Złodzieje marzeń

Myrna Mackenzie

Złodzieje marzeń

Średnia ocena:
4 (5 głosów)
Ocena:
4
Autor:
Myrna Mackenzie
Seria:
Romans
Liczba stron:
160
Oprawa:
miękka
ISBN:
9788323882756
W sprzedaży od:
28.12.2011
Cena:
9.99 zł
Dostępność książki:
Wyprzedane

Zarejestruj się i:

Fragment książki Powrót

Alexandra Lowell popatrzyła na lśniącą fasadę hotelu McKendrick’s z nadzieją, że weekend w Las Vegas nie okaże się błędem. Pewnie nigdy więcej nie zamieszka w tak ekskluzywnym miejscu. Poważnie nadwyrężyła swój rachunek bankowy, ale czego nie robi się dla przyjaciół? Jayne wpadła w tarapaty i musiała uciec od codzienności, więc Alex na razie postanowiła zapomnieć o nieszczęsnym rachunku.
Uśmiechnęła się do swoich trzech przyjaciółek.
- Spędzimy najbardziej szalony weekend w innym świecie – oznajmiła radośnie.
Serena się zaśmiała.
- To Las Vegas, a nie inny świat.
- No co ty! Uwielbiam swoje mieszkanie, nareszcie mam własny kąt, ale to małe pudełko. A to jest…
- Alternatywny świat – przyznała rozbawiona Molly.
- Okej. – Serena się poddała. – Faktycznie zapiera dech w piersi. Spójrzcie tylko na tych ludzi, na ten przepych.
- A my mamy przed sobą cały weekend – powiedziała Jayne z promiennym uśmiechem. – I będziemy się wspaniale bawić.
Alex wiedziała, że przyjaciółka robi dobrą minę do złej gry. Właśnie w ten weekend Jayne miała wyjść za mąż, lecz ślub nie doszedł do skutku. Alex bardzo jej współczuła.
 - Jasne – rzekła. – Miałaś fantastyczny pomysł, Sereno.
To Serena wymyśliła wypad do Las Vegas. Alex była tak przejęta tym, co je czeka, że z trudem nad sobą panowała.
- Myślicie, że tutaj naprawdę zdarzają się niesamowite rzeczy? – spytała Molly.
- Na to liczę – odparła Jayne z determinacją. – Zasłużyłyśmy na odrobinę szaleństwa. W ten weekend San Diego i jego mieszkańcy przestają dla nas istnieć.
Świetna rada, pomyślała Alex. Nie tylko Jayne znalazła się na rozdrożu. Alex miała własne kłopoty, o których na chwilę chętnie by zapomniała.
- Absolutnie – rzekła Molly. – W ten weekend liczymy się tylko my. Przyjechałyśmy tu, żeby zawojować świat.
- I żadnych smutków – dodała Serena. – Chcę, żebyśmy wspominały te chwile z szerokim uśmiechem.
- Wyjedziemy stąd szczęśliwe – zadeklarowała Alex. – Nigdy nie będziemy kwestionować wyboru, jakiego tutaj dokonamy.
Po tych słowach przekroczyły bramy swojego weekendowego raju.


W sobotnie popołudnie Alex zmęczona, a równocześnie cudownie odświeżona po wizycie w spa, zakupach i rozmaitych imprezach, które wypełniały im weekend, zjechała na dół po kartę dań restauracji Sparkle, mieszczącej się na dachu hotelu. Nazajutrz opuszczały Las Vegas. Kto wie, czy jeszcze tutaj wróci? Spojrzała na twarz konsjerżki.
Kobieta lekko się uśmiechnęła.
- W czym mogę pomóc? – spytała słabym głosem.
Jej uśmiech nie był szczery, ale nie wypadało o nic pytać. Dawniej, gdy Alex miała zwyczaj nieproszona oferować pomoc, często słyszała, żeby pilnowała własnych interesów. Bywało też gorzej. A jednak ta kobieta wyglądała na zdenerwowaną.
- Przepraszam – zaczęła Alex. – Nie chcę być wścibska, ale mam wrażenie, że coś jest nie tak. Mogę w czymś pomóc? Może kogoś zawołać?
Kobieta się speszyła.
- Nie! Pani jest gościem. Nic mi nie jest… To tylko zmęczenie.
Alex ogarnęło poczucie winy, że wprawiła kobietę w konsternację, i rozgoryczenie, że powtarza stare błędy. Tyle bolesnych chwil w jej życiu zaczęło się właśnie od tego, że za bardzo chciała komuś pomóc. Wspomnienie jej ostatniego skazanego na niepowodzenie związku wciąż nie dawało jej spokoju. Przeproś tę kobietę i odejdź, rozkazała sobie w duchu. Nie myśl o swoich błędach.
Nagle konsjerżka gwałtownie wciągnęła powietrze. Alex zerknęła na nią uważniej i zdała sobie sprawę, że nie zauważyła czegoś istotnego. Stojąca przy swoim biurku kobieta ze splecionymi przed sobą rękami próbowała ukryć fakt, że jest w ciąży.
- Proszę zapomnieć o tym, że jestem gościem – rzekła Alex. – Do kogo mam zadzwonić?
Kobieta wyglądała jak modelka z okładki Vogue’a, miała idealną fryzurę i makijaż, ale w jej oczach widniał strach.
- Nie wiem... Mam jeszcze cztery tygodnie do terminu i… nie jestem gotowa. Ktoś musi się zająć moim synkiem. Powiedziałam szefowi, Wyattowi, że dopiero za parę tygodni będzie musiał mnie zastąpić...
Konsjerżka jednak wyraźnie dobrze się nie czuła.
- Wyatt na pewno zrozumie – rzekła Alex.
Kobieta na nią spojrzała tak, jakby Alex oszalała.
- Wyatt nie toleruje bałaganu ani zamieszania.
Cóż, w takim razie jej na pewno by nie polubił, pomyślała Alex. Zresztą Wyatt to nie jej problem.
- Ma pani skurcze?
- Nie. Tak. Dziwnie się czuję. Inaczej niż poprzednim razem. Wszystko dzieje się… szybciej. Za godzinę kończę zmianę. Lois, moja zmienniczka, jutro wraca z wakacji, więc dzisiaj Wyatt nie znajdzie zastępstwa. Muszę wytrzymać. – Znów nerwowo wciągnęła powietrze i położyła rękę nisko na plecach.
Alex ukryła niepokój.
- Proszę się nie martwić, Belindo – powiedziała, przeczytawszy imię kobiety na tabliczce. – Jestem przeszkolona w podstawowych procedurach ratowniczych. Będzie pani wygodniej, jak pani usiądzie. Proszę nie stać przez wzgląd na mnie.
Konsjerżka jeszcze szerzej otworzyła oczy.
- Ja… nie mogę siedzieć. Zmoczę fotel. Wody…
- Niech się pani nie przejmuje fotelem. – Alex weszła za biurko. – Pani nogi muszą odpocząć.
Kobieta usiadła. Jej twarz pobladła.
- Ma pani numer do lekarza?
- W portfelu w torebce. W szufladzie.
Alex uzyskała połączenie w ciągu kilku sekund. Podała nazwisko Belindy i otrzymała instrukcje. Potem zawołała młodego mężczyznę z recepcji hotelu i poprosiła go, by poszukał szefa.
- Szef musi znaleźć kogoś na miejsce Belindy. Ona pojedzie do szpitala.
Mężczyzna spojrzał na przestraszoną twarz Belindy.
- Randy, wiem, jak ważne są te tygodnie dla Wyatta – rzekła Belinda zdyszanym głosem. – To sezon nagród. Przyjedzie mnóstwo recenzentów. Wszyscy oczywiście anonimowo. Musimy być czujni.
- Wyatt zrozumie – powtórzyła Alex. – Proszę zapomnieć o hotelu i oddychać – poleciła łagodnie, lecz stanowczo.
Belinda jej posłuchała. Alex przyklękła obok niej, trzymała ją za rękę i mówiła jej, co ma robić.
Jakaś kobieta w kosztownym stroju podeszła do biurka z niepewną miną.
- Gdzie jest bistro Lizette?
Belinda siedziała skulona. Alex wzięła z blatu plan hotelu.
- Pierwsze piętro, zachodnie skrzydło. Na pewno się pani spodoba. – Uśmiechnęła się, żegnając kobietę.
Z oddali dobiegało już wycie syreny karetki. Alex zastanawiała się, co o tym wszystkim pomyślą jej przyjaciółki.
Kiedy do biurka podszedł znów jeden z gości, udzieliła mu informacji.
- Wyatt już idzie. – Randy stanął obok Alex, która pocieszała Belindę podczas kolejnego skurczu. – Może powinniście panie przenieść się gdzieś na bok. Ten hotel to ukochane dziecko Wyatta.
- Poradzę sobie z Wyattem – rzekła Alex. – Ona ma skurcze. Nie ruszę jej stąd do przyjazdu karetki.
Miała nadzieję, że ten Wyatt nie zbeszta Belindy za to, że nie przewidziała terminu porodu. Liczyła również, że nie jest to ten przystojny, niezbyt przyjaźnie wyglądający mężczyzna w garniturze, który właśnie wszedł do holu.

Wyatt kroczył w stronę biurka konsjerżki. Ratownicy właśnie kładli Belindę na noszach. Jakaś szczupła kobieta z długimi ciemnymi włosami uśmiechała się do niej i trzymała ją za rękę. Jeden z gości podszedł do biurka, zamienił z nią kilka słów, wziął od niej plan i oddalił się.
- Dzwoniłam do pani męża i poprosiłam, żeby jechał do szpitala. Sąsiedzi zaopiekują się pani synkiem. A ja zajmę się tutaj wszystkim, dopóki ktoś nie przyjdzie – mówiła Alex do Belindy. Wyatt słyszał jej spokojny głos. – Wszystko jest pod kontrolą.
W tym momencie Randy dojrzał Wyatta.
- Prosiłem, żeby przeszły na bok, a ona na to, że sobie z panem poradzi.
Wyatt uniósł brwi. Z powodu słusznego wzrostu i wysokich wymagań wobec własnej osoby, a także innych, budził w ludziach respekt. Nikt nigdy nie mówił, że sobie z nim poradzi. Nieznajoma, która tak stwierdziła, wzbudziła w nim ciekawość.
Kiedy jej się przyglądał, jakaś kobieta w kwiecistej bluzce ruszyła w stronę pustej recepcji, po czym zmarszczyła czoło i zawróciła. Spojrzawszy na Wyatta, a potem na Randy’ego, podążyła w stronę towarzyszącej Belindzie nieznajomej. Wciąż spokojnej i wciąż się uśmiechającej, czego Wyatt nie omieszkał zauważyć.
Powinien wkroczyć do akcji. Tak właśnie normalnie by się zachował, ale teraz jeszcze się wstrzymał, ciekaw, jak to się skończy.
Tymczasem kobieta w kwiecistej bluzce gęsto się tłumaczyła, jak do tego doszło, że woda w wannie się przelała. Nieznajoma uśmiechnęła się słodko, zerknęła na Belindę i sięgnęła po telefon.
- Dobrze – powiedziała, zapisując numer pokoju. – Wszystkim się zajmiemy. Proszę nam dać znać, jeśli będzie pani miała jakiekolwiek problemy.
Kobieta, która zgłosiła zalanie łazienki, uścisnęła dłoń ciemnowłosej piękności, serdecznie jej dziękując.
Piękność to nie jest odpowiednie słowo, pomyślał Wyatt. Nieznajoma nie była klasycznie piękna, ale miała w sobie coś takiego, że właśnie taka się wydawała. Choć znalazła się w nietypowej dla siebie sytuacji, radziła sobie tak, jakby robiła to co dzień. A gdy Belinda pojękiwała z bólu, przemawiała do niej z prawdziwą troską.
Swoją drogą jęki Belindy na nim też wywarły wrażenie. Była blada i wyraźnie cierpiała.
- Zadzwoń do biura, ktoś musi zastąpić Belindę – zwrócił się do Randy’ego. – Zapłacę za ten czas podwójnie. Damy sobie radę, w każdym razie dzisiaj – powiedział, ruszając w stronę Belindy.
- Przepraszam – zaczęła, gdy Wyatt stanął obok i wziął ją za rękę.
- Za co? Niczym się nie przejmuj.
- Ale moja zastępczyni… - Urwała, jęcząc cicho.
- Nic jej nie jest? – przestraszony Wyatt spytał jednego z ratowników.
- Ona rodzi – odparł mężczyzna.
- Nie myśl teraz o hotelu – powiedział Wyatt do Belindy. – To polecenie służbowe. Dzisiaj rano znalazłem zastępstwo.
Na te słowa Belinda lekko się uśmiechnęła.
- Tak? To dobrze. Teraz mogę jechać – rzekła do ratowników. Potem odwróciła się do nieznajomej. – Dziękuję, pomogła mi pani nie zwariować.
- To ja pani dziękuję – odparła nieznajoma. – Nie co dzień mam okazję zrobić coś tak satysfakcjonującego.
Kiedy ratownicy zabrali Belindę, ciemnowłosa kobieta skręciła do windy.
Wyatt szybko ją dogonił.
- Przepraszam, ale kim pani jest?
Przystanęła i spojrzała na niego oczami koloru nieba. Skąd u niej, do diabła, tak niebieskie oczy?
- Nikim – odparła. – Gościem hotelu. Przypadkiem znalazłam się w holu, kiedy Belinda dostała skurczów.
- Przepraszam. Jestem właścicielem tego hotelu. Kimkolwiek pani jest, nie jest pani „nikim”. Zajęła się pani rodzącą, poradziła sobie pani ze zdenerwowanym Randym, zastąpiła pani Belindę. Żaden z gości nie ucierpiał. Często pani robi takie rzeczy?
Z jakiegoś powodu w końcu ją zirytował.
- Nie, jeśli chodzi o rodzące. Ale niestety mam zwyczaj pakować się w podobne sytuacje. Kiedyś próbowałam robić komuś sztuczne oddychanie, a potem okazało się, że ten mężczyzna był członkiem grupy filmowców amatorów, którzy właśnie kręcili film. Dla mnie to było żenujące, oni mieli mi za złe. – Ściągnęła brwi. – Nie żałuję, że pomogłam Belindzie. Każdy przyszedłby jej z pomocą. Ale jeśli chodzi o pana gości… nie myślałam, co robię. Mogłam im podać błędne informacje. Zresztą pewnie ma pan jakiś protokół dotyczący sytuacji awaryjnych. Nic dziwnego, że ten facet z recepcji był wkurzony.
Podniosła na niego wzrok. Wyatt poczuł, że stoi przed nim nie tylko kobieta, która pomogła jego pracownicy i jego hotelowi, ale też kobieta atrakcyjna. Tyle że on nie zadawał się z gośćmi.
- Cieszę się, że pani się nie zawahała. Dzięki temu wszystko działało, a Belinda miała wsparcie. Znakomicie sobie pani poradziła w tej trudnej sytuacji – oznajmił.
Zaśmiała się zmysłowo.
- Mogłabym to dostać na piśmie? Wiem, że trochę dyrygowałam Randym, a niektórzy powiedzieliby, że wściubiam nos w nie swoje sprawy. Mam nadzieję, że tą awarią hydrauliczną zajęli się fachowcy. Jeśli tak, cieszę się, że wszystko się udało. Może pan znowu zająć się uszczęśliwianiem swoich gości – dodała z uśmiechem. – To piękny hotel.
Poklepała go po ręce tak, jakby i on potrzebował pocieszenia. Wyatta to zaniepokoiło. A przecież nie ma znaczenia, co o nim myśli ta kobieta. Nigdy nie przejmował się opinią innych. Chyba że w grę wchodziła opinia hotelu McKendrick’s.
W ten oto sposób powrócił do tego, co naprawdę ważne. Dzięki tej kobiecie sprawy nie wymknęły się spod kontroli. Żaden z pracowników tymczasowych, z którymi prowadził rozmowy, nie zrobił na nim takiego wrażenia. Jak jej się to udało, i to bez wysiłku?
Nie znał odpowiedzi, ale zamierzał ją poznać.
- Przepraszam, pani…
- Lowell. Alexandra Lowell. Prawie wszyscy mówią do mnie Alex.
- Alex, proszę wybaczyć pytanie, ale czym pani się zajmuje?
Zamrugała powiekami.
- Pracuję w recepcji sieciowego hotelu i prowadzę stronę internetową promującą San Diego.
- Aha. – To wyjaśnia sprawę. Ona posiada talent i umiejętności dobrej recepcjonistki. A on ma właśnie wakat na tym stanowisku i żadnych widoków na jego zapełnienie.
To był kłopot. McKendrick’s słynął z wykwintności, dbałości o szczegóły, a przede wszystkim z obsługi. Ten hotel uratował Wyattowi życie. Stworzył go od podstaw i oddał mu swoją duszę, kiedy znalazł się na rozdrożu i uświadomił sobie, że jeśli nie znajdzie ujścia dla swojej złości, ta złość go zniszczy.
Teraz wszystko działało jak dobrze naoliwiona maszyna, ale nawet dobrze naoliwiona maszyna, kiedy się o nią nie dba, może się zepsuć. Kilku gości pozbawionych opieki kompetentnej konsjerżki może zamieścić nieprzychylne uwagi w internecie i narobić szkody. Należy natychmiast zapełnić tę lukę w obsłudze klienta. Wyatt mógłby przejąć część pracy Belindy, ale miał też inne obowiązki. Poza tym wiedział, że niektórych gości onieśmiela.
Zerknął na Alex, którą goście wyraźnie polubili. Przywykła do zachwalania turystom lokalnych atrakcji, co prawda w innym mieście. Żaden z kandydatów, z którymi prowadził rozmowy, nie posiadał takich kwalifikacji. Instynkt mu podpowiadał, że należy to wykorzystać.
Jednak wciąż się wahał. Nie znał tej kobiety. Na domiar złego twierdziła, że ma zwyczaj narzucać się z pomocą. Co znaczy, że łatwo ulega emocjom, a to z kolei zapowiada kłopoty. No i na dodatek ma takie niewiarygodnie błękitne oczy.
- Skoro prowadzi pani stronę, zakładam, że dobrze radzi sobie pani z internetem? – zapytał na początek.
- Internet to moja słabość – wyznała. – A przy okazji, strona McKendrick’s ma swoje walory. Wirtualny spacer po restauracjach i klubach jest fantastyczny, chociaż przydałoby się menu baru lodowego przy basenie. Oczywiście, jeśli interesuje pana moja rada. – Speszyła się. – Proszę zapomnieć o tym, co mówiłam.
Ta kobieta właśnie mu podpowiedziała, jak ulepszyć stronę internetową hotelu. Powinien z nią przynajmniej porozmawiać. Tak mu sugerował instynkt.
Jeśli chodzi o to, co służy hotelowi, Wyatt posiadał nieomylny instynkt. Zbił fortunę na słuchaniu swojego instynktu. Na przykład decyzja o zatrudnieniu Randy’ego była całkiem spontaniczna. Wyatt nigdy jej nie żałował. Gdy zabrakło Belindy, nie mógł tracić czasu na rozmowy kwalifikacyjne z osobami, które i tak nie sprostają tej pracy. Poza tym Alex może zaraz stąd zniknąć.
- Czy mogłaby pani wpaść do mojego biura? – zapytał nagle. – Mam parę pytań.
Przyglądała mu się nieufnie.
- Przyjaciółki na mnie czekają.
- Ale może znajdzie pani pięć minut? To ważne.
Nadal się wahała.
Przez sekundę zdawało mu się, że Alex mruczy coś pod nosem o mądrości liczenia do dziesięciu. Potem skinęła głową.
- Dobrze. Pięć minut nie zrobi wielkiej różnicy.
Wielką, pomyślał Wyatt. W ciągu pięciu minut wiele może się zdarzyć. Tym razem liczył, że to będzie szczęśliwe pięć minut.

Powrót

Rejestracja użytkownika

Zarejestruj się w naszym serwisie, by oceniać książki, dodawać opinie oraz spotkać osoby, które tak jak Ty lubią czytać książki.

Zapisz się na newsletter, a otrzymasz prezent w postaci eBooka „Raj na Ziemi”, Mary Alice Monroe

Zarejestruj się lub

Hity Miesiąca

  1. 1. W cieniu starych drzew W cieniu starych drzew

    Autor:
    Penny Jordan
    Seria:
    Satine
    Ocena:
    5
    Cena:
    19.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  2. 2. Bratnie dusze Bratnie dusze

    Autor:
    Diana Palmer
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Trzej bracia Trzej bracia

    Autor:
    Nora Roberts
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    5
    Cena:
    34.99 zł
    Kup taniej:
    Kup

Top 10 Tygodnia

  1. 1. Pozory mylą, W zamku nad Loarą Pozory mylą, W zamku nad Loarą

    Autor:
    Julia James, Christina Hollis
    Seria:
    Światowe Życie DUO
    Ocena:
    4
    Cena:
    14.99 zł
    Dostępność książki:
    Wyprzedane
  2. 2. Koło fortuny Koło fortuny

    Autor:
    Margaret Way
    Seria:
    Romans
    Ocena:
    4
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  3. 3. Serce milionera Serce milionera

    Autor:
    Lucy Monroe
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  4. 4. Na paryskich salonach Na paryskich salonach

    Autor:
    Caitlin Crews
    Seria:
    Światowe Życie
    Ocena:
    5
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  5. 5. Niezapomniany wernisaż Niezapomniany wernisaż

    Autor:
    Kate Hewitt
    Seria:
    Światowe Życie Extra
    Ocena:
    3
    Cena:
    9.99 zł
    Kup taniej:
    Kup
  1. Podróż w chmurach
  2. Zakochana bez pamięci
  3. Kłopotliwy spadek
  4. W cieniu starych drzew
  5. Smak czerwonego wina, Bezsenne noce

Nowość

Trzej bracia Trzej bracia

Autor:
Nora Roberts
Seria:
Romans
Ocena:
5
Cena:
34.99 zł
Kup taniej:
Kup

Przejdź do strony książki

Bezpłatny Newsletter

Zapisz się. Poinformujemy Cię o promocjach i konkursach z nagrodami.