Nieoczekiwana zmiana

Leanne Banks

Nieoczekiwana zmiana

Średnia ocena:
4.43 (7 głosów)
Ocena:
4
Autor:
Leanne Banks
Seria:
Gorący Romans
Liczba stron:
160
Oprawa:
miękka
ISBN:
9788323882541
W sprzedaży od:
18.01.2012
Cena:
9.99 zł
Dostępność książki:
Wyprzedane

Zarejestruj się i:

Fragment książki Powrót

Nicole miała dziwne wrażenie, że Rafe to niepoprawny kobieciarz. Był męski, ale jednocześnie subtelny. Wyobrażała sobie, jak wiele kobiet rozpływa się pod spojrzeniem ciemnych oczu. Jego wzrok wiele obiecywał.
- Opowiedz mi o swojej rodzinie – poprosiła, po tym jak zamówili już posiłek.
Zamilkł na chwilę, zbierając myśli.
- Mówiłem ci już, że mój ojciec odszedł, kiedy byłem dzieckiem. Zginął w katastrofie kolejowej. Jeden z moich braci zmarł nie wiele później. Moja matka nie była w stanie zająć się mną i braćmi, więc umieszczono nas w rodzinach zastępczych. – Jego dłoń zacisnęła się w pięść. – Cały nasz świat się zawalił.
Nicole nie wiedziała, co powiedzieć. Mimo niechęci do tego człowieka, współczuła mu, a ta historia była brzmiała bardzo dramatycznie.
- To musiało być dla was bardzo trudne.
- Prawda, ale wiele rzeczy w życiu jest trudnych. Byłem bardzo szczęśliwy, że umieszczono mnie w takiej rodzinie. Niestety, mojemu starszemu bratu los spłatał figla i szybko musiał stać się dorosły. Usamodzielnił się, zanim jeszcze skończył średnią szkołę.
- Czym się teraz zajmuje?
- Rekin biznesu. Niedawno się ożenił. Zrobiłby wszystko dla swojej żony. Zresztą Emma też jest w nim bardzo zakochana. – Przez jego twarz przebiegł wyraz zazdrości. – Cóż, nie każdy ma szczęście w miłości. Zasłużył sobie na to. Przynajmniej jestem lepszy w bilard.
- Wydajecie się być interesującą rodzinką – stwierdziła z uśmiechem na ustach. Szkoda, że sama nie ma nikogo bliskiego.
- Nie masz rodziny?
- Mam, ale… jest inna.
- W jakim sensie? – spytał zainteresowany.
Nadszedł kelner, a wraz z nim gorące dania.
- Tabitha i ja zostałyśmy wysłane do szkoły z internatem. Mnie to nawet odpowiadało, siostrze już niekoniecznie. – Nicole uśmiechnęła się do swoich wspomnień. – Była dzika i nieokiełznana. Gdyby nie ja, pewnie nawet nie skończyłaby liceum.
- Wyglądacie prawie tak samo. Tabitha miała chyba tylko jaśniejsze włosy.
- Tak, typowa blondynka. Gdy wchodziła do pokoju, przykuwała spojrzenie każdej osoby.
- A ty?
- Nie wchodziłyśmy do tych samych pokojów – powiedziała tajemniczo. – Ja pracowałam i studiowałam jednocześnie, a Tabitha miała inne priorytety.
- Zazdrościłaś jej?
- Czasem. – Nicole przypomniała sobie poród, podczas którego przyszedł na świat Joel. Tego najbardziej zazdrościła siostrze. – Mnie zwykle męczyły długie imprezy. Chyba nawet do tego trzeba mieć pewne predyspozycje, nie sądzisz?
- Innymi słowy pytasz, czy dużo imprezuję? – Przejrzał ją na wylot. – Skupiałem się na tym, żeby przeżyć, a nie, żeby się upić i tańczyć na stole. Twoja mama mieszka we Francji, tak?
- Jest coś, czego o mnie nie wiesz? Tak, mieszka we Francji z młodszym od siebie mężczyzną. Mój ojciec płaci jej alimenty.
- Widujesz ją czasem?
- Nie za często. Korzysta z życia, od kiedy nie jest już mężatką.
- A co z twoim ojcem?
- Nie jesteśmy zbyt blisko – odpowiedziała, szybko odwracając wzrok. – Widuję się z nim raz na kilka miesięcy.
- Dziwne, skoro ma wnuka, to powinien się nim interesować.
- Jego bardziej zajmują interesy niż własna rodzina. Trudno, każdy ma wolny wybór i ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje.
Po śmierci Tabithy, ojciec starał się udowodnić, że to on będzie lepszym opiekunem dla Joela niż Nicole.
- Co planujesz zrobić z Joelem? Jesteś w stanie mu coś zagwarantować?
- Opiekuję się nim już od kilku lat, więc znam go na wylot – odpowiedziała lodowatym tonem Nicole. – Radzę sobie ze wszystkimi obowiązkami rodzica. W razie problemów, pomaga mi kuzynka, która dopiero co urodziła córeczkę. Wybrałam najlepsze przedszkole w okolicy, a moja praca pozwala mi spędzać z Joelem tyle czasu, ile on potrzebuje.
- Bohaterka…
- Nie, po prostu zastępcza matka.
- Nazywa cię mamą.
- Cóż, na początku też nie mogłam się do tego przyzwyczaić, ale Joel potrzebował matki, więc się nią stałam.
- Chcesz jeszcze coś o mnie wiedzieć?
- Wszystko – Uśmiechnęła się lekko. – Co sądzisz o najsroższych karach?
- Masz na myśli karę śmierci? – spytał zaskoczony.
- Nie. Dawanie klapsów.
- Ach, to masz na myśli… Będąc dzieckiem, czasem dostałem w pupę i jakoś nie skrzywiło to mojego charakteru. Nie uważam bicia dzieci za dobrą metodę wychowawczą, są lepsze metody, jak szlaban na komputer lub telewizor. A ty? – spytał nagle, obserwując jej reakcję.
- To samo. Joel jest grzecznym dzieckiem, choć w sytuacjach kryzysowych posługuję się metodą nagród i kar. Za dobre uczynki zbiera naklejki – serduszka.
- O, moi rodzice też to praktykowali. – Rafe ożywił się lekko. – Dostawałem naklejki za posprzątanie pokoju, umycie podłogi albo wygrany mecz.
- Mecz?
- Grałem w futbol.
- Czemu nie jestem zdziwiona – szepnęła bardziej do siebie niż niego.
- A ty byłaś pewnie seksowną kujonką.
- Tylko kujonką – sprostowała z zalotnym uśmiechem.
- Z jakimi chłopakami spotykałaś się w szkole? – spytał, szczerze zaciekawiony.
- Z żadnymi. No dobra, może z jednym czy z dwoma. To Tabitha spotykała się z chłopakami, ja siedziałam w książkach. Byłam zawsze dosyć nieśmiała. Wszystko musiałam przemyśleć.
- A teraz? Jest jakiś mężczyzna w twoim życiu?
- Joel. W imię dobra mojego syna, moje życie towarzyskie może poczekać. A twoje?
Ich oczy się spotkały. Przez chwilę przy stoliku panowała cisza.
- Tego się boisz? Mojego stylu życia?
- Muszę myśleć o Joelu.
- Bez względu na to, co o mnie myślisz, powiem ci, że nie jestem typem lwa salonowego. Ciężko pracuję na to, co mam – wydusił zza zaciśniętych warg.
Nicole wiedziała, że posunęła się nieco za daleko.
- Nie miałam nic złego na myśli.
- Natomiast jeśli martwisz się o moje związki z kobietami, to…
- Ja…
- Mogę cię zapewnić, że w ciągu ostatnich kilku lat bardzo się zmieniłem. Wolę odpuścić, niż być wykorzystywany i opuszczony po tym, jak przestanę być potrzebny.
Nicole odwróciła wzrok. Czyżby myślał o Tabicie - zastanowiła się Nicole.
- Myślę, że byłoby dobrze, gdybyś zatrudniła tego prywatnego detektywa. Nawet sam za niego zapłacę. Może cię zdoła przekonać, że nie jestem aż takim draniem, za jakiego mnie uważasz.
Och, dlaczego Rafe nie potrafił zrozumieć, że te wszystkie pytania to tylko dowód troski o dziecko – pytała siebie w myślach.
- Dobrze. Mniemam, że zatrudniłeś najlepszego detektywa, jakiego znalazłeś, więc też chętnie skorzystam z jego usług. Za własne pieniądze. Powinnam już iść. Dziękuję ci za poświęcony czas i obiad. – Spojrzała na prawie nietknięty talerz z jedzeniem. Była zbyt zdenerwowana, żeby jeść.
- Odprowadzę cię – rzucił, wstając z krzesła.
- Nie musisz. Zaparkowałam tuż przed wejściem.
Jak tylko zauważył, że Nicole sięga po kurtkę, zerwał się i pomógł ją jej włożyć. Znowu coś zakuło ją w serce? Czyżby Tabitha kłamała? – Zadawała sobie to pytanie z coraz większym przerażeniem.
Opiekuńczym gestem poprowadził ją przez zatłoczoną restaurację.
- Nie jestem przyzwyczajony do takich chłodnych temperatur. Zawsze sprzeczam się z bratem o pogodę…
- Nie macie się już o co kłócić? – Parsknęła śmiechem.
- On mi zarzuca, że jest mi wciąż zimno, więc ja twierdzę, że jest po prostu zazdrosny, bo u mnie słońce świeci przez okrągły rok – mówił, odsłaniając białe zęby.
Nicole zamyśliła się. Był bardzo czarujący i miły, tak inny od człowieka, o którym opowiadała siostra.
- A jak radzi sobie z prowadzeniem restauracji?
- Mówi, że dobrze, choć sądząc z tego, że prawie nic dzisiaj nie zjadłaś…
- Nie mów mu o tym – poprosiła, nie chcąc nikomu sprawiać przykrości. – Gdy się martwię, nie potrafię nic przełknąć.
- Sama będziesz się z tego tłumaczyła. W końcu go kiedyś poznasz. Jesteśmy dopiero na początku naszej znajomości.
Nicole odnosiła coraz wrażenie, że z nią flirtuje, więc postanowił jak najszybciej się uciec.
- W takim razie do widzenia.
Zatrzasnęła drzwi. Rafe stał na progu restauracji i uprzejmie kiwnął jej głową, po czym pomachał. Nicole wypuściła ze świstem powietrze z płuc. Nie potrafiła go rozgryźć. Z każdym spotkaniem zaczynała go lubić. Ten wspólnie spędzony wieczór z Joelem był miły. Nie potrafiła mu jednak zaufać. Nie po tym wszystkim, o czym mówiła Tabitha. Może i wzbudzał sympatię, ale co z tego? Chyba naprawdę powinna zabrać Joela i wyjechać na drugi koniec świata. W Stanach się przed nim nie ukryje. Dlaczego ma ryzykować dobrem swojego dziecka? Jest jego ojcem, ale wcale go nie zna. – Prowadziła wewnętrzny monolog Nicole.
Wyjeżdżając z parkingu, już podjęła decyzję. Musi koniecznie opracować awaryjny plan.

Było zimno, ale odważnie stał na progu, odprowadzając wzrokiem samochód Nicole. Wspaniała kobieta – pomyślał - z jednej strony pełna ciepła i uroku, ale z drugiej strony uparta i pewna swego. Z całą pewnością nie ustępowała urodą siostrze. Sam widział, jak w restauracji mężczyźni patrzą na nią z pożądaniem w oczach. Pewnie sam by tak patrzył, gdyby nie łączyło ich, a zarazem nie dzieliło, tak wiele.
Do końca dnia siedział w domu Michaela, ciężko pracując. Gdy w końcu położył się spać, zasnął od razu jak kamień.
Nagle obudził się i gwałtownie usiadł, cały zlany potem. Łapczywie chwytał powietrze, mając wrażenie, że za chwilę się udusi. Dlaczego nie może uratować ojca?! Dlaczego nie może uratować Leo?! – pytał siebie, nie całkiem pewny, czy to jeszcze nie zły sen.
Dopiero po kilku sekundach upewnił się, że już nie śpi. Ten sam koszmar śni mu się od kiedy wie, jak zginęli jego rodzice. Widzi ich śmierć i bardzo chce im pomóc, ale nic nie może zrobić.
Wstał z łóżka i zaczął nerwowo krążyć po pokoju. Jego spocona skóra powoli zaczynała wysychać. Te sny były coraz straszniejsze, coraz bardziej realne. Gdyby choć raz mógł im pomóc… Może wtedy umiałby sobie poradzić z tą stratą, zastanawiał się.
Po kilku minutach usiadł na łóżku i zamyślił się. Joel jest jego synem i musi się nim zająć, postanowił. Nie może pomóc swoim zmarłym bliskim, więc będzie zajmował się tymi, którzy żyją. Nie wiedział jednak, jak postąpić z Nicole. Nie powinien zostawić ją samą. Opiekowała się Joelem jak najczulsza matka, Tabitha na pewno nie sprawdziłaby się lepiej w tej roli.
Rano miał już gotowy plan.
Gdy w końcu uporał się z natrętnymi myślami, zadzwoniła jego komórka. Spojrzał na wyświetlacz.
- Hej, Maddie – przywitał swoją asystentkę. – Co słychać?
- Powinieneś wiedzieć, że pan Argyros znowu jest w mieście i wypytuje o ciebie. Odniosłam wrażenie, że chodzi o jakiś interes.
- Dziwne, zawsze pracował z Livingstone’em. Może chce coś sobie dorobić na boku.
- Tak właśnie pomyślałam.
- Od jak dawna jest w mieście? – spytał, wietrząc zwycięstwo.
- Nie jestem pewna. Chyba nie dłużej niż trzy dni.
Rafe zastanawiał się przez chwilę. Od dawna był przyzwyczajony do podejmowania szybkich, ale bardzo trudnych, decyzji.
- Musisz znaleźć dla mnie dom.
- Dom? – powtórzyła jak echo Maddie. – Po co ci dom?
- Mam syna i zabieram go ze sobą do Miami.
- Masz… syna?
- Tak, wezmę ze sobą też jego matkę – powiedział zdecydowanym tonem.
- Aha…
- To bardzo skomplikowana sprawa.
- Na taką wygląda.
- Jutro do ciebie zadzwonię z dalszymi instrukcjami.

- Pojutrze wyjeżdżamy do Miami – powiedział od razu po wejściu.
- Proszę? – spytała Nicole, niezbyt ciesząc się z jego niezapowiedzianej wizyty.
- Interesy. Nie mogą już dłużej czekać, a ja nie zostawię tutaj Joela.
- A niby dlaczego nie? – spytała nad wyraz chłodnie. – Świetnie nam się żyje we dwójkę.
- Joel jest moim synem i będzie przy mnie.
Nicole widziała w jego oczach zimną determinacją i wcale jej się to nie podobało.
- To nie jest takie proste. Joel nawet cię nie zna. Nie rozumiesz, że wyrwanie go ze środowiska, które zna od niemowlęcia zrobi więcej złego niż dobrego?
- Dlatego jedziesz z nim.
Nicole zamarła. Cały wczorajszy wieczór spędziła na rozmyślaniach, czy nie zabrać dziecka i nie uciec, a teraz Rafe rozkazuje jej jechać do Miami.
- Nie wiem, co powiedzieć. – Powiedziała zdezorientowana.
- Jeśli tak zależy ci na Joelu, nie powinnaś się zastanawiać.
- Ja mam tutaj pracę.
- Weź urlop.
- Dla ciebie wszystko jest takie proste – rzuciła ze złością.
- Co jest dla ciebie ważniejsze? – spytał powoli. – Twoja praca czy szczęście Joela?
- Joel jest dla mnie najważniejszy i dobrze o tym wiesz. Nie rozumiem tylko, dlaczego stawiasz mnie przed takim wyborem. Wyjedź sam i tylko przyjeżdżaj do nas w odwiedziny co parę tygodni.
Nawet nie zdążyła skończyć mówić a już nerwowo kręcił głową.
- Nie, wyjeżdżamy teraz. Mój syn będzie mieszkał ze mną w jednym domu, właśnie dlatego że jest moim synem. Masz wybór: albo jedziesz z nami, albo zostajesz tutaj. Do jutra dostarczę ci nakaz wydania mi dziecka.
- Jak ty to sobie wyobrażasz? – krzyknęła. – Mam spakować całe nasze życie w jedno popołudnie?
- Nie zawracaj sobie głowy pakowaniem. Kupimy na miejscu wszystko, czego potrzebujecie.
- Niczego nie rozumiesz. Bezpieczeństwo to nie pieniądze i bogactwo, ale rodzina i ludzie wokół ciebie – mówiła, sugerując, że to właśnie ona jest dla Joela gwarantem bezpieczeństwa, a nie szastający pieniędzmi tatuś.
- Będę prawdziwym ojcem dla Joela, a mój dom stanie się jego domem. – Zawiesił na chwilę głos. – Jedziesz czy nie?
- Nie dajesz mi żadnego wyboru.
- Jesteś ważna dla mojego syna i możesz być pewna, że ci się odpłacę.
- Nie chcę twoich pieniędzy – powiedziała cicho, ale złowrogo. – Gdybym chciała pieniędzy, poszłabym do ojca. Nie jesteś wcale od niego lepszy.
- Myśl sobie, co chcesz – odpowiedział spokojnie. – Polecimy moim prywatnym samolotem. We wtorek rano będziemy już w Miami. Przygotuj się. Proszę – zakończył pojednawczo.
- Dlaczego tak bardzo chcesz Joela? Nie cierpiał, nie wiedząc, że ma ojca. Byliśmy szczęśliwi we dwójkę. Zburzyłeś nasz spokój. Nie brakuje mu męskiego wzorca.
- Może teraz nie, ale skąd wiesz, jak będzie się czuł w przyszłości? – zapytał zimno. – Nawet ty nie wiesz wszystkiego, choć pewnie trudno ci się z tym pogodzić. Niczego mu nie zabraknie.
- Jak zwykle masz na myśli pieniądze – zakpiła. – Uczucia są ważniejsze niż pieniądze.
- Będę miał czas, żeby nauczyć się, jak być dobrym ojcem. Joel mi w tym pomoże. Szykuj się, niedługo wyjeżdżamy.

Nicole z trudem wyprosiła urlop, choć nie wiedziała, czy nadal będzie miała pracę po powrocie. Kiedy pakowała siebie i Joela, zastanawiała się, czy tak nagły wyjazd do Miami nie jest częścią intrygi, poprzez którą Rafe chce odciąć ją od dziecka.
Po chwili rozmyślań uspokoiła się. Musi się skoncentrować na Joelu, nie na swoich lękach, zatem postanowiła, że dołoży wszelkich starań, by chłopiec myślał o tym wyjeździe jak o wspaniałej przygodzie. Zawsze miała w zanadrzu plan awaryjny. Jeśli Rafe okaże się złym ojcem, nie będzie miała żadnych skrupułów przed porwaniem dziecka. Miała jego paszport, więc wszystkie granice stały przed nią otworem.

- Tam jest szeroka plaża. Będziemy budować zamki z piasku – zachęcała chłopca, odbierając go z przedszkola.
- Będę mógł pływać? – pytał malec z wypiekami szczęścia na policzkach. – Kiedyś kupiłaś mi takie skrzydełka na ręce, więc będę mógł ich używać.
- Rafe ma duże łodzie. Będziemy chyba mogli na nich popływać.
- Dziadek też ma takie łodzie – powiedział malec.
- To prawda. – Zacisnęła dłonie, modląc się, aby Rafe w niczym więcej nie przypominał jej ojca. – Tam, gdzie jedziesz, jest bardzo ciepło. Nie będziesz musiał nosić grubej kurtki.
- Pojedziesz tam ze mną? – spytał Joel zmartwionym głosem po kilku sekundach ciszy.
- Oczywiście, kochanie.
- A zostaniesz?
- Jesteś dla mnie najważniejszy, synku – powiedziała tylko i pocałowała chłopca w jego bujną czuprynę.
- Będziesz ze mną pływać?
- No pewnie!
- Mogę zabrać ze sobą książeczki?
- Już je spakowałam. Wieczorem przejrzymy twoje rzeczy i zastanowimy się, co jeszcze wziąć ze sobą, dobrze?
- Dobrze – zgodził się z entuzjazmem. – Już bardzo chciałbym być na plaży...

Powrót

Rejestracja użytkownika

Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe

Zarejestruj się lub

Hity Miesiąca

  1. 1. W cieniu starych drzew W cieniu starych drzew

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Satine
    Ocena:
    5
    Cena:
    19.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. Bratnie dusze Bratnie dusze

    Autor:
    Diana Palmer
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Trzej bracia Trzej bracia

    Autor:
    Nora Roberts
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup

Top 10 Tygodnia

  1. 1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą Pozory mylą, W zamku nad Loarą

    Autor:
    Julia James, Christina Hollis
    Seria:
    Światowe Życie DUO
    Ocena:
    4
    Cena:
    14.99 zł
    Dostępność książki:
    Wyprzedane
  2. 2. Koło fortuny Koło fortuny

    Autor:
    Margaret Way
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    4
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Serce milionera Serce milionera

    Autor:
    Lucy Monroe
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  4. 4. Na paryskich salonach Na paryskich salonach

    Autor:
    Caitlin Crews
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  5. 5. Niezapomniany wernisaż Niezapomniany wernisaż

    Autor:
    Kate Hewitt
    Seria:
    Światowe Życie Extra
    Ocena:
    3
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  1. Podróż w chmurach
  2. Zakochana bez pamięci
  3. Kłopotliwy spadek
  4. W cieniu starych drzew
  5. Smak czerwonego wina, Bezsenne noce

Nowość

Trzej bracia Trzej bracia

Autor:
Nora Roberts
Seria:
Romans
Ocena:
5
Cena:
34.99 zł
Kup taniej:
Kup

Przejdź do strony książki

Bezpłatny Newsletter

Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.