały kłopot w tym, że do tej pory nie przeszła do porządku dziennego nad wydarzeniami, które skłoniły ją do wyjazdu z Argentyny. Czasami myślała, że bolesne wspomnienia będą ją prześladować do końca życia, niwecząc szansę na osobiste szczęście. Prawdę mówiąc, wcale nie szukała nowego życiowego partnera. Tylko czy Pascual uwierzyłby jej, nawet gdyby udzieliła wyczerpujących wyjaśnień? Dał przecież jasno do zrozumienia, że przestał jej ufać.
W połowie wieczoru Tina wyszła z jadalni, której okna wychodziły na ogród. Po zapadnięciu zmroku zasłaniano je ciężkimi, aksamitnymi zasłonami.
Briana wstała z kozetki w korytarzu i spytała:
- Jak idzie? Wszyscy zadowoleni?
- Jedzenie wygląda znakomicie. Wszyscy pałaszują ze smakiem. Tylko nasz piękny Argentyńczyk wygląda na znudzonego, jakby wolał być gdzie indziej.
Briana wpadła w popłoch. Przewidywała, że kwaśna mina gościa nie umknie uwagi jej zleceniodawców, a wtedy nie mogłaby liczyć na kolejne zlecenia. Musiała ratować sytuację. Szukała sposobu, żeby poprawić im nastrój. Na szczęście przewidziała, że po kolacji zapragną rozrywki.
- Znalazłam w pobliżu prywatny klub z kasynem. Już do nich dzwoniłam. Chętnie przyjmą naszych gości.
- Świetny pomysł! – wykrzyknęła Tina. – Najlepiej sama im go przedstaw. Widziałam, jak pożerają cię wzrokiem, zwłaszcza boski pan Dominiguez.
- Ponosi cię wyobraźnia.
- Gdybym miała twoją urodę, wiedziałabym, jaki z niej zrobić użytek. Podejmujemy samych milionerów, a najatrakcyjniejszy, pan Dominiguez, z pewnością posiada miliardy. Nie marzyłaś nigdy, że bajecznie bogaty, przystojny mężczyzna któregoś dnia padnie ci do stóp i poprosi o rękę?
Briana pewnie parsknęłaby śmiechem, gdyby słowa koleżanki nie zabrzmiały w jej uszach jak gorzkie szyderstwo. Przyłożyła na chwilę palce do płonących policzków. Potem udała, że poprawia aksamitną kamizelkę, żeby uniknąć komentarza.
- No dobrze, pójdę do nich. Czy mogłabyś przez ten czas zaparzyć mi kawy i przynieść z kuchni kanapkę? Więcej chyba nie dam rady zjeść.
- Nie marnuj szansy skosztowania takich pyszności. Dostawcy przynieśli tyle, że i dla nas wystarczy.
- Chętnie odstąpię ci moją porcję.
Krocząc po grubym, kasztanowym dywanie w kierunku jadalni, Briana pomyślała, że nie przełknie nawet zamówionej kanapki. Perspektywa konfrontacji z byłym narzeczonym przyprawiała ją o skurcze żołądka. A kiedy wspomniała synka, jej niepokój jeszcze wzrósł. Gdy w pośpiechu wyjeżdżała z Argentyny, Pascual nie wiedział, że nosi go w łonie. Później też nie zawiadomiła go, że został ojcem. Nie wątpiła, że przy jego bogactwie i wpływach odebranie jej Adana nie przedstawiałoby żadnych trudności.
- Świetna myśl! – podchwycił Steve Nichols, gdy przedstawiła propozycję wypadu do kasyna.
Okrzykowi entuzjazmu znów towarzyszyło obraźliwe mrugnięcie. Ledwie powstrzymała grymas odrazy. Zacięła usta, ale szybko przywołała na twarz uśmiech, żeby zachęcić pozostałych. Na próżno. Wystarczyło jedno spojrzenie na Pascuala, żeby stwierdzić, że jej wysiłki spełzły na niczym. Podczas gdy inni zaaprobowali pomysł, on nadal robił wrażenie nie tyle znudzonego, co rozdrażnionego. Czyżby jej widok sprawiał mu aż tak wielką przykrość?
Kiedyś promieniał szczęściem, ilekroć ją ujrzał. Nie mogła nic na to poradzić, że nagle zatęskniła za dawnymi, dobrymi czasami, gdy młoda, pełna nadziei, widziała przed sobą jasną przyszłość u boku mężczyzny swych marzeń.
Czasami trudno jej było uwierzyć, że nie wyśniła sobie pobytu z ukochanym w gwarnym Buenos Aires.
O serii - Światowe Życie Extra
Bohaterowie to ludzie bogaci i odnoszący sukcesy w życiu zawodowym - milionerzy, biznesmeni, arystokraci, gwiazdy show biznesu. Mieszkają komfortowo, prowadzą wystawne życie, lubią luksus, śmiało realizują marzenia, wiele podróżują po całym świecie.
Bohaterowie to ludzie bogaci i odnoszący sukcesy w życiu zawodowym - milionerzy, biznesmeni, arystokraci, gwiazdy show biznesu. Mieszkają komfortowo, prowadzą wystawne życie, lubią luksus, śmiało realizują marzenia, wiele podróżują po całym świecie.
Na pozór niczego im nie brak, ale pieniądze i popularność to nie wszystko, więc wytrwale poszukują tego, co najważniejsze - miłości i szczęścia.
Chcą przeczytać tę książkę (14)
Przeczytali tę książkę (8)
Czytelniczki, które interesował ten produkt, oglądały również:
-
Przepowiednia
- Autor:
- P.C. Cast
- Seria:
- Powieść Młodzieżowa
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
Zabić Jane
- Autor:
- Erica Spindler
- Seria:
- Sensacja
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
Dotknąć prawdy
- Autor:
- Antoinette van Heugten
- Seria:
- Thriller Psychologiczny
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
Opinie czytelników
-
janka
napisała: Obrzydliwe! Jeszcze jedna podla zlodziejka dzieci w Swiatowym Zyciu!
Bohaterka bez zadnego konkretnego powodu odebrala swojemu dziecku ojca, a swoja najwieksza milosc zycia skazala na niewiedze o tym, ze zostal ojcem. Nie kupila nawet kartki pocztowej, zeby go zawiadomic, skoro miala fochy, zeby sie z nim osobiscie nie spotkac.
Jej poziom moralnosci jest nizszy niz u plazow. Mysle, ze zaba by tego swojej kijance i jej ojcu nie zrobila.
Ohyda! A autorki harlequinow nazywaja te wielka podlosc i glupote „ujeciem sie honorem“! Jakim honorem? Ktora z tych zlodziejek dzieci rozumie czym jest honor?
Bohater oczywiscie, jak zwykle w takich wypadkach, okazal sie swiety i wzial wine na siebie. A zabic powinien. (W przenosni.)
Rejestracja użytkownika
Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.
Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe
Masz już konto?
Zaloguj się
Hity Miesiąca
-
1. W cieniu starych drzew
- Autor:
- Seria:
- Satine
- Ocena:
-
- Cena:
- 19.99 zł
- Kup taniej:
-
-
2. Bratnie dusze
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Trzej bracia
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 34.99 zł
- Kup taniej:
-
Top 10 Tygodnia
-
1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie DUO
- Ocena:
-
- Cena:
- 14.99 zł
- Dostępność książki:
- Wyprzedane
-
2. Koło fortuny
- Autor:
- Seria:
- Romans
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
3. Serce milionera
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
4. Na paryskich salonach
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
-
5. Niezapomniany wernisaż
- Autor:
- Seria:
- Światowe Życie Extra
- Ocena:
-
- Cena:
- 9.99 zł
- Kup taniej:
-
Nowość
Nowość
Kłopotliwy spadek
- Autor:
- Seria:
- Gwiazdy Romansu
- Ocena:
-
- Cena:
- 12.99 zł
- Kup taniej:
-
Bezpłatny Newsletter
Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.