Skandal nad Tamizą

Stella Cameron

Skandal nad Tamizą

Średnia ocena:
4.82 (11 głosów)
Ocena:
5
Autor:
Stella Cameron
Seria:
Powieść Historyczna
Liczba stron:
448
Oprawa:
twarda
ISBN:
978-83-238-8194-0
Premiera:
16.09.2011
Cena:
34.99 zł
Kup taniej:
Kup

Zarejestruj się i:

O książce

Anglia, rok 1815.
Ktoś porywa bogate panny z dobrych domów. Rodziny płacą okup i milczą, bojąc się skandalu, a porywacz pozostaje bezkarny.

Lord Dominik Elliot rozpoczyna własne śledztwo. Tropienie porywacza zajmuje mu każdą wolną chwilę. Tymczasem matka niespodziewanie zwraca się do niego z prośbą, aby wprowadził na salony córkę pastora z prowincji.
Markiza chce pomóc dziewczynie znaleźć bogatego męża, który zapewni jej rodzinie należyty status i pozwoli uratować upadający majątek.
Fleur Toogood z niechęcią zgadza się wypełnić obowiązek, jaki jej wyznaczono. Robi to jedynie dla dobra rodziny i swoich czterech sióstr. Akceptuje zaaranżowanie małżeństwa, jednak stawia jeden warunek - wyjdzie za mąż wtedy, kiedy się zakocha.

Dominika niezmiernie irytuje konieczność opieki nad córką pastora. Nie dość, że musi poświęcić jej czas, który mógłby przeznaczyć na śledztwo, to jeszcze spodziewa się ujrzeć nieatrakcyjną i nudną pannę. Jakie jest jego zdziwienie, kiedy okazuje się, że Fleur jest piękna, inteligentna i pewna siebie. Chcąc ukryć rosnącą fascynację, Dominik gra surowego i aroganckiego opiekuna.

Niespodziewanie porywacz uderza raz jeszcze. Tym razem celem staje się Fleur.

 

 

Fragment książki:


Skręcił z ulicy w parkową bramę i szedł teraz żwirową alejką. Dziewczynę dojrzał z daleka; stała tuż obok żywopłotu, oświetlona łyskającymi zza chmur promieniami księżyca, beztrosko wystawiając się na widok ciekawych oczu. Gdyby gdzieś w pobliżu znalazł się wścibski obserwator, z łatwością by ją dojrzał, ale ona zdawała się całkowicie nieświadoma niebezpieczeństwa.
- Nie stójże tak - syknął, szybko podchodząc do niej. - Siadaj. Tutaj, na tej ławce, koło krzewów.
- Ja... nie trzeba. Mogę postać... panie... Przepraszam... Chciałam powiedzieć: ojcze.
- Ciszej, proszę. Mów ciszej - napomniał ją. -Nazywają mnie bratem Justem i tak masz się do mnie zwracać. Nalegam, żebyś usiadła. Nikt nas nie powinien tu widzieć. Trzeba zachować daleko posuniętą ostrożność.
Chwycił ją za ramię i pociągnął ku ławce. Naprawdę nazywał się Dominik Elliot. Lord Dominik Elliot, ale dzisiaj z pewnych powodów wolał występować incognito. Niech dziewczyna trwa w przekonaniu, że ma do czynienia z braciszkiem zakonnym. Tak będzie zdecydowanie lepiej dla niej i bezpieczniej dla niego z całą pewnością.
Zaimponowała mu odwaga tej osóbki. Jeszcze przed chwilą, gdy wchodził do parku, wątpił, czy stawi się na spotkanie, czy zdecyduje się widzieć z zupełnie obcym jej człowiekiem wieczorową porą w ustronnym miejscu. Z tego, co mógł dojrzeć w mroku, była młodziutka, niebrzydka i skromnie ubrana.
Jane Weller, panna niesłusznie odprawiona ze służby, skromnie przysiadła na brzegu kamiennej ławki, osłoniętej krzewami wawrzynu.
- Zaraz muszę wracać, skąd przyszłam - odezwała się, lekko jeszcze zadyszana, kiedy Dominik zajął obok niej miejsce, zbierając fałdy brązowego habitu. - Nie mam zbyt dużo czasu. - Otuliła się szczelniej paltotem i pochyliła głowę, skrywając twarz pod rondkiem kapelusika, jakby mrok nie krył jej w wystarczający sposób.
Dotknęła ostrożnie palcem brody, drgnęła i syknęła cicho.
- Boli cię? - zaniepokoił się brat Just.
Panna Weller szepnęła w odpowiedzi coś, czego nie zdołał usłyszeć.
Gdzieś opodal rozległ się pijacki śmiech, a potem w wieczornym powietrzu poniosły się podniesione głosy. Panna Weller zasłoniła usta dłońmi, tłumiąc okrzyk przestrachu, i rzuciła swojemu towarzyszowi spłoszone spojrzenie. Jednak nie była taka dzielna, jaką chciała mu się pokazać, pomyślał.
- Nic to - uspokoił ją. - Nikt nie zrobi ci krzywdy. Nie musisz się niczego lękać. Przy mnie jesteś całkowicie bezpieczna, możesz mi wierzyć.
W drodze z kościoła Najświętszej Maryi Panny przy Pearl Lane miał dość czasu, by obmyślić najskuteczniejszy, być może jedyny, sposób rozwiązania tajemnicy. Musiał bezwarunkowo coś przedsięwziąć, natychmiast przejść do działania, zanim będzie za późno.
- Odprowadzę cię do domu. Ze mną jesteś bezpieczna - powtórzył, chcąc dodać dziewczynie otuchy. - A teraz opowiedz mi o sobie.
W zasadzie znał jej historię. Z najważniejszymi faktami zapoznał się w klubie, przy szklaneczce, podczas pogawędki z synem byłych chlebodawców panny Weller. Resztę, ze szczegółami, sumiennie zrelacjonował Dominikowi jego brat, Nathan.
- To wszystko nieprawda, co moja pani o mnie mówi. - Głos dziewczyny drżał, ale nie płakała. Dzielne dziecko. - Ja wcale nie byłam u swojego kawalera tamtej nocy, kiedy dostałam wychodne, znaczy się w ostatni czwartek. W ogóle nie mam kawalera. Uprowadzili mnie. Ktoś mnie uprowadził. I wiem dlaczego.
Wiesz dlaczego? Bardzo ciekawe, pomyślał Dominik. Zaraz się dowiemy, co masz do powiedzenia, a czego zaledwie się domyślasz.
- A czemu ktoś miał cię uprowadzić? - On oczywiście znał powody, ale zaskoczyło go trochę, że panna Weller odgadywała, dlaczego porwano ją w Hyde Parku, opodal domu, gdzie pracowała jako służąca.
- Ten pan myślał, że ja to panna Victoria. Wziął mnie za panienkę. Pomylił się. W sam raz miałam na sobie jej pelerynę. Dała mi ją - wyjaśniła pospiesznie. - To ją chciał porwać. Sam przyznał. Powiedział mi to wprost. Okropnie się zezłościł, kiedy poniewczasie odkrył, że jego zachody zdały się na nic i że to mnie ma, zamiast niej, jak sobie wcześniej umyślił.
Ojciec panny Victorii Crewe-Burns był człowiekiem bardzo zamożnym: jego pończochy patentowe Crewe-Burns znali wszyscy, ale kupowało je wyłącznie pospólstwo, to jest ci, którym marna pozycja w hierarchii społecznej czy brak grosza w sakiewce, albo jedno i drugie, jako że obie te rzeczy zwykle idą w parze, uniemożliwiały noszenie pończoch jedwabnych. Przez pewien czas łączono nawet imię panny Victorii z imieniem Nathana, brata Dominika.
- Pewna jesteś tego, co mi tu mówisz, panno Weller? Chciał pojmać Victorię, nie ciebie?
- Och, tak. Jestem najzupełniej pewna, proszę brata. Ten człowiek sam mi to powiedział, kiedy już przywiózł mnie do swojego domu. - Dziewczyna wysławiała się całkiem gładko jak na sługę, co Dominik zapisał sobie skrzętnie w pamięci. - Pomogę panu go odnaleźć. Zrobię wszystko, co w mojej mocy. Chcę przyczynić się do schwytania tego niegodziwca, bo gotów kiedy jeszcze kogo skrzywdzić. On jest niebezpieczny, ja to wiem. Ale teraz to tylko się boję, żeby kto nie zobaczył, że mnie jakiś obcy odprowadza na stancję, choćby i w zakonnym habicie. Jeszcze rozejdzie się złe słowo i znowu trafię na bruk, a drugiego takiego taniego miejsca to chyba nie znajdę.
- Widziałaś dobrze twarz tego człowieka? - zapytał Dominik, chociaż nie miał nadziei, że panna poda mu dokładny opis.
- Tak i nie.
Tak i nie? Cóż to może znaczyć? Doprawdy, zagadkowa odpowiedź...
Czekał niecierpliwie na dalszy ciąg relacji, na bardziej dokładne wyjaśnienia.
- Pomalowana twarz, tylem widziała. Miał pomalowaną twarz, ot co. Wystraszyłam się okropnie, jak go tak zobaczyłam. Białe mazidło na twarzy, zupełnie jak kiedyś panie nakładały. Usta też pomalowane, na czerwono. A brwi wymalowane czarnymi krechami na czole, wysoko. Na włosach biała peruka. Biały puder na rzęsach. Oczy wydawały się różowe. Wstrętne.
Następne pytanie Dominik zadał niejako dla porządku, gdyż odpowiedź znał z góry i nie czynił już sobie żadnych nadziei.
- Rozpoznałabyś go?
Nie wyśmiała go i nie zaprzeczyła bez wahania, że nie, że to niemożliwe.
- Nie wiem. Nie umiem powiedzieć. Było w nim coś... niedobrego. To zły człowiek. Okrutnik. Czułam to. Pchnął mnie tak, że upadłam, potem kopnął. Krzyczał, że tylko czas przeze mnie stracił.
- Przykro mi. - Dominik nie wiedział, czy bardziej jest wściekły, czy zawiedziony. - Czy mogłaś go spotkać kiedyś wcześniej? Zauważyłaś w nim coś znajomego? Głos? Kształt nosa? Jakiś szczegół?
- Och, nie. - Pokręciła zdecydowanie głową. - Nigdy go nie widziałam, tego to jestem zupełnie pewna. Ale to coś, co czułam... Mówiłam już... To nie był tylko strach. Coś jeszcze, sama nie wiem co. Nie poznałabym, chyba żeby był tak samo umalowany... Nie, może bym poznała. - Jane wahała się, zmieniała zdanie. - Powiedział, że jest mistrzem zmylenia. Niby, że potrafi się przebierać, tak myślę. - Spojrzała niepewnie na Dominika. - Przepraszam, że więcej nie mogę pomóc, chociaż tak bardzo chcę - zapewniła.
- Już bardzo pomogłaś. - Nie mógł jej spłoszyć, była mu potrzebna, powinien spotkać się z nią jeszcze, i to wkrótce. Myśl, że panna mogłaby zniknąć, że by jej nie znalazł, przyprawiała go o panikę. - Pewnie nie masz pieniędzy? - zapytał ostrożnie; urazić jej też przecież nie chciał.
Jane Weller odwróciła wzrok.
- Potrafię zadbać o siebie. Niejedno już przeszłam. Dam sobie radę.
- Jak długo wytrzymasz bez pracy oraz bez środków do życia?
Panna Weller podniosła kołnierz skromnego paltota i ukryła w nim brodę.
- Długo - odparła stanowczym tonem. - Mnie bieda niestraszna.
- Jednak chciałbym ci dać trochę pieniędzy... Byłbym spokojniejszy...
- Dziękuję, nie przyjmę. - Podniosła się gwałtownie. - Tylko patrzeć, jak gdzieś znowu się najmę. Pochodzę, poszukam, będę rozpytywać. Znajdę robotę, na pewno. Nie mam wyjścia.
- Jeśli masz pieniądze, bo rozumiem, że masz jakieś oszczędności, skoro tak zdecydowanie odmawiasz przyjęcia ode mnie pomocy, to dlaczego tak bardzo zależy ci na znalezieniu nowego chlebodawcy?
- Bo... zależy, i już. Dość na tym. Nie będę się opowiadać. Przepraszam, ale na mnie już pora. Muszę wracać na stancję.
- Naturalnie. - Dominik wstał i, zapominając, kim jest tego wieczoru, podał pannie Weller ramię, ale ona zignorowała uprzejmy gest bardziej stosowny dla dżentelmena niż braciszka zakonnego. Cóż, niełatwo występować incognito, człowiek zapomni się na chwilę i już może się zdemaskować. Na szczęście panna Weller nie zwróciła uwagi na tę pomyłkę. - Odprowadzę cię, ale mam prośbę: zrób coś dla mnie jutro rano - powiedział Dominik, kierując się ku wyjściu z parku.
- Jutro rano nie dam rady. Nie mam czasu. - Panna Weller zawahała się, odchrząknęła. - Gospodyni, co u niej teraz mieszkam, powiedziała, że mniej zapłacę za stancję, jak jej posprzątam. To się zgodziłam.
- Może więc w takim razie po południu? - zagadnął. - Będziesz wolna.
Kiedy znaleźli się na ulicy, Dominik stanął, nie wiedząc, w którą iść stronę.
- Dobrze - zgodziła się panna Weller. - Jeśli tylko będę mogła.
- Pamiętaj, panno Weller, że masz we mnie przyjaciela. Możesz mi ufać. Zaopiekuję się tobą. Chcę twojego dobra.
- Ja nie potrzebuję...
- Nie potrzebujesz wsparcia? Ma się rozumieć, że nie potrzebujesz - przytaknął dla świętego spokoju. - Tak czy owak, pójdź jutro, proszę cię, na Heatherly Grove, dobrze? Zapytasz o markizę Granville. To moja serdeczna, wypróbowana przyjaciółka. Powiedz kamerdynerowi, że chcesz się nająć na służbę i że pani cię oczekuje. Uprzedzę ją, że przychodzisz z mojego polecenia.
- Ale... - Jane Weller zatrzymała się. - Crewe-Burnsowie powiedzieli, że nie dadzą mi listu polecającego, że nie mam co liczyć na referencje, a jak kto będzie o mnie pytał, to usłyszy, dlaczego straciłam u nich pracę. Że niby poszłam na noc do swojego kawalera i że jestem kłamczuchą, której w ani jedno słowo nie można wierzyć. Tak się na mnie zawzięli.
- Nieważne, co mówią Crewe-Burnsowie. Nie przejmuj się nimi. Ja cię zarekomenduję markizie i moja poręka w zupełności wystarczy.
- Kiedy ja nawet nie wiem, gdzie jest to jakieś Heatherly.
- Trafisz tam bez trudu. To blisko Regent’s Park, dokładnie mówiąc, trochę za parkiem, na północ. Jak zapytasz, każdy ci wskaże, gdzie znajduje się siedziba markizy. Obiecujesz, że tam pójdziesz?
- Nie mówię, że nie, ale muszę jeszcze pomyśleć.

Lord Dominik Elliot ukrył habit w kościele Najświętszej Maryi Panny i ruszył szybkim krokiem przez pustą ulicę do koni, czekających opodal. Miał nadzieję, że wkrótce nie będzie musiał występować w roli brata Justa, acz jego przyjaciel, ojciec Cadwin, tak ułożył rzecz z proboszczem od Najświętszej Maryi Panny, by Dominik w razie potrzeby mógł swobodnie korzystać z pomieszczeń w kościele.
- Długo kazałeś mi na siebie czekać. Coś ty, godzinki odmawiał? - powitał brata niewyszukanym dowcipem Nathan, podając mu wodze. Nathan taki już był: skory do facecji, z usposobienia więcej sowizdrzał niż dżentelmen. - Do diabła, siadajże na koń! Szybko! Jeszcze ktoś nas zobaczy.
Dominik przezornie powstrzymał się od odpowiedzi, wskoczył na siodło i ruszyli przed siebie wąskimi, słabo oświetlonymi uliczkami Covent Garden. Po kilku minutach jazdy zatrzymali się na niewielkim placyku, nasłuchując uważnie. Jednak nikt za nimi nie jechał. Odetchnęli z ulgą i skierowali konie w stronę Regent’s Park.
- Czemuś tak długo zwłóczył, panie bracie? - zagadnął lekko zirytowany Nathan.
- Dziewczyna odważna, ale mocno nerwowa, niespokojna po przejściach - odpowiedział Dominik. - Najpierw musiałem ją o wszystko dokładnie wypytać, potem odprowadziłem na stancję, gdzie teraz mieszka. I dobrze, że okazałem cierpliwość, bo powtórzyła mi dokładnie nie tylko, co jej ten łajdak powiedział, ale jak wyglądał. Uszminkowany był, jeśli chcesz wiedzieć. Biała twarz, biała peruka, niczym fircyk albo klaun. Trudno za nim trafić. Pewnie do kompletu jedwabna koszula, kaftan z atłasu przeszywany złotą nicią, koronkowe żaboty, te rzeczy. Już sobie wyobrażam, błazen i galant w jednym.
- A tyś myślał, bracie Juście, że już nikt inny poza tobą nie może paradować w przebraniu? - Nathan się zaśmiał.
Dominika nie wiedzieć czemu nie rozbawiły facecje brata.
- A Bertie Crewe-Burns łgał w żywe oczy, kiedy w klubie opowiadał przy tobie o dziewczynie. Dobrześmy się domyślali. I wcale nie miał w czubie. Udawał tylko pijanego, teraz już wiem na pewno. Panna nie ma adoratora, przynajmniej tak twierdzi, ale ja jej wierzę. Wyrzucili ją ze służby, bo przestraszyli się, co będzie, kiedy prawda wyjdzie na jaw.
- Dziewczyna mówiła, że tamtemu wymalowanemu szubrawcowi szło o Victorię, nie o nią? - zapytał Nathan z napięciem w głosie.
Dominik opowiedział mu o pelerynie, po czym powtórzył, co mu relacjonowała Jane, kiedy ją odprowadzał na stancję.
- Zawiózł ją do jakiejś willi, nie willi, gdzie pełno było pozytywek. Z zewnątrz domu nie widziała. Tyle pamięta, tyle widziała. Nastawiał ponoć te pozytywki jedną po drugiej i wirował w takt muzyki jak człowiek chory na umyśle.
- Kto wie? Może rzeczywiście jest obłąkany. Paskudna sprawa - mruknął Nathan.
- A ja myślę, że udawał. Dziewczyna mówi, że nagle przestał cudować, jakby ochłonął. Przyjrzał się jej uważnie i wtedy wpadł w złość. Wykrzykiwał, że mu niepotrzebna, że dla niego mogłaby i umrzeć, ale on jej nie zabije, szkoda jego fatygi, bo ona jest nikim, nic mu z jej strony nie grozi. Nie będzie jej krwią brukał podłóg w swoim ukochanym domu.
- Łotr, skończony szubrawiec - wybuchnął Nathan, kręcąc głową. - Dziewczyna się domyśla, gdzie znajduje się ten jego dom? Mówiła coś?
- Nie. Crewe-Burnsowie mieszkają przy Park Lane. Porwał ją koło wejścia do Hyde Parku, dosłownie dwa kroki od domu. Powiada, że jechali mniej więcej pół godziny, może trochę krócej, może trochę dłużej. Nie jest pewna, ale wydaje się jej, że kierowali się na południe, właściwie na południowy wschód, w stronę Green Park. I dalej już na wschód. Jeśli nie konfabuluje, to znaczy, że może się pochwalić naprawdę doskonałą orientacją w przestrzeni i dobrze zna Londyn.
- Myślisz, Dominiku, że jest coś, o czym mogła zapomnieć? Jakiś detal, który przeoczyła, mimo najlepszych chęci?
- Jeśli coś przeoczyła, o czymś zapomniała, to będziemy mieli jeszcze wiele okazji usłyszeć szczegóły, pod warunkiem, że uczyni, co mi obiecała. Otóż jutro ma przyjść do nas, do Heatherly. Matka przyjmie ją na służbę. Jane nie wie, że jestem synem markizy.
Nathan cmoknął cicho.
- Jak ci się udało uzyskać tak wiele w tak krótkim czasie? - Pełen podziwu, zapomniał najwyraźniej, że jeszcze przed chwilą czas dłużył mu się niemiłosiernie. - Nie wspomniawszy przy tym bratu, który cię wiernie wspiera, co zamierzasz. Aż do dzisiejszego wieczoru nie miałem pojęcia, jakie masz plany, a przecież to ja, nie kto inny, opowiedziałem ci z detalami historię o uprowadzeniu panny, zapomniałeś?
- Nie prosiłem, żebyś ze mną jechał - zauważył Dominik. - Sam zaofiarowałeś udział, wierciłeś mi dziurę w brzuchu, bym cię ze sobą zabrał. Że matka się ucieszy, widząc, iż masz zajęcie i do szklanicy nie zaglądasz, to twoje słowa, które ci na wszelki wypadek przytaczam.
- A czy ja ci czynię wyrzuty? Utyskuję? Mam za złe?
Dominik nie musiał długo zastanawiać się nad odpowiedzią.
- A jakże. U ciebie narzekanie to zwyczajna rzecz, ale dość o tym. Powinniśmy się cieszyć, że ten lokajczyk od Crewe-Burnsów połakomił się na grosz i wypaplał, dokąd Jane Weller poszła, kiedy ją wyrzucili ze służby, inaczej nigdy bym jej nie znalazł, kamień w wodę, a tak bez trudu odszukaliśmy dziewczynę.
- Tak, tak. - Nathan westchnął żałośnie. - Za długo żyłem w celibacie, od tego umysł mi się teraz miesza. Oto cała przyczyna, więc nie miej do mnie pretensji, jak czasami powiem coś od rzeczy.
- Tak? To niezwykle interesująca koncepcja. A od dawna zachowujesz wstrzemięźliwość? - zainteresował się Dominik.
- Aaa... - Nathan zamknął oczy i zaczął w myśli obliczać. - Przynajmniej od dwóch dni - odparł.

 

Napisali o nas:

 

"Tym, co mnie niezmiennie zachwyca w publikacjach wydawnictwa Mira jest ich sfera edytorska. Nie inaczej jest w przypadku książki „Skandal nad Tamizą”. Powieść wydana została na papierze kredowym i oprawiona w twardą okładkę. Kolorystyka oprawy łączy serię Romans Historyczny. Ponadto w książce dobrano piękne czcionki i ciekawe, pasujące do gatunku literackiego, zdobienia." Czytaj więcej: www.zaczytanieblog.blogspot.com

 

 

 

 

 

 


 

"Autorka „Skandalu nad Tamizą” posiada lekki i przyjemny styl, powodujący, że książkę czyta się bardzo szybko i przede wszystkim – z zaciekawieniem. Stella Cameron stworzyła intrygującą fabułę i doskonale oddała klimat XIX-wiecznej Anglii, sprawiając, że losy Fleur i Dominika na tle działań nieobliczalnego porywacza, nazywającym siebie Jedwabistym Kotem, powodują na twarzy odbiorców zarówno uśmiech, jak i też grymas zaskoczenia czy zainteresowania." Czytaj więcej: www.okiem-recenzenta.blog.onet.pl

 

 

 

 

 

 


 

"Stella Cameron ma świetne pióro i styl. Potrafi zaskoczyć czytelnika niezwykłymi pomysłami. Rewelacyjnym pomysłem okazał się być wątek "Jedwabistego Kota", który porywa panny.(...)Całości dopełnia sama książka, która jest niezwykle ciekawym, ba powiedziałabym ekskluzywnym wydaniem w twardej oprawie i niezwykle ciekawej okładce." Czytaj więcej: www.sabinkat1.blogspot.com

 

 

 

 


 

"Stella Cameron wymyśliła prostą acz ciekawa fabułę. Jest romans, intryga, nocne podchody, konszachty, porywacz. Poza tym autorka nie stroni od dobrego humoru. (…) Jest to przyjemna powieść i co najważniejsze dla mnie – dobrze przetłumaczona, zalecana na poprawę humoru i polecana szczególnie tym, którzy lubują się w powieściach historycznych." Czytaj więcej: www.slowemmalowane.blogspot.com

 

 

 

 

 

 

 

 

O serii - Powieść Historyczna

W tej serii prezentujemy książki, których akcja dzieje się w rożnych epokach historycznych – od średniowiecza do XIX wieku. Barwna panorama postaci z innych czasów, ich ponadczasowe dylematy i malowniczy urok dawnej mentalności.

W tej serii prezentujemy książki, których akcja dzieje się w rożnych epokach historycznych – od średniowiecza do XIX wieku. Barwna panorama postaci z innych czasów, ich ponadczasowe dylematy i malowniczy urok dawnej mentalności. Mezalianse i skandale obyczajowe, szpiegowskie intrygi, niebezpieczeństwa, honor i obowiązek, a na tym tle niezłomna, choć często zaskakująca miłość bohaterów – wszystko to znajdziecie w naszych powieściach historycznych.

Zobacz stronę serii

Dowiedz się więcej

Czytelniczki, które interesował ten produkt, oglądały również:

Opinie czytelników

  1. kateee kateee napisała:

    Stella Cameron, kolejna autorka romansów historycznych, które ukazują się nakładem wydawnictwa Mira, zabiera nas w podróż w czasie do XIX wiecznej Anglii. Okresu balów, proszonych herbatek, wyszukanych rytuałów i manier. Czasu, w którym ludzi klasyfikowano ze względu na pochodzenie, gdzie małżeństwa były aranżowane, a prawdziwa miłość należała do rzadkości.

    W Londynie pojawia się groźny przestępca, który porywa panny z dobrego domu. Arystokracja milczy, bojąc się utraty reputacji, żadna z panien nawet nie wspomina o tym, że była w rękach Jedwabnego Kota. Gdyby prawda wyszła na jaw, prawdopodobnie żadna z nich nie miałaby szansy na znalezienie męża. Nikt nie zna liczby poszkodowanych, a schwytanie sprawcy wydaje się prawie niemożliwe.
    Na trop porywacza wpada Lord Dominik Elliot. Jedwabny Kot popełnia pierwszy błąd, przypadkowo ofiarą porwania pada biedna służąca, która może doprowadzić Dominika do przestępcy. Mężczyzna rozpoczyna śledztwo. Niestety na drodze stają mu pewne nieprzewidziane okoliczności, które znacznie opóźniają rozwój zdarzeń.
    Matka Dominika powierza mu inne zadanie, ma zając się córką prowincjonalnego pastora, wprowadzić ją na salony i pomóc znaleźć męża. Biorąc pod uwagę wymagania dziewczyny i mocne postanowienie poślubienia mężczyzny, którego pokocha, zadanie to w świecie XIX wiecznej arystokracji wydaje się wręcz niemożliwe. Zwłaszcza, że Fleur Toogood okazuje się śliczną młodą damą godną zainteresowania samego Lorda. Konfrontacja potencjalnych kandydatów do ręki Fleur z jej opiekunem zawsze kończy się klęską tego pierwszego.

    Fleur, nie jest zahukaną, nudną panną z prowincji, za którą początkowo miał ją Dominik. Szybko ujawnia bystrość umysłu i umiejętności, których brak miejscowym pannom. Jest bystrą obserwatorką i wszędzie jej pełno, dlatego szybko odkrywa tajemnicę Dominika, a jako, że czuje lojalność wobec swojego opiekuna postanawia mu pomóc, w gruncie rzeczy powodując jeszcze większe zamieszanie. Mieszając się do śledztwa przysparza kłopotów zarówno sobie jak i Elliotowi.

    Romanse historyczne to chyba najbardziej przewidywalne z gatunków literackich. Już na samym początku akcji wiadomo jak się skończą, kto z kim i dlaczego będzie. Mimo wszystko lubię zaczytywać się w literaturze tego typu. Lubię klimat XIX wiecznej Anglii, lubię nieposkromione, pyskate panny i dzielnych kawalerów z lekko mroczną naturą, lubię obserwować jak rodzi się uczucie pomiędzy dwoma tak odmiennymi charakterami, które początkowo nawet nie darzyły się sympatią.
    W przypadku książki Stelli Cameron dochodzi dość sprawnie zbudowany wątek kryminalny, który dodaje książce uroku i czyni ją bardziej tajemniczą.

    "Skandal na Tamizą" czyta się szybko i sprawnie, sympatyczni bohaterowie sprawiają, że lektura staje się prawdziwą przyjemnością, a dzięki wątkowi kryminalnemu od książki ciężko się oderwać. Polecam wszystkim, którzy lubią taką mieszankę.

  2. bwo_niak bwo_niak napisała:

    Stella Cameron jest autorką znaną szerokiej rzeszy czytelników na całym świecie. To dobrze, że wydawnictwo Harlequin/ MIRA pokusiło się o wznowienie książki poprzednio wydanej pod tytułem Zapach czekolady. Ponownie przeniosłam się do XIX wieku i Londynu roku 1815. Tym razem jednak obok wątku romansu występuje watek kryminalny przypominający mi nieco sprawę Kuby Rozpruwacza. Co prawda nie chodzi tu bynajmniej o mordowanie, ale o porywanie panien z dobrych domów przez szaleńca szukającego rozgłosu i przede wszystkim pieniędzy, określającego siebie Jedwabistym Kotem. Zagadkę porywania za wszelką cenę chce rozwikłać młody lord Dominik Elliot i pomagającym mu bratem Nathanem. Specjalnie ku temu nie będzie miał czasu, bo oto matka ma dla trzydziestoletniego kawalera specjalną misję. Oto, bowiem lady Elliot przyjmuje pod swój dach córkę znajomej i zobowiązuje się wprowadzić ja do towarzystwa i co najważniejsze poszukać dla niej bogatego męża. A że sama jest zbyt zajęta własnym hobby, zadanie to skrupulatnie powierza swojemu średniakowi – Dominikowi. Panna Fleur Toogood jest gładka, ładna, ale na pewno nie jest pokorną duszyczką i lubi grać pierwsze skrzypce w sprawach jej niedotyczących. Oczywiście w obojgu krew zawrze i będzie kipieć od emocji.

    Stella Cameron wymyśliła prostą acz ciekawą fabułę. Jest romans, intryga, nocne podchody, konszachty, porywacz. Po za tym autorka nie stroni od dobrego humoru. Lista panny Fleur Toogood z pytaniami do kandydata na męża wzbudza uśmiech na twarzy. Panna Fleur jest oczywiście otwartą i nowoczesną osobą - taka hallo do przodu w pewnych sprawach wówczas omijanych w rozmowach - mimo wychowania w domu pastora. Ale moi drodzy uprzedzam, że nie ma tu żadnych pikantnych opisów rodem z alkowy. Jest to przyjemna powieść i co najważniejsze dla mnie - dobrze przetłumaczona zalecana na poprawę humoru i polecana szczególnie tym, którzy lubują się w powieściach historycznych.

    http://slowemmalowane.blogspot.com/2011/09/stella-cameron-skandal-nad-tamiza.html

  3. mczyta mczyta napisała:

    Na początku przyznaję - dla mnie wadą książki jest fakt, że w opisie książki ujawniono, że celem porywacza stanie się Fleur. Trochę mnie to zirytowało, bo co tu ukrywać nie zdarzyło się to gdzieś na początku powieści. Pomijając jednak to książkę mogę uznać za całkiem udaną. Jej lektura sprawiła mi naprawdę przyjemność. Choć już na samym początku rozgryzłam zamiary starszej lady Elliot to nie zepsuło mi to zabawy podczas lektury. A zabawę miałam naprawdę przednią. Jeśli mam być szczera to spodziewałam się dość mdłej opowieści pełną wiecznie omdlewających , delikatnych panien i tu również się zawiodłam. Choć powieść Stelli Cameron trudno porównywać z moja ulubioną Jane Austin to jednak "Skandal nad Tamizą" czytałam z równym przejęciem.

    Bardzo podobało mi się, że opowieść, która początkowo zapowiadała się jak kolejna opowiastka spod znaku Kopciuszka dość szybko rozwinęła się w pochłaniający czytelniczkę kryminał. To chyba najbardziej lubię w tego typu romansach. Wiadomo sceneria XIX w jak w przypadku tej książki sprzyja romantycznemu uczuciu , ale dodając do tego wątek kryminalny i świetnie wykreowanych bohaterów pani Cameron stworzyła naprawdę pasjonującą książkę. Należy napisać jeszcze jedno. Całość książki to nie tylko świetnie przemyślane wątki oraz barwni bohaterowie to również bardzo lekki i barwny styl pisarki , bez którego jak myślę książka nie byłaby tak dobra.

    Wracając do wątku kryminalnego - powiem szczerze, że do końca nie byłam przekonana kto jest osławionym Le Chat Soyeux. Jego tożsamość poniekąd wprawiła mnie w zdumienie, bo ostatecznie obstawiałam zupełnie innych bohaterów książki. Tak sobie myślę, że jednak można porównać "Skandal nad Tamizą" z książkami Jane Austin. To skojarzenie nasunęło mi się kiedy zaczęłam zastanawiać się nad Fleur. Przecież to typowa "austinowska" bohaterka. Piękna, inteligentna, świadoma swojej wartości i niepokorna . Przede wszystkim jednak Fleur wolałaby zostać sama niż poślubić mężczyznę, który będzie ignorował jej potrzeby i wymagania, a przede wszystkim mężczyzny, który nie będzie widział w niej kobiety niezależnej.

    Dzięki takim książkom zaczynam wierzyć, że warto jeszcze od czasu do czasu zagłębić się w lekturę romansów. To czego w "Skandalu nad Tamizą" brakuje - mdłego uczucia lub wręcz przeciwnie scen łóżkowych co kilka kartek - stanowi zdecydowaną zaletę powieści. Tak, z całą świadomością mogę książkę polecić wszystkim miłośniczkom romansów ale nie tylko. Myślę, że "Skandal nad Tamizą" może być przyjemną lekturą dla każdej kobiety, która potrzebuje od czasu do czasu przeczytać coś lekkiego, przyjemnego ale i intrygującego.

  4. sabinka sabinka napisała:

    Od zawsze uwielbiam czytać romanse historyczne. Przenosząc się w wiek XIX mam wrażenie, że jest to czas i miejsce, które bardzo mi odpowiada. Cudowne czasy, pełne zieleni, wspaniałych posiadłości, braku rozbudowanej sieci transportowej, ale niestety są i złe strony, choćby to, że kobiety miały zbyt mało do powiedzenia, a światem rządziła płeć męska. Lubię XIX wiek, szkoda, że urodziłam się dużo później. Niestety są regiony, gdzie bogacze rządzą światem, a służba jest całkowicie podporządkowana i z pokorą służy "państwu", choć mamy XXI wiek, zdecydowanie w niektórych sprawach cofamy się do czasów bardzo odległych. Stella Cameron stworzyła niezwykły romans, z pozoru przewidywalny, banalny i szczęśliwie zakończony. Czy aby na pewno? To moje pierwsze zetknięcie z pisarstwem tej autorki, jednak bardzo udane!

    Wiek XIX, niezwykle piękna posiadłość Heatherly House w Londynie. Na zaproszenie matki lorda Dominika i lorda Nathana, z małej wsi przyjeżdża córka pastora - Fleur Toogood. Dominik ma zaopiekować się panienką, i wprowadzić "na salony". Jego głównym zadaniem jest jednak znalezienie Fleur męża. Fleur okazuje się być kobietą charakterną, która wie czego oczekuje od przyszłego męża, ale i od życia. Dominik, robi wszystko, by spełnić oczekiwania matki jak i Flour, jednak nie jest to łatwe zadanie dla zatwardziałego kawalera, w którym budzą się własne emocje i męskie instynkty...
    Lord to osoba, która pomaga innym nie oczekując nic w zamian, pod osłoną nocy i habitu wraz z bratem Nathanem próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczych porwań młodych dam. Młode, cnotliwe kobiety zostają porwane, a następnie wypuszczane po wpłaceniu okupu. Chcą złapać "na gorącym" uczynku tajemniczą postać, samozwańczego " Jedwabistego Kota", jednak ich plan niweczy panna Toogood, która krzyżuje im plany...
    Czy uda się znaleźć odpowiedniego męża dla Fleur??? Czy zakocha się ze wzajemnością, czy też wyjdzie za mąż z rozsądku, by pomóc rodzinie? Czy Dominikowi uda się wyjaśnić sprawę porwań? Czy wybuchnie skandal nad Tamizą? Zapraszam do lektury.


    "Skandal nad Tamizą" na początku uważałam za przewidywalny romans, który skończy się dobrze. Po części się zgadza, jednak Stella Cameron ma niezwykły dar. Dar, którym jest trzymanie czytelnika w napięciu, niepewności, osładzając to wszystko dużą dawką miłości i nie tylko tej połączonej namiętnością, ale miłości rodzinnej i braterskiej. Autorka fantastycznie ukazała nam, że więzy rodzinne są bardzo ważne w życiu, o ile nie najważniejsze. Wiele można poświęcić, by pomóc rodzinie. W przypadku Fleur był to wyjazd do Londynu, by znaleźć odpowiedniego męża, który zapewniłby jej odpowiedni status, a zarazem pomógł jej siostrom, które mogłyby wydać się wtedy dobrze za mąż. Dominik poświęcił swoje życie prywatne, by zarządzać posiadłością, pomagać biednym i potrzebującym, ale także chciał poświęcić swoją miłość, by uszczęśliwić brata i matkę. Jednak starsza pani miała inne plany wobec nich...
    Panna Toogood jak i lord Elliot mieli swoje priorytety, które były najważniejsze. Ona chciała wyjść za mąż, ale tylko za człowieka, którego pokocha. Lecz któż by mógł się pokusić na kobietę, która jest inteligentna, oczytana, mająca własne zdanie, ale przede wszystkim wymagająca. Lojalna, ale jednocześnie nieustępliwa. Kto potrafi opanować taki żywioł w kobiecie? Tylko mężczyzna z twardym charakterem, arogancki i pewny siebie! W "Skandalu nad Tamizą" jest tylko jeden taki mężczyzna! Czy uda mu się poskromić pannę z prowincji?
    Dominik to chodząca "dobra dusza", ale potrafi też postawić na swoim i dążyć do celu, kiedy na jego drodze pojawia się Fleur wszystko się zmienia, a jego plany ulegają totalnej zmianie, czy uda mu się uniknąć tego czego absolutnie nie planował???

    Stella Cameron ma świetne pióro i styl. Potrafi zaskoczyć czytelnika niezwykłymi pomysłami. Rewelacyjnym pomysłem okazał się być wątek "Jedwabistego Kota", który porywa panny. Tym samym romans nie był mdły, ani nudny. Postacie stworzone przez autorkę okazały się niezwykle interesujące. Jednak na mnie zrobiły wrażenie bohaterowie drugoplanowi, którzy odegrali równie ważną rolę, ale także wprowadzili sporą dawkę humoru. Niesamowite okazały się być prawie wiekowe cioteczki - Enid i Prunella, przy których świetnie się bawiłam. Powieść wydawała się być banalna i przewidywalna, ale autorka mnie zaskoczyła swą pomysłowością, brakiem banału, a już najmniej wątkiem kryminalnym, który da się przewidzieć! Całości dopełnia sama książka, która jest niezwykle ciekawym, ba powiedziałabym ekskluzywnym wydaniem w twardej oprawie i niezwykle ciekawej okładce. Takiej powieści ciężko się oprzeć!Z pewnością sięgnę po inne powieści Stelli Cameron, ma niezwykły styl i świetne pomysły na powieść.
    "Skandal nad Tamizą" to z całą pewnością powieść godna polecenia! Polecam głównie miłośnikom romansów historycznych, lubiących XIX wiek, ale także tym, którzy uwielbiają czytać o skomplikowanej miłości, połączonej wątkiem kryminalno- sensacyjnym.

  5. magret65 magret65 napisała:

    Co lubią panie? Na pewno wzruszające historie miłosne mocno przemawiające do wrażliwej duszy kobiecej. Co w szczególności porusza ich serca? Myślę, że przystojni, bardzo męscy bohaterowie sprawdzający się w najbardziej niebezpiecznych, ekstremalnych sytuacjach życiowych. A co może sprawić, że niejedna kobieta zapomni nawet i o otaczającej rzeczywistości i z wypiekami na twarzy, od pierwszej do ostatniej strony, będzie się rozczytywać w danej powieści? Na pewno lekki język, wartka akcja, budzące grozę sytuacje, zagadkowe porwania, a przede wszystkim umiejętnie przedstawione, niebanalne postacie, zarówno męskie, jak i kobiece, które potrafią walczyć ze złą pasą i nie poddają się przeciwnościom losu. Wszystkie te atuty posiada właśnie „Skandal nad Tamizą” – książka, która swoją barwną fabułą z ciekawie poprowadzoną intrygą dostarczyła mi wielu niezapomnianych wrażeń.
    Rezolutna, inteligentna Fleur Toogood przybywa do Londynu na zaproszenie markizy wdowy, lady Granville, przyjaciółki swojej matki z lad młodości, żeby znaleźć wśród ludzi z wyższej sfery bogatego męża. Odpowiedni mariaż ma na celu zarówno poprawę sytuacji bytowej jej rodziny, jak i otwarcie czterem pozostałym siostrom drogę na salony, co może im umożliwić lepszy start życiowy. Panna, mając pełną świadomość, czego się od niej oczekuje, nie wyobraża sobie jednak małżeństwa bez miłości. Markiza ma nadzieję, że piękna córka pastora swoją żywiołowością i temperamentem przekona do siebie jej najmłodszego syna zdobywając jego serce. Lord Dominik Elliot broni się przed rodzącą się wzajemną fascynacją. Nie widzi siebie, jako oddanego męża i dobrego ojca. Prowadząc aktywne życie często angażuje się w ryzykowne misje i podejmuje trudne wyzwania. Przyjazd narzuconej mu przez matkę podopiecznej nie jest mu na rękę, ponieważ tropi on właśnie niebezpiecznego porywacza, który sieje postrach wśród rodzin mających posażne panny na wydaniu. Zafascynowany prowadzonym śledztwem młodzieniec z niechęcią przystaje na prośbę przebiegłej rodzicielki, żeby wprowadzić biedną dziewczynę do towarzystwa. Niewinna, nieobyta w świecie Fleur nawet nie przypuszcza, jakiego niebezpiecznego wroga ma u swego boku i kto tak naprawdę wyjątkowo źle jej życzy. Tajemniczy Jedwabisty Kot precyzyjnie wybiera swoje ofiary i zjawia się tam, gdzie nikt się go nie spodziewa. Czy możliwe, żeby dobrze poinformowany złoczyńca działał sam?
    Bardzo przyjemne są w tej książce dynamiczne dialogi, a przede wszystkim pełna ekspresji, szczera wymiana poglądów między Fleur i Dominikiem. Nie brak tu również flirtu, delikatnych podtekstów i drobniutkich uszczypliwości. Mimo że ubrani w dziewiętnastowieczne kostiumy, sympatyczni bohaterowie wydają się zaskakująco współcześni w swoim rozumowaniu. Tak naprawdę lordowi Elliotowi podoba się zdroworozsądkowe podejście do życia i trzeźwy umysł panny wychowanej na prowincji, ale w przekonaniu, że czyni to dla jej dobra, próbuje on ukierunkować jej sposób myślenia pod kątem tak zwanego dobrego towarzystwa. Osobie nieprzestrzegającej przyjętych norm odpowiedniego zachowania grozi odrzucenie i wyobcowanie w tym bardzo konserwatywnym środowisku. Jakkolwiek rauty i wieczorki muzyczne niejednemu wydają się nudne, większość zachowuje tę opinię dla siebie z obawy przed nieprzyjemnymi konsekwencjami i dezaprobatą wyrażaną bezlitośnie przez ogół. Umiejętnie poprowadzona intryga dodaje dreszczyku emocji, a zaciekawionego czytelnika może trochę zaskoczyć jej rozwiązanie, niemniej jednak to nie ona jest motywem wiodącym tej ciekawej historii. „Skandal nad Tamizą” to przede wszystkim spełniający wszelkie wymogi tego gatunku pasjonujący, ciepły romans historyczny, który poprawia nastrój i pomaga oderwać się od szarej rzeczywistości w pochmurne, deszczowe dni. Czy polecam? Jak najbardziej! Sama bardzo dobrze się bawiłam czytając tę książkę i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto z sentymentem podchodzi do literatury kobiecej, mógł nią być rozczarowany. Tak więc zapraszam w barwny świat tej powieści, gdzie eleganckie, delikatne, skromnie spuszczające oczęta kobietki, pomimo narzuconym im normom zachowywania i postępowania, nie wahają się stawiać czoła prawdziwemu niebezpieczeństwu i ramię w ramię towarzyszyć tym swoim umiłowanym, a ich waleczni wybrańcy, właśnie dla tej swojej jedynej, gotowi są dosłownie uczynić wszystko.

Zarejestruj się, aby dodać opinię

Rejestracja użytkownika

Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe

Zarejestruj się lub

Hity Miesiąca

  1. 1. W cieniu starych drzew W cieniu starych drzew

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Satine
    Ocena:
    5
    Cena:
    19.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. Bratnie dusze Bratnie dusze

    Autor:
    Diana Palmer
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Trzej bracia Trzej bracia

    Autor:
    Nora Roberts
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup

Top 10 Tygodnia

  1. 1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą Pozory mylą, W zamku nad Loarą

    Autor:
    Julia James, Christina Hollis
    Seria:
    Światowe Życie DUO
    Ocena:
    4
    Cena:
    14.99 zł
    Dostępność książki:
    Wyprzedane
  2. 2. Koło fortuny Koło fortuny

    Autor:
    Margaret Way
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    4
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Serce milionera Serce milionera

    Autor:
    Lucy Monroe
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  4. 4. Na paryskich salonach Na paryskich salonach

    Autor:
    Caitlin Crews
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  5. 5. Niezapomniany wernisaż Niezapomniany wernisaż

    Autor:
    Kate Hewitt
    Seria:
    Światowe Życie Extra
    Ocena:
    3
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  1. Podróż w chmurach
  2. Zakochana bez pamięci
  3. Kłopotliwy spadek
  4. W cieniu starych drzew
  5. Smak czerwonego wina, Bezsenne noce

Nowość

Trzej bracia Trzej bracia

Autor:
Nora Roberts
Seria:
Romans
Ocena:
5
Cena:
34.99 zł
Kup taniej:
Kup

Przejdź do strony książki

Bezpłatny Newsletter

Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.