Przemytnik i dama

Julia Justiss

Przemytnik i dama

Średnia ocena:
4 (8 głosów)
Ocena:
4
Autor:
Julia Justiss
Seria:
Romans Historyczny
Liczba stron:
272
Oprawa:
miękka
ISBN:
978-83-238-8085-1
W sprzedaży od:
12.10.2011
Cena:
12.99 zł
Dostępność książki:
Wyprzedane

Zarejestruj się i:

O książce

Anglia, XIX wiek
Niewielka przesyłka jest  niczym puszka Pandory. Wraz z jej otwarciem stare sprawy wracają i ponownie obciążają żyjących jeszcze świadków dawnych dramatów, a także następne pokolenia.

Honoria Carlow, córka hrabiego Narborough uwikłanego przed laty w głośny skandal, staje się ofiarą przebiegłej intrygi. Skompromitowana i porzucona przez narzeczonego, wykluczona z grona londyńskiej socjety, ucieka do Kornwalii. Tam, z pomocą życzliwej ciotki, odzyskuje spokój ducha, po czym włącza się w życie miejscowej społeczności i spotyka Gabriela Hawkswortha. Przystojny kapitan dąży do zawarcia bliższej znajomości z Honorią, która, pamiętając o niedawnych kłopotach, stara się trzymać go na dystans. Wkrótce oboje ulegają jednak uczuciu, a kapitan postanawia odkryć, kto zniszczył reputację jego ukochanej.

 

 

Fragment książki:


Powinnam się czuć upokorzona, pomyślała Honoria. Otworzyłam się przed mężczyzną, na którego podziwie bardzo mi zależy. Opowiedziałam historię swojego upadku, ale wcale nie czuję się upokorzona, tylko… wolna.
Napad panicznego strachu, któremu nie potrafiła się oprzeć, gdy kapitan wziął ją w ramiona, zaskoczył Honorię. Najwyraźniej lord Barwick zranił ją głębiej, niż sądziła. Być może źle robiła, że starała się wyprzeć z pamięci wydarzenia tamtego wieczoru. Okazało się, że w chwili słabości mogą powrócić, jak to stało się dzisiaj.
Opowiadając kapitanowi ze wszystkimi detalami to, co do tej pory kryła przed światem, poczuła się oczyszczona. Wbrew oczekiwaniom, on zamiast patrzeć na nią ze wstrętem, był poruszony niesprawiedliwością, która ją spotkała. Co więcej, oferował jej nie tylko współczucie, lecz także coś, czego nie proponowała nawet ciotka Foxe, która jej wierzyła i sympatyzowała z nią, a mianowicie pomoc w rozwikłaniu zagadki, kto i dlaczego wyrządził jej krzywdę.
Honoria poczuła, że zamiast być bezbronną ofiarą, pionkiem w czyjejś grze, może działać. Nawet gdyby wymierzenie sprawiedliwości okazało się poza zasięgiem, mogła przynajmniej mieć nadzieję, że spojrzy z pogardą w twarz osoby, która zniszczyła jej życie.
- Rzecz w tym, że nie jestem pewna, co zapamiętałam – powiedziała.
- Ponieważ ciotka czeka na panią, lepiej będzie, jeśli pani usiądzie i zacznie od razu.
- Z kim byłam pokłócona w tamtych dniach w Londynie? Nie potrafię sobie przypomnieć nikogo poza Anthonym. Nie sądzę także, by ktoś skorzystał na mojej kompromitacji. Oczywiście, były młode kobiety, które zazdrościły mi powodzenia wśród mężczyzn, ale ja byłam zaręczona. Żadnej z nich nie sprzątnęłam sprzed nosa księcia czy markiza. Zastanawiałam się nad tym długo i doszłam do wniosku, że musiał się za tym kryć jakiś mężczyzna. Nie mam pojęcia, z jakiego powodu to zrobił,.
- Może jakiś zazdrosny odrzucony konkurent chciał się zemścić za to, że wybrała pani innego?
- Brałam to pod uwagę. Jednakże, chociaż miałam wielu starających się, a niektórzy twierdzili, że nie otrząsną się ze smutku po moich zaręczynach, uważam, że mówili tak ze zwykłej galanterii. Większość z nich to nieopierzeni młodzieńcy, którzy lubili poflirtować, ale wcale nie było im śpieszno do ołtarza. Nie przypominam sobie żadnego, który mógłby się poczuć na tyle wzgardzony, żeby uknuć intrygę.
- A może pani rodzina miała wrogów, którzy postanowili uderzyć poprzez panią? Może ktoś mścił uwiedzioną siostrę? Albo jakaś mężatka szukała zemsty za kompromitację w oczach męża i własnej rodziny?
W pierwszej chwili Honorię rozśmieszyła absurdalność podobnego zarzutu, ale zastanowiła się nad nim głębiej.
- Nie sądzę – odrzekła. – Mój ojciec od lat niedomagał, zresztą, jest bardzo oddany matce. Starszy brat to chodzący wzór poprawności, nie potrafię sobie wyobrazić, by wykorzystał jakąś kobietę, bez względu na to, czy pannę, czy mężatkę. Jeśli zaś chodzi o młodszego…
- Tego, który jest w wojsku?
- Tak. – Uśmiechnęła się. Zrobiło się jej ciepło na sercu jak zawsze, gdy myślała o Halu. – On cieszy się opinią hulaki i uwodziciela, ale o ile wiem, ograniczał do wdów i kobiet dość swobodnych obyczajów.
- A może zaistniał spór z inną rodziną?
 - Był pewien skandal – odparła po głębszym zastanowieniu – sięgający młodych lat ojca. Chyba mnie nie było jeszcze na świecie. Jakiś odprysk tej sprawy dał o sobie znać kilka miesięcy temu, ale potem wszystko ucichło. Nam, dzieciom, nigdy o takich sprawach nie mówiono, a jeśli cokolwiek mówiono, to niczego istotnego nie zapamiętałam. Może zapytam ciotkę Foxe.
- To dobry pomysł. Może też sama pani sobie coś przypomni później. Wróćmy do wieczoru, kiedy odbywał się bal. Czyją obecność pani zapamiętała, oprócz brata i narzeczonego?
- Papa nie czuł się dobrze, mama została więc z nim w domu. Nasza dotychczasowa guwernantka, panna Price, uciekła od nas i wyszła za mąż, a mama nie zdążyła zaangażować nowej, więc mnie i mojej siostrze Verity towarzyszył brat Marcus. U lady Dalrington było to samo towarzystwo, co zazwyczaj. Nie zauważyłam, by ktoś mi się specjalnie przyglądał. Nikt nie był na mnie zły. Przykro mi, ale z tego niewiele wynika.
- Kto, oprócz pani brata i narzeczonego, wybiegł szukać pani w ogrodzie?
Honoria wytężyła pamięć, ale wszystko, co wydarzyło się od chwili, gdy Barwick przestał ją krępować, spowijała mgła, zupełnie jak w złym śnie.
- Nie potrafię powiedzieć. Myślę, że przyjaciele Anthony’ego.  – Zadrżała, bo jedna postać wyłoniła się z owej mgły. – Wicehrabia Keddinton, bliski znajomy ojca, którego nie lubiłam. Patrzył, jakby chciał mnie przewiercić wzrokiem na wylot.
- Czy mogły dzielić go z pani ojcem jakieś nieporozumienia?
- Wątpię. Od dawna przyjaźnił się z naszą rodziną. Był nawet ojcem chrzestnym mojej siostry.
Honoria uzmysłowiła sobie, że obie z Verity, gdy już dorosły, uważały, iż jest coś krępującego w sposobie, w jaki im się przypatrywał lord Keddinton. Ponieważ nigdy nie zrobił niczego niestosownego, nie wspominały o tym bratu.
- Marcus prawdopodobnie poprosił go o pomoc – ciągnęła. – Jeśli mnie z niewiadomego powodu nie lubił, nie potrafię sobie wyobrazić, jaką korzyść przyniosłaby mu moja publiczna kompromitacja.
- Nikogo oprócz niego pani nie pamięta? – Gdy potrząsnęła głową, Gabe zadał kolejne pytanie: – Co się wydarzyło, gdy pojawił się pani brat?
Okazało się, że przypomnieć sobie sekwencje wypadków jest jeszcze trudniej, niż rozpoznać blade twarze wyłaniające się z ciemności.
- Walczyłam desperacko i nagle byłam wolna. Marcus znalazł się przy mnie, zdjął frak i okrył mnie. Krzyczał coś do tego łajdaka, po czym pośpiesznie zaprowadził mnie do szatni. Drżałam na całym ciele, gdy odbierał moje okrycie. Oddałam mu frak i otuliłam się peleryną, żeby nie było widać podartej sukni. Peleryna! – Przypomniała sobie Honoria w nagłym przebłysku pamięci. – Odkryłam to dopiero kilka dni później, w drodze z Londynu, kiedy szukałam chusteczki, którą nosiłam zazwyczaj w kieszonce ukrytej w podszewce. Było tam małe szkiełko. Ktoś je tam umieścił, bym je znalazła po pewnym czasie.
- Szkiełko?
- Tak. Znaczenie było dość łatwe do odcyfrowania. Było oszlifowane jak drogi kamień i wypolerowane po jednej stronie, a po drugiej surowe, niewykończone. Miało mi przypominać, że ja, którą zwano Brylantem Londynu, jestem teraz warta w oczach socjety i własnej rodziny tyle, co bezwartościowy kawałek szkła.
Kapitan pokręcił głową z niedowierzaniem. Nagle nasunęła mu się pewna myśl.
- Twierdzi pani, że szkiełko z jednej strony było oszlifowane jak brylant? Czy nazwisko Carlow mówi coś pani?
Honoria oniemiała. Odgadł jej tożsamość? Jakim sposobem?
- Jestem… spokrewniona z Carlowami. Dlaczego pan pyta?
- Spotkałem kiedyś w naszej gospodzie Cygana nazwiskiem Stephano Beshaley. Chwalił się, że specjalizuje się w handlu brylantami i ma klientów w wysokich sferach Londynu. Twierdził, że łączą go koneksje z prominentną londyńską rodziną Carlowów. Wysoki, szczupły, elegancki, ubiera się dość krzykliwie. Maniery angielskie, ale śniada cera i nieuchwytny obcy rys w wyglądzie wskazują na cygańskie pochodzenie.
Opis przypomniał Honorii pewne zdarzenie.
- Handlarz drogimi kamieniami? Tak, przypominam sobie, że kogoś takiego spotkałam u jubilera w dniu, w którym pokłóciliśmy się z Anthonym. Dostarczył kamienie, które pokazywał nam jubiler. Ten garnitur bardzo mi się podobał, bo oprawa była naprawdę kunsztowna, a brylanty doskonałej jakości. Jubiler przedstawił dostawcę, który nam się ukłonił, ale nie przypominam sobie, by podano nam jego nazwisko.
Nagle przed oczyma stanął jej inny obraz. Pewien szczegół, którego dotychczas nie wyłowiła z zamętu wydarzeń owego nieszczęsnego wieczoru w ogrodzie.
- W ogrodzie był ktoś taki! – wykrzyknęła. – Na samym końcu tłumu gapiów. Śniada cera, lekko egzotyczne rysy twarzy. Nie zdawałam sobie z tego sprawy aż do teraz. Może to on umieścił szkiełko w kieszeni peleryny?
- Mógł stać za całą intrygą?
- Ale jaki miałby powód? To człowiek spoza naszej sfery. Jestem pewna, że był w ogrodzie lady Dalrington. Mógł zostać wynajęty do podrzucenia tego szkiełka przez tę samą osobę, która zaangażowała fałszywego lokaja, aby dostarczał komu trzeba wiadomości. Przez człowieka, który to wszystko zaplanował i zrealizował.
- Jeśli ma cygańską krew w żyłach, to prawdopodobnie stać go na zemstę. Może ktoś z pani rodziny wyrządził krzywdę jemu lub komuś z jego klanu.
- Niewykluczone, ale trudno mi sobie wyobrazić, kto i dlaczego. Matka posiada biżuterię wielkiej wartości, ale to przeważnie przedmioty przechodzące z pokolenia na pokolenie w rodzinie. Marcus mógł coś kupować dla swojej młodej żony i prawdopodobnie Hal też nieraz robił zakupy dla kolejnych przyjaciółek, nie wyobrażam sobie jednak, by nie płacili odpowiedniej ceny lub w ogóle nie regulowali rachunków. A jeśli nawet? Zrujnowanie reputacji siostry za odmowę spłaty długów to przesada, nawet jak na Cygana.
- A więc jest pani pewna, że handlarz brylantów był w ogrodzie owej feralnej nocy?
- Tak, jestem pewna.
- W takim razie zaczniemy od tego. Trzeba porozmawiać z pani bratem. Gdyby od razu zaczął dochodzenie, nie musielibyśmy szukać śladu, który zdążył wystygnąć.
- Jeszcze kilka tygodni temu nie przypuszczałam, że będę broniła brata, ale teraz widzę te sprawy jaśniej niż wtedy. Mając żonę w odmiennym stanie i chorego ojca, musiał się martwić, że skandal niekorzystnie wpłynie na ich zdrowie. Niepokoił się także o to, jak zaważy on na przyszłości mojej młodszej siostry. – Honoria uprzytomniła sobie, że nadal nie rozpieczętowała listu od Marcusa. Uśmiechnęła się blado. - Gdybym nie była lekkomyślna i samowolna, nie przysparzała bratu kłopotów, może by uwierzył w moje zapewnienia o niewinności. Mnie samej trudno było we wszystko, co się zdarzyło uwierzyć.
- Niekiedy prawda wydaje się kłamstwem.
Mówił o niej, czy o sobie? – zadała sobie w duchu pytanie Honoria.
- W każdym razie nie winię Marcusa, że skazał mnie na wygnanie. Nałożona na mnie kara jest usprawiedliwiona.
- Bez względu na błędy, jakie pani popełniała w przeszłości, brat powinien  ufać pani poczuciu honoru.
Wzruszył ją wiarą w jej honor.
- Nie miałam nic przeciwko wyjazdowi z Londynu, jeśli miał uratować szanse mojej siostry. Ona jest tak stateczna, że czasami doprowadzała mnie do rozpaczy, ale jest także lojalna i szczera. Teraz widzę, że jej nie doceniałam. Może trzeba coś utracić, żeby to docenić.
- Na przykład pozycja w społeczeństwie?
- Gdyby pan wiedział, jak nisko ją cenię! Natomiast honor, poczucie bezpieczeństwa wśród bliskich, które traktowało się jako oczywistość… Ich utrata ogromnie boli.
Kapitan wydawał się uderzony tą uwagą, jakby po raz pierwszy dotarła do niego prosta prawda.
- Domyślam się, że nie wyjawi mi pani nazwiska swojego uwodziciela?
- Nie wyjawię. Na przekór temu, co mówiłam wcześniej, sądzę, że ukaranie go nic by nie dało. Nie, żebym pomniejszała jego winę, ale w całej tej intrydze on także był pionkiem, podobnie jak ja.
- Z tą różnicą, że wyszedł bez szwanku.
- Ten świat jest tak urządzony. Rozpustnik uchodzi cało, bo ściganie go oznaczałoby dalsze nagłaśnianie skandalu, a prawdziwy winny i tak nie zostałby ujawniony.
- Niestety. Chociaż możliwość dobrania mu się do skóry poprawiłaby samopoczucie.
- Jeśli zagadka kiedykolwiek zostanie wyjaśniona, zastrzegam sobie prawo pierwszeństwa do osobistego pomszczenia krzywdy – powiedziała Honoria.
Odczuła wielką ulgę, że zdobyła się na wyznanie. Zrzuciła brzemię udręki, jakby uwolniła się od podartej sukni, w której wymykała się w niesławie z balu. Nagle kapitan wydał się jej bliższy niż ktokolwiek.
Oto mężczyzna, który wysłuchał jej zwierzeń i nie odwrócił się od niej. Mężczyzna, który jak się wydaje, uwierzył jej bez zastrzeżeń i potępił zło, które jej wyrządzono, jak nikt z jej rodziny, z wyjątkiem ciotki. Mężczyzna ten trzymał ją w ramionach tak samo jak lord Barwick i pożądał jej, ale wypuścił ją bez słowa sprzeciwu. Ofiarował jej pocieszenie. Nie musiała się obawiać, że będzie próbował wykorzystać jej strapienie.
Nagle zapragnęła go pocałować. Nie tylko po to, aby znowu poczuć na wargach jego usta, ale także dlatego, żeby udowodnić sobie i jemu, że potrafi się schronić w jego ramionach bez obawy.
- Dziękuję, że pan mi uwierzył – powiedziała miękko, po czym przybliżyła twarz do jego twarzy i wargami dotknęła jego ust.

Rozdział szesnasty

 Gabe nie mógł uwierzyć, mając w świeżej pamięci jej wcześniejszą reakcję, że panna Foxe sama zechciała go pocałować. Potrzebował dobrej chwili, by jego ospały umysł upewnił go, że to prawda, a nie wybryk fantazji. Tym razem nie zawiedzie jej zaufania. Obejmie ją tak delikatnie i niewinnie, że koszmarne wspomnienie walki o uwolnienie się z uścisków niechcianego mężczyzny pochłonie niepamięć. Splótł ręce za plecami, żeby nie ulec pokusie i nie otoczyć jej ramionami, nie przyciągnąć do piersi. Postanowił ograniczyć się do pocałunku; wziąć tylko to, co mu była gotowa dać. Wiedział, że dzisiaj nie zaspokoi pożądania, które w nim rozpaliła.
Stykali się tylko ustami dopóty, dopóki panna Foxe nie zarzuciła mu rąk na szyję. Powoli, żeby jej nie spłoszyć, otoczył ją ramionami i przyciągnął do siebie.  Z  westchnieniem przywarła do niego całym ciałem i wtedy Gabe pogłębił pocałunek. W pewnym momencie uzmysłowił sobie, że jeśli się od niej natychmiast nie odsunie, będzie zgubiony. Zmusił się do wykonania kroku w tył.
- Teraz moja kolej na podziękowanie – powiedział.
- Myślę, że wdzięczność powinna być obopólna.
- Nawet sobie pani nie wyobraża, jak chciałbym panią namówić, by została tu ze mną, ale musi pani wracać do domu, zanim ciotka zacznie się martwić.
- Chyba tak – przyznała z westchnieniem. Gabe’a niewymownie ucieszył żal pobrzmiewający w jej głosie. – Jeszcze raz dziękuję, że był pan taki miły i  rozważny. Jak już pan wie, rozwaga nie należy do moich zalet – dodała ze śmiechem.
- Ani do moich. Może pomożemy sobie nawzajem udoskonalić swoje charaktery.
- Podoba mi się ten pomysł.
- Zaczniemy? – Podał jej ramię.
Wciąż pod wrażeniem chwili wspinali się ścieżką wiodącą do kamiennego kościółka w zgodnym milczeniu. Odnaleźli swoje uwiązane konie.
- Zamierza pan przeprowadzić dochodzenie? – zapytała Honoria, siedząc w  siodle i ustawiając konia w kierunku Foxeden.
- Tak. Pierwszym krokiem będzie odnalezienie handlarza brylantów. Na marginesie, jak się nazywał jubiler, u którego spotkała pani tego handlarza?
- Phillips, z Bond Street. – Popatrzyła na Gabe’a z wahaniem, wreszcie zapytała. – Będąc w Londynie, nie skontaktuje się pan z Carlowami? Zapewne domyśla się pan, że nie jestem z nimi obecnie w najlepszych stosunkach.
- Nie skontaktuję się z pani znamienitymi krewnymi bez pani zgody. Z całą pewnością nie wcześniej niż wtedy, gdy będę miał w ręku coś więcej poza podejrzeniami niepopartymi dowodami.
- Dziękuję – odparła z widoczną ulgą. – Myślę, że z czasem pogodzę się z nimi, teraz jednak nie jestem na to gotowa.
- Jeśli nie udzielili pani lepszego wsparcia niż pani brat, to potrafię zrozumieć pani niechęć do utrzymywania z nimi kontaktów.
- Zapewniam pana, że tak właśnie było – zapewniła sucho. Klacz przestępowała niecierpliwie z nogi na nogę. Panna Foxe uspokoiła ją ściągnięciem wodzy. – Jeszcze raz chcę panu podziękować za pana uprzejmość i za pokazanie mi tego miejsca. Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu, przyprowadzę tu Evę, żeby je naszkicowała.
- Proszę bardzo. Chętnie zobaczę rezultat jej pracy. Postaram się dostarczyć pani wkrótce potrzebne informacje.
Panna Foxe nie wyglądała na przekonaną, ale uśmiechnęła się i odjechała. Gabe patrzył w ślad za nią dopóty, dopóki nie znikła za zakrętem. W drodze do gospody nie zwracał uwagi na piękno nadmorskiego klifu, tylko sporządzał w myślach listę spraw do załatwienia w związku z wyjazdem.
Rozmowa utwierdziła go w przekonaniu, że powinien udać się do Londynu bezzwłocznie. Pocztowym dyliżansem obróci tam i z powrotem w ciągu niecałego tygodnia. Uśmiechnął się do siebie z przekąsem. Był tak zajęty panną Foxe, że zupełnie zapomniał, po co szedł na plebanię. No cóż, spotkanie z Williamem Darbym w sprawie interesów musi zaczekać.
Panna Foxe wspomniała o zamiarze wypytania ciotki o stary skandal w rodzinie Carlowów. Może on także powinien zadać jej kilka pytań na ten temat. W Londynie bywał rzadko, nie znał tam nikogo z bardziej prominentnych rodzin. Prawdopodobnie nie uda mu się poznać kogoś, kto mógłby coś wiedzieć o sprawie. Jeśli nawet taką osobę pozna, to wątpliwe, czy zechce ona o tym rozmawiać z kimś, kto nie ma żadnego związku z Carlowami.
Wybiorę się do Foxeden nazajutrz, postanowił.

 

Napisali o nas:


"To były niesamowicie mile spędzone chwile, na dworze mróz i śnieg i ja w ciepłym pokoju z filiżanką herbaty i niezwykle ciekawą książką. „Przemytnik i dama” to bardzo dobry romans historyczny, w którym nie brakuje schadzek, potajemnych uścisków, a przede wszystkim wielkiej intrygi." Czytaj więcej: www.toska82.blogspot.com

 

 

 

 

 


 

"Piękna opowieść o miłości, która "zaatakowała" dwójkę młodych ludzi z kompletnie innych środowisk w najmniej oczekiwanym momencie.(...)A do tego wszystkiego historia osadzona w barwnej i kolorowej Anglii XIX wieku. Autorka wręcz doskonale opisała krajobraz tamtej epoki, piękne zatoczki, klify i leśne drogi. Ach ... można się rozmarzyć." Czytaj więcej: www.ksiazkimolaksiazkowegoxp.blogspot.com

 

 

 

 

 

 

 

 

"Julia Justiss potrafi w subtelny sposób poruszyć trudne tematy tj. niezrozumienie dla inności ( historia małej Eve), bieda która zmusza do działań wbrew sobie (Lourie). Zmusza do przemyśleń na życiem własnym ale i tez nad życiem osób w naszym otoczeniu. (...)Ciekawa pozycja dla wielbicieli romansów, konwenansów i intryg." Czytaj więcej: www.aleksandrowemysli.blogspot.com

 

 

 

 

 

 

 

 

O serii - Romans Historyczny

Mistrzynie romansu historycznego - tak można nazwać autorki książek, które wydamy w naszej nowej serii Wielki Romans Historyczny. Rosemary Rogers, określana mianem "królowej romansu historycznego", Candace Camp, Stella Cameron, Nan Ryan, Anne Stuart - każda z nich napisała kilkadziesiąt utworów i otrzymała za swój dorobek najbardziej liczące się nagrody literackie. 

Mistrzynie romansu historycznego - tak można nazwać autorki książek, które wydamy w naszej nowej serii Wielki Romans Historyczny. Rosemary Rogers, określana mianem "królowej romansu historycznego", Candace Camp, Stella Cameron, Nan Ryan, Anne Stuart - każda z nich napisała kilkadziesiąt utworów i otrzymała za swój dorobek najbardziej liczące się nagrody literackie. Na kartach powieści potrafiły wykreować wyraziste postaci i sugestywnie odtworzyć realia historyczne. Nie ograniczyły się do opisania wzruszających czy pełnych pasji, wesołych lub dramatycznych losów zakochanej pary. Obok historii miłosnej znajdziecie tu, Drogie Czytelniczki, wątki sensacyjne i przygodowe, odniesienia do ważnych wydarzeń historycznych. A wszystko to napisane wartko, żywo, z wyobraźnią i humorem.

Tych powieści się nie czyta, te powieści się pochłania.

Zobacz stronę serii

Dowiedz się więcej

Czytelniczki, które interesował ten produkt, oglądały również:

Opinie czytelników

  1. toska1982 toska1982 napisała:

    Pogoda ostatnio nie sprzyja czytaniu książek, w każdym bądź razie w moim przypadku, ciągłe zimno i nadmiar pracy powodują u mnie ogromne pokłady senności. Ale próbuję z tą sennością walczyć, a pomogła mi ostatnio w tym, między innymi lektura „Przemytnika i damy”.

    Honoria Carlow, córka hrabiego, już od małego wiedziała, że wszystko o czym zamarzy, będzie jej. Była w pełni świadoma, że ze swoim tytułem i pozycją kiedyś będzie mogła przebierać w mężczyznach. Ale pomimo, że wszyscy próbowali wychowywać ją na małą damę, to ona wolała chłopięce zabawy i nie raz wpadała przez to w tarapaty. I kiedy dorosła, to nadal nie potrafiła wyzbyć się tej odrobiny buntowniczości, nadal uwielbiała żyć na granicy tego co wypada, a tego co nie. Jednak w końcu miarka się przebrała.

    Po kłótni z narzeczonym, Honoria zostaje zwabiona do altanki, by rzekomo pogodzić się. Jednak kiedy w nocy dociera na miejsce, zamiast narzeczonego, zastaje tam największego podrywacza, który ją związuję i ... wtedy na miejsce przybywa jej brat. Niby w samą porę, jednak honor zostaje splamiony. Honoria opuszcza Londyn i udaje się do ciotki do Kornwalii.

    Przekonana, że ciotka jej nie zrozumie, początkowo nie wyjawia tajemnicy swojego przybycia. Jednak z czasem okazuje się, że i ciotka nie była tak całkiem niewinna. Do tego włączenie się w życie miejscowej społeczności skutkuje poznaniem bardzo interesującego mężczyzny. Gabriel Hawksworth choć na pierwszy rzut wydaje się być zwykłym przemytnikiem, wprawdzie bardzo przystojnym, to jednak pała się zajęciem, które w pewnych kręgach jest raczej niemile widziane, w każdym bądź razie tak się wydaje Honorii. A jednak nie potrafi się ona oprzeć jego urokowi.

    Czy tych dwoje ma szansę na wspólną przyszłość? Czy Honoria będzie w stanie porzucić życie jakie prowadziła w Londynie, na rzecz małego społeczeństwa Kornwaliskiego?

    To były niesamowicie mile spędzone chwile, na dworze mróz i śnieg i ja w ciepłym pokoju z filiżanką herbaty i niezwykle ciekawą książką. „Przemytnik i dama” to bardzo dobry romans historyczny, w którym nie brakuje schadzek, potajemnych uścisków, a przede wszystkim wielkiej intrygi. Kto i dlaczego postanowił tak się zemścić na córce hrabiego, czy była ona sama sobie winna, czy może w tym wszystkim jest coś jeszcze.

    Niestety urodziłam się trochę za późno, i to nawet bardzo, a szkoda, bo takie życie bardzo by mi się podobało. Bale i skandale, gry prowadzone między kochankami, potajemne schadzki, intrygi prowadzone między najlepszymi rodami i w tym wszystkim prawdziwe uczucia. Na szczęście, są jeszcze takie książki jak ta, które dostarczają nam dobrej rozrywki !!!

  2. kgajewicz kgajewicz napisała:

    Piękna opowieść o miłości, która "zaatakowała" dwójkę młodych ludzi z kompletnie innych środowisk w najmniej oczekiwanym momencie. Ona piękna, młoda i bogata Lady Honoria, która w swoim życiu musiała przekonać się co z człowiekiem może zrobić plotka i spisek, który ma doprowadzić do jej zniknięcia z życia towarzyskiego ogromnego Londynu. Ku swojemu zdziwieniu potępiona niesłusznie przez brata i porzucona przez narzeczonego ucieka do Kornwalii do swojej dawno nie widzianej ciotki. Tam aby plotki nie dotarły do "wieśniaków" przyjmuję nazwisko swojej ciotki. Od tej pory funkcjonuje jako Marie Foxe. Na jej drodze staje on młody, przystojny przemytnik Gabriel Hawksworth, który po raz pierwszy zakochuje się w niej i pożąda jej "umysłu, a nie ciała". Jak potoczą się ich losy ? Czy Lady Honoria powróci do swojego domu w Londynie oczyszczona z zarzutów ? Przekonajcie się sami ;].


    Nigdy do tej pory nie myślałam, że będą mi się podobały romanse, które zawsze kojarzyły mi się z pustą, ładną dziewczyną, która zakochuję się w jakimś pięknisiu zapatrzonym w siebie. Przez setki stron zbliżają się i oddalają się od siebie żebyśmy tylko później mogli przeczytać "I żyli długo i szczęśliwie". Jednak postanowiłam, że spróbuję i może taki romans historyczny mi się spodoba i muszę powiedzieć, że nie żałuję.

    W książce tej Julia Justiss przedstawia nam kawałek dobrej literatury rozrywkowej, która umiliła mi niedziele. Jej historia nie jest błaha i pozbawiona sensu. Przedstawiając nam podejrzaną o zdradę młodą dziewczynę, która została wciągnięta w jakiś spisek, który doprowadził do tego, że przekonała się jakiego ma brata i postanowiła wyjechać daje nam dużo do myślenia. Bardzo podobała mi się postawa dziewczyny, która mimo iż uciekła z domu do ciotki to nie siedziała tam bezczynnie i nie rozpaczała tylko zajęła się pomocom młodym dziewczyną i układaniem kwiatów, aby uszczęśliwić swoją ciotunię. Honoria to piękny obraz kobiety, która nie dała się schematom i chciała zmienić swoje życie tak aby poprowadzić je w sposób wyśniony przez lata. Nie interesuję ją status społeczny, czy majątek mężczyzn. Chce czuć się bezpieczna, kochana i godnie żyć. Wiąże swoje życie z pomocom innym i morzem.

    Gabriel, który stanął jej na drodze to nie jest zwykły przemytnik. Jego historia jest nieco dłuższa i bardzo ciekawa. Nie należy do mężczyzn traktujących kobiety jak przedmiot, liczy się z ich zdaniem i marzeniami. Poszukuję żony podobnej do niego - wyjętego ze schematów człowieka pragnącego podróżować i wyświadczać przysługi innym. Przemytnikiem zostaje aby oddać swój dług względem pewnego mężczyzny, który uratował mu życie. Gdyby nie to sam nie wie kim by był. Pokochał morze i tylko ono jest miejscem, do którego zawsze będzie tęsknił. Jest bardzo szarmancki, męski i mądry. Jest bardzo ciekawym bohaterem, który został wręcz idealnie wykreowany do swojej roli, której nie zdradzę ;]


    A do tego wszystkiego historia osadzona w barwnej i kolorowej Anglii XIX wieku. Autorka wręcz doskonale opisała krajobraz tamtej epoki, piękne zatoczki, klify i leśne drogi. Ach ... można się rozmarzyć ;D.

    Myślę, że jest to bardzo dobry przykład literatury, która bawi i uczy. Nie jest to pusty tekst i lepiej nastolatki zrobiłyby czytając o takiej miłości i poświęceniu niż o tym co robi dla siebie bardzo ostatnio znana para wampir-człowiek.... No ale to już rozważania na inny temat także kończę mój wywód i zapraszam do dzielenia się wrażeniami po przeczytaniu tej jakże interesującej pozycji ;)

    ksiazkimolaksiazkowegoxp.blogspot.com

Zarejestruj się, aby dodać opinię

Rejestracja użytkownika

Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe

Zarejestruj się lub

Hity Miesiąca

  1. 1. W cieniu starych drzew W cieniu starych drzew

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Satine
    Ocena:
    5
    Cena:
    19.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. Bratnie dusze Bratnie dusze

    Autor:
    Diana Palmer
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Trzej bracia Trzej bracia

    Autor:
    Nora Roberts
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup

Top 10 Tygodnia

  1. 1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą Pozory mylą, W zamku nad Loarą

    Autor:
    Julia James, Christina Hollis
    Seria:
    Światowe Życie DUO
    Ocena:
    4
    Cena:
    14.99 zł
    Dostępność książki:
    Wyprzedane
  2. 2. Koło fortuny Koło fortuny

    Autor:
    Margaret Way
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    4
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Serce milionera Serce milionera

    Autor:
    Lucy Monroe
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  4. 4. Na paryskich salonach Na paryskich salonach

    Autor:
    Caitlin Crews
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  5. 5. Niezapomniany wernisaż Niezapomniany wernisaż

    Autor:
    Kate Hewitt
    Seria:
    Światowe Życie Extra
    Ocena:
    3
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  1. Podróż w chmurach
  2. Zakochana bez pamięci
  3. Kłopotliwy spadek
  4. W cieniu starych drzew
  5. Smak czerwonego wina, Bezsenne noce

Nowość

Trzej bracia Trzej bracia

Autor:
Nora Roberts
Seria:
Romans
Ocena:
5
Cena:
34.99 zł
Kup taniej:
Kup

Przejdź do strony książki

Bezpłatny Newsletter

Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.