Na południu Francji

Amanda Browning

Na południu Francji

Średnia ocena:
4.11 (9 głosów)
Ocena:
4
Autor:
Amanda Browning
Seria:
Światowe Życie Extra
Liczba stron:
160
Oprawa:
miękka
ISBN:
978-83-238-8265-7
W sprzedaży od:
18.01.2012
Cena:
9.99 zł
Dostępność książki:
Wyprzedane

Zarejestruj się i:

Fragment książki Powrót

Sofie Antonetti westchnęła z zadowoleniem, zupełnie nie przeczuwając, że właśnie tego dnia jej życie zmieni się nieodwracalnie. Chwilę później poczuła znajomy aromat.
  - Kawa! – wykrzyknęła z uśmiechem, otwierając oczy. – Wiedziałam, że wyszłam za ciebie nie bez powodu. Parzysz doskonałą kawę.
  Lucas uśmiechnął się szeroko.
  - Tylko moja kawa jest doskonała? – zapytał z szelmowskim błyskiem w oku.
  Sofie przesunęła dłońmi po jego nagim torsie, rozkoszując się dotykiem męskiego ciała. Kochanie się z nim okazało się najbardziej ekscytującym doświadczeniem w jej życiu.
  - Niech ci będzie, seks z tobą także jest fantastyczny. – Uśmiechnęła się kokieteryjnie, po czym powstrzymała go, gdy się ku niej nachylił. – Ale teraz mam ochotę na kawę!
  Lucas odsunął się ze śmiechem, pozwalając jej usiąść i zakryć kołdrą nagość.
  - Wiem, co się kryje pod spodem – stwierdził, podając jej kubek.
  - Wiem, że wiesz, ale odpakowywanie prezentu to połowa zabawy.
  - To prawda – przyznał. Wstał i wziął z toaletki spore pudełko.
  - Co to takiego? – zapytała z ciekawością Sophie, zastanawiając się, czy to spóźniony prezent ślubny. Po powrocie z miesiąca miodowego na Seszelach przez kilka radosnych dni zajmowali się otwieraniem całej góry prezentów, niektóre jednak docierały dopiero teraz.
  Lucas rozsiadł się wygodnie na łóżku.
  - Zdjęcia ślubne zrobione przez Jacka – poinformował ją, a Sofie natychmiast odstawiła kubek i wzięła od niego pudełko. W posiadaniu zdjęć oficjalnych byli już od dawna, ale Jack, kolega Sofie po fachu, przygotował dla nich własny album. Zapowiedział, że będzie zdecydowanie mniej tradycyjny.
  - Daj mi. Nie mogę się ich doczekać! – wykrzyknęła, rozrywając papier. Odrzuciła go na bok i uniosła pokrywę pudełka. A tam leżał owinięty w bibułę biały, oprawiony w skórę album.
  Oko fotografa powiedziało jej, że Jack wykonał kawał dobrej roboty, ale chwilę później zapomniała o doskonałym kadrowaniu i grze świateł, bowiem z każdą przewracaną kartką od nowa przeżywała tamten dzień. Był idealny, świeciło słońce, a na niebie nie pojawiła się ani jedna chmurka. Wszyscy wyglądali na szczęśliwych, ale z całą pewnością nie bardziej niż ona i Lucas.
  Nie znali się zbyt długo – zaledwie kilka krótkich miesięcy – ale od samego początku wiedzieli, że są sobie pisani. Poznali się podczas wakacji na Bali; przed powrotem do domu mieli tam czas tylko na krótką przygodę. Sofie nie miała jednak pojęcia, że Lucas był pełen determinacji, aby znowu się z nią spotkać. W tym celu zlecił jej przez osoby trzecie zrobienie oficjalnych zdjęć nowej londyńskiej siedziby Antonetti Corporation. Właścicielem firmy był ojciec Lucasa, a on sam dyrektorem zarządzającym.
  Nie wiedziała o tym, kiedy przyszła tam pierwszego dnia. Gdy weszła do jego gabinetu i go ujrzała, przeżyła taki szok, że potknęła się o brzeg wykładziny i upadłaby, gdyby Lucas szybko nie chwycił jej w ramiona. Wtedy się w nim bez pamięci zakochała.
  - Nie zamierzałem mówić tego teraz, ale nie potrafię dłużej czekać. Kocham cię – oświadczył głosem przepełnionym emocjami.
  - Ja ciebie też – odszepnęła, szczęśliwa jak jeszcze nigdy w życiu.
  Szalony romans doprowadził do ogromnego weseliska – znacznie przekraczającego jej wcześniejsze wyobrażenia – ale chcieli zaprosić wszystkich znajomych, aby mogli razem z nimi dzielić ich szczęście. Szampan lał się strumieniami, robiono setki zdjęć i tańczono do późnej nocy. Nazajutrz Sofie i Lucas udali się na cały miesiąc na Seszele, a kilka tygodni temu wrócili do rzeczywistości.
  Te fotografie wszystko teraz przywołały.
  - No i jest też moja ciotka w tym paskudnym kapeluszu – oświadczył Lucas, krzywiąc się. Sofie zerknęła na duże grupowe zdjęcie, na które właśnie patrzył. Zrobiono je na schodach kościoła, które na szczęście okazały się duże. – Nie pamiętam, żebyśmy zaprosili aż tylu ludzi, no ale najwyraźniej tak było. Kto to? Nie znam go, więc to ty musiałaś go zaprosić.
  Sofie zmarszczyła brwi.
  - Gdzie?
  - Tutaj – odparł, pokazując na mężczyznę stojącego na skraju jednego z tylnych rzędów.
  Sofie spojrzała i w tej samej chwili wokół jej serca zacisnęła się lodowata dłoń. Nie! – zawołała w myślach. Dobry Boże, nie! Od razu rozpoznała tego człowieka i radość zastąpiła rozpacz. Jak to możliwe, że tam był? Jak mogła tego nie wyczuć?
  - Nie znasz go? – zapytał Lucas.
  Sofie z całych sił starała się nie dać po sobie poznać, że coś się stało.
  - Nie. Nie znam. To pewnie jeden z tych chłopaków albo mężów, których nie zdążono nam w końcu przedstawić – odparła spokojnie. Jej głos brzmiał niemal normalnie, w środku jednak była cała rozedrgana. Z doświadczenia wiedziała, że wkrótce będzie jeszcze gorzej. Nie chciała, aby Lucas to widział. Nie chciała, aby zadawał pytania.
  Zerknęła na stojący na szafce budzik.
  - O rety, zobacz tylko, która godzina! Spóźnimy się, jeśli nie zaczniemy się zbierać – dodała i odrzuciła kołdrę. Wyskoczyła z łóżka i chwyciła przerzucony przez oparcie krzesła szlafrok. – Masz przecież spotkanie z tym, jak mu tam, wiesz, o kogo mi chodzi. Możesz zająć łazienkę. Ja wezmę prysznic w drugiej.
  Nie dając mu czasu na protesty, wyjęła z szafy pierwsze z brzegu ubrania i wyszła szybko z sypialni. Znalazłszy się w łazience, która sąsiadowała z pokojem dla gości, przekręciła klucz w drzwiach, rzuciła ubrania na podłogę i oparła się o drzwi. Cała drżała. Jęknęła i osunęła się na posadzkę. Oparła głowę o kolana i objęła się mocno ramionami.
  Dlaczego właśnie teraz? Minęło kilka lat, odkąd widziała tego człowieka po raz ostatni. Lat, podczas których wierzyła, że uwolniła się od niego, ale tamto zdjęcie było dowodem, jak bardzo się myliła. Kołysała się w przód i w tył, a po jej policzkach spływały łzy. Fizycznym bólem napawała ją świadomość, że on był w kościele. Czekał. Obserwował. Następnie dołączył do pozujących do grupowego zdjęcia gości, wiedząc, że Sofie je zobaczy i uświadomi sobie, że on wcale nie zniknął z jej życia.
  Bolało ją serce. Ośmieliła się być szczęśliwa. Ośmieliła się patrzeć przed siebie, a nie wstecz. No i co? Nic się nie zmieniło. Gary Benson nadal kręcił się w pobliżu. I pomyśleć, że kiedyś uważała go za słodkiego i miłego!
  Miała dziewiętnaście lat, kiedy się poznali. Oboje studiowali fotografię na tej samej uczelni. Wydawał się zupełnie normalny, wkrótce się jednak przekonała, że jest inaczej. Był chorym człowiekiem, mającym obsesję na jej punkcie. Sofie zakończyła ich związek zaledwie po kilku randkach, ponieważ czuła się przytłoczona uczuciami, których nie odwzajemniała. On z kolei żywił przekonanie, że kocha go, ponieważ on kocha ją, więc nie przyjął odpowiedzi odmownej. Wydzwaniał do niej o każdej porze dnia i nocy albo pojawiał się pod jej domem i po prostu stał tam, czekając, aż ona poczuje się w obowiązku wyjść i kazać mu odejść.
  W końcu przestał do niej wydzwaniać, ale za to zaczął ją śledzić. Rodzina Sofie zadzwoniła na policję i uzyskała zakaz zbliżania się, ale to go nie powstrzymało przed dalszym prześladowaniem jej.
  Jej życie było koszmarem przez niemal dwa lata, a potem to się skończyło. Nigdy nie poznała powodu. Po jakimś czasie doszła do wniosku, że dał sobie spokój i przelał „uczucia” na jakąś inną biedaczkę. Była jej za to wdzięczna, bo dzięki temu życie Sofie mogło wrócić do normalności.
  Tyle że nie było już tak normalne, jak kiedyś. Ta cała historia z Garym Bensonem zupełnie ją pozbawiła pewności siebie. Sofie nie potrafiła już zaufać żadnemu mężczyźnie, obawiając się podobnych problemów. Stała się zamknięta w sobie i ostrożna. Skupiała się przede wszystkim na pracy. Musiało upłynąć naprawdę sporo czasu, nim przestała się oglądać przez ramię, sprawdzając, czy „on” tam jest.
  Czas jednak leczy rany, a jeszcze bardziej uzdrawiające okazało się pojawienie się w jej życiu Lucasa. W końcu odważyła się ponownie obdarzyć kogoś zaufaniem. I to tak, że zupełnie zapomniała o Garym Bensonie. Do czasu ujrzenia tego zdjęcia... Teraz wiedziała, że jego zniknięcie było jedynie tymczasowe. Nie zapomniał o niej. Nadal uważał, że należy do niego.
  Co powinna zrobić? Instynkt mówił jej, że powinna powiedzieć Lucasowi, ale on miał w tej chwili tak dużo na głowie w związku z planowanym przejęciem innej spółki, że nie chciała go niepokoić. Kilka dni mogła zaczekać. Sama świadomość, że Lucas jest przy niej, dodawała jej otuchy.
  Rozległo się pukanie do drzwi łazienki.
  - Hej! Zasnęłaś tam?
  Sofie zerwała się z podłogi.
  - Jestem prawie gotowa – skłamała, zrzucając z siebie szlafrok i wchodząc pod prysznic.
  W rekordowym tempie umyła się i ubrała, po czym zeszła do kuchni, gdzie Lucas siedział przy stole i jadł płatki.
  Uniósł głowę i lekko zmarszczył brwi, widząc, że się w niego wpatruje.
  - Co się stało, caro?
  Uśmiechem pokrywając niepokój, pokręciła głową.
  - Nic. Myślałam tylko, jak bardzo cię kocham – odparła, a on natychmiast wyciągnął zapraszająco rękę.
  - Chodź do mnie i powiedz mi to.
  Podeszła, pozwalając, aby posadził ją sobie na kolanach. Dotknęła jego policzka i spojrzała mu głęboko w oczy.
  - Kocham cię, Lucas. I zawsze będę.
  Uśmiechnął się.
  - To dobrze, że tak uważasz, bo ja czuję to samo. Nie wyobrażam już sobie bez ciebie życia. Pokazałbym ci to, gdybym za godzinę nie miał tego spotkania.
  Sofie z jękiem zeskoczyła z jego kolan.
  - A więc zanosi się na długi dzień bez ciebie.
  Uśmiechnął się szelmowsko i wstał.
  - Owszem, ale myśl przez ten czas o wieczorze – odparł, po czym włożył przerzuconą przez oparcie krzesła marynarkę. – Muszę lecieć, caro. Myśl o mnie ciepło.
  Tak właśnie będzie. Nigdy nie opuszczał jej myśli.
  Sofie odprowadziła go do drzwi ich domu w londyńskiej dzielnicy Hampstead i pomachała na pożegnanie, kiedy odjeżdżał samochodem. Gdy się jednak odwróciła, by zamknąć drzwi, po drugiej stronie ulicy dostrzegła jakiś ruch i zatrzymała się w pół kroku. Krew zastygła jej w żyłach, kiedy rozpoznała stojącego pod drzewem mężczyznę. Gdy tak stała w bezruchu, on zaczął iść w jej stronę. Choć był ostatnią osobą, z którą miała ochotę rozmawiać, musiała stawić mu czoło. Musiała się dowiedzieć, dlaczego wrócił. Zeszła po schodkach, zbliżyła się do bramki i czekała, obronnym gestem skrzyżowawszy na piersiach ręce.
  Gary Benson zatrzymał się po jej drugiej stronie. Był nijakim, nieco zaniedbanym mężczyzną.
  - Witaj, Sofie – odezwał się, jakby od ich ostatniego spotkania minęło kilka dni, a nie lat.
  Spojrzała na niego zimno.
  - Czego chcesz, Gary? – zapytała zwięźle, ale jej chłód jak zawsze został zlekceważony.
  - Ciebie. Tylko ciebie.
  Z doświadczenia wiedziała, że gniew donikąd jej nie zaprowadzi, próbowała więc zachować spokój.
  - Nie możesz mnie mieć. Jestem już zamężna.
  Zaśmiał się lekko.
  - Zobaczyłaś mnie na zdjęciu. Taką właśnie miałem nadzieję. Ślicznie wyglądałaś w bieli.
  Obrzuciła go gniewnym spojrzeniem.
  - Nie miałeś prawa tam być. To była prywatna uroczystość.
  Gary zrobił to co zwykle, czyli zignorował słowa, których nie miał ochoty słyszeć.
  - Jak mogłaś za niego wyjść? Należysz do mnie! Kochasz mnie!
  Pokręciła głową. Zamarło jej serce, gdy usłyszała te same słowa, co kiedyś.
  - Nieprawda. Kocham mojego męża, nie ciebie.
  - Wydaje ci się, że go kochasz, ale kiedy on odejdzie, dotrze do ciebie, że popełniłaś błąd. Wtedy wszystko się ułoży. Zobaczysz – poinformował ją z samozadowoleniem.
  Dla Sofie jego słowa pozbawione były sensu.
  - On się nigdzie nie wybiera. To ty odejdziesz. Odejdziesz i będziesz się trzymał ode mnie z daleka – oświadczyła na tyle stanowczo, na ile była w stanie.
  Gary się jedynie uśmiechnął.
  - Wiesz dobrze, że nie mówisz poważnie, Sofie.
  Nic do niego nie docierało i przez to miała ochotę krzyczeć z frustracji.
  - Mówię, a jeśli nie przestaniesz mnie nękać, to zadzwonię na policję.
  Uśmiechnął się szeroko z pewnością siebie szaleńca.
  - Policja jest do niczego. Poza tym nic nie zrobiłem. Wiesz, że nigdy bym cię nie skrzywdził. Uwielbiam cię. Chcę jedynie, żebyśmy byli razem.
  Zaśmiała mu się prosto w twarz.
  - Ty chyba jesteś niepoważny! – zadrwiła i być może po raz pierwszy zobaczyła jego gniew.
  - Nie śmiej się ze mnie, Sofie. Nie lubię, gdy ludzie się ze mnie śmieją! – Po tych słowach odwrócił się gniewnie i oddalił.
  Sofie patrzyła, jak znika za rogiem. Jakimś cudem udało jej się przebić przez jego grubą skórę i go zranić. Być może to wystarczy, aby utrzymać go na dystans. Zaczęło w niej kiełkować ziarenko nadziei. Może tym razem rzeczywiście wygrała? Uśmiechając się do siebie, wbiegła po schodkach do domu w zdecydowanie lepszym nastroju niż przed godziną.

  Nazajutrz Lucas wyjechał na co najmniej tydzień. Była to zaplanowana od dawna podróż służbowa i choć Sofie wiedziała, że to tylko kilka dni, miała wrażenie, jakby czekała ją cała wieczność samotności.
  Starała się zająć czymś konkretnym. Fotograf, dla którego pracowała, miał mnóstwo zleceń, dzięki czemu i ona nie narzekała na brak zajęć. Koszmarnie tęskniła za Lucasem i z niecierpliwością wyczekiwała jego wieczornych telefonów. Jego głos sprawiał, że czuła się mniej samotna, nawet jeśli i tak do łóżka musiała się kłaść sama.
  Kiedy nadeszła środa, pocieszała się myślą, że jeszcze tylko dwa dni i Lucas wróci do domu. Wieczorem przestała się jednak cieszyć.
  - Przepraszam, caro, ale będę musiał zostać kilka dni dłużej. Nie wszystko idzie zgodnie z planem.
  - Och, Lucas, nie! – wykrzyknęła, a jej oczy wypełniły się łzami.
  - Wiem, wiem. Nic na to nie poradzę, skarbie. Zbyt ciężko nad tym pracowałem, żeby teraz odpuścić. Rozumiesz to, prawda?
  Oczywiście, że rozumiała, ale to wcale nie poprawiało jej nastroju.
  - Tak – odparła ponuro, po czym skrzywiła się, kiedy w tle usłyszała kobiecy pisk, a potem chichot. – Co się dzieje? – zapytała ostro, marszcząc brwi.
  - Och, to tylko jacyś bawiący się ludzie. Właśnie mamy przerwę i siedzę koło basenu. Amore, nie mam dużo czasu. Pamiętaj, że cię kocham i że wrócę do domu najszybciej, jak to będzie możliwe. Okej?
  - Okej. Kocham cię – odparła. Starała się, żeby brzmiało to pogodnie, ale kiedy odłożyła słuchawkę, czuła ściskanie w żołądku.

Powrót

Rejestracja użytkownika

Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe

Zarejestruj się lub

Hity Miesiąca

  1. 1. W cieniu starych drzew W cieniu starych drzew

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Satine
    Ocena:
    5
    Cena:
    19.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. Bratnie dusze Bratnie dusze

    Autor:
    Diana Palmer
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Trzej bracia Trzej bracia

    Autor:
    Nora Roberts
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup

Top 10 Tygodnia

  1. 1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą Pozory mylą, W zamku nad Loarą

    Autor:
    Julia James, Christina Hollis
    Seria:
    Światowe Życie DUO
    Ocena:
    4
    Cena:
    14.99 zł
    Dostępność książki:
    Wyprzedane
  2. 2. Koło fortuny Koło fortuny

    Autor:
    Margaret Way
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    4
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Serce milionera Serce milionera

    Autor:
    Lucy Monroe
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  4. 4. Na paryskich salonach Na paryskich salonach

    Autor:
    Caitlin Crews
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  5. 5. Niezapomniany wernisaż Niezapomniany wernisaż

    Autor:
    Kate Hewitt
    Seria:
    Światowe Życie Extra
    Ocena:
    3
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  1. Podróż w chmurach
  2. Zakochana bez pamięci
  3. Kłopotliwy spadek
  4. W cieniu starych drzew
  5. Smak czerwonego wina, Bezsenne noce

Nowość

Trzej bracia Trzej bracia

Autor:
Nora Roberts
Seria:
Romans
Ocena:
5
Cena:
34.99 zł
Kup taniej:
Kup

Przejdź do strony książki

Bezpłatny Newsletter

Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.